Dodaj do ulubionych

Teoria mojej matki

27.11.20, 11:46
Wszystkie nasze dzieci maja problemy ortodontyczne, są pod opieka lekarza i maja aparaty.
Syn dodatkowo problem ze szkliwem, które odpada mu płatami i żeby są ciagle „ naprawiane”
W przyszłości czekają go licówki lub implanty

Najmłodsza już w mleczakach ma ogromny bałagan ( Krzywe, upchane i z racji ścisku ciagle leczone)

Moja mamunia za stan paszczy naszych dzieci ( głównie problemy orto) obwinia nas, bo uwaga.....
niepotrzebnie leczymy dzieciom zęby i przez to ze nie maja próchnicy i nie wypadają ( ze zniszczenia) robi się ciasno!! Bo ona to nam nie leczyła i nie mamy krzywego zgryzu

To nic ze musiałam wyrwać 2 szóstki, to nic ze mam traumę stomatologiczna i każda wizyta u dentysty to jak spotkanie z wrogiem
To nic ze nam wszystkie trzonowce leczone kanałowo, a w każdym pozostałym plomba - fanaberie

Kupę kasy włożyłam w zaniedbania moich rodziców, aby nie wstydzić się uśmiechać, a ona jest dumna, ze mam takie „ ładne” zęby
I po co ten cały ortodonta u dzieci, po co leczyć mleczne jedynki, przecież i tak wypadną,

Matka sztuczna szczeka odkąd pamietam, ojciec podobnie
Brat nawet czwórki stracił- ale zęby nie sa poupychane

Współczuje tym, których rodzice dopuścili się ignorancja w przypadku wujka czy sąsiada pedofila sad


Obserwuj wątek
      • e-ness Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 12:04
        To na konwie wątków o rodzicach, co to wiedzieli ze w otoczeniu jest „ przylepny” wujaszek a nic nie robili, i nie czuja się odpowiedzialni za molestowanie i jego późniejsze konsekwencje w życiu dorosłego, nie mówiąc już o koszmarze molestowanego dziecka

        U mnie to” tylko” zęby

      • daniela34 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 12:05
        O to, że mama autorki ignorowała (nie: "dopuściła się ignorancji") "tylko" problemy ortodontyczne, a dużo gorzej byłoby w przypadku takich rzeczy jak pedofil w otoczeniu.
    • swinka-morska Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 12:11
      Pomijając temat różnicy pokoleniowej (jeśli chodzi o stomatologię - żyjemy w najlepszych czasach ever), to co raz więcej dzieci ma problemy ortodontyczne. Miękkie jedzenie i zaburzenia żucia robią swoje.
        • aqua48 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 12:38
          To nie tylko miękkie jedzenie czy wąska szczęka. Sama nie wiedziałam ale fizjoterapeuta mnie uświadomił, że budowa ciała - napięcie mięśniowe i tzw. "luzy w stawach" też mają ogromny wpływ na wady wzroku i zębów.
          A ja cóż, na swoim przykładzie przekonałam się że i alergie pokarmowe mogą być uznawane za rodzaj "fanaberii". Moja Mama też zęby rwała, nie leczyła, o moje nie dbała,, tzn nie dbała ani o to by znaleźć dobrego dentystę, ani o to bym chodziła do niego regularnie i również mam traumę dentystyczną, związaną z usuwaniem mleczaków w szkolnym gabinecie "na żywca". W okresie dorosłości sama musiałam się przełamać, poszukać kogoś kompetentnego i delikatnego i dotąd nie pozwalam nic sobie robić w paszczy bez znieczulenia.. Szokiem było dla mnie wstępne oświadczenie dentysty moich dzieci, gdy po raz pierwszy go odwiedziliśmy w odpowiedzi na moje obawy - "proszę pani, teraz jest inaczej - u dentysty nic nie ma prawa boleć".
      • memphis90 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 12:36
        Wydaje mi się, że ortodonci okopali się twardo w micie "braku twardych pokarmów "i w nim tkwią... Pierwszy lepszy portal z brzegu grzmi o podawaniu dzieciom papek z butli jako przyczynie wad zgryzu - podczas gdy tak robiły nasze matki 40 lat temu! Kto dziś poi niemowle zupą przez smoczek..? (swoją drogą ten sam portal nakazuje podawanie niemowlęciu surowej marchwi do ręki od momentu pojawienia się pierwszego zęba - ciekawe kto poniesie odpowiedzialność za ew zadławienia i zgony po takiej "poradzie" ..?) Jako przykłady "twardych pokarmów" podaje się... jabłko i skórki od chleba...

        Sorry, ale ja mam poważne wątpliwości odnośnie tych "mądrości"...
        • hanusinamama Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 12:43
          Masa ludzi daje papki ze słoiczków. Nie wiem jak inne dzieci ale ja jadłam zupy, zwykłe. Ewentualnie lekko widelcem ugnicione ale szybko jadłam to co rodzice.
          Ostatnio dowiedziałam sie,ze dawanie dziecku ugotowane brokuła zeby sobie sam ciamkał...to nowo-moda na eko-sreko. Słoikczki nadal mają sie świetnie albo miksowanie jedzenia na papkę. Mło kto czeka na gotowośc dziecka do jedzenia pokarmów stałych...na słoiczku jest od 4 mca, dajemy od 4 mca/
          • agatazieba Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 07:22
            smile mnie mama powtarza, że to moja wina,że dziecko nie je zup zblendowanych, bo powinnam przecierać przez sitko. Syn ma 3,5 roku. Ja przestałam dawno blendować, ona nadal mu przeciera.
            • irma223 Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 08:32
              ??? Litości, twoja mama jest zapewne sporo młodsza ode mnie, a w moich dziecięcych czasach dziecko już około roku jadło normalnie to, ci i dorośli.
              Jako dwulatka (a pewnie i młodsza), dostawałam nieraz też surową marcheweczkę, kawałek głąba kapusty czy kalarepkę do schrupania. Wcale mnie to od kłopotów ze zgryzem nie uchroniło, bo "brak stałego pokarmu" to chyba jakaś nowomoda, a nie prawdziwa przyczyna problemu. Przyczyna problemu to szczupłość miejsca w jamie ustnej. Mamy tyle samo zębów, co nasi praprzodkowie, a buzie ciraz węższe.
              • mikams75 Re: Teoria mojej matki 29.11.20, 01:21
                35 lat temu pewna ortodontka zalecala gryzienie marchwi i skorek od chleba w ramach leczenia. No to gryzlam, bo i tak lubilam od dawna. Nie pomoglo, zgryz mialam o wiele wiele gorszy niz moje dziecko wychowane dlugo na papkach (rozne problemy, ale to nie na ten watek).
        • swinka-morska Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 13:07
          memphis90 napisała:

          > podawanie niemowlęciu surowej marchwi do ręki od momentu pojawieni
          > a się pierwszego zęba - ciekawe kto poniesie odpowiedzialność za ew zadławienia
          > i zgony po takiej "poradzie" ..?)
          no skądś brała się wyższa niż obecnie śmiertelność małych dzieci.

          > Jako przykłady "twardych pokarmów" podaje się... jabłko i skórki od chleba...
          I to wydaje się wystarczające. Nie chodzi o coś twardego jak decha, tylko o to, żeby nie dało się tego wciągnąć jak papki, żeby trzeba było cokolwiek w paszczy pomamlać i pokręcić szczęką.

          Swoją drogą - pamiętam, że jako dziecko leczone ortodontycznie w PRL-u miałam od lekarza zakaz żucia gumy właśnie żeby uniknąć nadmiernej pracy szczęki... nie wiem o co chodziło.

        • brenya78 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 18:27
          Marchewkę też polecają bezzębnym niemowlętom w UK. Takie mało dziecko nie jest w stanie ugryźć ani złamać marchwi, więc jest uznawana za bezpieczną.

          Jabłka krojonego nie wolno bo zbyt kruche, dopiero później. Jabłko w całości jest ok.

          Skórka od chleba jest twarda, jak najbardziej. Są też specjalne herbatniki nierozpuszczalne.
      • lauren6 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 13:15
        Bzdura. Poprzednie pokolenia tak samo miały wady zgryzu jak obecnie, bo np tyłozgryz to jest cecha genetyczna wielu Polaków. Po prostu kiedyś nie było rozwiniętej ortodoncji. I jak przedmówczynie piszą: kiedyś łatwiej było wyrwać niż leczyć. Krzywe zęby się szybciej psują od prostych.
    • alpepe Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 12:39
      Tak kiedyś było. Natomiast lata temu moja matka była ze mną u ortodonty i dentystka stwierdziła, że widać po zębach, że jeść nie lubię, a potrzebuję, by był ładny zgryz. Musiałam gryźć marchewki i inne i faktycznie, do zgryzu się nie ma co doczepić, zęby jak po leczeniu ortodontycznym.
      Co do reszty, cóż, rodzice niekoniecznie muszą być mądrzejsi od nas.
      • aqua48 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 13:00
        simply_z napisała:

        > mnie zastanawia zawsze czemu brytole maja takie paskudne zeby. Czesto krzywe, n
        > achodzace na siebie itd.

        Bo nie ma tam zwyczaju leczenia zębów. Pamiętam opowiadanie pary polskich emigrantów - dentystka, protetyk. Byli zaskoczeni po otwarciu gabinetu w niewielkim mieście na Wyspach, że Brytyjczycy zamiast jak u nas, dbać o wyleczenie każdego zęba, machali ręką - boli, jest dziura, to usunąć, będzie szybciej i taniej. To Polacy przekonywali ich że może jednak warto zęby leczyć.
      • ajr27 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 13:07
        Co innego zgryz, co innego leczenie próchnicy. To, że Angole mają krzywe zęby czy zgryz konia, to ich wyspiarskie, kulawe geny. Ale zgryz leczy ortodonta, a próchnicę dentysta.
        • bi_scotti Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 13:34
          ajr27 napisała:

          > Co innego zgryz, co innego leczenie próchnicy. To, że Angole mają krzywe zęby c
          > zy zgryz konia, to ich wyspiarskie, kulawe geny. Ale zgryz leczy ortodonta, a p
          > róchnicę dentysta.

          Exactly. Poza tym mozna pewnie dyskutowac czy wszystkie wady zgryzu trzeba "leczyc". Wielokrotnie jest to correction wylacznie (czy glownie) ze wzgledow czysto estetycznych, nie medycznych/zdrowotnych (nie moge "wybaczyc" Hugh Grant ze sobie wyprostowal zeby - dopoki tego nie zrobil byl truly cute wink). Ja akurat mam kompletnie odmienne doswiadczenia z pokoleniem moich rodzicow i moich rowiesnikow. Moi rodzice (pokolenie Kolumbow) mieli fantastic zeby, szczegolnie tata. Dokonca jego dlugiego zycia dorobil sie moze 3 dziurek, ktore trzeba bylo zalatac mimo obozow, wiezien, lat niedojadania, nieszczotkowania, nieuzywania floss etc. etc. etc. Geny, eh smile Matka miala wiecej problemow ale tez bardzo dbala i do konca zycia chyba wyrwane miala tylko 2 zeby, ktorych juz sie nie dalo uratowac. Zadnych sztucznych szczek w domu moich rodzicow nie bylo wink Chodzilam z matka do ortodonty na Piekna - to byla wtedy wybitnie nowosc, wielu znajomych uwazalo, ze to fanaberie moich rodzicow. I w jakims sensie to byly fanaberie, bo moja wada zgryzu byla naprawde minimalna i dzis mysle, ze mogli spokojnie odpuscic.
          Moje dzieci nie wymagaly zadnych zabiegow ortodontycznych. Gdy ich wypuszczalam w swiat jako 18latki zadne nie mialo even 1 cavity na koncie. Teraz nie wiem jak tam z ich zabkami, chodza na czyszczenie co pol roku jak my wszyscy, wszyscy tez w jakims momencie pousuwali wisdom teeth. Kwestia genow pewnie bardziej niz jedzenia etc. Tak mi sie wydaje. Wspolczuje wszystkim, ktorzy maja koniecznosc czestego bywania u dentysty. Z moja dentystka lubie sie spotykac towarzysko, w gabinecie odwiedzam ja co 6 miesiecy ... for cleaning i plotki smile Cheers.
        • aqua48 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 13:59
          ajr27 napisała:

          > Co innego zgryz, co innego leczenie próchnicy.

          Chodzi raczej o ogólne podejście do konieczności leczenia tego co w paszczy/a odpuszczenia sobie.
      • nolus Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 14:19
        simply_z napisała:

        > mnie zastanawia zawsze czemu brytole maja takie paskudne zeby. Czesto krzywe, n
        > achodzace na siebie itd.

        Chow wsobny? 😛

        Mnie tez to zawsze zaskakuje...Uzebienie Brytoli to dla mnie obrazki jak z jakiegos horroru wrecz czy innego sennego koszmaru.

        Straszne maja te zeby...Krzywe, niemieszczace sie w szczece/strasznie stloczone...I to chyba faktycznie jest cos co ich wyroznia (😁), bo nawet ladne, zadbane babki typu Cheryl Cole czy Victoria Beckham tez mialy ten problem. Czyli takie geny i te problemy to u nich standard.

        Moja kuzynka wyemigrowala do UK i tez miala podobne spostrzenia, juz obcujac z tubylcamI na co dzień - koszmarny zgryz, dziwny kształt szczęki widac u wielu. Nie mowiac juz o standardowych zaniedbaniach w uzebieniu.

        https://www.hivehealthmedia.com/wp-content/uploads/2011/12/cheryl-cole-before-and-after-dentistry.jpg
        • yuka12 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 21:10
          Leczenie zębów kosztuje - nie wszyscy i nie wszędzie załapują się na bezpłatne lub częściowo płatne leczenie z NHS. Po drugie i najważniejsze - dostępność. Ostatnio zamyka się sporo praktyk dentystycznym, w ciągle funcjonujących brakuje stomatologów i pielęgniarzy/-rek. W moim hrabstwie np. na początku przyszłego roku zamykają przychodnię obsługującą 20 000 pacjentów. W naszej przychodni od 2-3 lat nie przyjmują nowych pacjentów, w naszej lokalnej powiedziano mi 3 lata temu, że nie ma żadnych szans na zapisanie się, podobnie w przychodni, którą kiedyś mieliśmy na tej samej ulicy. Nasza obecna przychodnia jest w innym mieście, stąd chcieliśmy dostać się gdzieś lokalnie. Nie ma szans. A teraz jak zamkną tą wspomnianą wyżej praktykę, będzie w całym hrabstwie tragedia z dostaniem się do dentysty. I nie piszę tutaj o wizytach na NHS.
          Na wizytę u ortodonty czeka się obecnie u nas 3 lata minimum. Moje dzieci zostały zapisane ponad 2 lata temu, wciąż brak jakiejkolwiek odpowiedzi. Zresztą dostanie się do sporej części specjalistów (może poza kardiologiem czy onkologiem) czy nawet na badania to miesiące czy nawet lata czekania. O ile w ogóle GP uzna taką potrzebę.
          W sumie po kilku latach w UK przestałam się dziwić i popsutym zębom i wadom postawy.
          Ps. Absolutnie wierzę, że w dużych angielskich miastach są walk-in clinics, łatwiejsza dostępność badań i specjalistów i dodatkowo prywatne praktyki. Wierzę, bo kumpela jeździła po prywatne diagnozy i dodatkowe badania do Londynu (500 km w jedną stronę).
    • wrotek0 Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 13:59
      Tak kiedyś bywało. Przy czym za tej wrednej komuny to działały gabinety stomatologiczne w przedszkolach (!!!) i szkołach i trzeba było pisać oświadczenie, że rodzice nie chcą, aby dziecko korzystało z ich usług (np. u mnie w podstawówce były kiepskiej jakości, z kolei pani w liceum uwielbiała leczyć kanałowo). Do tego była fluoryzacja ( u mnie nawet na studiach!) i kierowanie do ortodonty w przypadku wad zgryzu. Tylko, że mi całkiem nie szło noszenie aparatu ruchomego a innych nie było, więc wada została. O moje dzieci dbałam od początku , już w wieku żłobkowym chadzały do dentysty na przeglądy. Nawyk dbania został, choć nie jest idealnie z uzębieniem, mają po kilka ubytków.
      • e-ness Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 16:40
        Ja się nie denerwuje, to bardziej zdziwienie, że moja rodzona matka jest tak durna i moja troskę o dzieci i ich uzębienie potraktowała jak wyrządzanie im szkody
        • konsta-is-me Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 17:53
          Takie pokolenie...
          Mój ojciec (80l) jest zdziwiony że jeszcze nie mam sztucznej szczęki 😂
          Mam 42l i moi rodzice w podobnym wieku już prawie nie mieli zębów.
          Zresztą ja też nie mam wszystkich, głównie na skutek ich zaniedbań, ale czasu nie cofnę.
    • mamtrzykotyidwa do e-ness - pytanie 27.11.20, 14:46
      e-ness napisała:

      >
      > Syn dodatkowo problem ze szkliwem, które odpada mu płatami i żeby są ciagle „ n
      > aprawiane”
      >

      Ja nie o krzywych zębach, ani ich leczeniu, ale zwróciło moją uwagę to zdanie o odpadaniu szkliwa.
      Czy próbowałaś znaleźć przyczynę tak słabych zębów?
      Czy robiłaś synowi badania na celiakię?
      Takie problemy z zębami mogą być jedynym wyraźnym objawem nietolerancji glutenu.
      Czy syn miewa anemię? A problemy z układem pokarmowym? Czy jest alergikiem?
      Ile on ma lat?
      • e-ness Re: do e-ness - pytanie 27.11.20, 16:36
        Problem ze szkliwem ma swoją historie z życia płodowego i noworodkowego ( tak mówili i mówią wszyscy lekarze z którymi wspolpracowalismy )
        Żeby jeszcze nie wyszły a już szkliwo odpadało
        Na jedynkach i dwójka miał bardzo widoczne przebarwienia - tu został zrobiony ICON i jest lepiej
        Anemii nie ma a co do glutenu to nie wiemy, ale dzięki za trop - musimy to sprawdzić
    • waleria_s Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 19:11
      Olej to, matka pamięta inne czasy, mniejsze możliwości w zakresie leczenia zębów. Nie poruszaj z nią tego tematu, bo ona nie przekona Ciebie do swoich racji (wymysłów i bzdur raczej), Ty starszej kobiety nie nawrócisz na dbanie o zęby. Czy chociaż nie przetłumaczysz, że to nie fanaberia, a konieczność dla zdrowia i oszczędzenia potem dzieciom gigantycznego wstydu i kompleksów przez brzydki uśmiech.
    • kosmos_pierzasty Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 19:14
      Ale w czym problem? Pod tym względem mama ewidentnie lekko ześwirowana. Olać. Nad czym się zastanawiasz?
      Na pocieszenie: Moi rodzice dbali o moje zęby, nosiłam aparat i miałam leczone prywatnie, także mleczaki, ale zęby mam słabe i mimo to obecnie mam wszędzie plomby i nie wiadomo co jeszcze. Mimo starannej pielęgnacji. Takie geny.
    • anna_miau Re: Teoria mojej matki 27.11.20, 20:37
      e-ness napisała:
      >
      > Kupę kasy włożyłam w zaniedbania moich rodziców, aby nie wstydzić się uśmiechać
      > , a ona jest dumna, ze mam takie „ ładne” zęby

      No to wystarczyło dokładnie to matce powiedzieć ! Głośno i dosadnie i dopiero się rozłączyć.
    • makurokurosek Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 16:06
      Trochę brak logiki w twojej wypowiedzi. Skoro twoja mama nie chodziła z wami do stomatologa na borowanie to skąd trauma . Zrzucasz całą winę za stan swojego uzębienia na rodziców, ale kiedy miałaś juz stałe zęby to nie byłaś już małym dzieckiem i sama o nie powinnaś dbać. To nie zaniedbaniej mamy doprowadziły do leczenia kanałowego trzonowcow tylko ty. Twoja mama odpowiadala za twój stan uzębienia mlecznego , za stan zębów stałych odpowiadasz ty, to ty je zaniedbalas
      • aandzia43 Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 16:31
        Pierwsze stałe trzonowce wyrzynają się dziecku 6-7 lat, bardzo często próchnica pojawia się w nich chwilę później. Sądzisz że odpowiedzialność za ich stan należy przerzucić na dziecko we wczesnej podstawówce?
        • makurokurosek Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 16:50
          W wieku lat siedmiu to dopiero pierwsze mleczaki zaczynają wypadać. Doprowadzenie do leczenia kanałowego, to lata zaniedbań . O ile siedmio czy dziewieciolatka jeszcze się w kwesti dbałości o zęby pilnuje o tyle wczesny nastolatek sam juz o nie dba. Doprowadzenie do takiego zniszczenia , że niezbędna jest kanałowka trwa latami i zapewne autorka nie miała jej wykonywanej jako wczesna nastolatka . Tak więc konieczność leczenia kanałowego to konsekwencja niedbalowsci autorki , a nie jej mamy
          • berdebul Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 16:55
            Wystarczy, że dzieciak myje sam zęby, rodzice nie pilnują ani czasu mycia, ani sposobu. Później już leci. Próchnica w mleczakach, wiec słabsze stałe, próchnica w stałych, które nie są odpowiednio leczone.
          • aandzia43 Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 16:59
            Doprowadzenie zęba stałego u dziecka do próchnicy takiej, że trzeba leczyć kanałowo nie trwa latami.
            Czasem wystarczy rok od pierwszego małego ubytku w szkliwie. Widziałam ekstrakcje szóstek u dziewięciolatków, bo szóstki nie nadawały się już nawet do kanałówki. Młody ząb w porównaniu do zęba dorosłego człowieka ma więcej komponentów organicznych, mniej mineralnych i ma dużą komorę. Próchnica leci błyskawicznie i błyskawicznie dochodzi do komory (miazga).
          • e-ness Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 17:17
            Właśnie tak pierd..la wszyscy ludzie, którzy odpowiedzialni są za większa lub mniejsza krzywdę wyrządzona drugiemu człowiekowi, zwłaszcza dziecko- przerzucają ns nie odpowiedzialność, nie widząc swoich zaniedbań i przewinień
            Jesteś jak moja matka
          • konsta-is-me Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 18:39
            Patrz, a mnie się wyrżnęły stałe żeby, przed 9 r życia, a nawet, o ile pamiętam, przed 8.
            Poza tym nie masz pojęcia o rodzajach próchnicy, wcale nie trzeba dużego ubytku, i nic nie musi trwać latami.
            Plus ew. wady zgryzu mają ogromne znaczenie.
            I jak sobie wyobrażasz ,że nastolatką ma sama dbać o zęby, przynajmniej za moich czasów nie wolno było pójść samemu do lekarza, nie wiem jak dzisiaj.
            Jeśli rodzice olali, to do kitu.
            Za leczenie kanałowe też trzeba zapłacić, rodzice mówią "a mamy to gdzieś"(moi tak mówili) i co wtedy ?
          • milupaa Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 22:55
            Bzdura. Mam wiele zębow leczonych kanałowo, pod stałą regularną opieką dentysty. Aby tego uniknąć trzeba by co kilka miesięcy robić pantomogram. Nawet dentyści nie zalecają. Ząb do kanałowego nie psuje się latami, wystarczy kilka miesięcy. A z zewnątrz może być nic nie widać. I mnie tak psują się zęby, nie biła, z zewnątrz cacy a potem nagle odpada pół ścianki. Sa na dentystka mówi u Pani to nic nie widać psują się od środka.
      • aqua48 Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 16:44
        makurokurosek napisała:

        > kiedy miałaś juz stałe zęby to nie byłaś już małym dz
        > ieckiem i sama o nie powinnaś dbać.

        Eee? Że co? Wysyłasz ośmiolatka samego do dentysty?
          • aandzia43 Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 17:02
            Pierwsze stałe trzonowce pojawiają się zanim wypadnie pierwszy dolny siekacz. I one są najczęściej pierwszymi leczonymi zębami i pierwszymi usuwanymi. Do dwunastego roku życia dzieciak ma już wszystkie stałe zęby poza siódemkami i ósemkami. Często już z próchnicą.
            • makurokurosek Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 17:09
              Nie u każdego następuje tak szybka wymiana. Kolejna rzecz w latach gabinetów stomatologicznych w szkołach dzieciaki dość szybko same zapisywały się na leczenie. Rozumiem , że ciężko przyznać się do własnych błędów i zaniedbań .
              • aqua48 Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 17:15
                W gabinetach szkolnych nikt się sam nie zapisywał na leczenie. Odbywało się ono że tak powiem odgórnie i bez pytania dziecka o zdanie. Przychodziła dentystka do klasy podczas lekcji i wywoływała z listy po kolei. Mądrzejsi i bardziej dbali rodzice dawali kartkę z informacją że dziecko leczy zęby prywatnie. Większość nie.
                • sumire Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 17:23
                  Dokładnie tak.
                  A poza tym jacyż to byli dentyści. Do dziś pamiętam babiszona z mojej szkoły, chociaż minęło ze 30 lat. Myślę, że wielu zniechęciła do wizyt u stomatologa.
                  • konsta-is-me Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 18:42
                    To raczej ty byłaś wyjątkiem.
                    Zawsze było się wzywany do dentysty i już.
                    I po tym "leczeniu" bez znieczulenia i na starych, powolnych maszynach, większość osób ma traumę u trudno się dziwić...
                    Znam masę dorosłych, którzy unikali dentysty przez 20 lat, że strachu właśnie i przychodzili z resztkami zębów.
                    • stasi1 Re: Teoria mojej matki 29.11.20, 09:53
                      U mnie dentystka przyjmowała w przychodni. Koleżanka chyba miała kogoś w niej bo zawsze rano przynosiła karteczkę kto ma przyjść na leczenie. Ja niestety chodziłem co roku od początku do końca. Zesztą teraz też muszę po każdym posiłku myć ząbki bo bym je szybko stracił, te resztki. Kolega narzekał że on tylko raz idzie do niej i już więcej nie jest wzywany. Swoją drogą pani była dla nas strasznie nie przyjemna(ciągle wrzeszczała : nie śliń się! Jakby to ode mnie zależało). Trafiłem tam w wieku ponad 20 lat. Całkiem inaczej. Za to moja siostra bardzo drobna traktowana była nadal jak dziecko . Samo borowanie nie robiło na mnie wrażenia, gorsze było to zachowanie dentystki
              • aandzia43 Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 17:24
                To nie jest "tak szybka" wymiana. U kazdego dziecka wszystkie szóstki pojawiaja sie w wieku 6-8 lat. Mniej wiecej w tym samym czasie lub nieco później siekacze. Leczenie w gabinetach szkolnych niejednemu dziecku uratowało zęby, ale nie fantazjuj o ośmiolatkach zapisujacych sie na leczenie do dentysty big_grin To raczej były wezwania odgórne na które się człowiek stawiał, a jeśli dentysta był nygus i nie wzywał konsenkwentnie to ząbki się dziecku psuły.
    • fantomowy_bol_mozgu Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 17:16
      To tak samo jak z tymi alergiami...mój teść "nie wierzy w te wszystkie alergie" i twierdzi, że to jakaś nowa moda. A to, że teściowa za dzieciaka nie mogła dotknąć pomidora, bo dostawała masakrycznej pokrzywki, że jego syn całą zimę chodzi i pokasłuje i że wszyscy w rodzinie mają permanentnie spękane dłonie pomimo kremów, cudowania i ochrony (ewidentne AZS),to nie jest żadna alergia, tylko "oni tak mają".
      Już nawet nie strzępię języka, bo szkoda energii.
      • yuka12 Re: Teoria mojej matki 28.11.20, 17:47
        Podobnie moi teściowie, ale i moi rodzice, nie wierzą w dysleksję, tylko uważają, że dzieciakom uczyć się nie chce i/albo są głupi/tępi. Z drugiej strony moja znajoma, nauczycielka w podstawówce, też tak długo myślała, więc co się dziwić starszemu i niewykształconemu pokoleniu?
        Na szczęście nikt się do naszych spraw dentystycznych nie wtrąca. Moja mama i tak się dziwi, że z bratem mamy jeszcze własne zęby 😁.
    • ge-ox Re: Teoria mojej matki 29.11.20, 16:15
      rozumiem nerwa, mam tak samo, moi rodzice mieli kompletnie wywalone na stan mego uzębienia, a wiadomo jako dziecko nie pałałam miłością do dokładnego mycia zębów, zresztą w czasach komuny często pasty nawet nie było
      konsekwencją tego stanu rzeczy jest ( a raczej był ) ogromny stres stomatologiczny, bo każda wizyta wiązała się z leczeniem i bólem, a najczęściej do dentysty mnie prowadzono, jak już był duży problem
      o zęby zaczęłam profesjonalnie dbać jak zaczęłam zarabiać własne pieniądze, kosztowało mnie to dużo stresu, walki, poświęcenia i pieniędzy, do dzisiaj nie jest tak jak bym chciała aby było
      dlatego swojej córce nigdy czegoś takiego nie zrobię, nie chcę żeby to samo przechodziła co ja, o zęby dbamy i na zęby kasy nie żałuję, szkoda że ja tak nie miałam, czasu nie cofnę, a szkoda
      • apallosa Re: Teoria mojej matki 30.11.20, 05:09
        Ge-ox -bardzo słusznie.
        Pracuje w służbie zdrowia co prawda w UK, nie w Polsce i konsekwencje zaniedbań widuje na każdym dyżurze. Jezu Chryste, bogate hrabstwo ( Surrey) , ludzie przyjeżdżają b.drogimi autami, a wygląd jak u chłopów panszczyznianych z XVII wieku ;-(
        Mentalność taka sama. ..bo po co, a na co..A często u starszych ludzi bielizna stara i porwana, nogi z grzybica-monstre, przesuszona skóra, bo po co krem...
        Są owszem też i zadbani ludzie, ze aż przyjemnie popatrzec, ale to już high-class.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka