e_dyta27
02.06.20, 16:22
Był tu przed chwilą wątek jak ludzie wszystko biorą z pocałowaniem ręki, a ja mam zupełnie inne doświadczenia. Wystawiłam raz założone sukienki na olx, modele z ubiegłego roku, bez żadnych śladów użytkowania, z popularnej sieciówki na Z. Pierwotna cena, za którą kupiłam jedną z nich to 200, drugą za 250 zł. Wystawiłam po 25 zł sztuka, żeby się pozbyć nadmiaru nienoszonych ciuchów z szafy. No i jaki odzew? "Mogę wziąć za darmo", "wezmę za 10 zł za obie", kupuję! (po czym się nie odzywa i nie odpisuje), "jutro przyjadę po nie, umówmy się w centrum" (nie przyjeżdża). Deklaruje zakup za cenę z ogłoszenia, po czym na miejscu próbuje cenę obniżyć o połowę. "Kupię jedną, jeśli będzie wysyłka za darmo" , czyli zarobiłabym na tej transakcji jakieś 5zł... Może i sprzedałabym je w końcu taniej, bo nie chodziło aż tak o pieniądze, ale jednak odrzuca mnie samo podejście, cwaniakowanie i próby obniżania ceny, która i tak jest już symboliczna. Oddałam znajomej za darmo, bo miałam już dość użerania się. To ja miałam pecha, czy właśnie tak to zwykle wygląda?