Dodaj do ulubionych

O jedynakach itp

14.08.20, 17:22
Jak myslicie czy pojedyncze dziecko wymaga wiecej uwagi/zajmowanie sie rodzica niz dwoje? A moze przy dwojce to wszystko sie dubluje i jest jeszcze gorzej? Strach pomyslec co przy trojce wink

Kto ma przemyslenia?
Obserwuj wątek
    • kosmos_pierzasty_x Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:26
      Imo wymaga więcej. Błogosławiłam i błogosławię odwiedzające nas koleżanki dziecka 😉
      Przy dwójce pewnie jest ryzyko, że się klica6i trzeba interweniować, ale wyobrażam sobie, że to jednak mniej pracy niż zabawianie jedynaka od rana do nocy. No chyba że się mylę. I żeby to działało, to pewnie różnica wieku nie może by zbyt duża.
      • aaa-aaa-pl Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:30
        Mam jedynaka i nigdy nie zabawiałam go od rana do nocy.
        • chatgris01 Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:34
          Pewnie to zależy od charakteru konkretnego dziecka (zgadzam się, że nie od jedynactwa).
          • daniela34 Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:43
            Od charakteru, a w przypadku rodzeństwa też od wieku i różnicy wieku pomiędzy dziećmi. Dwoje malutkich dzieci z niewielką różnicą wieku będzie wymagało na pewno wiecej uwagi niż jedno, bo się jeszcze same sobą nie zajmą. Po czasie to się może zmienić.
            • chocolatemonster Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:46
              To też, zgadzam się.
      • jehanette Re: O jedynakach itp 17.08.20, 12:12
        A ja błogosławię koleżanki - pobawią się świetnie, a jak się zmęczą to każda idzie do siebie i ja mam do ogarnięcia jedno dziecko.
    • welcome_back Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:32
      To zależy. Tak, wiem, pomogłam big_grin
    • chatgris01 Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:34
      Dwójka to nie jak dwa osobne jedynaki, zachodzą interakcje, zachowania się kumulują i często wychodzi jak dwa do potęgi...
      • armamagedon Re: O jedynakach itp 14.08.20, 18:00
        O, to, to, to 🙃
    • ela.dzi Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:36
      Bardzo doceniłam fakt posiadania dwójki w momencie zamknięcia placówek. Gdyby starszy był sam, to byłoby ciężko, gdyby to młodszy był jedynakiem, to miałabym ciszę i spokój W normalnych okolicznościach nie widzę specjalnej różnicy poza tym, że czasem ciężko się rozdwoić.
    • chocolatemonster Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:37
      To już chyba zależy od charakteru dzieci, można mieć jedno bardzo absorbujące i dwoje, które będą się zgodnie bawiły lub jedno spokojne z książeczką w kąciku i dwójkę 'diabołów' .
      • chatgris01 Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:49
        Znam przypadek trójki, z której pojedynczo każdy był grzeczny, we dwoje w dowolnych zestawach też wszyscy byli spokojni, a w komplecie zawsze mieli pomysły iście szatańskie, "diaboły" to mało powiedziane big_grin
        BTW, do rodzinnej historii (bo już dawno dorośli) przeszli jako "szatańska trójeczka".
      • bominka Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:50
        Zdecydowanie jedynak bardziej absorbuje,gdyż czesciej przebywa wśród dorosłych i lubi ich towarzystwo. Podczas,gdy dwoje dzieci w tym czasie znajdzie dla siebie wspolne dziecięce zajęcie. Trójka to tylko na plus. Przemyslenia z autopsji😀
        • cosmetic.wipes Re: O jedynakach itp 14.08.20, 18:34
          Czy dzieci znajdą wspólne zajęcie zależy dość ściśle od różnicy wieku. Ja z moimi braćmi zaczelam mieć wspólne tematy koło moich 20 urodzin. Oni byli wtedy 35+.
    • triss_merigold6 Re: O jedynakach itp 14.08.20, 17:49
      To zależy, jakie dziecko. Normalne, zdrowe psychicznie dziecko potrzebuje na co dzień towarzystwa innych dzieci.
      • ichi51e Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:27
        Jak to w sumie wyglada? Jestem na wakacjach, dzien 14. Juz mam dosyc basenu 2 razy dziennie i wynajdowania atrakcji. Zdrowe normalne paychicznie by sobie kogos znalazalo do zabawy poza rodzicem? Ten basen zwlaszcza przezywam - przylazi 3 rodzenstwa (jakies 10,8 i 5) bez rodzicow bawia sie skacza szaleja jak to dzieciaki... zazdrosze ich matce ze ma swiety spokoj. Moje oczywoscie nie podejdzie nie zagada nie dolaczy zebym ja tez mogla noge wyciagnac... caly czas „a teraz bawimy sie ze ty...”
        • ela.dzi Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:43
          Praktycznie opisałaś mojego starszego, kiedy jest sam. Jedyna różnica, że ciężko mi wymyśleć coś co by go zainteresowało na dłużej.
        • daniela34 Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:45
          ichi51e napisała:

          > Zdrowe normalne paychicznie by sobie kogo
          > s znalazalo do zabawy poza rodzicem?

          Jedno by sobie znalazło, inne nie, jeszcze inne potrzebowałoby pomocy w znalezieniu. Mam kuzynkę, starszą o 10 lat, ale tak się zdarzyło, że spędzałam z nią wakacje. Różnica wieku powodowała, że w sposób oczywisty potrzebowała innego towarzystwa niż ja. I ona zawsze potrzebowała pomocy na początku, nawet jako nastolatka ("zakoleżankuj mnie"- tak się to nazywało). Z kolei ja prędzej czy później zawsze kogoś sobie znalazłam sama, a jak nie było dzieci, to w wieku 5+ już średnio angażowałam rodziców w zabawę. Ale tak czy tak, kolezanki z wakacji zawsze miałam. Nawet potem pisalam do nich listy smile
        • katriel Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:49
          > Zdrowe normalne paychicznie by sobie kogos znalazalo do zabawy poza rodzicem?

          Moje dzieci (starszy 11 lat, ZA, młodszy 8, NT) bawiłyby się ze sobą nawzajem, nie zawracając głowy rodzicom.
          Gdyby każde z nich pojawiło się na tym basenie z osobna, to:
          - starszy bawiłby się sam w najdalszym (od tamtej trójki) kącie basenu;
          - młodszy podszedłby do tamtych i przyłączył się do zabawy (chyba że byłyby to same dziewczynki, wtedy próbowałby jak starszy, ale szyvko by się znudził i zaczął marudzić).
        • bookends Re: O jedynakach itp 17.08.20, 12:32
          Moja, lat 8, lata z banda koleżanek. Wczoraj za kudły ciągnęłam pod prysznic i na kolację o 22. Jesteśmy 3 dzień. Weszła w towarzystwo jak w masło. Jedynaczką.
    • cosmetic.wipes Re: O jedynakach itp 14.08.20, 18:31
      Moja praktyka wskazuje, ze jedynak może być mało wymagający, za to jego młodsze rodzeństwo (sztuk 1) baaardzo.
    • trillian Re: O jedynakach itp 14.08.20, 18:37
      Myślę że np. dwójką małych dzieci trzeba się zajmować więcej niż pojedynczym (ale nie dwa razy więcej), ale jak najmłodsze osiągnie te 3-4 lata to zaczyna się ten "interes" opłacać. Im później tym bardziej.
    • kryzys_wieku_sredniego Re: O jedynakach itp 14.08.20, 18:51
      A "ile masz" tego dziecka dla siebie?
      Raptem kilka lat bo później woli kolegów od rodziców i to ty się cieszysz ze wspólnych wakacji itp.
      Jak mialam doły to koleżanka mi uświadomiła, ze mam się cieszyć tym, co jest teraz, bo za 10 lat to będę cieszyla się, że syn chce coś z nami zrobić tak sam z siebie.
      A zresztą bądź eco i miej jedno dziecko.

    • leni6 Re: O jedynakach itp 14.08.20, 18:52
      Zależy od konkretnej sytuacji. Mi aktualnie jest łatwiej jak tylko jeden jest w domu a drugi w przedszkolu/u babci ale wciąż mam nadzieję że to się zmieni jeszcze.
    • bulzemba Re: O jedynakach itp 14.08.20, 18:54
      Mam córkę oraz dwoje siostrzeńców w zbliżonym do niej wieku. Ujmę to tak:
      Córka + kuzynka = 0,5 dziecka
      Córka + kuzyn = 4 dzieci.

      Przy czym samego siostrzeńca liczę zawsze jako dwie sztuki a dziewczynki po jednym dziecku gdy są sami.
      • trampki-w-kwiatki Re: O jedynakach itp 15.08.20, 00:10
        Mam te same doświadczenia 😂

        Dodam jeszcze, że córka plus pies równa się też 0,5 dziecka.
        Pewnie ktoś zapyta czemu zatem nie mamy psa. Z litości dla psa, podpowiem.
      • solejrolia Re: O jedynakach itp 15.08.20, 09:58
        bulzemba napisała:

        > Mam córkę oraz dwoje siostrzeńców w zbliżonym do niej wieku. Ujmę to tak:
        > Córka + kuzynka = 0,5 dziecka
        > Córka + kuzyn = 4 dzieci.
        >
        > Przy czym samego siostrzeńca liczę zawsze jako dwie sztuki a dziewczynki po jed
        > nym dziecku gdy są sami.


        😃😃😃
    • garnek_pieprzu Re: O jedynakach itp 14.08.20, 18:55
      Mam jedynaka płci męskiej. Nigdy nie bawiłam się samochodziki, no może trochę 😊
      Ostatnim czasem mój jedynak nie potrzebuje rodzica, bo od rana do wieczora zasuwa na rowerach i hulajnogach ze zgraja chłopaków na osiedlu (osiedle zamkniete).
      W czacie kwarantanny było ciężko mu się oswoić z sytuacjz, bo u nas zawsze jest dużo dzieci w domu, znajomych, z rodziny a tak to siedział sam.
    • jehanette Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:01
      Jedno dziecko wymaga więcej zaangażowania, bo nie możesz wzruszyć ramionami, że po to ma rodzeństwo żeby się z nim bawić.
      Ale za to nie musisz słuchać kłótni i rozdzielać bojek, rozsadzac sporów i mediowac. Jedno dziecko łatwiej podrzucić dziadkom i masz spokój. Jak idzie do kolegów to masz spokój, nie musisz zajmować się tym co nie poszło. Szukając atrakcyjnych sposobów na spędzenie rodzinnego czasu dostosowujesz się do jednego dziecka, a nie próbujesz połączyć potrzeby dwulatka i szkolniaka i nie zwariować.
      Generalnie polecam jedno dziecko, satysfakcja jest a kłopotów mniej. Argument "będzie samo na starosc" jest inwalida, bo rodzeństwa niekoniecznie są swoimi przyjaciolmi.
      • trillian Re: O jedynakach itp 14.08.20, 20:01
        Dlaczego inwalidą? Jedynak zawsze będzie sam np. ze starością rodziców. Rodzeństwo nie daje gwarancji, że będzie ktoś do podziału odpowiedzialności (do czego wcale nie potrzeba przyjaźni), ale jest na to jakaś szansa.
        • bulzemba Re: O jedynakach itp 14.08.20, 20:41
          Mam koleżankę której siostry wypięły się na opiekę nad matką i jeszcze mieszkanie wyczyściły gdy koleżanka zabrała matkę do siebie.
          • trillian Re: O jedynakach itp 14.08.20, 20:52
            Mogę tylko powtórzyć "Rodzeństwo nie daje gwarancji, że będzie ktoś do podziału odpowiedzialności (do czego wcale nie potrzeba przyjaźni), ale jest na to jakaś szansa."
            • trampki-w-kwiatki Re: O jedynakach itp 15.08.20, 00:13
              Szansa, phi.
              Jest za to sto procent pewności, że rodzeństwo zgarnie co najmniej 50 procent spadku.
              Za te 50 procent to bym rodziców z palcem w dudzie utrzymała na stare lata. A tak będę zapierdzielać wokół nich i utrzymywać za swoje.
              • trillian Re: O jedynakach itp 15.08.20, 08:57
                Nie ma stu procent pewności, są sposoby żeby spadek został z tym dzieckiem które się poczuwa do opieki. Ja wiem że są przypadki, że wszyscy się wypinają, a jeden kozioł ofiarny zostaje z obowiązkiem a potem jeszcze nic nie ma ze spadku, ale trudno zakładać taki scenariusz kiedy się decydujesz na dziecko. Zresztą w takich przypadkach to podejście rodziców jest decydujące a to z ich perspektywy jest ten wątek. Więc jak już się decydują na więcej dzieci to mogą się też postarać żeby stosunki były choć poprawne.

                To nie tak, że gloryfikuję wspierające się rodzeństwa, ale jednak JEST to jakiś argument w decyzji o większej liczbie dzieci (wcale nie decydujący).
        • jehanette Re: O jedynakach itp 17.08.20, 12:16
          Może być też gula i żal, że rodzeństwo się nie poczuwa, nie wspiera, bruździ. Generalnie podejmować decyzję o dziecku (1,2,3...) ze względu na to co może się wydarzyć lub nie za 50 lat jest bez sensu.
    • lauren6 Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:20
      Jak się kłócą to jest trudniej, jak spędzają razem czas to jest łatwiej. Na dwoje babka wróżyła.
    • mrs.solis Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:39
      Przy dwojce na ogol jest gorzej. Nie zgodza sie pewnie ci, co maja dzieci z mala roznica wieku, jednej plci w dodatku takich co sie lubia. Jak moja byla mala i jezdzilismy do znajomych , ktorzy mieli dwojke dzieci dziewczynke i chlopca z roznica chyba 3 lat. To byla masakra. Placzliwy synus mamusi plus dokuczajaca zazdrosna o mlodego siostra. Kiedys podczas 3 godzinnej jazdy z tymi dzieciakami plus moim mialam ochote wyskoczyc z jadacego samochodu. Cala droge cos sie dzialo, jak nie plakal jeden to drugi, albo trzeci. Dopoki moja byla mala to wychodzilam z nia na place zabaw do parkow , albo na inne zajecia, gdzie byly dzieci i sie z nimi bawila tak dlugo az miala dosc. Nigdy sie nie zalila, ze jest jedynaczka wrecz sobie chwali taki stan rzeczy. Rodzenstwa tez nie chciala miec. Jak byla mala i pytalam, czy chce dzidziusia w domu to byl ryk i mowila, ze wyrzuci go do smieci.
      • kryzys_wieku_sredniego Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:52
        To ja ci powiem, że kiedyś jak syn miał 6-7 lat przyjechała do mnie koleżanka ze swoim synkiem 1,5 lat i mój syn wziął tamtego za rączkę zaczął oprowadzać po domu, pokazywać rzeczy i wtedy poczułam ścisk za gardło, że mu coś zabrałam, że ja mam siostrę, którą kocham bardzo i jesteśmy razem od 37 lat (właśnie sobie pojechała do domu po 1,5 tygodnia razem ale spoko w niedziele przyjeżdża - mąż ma dość ;P - urlopik nam się zgrał a jest covid i nigdzie na urlop dalej nie jechaliśmy).
        Chociaż nie zawsze rodzeństwo się dogaduje, ale u mnie w rodzinie zawsze.
      • trillian Re: O jedynakach itp 14.08.20, 20:03
        Ani różnica wieku ani płeć o niczym nie przesądza w kwestii kłótni i dogadywania się.
      • igge Re: O jedynakach itp 15.08.20, 01:43
        Też myślę, że przy dwójce jest o niebo trudniej.
        Tylko warto.
        Żałuję, że nie trójkę mamy.
    • pierwszychleb Re: O jedynakach itp 14.08.20, 19:50
      Wg mnie przy 2 latwiej. Bawia sie ze soba. Jedyny minus to wiecej prania i sprzatania. Ale ogolnie o wiele latwiej.
    • kkalipso Re: O jedynakach itp 14.08.20, 20:23
      Ja przy dwójce odpoczywam - nie chcę pamiętać czasów kiedy starsza była jedynaczką ale nie z tego względu że musieliśmy "tracić" dla niej więcej czasu tylko wiele razy szkoda mi jej było. Na wakacjach to się nasilało rodzeństwa bawiły się na sto dwa a Ona samiutka. Teraz jest super, leżę sobie i obserwuje jak szaleją. W domu też jest fajnie, a że czasem się pokłócą to normalne.
    • andaba Re: O jedynakach itp 14.08.20, 20:43
      Więcej, na pewno.
    • dolcenera Re: O jedynakach itp 14.08.20, 21:02
      Dwójka, trójka, czwórka 0-5 = orka na ugorze

      Dwójka, trójka, czwórka 5-10 = dolce vita

      Dwójka, trójka, czwórka 10-15 = jesień średniowiecza

      Dwójka, trójka, czwórka 15-20 = złote gody
    • kotejka Re: O jedynakach itp 14.08.20, 21:18
      ja mialam jedynaka piec lat
      totalnie nieabsorbujacego i bardzo towarzyskiego
      wiec ani nie byl upierdliwy ani samotny
      odkad pamietam mialam dom pelen ddzieci i telefon pelen kontaktow pt - mama bartusia i mama kubusia
      niektore znajomosci przetrwaly do dzis choc ma 17 lat
      pozniej urodzil sie drugi absolutnie upierdliwy, ktory wymagal zabawiania i animowania smile
      trzeci znow nic nie chce, odkad pamietam wola mnie tylko jak zglodnieje big_grin
      ze wzgledu na dosc rozne swiaty 17-12-5 kazdy zyje swoim trybem, ale tez maja swietna sztame i robia razem wiele fajnych rzeczy
      rodzenstwo to swietna sprawa

    • kornelia_sowa Re: O jedynakach itp 14.08.20, 21:59
      Zależy od dziecka.

      Mój syn był jedynakiem 7 lat.
      Umiał się bawić sam i lubił to.

      Córka jest jego przeciwieństwem.
      Musi.miec towarzystwo.


      Chwalę sobie taką różnicę.
      Oboje mieli poświęcone baaaardzo dużo czasu gdy byli oseskami, ja nie byłam utyrana do potęgi .
      Pomógł syn gdy była malutka.
      Teraz jest ciut gorzej bo on jest nastolatkiem A ona jeszcze mała i tematy się rozjezdzaja ale minie
    • zielonakobieta Re: O jedynakach itp 14.08.20, 23:42
      Mam jedną córkę, prawie szesciolatkę. Chętnie bawi się z innymi dziećmi, sama nawiązuje znajomości, gdy na podwórku pojawia się koleżanka to praktycznie jej nie ma. Bardzo żałuję, że nie ma rodzeństwa. Jesteśmy teraz na wczasach, zauważyłam że obserwuję relacje między dziećmi, myślę że byłaby dobrą starsza siostrą. Mam poczucie winy, że skazałam ją na samotność w pewnym sensie. Z powodu mojego wieku drugie dziecko jest wykluczone. To chyba jedyna rzecz, której w życiu będę żałować i nie mam szansy zmienić.
      • mysz1978 Re: O jedynakach itp 15.08.20, 00:05
        ja mam dwojke z różnicą wieku wynoszącą 3 lata i mogę powiedzieć, że w moim przypadku to był strzał w dziesiątkę - synowie są bardzo "za sobą" - mają na szczęście póki co wspólne zainteresowania i bardzo chętnie razem spędzają czas więc cieszę sie tymi chwilami, bo zdaje sobie sprawę, że wszystko może się diametralnie zmienić...
        • bulzemba Re: O jedynakach itp 15.08.20, 00:30
          Znam rodzeństwo z taką różnicą wieku określane "jedynaki, dwie sztuki". Absolutny brak wspólnego języka.
      • aguar Re: O jedynakach itp 15.08.20, 09:19
        Ale jesteś już naprawdę niepłodna czy wydaje Ci się, że w twoim wieku, to już nie wypada, bo masz czterdzieści parę?
      • jehanette Re: O jedynakach itp 17.08.20, 12:21
        To może spójrz w drugą stronę i zobacz te rodzeństwa które się wiecznie biją, kłócą, obrażają i generalnie zawsze jest tak, że komuś coś nie pasuje. Moje dziecko ma koleżankę, która ma młodsze rodzeństwo i jak gdzieś razem wychodzimy, nawet do głupiego parku obok domu, to zawsze:
        - po pewnym czasie zaczyna się krzyk, że młodsze bije/chlapie/sypie/krzyczy
        - na koniec pada hasło, że musimy się zbierać bo Młodsze coś... i wtedy podnosi się kolejny krzyk od Starszej, że znowu przez Młodsze, ze ona to by jeszcze mogła to i tamto, i że w ogóle nie jest fajnie

        Zawsze wtedy oddycham z ulgą, że mam jedno i nie wpakowałam się w pułapkę kolejnego dziecka.
    • disco-ball Re: O jedynakach itp 15.08.20, 00:26
      Koleżanka, mama jedynaka, pytała mnie, jak przetrwałam siedzenie z trójka od połowy marca. Stwierdziła, ze ona już nie wyrabia, bo od szóstej rano do wieczora jest „mamoooo, daj, pomóż, pobaw się”. Młody ma 6 lat.
      Ja mam trójkę. Po pierwsze bardzo je lubie, po drugie od początku wspierałam samodzielna zabawę, po trzecie starsza dwójka wstawała rano, robiła sobie proste sniadanie typu płatki mleko i bawiła się w ciszy dopóki ja z najmłodszym dzieckiem nie zwleklismy się z sypialni. Starsi maja zakaz budzenia mnie rano.
      Dawno się tak nie wysypialam.
      Poranek wyczerpywał zgodne zabawy na jakieś pół dnia, ale przynajmniej miałam naładowane baterie.
      Z większa ilością jest trudniej, bo jest więcej potrzeb do zaspokojenia, więcej gotowania. sprzątania, hałasu i mojego darcia się smile Ale rzadko słyszę „mamo nudzi mi się”.

      Tak naprawdę wszystko „zależy”. Od charakterów dzieci, rodziców, pracy, wsparcia z zewnątrz... Mam sporo znajomych z jednym dzieckiem i czasem im zazdroszczę spontanu. Im więcej dzieci, tym bardziej trzeba planować.
      • ethlin Re: O jedynakach itp 15.08.20, 07:39
        Do glowy by mi nie przyszlo by zakazywac corce mnie rano budzic...
        • kotejka Re: O jedynakach itp 15.08.20, 09:50
          ethlin napisała:

          > Do glowy by mi nie przyszlo by zakazywac corce mnie rano budzic...

          a dlaczego nie?
          co innego maluch, ale starsze dziecko moze zrozumiec, ze mama tez czlowiek i spi ile uwaza
          ja w wolny dzien z zasady nikogo nie zrywam bez potrzeby
          to nie w porzadku
          mam kolezankę, ktora potrafi po imprezowej nocy budzic meza o osmej zeby dzieciom sniadanie robil
          bo tak
          to jest znecanie sie uwazam
      • ichi51e Re: O jedynakach itp 15.08.20, 08:33
        Pada to zabawianie od rano do wieczora znowu, czy samodzielna zabawa -
        Pytanie czy fair jest oczekiwac os jedynaka ze bedzie sie soba sam caly czas zajmowal. Np cicho w kaciku pouklada puzzla potem poczyta potem pooglada ptaki za oknem zrobi eksperyment z glutem zje obiad posprzata potem znow poczyta nabalagani bawiac sie zolnierzykami potem postprzata i dobranoc. z dwojka to jednak bawia sie ze soba albo sa w konflikcie zawsze to jakas interakcja z drugim czlowiekiem...
        • ichi51e Re: O jedynakach itp 15.08.20, 08:33
          Po prostu nie da sie nie zajmowac pojedynczym dzieckim - to byloby znecanie sie.
          • daniela34 Re: O jedynakach itp 15.08.20, 09:17
            Rany boskie, przez przesady! Nie mówię, że jedynakiem nie należy się zajmować w ogóle (to faktycznie znęcanie), ale przecież są dzieci, które lubią i potrzebują samotnej zabawy. Jakbyś mi jako dziecku (powiedzmy od lat trzech w górę) nie dała w ciągu dnia możliwości, żeby pobawić się samodzielnie, to bym gryzła. Jasne, są dzieci, które muszą mieć towarzystwo non stop, ale są też takie, które mówią "to ja teraz idę do pokoju się bawić, a ty zostań". Ja sobie napisalam kartkę na drzwi straszliwie koślawymi drukowanymi literami i z błędami: "pokój Danieli, nie wchodzić"😃 i wywieszałam. Co oczywiście nie znaczy, że nie potrzebowałam zabawy z rodzicami, czy towarzystwa dzieci, ale nie przez cały czas. Dzieci załatwiało podwórko.
          • fil.lo Re: O jedynakach itp 15.08.20, 09:29
            Bez przesady, są dzieci, które lubią bawić się same, mają swoje wyobrażone światy i nie potrzebują animowania. Ja byłam takim dzieckiem, podobno mówiłam rodzicom, że teraz idę do siebie bo mam swoje sprawy.
            Moje dziecko to drugi biegun, rzadko bawi się sam, dla niego to największe nieszczęście. Potrafi się rozpłakać, kiedy mówimy mu, że mamy jakąś robotę i żeby zajął się czymś przez chwilę. I tutaj takie oczekiwania byłyby faktycznie znęcaniem się
            • daniela34 Re: O jedynakach itp 15.08.20, 09:38
              Gdyby nie to dziecko, to bym pomyślała, że jesteś mną. Dokładnie tak to u mnie w dzieciństwie wyglądało.
    • afro.ninja Re: O jedynakach itp 15.08.20, 00:58
      Pojedyncze dziecko mniej. Dlugo mialam jedynaka im starsze tym bardziej samodzielne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka