Dodaj do ulubionych

Postawa wobec pandemii

03.11.20, 13:19
Mam pytanie do tych z Was, których pandemia nie dotknęła bezpośrednio.

Jaka postawa jest Wam bliższa:
a) Mam to gdzieś, mnie jest dobrze, to się nie przejmuję tym, co przytrafia się gdzieś tam, komuś tam
b) Rzeczywistość nie z tak znów daleko ode mnie stała się przytłaczająca, nawet jeśli bezpośrednio mnie żadem dramat, nie dotyczy (przynajmniej do tej pory - i czy fakt, że to m o ż e, choć nie musi, się zmienić, Was niepokoi, czy nie zawracacie sobie tym głowy?)

Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:22
      c) Zapewne wszystkich to dotknie prędzej czy później, zatem staram się dbać o odpowiednie odżywianie i codzienną porcję ruchu na powietrzu by przejść łagodniej. Czy mi się uda, nie wiem. Nie wpadam w panikę, robię swoje.
    • triss_merigold6 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:22
      Kur.. . Decyzje odgórne zmieniły mi 3/4 elementów życia, od posadzenia na pracy zdalnej i braku normalnie funkcjonującej szkoły zaczynając, a kończąc na tym, że nie wiem, czy znów nie zamkną granic znienacka, więc niby jakim cudem mogłabym przyjmować postawę łagodnie zdystansowaną?!
        • triss_merigold6 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:31
          Tak, odczuwam skutki i to niezależnie od dobrego na razie stanu zdrowia własnego, partnera i dzieci.
          Odczuwam wzrost cen, totalną niepewność odnośnie do sytuacji za 2 tygodnie, nie mówiąc o 2 miesiącach i ograniczenia na co dzień, chociażby takie, że nie mogę iść do restauracji czy na basen, a syn nie może mieć urodzin ze znajomymi w lokalu.
          • daniela34 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:36
            Niepewność to jest nawet nie za 2 tygodnie tylko za 24 h. Dziś znowu przebąkują o tym, że jutro Morawiecki ma ogłaszać kolejne obostrzenia, jakby się nie dało motyla noga ogłosić tego hurtem w piątek. Jak wprowadzą kolejne zmiany z rozporządzeniem opublikowanym o 23.00 to mnie szlag jasny trafi
        • pade Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:13
          lily_evans11 napisała:

          > Bo nie masz wpływu na kolejne pomysły jaśnie rządzących, a dodatkowo nerwy sobi
          > e szarpiesz frustracją?
          >

          Jasne, ale brak w miarę przewidywalnej przyszłości zabiera poczucie sprawczości i ogranicza do tu i teraz. Mindfulness jest ok, ale nie bez przerwy. Stoicyzm fajnie brzmi w teorii, gdy nie masz żadnych, ale to żadnych celów i bardziej sobie dryfujesz niż żyjesz. Zwłaszcza jak masz dzieci.

          Serio uważasz za normalne codzienne sprawdzanie jak dziś wygląda rzeczywistość? Bo, że jest inna niż wczoraj to jest pewne. Przykład: przepisy o kwarantannach.
          • joanna_poz Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:21
            pade napisała:

            >
            > Serio uważasz za normalne codzienne sprawdzanie jak dziś wygląda rzeczywistość?
            > Bo, że jest inna niż wczoraj to jest pewne. Przykład: przepisy o kwarantannach
            > .

            mnie syn przed kazdym wyjściem na rower z kumplami pyta, czy wprowadzili jakies nowe obostrzenia, zakazy.

            nie, to nie jest normalne, jak rowniez to, że dziś o godzinie 17 każdy z nas się moze dowiedzieć, że od jutra jego firma jest zamknięta (albo cmentarz, albo szkoła).
            • pade Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:24
              Dokładnie.
              I to zafundowali nam rządzący.
              Rozumiem, że pandemia wymaga jakichś ograniczeń, ale na miłość boską, nie wydawanych po omacku i z kapelusza!
              "To był bardzo chory rok, w bardzo chorym kraju" Tekst Ośmiu gwiazd jest tak w punkt, że bardziej się nie da.
                • pade Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:39
                  Bez przesady, ten dystans w kolejce, czy maska w miejscach publicznych niczego nie niszczy. Ba, tego cholernego dystansu nie ma. Ludzie przestrzegali go w marcu/kwietniu, teraz włażenie komuś na plecy jest znów "normalne".
                  Dalej, gdyby ci wszyscy przeziębieni czy z katarkiem zakodowali sobie w głowie, że mogą zarażać (jakimkolwiek wirusem) i trzymali się od innych z daleka, mieliby już wyuczony odruch i może zasięg byłby mniejszy.
                  DDM to są ograniczenia, które warto ponieść by pozbyć się tej pandemii.

                  Sęk w tym, że mamy ograniczenia z pupy. Dzisiaj takie, jutro inne. A pojutrze? Kto to wie?
                  • berber_rock Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:49
                    pade napisała:

                    > Bez przesady, ten dystans w kolejce, czy maska w miejscach publicznych niczego
                    > nie niszczy. Ba, tego cholernego dystansu nie ma.

                    No troche mnie to wpienilo i nie moge sie nie odezwac. Triss pisala o kontaktach towarzystkich i mieszyludzkich a nie o staniu w kolejce.
                    Otoz dystans, brak mozliwosci swobodnego przemieszczania sie jak najbardziej niszczy stosunki miedzyludzkie, rodzinne i inne. Wyobraz sobie, ze na przyklad moj syn nie Swieta prawdopodobnie NIE PRZYJEDZIE do wlasnego domu, mimo iz mieszka tylko 180 km stad. A to dlatego, ze jestem coraz bardziej pewna, ze na Swieta beda obowiazywac SZCZEGOLNE OBOSTRZENIA w poruszaniu sie po Europie.

                    Nie, ograniczenia niczego nie niszcza ...
                    • triss_merigold6 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:53
                      No, moja sióstra nie będzie mogła z rodziną przyjechać na święta, a ojciec nie wyjdzie z ośrodka, jeśli Polska zamknie granice z Ukrainą, bo wtedy nie wjedzie mi opiekunka. O tym, że w domu opieki jest absolutny zakaz odwiedzin nawet nie wspominam. Jeśli to nie jest niszczenie kontaktów i więzi, to nie wiem, co nim jest.
                    • pade Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 18:37
                      Bereber_rock, pisałam o sensownych ograniczeniach, a nie o zakazach, które ludzie i tak łamią. U nas póki co nie ma zakazu swobodnego przemieszczania się, siłą rzeczy odnosiłam do Polski, bo w tym kraju żyje.
          • lily_evans11 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 15:51
            Pade, tak wygląda moje życie odkąd mam dziecko, jestem przyzwyczajona, na starcie bitwy o alimenty, próby pozbycia się mnie z pracy, a od wielu lat z drżeniem loguję się do banku, z nadzieją, że przelew za wykonaną pracę przyjdzie punktualnie. Nie mam żadnej stabilności, żadnego punktu oparcia, zero wsparcia jakby co i już do tego przywykłam. A powiem więcej, jak jest za dobrze, to zaraz musi coś yebnąć wink.
            • lily_evans11 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:16
              BTW absolutnie nie neguję niczyich odczuć, świetnie rozumiem, że przez to i tamto komuś się pogorszy (mnie pewnie też), a siamtego po prostu żal, a jeszcze czego innego się boimy. To wszystko to jakieś gigantyczne marnowanie czasu - w najlepszym przypadku. Tylko, że przetrawianie własnej frustracji wciąż i wciąż nie jest żadnym rozwiązaniem, w niczym nie pomoże, a jeszcze szkodzi, skoro co niektórzy tu muszą brać leki na uspokojenie, żeby komuś nie przyp... na ulicy (to jest niżej).
                • lily_evans11 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:33
                  To się dalej kop z koniem.
                  Ja wolę myśleć o wakacjach, które miło spędziłam jak swobodny człowiek.
                  I o tym, że córka miała chociaż normalny wrzesień. Bo niestety w październiku to już nam nauczycielki złapały covida i skończyła się nauka w szkole, jeszcze wcześniej niż zarządzone przejście na zdalne nauczanie.
                  Żeby nie było - uwierz, że cię rozumiem, to nie jest dyskusja pt. "moje podejście jest lepsze niż twoje". Ale tego wszystkiego jest tyle, w tym mnóstwo kłamstw i decyzji z du... wziętych, że już po prostu zaczynam się całkiem od tego dystansować, myślę, że to jakaś strategia obronna psychiki.
                  • lily_evans11 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:35
                    Aha, i bardziej niż o nas jednak martwię się o matkę, która jest kompletnie nieelastyczną i histeryzującą nas swoimi utraconymi rozrywkami osobą, a przy zakazie przemieszczania się zostanie sama jak palec, bez żarcia, a jednak bez tej pełnej michy nikt nie przeżyje.
                    • daniela34 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:39
                      lily_evans11 napisała:

                      > a przy zakaz
                      > ie przemieszczania się zostanie sama jak palec, bez żarcia, a jednak bez tej pe
                      > łnej michy nikt nie przeżyje.

                      Wiesz, nie sądzę, żeby jakikolwiek zakaz przemieszczania objął wyjście po zakupy.
                      • lily_evans11 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:43
                        Już usłyszałam dramatyczne, na wysokim C: "nie będę w wielogodzinnych kolejkach stała i kupowała na kartki, bo nastałam się już za komuny!". Plus "zamknęli mi życie, zamknęli mi świat, pora umierać!" (bardzo histerycznym tonem i z otarciem łezki z oka)
                        Moja mama ma osobowość histrioniczną po prostu wink.
                        Też myślę, że jak zgłodnieje to wyjdzie, boję się tylko sytuacji, kiedy dostawy żarcia mogą być ograniczone, a niska starsza pani może nie dać rady się przepchać między bardziej zdeterminowanymi osobnikami. Ja to chociaż nadrabiam wzrostem i ewentualnie masą big_grin.
              • pade Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 18:46
                lily_evans11 napisała:

