Dodaj do ulubionych

Relacje - coś załapałam

06.10.20, 12:47
Że mam skłonność, by przypisywać drugiej stronie zaangażowanie na poziomie podobnym do mojego. Po jakimś czasie dostrzegam, że druga strona widzi relację inaczej, angażuje się mniej, a ja czuję się tym dotknięta i zaczynam dążyć do zerwania znajomości.

Co z tym zrobić? A może nic i zostać pustelniczką (dużo mi nie brakuje 😊)?
Obserwuj wątek
    • daniela34 Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 12:53
      Nie angażować się aż tak?
      Luźne relacje też są ok, płytkie nie zawsze znaczy-złe. Mialam tendencję do oczekiwania od koleżanek w podstawówce, ze będziemy jak Ania i Diana i chwilę mi zajęło zrozumienie, że to tak nie działa, że za dużo od nich oczekuję, a Diana się pojawiła, tylko dużo później.
      • doubledoublejoyandtrouble Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 13:46
        daniela34 napisała:

        > Nie angażować się aż tak?
        > Luźne relacje też są ok, płytkie nie zawsze znaczy-złe. Mialam tendencję do o
        > czekiwania od koleżanek w podstawówce, ze będziemy jak Ania i Diana i chwilę mi
        > zajęło zrozumienie, że to tak nie działa, że za dużo od nich oczekuję, a Diana
        > się pojawiła, tylko dużo później.

        Miałam to samo, z przyjaciółkami! Co do mężczyzn - po pierwszych dwóch wyćwiczyłam, że zostawienie sobie dystansu i miejsca na krok w tył bardzo poprawia relację. Bo na początku uważałam, że jak już, to muszę zacząć jak Ania - od szlochania przy łóżku, a potem eskalować wink
        • daniela34 Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 14:57
          A z facetami to z kolei po tym jak zaliczyłam pierwszą miłość (i złamane serce) w relacji, w której stawiałam drugą stronę na pierwszym miejscu i dawałam z siebie wszystko, jestem mocno wycofana i dlugo mnie trzeba przekonywać do wejścia w głębszą relację.
    • hexella Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 13:10
      Zrobiłaś już pierwszy krok - uświadomiłaś sobie problemsmile I teraz mając tę świadomość kontroluj emocje. Raz się uda, drugim razem nie. Z czasem będzie coraz więcej sukcesów. Przygotuj się na to, że sukcesy będą miały gorzki posmak rozczarowania, ale będziesz z siebie dumna, że nie wystawiłaś tyłka do strzału.
      No i witaj w klubiesmile
      • prawda_we_mgle Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 14:52
        No dobra. Ale ja mam tak, że jak studzę/spowalniam (naturalne) emocje, to jakby zaburzam ich naturalny rozwój... i w momencie, gdy facet już dojdzie emocjonalnie do tego poziomu (który ja studziłam) - to u mnie już emocjonalna równia pochyła...
        To co zrobić z czymś takim?
        • hexella Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 17:31
          chyba nie piszemy o tym samym. Ja mam na myśli relację (niekoniecznie damsko-męską), w którą wchodzisz głęboko i masz poczucie, że druga strona ma podobnie. Dopiero po jakimś czasie przekonujesz się, że nie. Tzn. twoja głowa mówi ci, że nie, że coś tu nie gra, ale twoje serce (wiem jak to idiotycznie brzmi) wypiera fakty i łaknie relacji jak narkoman. Słowem czujesz, że to chemia, a potem się okazuje, że to była tylko fizykawink

          A w przypadku, który Ty opisujesz, trzeba chyba poczekać, aż spotkasz bardziej kompatybilnego faceta, który rozpędza się podobnie do Ciebie.
    • chococaffe Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 13:29
      Moim zdaniem zastanowic sié czy to Twoje zaangażowanie jest (zawsze) stratą, nawet jeżeli jest proporcjonalnie wieksze niż "partnera" w danym układzie. Ja często się angażuję w różne rzeczy "najbardziej ze wszystkich" bywam koniem pociągowym i mam z tego ogromną satysfakcję, mimo, że oczywistym , bezpośrednim beneficjentem sytuacji jest ktoś inny. Fakt, że dotyczy to raczej rzeczy związanych z praca/ zainteresowaniami itd.

      W sytuacjach prywatnych - staram się angażować na tyle na ile mi się to wydaje naturalne i oczywiste. Jeżeli z drugiej strony tego nie ma - trudno- może mi być mniej lub bardziej przykro, ale nic na to nie poradzę.
      • lily_evans11 Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 14:36
        O dokładnie. Myślę, że dobrych emocji nam nie ubędzie, nawet jeśli człowiek w kogoś nadmiernie się zaangażował. I zresztą nadmierne angażowanie się kojarzy mi się z nierealistycznymi oczekiwaniami wobec ludzi, z czekaniem na wzajemność za takie "poświęcenie".
    • gama2003 Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 13:33
      Chyba też tak mam. Zwłaszcza w relacjach kumpelskich i przyjacielskich. A raczej głównie w tych. W ramach świtu starości uczę się wycofywać z takich układów, wykorzystywań ( na które latami potrafiłam być ślepa ). Jakąś równowagę chcę zachować.
      Z różnym skutkiem, ludzie nie lubią nagle dostawać mniej i bywa klimat obrazy. Przeżywam mocno to moje odsuwanie się, ale długoterminowo to dla mnie lepsze.
      • tereso Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 14:09
        Cześć. Debiutuję tutaj, ale czytam lekko licząc 25 lat, od czasów Prószyński i ska ,smile
        Z relacjami mam odwrotnie. Ludzie chcą więcej spotkań, rozmów, zażyłości niż ja. Ja mam swoich bliskich, rodzinę i przyjaciół, i na więcej nie mam przestrzeni ani ochoty. Pogadać, pośmiać się, pobiegać, iść na kawę - jasne. I więcej nie chcę od znajomych z pracy, sąsiadów, koleżanek z jogi. Kilka razy powiedziałam to wprost (grzecznie), na pewno nie wchodzę tak głęboko jak ktoś chce, tylko jak ja. Jeśli nie jest zainteresowany, to chociaż sytuacja jest jasna. I tego komunikowania wprost też musiałam się nauczyć .
        • doubledoublejoyandtrouble Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 14:56
          tereso napisała:

          > Cześć. Debiutuję tutaj, ale czytam lekko licząc 25 lat, od czasów Prószyński i
          > ska ,smile
          > Z relacjami mam odwrotnie. Ludzie chcą więcej spotkań, rozmów, zażyłości niż ja
          > . Ja mam swoich bliskich, rodzinę i przyjaciół, i na więcej nie mam przestrzeni
          > ani ochoty. Pogadać, pośmiać się, pobiegać, iść na kawę - jasne. I więcej nie
          > chcę od znajomych z pracy, sąsiadów, koleżanek z jogi. Kilka razy powiedziałam
          > to wprost (grzecznie), na pewno nie wchodzę tak głęboko jak ktoś chce, tylko ja
          > k ja. Jeśli nie jest zainteresowany, to chociaż sytuacja jest jasna. I tego kom
          > unikowania wprost też musiałam się nauczyć .

          To jest bardzo dobra postawa (dla Ciebie) i ja bym tu nic nie zmieniała smile
    • lumeria Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 14:06
      Dbać o wzajemność. Czyli dawać mniej więcej tyle co daje druga strona.

      Mieć oko na to jak druga osoba się zachowuje od początku - a nie na to, co Ty sobie wyobrażasz i chcesz.

      Nie gonić zajączka smile
      • lumeria Re: Relacje - coś załapałam 07.10.20, 16:33
        A jakie wzorce relacji wynioslas z domu?

        Np. czy masz przekonanie, ze jesli ty będziesz sie starała, jesli obłaskawisz druga osobę, to ona odpowie ci troska i zainteresowaniem? Jesli wysuniesz fajne propozycje, to zechce spędzać z tobą czas?

        Czy byłaś w domu ceniona i kochana, czy tez caly czas zabiegałaś o uwagę odrzucających cie bliskich?

        Lub odwrotnie, opiekunowie narzucali sie z troska, zainteresowaniem, 'robieniem dobrze'?

        Warto przebadać skąd masz takie 0-1 myślenie: albo jestem pustelnikiem - albo bardzo zabiegam o znajomości. Trochę w tym nie ma przestrzeni, by ktoś wyraził zainteresowanie tobą, chęć budowania harmonijnej i równomiernie zaangażowanej znajomości.

        Pisze jako osoba, ktora ma tendencje do nadmiernego starania sie. Ostatnio, kiedy ludzie sie pozaszywali w domach i z własnymi rodzinami, te różnice staja sie uwydatniły, bo ogólnie trudniej jest prowadzić życie socjalne.
    • sofia_87 Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 14:11
      Ja zawsze miałam odwrotny problem, to mężczyźni za bardzo i za szybko się angażowali w związkach ze mną.
      Jedna przyjaciółkę miałam jeszcze z czasów przedszkolnych, przyjaźń nadal trwa, druga od czasów szkoły, pewnie dlatego nigdy nie zależało mi na zdobywaniu kolejnych przyjaciół na siłę. Pojawia się to ok, ale jeśli nie to trudno.
    • pingus Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 14:26
      Nie obrażać się tylko dostosować do typu znajomości smile sama miałam dosyć często sytuacje, że ktoś robił ze mnie ogromną przyjaciółkę, w co ja wchodziłam, było fajnie, a nagle okazywało się, że już koniec, czasami rozumiałam o co chodzi, bo czasem chodziło np. tylko o to żeby pochodzić za chłopakami albo żeby mieć mega psiapsiółkę w zespole w pracy itd itp. bywało mi przykro, teraz jest mi to obojętne, lubię ludzi, którzy są otwarci na nowe, a nie całe życie kiszą się w tym samym, niekoniecznie dla nich dobrym i rozwijającym.
    • kobietazpolnocy Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 15:25
      Moja rada: zacznij od krytycznej analizy własnych oczekiwań i definicji zaangażowania. Bo nie wiem, czy zależy ci bardziej na częstotliwości kontaktów czy raczej na ich głębi.

      Jeżeli chodzi o częstotliwość: czasem wystarczy po prostu zaakceptować, że nie jesteśmy być może aż tak atrakcyjnym towarzystwem jak nam się wydaje.. I że dorośli ludzie mogą po prostu nie mieć aż tyle czasu.

      Jeżeli chodzi o głębię i "porozumienie dusz": zdajesz sobie chyba sprawę, że to oznacza emocjonalne obnażenie się, przynajmniej do pewnego stopnia, dopuszczenie ciebie do tych obszarów duszy, których inni nie znają. To duże ryzyko, które ma w sobie posmak chęci władzy nad drugim człowiekiem. Myślę, że większość dorosłych już się na to nie pisze, bo to ryzykowna gra. Dodaj do tego jeszcze fakt, że powinnaś się zrewanżować tym samym - naprawdę nie każdy jest zainteresowany aż takim zaangażowaniem w twoje sprawy i emocje..

      Umówmy się tak: człowiek jest istotą niezwykle społeczną. Potrzebujemy innych nie tylko do przetrwania, ale też do własnego rozwoju i do tego dogłębna przyjaźń nie jest konieczna. Wystarczy, że interakcje z innymi pozwalają nam na regulację własnego zachowania i wyobrażenia o sobie.
      Jeżeli wybierasz drogę pustelnictwa, to dobrze jest robić to całkowicie świadomie. Bo może być tak, że masz zbyt idealistyczne wyobrażenie samej siebie (i swojej atrakcyjności) i tego, jak ludzie powinni myśleć i zachowywać się. A może jesteś po prostu przewrażliwiona i obrażasz się na ludzi. A może to świadomy wybór i przejaw niezgody na to, jak relacje międzyludzkie się układają. Bycie pustelnikiem nie jest złe samo w sobie, ale dobrze by było mieć całkowitą świadomość swoich motywacji.
    • pani_tau Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 16:29
      Generalnie należy trzymać się zasady, że sekret, który zna jeszcze ktoś oprócz ciebie nie jest już sekretem oraz pilnie rozliczać przysługi i pomoc, bo ludzie wykorzystują innych bez żadnych skrupułów.
      Natomiast jeśli nie jesteś socjopatka to zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś cię wykorzysta tak czy inaczej, bo umiejętnie zagra na odpowiedniej strunie.
      Z własnych doświadczeń: jeśli chcesz się wygadać to idź do psychologa, będzie najbezpieczniej. Jeśli otworzysz się przed kimś, kto jednak woli zachować większy dystans to będziesz się z tym czuć źle a druga osoba niezręcznie, nie mówiąc o tym jak to może wykorzystać. (Sama widzisz jak tu sępy krążą).
      Koniec końców znajomość trzeba będzie spisać na straty.
    • divlje_jagode Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 17:05
      Powiem jak to wygląda z drugiej strony. Czasem spotykam osoby takie jak Ty, od pierwszej minuty zaangażowane w znajomość na 110%. Ja potrzebuje czasu i przestrzeni, żeby kogoś poznać. Spędzić czas na rozmowach o wszystkim i o niczym. Ale jak ktoś mi na dzień dobry wyskakuje ze wszystkim, chce omawiać traumy z wczesnego dzieciństwa to mam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie. Po jakimś czasie - zero problemu, mogę słuchać, pomagać, angażować się ale zbyt intensywne emocje drugiej strony na początku raczej mnie nie zachęcają. A tak bywa wszedzie, w pracy, wśród nowych znajomych... Po prostu mam ochotę wiać...
    • boogiecat Re: Relacje - coś załapałam 06.10.20, 18:24
      Kosmoso, ja rozumiem, ze ty nie tyle angazujesz sie za szybko i za mocno, cokolwiek mialoby to znaczyc, co blednie - na plus- odczytujesz stopien zaangazowania drugiej osoby.

      Przeciwienstwem jest sytuacja, w ktorej blednie odczytuje sie to zaangazowanie u drugiej osoby, ale na minus.

      Nie wiem, ktore jest gorsze😛 ale w obydwu przypadkach punktem odniesienia jestes ty sama.

      Wiec moze sprobuj skupic sie na sobie tam gdzie trzeba- ty kogos bardzo lubisz i to powinno cie cieszyc i wystarczac (oczywiscie jesli druga osoba cie nie krzywdzi).
      A tam gdzie chodzi o uczucia drugiej osoby- skupic sie na niej zeby zrozumiec i zaakceptowac, skoro ta osoba taka fajna to przeciez nie jest mniej fajna w zwiazku z nizszym stopniem zaangazowania.

      Mozliwe, ze pomoze ci to uniknac autodram z niszczycielskimi zakonczeniami fajnych relacji.


    • waleria_s Re: Relacje - coś załapałam 07.10.20, 01:05
      Nie piszesz dokładnie o tym zaangażowaniu. Czy jest tylko emocjonalne, czy też idą za tym czyny. W sensie przysług, częstych telefonów, odwiedzin itp. Jeśli to drugie, to trzymałabym się zasady wzajemności. Na przykładzie- jeśli koleżanka sama z siebie kontaktuje się z Tobą raz w tygodniu, to to samo z twojej strony, jeśli widzisz, że nie ma z drugiej strony pędu do częstych spotkań, nie wychodź zawsze z inicjatywą. Uczciwie sobie podlicz takie właśnie szczegóły- ile razy znajomi Ci pomogli, a ile Ty im, ile razy proponowałaś spotkanie, ile razy to oni Tobie. Jak z problemami, wiesz o ich troskach, oni o twoich? Dla mnie takim wskaźnikiem, że jednak nie ma podobnego zaamgażowania po obu stronach jest to, że wiesz wszystko o problemach koleżanki, a sama jej nie mówisz o własnych lub odwrotnie. Kiedyś się na tym złapałam, że zwierzam się (wtedy myślałam, że przyjaciółce) z czego popadnie, wtajemniczam w intymne sprawy, a z z drugiej strony nic, na tamtym etapie ona już mi po prostu mówiła o sobie zdawkowo, naturalnie wyciszała znajomość. Młoda byłam i głupia, późno się w tym połapałam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka