Dodaj do ulubionych

Agresja u meza

07.07.20, 22:56
Przezylam dzisiaj koszmar. Doradzcie mi prosze co zrobic. Moj maz czesto ma napady zlosci. Jak ma zly dzien, szuka pretekstu do klotni a najczestszym powodem jest nasze starsze dziecko. Dziecko grzeczne lecz bardzo energiczne i glosne. Ostatnio ciagle sie go czepia, potrafi nawet wyzywac z byle powodu. Sytuacja koszmarna nastapila dzis. Starsze dziecko stukalo lyzka w wielkie pudelko. Mlodsze siedzialo w tym pudelku. Maz dwa razy wrzasnal ze ma przestac walic, dziecko sie nie posluchalo. Po czym wstal i zaczal kopac w to pudelko z calej sily noga zeby je zgniesc. Nie wiedzial ze w srodku jest maluch! Zdazylam dobiec po dwoch kopnieciach. Wyciagnelam malucha. Plakal strasznie ale nic mu sie nie stalo. Wydaje mi sie ze boli go nozka lekko utyka. Umarlam z przerazenia. Placze do tej pory. Wykrzyczalam mu ze zabieram dzieci i sie wyprowadzam bo jest agresorem i psycholem. Jestem w szoku. Mysle co by sie stalo jakbym nie zdazyla dobiec, zabilby mi dziecko. Co zrobic? Wybaczyc bo przeciez nie zrobil krzywdy swiadomie czy zabrac dzieci i sie wyprowadzic? Ale to nie takie latwe. Nie mam gdzie i nie mam zadnej pomocy np w postaci rodzicow.
Obserwuj wątek
    • filizanka_czarnej_kawy Re: Agresja u meza 07.07.20, 22:59
      Ale ten nick to mogłaś zmienić, opisując taka właśnie historię... 🙄
      • very.funny Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:01
        Moglam faktycznie. Nie pomyslalam.
    • berdebul Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:01
      Agresja objawiła się nagle i niespodziewanie? Wybrałaś psychola na ojca dzieci.
      Należało wezwać policję, od tego jest, niebieska karta i dalej usunięcie agresora z Waszego życia.
      • very.funny Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:10
        Agresja objawia sie od czasu do czasu wybuchami zlosci, nigdy przemoca fizyczna. Po tym co zrobil zaczal wrzeszczec ze to moja wina bo nie umiem wychowac dziecka i sie go nie slucha. I to go doprowadza do szalu. Potem byl skruszony i widzialam ze zalamany cala sytuacja. Nie odzywamy sie. Starsze dziecko nie chce sie wyprowadzac twierdzi ze kocha tate i chce zeby bylo jak dawniej.
        • berdebul Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:12
          Terapia dla pana. Takie zachowanie będzie tylko eskalować. Jesteś odpowiedzialna za zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom i to powinien być priorytet.
        • filizanka_czarnej_kawy Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:41
          Ale ojciec Waszych dzieci chyba też je wychowuje? Bardzo Ci współczuję, takie zachowanie byłoby dla mnie czerwonym alarmem, co wyraźnie bym mężowi przekazała.
        • ritual2019 Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:34
          very.funny napisała:

          >Starsze dziecko nie chce si e wyprowadzac twierdzi ze kocha tate i chce zeby bylo jak dawniej.

          Ile lat ma to dziecko ze rozmawialas z nim o wyprowadzce?
          • kornelia_sowa Re: Agresja u meza 08.07.20, 10:49
            przecież napisała, ze jak zbiegła i zobaczyła, co się dzieje, to w nerwach mu wykrzyczała, ze zabiera dzieci.

            Jak dziecko nie jest głuche, to pewnie usłyszało
            • memphis90 Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:21
              Nie ma znaczenia, w stanach zagrożenia z małym dzieckiem nie dyskutujesz i nie bierzesz jego zdania pod uwagę. Dziecko ma ograniczoną możliwość oceny sytuacji. To nie wybór lodów na deser ani kolor tapety w pokoiku.
        • turzyca Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:02
          Dla mnie sytuacja jest taka:
          1) jest skruszony, zauważył, że temperament wzrósł powyżej możliwości kontroli, więc idzie na kurs kontroli agresji/zarządzania emocjami, wtedy jazostaję, choć zapisuję sobie jakieś wartości graniczne po których weryfikuję strategię, czytam o przemocy, żeby nauczyć się, jak funkcjonuje cykl przemocy i miesiąca miodowego i ustalić, gdzie jest nieprzekraczalną granica, (ważne: mąż szuka pomocy z zewnątrz, nie wystarczy postanowienie poprawy)
          2) uważa, że to wina Twoja, dziecka, kogokolwiek i on został sprowokowany, wina jest poza nim - kończę związek.

          Dziecko zawsze chce, żeby rodzina była razem, nieważne jak jest źle, dlatego nie należy ich pytać o zdanie.
          • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:04
            Autotroph przepisz sobie radę turzycy i stosuj, nic mądrzejszego nikt ci nie powie w tej sprawie.
            Jeśli jest skruszony (znaczy zrozumiał sam jakim jest zagrożeniem dla dzieci i ciebie, nie tylko w sensie ze może was pobić ale po prostu ze takimi wybuchami złości rujnuje wam poczucie bezpieczeństwa, właściwie życie rodzinne rujnuje) to zacznie DZIAŁAĆ aby takim zachowaniom zapobiec.
            Jeśli skończy się na gadaninie albo co gorsza będzie siebie w tym wybielał, szukał „winnych” jego wybuchów to jest to oczywiste ze takich sytuacji będzie więcej. I jeśli nie ochronisz przed nim dzieci to będziesz tak samo winna wszelkim cierpieniom jakie ten facet im wyrządzi. Po prostu: jeśli facet ma problemy z agresja i zero kroków aby to zmienić to oczywistym jest ze ta agresja nie zniknie sama z siebie, zostawiajac dzieci z takim człowiekiem jesteś dobrze świadoma ze w każdym momencie mogą być uszkodzone (fizycznie lub psychicznie) przez wybuch agresji psychola.
          • trillian Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:31
            turzyca napisała:

            > Dla mnie sytuacja jest taka:
            > 1) jest skruszony, zauważył, że temperament wzrósł powyżej możliwości kontroli,
            > więc idzie na kurs kontroli agresji/zarządzania emocjami, wtedy jazostaję, cho
            > ć zapisuję sobie jakieś wartości graniczne po których weryfikuję strategię, czy
            > tam o przemocy, żeby nauczyć się, jak funkcjonuje cykl przemocy i miesiąca miod
            > owego i ustalić, gdzie jest nieprzekraczalną granica, (ważne: mąż szuka pomocy
            > z zewnątrz, nie wystarczy postanowienie poprawy)
            > 2) uważa, że to wina Twoja, dziecka, kogokolwiek i on został sprowokowany, wina
            > jest poza nim - kończę związek.
            >

            Amen. Samo sedno. Opcja 1 wydaje się najlepsza, ale jeśli mąż automatycznie obwinia żonę o to że sam skopał dziecko, to marne szanse na to że zobaczy problem w sobie.


            > Dziecko zawsze chce, żeby rodzina była razem, nieważne jak jest źle, dlatego ni
            > e należy ich pytać o zdanie.
            >

            W dodatku będzie przekonane że to przez niego rodzina się rozwaliła, bo walił łyżką w pudełko. Zresztą niezależnie od tego czy autorka odejdzie czy nie dziecko będzie miało ciężko z takim ojcem.
        • tylkotakieo Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:08
          może niech on zrozumie, że dziecko musi mieć chwilę czasu na reakcję.Poza tym różne rzeczy człowiek uczy się w procesie wychowania. Czy ten tata poświęcał czas i proponował dziecku aktywności kiedykolwiek? Odpowiedz sobie sama na te pytania. Może pan myśli, że ma dziecko, która gotowe się wyprodukuje i będzie ideałem wg jego przekonań. Poza tym cechy temperamentu się dziedziczy i to dziecko po kimś upodobania do pewnych działań przejawia?

          Jeszcze taki coś tu przeczytałam w odpowiedzi na ten temat "Dlatego najlepiej jest wysłać dziecko na obóz, gdzie jest pewna dyscyplina i pedagodzy - specjaliści od wychowywania. Bo nie każdy rodzic ma wrodzone zdolności wychowawcze". ...aha, czyli mamy dzieciaka z głowy, niech się inni zajmą i nam gotowe dziecko dostarczą. Halo! Dziecko to nie komputer,że się zrobi i fachowiec naprawi. Ono ma uczucia, czy nie ma może? Niech obcy zaprogramują nam dziecko, a my złożymy reklamację, że było wybitne i mądre a ten tam je zepsuł.W końcu jest masa dzieci chowanych przez instytucje to po co się wysilać?
    • gyubal_wahazar Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:16
      Każ mu się jutro zapisać na terapię dla agresorów. Ma czas do 16-tej. Ma nagrać rozmowę umawiającą wizytę.
      Jeśli się nie zgodzi albo nie wywiąże, zgłoś tą dzisiejszą akcję na policję, nagrywając całą rozmowę.
      Musisz nim zdrowo wstrząsnąć, inaczej jak ochłonie będziesz miała powtórkę
    • aerra Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:23
      Tak, zabrać i się wyprowadzić, przynajmniej do czasu, aż mąż nie pójdzie na jakąś terapię. Bo jeśli z takiego błahego powodu wpada w szał, to strach się bać, co będzie jak faktycznie jakiś poważny problem wystąpi.
    • mava Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:25
      gdzie mieszkacie? czy to twoje mieszkanie, meża czy wynajmujecie?
      Ile lat maja dzieci?
      pracujesz czy jestes w domu?
      Jest wiele pytań a mało danych.
      Poszukaj ośrodka w swojej okolicy, który pomaga żonom przemocowców. Zapewne zapewni ci takze opieke prawną. Na pewno mozesz domagac sie alimentów od ojca + 500 plus na dzieci, być może mieszkania, które do tej pory zajmowaliscie.
      Jesli mąz ma napady agresji od dawna to jakis powód musi być. Pije? macie problemy finansowe? itd itp.
      Nalezy szukac pomocy w odpowiednich placówkach. Umiesz posługiwac sie internetem, jak widac, wiec nie powinnaś mieć z tym kłopotu. Choćby tu Centrum Praw Kobiet
    • daisy Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:32
      wyobraź sobie, co mogło się stać, gdyby nie było cię w domu
      a potem usiądźcie do rozmowy z mężem, bo jeśli nic nie zaczniecie robić, będzie tylko gorzej
      facet musi zobaczyć, że ma problem, i chcieć go rozwiązać - nie możesz zadowolić się zwykłymi obiecankami w chwili skruchy i wyrzutów sumienia, to są już poważne sprawy
    • masz_ci_los Re: Agresja u meza 07.07.20, 23:44
      A to ja bym nie czekała na jakieś terapie, nie wymuszała jakichś telefonów. Uważam że takie zachowanie nigdy nie łagodnieje, raczej z czasem nabiera na sile.

      Wspominasz o wyprowadzce tak, jakbyś jednak uważała to wewnętrznie za dobre wyjście, ale przeszkody z zewnątrz Cię blokują. Jeśli faktycznie tak jest, to na Twoim miejscu szłabym za tym przekonaniem. Poszukałabym zaufanej osoby z otoczenia (dalsza rodzina, przyjaciele), która byłaby w stanie mnie wesprzeć i zapewnić mi i dzieciom azyl na jakiś czas... a później wynajem (lub wykurzenie pana z domu, ale z tego co piszesz wynika, że raczej nie ma takiej możliwości), z czasem może kredyt i kupno czegoś własnego.

      Współczuję Ci bardzo i wiem, że przechodzisz ciężki czas, miotasz się i nie wiesz co zrobić, nie wiesz jak. Słuchaj w tym wszystkim siebie uważnie. Z moich obserwacji i doświadczeń, jak już się zadecyduje "co", to i odpowiedź na "jak" jakoś się znajduje. Tego życzę. Trzymaj się.
    • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 07:45
      Bardzo ci współczuję, straszna sytuacja sad
      Znając mnie, to pewnie bym spakowała kilka potrzebnych rzeczy i się wyniosła choćby do hotelu na tą noc, żeby sobie sprawę na spokojnie przemyśleć i poukładać w głowie. I żeby nie zatłuc palanta.
      Mąż zawsze był wybuchowy? Ma jakieś problemy? Z resztą, jakich problemów by nie miał, takiego zachowania nic nie tłumaczy.
      • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:07
        Choć chyba lepiej, żeby to on się wyniósł na trochę, po co dzieci dodatkowo stresować
      • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:21
        Dziekuje wszystkim za odpowiedzi i otuche. Maz zawsze byl wybuchowy. Ale zawsze przymykalam na to oko bo zdarzalo sie raz na jakis czas. Teraz zdalam sobie sprawe ze to nie tylko wrzaski ale moze dojsc do prawdziwej tragedii. Nie pije, nie ma problemow w pracy. Nie jestesmy patologia, nikt by nie uwierzyl ze takie rzeczy moga sie u nas dziac. Nie mowie o tym nikomu. Poza tym jest dobrym ojcem i mezem. Nie moge mu nic zarzucic. Dzieci sa male, jedno szkolne, drugie roczne. Mam troche oszczednosci, wystarczyloby mi na przezycie kilku miesiecy. Nie pracuje. Nie wiem jak sobie poradze.
        • alpepe Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:49
          Jesteście patologią, uświadom to sobie.
        • gru_z_gru Re: Agresja u meza 08.07.20, 10:28
          Owszem, jesteście patologią. Wyzywanie dzieci i takie ataki to nie jest norma.
          • danaide Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:36
            Taką patologią Polska stoi jak długa i szeroka. Ludzie wychowani w rodzinach przemocowych mają teraz krokiem baletowym przejść do panowania nad sobą i rodzicielstwa bliskości. W szkole co prawda o radzeniu sobie z emocjami i komunikacji ani hu hu, ale na szczęście są szkolenia w korporacjach szkolenia dla matek, no i niektóre terapie...

            Sorry, ale tak to nie działa.

            Szczerze mówiąc, nie sądzę, by wyzywanie ludzi z problemami emocjonalnymi od patologii w czymkolwiek pomogło. To jakby osoby mające problemy z odżywaniem wyzywać od grubasów. I tu, i tu - motywacja prima sort gwarantowana.
            • alpepe Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:15
              To nie jest wyzywanie, po prostu warto sobie to uświadomić, wtedy można iść dalej.
            • gru_z_gru Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:03
              Nie sądzę żeby pochylanie się z troską nad każdym agresywnym patusem bo biedak miał trudne dzieciństwo w czymkolwiek pomagało. I nie kupuje wiecznego tłumaczenia się dorosłych ludzi że nie panują nad sobą bo coś tam. A nie kupię dlatego że dziwnym trafem tracą panowanie nad emocjami tylko w obecności słabszych, ciekawe czy pan by szefowi w biurko kopał bo biedaczek ze złością sobie nie radzi. Trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje życie i postępowanie. Nie muszę bić dzieci tylko dlatego że mnie lali - to moja decyzja. I jak uderzę to nie ma na to usprawiedliwienia. Tak samo jak frustracja seksualną nie usprawiedliwia gwałciciela
              • danaide Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:20
                Między pochylaniem się z troską nad każdym patusem a wklepaniem kobiecie, która jest w szoku "jesteście patologią" jest jeszcze trochę do zrobienia.
              • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:57
                Przy szefie pewnie niejednokrotnie miał myśl by ekhem zachować się bardziej ekspresyjnie, ale pewnie się opanuje ze względu na niepracującą żone i dzieciaki.
                • gru_z_gru Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:59
                  Czyli potrafi się opanować
                  • panna.nasturcja Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:01
                    gru_z_gru napisała:

                    > Czyli potrafi się opanować

                    Jak chce. W domu nie chce.
                    • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:08
                      Sam jest sobie szefem. Wiec kopniecie w biurko odpada, zostaje tylko karton w domu sad
                      • panna.nasturcja Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:12
                        Kopnięcie kartonu (zakładam, że nie wiedział, że tam jest dziecko) to jest nic wobec permanentnego wyzywania starszaka od głupków i durniów, to są potem lata terapii by wyjść z niskiego poczucia własnej wartości.
                      • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:13
                        A na kontrahentów? wink
                  • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:17
                    Pewnie tak, ale tylko dlatego, że stoi nad nim wizja niespłaconych kredytów, głodowania rodziny i takie tam. Szef może być ch... i wówczas złość się kumuluje. Przychodzi z pracy i wybucha w domu.
                    Ja zadałam autorce pytanie czy choleryk ma swój wentyl bezpieczeństwa, bo jemu najpewniej złość towarzyszyć będzie przez całe życie. Musi się nauczyć próbować redukować choćby poprzez bieganie, siłownie czy co tam mu może pomóc - co nie znaczy, że samo w sobie będzie panaceum na wszystko.
                    • gru_z_gru Re: Agresja u meza 08.07.20, 17:41
                      Wizja kredytu na niego działa a wizja zniszczonej psychiki dziecka nie?
              • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:08
                Celnie gru!
        • trampki-w-kwiatki Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:37
          Skoro zawsze był wybuchowy, to nigdy nie był materiałem na dobrego męża i ojca.
          No ale, mleko się rozlało. Po pierwsze on natychmiast musi lecieć na terapię. Ale natychmiast. I ja bym wymagała, żeby pomieszkał choć trochę osobno, do czasu aż dzięki terapii lub lekom nieco okrzepnie.
          A ty sobie w międzyczasie organizuj plan B, czyli kwestię zamieszkania, pracę, żłobek. Uzależnienie finansowe od przemocowca to najgorszy scenariusz, musisz być samodzielna, w razie gdyby pan jednak stwierdził, że jemu terapia się nie podoba lub jest niepotrzebna, albo znów zaczął odstawiać cyrki.
          Dziewczyno, nie możesz zostawiać dzieci z tym człowiekiem. Siebie zresztą też...
    • leann32 Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:14
      Chwile.
      Kopanie pudelka slabe / moj maz byl w takiej sytuacji zabralby pudlo do garazu i po prostu uniemozliwil walenie po nim.
      Ale jak sie czul z tym ze rabal noga w pudlo z dzieckiem w srodku? Jak krzyknelas ze tam jesy mlodszy synek to nie przestawal ?
      • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:24
        Przestal od razu. Byl w szoku do konca dnia. Nigdy nie dal nawet klapsa dziecku, mnie tez nigdy nie uderzyl ani nawet nie wyzwal. Jestesmy malzenstwem 15 lat. Jest mi bardzo szkoda marnowac te wszystkie wspolne lata ale chyba nie mam wyjscia.
        • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:36
          Skoro był w szoku to może go to trochę otrzeźwi. Terapia dla agresorów dla męża jak naj szybciej. To byłby warunek. I po kolejnym wybuchu bym spakowała manatki- moje albo jego.
        • kaskaz1 Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:40
          A jego dotychczasowa wybuchowość jak się objawiała ? Krzykiem ? W jakich sytuacjach? Wyzywaniem innych?
        • ira_08 Re: Agresja u meza 08.07.20, 08:45
          >Nigdy nie dal nawet klapsa dziecku, mnie tez nigdy nie uderzyl ani nawet nie wyzwal.

          No cóż za skarb... Medal się należy.
          • morgen_stern Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:03
            O rany, przestańcie już dziewczynę kopać. Pytają, to odpowiada. Obracanie wszystkiego, co napisze przeciwko niej w niczym nie pomoże.
          • zona_glusia Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:08
            Wyżej jest napisane, że wyzywa starsze dziecko sad
        • malia Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:21
          very.funny napisała:

          > . Byl w szoku do konca dnia. Nigdy nie dal nawet klapsa dziecku, mnie tez nigdy nie uderzyl ani nawet nie wyzwal.