                > BTW absolutnie nie neguję niczyich odczuć, świetnie rozumiem, że przez to i tam
                > to komuś się pogorszy (mnie pewnie też), a siamtego po prostu żal, a jeszcze cz
                > ego innego się boimy. To wszystko to jakieś gigantyczne marnowanie czasu - w na
                > jlepszym przypadku. Tylko, że przetrawianie własnej frustracji wciąż i wciąż ni
                > e jest żadnym rozwiązaniem, w niczym nie pomoże, a jeszcze szkodzi,
                skoro co n
                > iektórzy tu muszą brać leki na uspokojenie, żeby komuś nie przyp... na ulicy (t
                > o jest niżej).
                >

                To podkreślone zdanie nie dotyczy tylko frustracji związanych z pandemiąwink
                Poza tym, nie porównywałabym niepewności i ograniczeń wynikających ze splotu okoliczności, albo decyzji życiowych do tego, co się dzieje teraz. Ja nie wiem co dalej będzie i mam w głowie chaos. Wolałabym nie czytać żadnych newsów, ale muszę, bo chcę wiedzieć czy czegoś mi znowu nie zamknięto.
      • joanna05 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:53
        triss_merigold6 napisała:

        > Kur.. . Decyzje odgórne zmieniły mi 3/4 elementów życia, od posadzenia na pracy
        > zdalnej i braku normalnie funkcjonującej szkoły zaczynając, a kończąc na tym,
        > że nie wiem, czy znów nie zamkną granic znienacka, więc niby jakim cudem mogłab
        > ym przyjmować postawę łagodnie zdystansowaną?!

        Zgadzam się z Triss. Nawet jeśli jakimś cudem kogoś by to wszystko nie dotknęlo, musiałby być ostatnim bucem bez cienia empatii, żeby się teraz nie przejmować i mieć wywalone na rzeczywistość. No nie da się.
    • little_fish Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:28
      Dramatu nie doświadczam, ale trudno powiedzieć, że mnie pandemia nie dotknęła. Dzieci mam na nauce zdalnej. Ja z drżeniem słucham kiedy i mnie to dopadnie. Siada mi psychika, bo jesień i mało przyjemności zostało, a za chwilę może być jeszcze mniej. Na szczęście wszyscy zdrowi póki co, pracę mamy, kwarantanna nas omija. Ale niepokój, że to się może zmienić w sobie mam...
      • kosmos_pierzasty Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:30
        Niepewność jakiego rodzaju? Ta psychiczna, no właśnie to jest pytanie Np. co do wakacji, ferii, to sprawa drugorzędna, ja odpuściłam po prostu planowanie (tzn. mam rezerwacje, ale takie z opcją odwołania tydzień przed i płatnością na miejscu, bez zaliczki).

        A to, w jakim stopniu dotykają nas ograniczenia, zależy przecież od trybu życia - ten temat akurat był tu wałkowany wielokrotnie.
        • pade Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:38
          No widzisz, a ja nie wiem np. czy któryś z moich pracowników nie wyląduje na kwarantannie, albo ja sama. Nie wiem czy mi sklepów nie zamkną i nie, nie chodzi o spożywcze. Nie planuję dalej niż dwa dni do przodu i mnie to strasznie dołuje. To jest całkowicie sprzeczne z tym, jak żyłam do tej pory.
    • escott Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:29
      Ja jestem tak od samego początku przerażona metodami walki z pandemią, ciągłymi groźbami kolejnych stanów wojennych, że autentycznie nie mam miejsca w ogóle na rozważanie innych zagrożeń. Generalnie postrzegam pandemię wciąż jako jednak zagrożenie zupełnie do zniesienia - ale już lockdown nie.
      • madami Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 15:20
        Ale to poczucie zagrożenia ( np. stanem wyjątkowym) tworzą media! To one non stop panikarsko i histerycznie wypisują "nigdy nie było tak źle", "najgorszy wynik od czas..", "kiedy stan wojenny?", "od środy całkowity lockdown"

        media tworzą i podsycają uczucie zagrożenia
        • escott Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 19:15
          No nie. W kwietniu to nie było w mediach, to był horror w realu. Dla mnie fakt, że rząd w każdej chwili może mnie zamknąć w domu i nikt nie piśnie, zburzył jakieś najbardziej podstawowe poczucie bezpieczeństwa. Nie. Nie potrafię żyć w lockdownie i w ciągłej jego groźbie, chociaż wiem, że ematkj mogłyby i cztery lata, i na co th się skarżyć, a co jak będzie wojna.
          • glanaber Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 23:44
            escott napisała:

            > No nie. W kwietniu to nie było w mediach, to był horror w realu. Dla mnie fakt,
            > że rząd w każdej chwili może mnie zamknąć w domu i nikt nie piśnie, zburzył ja
            > kieś najbardziej podstawowe poczucie bezpieczeństwa.
            Tak, to że wszystko mogą i nikt nie piśnie, jest przerażajace
            • triss_merigold6 Re: Postawa wobec pandemii 04.11.20, 07:39
              Dokładnie, to burzy podstawowe poczucie bezpieczeństwa i autonomii.
              Mogą mnie zamknąć w każdej chwili na kilka tygodni, bez możliwości odwołania się, bez względu na sytuację życiową etc. Mogą z dnia na dzień zamknąć moim dzieciom szkoły i wszelkie inne miejsca. W zestawieniu z powyższym ciągłym zagrożeniem, rzewne pieprzenie o herbatce pod kocykiem irytuje, łagodnie mówiąc.
      • aguar Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 18:26
        Ja właśnie też dałabym radę z tym żyć, że oprócz dotychczasowych zagrożeń, może mnie dopaść i taka choroba. Ale ta cała reszta, która się z tym wiąże, a by nie musiała, ze zdalną nauką na czele, robi się nie do zniesienia
      • nuclearwinter Re: Postawa wobec pandemii 04.11.20, 07:30
        Ja mam podobnie, stałe odczuwam niepokój, lęk i coraz większy wkurw. O ile rozumiem zasadność zachowania dystansu np. w sklepach i zakładania masek w zamkniętych pomieszczeniach, zwiększone dbanie o higienę itp. (i nie odbieram tego jako zamachu na swoją wolność), o tyle totalna niepewność jutra, chaotyczne posunięcia i zamykanie wszystkiego co się da, wprawia mnie w przerażenie pomieszane z wściekłością.

        I o ile na samym początku trwania epidemii byłam zdania, że nawet intensywny, ale bardzo krótki (2 tygodnie) lockdown może i miał szansę się sprawdzić, tak teraz uważam, że to na nic. A jak słyszę o pomysłach zamrożenia wszystkiego do lutego, to włos mi się jeży na głowie. Autentycznie stwierdzam, że wolę umrzeć na tego covida, niż żyć miesiącami w zamknięciu, to się robi nie do zniesienia. Boję się jakichś bankructw i biedy wokół, a to będzie nieuniknione przy takiej strategii.
    • runny.babbit Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:30
      Jeszcze spytaj czym się bardziej przejmujemy. Osobiście jestem przerażona wizja mojego miasta które kolejnego lockdownu po prostu nie zniesie, żal mi wszystkich ludzi którzy właśnie żegnają się z owocami wieloletniej pracy, smutno bo kolejnych zamykających się fajnych miejscach. Boję się że czeka nas bieda jakiej jeszcze nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić, bo ostatnie lata przyzwyczaiły nas do dobrego.
      • aqua48 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:55
        runny.babbit napisał(a):

        > Boję się że czeka nas bieda jakiej j
        > eszcze nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić, bo ostatnie lata przyzwycza
        > iły nas do dobrego.

        Kogo przyzwyczaiły, to przyzwyczaiły, ja jestem wychowana na wojennych opowieściach i stanie wojennym z tą paskudną margaryną mleczną i wszystkim na kartki. Byle ziemniaki były, mleko i mąka, oraz ciepła woda w kranie i kaloryferach, to jakoś się przeżyje. Pandemia nie będzie trwała nie wiadomo ile.
    • 18lipcowa3 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:43
      Jestem totalnie obezwładniająco wkur....na do tego stopnia że biorę leki, bo bym przypadkowemu człowiekowi mogła przypie,,lić na ulicy.
      Jestem tak wqrwiona jak nigdy jeszcze nie byłam, na ograniczenia, na maski, na te bzdury w TV a najbardziej za zamknięte szkoły, potem siłownie/baseny, za to że siedzę na zdalnej itp.
      • triss_merigold6 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:55
        Oddałas stan moich uczuć. To obezwladniające wkurwienie i strasznie mi żal moich dzieci za lockdown, internowanie w domu, brak szeregu zajęć w normalnym trybie, zmarnowany czas szkolny i konieczność podporządkowania się w imię ochrony geriatrii, która i tak nie doceni i nie będzie wdzięczna.
        • triss_merigold6 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:01
          A, jeszcze odnośnie do tego, co napisałaś o ryzyku przywalenia komuś na ulicy. Do białej mgły przed oczami doprowadzają mnie, niekiedy słyszane, teksty seniorów, że no cóż, jakoś trzeba wytrzymać i trudno, nic się nie stanie młodzieży jak nie pójdą tu czy tam, albo posiedza w domu, albo coś tam. Bo największych kosztów nie ponoszą stare dziady tylko dzieci i młodzi ludzie.
            • triss_merigold6 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:14
              Oni nie tracą, po prostu. Edukacja dawno za nimi, osiemnastki już mieli, randki też, żadne egzaminy ich nie czekają, kawałek świata widzieli albo nie, do zawodów nie trenują, po pubach, klubach czy siłowniach nie chodzą. Ich świat został w zasadzie bez zmian, z wyjątkiem możliwości blokowania poczekalni w POZ.
            • madami Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 15:27
              runny.babbit napisał(a):

              > A sami chodzą wszędzie, no nie? Nie dalej wczoraj gdy szłam na demo mijałam koś
              > ciół do którego ciągnęli starsi ludzie. Oczywiście kościoła nie zamkną, tam się
              > można gromadzić.

              niestety ale starsze osoby są też główną grupą lekceważącą zalecenia - maski? jakie maski! dystans? mam gdzieś dystans i tak będę włazić ludziom na plecy i plotkować z sąsiadką! higiena? od brudu jeszcze nikt nie umarł! prosimy aby seniorzy nie wychodzili z domów bez potrzeby - muszę wyjść co najmniej 5 razy po bułeczkę, po szczypiorek, bo masełko i gazetkę i przestań opowiadać, że można to zrobić za jednym zamachem.
          • 18lipcowa3 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:58
            Tak. Najgorsza ta nauka plus utrata zajęć sportowych i teatralnych. Brak spotkan i to że ja pomiędzy praca zdalna musze uczyć lub pomagać w nauce.
            A osoby którym najchętniej bym przywalila są seniorzy. I durni rodzice z mojej klasy bo ktoś poleciał się testować i dzięki temu moja młodsza córka jest na kwarantannie. I boję się ze za tydzień znajdzie się kolejny zje....b który z katarem poleci na test i kolejny tydzien w domu.....
            • triss_merigold6 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 15:18
              Zdążyłam z młodszą i jej koleżankami być raz w teatrze we wrześniu, syn zdążył pójść dwa razy. Kółko miłośników teatru w jego szkole zdążyło zacząć działalność i umarło, bo pandemia.
              Z panną się nie spotyka, bo jej rodzice mają teraz koronaschizę, jakoś w wakacje nie mieli, więc jest dodatkowo nieszczęśliwy.uncertain
              Normalnie mam ochotę komuś jebnać, wręcz mam szczerą nadzieję, że na którymś z protestów ktoś będzie miał do mnie problem.
            • lily_evans11 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:02
              Znam takich swirusow, jak jedna matka miala koronę, to się uczę puli, że ma i córkę za swoje pieniądze przetestować - jakby tak zrobiła i dziewczynka byłaby pozytywna, to cała klasa z rodzicami byłaby na kwarantannie. Na szczęście ta kobieta w ostrych słowach spuściła ich na drzewo.
              • runny.babbit Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 17:49
                To wszystko zależy od miasta i od klubu. W moim mieście np. niektóre baseny są otwarte a inne zamknięte. To samo z klubami fitness i siłowniami, tak więc jeśli masz pecha to nie masz gdzie ćwiczyć. Albo wystarczy że właściciel lokalu się wystraszył i przestał wynajmować go na zajęcia, u mnie dotyczy to głównie szkół, które wynajmowały swoje sale, a teraz większość się zamknęła na cztery spusty.
                • b.bujak Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 18:43
                  runny.babbit napisał(a):

                  > To wszystko zależy od miasta i od klubu.

                  to świadczy o bajzlu po prostu... rząd coś tam sobie pitoli a ludzie dalej nie wiedzą, co robić....

                  młodszy dziś na treningu sztuk walki, jutro basen; starszy piłka nożna - oby jak najdłużej, bo to nas trzyma przy życiu...
                  • sol_13 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 19:04

                    > młodszy dziś na treningu sztuk walki, jutro basen; starszy piłka nożna - oby ja
                    > k najdłużej, bo to nas trzyma przy życiu...

                    No to swietnie, a u nas w szkole-mimo ze odgórnie dopuszczono zajecia szkolne na basenie- pani dyrektor odwołała "ze względów epidemiologicznych". I ch..., nie chodzą.
                  • runny.babbit Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 19:12
                    Oczywiście że jest bajzel i pożar w burdelu. Plus ludzie się boją, nie wirusa, tylko ewentualnych kar sanepidu. Nikt nic nie wie, każdy boi się wziąć odpowiedzialność, słowem przykład płynie z samej góry
          • berber_rock Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 17:57
            triss_merigold6 napisała:

            > A, jeszcze odnośnie do tego, co napisałaś o ryzyku przywalenia komuś na ulicy.
            > Do białej mgły przed oczami doprowadzają mnie, niekiedy słyszane, teksty senior
            > ów

            Mnie ostatnio do wqrwa doprowadzily teksty moich tesciow.
            Obydwoje w wieku okolo70.
            Siedza w wypasionej chalupie nad jeziorem, w lesie, z pieknym ogrodem i mnostwem terenu dookola. Co drugi dzien a to na grzyby, a to na spacer z kijami, a to gdzies tam.
            Raz w tygodniu UWAGA UWAGA wycieczka do Warszawy aby zobaczyc co sie dzieje u dzieci, wnukow, odwiedzic tego i owego, zadbac o brata czy innego pociotka "bo przeciez czasy trudne".

            Po tym wszystkim dzownia do nas (siedzacych w MIESZKANIU od calkiem sporego kawalka czasu i naprawde nie majacych gdzie sensownie spedzic czasu na swiezym powietrzu (no OK - do lasu mi wolno, ale to dluzsza wycieczka poza miasto) i rzucaja smutnym tonem "ze psychicznie to oni juz maja dosyc tej izolacji".

            No trafilo mnie i od tamtej pory nie gadam.
            • jolie Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 18:51
              Ja mam tak z rodzicami. Nie mają co prawda dużego domu nad jeziorem, ale mieszkanie większe od mojego, siedzą w nim przed tv oraz przesyłają mi zdjęcia albo z grzybów, albo z działki, gdzie się relaksują, albo wycieczek z kijkami, albo matka opowiada mi o swoich wyjazdach do ciotek. No i oczywiście- "To dobrze, że zamknęli szkoły" (mam dwoje dzieci na zdalnym) i "To bardzo źle, że przedszkola jeszcze działają, powinni je jak najszybciej zamknąć" (wtedy moja codzienność będzie jeszcze bardziej upiorna). I tak szczerze mówiąc, przeraził mnie ich egoizm i skrajny egocentryzm, zwłaszcza mojego ojca, co jest dla mnie jednoznacznym znakiem, że on mocno już starzeje się psychicznie. Ja mam serdecznie dosyć zdalnej pracy, zdalnego nauczania i braku normalności, im nie zmieniło się praktycznie nic.
    • bi_scotti Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:44
      xyz] Jestem czescia stada, gdy ktos w stadzie choruje/cierpi/ma zle, sooner-or-later tez to odczuwam one way or the other (fizycznie, psychicznie, whatever); nawet jesli bezposrednio nie jestem dotknieta lub bezposrednio nie moge pomoc, staram sie przynajmniej (na moja maja miare) nie dokladac do powstawania wiekszych problemow. To dotyczy kwestii takiich codziennych jak niesmiecenie czy wspieranie ludzi w potrzebie, jak i tych zwiazanych z Covid typu masks, distanncing etc. Stosunek do pandemii jest dla mnie wykladnia tego jakim jestem tzw. "obywatelem swiata", jak wyzej - na moja minuscule, codzienna miare smile Life.
    • sabina211 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:45
      Raczej b. Obecnie z covidem walczy mój brat (w innym mieście niż nasze) i mocno to przeżywam, zwłaszcza, że razem z nim w domu przebywa żona w 7 m-cu ciąży. Martwię się o nich (łącznie z bratankiem w brzuchu) po prostu. W pracy też dużo zakażeń, w szkołach dzieci...My się trzymamy zdrowotnie, ale nie nastraja mnie to beztrosko.
    • eliszka25 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:48
      Chorzy wprawdzie nie byliśmy ani nie jesteśmy, ale nie powiedziałabym, że pandemia nas nie dotknęła. Ograniczenia dotyczą nas wszystkich tak samo, wiosną zamknięcie wszystkiego w 2 tygodnie po naszej przeprowadzce bardzo skomplikowało nam życie. Na zdrowiu też mi się to odbiło, bo musiałam zrezygnować z pilatesu i gimnastyki w wodzie, które powinnam mieć ze względu na kręgosłup i stawy.

      Nie rozpamiętuję, co też może się stać i jak to będzie, bo na większość rzeczy nie mam zwyczajnie wpływu. Staramy się żyć normalnie na tyle, na ile się da. Zamartwianie się na zapas nic nie da, ale to nie znaczy, że nie zawracam sobie głowy pandemią czy żyje beztrosko.
    • ritual2019 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 13:58
      Tak, jestem dotknieta przez ta pandemie glupoty rzadzacych. Mam dosc lockdown, ograniczen, masek, dystansu i klamstw. Rzad zamiast opracowac strategie ochrony ludzi chorych ktorzy mogliby z powodu covid miec komplikacje zdrowotne lub umrzec zamyka ludzi zdrowych i doprowadza gospodarke do ruiny, pozbawia ludzi pracy, rozrywki, normalnego zycia. Dobrze ze tym razem chociaz szkol nie zamkneli. Zabili wolnosc jednostki, traktuja ludzi jak dzieci ktorzy nie moga o sobie decydowac. To jest koszmar, absolutne zlo. Cenzura, dyskredytowanie kazdego w tym naukowcow ktorzy maja inne zdanie. To jest przerazajace. A ludzie sa tak glupi ze tego nie widza a czesc wypisuje bzdury i powiela w mediach spolecznosciowych typu jesli nie spotkasz sie w swieta z bliskimi to twoja wina, jesli umrze twoja babacia to twoja wina itd bo za malo sie dystnasowales, nie nosiles szmat na pysku, spotykales sie z przyjaciolmi, poszedles/las do pubu, restauracji czy baru...
      Mam dosc...
      • aagnes Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 15:10
        Podpisuje sie. obecnie tak wlasnie to odczuwam, uwazam, za wielka pomyłkę zamykanie wszystkiego wszedzie ze wzgledu na to, ze sluzba zdrowia jest niewydolna, i ze wzgledu na ochrone seniorów. to jest jakies totalne nieporozumienie. idiotyczne myslenie, ktore za kilka miesiecy bardzo sie zemści na wszystkich. ludzie bardzo szybko i skutecznie przejeli dokladnie taki punkt widzenia jaki zostal im narzucony przez rzadzacych, ktorzy chca, zebysmy czuli sie winni, ze ta brudna szmata na twarzy uchroni nas, gooowno nie uchroni, jak ktos ma zachorowac i przejsc ciezko to przejdzie. pogadajcie z ludzmi, w warszawie z kim nie gadam ma wlasnie covida, albo miał albo zna mnostwo osob, ktore to przeszly i gdyby nie dziwne sprawy z wechem i smakiem nikt, NIKT by nie zwrocil na to uwagi. ciekawe ile czasu bedziemy sie zbierać po tym goooownie ktore nam zafundowano, ile osob straci zycie bo nie dostalo sie do lekarza z jakiegokolwiek innego powodu, ile bedzie załamań, depresji wsrod dzieciakow i ludzi ktorzy potracili prace. macie pojecia jak wzrosła przemoc domowa? wiecie jak ogromna jest obecnie skala maltretowanycch dzieci? znajoma policjantka mowi, ze nie jest juz w stanie udzwignac wiekszosc interwencji. jak slysze w tv jak pieprza kocopały o koniecznej ochronie seniorow to po prostu płakać sie chce, a seniorzy sobie lataja do kościołów, na bazary, po kolezankach, w dooopie maja reszte, bo maja niewiele do stracenia. nie pozbieramy sie szybko to tym wszystkim.
    • 21mada Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:15
      a)
      Pracuję tak jak pracowałam. Zakupy zawsze i tak robiłam online, spożywcze i inne. Zresztą nie jestem zakupoholiczką, która nie potrafi przeżyć tygodnia bez kupowania. Sektor usług mógłby dla mnie w większości nie istnieć. Ćwiczę w domu i tak. Nie wiem czym tu się wkurzać. Ja żyję tak jak żyłam dotąd. A że jestem emigrantką, to niemożność pójścia na groby 1 listopada czy spotkania się z rodziną w święta to dla mnie (smutna) normalność. Cieszę się, że inni mieli możliwość choć przez chwilę pobyć w moich butach.
      Trochę zazdroszczę ludziom którzy skorzystali finansowo na pandemii np. nie pracowali a dostawali pensje, bo ja musiałam normalnie pracować, ale to tyle z negatywnych uczuć.
    • saszanasza Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 14:27
      Oczywiście że bliżej mi do odpowiedzi b. Szczerze mówiąc przez jakiś czas początkowej pandemii, owszem bałam sie wirusa, ale jednocześnie wydawalo mi się że panuję nad swoimi emocjami, chyba nie panowałam. W czerwcu przez miesiąc mialam cholerne problemy z oddychaniem, zawroty głowy....przeszły odkad zaczęłam brać wit. B (być może ta zadziałała jako placebo, co oznacza, że mój stan był wynikiem jakieś nerwicy czy depresji). I rzeczywiście, gdy w pewnych momentach mam wysoki poziom stresu, to wraca, ale już na krótko. Dodatkowo przygnębiające jest to, że nie mogę zapanować nad objawami, dlatego minimalizuję bodźce negatywne (nie śledzę statystyk, nie czytam o covidzie co rusz nowych informacji), przeszłam w tryb umiarkowany, chodz zdaję sobie sprawę, że jest źle, a bedzie jeszcze gorzej.
    • mysiulek08 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 15:14
      b/

      wielki wk...w na dwie rzeczy (w tym na poczte polska tongue_out )

      reszta jakos do ogarniecia, choc bezsilnosc jest przytlaczajaca, ze swojej strony robie co moge zeby chronic siebie (co akurat w naszym przypadku jest dosc latwe) ale na to co sie dzieje 'za plotem' blizszym i dalszym, nie mam wplywu
    • kobietazpolnocy Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 15:32
      Ty tak na poważnie?

      Tak, siedzę sobie wygodnie we własnym domu, praca stabilna (na razie) jest, dzieci chodzą do szkoły, żyję w kraju o znacznie mniejszych zaostrzeniach niż w PL, ale daleko mi do braku niepokoju. Martwię się o rodzinę w Polsce, o to jak sytuacja rozwinie się tutaj, konferencja prasowa niemal co drugi dzień i nie wiadomo, czy pojawię się nowe decyzje, czy tylko updaty nt. ilości nowych przypadków. To że opuścić kraju, a raczej wjechać do innych, jest znacznie trudniej niż wcześniej, bardzo mnie drażni i zaburza moim poczuciem bezpieczeństwa. Tu naprawdę nie tylko planowanie ferii i wakacji (choć to ważna sprawa dla zdrowia psychicznego) chodzi.
    • kkalipso Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 15:43
      Tfu tfu bezpośrednio nie dotknęła (do tej pory przynajmniej) jednak te wszystkie ograniczenia powodują, że zaczynam tęsknić nawet do wywiadówektongue_out Żal mi dzieci, że nie mają imprez szkolnych, choinek, karnawałów, wycieczek szkolnych, wyprawianych urodzin dzieciaków itd. Monotonnie się zrobiło i depresyjnie. Czuję, że to będzie drugi rok szkolny, w którym starsza przyswoi 30% programu szkolnego, a nie jak wcześniej kiedy była na bieżąco. Jak widzę z balkonu samoloty to autentycznie mam łzy w oczach tak mi tęskno do swobodnego podróżowania. Dobra, wiadomo ludzie przeżywają większe tragedie, ale niech ten cyrk się skończy. A jeszcze coś bardzo bym chciała wiedzieć tak na 100% o co w tej całej pandemi chodzi, tyle jest teorii, chyba wtedy łatwiej bym przyjęła te wszystkie ograniczenia i po prostu się z tym pogodziła a tak to można sobie gdybać i zastanawiać czy robią nas w członka czy ki uj...
    • nenia1 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:04
      Jednostkowo znoszę znaczenie lepiej niż w marcu/kwietniu, ale wtedy się porządnie wkur..łam, musiałam odwołać majówkę, zmienić plany wakacyjne, suki krążyły po mieście z komunikatami z megafonów, policja patrolowała okolice, ludzie rzucili się na papier toaletowy jak w PRL, pracy zrobiło się trzy razy tyle, ogólnie czułam dużo złości.
      I jeszcze te pojawiające się wokół egzaltowane "odkrycia" z refrenem o slow motion, jakby niektórzy do odrobiny refleksji nad własnym życiem i własnymi potrzebami potrzebowali pandemii.
      Wyzłościłam się i mi przeszło, najczęściej tak mam, nie wygaszam emocji, niech buzują, a potem mi się w głowie układa, następuje adaptacja i się uspokajam. Dzieci, na całe szczęście, nie mam w wieku szkolnym, kolejny raz widzę jak dobrze, że nie jestem w poukładanej w frakcji, "najpierw się wyszaleć, potem kariera, ślub, dom, samochód, na końcu dzieci" bo bym się teraz nieźle męczyła, zdalnie w domu pracuję od lat, własny wybór, bo to mnóstwo plusów, idzie zima, chłodniej, szybciej robi się ciemno więc i w domu z herbatą jakoś lepiej się siedzi, biegać, chodzić, jeździć na rowerze ciągle można, no i ogólnie, tu dla mnie spora niespodzianka, przybyło mi w te parę miesięcy chyba najwięcej klientów w całym okresie działalności, aż zatrudniłam kolejną pracownicę plus wszystkie poprzednie utrzymałam. Więc podsumowując, znoszę lepiej, ale nie jest też tak, że się nie przejmuję wcale, nie walczę z maseczkami, czy z zachowywaniem dystansu, nie mam też problemów z wyartykułowaniem takich samych zasad innym wobec mnie, podchodzę zdroworozsądkowo, co mnie najbardziej martwi to stan służby zdrowia, bo zdaję sobie sprawę, że nie ma na co liczyć.
      • lily_evans11 Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 16:25
        O matko, jak mnie wtedy niemożebnie wkurzyła koleżanka, która dostawała kasę za nicnierobienie, kiedy ja walczyłam gorączkowo o byt, wyszarpywałam kasę od zleceniodawców posuwając się wręcz do gróźb, schizowałam na temat racjonowania żywności i leków itp. itd. I ona mi radośnie powiedziała, że marzec-maj to był najlepszy okres w jej życiu, odkąd pracuje, bo miała wpływ na konto (a nie świadczyła pracy), posprzątała, zrobiła remont, nasadziła w ogrodzie i ograniczyła wydatki - typu wyłączyła w marcu ogrzewanie i zaczęła kupować już zupełne badziewie do jedzenia, w tym też rosnącemu dziecku. Jeszcze więc zaoszczędziła.
        Ale mi wtedy ciśnienie skoczyło...

        A teraz - boję się spadku wpływów, ale też i braku pomocy medycznej, gdyby coś. A niestety choroby mnie nie omijają aż tak, jakbym chciała.
    • chococaffe Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 17:38
      Jestem raczej typem działacza a pandemia na poziomie osobistym nie dotknęła mnie w trudnym temacie szkół. Współczuję wszystkim rodzicom bez wzgledu na ich preferencje okołocovidowe.

      Staram się też bardziej dbac o siebie co nie bardzo/zawsze mi wychodzi bo jednak jestem cały czas zalatana (ale podstaw typu maska, dystans, itd itp pilnuję) . Czy przeżywam..na pewno, tak jak pisałam, lubię reagować na problemy a teraz tę możliwość reagowania mam bardzo ograniczoną. Męczy mnie też niewiadoma – ile to wszystko potrwa. Stosunkowo dobrze sobie radzę z rzeczami, których mi brakuje, o dziwo (na razie!) , bardziej się martwię tymi, którzy są bez pracy. I jestem przerażona co się dzieje politycznie – to mnie dobija najbardziej, nie koronawirus. Przeraźliwie mnie to boli.

      Mówiąc delikatnie nie jest to najlepszy czas.
    • mid.week Re: Postawa wobec pandemii 03.11.20, 18:50
      Nie mam żadnej postawy wobec pandemii, ona po prostu jest, to się dzieje i tyle. Radzę sobie w rzeczywistości która nadeszła ta jak umiem najlepiej. Nie wiem czy mam wybitne zdolności do aklimatyzacji, czy dużo zajęć, które zaprzątają mi głowę ale kompletnie o niej nie myślę. Nie zastanawiam się czy przyjdzie kryzys, czy wszyscy umrą, czy wystarczy dla mnie respiratora itp Szczerze mówiąc c***j mnie to obchodzi, i tak nie mam na to wpływu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka