fashiondestruction
19.10.20, 14:15
Mój poprzedni wątek poleciał, nie wiem czemu, ale cóż. Od razu zaznaczam, że to nie jest troll. Moja córka jest zakupoholiczką. Potrafi wydać połowę wypłaty na ciuchy, a potem jęczy, że nie ma pieniędzy. Kiedy nie było pandemii, ubierała się w secondhandach, teraz boi się tam chodzić, bo covid. Zostały jej więc zakupy online, o wiele droższe niż lumpeksy. Ma w domu chyba z 10 szaf z łachami, wszystkie pełne że palca nie wciśniesz, i ciągle jej mało. Uczęszczała na terapie u dwóch niezależnych terapeutek, nie pomogło nawet w 5%. Brała nawet leki psychotropowe, ale po nich było jeszcze gorzej. Ostatnio zaczęli dzwonić do mnie wierzyciele i dowiedziałam się, że w jeden rok zadłużyła się na ponad 40 tysiecy (!) Co robić?