          a trochę wyżej - Jak ma zly dzien, szuka pretekstu do klotni a najczestszym powodem jest nasze starsze dziecko. Dziecko grzeczne lecz bardzo energiczne i glosne. Ostatnio ciagle sie go czepia, potrafi nawet wyzywac z byle powodu
          • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:23
            Co się nie zgadza? Dzieci nie bije, tylko wyzywa. A jej nawet nie wyzywa, bo wyżywa się na starszym dziecku...
            • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:39
              Tak, wyzywa sie na starszym synu, bo ten jest glosny i energiczny. Mam na mysli wyzwiska w stylu: zachowujesz sie jak duren, jestes glupi. Jak jest wkurzony ja sie nie odzywam, unikam go, temu nie kumuluje na mnie swojej zlosci. Staram sie zabierac syna albo czyms zajmowac zeby mu sie nie oberwalo bez powodu.
              • panna.nasturcja Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:45
                I Ty piszesz, że jest dobrym ojcem?
              • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:46
                I ty twierdzisz że jest dobrym ojcem i mężem? Jak babcia mojego syna powiedziała że jest głupi, nie widziała go 5 lat.
                • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:55
                  Moze mi sie tylko wydawalo ze jest dobry. Chodzi mi o to ze dba o dzieci, zabiera na wycieczki, odrabia z synem lekcje, chodzi z nim na mecze, gotuje, sprzata. Tylko jak ma atak szalu jest nie do zniesienia. Wiele razy zwracalam mu uwage zeby go nie wyzywal.
                  • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:05
                    Czyli ogólnie wykonuje to co setki tysięcy ojców w tym kraju - realizuje część obowiązków, którą wspólnie ustaliliście. Nic szczególnego.
                    Ja bym zadała inne pytanie, bo widać, że w facecie się złość kumuluje i jak wybucha to na całego. Czy ma jakiś wentyl bezpieczeństwa? Coś aby odreagować stresy tygodnia poza życiem rodzinnym? Niech to będzie intesywne bieganie w plenerze, trening sztuk walki za 2 razy w tygodniu?
                    • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:17
                      Nie pomyslalam o tym. Dziekuje za rade.
                      • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:22
                        To jedna z opcji.
                        Dziewczyny doradziły psychoterapie. Tylko co na niej usłyszy? Że piętno dzieciństwa, stres, złość to coś co już od nas nie odejdzie, będzie towarzyszyć na zawsze a jedną z opcji skanalizowania złości jest joga, techniki relaksacyjne, sport - ale nie wystarczająca równolegle musi przebiegać praca nad sobą.
                        Wazne oczywiście zdrowe proporcje - czyli sport jako uzupełnienie życia rodzinnego a nie zamiast życia rodzinnego.
                        Niech spróbuje, jeśli nie będzie mieć w planach walki na gołe pięści to mu raczej nie zaszkodzi.
                  • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:14
                    patrzysz jak jakiś patus wyzywa twoje dziecko i nazywasz go dobrym ojcem - jesteście siebie warci, wasze dzieci wyrosną na taka sama patologie i już wiem ze nic z tym nie zrobisz bo tobie tez się nie chce.
                    odsuwasz się jak patus wyzywa się na twoim małym bezbronnym synku żeby tobie się nie oberwało - to jest wg ciebie DOBRY OJCIEC, a ty pewnie jesteś dobra matka. Patus prawie zabił twoje dziecko żebyś trochę się zastanowiła ze może nie jest ojcem roku - gratuluje i życzę miłego dalszego życia razem, odezwij się jak zacznie lac synka (ważne ze nie ciebie), z chęcią poradzimy co robić.
                    • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:22
                      Zle mnie zrozumialas. Nie odsuwam sie, zabieram dziecko z domu jak widze ze wrocil wkurzony. Albo zajmuje go jakas zabawa w drugim koncu domu. Wiem ze maly zacznie zaraz szalec co bedzie pretekstem do wrzaskow ojca.
                      • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:26
                        To też błąd. Dzieciak żyje w ciągłym napięciu w rytm nastroju tatusia, emocjonalny rollercoaster.
                      • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:28
                        No i znów- czy przed dobrym ojcem dziecko musi uciekać z domu?
                        • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:33
                          Masz racje nie nazwe go wiecej dobrym.
                      • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:32
                        Fajnie ma ten mały, napewno czuje się bezpiecznie w swoim DOMU (on nie ma gdzie indziej się zwrócić). Fajnie ze ma taka troskliwa mamę co nawet zabierze go z domu jak agresywny facet chodzi nabuzowany i może w każdej chwili wybuchnąć i go pobić (zwyzywał już wiele razy wiec to dla niego normalka) - - samo szczęście.
                        • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:37
                          Nie pobil go nigdy, nie dal klapsa. Wyzwiska tak jak napisalam nizej po drugim/trzecim razie gdy sie nie poslucha tekst w stylu Czy ty jestes glupi/durny i nie rozumiesz.
                          • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:45
                            No mówię przecież ze to kwestia czasu a nie ze leje, daj znać jak już to się stanie i jak się z tym czujesz za na to pozwoliłaś, a w między czasie umilalas życie temu człowiekowi który wyzywa twojego malutkiego synka od debili.

                            ten synek nie ma gdzie od tego uciec, nie ma nikogo kto by mu powiedział ze to nie prawda, ze nie jest debilem - mamusia przecież radośnie obsługuje patusa który go tak nazywa znaczy patus jest ważny i ma racje.
                            • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:55
                              Rexona, nie nazwal go nigdy debilem. Nie dopowiadaj swojej historii. Napisalam wyraznie ze po wielokrotnym zwracaniu uwagi zdarza mu sie powiedziec cos w stylu czy ty jestes glupi i nie rozumiesz. Wiem ze to tez wyzwiska i dlatego o tym pisze zebyscie mialy caly obraz mojej sytuacji.
                              • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:20
                                Podobno DWA RAZY wrzasnął na dziecko po czym zaczął masakrować pudełko (niezły psychol) a teraz już po wielokrotnych nawoływaniach zdarzy mu się powiedzieć syneczku czy aby nie jesteś głupi? No to chyba nie ma problemu, idź dalej obsługiwać psychola a syneczek już wie po tym jak go traktujecie ze jest śmieciem, nie pogorszy mu się nie martw się. Jak dobrze pójdzie to zostanie takim samym dobrym ojcem wink
                              • panna.nasturcja Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:39
                                very.funny napisała:

                                > Rexona, nie nazwal go nigdy debilem.

                                Napisałaś, że nazywa go głupim i durnym, jaka to różnica?
                          • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:46
                            very.funny ja rozumiem, że każdy ma jakiś tam lont i się chłop Twój zirytował przy wielokrotnie powtarzanej próbie wyegzekwowania jakiegoś zachowania i podniósł głos, ale dalej ubliżanie nie ma żadnego usprawiedliwienia...
                          • panna.nasturcja Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:38
                            very.funny napisała:

                            > Nie pobil go nigdy, nie dal klapsa. Wyzwiska tak jak napisalam nizej po drugim/
                            > trzecim razie gdy sie nie poslucha tekst w stylu Czy ty jestes glupi/durny i ni
                            > e rozumiesz.

                            I co z tego, że nie pobił? Niszczy jego psychikę, czy Ty tego nie widzisz?
                            Oboje niszczycie dziecko zamiast je wychowywać i zamiast zrozumieć, że dzieci są głośne, bo są dziećmi.
                    • black.emma Re: Agresja u meza 08.07.20, 19:40
                      rexona_sport napisał(a):

                      > wasze dzieci wyrosną na taka sama patologie
                      jesteś upośledzona czy co ci jest?
                      • alpepe Re: Agresja u meza 08.07.20, 19:52
                        Nie, nie jest upośledzona, ma rację.
                        • black.emma Re: Agresja u meza 08.07.20, 19:59
                          Owszem, w tym co pisze to ma sporo racji, ale żeby wyzywać DZIECI od patologi? No błagam. I też ma chyba jakiś problem z agresją, jakoś Mona napisała to samo ale z kulturą. Da się?
                          • alpepe Re: Agresja u meza 08.07.20, 20:04
                            Tylko, że tu sama autorka wątku próbuje nie dopuścić do siebie myśli, że może być patologią, więc kultura kulturą, ale tu trzeba dosadnie, bo najwygodniej jest popisać sobie na forum, zamiast zrobić coś ze swoim życiem i spojrzeć na to, jak się właśnie niszczy życie własnemu synowi, bo tak wygodniej.
                            • black.emma Re: Agresja u meza 08.07.20, 20:09
                              Bo to nie jest wcale takie proste. Napisała na forum, czuje, że to nie jest ok. Walenie takiej osoby obuchem w głowę jest dość ryzykowne, że zamknie komputer i więcej nie napisze. Mona jakoś potrafiła przekazać to samo bez przemocy (tak, takie wyzywanie to też przemoc). Poza tym wyzywanie dzieci od patologi to dno.
                              • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 20:23
                                Ja sama pochodzę z dobrze sytuowanej, z wierzchu lukrowanej patologii i wiem, że walenie po łbie często działa niestety na odwrót. Jak mi ktoś zarzucał że moja rodzina jest patologią to raczej mu mówiłam " i ch.j ci do tego" zamiast doznać oświecenia i chęci zmiany swojego życia :p
                                • black.emma Re: Agresja u meza 08.07.20, 20:28
                                  mona-taran napisała:

                                  > " i ch.j ci do tego" zamiast doznać oświecenia i chęci zmiany swojego życia :p
                                  Dokładnie.
                              • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 20:54
                                Przdxiez nie wyzywam dzieci od patologii tylko stwierdzam fakt ze pani autorka wychowuje dzieci na taka sama patologie jaka jest ona i jej portki. Cóż tutaj nie jest prawdą?
                                Chyba to oczywiste ze dzieci żal, mnie samej serce się kraje jak pomyśle o tym małym chłopcu który nie ma nikogo kto by w niego wierzył, nie pozwalał niezrównoważonemu facetowi nim pomiatać. Chyba widać w moich wpisach ze staram się przedstawić jak to wyglada z perspektywy tego chłopczyka który nie ma stabilności, poniżany od małego - dziecko nie wie ze to tylko ci ludzie tak się zachowują i to nie jego wina, to co jakiś facet mówi to świadczy tylko o tym facecie a nie o chłopcu na którego się drze. Dla tego chłopca to co ten facet mówi to prawda objawiona, do tego matka skacząca wokół przemocowca, bardzo bardzo żal, trudno taką autorkę głaskać po głowie.

                                Zreszta cały wątek jest o niej, jakoś do głowy jej nie przyszło ze dzieciom krzywda się dzieje.
                                • black.emma Re: Agresja u meza 08.07.20, 21:45
                                  Wyzywasz i wrzeszczysz dokładnie jak jej mąż. To złe rozwiązanie. Przecież do napisania posta skłoniła ją przemoc w stosunku do dziecka, nie do niej. Nikt nie każe głaskać po głowie. Jak chcesz nauczyć się dyskutować bez przemocy, to poczytaj posty Mony.

                                  "Przdxiez nie wyzywam dzieci od patologii tylko stwierdzam fakt ze pani autorka wychowuje dzieci na taka sama patologie jaka jest ona i jej portki."
                                  Nie, napisałaś: "> wasze dzieci wyrosną na taka sama patologie" - jesteś jakąś p.rzoną wróżką? Może wyrosną, może nie - jeszcze za wcześnie, żeby przesądzać. Po co takie teksty wobec czyichś dzieci?
                                  • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 22:25
                                    No coz od jej męża różni mnie to ze „wybuch” (bez wyzywania ale ok) jest wywołany widokiem dorosłej kobiety pozwalającej niezrowanowazonemu facetowi maltretować małe dzieci (przemoc psychiczna to maltretowanie), a nie bawiące się dziecko które nie zareagowało na dwa wrzaskniecia. I tak, takie „matki” są dla mnie obrzydliwe i zawsze chętnie zabiorę głos w dyskusji żeby nie było złudzeń ze jest na takie zachowanie akceptacja w społeczeństwie. Bo jej nie ma. Głaski po głowie tylko pomagają babce nic nie robić z jej patologiczna sytuacja, zreszta już w tym wątku zmieniła narracje i ojciec od wyzywania się na dziecku stał się takim co to czasem krzyknie po tym jak milion razy zwracał uwagę.

                                    Od początku nie widziała nic złego w tym ze wyzywa jej synka, przeraziło ja dopiero to ze prawie zabił jej dziecko. Gdyby ten karton był pusty to spoko, dziecko się bawi hałasuje aż nagle wściekły facet podchodzi zaczyna kopać to czym ono się bawi, w jakimś ataku szału - pewnie nie raz maja takie scenki i ona mówi ze to dobry ojciec. Widać bardzo dużo po jej tonie wypowiedzi - jej „nawet nie wyzywa”, synka co prawda wyzywa ale nie uderzył wiec ok, no ostatnio prawie zabil mlodsze i stąd mamy wątek.
                                    • black.emma Re: Agresja u meza 09.07.20, 07:49
                                      Pominęłaś to, że wyzwałaś jej synka od patoli ale ok.
                  • black.emma Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:15
                    I co dzieciakowi po tych wycieczkach, jak słucha, że jest głupi sad To nie jest dobry ojciec, a nawet bardzo zły.
              • bluea.nne Re: Agresja u meza 08.07.20, 18:15
                Współczuję twojemu synowi. Takie rzeczy zostaną w nim na zawsze.
                I Ty mimo tego nazywasz męża dobrym ojcem? Koszmar...
        • taki-sobie-nick Re: Agresja u meza 08.07.20, 23:12
          Tja, przestał? To po co pędziłaś do tego pudełka, nie wystarczyło krzyknąć, że tam jest dziecko?

          Troll jak byk, a ematka się nabiera, bo mowa o dziecku.
    • lily_evans11 Re: Agresja u meza 08.07.20, 10:19
      No ale czekaj, on nie wiedział, że w kartonie siedzi synek?
      Niemniej faktem jest, że w swoim zaperzeniu mógł doprowadzić do tragedii.
      Tak jak napisała jedna forumka, facet błyskawicznie, tego samego dnia, zapisuje się na terapię gniewu albo Wy się wyprowadzacie - takie bym mu ultimatum postawiła.
      • simply_z Re: Agresja u meza 08.07.20, 10:56
        nie wiedzial, przeciez pisala. co do terapii, nie naogladalyscie sie za bardzo amerykanskich filmow..? czy w naszym kraju takie cos w ogole dziala I ma racje bytu?
        • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:12
          Oczywiście, że działa i ma rację bytu..
        • ginger.ale Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:12
          Jest coś takiego. Koleżanka wysłała też męża na takie warsztaty dla tatusiów dot.radzenia sobie z emocjami...również chodziło o nadmierną wybuchowość Pana w stosunku do niej i do dzieci, tamten również z serii również "bez bicia i picia". Ludzki Pan.
          • simply_z Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:58
            I co, pomoglo? na warsztatach Pani mu powiedziala, ze to brzydko tak robic?
            • kyrelime Re: Agresja u meza 08.07.20, 21:54
              Trywializujesz. Warsztaty czy grupy terapeutyczne, treningi zastępowania agresji mogą zdziałać wiele, jeśli idzie na nie człowiek zmotywowany, by zmienić zachowanie i nauczyć się regulować emocje w bardziej adekwatny sposób.
      • berdebul Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:06
        A dlaczego ona ma się wyprowadzić u fundować dzieciom traumę? Pan ojciec wypada i wraca jak ogarnie terapie. Ofiara ma mieć jak największy komfort.
    • 1matka-polka Re: Agresja u meza 08.07.20, 10:29
      A mnie wyglada na trolla. Ludzie zazwyczaj nie atakuja kartonowych pudeł, jesli nie wiedza, co jest w srodku, bo moze tam byc cos twardego albo ostrego...
      Poza tym jak juz, to po pierwszym porzadnym kopie by sie zorientowal, ze cos tam jest, chyba, ze na nogach mial korki albo buty narciarskie🤔
      • leann32 Re: Agresja u meza 08.07.20, 10:46
        tez racja.
        mam sobie to problem wyobrazić ale rozumiem, że małe dziecko weszło do jakiegoś starego kartonowego pudła - a starszak je tam zamknął ( też mało logiczne ale niech bedzie) i w to pudło walił jakąs łyżką.
        Po wyobrażeniu sobie sytuacji i biorac pod uwagę że mąż zaczął kopać pudło to powinno się przesunąc nawet z dzieckiem w środku wiec pewnie doskonale poczuł że coś jest w środku.

        Jeśli nie - to oczywiście można to potraktować jako wypadek - nie kopałby przecież kartonu z dzieckiem - ale wiadro zimnej widy sie przyda - przynajmniej zrozumie ze takie napady moga wlasnie doprowadzic do tragedii nawet jak sie jest nieswiadomym koncekwencji.

        Z tego co piszesz wyzywa cię i jest agresywny werbalnie.
        Tylko sorry, ale masz dwoje dzieci i jestes ty - dlaczego ty masz się wyprowadzać? Wyprowadz Pana. To on zawinił. Czemu to zawsze kobieta ma uciekać jak zaszczuty pies?
        • simply_z Re: Agresja u meza 08.07.20, 10:58
          moze mieszkanie jest na niegowink.
        • ursydia Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:02
          Ja, gdybym kopnęła pudło i poczułabym, że jest coś w środku to ostatnią rzeczą o której pomyślałabym to, że tam jest dziecko.
          Jeśli terapia to z dobrze połączonymi lekami wyciszającymi.
          I poproś męża żeby pojechał do mamy na czas jakiś a PRZEDE WSZYSTKIM rozmawiaj o tym z bliskimi, nie kryj go niech będzie na cenzurowanym. Takie zachowania prowadzą do większej patologii, potem wydarza się nieszczęście a wszyscy nagle się dziwią bo przecież taki spokojny był i zawsze dzień dobry mówił a żona nigdy się nie skarżyła.
          • 1matka-polka Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:43
            "Ja, gdybym kopnęła pudło i poczułabym, że jest coś w środku to ostatnią rzeczą o której pomyślałabym to, że tam jest dziecko."

            A ja bym pomyslala, ze jest kot albo dziecko. A w ogole nie kopalabym pudla o niewiadomej zawartosci, przed ewentualnym wyżyciem się najpierw bym zajrzala, co tam jest🤔
            • ursydia Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:49
              Mam dwa koty, pudeł nie kopięwink
              Dlatego napisałam " gdybym"
              • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:50
                Nie kopiesz, bo wiesz, że tam jest kot 😂
          • 1matka-polka Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:45
            "że małe dziecko weszło do jakiegoś starego kartonowego pudła - a starszak je tam zamknął ( też mało logiczne“

            Dlaczego? Przecisz pudlo moglo byc otwarte i przewrocone do gory nogami albo nie posiadac jednej scianki.
            • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:47
              Akurat dziecko w pudle jest bardzo logiczne. Postaw pudło a zaraz będzie w środku dziecko albo kot. Albo dziecko wraz z kotem.
              • ursydia Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:51
                Bardzo możliwe, zmienia się opytka, moje dzieciątko osiągnie za chwilę dwudziestkę, więc nawet gdyby jakimś cudem wlazła do pudła to wiekszej krzywdy bym jej nie zrobiła.
                Kiedyś pomyślałabym o dziecku a teraz o kotach.
                • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:54
                  Moja młoda jest jak kot- byle kartonik a ona od razu kombinuje jak tam wleźć. Mam nawet zdjęcie jak siedzi tyłkiem w kartonie po butach w rozmiarze 22..
                  • ursydia Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:56
                    O ludzie, jak człowiek zapomina. Przecież ten mój mały trollik robił to samo.
              • 1matka-polka Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:52
                mona-taran napisała:

                > Akurat dziecko w pudle jest bardzo logiczne. Postaw pudło a zaraz będzie w środ
                > ku dziecko albo kot. Albo dziecko wraz z kotem.

                No wlasnie, wiec pan, jesli prawdziwy, to nie dosc ze agresywny, to jeszcze bez wyobrazni i instynktu samizachowawczego🙄
                • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:11
                  Eeee no bez przesady. Mój się w karton nie pchał i byłabym równie zdziwiona co facet autorki.
                  Natomiast otwarta szafa była dla niego zaproszeniem. Bawił się w jazdę windą jak w boku u swoich pradziadków (nie wiem czy jeszcze takie produkują winda z parą zamykanych drzwi od wewnątrz).
              • hanusinamama Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:59
                U mnie ostatnio: 2 dzieci i kot. Leciały rakieta na marsa smile
                • black.emma Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:13
                  Całkiem logicznie smile Kartony same w sobie prawdopodobnie w ogóle nie istnieją, to są bolidy, rakiety lub wybiegi dla krokodyla.
          • hanusinamama Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:58
            U mnie w pudle kartonowym na srodku pokoju na 99% bedzie dziecko albo kot smile
            • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:02
              Bo zasada jest taka : jeśli masz pudło i dziecko/kota a dziecka/kota nie ma w zasięgu wzroku znaczy że jest w pudle :p
    • danaide Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:27
      Pierwsze zdanie kłóci mi się z trzecim. Naprawdę, nigdy wcześniej żaden atak złości nie okazał się koszmarem? Bo nie było dzieci? Bo dzieci nie były zagrożone? Regularne wyładowywanie się na starszym to nie koszmar?

      Chcesz stosować radykalne środki wobec faceta, choć dziś nie tylko on otrzeźwiał, dziś przede wszystkim po raz pierwszy wytrzeźwiałaś Ty? Na terapię nadajecie się obydwoje skoro dotychczasowa sytuacja była dla Ciebie na tyle akceptowalna, że masz z panem dwójkę.

      Powodzenia i wytrwałości. Z przemocą jak z wódką.
      • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:51
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi. Podjelam decyzje jak wroci z pracy powiem mu zeby wzial urlop i wyjechal na troche, zastanowil sie nad soba, na tym co zrobil. Poszukam mu terapii. Macie racje dlaczego to ja mam sie wyprowadzac i ciagac dzieci po hotelach. W miedzyczasie bede myslec nad planem B. Troche pieniedzy mam, ale bez pracy i po zaplaceniu za wynajem, szybko pewnie sie skoncza. Dzieki jeszcze raz za madre rady.
        • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:54
          Jak maluch? Wszystko ok?
          • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 11:57
            Dziekuje. Wszystko ok. Wczoraj wydawalo mi sie ze boli go nozka. Dzisiaj biega jak szalonysmile Nie wiem jakim cudem nie odniosl zadnych obrazen.
            • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:14
              Cieszę się że nic się dziecku nie stało. Ale strachu się pewnie najadł bidulek...
        • danaide Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:01
          A może niech pan w czasie wakacji również rozejrzy się za terapią?

          No i pytanie zasadnicze - co powoduje, że tak bardzo nie radzi sobie z emocjami? Odp nie na forum, oczywiście.
          • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:08
            Moge odpowiedziec na forum, nie wdajac sie w szczegoly duza trauma z dziecinstwa. Tak mysle.
        • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:13
          Czemu ty mu poszukasz terapii? Autorko zrozum ze ty go nie zmienisz, nie ważne co mu poszukasz i jeszcze czego nie zrobisz. To ON musi. On sam. Ty możesz mu pomoc zrozumieć ze ma problem - ze gdyby cię nie było w domu to zabiłby dziecko bo mu przeszkadzał hałas. Przyznanie przed sobą samym ze ma się problem z agresja jest bardzo trudne i w tym możesz mu pomoc. Ale nie szukając za niego terapii, może jeszcze go tam prowadzac i nagradzać za to ze chodzi/namawiać na chodzenie - to on musi.

          A o terapia tez dla ciebie jeśli taki odpad uważasz za dobrego partnera i męża i dopiero prawie zabicie dziecka cię otrzezwilo.

          Powodzenia życzę i dużo sił, musisz je mieć nie dla siebie nawet ale dla twoich dzieci. I dasz radę!!!
        • georgia.guidestones Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:26
          wołami na terapie nie zaciagniesz, nie szukaj za niego.
          co najwyzej z nim i z jego osobistej inicjatywy.


          przykro to pisać, ale formułujesz wypowiedz jak osoba współuzależniona. przyjrzyj się tez sobie na własnej terapii, niezależnie od tego, czy facet faktycznie deklaruje skruchę, czy tylko udaje.

          jeszcze raz przeczytaj posty forumek o nickach mava i turzyca, przemysl sprawę i zastosuj się do tego, co piszą, bo bardzo dobrze Ci radzą.
        • panna.nasturcja Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:55
          "Poszukam mu terapii" to błędne myślenie.
          Jeśli panu zależy - znajdzie sam.
          A jak nie zależy to na darmo Twoje szukanie, bo i tak nic nie da.
          Niezmotywowana do terapii osoba idąc na nią marnuje tylko czas i pieniądze.
          Poza tym jak nie wyjdzie to okaże się, że znalazłaś złą terapię, on chciał, ale to przez Cibie. ZOSTAW to. jak chce iść na terapię to znajdzie i pójdzie. A jak nie chce to się powoli pakuj.
          • kosmos_pierzasty_x Re: Agresja u meza 08.07.20, 17:53
            O, widzę, że napisałyście to samo. Niestety.
        • kosmos_pierzasty_x Re: Agresja u meza 08.07.20, 17:49
          Nie Ty masz mu szukać terapii... Ty masz tylko powiedzieć, że bez jego terapii zabierasz się i dzieci z tej piaskownicy. Chęć szukania mu terapii mogłaby wskazywać na Twoje współuzależnienie. Ale definicje zostawmy fachowcom. Na Twoim miejscu sama bym się skonsultowała, a mąż niech najpierw zadba o siebie, a potem zawalczy o Was. To on ma się wykazać
          • kosmos_pierzasty_x Re: Agresja u meza 08.07.20, 17:51
            A już mialam nic nie dodawać, ale na hasło 'ja mu poszukam terapii' nóż mi się otwiera w kieszeni jak to mówią. Powodzenia w walce o siebie i dzieci!
    • hukop Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:35
      Bardziej wy nadajecie się na terapie, niż ten pan. Wiadomo wam ciągłe piski i darcie gęby dzieciaczka od rana do wieczora nie przeszkadza. Ale jak facet wrócił z pracy i chciał trochę odpocząć, a tu dzieciak mu napier... łyżką w karton to można się wkurw... Nie kopnął dzieciaka tylko karton ( nie wiedział, że drugie dziecko siedzi w tym kartonie ) kopał KARTON jeżeli waszym zdaniem to jest przemoc, to wy nie jesteście normalne. Gdyby matka rzuciła w nerwach talerzem o podłogę, to też byłaby przemoc? Nie, przemoc jest wtedy, gdy się celowo robi komuś krzywdę, KOMUŚ tzn. człowiekowi, zwierzęciu a nie rzeczy martwej. Jesteście paradne smile
      • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:40
        A ty jak zwykle we wszystkim się mylisz wink
      • ursydia Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:42
        Kopanie kartonu w złości to jest agresja. Wiesz co czuje mały dzieciak jak mu się ojciec zachowuje jak furiat?
        • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:43
          Tego trolla nie obchodzi co czuje dzieciak, bo nienawidzi dzieci.
          • hukop Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:10
            mona-taran napisała:

            > Tego trolla nie obchodzi co czuje dzieciak, bo nienawidzi dzieci.

            Nie jestem trollem. W przeciwieństwie do was myślę logicznie. Kopał karton a nie dziecko. No chyba, że karton bolało, to sorry.
            • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:11
              Jeśli nie jesteś trollem to jesteś idiotką, sama wybierz co lepsze.
            • gru_z_gru Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:11
              Gdybyś zobaczyła dziecko które ma atak szału i kopie karton to pierwsza byś wrzeszczała o koszmarnych bachorach
              • mona-taran Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:13
                O to to
            • iwles Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:52
              Jak cie kopne w tylna kieszen spodni, to nie mow potem, ze zostalas kopnieta w tylek.
            • triismegistos Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:46
              Hukop chyba sama jest związana z agresywnym alkoholikiem i racjonalizuje.
              • alpepe Re: Agresja u meza 08.07.20, 16:32
                tyle dobrego, że sama nie ma dzieci i nie zamierza.
      • gru_z_gru Re: Agresja u meza 08.07.20, 13:10
        Dzieciak drze gębę bo naśladuje tatusia. Tak wychował to tak ma.
      • umi Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:39
        Jak mu przeszkadza, ze dziecko halasuje, to niech je inaczej wychowa.
        Albo niech sobie kupi zatyczki do uszu.
      • bywalczyni.hosteli Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:05
        Myślę że ta wypowiedź to kiepski żart, wszak nie wierzę,że ktoś może mieć takie zdanie na serio.
        • georgia.guidestones Re: Agresja u meza 09.07.20, 11:02
          bywalczyni.hosteli napisała:

          > Myślę że ta wypowiedź to kiepski żart, wszak nie wierzę,że ktoś może mieć takie
          > zdanie na serio.
          ojjj, zdziwilabys sie, i to mocno. tych jak piszesz "kiepskich zartow" mozna naliczyć x-dziesiat w roznych watkach na tym forum. zostaje tylko ignorowac (nie docieraja do niej jej deficyty, taki typ. moze to podloze biologiczne)
      • georgia.guidestones Re: Agresja u meza 09.07.20, 10:59
        widac jakie ty mialas wzorce w dziecinstwie, podpowiem że na pewno nie "jedynie sluszne". rzucali tobą o sciany, czy co?
    • bib24 Re: Agresja u meza 08.07.20, 12:55
      ja ci pojadę klasykiem, ale niech sprawdzi tarczycę. wybuchy furii zdarzają się przy nadczynności.
      reszta standard, albo się leczy albo ostre ultimatum, bo za kilka lat będziesz siedzieć pod stołem i czekać aż przestanie ciebie kopać.
    • 3-mamuska Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:11
      Mąż się okropnie zachował. Nie wiem czy jest szansa na dalsze życie z kimś takim.

      Inna sprawa to nieusłuchane dziecko.
      Mnie tez irytują takie rytmiczne uderzenia. Choć nie wybucham proponuje inna formę zabawy.
      • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:29
        Wlasnie tez nie wiem. Dziecko jest glosne i nieposluszne. Staram sie go zajmowac czym moge. Przyznalam wyzej ze maz czasem nie wytrzymuje i wrzasnie do niego w stylu Czy ty jestes jakis glupi/ durny i nie rozumiesz? Oberwalo mi sie strasznie, moze i dobrze.
        • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:50
          Skoro więc dziecko uważasz za głośne i nieposłuszne w jaki sposób - inaczej niż mąż - egzekwujesz u niego pewne zachowania np. by był ciszej, poszedł gdzieś z Tobą, wziął się do lekcji?
          • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:55
            I jak to mając w zwyczaju sama siebie uzupełnie kolejnymi pytaniami: skoro jednocześnie uważasz, że dziecko w optyce ojca jest nieposłuszne, głośne, starasz się męską populacje pod swoich dachem seperować od siebie w momencie gdy facet jest wściekły a mały ma apogeum szaleństwa - to jak to się dzieje, że jakoś się później potrafią porozumieć i jadą choćby na ten mecz w weekend?
            • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:01
              Stosuje metody kar/nagrod nie krzycze, tlumacze. Nie wiem jak ale po jakims czasie dogaduja sie swietnie i robia cos razem.
              • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:10
                Czyli widzisz jakoś magicznie się dogadują i chłop zdaje się, że potrafi trzymać nerwy na wodzy.
                Pytanie czy okrzyk z treścią "głupi jesteś, że nie słyszysz?" jest kontrproduktywny czy doprowadza do porządku małego? Jeśli ten drugi scenariusz istnieje niebezpieczeństwo, że mąż sobie gdzieś utrwalił, że to właściwy sposób komunikowania się z dzieckiem i szybciej niż Twoje sposoby doprowadzają go do porządku. Jak błędne jest założenie, że bez szkody dla psychiki chyba tłumaczyć nie trzeba?
                Twój mąż najpewniej zaimplementował to z domu rodzinnego co jest wystarczającym dowodem na szkodliwość, syn pewnie przeniesie to na Twojego wnuka.
            • 3-mamuska Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:12
              netlii napisała:

              > I jak to mając w zwyczaju sama siebie uzupełnie kolejnymi pytaniami: skoro jedn
              > ocześnie uważasz, że dziecko w optyce ojca jest nieposłuszne, głośne, starasz s
              > ię męską populacje pod swoich dachem seperować od siebie w momencie gdy facet j
              > est wściekły a mały ma apogeum szaleństwa - to jak to się dzieje, że jakoś się
              > później potrafią porozumieć i jadą choćby na ten mecz w weekend?


              Bo wtedy mąż nie jest zły jest spokojny ,a dziecko tez ma czasem gorsze dni , a czasem jest fajne i współpracujące.
              Mąż może w taki dni być dobrym ojcem.
              Gorzej jak obaj maja gorszy dzień.
              • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:17
                3-mamuska napisała:


                >
                >
                > Bo wtedy mąż nie jest zły jest spokojny ,a dziecko tez ma czasem gorsze dni , a
                > czasem jest fajne i współpracujące.
                > Mąż może w taki dni być dobrym ojcem.
                > Gorzej jak obaj maja gorszy dzień.
                >

                Tym bardziej więc separowanie syna od ojca nie jest rozwiązaniem, jakby nie było są na siebie skazani. Albo ojciec nauczy się w kryzysowych momentach werbalizacji myśli w inny sposób a pokłady agresji rozładowywać inaczej niż kopiąc w karton (niech sobie kopie na sali treningowej na tarcze) albo fatalne zachowania ugruntowane zostaną na kolejne pokolenia. Dla mnie nie ma wątpliwości, że za X lat podobne słowa usłyszy z ust syna ich wnuk, tak ten mechanizm działa.
                Tak czy siak chłop musi zacząć pracować nad sobą.
              • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:18
                Dokladnie to chcialam napisac.
        • trillian Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:52
          Dziecko jest głośne i nieposłuszne bo ma takiego ojca. Brakuje mu poczucia bezpieczeństwa, matka go zabiera sprzed oblicza tatusia który ma krzywą minę, a jak nie zdąży to słyszy że jest głupi.
          Dziecko to lustro w którym odbijają się problemy rodziny. A wy macie zajebisty problem.
          • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:00
            Mnie to zastanawia z kolei, że w warunkach rodzinnych sytuacja jest fatalna, a jednocześnie w weekend panowie jakoś kooperują i ojciec z synem jadą na wycieczkę, na mecz czy jakie tam inne męskie zainteresowania mają. Chyba, że weekend stoi pod znakiem kontynuowania lżenia syna przez ojca i tylko ten drugi ma uciechę ze wspólnie spędzonego czasu to szkoda słów...
            • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:04
              Nie jest tak codziennie. Opisuje sytuacje jego wybuchow ktora zdarza sie raz na jakis czas raz na miesiac/dwa. Poza tym duzo czasu spedzaja razem nie tylko w weekend. Dziecko jest bardzo za ojcem.
              • netlii Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:13
                Tym bardziej skoro jest za ojcem (no trudno żeby nie było) i osoba ukochana się do niego zwraca w ten sposób (częstotliwość nic nie zmienia) to pierwszy krok do utrwalenia u syna, że może faktycznie jest glupi a już na pewno, że jest to właściwa forma komunikacji między ojcem a synem. Chcesz przeniesienia takich obyczajów na wnuki?
          • ana119 Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:12
            trillian napisała:

            > Dziecko jest głośne i nieposłuszne bo ma takiego ojca. Brakuje mu poczucia bezp
            > ieczeństwa, matka go zabiera sprzed oblicza tatusia który ma krzywą minę, a jak
            > nie zdąży to słyszy że jest głupi.
            > Dziecko to lustro w którym odbijają się problemy rodziny. A wy macie zajebisty
            > problem.


            Podpiszę się, dziecko nie żyje na innej planecie tylko obserwuje ojca. Sposób komunikacji ojca świadczy o agresji.

            OT dlaczego jest takie przyzwolenie na słowna agresję? Kobiety wybierają pyskatych mężczyzn a potem zonk bo dotyczy to ich rodziny
            • tylkotakieo Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:31
              dzieci uczą się radzić sobie ze złością tak, jak radzą sobie rodzice. Twój mąż ma deficyty empatii (wg mnie)i to dramatyczne.W ogóle mi się wydaje, że to nie jest chwilowe zachowanie, tylko on zawsze był taki, tylko teraz w nim narasta problem. Ma jakąś frustrację i dla siebie ma zrozumienie a dla dziecka nie. Może to dziecko by zrozumiało, jakby podszedł i spokojnie poprosił o zaprzestanie walenia w ten karton, ale on sam nie ma tego nawyku. I dziecko pewnie wychowuje telepatycznie (tzn. ty się dostosowujesz do pana oczekiwań). (Nie znam Was, więc z góry przepraszam, nie jest wszystko wiedząca). I nie pozwalaj mu na wyzywanie dziecka.
          • 3-mamuska Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:14
            trillian napisała:

            > Dziecko jest głośne i nieposłuszne bo ma takiego ojca. Brakuje mu poczucia bezp
            > ieczeństwa, matka go zabiera sprzed oblicza tatusia który ma krzywą minę, a jak
            > nie zdąży to słyszy że jest głupi.
            > Dziecko to lustro w którym odbijają się problemy rodziny. A wy macie zajebisty
            > problem.

            Niekonicznie bo dzieci jak dorośli maja gorsze dni.
            Czasem się skupia na czymś bawią a czasem je energia rozpiera. Czasem są fajne i współpracujące a czasem wszystko jest na nie.
            Człowiek ma różne dni różne nastroje.
        • alpepe Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:08
          Po głupim patolu to jak ma dziecko być mądre? Wszystko w rodzinie. Jesteście patologią, a najbardziej ty, bo nie chronisz swoich dzieci.
        • 3-mamuska Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:09
          very.funny napisała:

          > Wlasnie tez nie wiem. Dziecko jest glosne i nieposluszne. Staram sie go zajmowa
          > c czym moge. Przyznalam wyzej ze maz czasem nie wytrzymuje i wrzasnie do niego
          > w stylu Czy ty jestes jakis glupi/ durny i nie rozumiesz? Oberwalo mi sie stra
          > sznie, moze i dobrze.



          Widzę ze podjęłaś już decyzje.
          Ale może warto w takich sytuacjach powiedzieć mężowi co ma zrobić ,jak zagadać dziecko podpowiedzieć co pomaga to czy tamto.
          Nie chodzi i mi o męża, a o dziecko żeby nie widywało ojca w takim stanie.
          Mąż może nie umie sobie radzić z dzieckiem w takich momentach i to go frustruje. Jest zły na coś i wybucha niekontrolowanie.

          Jakim cudem mąż nie zauważył ze w środku jest synek...
          • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:15
            Lezal na lozku zmeczony po pracy. Dzieciaki bawily sie w kuchni. Podbiegl i od razu zaczal kopac pudelko tak od gory. Pudlo bylo wielkie. Mysle ze mozesz miec racje. Moze nie umie poradzic sobie z tym ze maly go nie slucha.
            • panna.nasturcja Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:49
              Za relację dziecko - dorosły ZAWSZE odpowiada dorosły.
              Dziecko nie słucha, jest głośne, bawi się energicznie - to jest problem dorosłego i to on ma ten problem rozwiązać a nie niszczyć i wyzywać dziecko.

              Zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego, że gdyby w kartonie nie było malucha to zachowanie Twojego męża nadal byłoby skandaliczne?

              Zgadzając się z postami, że syn wywołuje u męża takie zachowania, bo jest niegrzeczny przenosisz ciężar odpowiedzialności za sytuację na syna. A tymczasem powinnaś na męża, bo to on za nią odpowiada, całkowicie.

              Chciałam napisać więcej, ale już widzę, że szkoda wysiłku, zamierzasz męża ugłaskać, bo jest dobrym ojcem, nic nie zrobisz w obronie dzieci, najwyżej wyprowadzisz je z domu.
              Tylko dzieci żal.
              • ola5488 Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:50
                panna.nasturcja napisał(a):

                > Za relację dziecko - dorosły ZAWSZE odpowiada dorosły.
                > Dziecko nie słucha, jest głośne, bawi się energicznie - to jest problem dorosłe
                > go i to on ma ten problem rozwiązać a nie niszczyć i wyzywać dziecko.
                >
                > Zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego, że gdyby w kartonie nie było malucha to za
                > chowanie Twojego męża nadal byłoby skandaliczne?
                >
                > Zgadzając się z postami, że syn wywołuje u męża takie zachowania, bo jest niegr
                > zeczny przenosisz ciężar odpowiedzialności za sytuację na syna. A tymczasem pow
                > innaś na męża, bo to on za nią odpowiada, całkowicie.
                >

                Podpisuję się pod każdym zdaniem.
              • rexona_sport Re: Agresja u meza 08.07.20, 18:15
                Niestety portki musza być, pani autorka do obsługi portek doda jeszcze szukanie mu terapii i tyle, na własne dzieci można się wysrac, przecież autorka stara się je wyprowadzać z domu jak ojca nosi. No stara się, z pudełkiem tez udało się dobiec na czas wiec nie ma problemu wink
    • poiana6 Re: Agresja u meza 08.07.20, 14:48
      Dzieci żal.
    • demodee Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:04
      Ja bym starsze dziecko wysłała na obóz/kolonie i obserwowała, jak mąż się zachowuje.

      Może tylko głośne zachowania starszego dziecka powodują u męża takie napady?

      Czy mąż jest ojcem starszego dziecka?
      • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:08
        To tez jest mysl. Dzieki. Tak jest ojcem obydwu chlopcow. Mlodszy nie wyprowadza go z rownowagi w ogole. Ma do niego inne podejscie. Starszy jest bardzo glosny energiczny i nie zawsze posluszny.
        • trillian Re: Agresja u meza 08.07.20, 16:00
          O, już jesteśmy w domu. Problemem jest starsze dziecko a nie mąż. Zaraz się zaczną problemy w szkole, potem większy kaliber (wiadomo, nastolatek wpadnie nie wiadomo dlaczego w złe towarzystwo), i zupełnie nie wiadomo skąd się wziął taki zepsuty młody człowiek. Normalna rodzina, drugie dziecko posłuszne i kochane, bo została mu przydzielona rola maskotki rodzinnej, która zszargane nerwy pana ojca łagodzi. Tylko ten starszy jakiś taki wyrodny.
        • hukop Re: Agresja u meza 08.07.20, 16:41
          very.funny napisała:

          > To tez jest mysl. Dzieki. Tak jest ojcem obydwu chlopcow. Mlodszy nie wyprowadz
          > a go z rownowagi w ogole. Ma do niego inne podejscie. Starszy jest bardzo glosn
          > y energiczny i nie zawsze posluszny.

          Nie słuchaj tych bab, one zawsze wyzywają od trolli, patologi itp. Szkoda na nie czasu. Uważam, że wina jest twojego dziecka. Skoro twój mąż nie zachowuje się jak furiat na co dzień, tylko czasami nerwy mu puszczą to jest z nim wszystko ok. Dzieciaki potrafią wyprowadzić z równowagi. Twój mąż wraca zmęczony do domu, chce odpocząć a tu dzieciak mu hałasuje i nie reaguje na polecenia, że ma być cicho. Kiedyś, to było nie do pomyślenia. Ojciec wracał do domu i dzieci wiedziały gdzie ich miejsce. A teraz... ile syn ma lat? Staraj się mu tłumaczyć, że jak tata wraca z pracy, jest zmęczony i trzeba bawić się po cichu. Może w końcu zrozumie, a jak nie to musisz się liczyć z tym, że mąż będzie się denerwował.
          • ursydia Re: Agresja u meza 08.07.20, 17:15
            Powiedz hukop, kto cię tak skrzywdził?
            • 3-mamuska Re: Agresja u meza 08.07.20, 17:46
              ursydia napisała:

              > Powiedz hukop, kto cię tak skrzywdził?


              Przecież to prowokacja.
              • alpepe Re: Agresja u meza 08.07.20, 17:58
                wątpię, hukop zawsze pisze w tym stylu.
        • kyrelime Re: Agresja u meza 08.07.20, 22:05
          Nie rób tego. Napisało Ci tu już dokładnie wiele osób - Twoje myślenie idzie w kierunku zrobienia z syna kozła ofiarnego. On wejdzie w tę rolę i wasze kłopoty będą się pogłębiać.
      • z_pokladu_idy Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:59
        Świetny pomysł. Odeślijcie dzieciaka, który już teraz czuje się jak piąte koło u wozu. Utwierdzi się tylko w przekonaniu, że to on jest problemem, a nie ojciec wyzywający go od głupków.
      • kyrelime Re: Agresja u meza 08.07.20, 22:17
        demodee napisała:

        > Ja bym starsze dziecko wysłała na obóz/kolonie i obserwowała, jak mąż się zachowuje.
        > Może tylko głośne zachowania starszego dziecka powodują u męża takie napady?

        A jeśli hipoteza się potwierdzi to co mają zrobić? Dziecko na terapię czy od razu do okna życia?

        Jak już jesteśmy przy hipotezach- może dzieciak swoich zachowaniem odreagowuje życie w napięciu? Czy dziecko, które jest "zajmowane" przez zaniepokojona mamę czuje się bezpiecznie? A może jest jak lustro i pochłania ten niepokój? A może głośne zachowania to efekt modelowania? Wszak tata jak mu puszczą nerwy też jest głośny i nieposłuszny.

        I teraz mamy eksperyment: pojawił się problem, więc odsyłamy dziecko, żeby poobserwować czy ojciec ukoi swoje zszargane przez nerwy dziecko. Jeśli powyższe hipotezy się potwierdzą to jaki przekaz dajemy dziecku? Czy odesłane w celu ratowania rodziny dziecko bedzie czulo się bezpiecznie? Czy będzie miało poczucie stabilizacji i przewidywalności? Jak będzie wyglądało jego poczucie własnej wartości? Jedno jest pewne : nie stanie się ciche i posłuszne, bo dziecko które nie czuje się stabilnie i spokojnie nie ma się na czym oprzeć. Chyba że oprze się na silnym przekonaniu, że jeśli będzie cicho to go nie odrzuca. Czy jednak życie w takim przeświadczeniu nie będzie predysponować dziecka do zaburzeń psychicznych w przyszłości?

        Autorko, na Twoim miejscu sama też udałabym się do psychologa i przeallnalizowala to wszystko z profesjonalistą - pewnie wyjdzie jeszcze wiele mechanizmów, o których nie wiemy.
        • asia_i_p Re: Agresja u meza 09.07.20, 07:58
          Jeżeli hipoteza się potwierdzi, to mężowi oprócz terapii agresji fundnąć terapię SI, dorosłym też się da. Może być tak, że bodziec dźwiękowy jest dla kogoś równie trudny do opanowania (co nie znaczy niemożliwy), jak bodziec bólowy.
          • kyrelime Re: Agresja u meza 09.07.20, 11:05
            Niestety wiem co to SI i oczywiście, jeśli ojciec ma z tym problem to trzeba działać. Jednak autorka pisze o niekontrolowaniu emocji i traumach z dzieciństwa, więc myślę że w pierwszej kolejności jednak psychoterapia.
            • georgia.guidestones Re: Agresja u meza 09.07.20, 11:15
              im wiecej o tym czytam, (pewnie facet tyle wiedzial o sobie, na ile go sprawdzono), tym bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze kandydatow do zwiazku nalezy starannie "odsiac" po wywiadzie nt przeszlosci. a już w ogole, zanim sie z takim indywiduum postara o dzieci.
              • kyrelime Re: Agresja u meza 09.07.20, 11:57
                Zgadzam się, choć żeby było sprawiedliwie- to samo dotyczy kobiet. Znam wiele kobiet z problemami emocjonalnymi, zaburzonych, które fundują partnerowi i dzieciom ciagłą huśtawkę emocjonalną. O tym mówi się mniej, częściej jest to porzemoc emocjonalna, której długo nie widać na zewnątrz.
            • asia_i_p Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:17
              Sensory integration - integracja sensoryczna. Zespół niedowrażliwości i nadwrażliwości na to, co odbierasz zmysłami. Nad tym się da zapanować, ale bodziec potrafi być bardzo silny. Niektórzy mają tak tylko z pojedynczym typem dźwięków, zapachów, powierzchi, inni reagują mocno na wszystkie.
              • asia_i_p Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:22
                Świadomość, że o to chodzi, może dawać dodatkowe opcje - na przykład nadwrażliwi dźwiękowo rodzice twierdzili, że łatwiej im było utrzymać nerwy na wodzy, jeżeli sobie zatyczkami w uszach wytłumiali hałas generowany przez dziecko.
                Oczywiście to nie usprawiedliwia agresji, ale wtedy warto się skupić nie tylko na tym, jak zapanować nad sobą, ale też jak wytłumić bodźce, bo przy nadwrażliwości słuchowej efekt takiego walenia po pudełku jest taki, jakby ciebie ktoś tą łyżką regularnie walił po głowie. W takiej sytuacji stłumienie agresji samą siłą woli może być trudne, psychoterapia może dostarczyć konstruktywnych metod przepracowywania bodźca, ale zwykłe zatyczki do uszu czy słuchawki z cichą muzyką wytłumią sam bodziec.
        • demodee Re: Agresja u meza 09.07.20, 10:48
          > pojawił się problem, więc odsyłamy dziecko, żeby poobserwować czy ojciec ukoi swoje zszargane przez nerwy dziecko.

          Nigdzie dziecka nie "odsyłamy" tylko wysyłamy na kolonie. Tak jak tysiące jego rówieśników, którzy część wakacji spędzają poza domem, z dala od rodziców i rodzeństwa. Żeby odpoczęło od nich, a oni od niego, poznało nowych ludzi, zdobyło nowe kompetencje.

          > Czy odesłane w celu ratowania rodziny dziecko bedzie czulo się bezpiecznie?

          To zależy od organizatorów kolonii, ja na koloniach nie miałam poczucia zagrożenia.

          > Jedno jest pewne : nie stanie się ciche i posłuszne, bo dziecko które nie czuje się stabilnie i spokojnie nie ma się na czym oprzeć.

          Nie wiemy, dlaczego dziecko zachowuje się głośno. Może z nudów i braku bodźców? Może chce na siebie zwrócić uwagę, bo czuje się odsunięte po narodzinach młodszego brata? Może ma jakieś ADHD?

          Większość emam oskarża ojca, i każe matce wystawić mu walizki, ale powstaje pytanie, czy z dzieckiem jest wszystko OK?

          Ja, jako bezdzietna, którą też denerwowałoby dziecko walące dłuższy czas łyżką w kartonowe pudełko, powiedziałabym, że dziecko jest niewychowane. Ale "niewychowane dziecko" to wina rodziców, bo dziecko samo się nie wychowuje! Dlatego najlepiej jest wysłać dziecko na obóz, gdzie jest pewna dyscyplina i pedagodzy - specjaliści od wychowywania. Bo nie każdy rodzic ma wrodzone zdolności wychowawcze.

          Trzeba też obserwować męża, jak się zachowuje podczas, gdy starszy syn jest na obozie. Czy nie kieruje swojej agresji na młodsze dziecko? Na żonę? Czy tęskni za starszym synem, czy widać po nim ulgę, że nikt nie wali w pudełka?

          Poza tym, autorka pisała, że w czasie wspólnych ojcowsko-synowskich wypadów panowie bardzo dobrze się dogadują. Co to znaczy? Może obecność matki ma jakieś znaczenie? Może ojciec myśli, że w czasie gdy on pracuje albo odpoczywa po pracy matka powinna zająć się tak dziećmi, żeby nie hałasowały? Bo kiedy on sam zajmuje się starszym synem, to ten nie świruje. Itd.
          • georgia.guidestones Re: Agresja u meza 09.07.20, 10:54
            kolonie last minute, gdzie takie? albo starsze dziecko nieogar albo jeszcze nie ten wiek. nie każdy wysyla przedszkolaka na kolonie.
          • kyrelime Re: Agresja u meza 09.07.20, 11:02
            Ja to wszystko rozumiem i jak najbardziej jestem za wyjazdanie dzieci na obozy czy kolonie, ale nie jako recepta na problemy rodzinne. Przeraziło mnie, że autorce ten pomysł od razu przypadł do gustu. Oczywiście przyczyn zaburzeń w systemie rodzinnym może być wiele, ale tutaj idzie to w kierunku robienia z dziecka reprezentanta. Dziecko może mieć różne problemy czy zaburzenia i oczywiście jeśli tak jest to należy je diagnozować. Ale to nie usprawiedliwia, nie tłumaczy agresji ojca. Jest dorosły i powinien nad sobą panować. Dziecko ma się tego uczyć.
          • trillian Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:39
            demodee napisała:


            > > Czy odesłane w celu ratowania rodziny dziecko bedzie czulo się bezpieczni
            > e?
            >
            > To zależy od organizatorów kolonii, ja na koloniach nie miałam poczucia zagroże
            > nia.

            A wysłali cię tam bo wkurzałaś ojca-furiata swoim jestestwem?

            >
            > Nie wiemy, dlaczego dziecko zachowuje się głośno. Może z nudów i braku bodźców?
            > Może chce na siebie zwrócić uwagę, bo czuje się odsunięte po narodzinach młods
            > zego brata? Może ma jakieś ADHD?
            >
            > Większość emam oskarża ojca, i każe matce wystawić mu walizki, ale powstaje pyt
            > anie, czy z dzieckiem jest wszystko OK?
            >

            Dziecko to problem wtórny. Jeśli faktycznie jest z nim jakiś problem to stawiam dolary przeciwko orzechom że to ojciec jest ich źródłem.

            Nie da się odesłać dziecka gdzieś do naprawy i lepszego wychowania. To rodzice są od tego.
    • str8.up Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:07
      Moim zdaniem to jest przypadek bardziej dla psychiatry niż psychologa. Jeśli faktycznie te wybuchy złości są nagłe i niekontrolowane, a po ustąpieniu jest tej osobie głupio, to jest szansa/ryzyko, że to problem biologiczny (czy nie wiem jak to nazwać, chodzi o to, że to nie usposobienie jest winne, tylko procesy zachodzące w organizmie) i na to są pigułki.
    • str8.up Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:08
      Moim zdaniem to jest przypadek bardziej dla psychiatry niż psychologa. Jeśli faktycznie te wybuchy złości są nagłe i niekontrolowane, a po ustąpieniu jest tej osobie głupio, to jest szansa/ryzyko, że to problem biologiczny (czy nie wiem jak to nazwać, chodzi o to, że to nie usposobienie jest winne, tylko procesy zachodzące w organizmie) i na to są pigułki.
      • very.funny Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:11
        On ma tego swiadomosc. Przyklad: stoi w kuchni zmywa naczynia i nagle mowi do mnie: Ale cos mnie zaczyna draznic, zaraz wybuchne, musze wyjsc. Wychodzi na podworko, idzie kosic trawe, wraca i jest spokojny.
        • 3-mamuska Re: Agresja u meza 08.07.20, 16:05
          very.funny napisała:

          > On ma tego swiadomosc. Przyklad: stoi w kuchni zmywa naczynia i nagle mowi do m
          > nie: Ale cos mnie zaczyna draznic, zaraz wybuchne, musze wyjsc. Wychodzi na pod
          > worko, idzie kosic trawe, wraca i jest spokojny.


          Całkiem możliwe ze mąż stresy związane z praca kumuluje i potem wydaje mu się ze to syn go drażni. A tak naprawdę przyczyna jest inna.
          • ana119 Re: Agresja u meza 08.07.20, 19:21
            Jaka? Że dorosły człowiek jest niedojrzały emocjonalne? Raczej stawiam na wzorce wyniesione z domu
            • 3-mamuska Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:57
              ana119 napisała:

              > Jaka? Że dorosły człowiek jest niedojrzały emocjonalne? Raczej stawiam na wzorc
              > e wyniesione z domu


              Przecież człowiek nie jest z kamienia a jak nie umie sobie radzić z emocjami czy ma coś z psychika to nie będzie reagował jak dorosły człowiek.
              Ludzie latami są niezdiagnozowani. Nikt im za młodu nie pomógł.
        • agnieszka_kak Re: Agresja u meza 09.07.20, 09:21
          Ze przepraszam co?? Zmywa naczynia i "cos go drazni"? Ty masz anielska cierpliwosc, nie znioslabym takich zachowan. Uwazam, ze dorosla osoba powinna umiec kontrolowac stres, umiec sie zrelaksowac i nie wybuchac.
    • bywalczyni.hosteli Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:13
      Co ja bym zrobiła? Natychmiastowa izolacja w bezpieczne miejsce siebie i dzieci, miesiąc, dwa, trzy, spotkania z ojcem w Twojej obecności. W tym czasie pan intensywnoe szuka pomocy dla siebie, tj.psychiatra i terapia.
      Po tym czasie weryfikacja postępów i decyzja co dalej, czy ojciec wraca do rodziny i na jakich zasadach. Jeśli nie ma chęci leczenia, rozstanie by nie traumatyzowac bardziej dzieci i samej nie skończyć na oiomie.
    • z_pokladu_idy Re: Agresja u meza 08.07.20, 15:52
      Strasznie współczuję temu dziecku, nie ma w nikim oparcia. Ojciec go wyzywa od głupich, a rodzona matka cichutko przemyka obok nie stając w jego obronie. Tylko kwestia czasu, aż dzieciak stanie się wierną kopią tego patusa, tyle że zanim będzie się wyżywał na własnych dzieciach zdąży sobie na tobie odbić za brak wsparcia.
      Straszenie odejściem, gdy tak naprawdę nie chcesz odejść tylko utwierdzi męża w przekonaniu, że może sobie ci chwilę powyzywać rodzinkę bez konsekwencji.
    • biankao Re: Agresja u meza 08.07.20, 21:54
      Mój znajomi miał takie wybuchy i okazało się, ze to problemy z tarczyca powodowały wybuchowość. Może to kwestia zdrowotna?
    • asia_i_p Re: Agresja u meza 09.07.20, 08:03
      Czy mąż miał zawsze taki sposób reagowania, czy to jest coś nowego? Jeżeli nowego, tak jak mówią dziewczyny, zbadać tarczycę, ale także wizyta u neurologa, EEG, może rezonans. U mojej mamy nagły wzrost labilności emocjonalnej (w sumie dla mnie niezauważalny, ale ona widziała) przypisano menopauzie, a miała tętniaka, który ją zabił.
      Jeżeli to stałe, to pogadajcie na spokojnie. Niech ma świadomość, że idą lata hałasów, kłótni między synami, stresów - albo jest na to gotowy i potrafi to przyjąć jak dorosły albo nie.
    • tilijka123 Re: Agresja u meza 09.07.20, 11:26
      Rada na bazie moich doświadczeń. Mój mąż też miał takie wybuchy agresji. Nie skierowane wobec ludzi czy zwierząt ale w stronę przedmiotów, np, niszczył coś, rzucał czymś gdy się zdenerwował. Po miesiącach badań i tułania się od lekarza do lekarza zdiagnozowano u niego depresję i po dobraniu leków to minęło. Prawidłowe leki dobrał dopiero drugi psychiatra, skierował też do psychologa. Wszystko odbył się przez NFZ w poradni zdrowia psychicznego.
      Dodatkowo mąż miał różne bóle, był badany przez reumatologa, neurologa, przeszedł badania w szpitalu zakaźnym i nie mogli znaleźć przyczyny. Wszystko minęło po 2 tygodniach stosowania leków antydepresyjnych.
      Nie miał natomiast objawów typowych dla depresji.

      Kilka miesięcy później trafiłam na książkę " On ma depresję" Wexlera i tam właśnie opisane są takie "nietypowe" formy depresji u mężczyzn. Nie ma tam objawów obniżenia nastrojów ale mogą być np. bóle, skłonność do ryzykownych zachować, np. na drodze, hazardu, sportów ekstremalnych, ryzykownych zachowań seksualnych, wybuchów agresji. Polecam bardzo tą książkę. Jest tam dużo praktycznych przykładów jak reagować w przypadku agresji lub szantażu np. samobójstwem. Jest też rozdział mówiący o odejściu od takiej osoby.
      Na allegro mozna kupić za kilka-klikanaście złotych
      allegro.pl/listing?string=on%20ma%20depresj%C4%99&bmatch=baseline-product-cl-eyesa2-engag-dict45-uni-1-5-0605
      • ana119 Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:03
        Skłaniam się ku temu diagnozowaniu, jest masa Polaków z takimi zachowaniami i też podejrzewam że przyczyną jest depresja, często dziedziczona jak sie przyjrzeć rodzinie
      • asia_i_p Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:24
        To może być trop. W depresji poporodowej na widok rządka mrówek idącego brzegiem przewijaka wysyczałam morderczym tonem "K...., za ...bię". Do dziś moja siostra ma z tego uciechę.
      • netlii Re: Agresja u meza 09.07.20, 12:57
        Czy nie było żadnych efektów ubocznych stosowania antydepresentów np. zwolniony napęd życiowy, senność, zmęczenie?
        • tilijka123 Re: Agresja u meza 09.07.20, 13:28
          To było już chyba z 12 lat temu, wiec dokładnie nie pamiętam. Pierwsze leki były starszej generacji i chyba dawały jakieś efekty uboczne. Przepisała je starsza pani psychiatra, która szła z diagnozą w kierunku psychozy a nie depresji. Mąż zmienił lekarza w ramach tej samej przychodni i druga
          pani psychiatra skierowała męża do psychologa w tej samej przychodni + zmiana leków na selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny. Najpierw większe dawki do ustąpienia objawów, potem stopniowo coraz mniejsze. Od lat bierze 5mg. Niestety odstawić całkiem nie można bo po kilku dniach wracają objawy: bóle, przegrzewanie się. Odkąd bierze nowe leki nie skarży się na żadne dolegliwości, wiec chyba skutków ubocznych nie ma.
          Leczenie było na NFZ, więc wizyty u psychologa i psychiatry raz w miesiącu. Teraz ma tylko leczenie podtrzymujące, receptę na antydepresanty dostaje od lekarza rodzinnego.
        • ana119 Re: Agresja u meza 09.07.20, 13:29
          Antydepresanty mają dać wyciszenie w stresie natomiast nie poradzą jak rozmawiać i reagować na sytuacje niekomfortowe, w tym pomoże psychoterapia i nauka budowania reakcji
          • tilijka123 Re: Agresja u meza 09.07.20, 13:47
            Dlatego przez wiele miesięcy mąż pracował z psychologiem. Przepracowali wszystkie trudne sprawy z przeszłości i bieżące problemy. W końcu pani psycholog stwierdziła, że nie ma potrzeby dalszych spotkań. Zarówno psychiatra i jak i psycholog nie widzieli potrzeby dodatkowej terapii.
            Ja w tym czasie też spotkałam się z psychologiem i psychiatrą męża i sporo też czytałam o depresji. Podsunęłam też kilka pozycji mężowi. Bardzo dużo rozmawialiśmy i rozmawiamy do tej pory o problemach i radzeniu sobie ze stresem.

            Myślę, że każdy przypadek jest indywidualny i to psychiatra powinien decydować jakiego leczenia i rodzaju terapii potrzebuje konkretny pacjent. Ja też początkowo (zanim pojawiły się bóle) namawiałam męża na jakieś zajęcia/terapię związane z panowaniem nad agresją, a okazało się że w jego przypadku było to całkowicie niepotrzebne. Psycholog wręcz stwierdziła, że mąż nie ma skłonności do agresji na podstawie testów i ćwiczeń jakie wykonywali podczas zajęć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka