Dodaj do ulubionych

Dojazdy 1h?

01.01.21, 21:54
Od jakiegoś czasu rozważaliśmy wyprowadzkę z Warszawy, a covid przypieczętował tę decyzję. Znaleźliśmy działkę, która nam się podoba: 1000m2 pod miasteczkiem 10000 mieszkańców, ładny kształt, 2 kroki do stacji PKP z bezpośrednim połączeniem do Warszawy, obok 15 min autem do autostrady, łącznie ok. 40-50 minut do Warszawy, blisko szkoła podstawowa, blisko głównej drogi i wszelkiej infrastruktury z kanalizacją włącznie wink W miasteczku jakieś markety, targ, kino, PKS. Do tego ładne lasy wokół, ładna okolica i atrakcyjna cena, nawet jak na tę okolicę.

ALE: pociągiem do Warszawy jest 1h, a pociąg odjeżdża tylko co godzinę w godzinach szczytu. Zastanawiam się, czy to jest w ogóle "grywalne", czy jest sens skazywać dzieci na takie dojazdy do LO czy na studia? Wydaje mi się to ciężkie. Wiem, że koszt działki w całej inwestycji to pikuś, ale tam, gdzie dojazd do Wawy wynosi 35minut koleją i 30 minut autostradą, działki są 3x droższe, nie ma kanalizacji i jest mnóstwo mikrodziałeczek z podziałów, 7 linii zabudowy, dalej do podstawówki i mniej ciekawa okolica. Dzieci o zdanie nie zapytam, jeszcze za małe smile Nasza praca jest zdalna z koniecznością okazjonalnego pojawienia się w biurze. Czy ktoś tak mieszka i uważa, że to ma sens?
Obserwuj wątek
        • ichi51e Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 23:36
          Jest wierz mi. Bylam dzieciakom ktore mieszkalo na samym koncu Wwy. Dojazd godzina lekko liczac ze ci pks/bus podjedzie. Loterii czekania przyjedzie/nie przyjedzie. Nekanje ojca zeby zawiozl... nocowanie po znajomych zeby go po nocy nie ciagac... taryfa w drugiej strefie. Jazda z kims bo jedzie i czekanie w kawiarni bo jestes za wczesnie...Dzis ta odleglosc do rodzicow lykam jak prelikan. Wtedy do byl koszmar.
          • berdebul Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 23:49
            Trochę się zmieniło w komunikacji od tego czasu.
            Godzinkę zajmował mi dojazd na uczelnię, odrabiałam w tym czasie różne rzeczy, albo czytałam, albo uczyłam się do kolokwium. Luzik.
            • waleria_s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 01:06
              Przecież autorka wątku napisała, pociąg jest co godzinę i to w godzinach szczytu. To co jest wieczorem? Późnym wieczorem? W życiu bym się nie zdecydowała z dziećmi na takie miejsce. Komu potem będzie się chciało wozić nastolatka na imprezy, odbierać? Czy wywalać grube pieniądze na taxi lub innego ubera? Stanowcze nie.
              • berdebul Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 01:25
                Dzieci małe, zanim skończą podstawówkę i zaczną chodzić na imprezy, to rodzice mogą się trzy razy przeprowadzić. Chcą latte na tarasie i mają dobrą podstawówkę pod nosem - super. Później się zobaczy.
            • laura.palmer Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 08:08
              berdebul napisała:

              > Godzinkę zajmował mi dojazd na uczelnię, odrabiałam w tym czasie różne rzeczy,
              > albo czytałam, albo uczyłam się do kolokwium. Luzik.

              Ja dojeżdżałam godzinę do liceum i owszem, tragedii nie było, ale luzikiem bym tego nie nazwała, bo zbiorkom rano i po południu jest niemiłosiernie zatłoczony. No, ale mieszkając w mieście miałam ten komfort, że autobusy odjeżdżały co 20 minut, a jak z jakiegokolwiek powodu się spóźniał, zawsze mogłam podejść 2km dalej na tramwaj. Czyli co by się nie działo, po ok. godzinie od wyjścia z domu byłam w szkole.

              A koleżanki dojeżdżające pociągiem nie miały już tego komfortu. Jak w szkole lekcje zaczynały się o 8:00, to nie mogły wybrać pociągu, który był w naszym mieście o 8:05, tylko wcześniejszy, który przyjeżdżał przed 7 rano. Czyli wstawanie codziennie o 5:00, a potem kiblowanie godzinę w szkole czekając na rozpoczęcie lekcji. Po lekcjach to samo, pamiętam z liceum wieczne proszenie o możliwość wyjścia 5-10 minut wcześniej z ostatniej lekcji, bo pociąg. Szkoda życia na marnowanie go na dojazdy.
        • mava Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 14:29
          >Dojazd z jednego punktu Warszawy do drugiego to zazwyczaj około godziny. Nie ma dramatu moim zdaniem

          ale do tego musisz dodać 1 godz. dojazdu pociagiem - to już robi sie 2 godziny.
          • default Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 18:27
            Albo dwie. Dojedz komunikacją miejską np. z Białołeki do Wawra. Czy Natolina. Albo z Bemowa do Wilanowa. Nawet jeśli kawałek metrem zlapiesz, to w 1 h ciężko się wyrobić.
            Mam koleżankę na Ursynowie i z Białołęki Dworskiej jadę do niej samochodem ponad 40 minut i to nie z powodu korków, tylko odległości.
              • thank_you Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 03:58
                I w ogóle co to za argument? Ze ktoś z Bialoleki jechałby do Wawra godzinę? Z Pułtuska tez? wink Ja do pracy i szkoły dziecka jadę 15 min w korkach, 7 min bez korków. I to jest moje ZAZWYCZAJ.
                • mia_mia Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 12:20
                  Ludzie zmieniają pracę, firmy siedzibę, często małżeństwo pracuje w zupełnie innych miejscach, więc nie przywiązywałabym się do czasu dojazdu.
                  • mum2004 Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 12:36
                    Tym bardziej lokalizacja ma znaczenie. Bo przy takich zmianach i zadupiu droga spokojnie może wydłużyć się do 2 godzin w jedną stronę.


                    mia_mia napisał(a):

                    > Ludzie zmieniają pracę, firmy siedzibę, często małżeństwo pracuje w zupełnie in
                    > nych miejscach,
                      • mum2004 Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 13:09
                        To oczywiste. Ale chyba im bliżej centrum miasta tym większa szansa, że każdy członek (4 czy 5 osobowej) rodziny dojedzie w rozsądnym czasie do interesującego go punktu? Mała szansa, że nagle wszystkie interesujące nas firmy i szkoły znajdą lokalizację pod Grodziskiem?
                        • thank_you Re: Dojazdy 1h? 04.01.21, 20:52
                          No raczej, wszyscy moi znajomi tak kombinują, aby mieć wszystko pod nosem i nie tracić czas na dojazdy, ale najwidoczniej niektórzy to lubią i jeszcze mają milion argumentów.
                  • thank_you Re: Dojazdy 1h? 04.01.21, 20:51
                    Owszem, ludzie zmieniają wiele rzeczy - i każdy zmienia wedle swoich potrzeb. Jedną z moich potrzeb jest praca i szkoła dziecka koło domu. Ktoś inny może mieć fantazję dojeżdżać i z Sochaczewa, tylko niech nie bredzi o tym, że co to za różnica skoro Warszawę z Bialoleki do Wawra przejeżdża się godzinę.
            • jehanette Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 12:45
              Tylko że mieszkając w Wawe raczej nie jeździsz codziennie z Białołęki do Wawra do szkoły czy pracy. Czym innym jest okazjonalne pojechanie do znajomej, a czym innym codzienne dojezdzanie.
        • jehanette Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 12:43
          Przejazd przez Wawe to godzina, fakt. Ale na terenie miasta masz więcej opcji transportu niż pociąg raz na godzinę. Co innego jest też pojechać raz w tygodniu do kina czy na zajęcia przez całą Wawe, a co innego codziennie jeździć do szkoły/pracy godzinę w jedną stronę.
          Nastolatek mieszkający pod miastem i uczący sie w mieście będzie też miał znajomych i życie towarzyskie w mieście. To oznacza późne powroty, konieczność podwozek, odbierania etc ...
        • triss_merigold6 Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:18
          Bo jeśli zakłada, że do szkoły średniej będą chodzić w Warszawie, to odetnie je od nastoletnich towarzyskich aktywności. Zajęcia pozalekcyjne, wybór treningow etc. też będzie utrudniony. Chyba że autorka zakłada, że życie zdalne będzie trwało kolejne dekady i nic lepszego jej dzieci nie czeka.
            • mava Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 14:31
              >Mogą mieszkać w bursie albo wynajętym mieszkaniu. Znam taką sytuację.


              Oczywiście. Z tym, że to nie jest za darmo...Rodzicow musi być stac na wybecelowanie dodatkowo 2000-2500 zł/mies
            • te_de_ka Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 23:45
              Jakie zajęcia pozalekcyjne? W lo moje dziecko zaczynało lekcje w niektóre dni o 7 rano kończyło o 16, czasami wiozłam autem półprzytomne ciało na tę siódmą na lekcje i odbierałam zwłoki o 16, żeby nie musiało jechać w zbiorkomie na śledzia nawet kilkunastu minut. Na studiach w planie ma dni z zajęciami od 8 do 16.
              Plan wyprowadzki na zadupie jest ok, o ile można sobie pozwolić na lokum w mieście bliżej szkoły/uczelni.
                • bialeem Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 02:45
                  Z tego co pamiętam lekcje w LO były dość intensywne w większości. 8h nauki to nie jest jakoś mało. To nie wykłady z notateczką, a raczej ćwiczenia w małych grupach. Organizm młody to ogarnia bez lekarza, ale podziwiam dzieciaki, które po lekcjach miały jeszcze jakieś intelektualne zajęcia dodatkowe. Sama byłam w stanie najwyżej iść do DK i smarować coś pastelami.
              • mia_mia Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 07:24
                Coraz mniej mnie zaskakuje, ale wożenie i odbieranie ze szkoły licealisty jednak nadal robi na mnie wrażenie (rozumiem podrzucanie w drodze do pracy, jeśli kierunek ten sam)
    • clk Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:17
      Dla mnie nie, zwłaszcza jeśli masz dzieci.
      Plus praca zdalna jest teraz - kiedy będziesz chciała ja zmienić i okaże się ze będziesz musiała być w biurze codziennie - koszmar z dojazdami
    • beataj1 Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:20
      Jeżeli dzieci w tym wyrosną to nie doznają uczucia "zniszczonego życia ". Ogarna się, przyzwyczaja i naucza korzystać z plusów (mamo spóźniłam się na ostatni pociag, tak mi przykro zanocuje u kolezanki...i td). Człowiek dojeżdżający pociągiem co godzinę szybko uczy się ustawiać plan powrotu do pociągów. Ale teraz chyba jest wygodniej z uberami itd. Jest to do ogarnięcia, choć jest trudniej. Jeżeli teraz nie jesteście przekonani to pewnie wady urosną do rozmiarów góry.
      Z drugiej strony ja podobnie mieszkałam i podobnie dojeżdżałam (i pare moich koleżanek ( i większość jednak wolala uroki miasteczka i dojazdów od uroków stolicy. I wciaz mieszka w mieście i do wawy tylko dojeżdża jak musi.
        • beataj1 Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:39
          Bo moim zdaniem to jest kwestia podejścia do życia. Dla mnie mieszkanie w bloku to opcja z kategorii: wydarzyło mi się w życiu coś strasznego i nie było innego wyjścia.
          Z drugiej strony moja kumpela sprzedala piekny dom, kupiła mieszkanie i jest szczęśliwa jakby jej życie nabrało barw
          Tu trzeba dobrze zrozumieć swoje potrzeby. Dzieci sie ogarną.
          • kosmos_pierzasty Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:46
            Oczywiście że tak. Ale te dyskusję powtarzają się tak regularnie, że mi się nie chce rozpisywać. Nam takie życie bardzo pasuje, a dojazdy? No coś za coś, c'est la vie.
    • jagoda2 Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:21
      W życiu nie zrobiłabym dzieciom takiej krzywdy. Jeżeli Wam to odpowiada, a raczej nie przeszkadza, to ze względu na dzieci, powinniście odłożyć tę decyzję w czasie na pewnie 10 lub więcej lat.
      • astomi25 Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:26
        Ale.miasteczko 10 tys mieszkancow to chyba liceum jest?
        Czy nie ma i najblizsze to 1h pociagiem? ( nie chce mi sie wierzyc)
        Na studia bym nie patrzyla, nie wiadomo gdzie wyladuja. Moze w ogole nie w Polsce?

        Inna sprawa, czy wy sie odnajdziecie w malej miejscowosci. Ja sie wychowalam wlasnie q takiej ok 10tys, liceum tak slonczylam i nawet na studia mnie przyjeli big_grin. Serio serio
        • jagoda2 Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 23:26
          10-tysięczne miasteczko to bardzo małe miasteczko. Nie podejrzewam, żeby zaspokajało wszystkie zwyczajne potrzeby nastoletniej i starszej młodzieży (o niezwyczajnych potrzebach nie wspominam). Takie miasteczka wydają mi się bardzo senne i jednak niewiele mające do zaoferowania młodym ludziom. Nie bez powodu młodzież ucieka z takich miejsc.
          A nawet z dziećmi może być problem w przypadku np. jakichś szczególnych predyspozycji sportowych, muzycznych, innych talentów, czy nawet zwyczajnego rozwijania zainteresowań, bo lokalna oferta siłą rzeczy musi być uboższa.
          Warto sprawdzić, czy w miasteczku jest liceum, basen, jakiś klub/obiekt sportowy. Akurat zakupy czy kino to najmniejszy problem (można pojechać do Wa-wy raz na jakiś czas). Pytanie, co atrakcyjnego i wartościowego ma do zaoferowania dzieciom to miasteczko na co dzień?
    • novembre Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:29
      tr;dl: nie, nie ma sensu, w skrócie to się nazywa wykluczenie transportowe.

      Dojeżdżałam z Ursusa do centrum, niby pociągi co 15-20 minut w szczycie, przyjeżdżał w 3/4 pełny, nie raz puszczałam czekając na następny. Gdyby było wiadomo, że kraj stawia na rozwój kolei, zwiększy częstotliwość kursów, zwłaszcza w szczycie, być może miałoby to sens.

      Skoro dzieci małe, to pewnie do liceum pójdą dopiero za 10-15 lat, przez ten czas może się wydarzyć absolutnie wszystko, aczkolwiek biorąc na widelec dzisiejszą sytuację, gdzie dzieciaki mają lekcje 8-14/15/16, plus zajęcia dodatkowe, to serdecznie współczuję. Pobudka o szóstej rano, godzina bezsensownego bujania się pociągiem, to samo po południu zmęczone po całym dniu. Zajęcia dodatkowe lub korepetycje albo w Warszawie i wtedy wracają o 18/19, albo na miejscu, o ile się takowe znajdą. Koledzy z liceum, życie studenckie uzależnione będą od podwózki rodziców.

      Oraz przejedź się raz rano w te okolice i sprawdź, ile czasu się jedzie te 15 minut do autostrady w porannym szczycie. Swego czasu w korku Kleszczowa/Jerozolimskie zdarzało mi się stać już w garażu...;/
      • turbinkamalinka Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 05:55
        Pół roku mieszkałam w ursusie i to na początku pandemii, w końcówce ciąży, więc jakiś szczególnych wymagań nie miałam i uważam, że ta dzielnica to jakiś koszmar. Niby masz pociągi, autobusy, w zasadzie do centrum blisko, ale ja się tam czułam gorzej niż na wsi zapomnianej przez Boga na której mieszkam teraz (ma 150 mieszkańców i jeden sklep tongue_out, ). Nie mówiąc już o tym, że w tym Ursusie to nie było nawet gdzie na spacer z psem wyjść. Koszmar
        • mirkabella Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 12:18
          O kurcze, myślałam, że to ja napisałam i mam demencję, bo nie pamiętam!!
          Ale tak właśnie jest - Ursus to komunikacyjny koszmar. Mieszkałam rok i nigdy więcej. Tak jak piszesz - niby wszystko jest, ale nic nie ma. Korki, pociągi zatłoczone... Najgorsze moje doświadczenie.
          Po przeprowadzce na prawdziwą wies - ulga.... wink
          • novembre Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 16:53
            Ja tam mieszkałam 12-6 lat temu, kiedy dopiero budowali węzeł Łopuszańska i porządną Kleszczową, to sobie wyobraźcie, co tam się działo. Serio korki z garażu, jak spadł śnieg.
            Wyjazd pociągiem graniczył z cudem, bo po co odciążać drogi pociągami i dawać te ostatnie co 10 minut i dłuższe, niech ludzie stoją w korkach i dymią spalinami.
            Natomiast jako mikromiasteczko bardzo Ursus lubiłam, młody miał szkołę za rogiem, przedszkola wtedy jeszcze głównie prywatne, ale były, na ryneczku warzywniak, w sobotę targ na Posagu Siedmiu Panien, trochę cywilizacji na Skoroszach... Wystarczało.
            • turbinkamalinka Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 07:14
              Szkoła mi nie była potrzebna (dzieciak malutki, a starszy chodzi w zupełnie innej dzielnicy), ale np Teraz targ na Posagu jest przeszłością (dobrze, że przy Sosknowskiego sprzedawała pani z samochodu warzywa). Jak poszłam dziecko zapisać do przychodni, to myślałam że mnie zlinczuje rejestratorka (za to trafiłam za przemiłą położną i lekarkę), wszystko pozamykane więc biedronka, lewiatan i top market załatwiały wszystkie moje potrzeby życiowe. Z psem nie ma gdzie pójść, gdzie go puścić nawet w środku nocy (mój niestety jest taki, że leci nie patrzy gdzie), Jeden park, malutki pełen ludzi, niby dużo ławek ale przy ładnej pogodzie pozajmowane.
              Lepiej wspominam Marysin wawerski, podobnie ale dojazd do centrum autobusem 20 minut, lasy i te same sklepy
    • biala_ladecka Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:44
      Tez mnie ciagnie na wies, ale odlozylam te decyzje az corka skonczy LO. Sama wychowalam sie w malym miescie, aczkolwiek nie tak malym, jak piszesz i nieco blizej duzego miasta, a i tak z lat mlodosci to, co pamietam najlepiej to nuuuuda jaka towarzyszyla nam od poznej podstawowki, czyli od kiedy skonczyl sie okres podworkowych zabaw z ekipa. Nie mowie, ze dzieciak musi biegac z zajec na zajecia, ale fajnie, jak przynajmniej ma wybor.
        • triss_merigold6 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 08:40
          Doprawdy? A potem wychodzi taki Czarnek cały na biało jako produkt wioski na 800 dusz i uczelni katolickiej na prowincji i prezentuje poziom rozumienia świata. Dość krępujące wrażenie.
        • biala_ladecka Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 09:40
          No nie wiem, nie wiem. Przegladam oferte domu kultury w Jastrowiu (9000 mieszkancow) i jakos poza sekcja taneczna nie widze. Chyba, ze wychodzimy z zalozenia, ze jak sie nie ma co sie lubi...
          10000 mieszkancow, to jest naprawde malenka miejscowosc. Z pewnoscia swietna do odchowania mlodszych dzieci, ale nie nastolatkow, zakladajac, ze ma sie jakis wybor. Ja bym sie nie zdecydowala.
          • berdebul Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 09:57
            Moja wieś około 2k mieszkańców. Do wyboru języki, szachy, judo, robotyka, programowanie, zajęcia muzyczne, plastyczne, sportowe (piłka nożna, koszykówka itd) - na terenie szkoły, część płatna. Oraz bezpłatne zajęcia w domu kultury - taneczne (latino coś tam), zumba, joga dla kręgosłupa, joga dla dzieci, gordonki, klub seniora, zumba kids, laboratorium dla dzieci, taneczne w parach (różne poziomy), aerobik, chór, koło gospodyń wiejskich, decoupage, zajęcia z maszynami do szycia, tenis stołowy, zajęcia plastyczne dla dzieci, oraz kulinarne. Mamy też w pobliżu korty tenisowe i do squasha. Część zajęć jest związana z porami roku. Zawsze na jesieni jest budowanie karmników, zimą są ozdoby świąteczne, wiosną las w słoiku itd.
            Straszna bieda z zajęciami.
            • mia_mia Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 10:15
              Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do korzystania z oferty dużego miasta, to nadal będzie tylko namiastka tego co miał. Dobrze to widać w wątkach o szkole, gdzie częstą radą jest zmień szkołę, a w małej miejscowości to często niemożliwe, nie wspominając o sytuacjach, kiedy oferta DK nie wystarcza, bo dziecko wybija się poza poziom lokalnych zajęć lub w drugą stronę, potrzebuje jakiś zajęć specjalistycznych.
              Oczywiście wielu osobom to wystarcza i nie mają poczucia, że czegoś im brakuje.
              • kosmos_pierzasty Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 10:44
                Jeszcze są zajęcia indywidualne, gdy oferta jest niewystarczająca. Ja tak zorganizowałam plastykę - albo mi coś nie pasowało na miejscu, albo jej i skończyło się na prywatnych lekcjach w mieście zaraz po szkole.
              • yennefer.00 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 14:35
                Pytanie, czy aż tak się korzysta z tego wielkiego wyboru w praktyce. Nie da się brać udziału w nie wiadomo ilu przedsięwzięciach, bo mamy określoną pojemność. Poza tym dojazdy na tak dużym obszarze są zabójcze czasowo i energetycznie, co też ogranicza nieco korzystanie z wielu atrakcji
                • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 14:40
                  Tak. Ale jeżeli masz małe dzieci, jak sądzę wątkodajka ma je w przedszkolu, to nie jesteś w stanie ocenić potrzeb ani chęci, ani deficytów ani talentów.
          • kosmos_pierzasty Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 10:46
            U mnie są najrozmaitsze zajęcia. Muzyczne, języki, twórcze... Nie tylko w domu kultury. Szkoły tańca, czy języków, jogi... dokładnie takie jak w dużym w mieście. Trzeba rozpatrywać konkretne lokalizacje i tyle.
            • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 10:59
              Nie masz racji. Są kursy i kursy, szkoły i szkoły. W dużym mieście masz zawsze większy wybór. Nie że jak karate to tylko Krzyś, a jak joga, to tylko Zdziś, a jak taniec, to tylko latynoski.
              Oczywiście, w polskim dużym mieście też masz mniejszy wybór niż w światowej metropolii.
              • kosmos_pierzasty Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:06
                To może uznajmy, że każdy, kto nie wychowuje się w Nowym Jorku jest stracony dla świata tongue_out
                Jeśli dziecko ma talent wymagający bardziej profesjonalnego szkolenia, to zawsze należy chyba szukać jak najlepszych nauczycieli, i mieszkanie w dużym mieście tu nic nie gwarantuje, bo w danej dziedzinie lepszy ośrodek może być akurat w innym dużym mieście.
                Natomiast jeśli chodzi o socjalizację i poznawanie różnych aktywności, to oferta mniejszych miast często jest satysfakcjonująca.
                • triss_merigold6 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:13
                  Gee... nie chodzi o unikatowe talenty, tylko ogólne okrzesanie, żeby młody człowiek wiedział, że teatr to nie tylko adaptacje lektur, knajpy są różne, squatami nikt normalny się nie zachwyca, a idąc do marketu w ch nie trzeba się odstawiać elegancko jak szczur na otwarcie kanału.
                  • sumire Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:16
                    triss_merigold6 napisała:

                    >, a idąc do marketu w ch nie trzeba się odstawi
                    > ać elegancko jak szczur na otwarcie kanału.

                    Znasz kogoś, kto tak robi, czy to kolejne twoje wyobrażenie wsioków z interioru?
                    • triss_merigold6 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:24
                      Oglądałaś jak w "Elegii dla bidokow" główny bohater dostal zawrotow głowy na widok sztućców? To właśnie brak okrzesania, podobnie jak brak umiejętności prowadzenia neutralnego small talk. Można bez tego żyć.
                      • mia_mia Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:42
                        Odlatujesz, bo powoli dochodzisz do tego, że 100 km od miasta ludzie jedzą palcami z drewnianych misek i porozumiewają się półsłówkami, a rozmowy ograniczają do dywagacji czyja krowa się ocieliła😉
                      • mirkabella Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 12:44
                        Tak, powojenne czasy na wsi w Ameryce to zupełnie to samo, co wies w 2021 w Polsce. Konopielki nie oglądałaś? Bo jeszcze bardziej dramatycznie by było.

                        Triss, weź Ty czasem pomysl zanim napiszesz... Idąc takimi luźnymi skojarzeniami, wieś Polska może wyglądać jak w U Pana Boga za piecem, a duże miasto jest pelne narkotyków, gangsterów a każda dziewczyna to k...a. Bo tak pokazuja w filmach.
                        • triss_merigold6 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 12:58
                          Właśnie wracamy z Mazur przez Mazowsze, no sorry, ale te pozbawione komunikacji opustoszale osady nie są miejscami, do których warto przeprowadzić się z dziećmi. Ja bym nie była w stanie przywyknąć, szybciej stoję niż ludzie tam chodzą.
                      • sumire Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 13:28
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Oglądałaś jak w "Elegii dla bidokow" główny bohater dostal zawrotow głowy na wi
                        > dok sztućców? To właśnie brak okrzesania, podobnie jak brak umiejętności prowad
                        > zenia neutralnego small talk.

                        I ty sobie wyobrażasz, że ludzie spoza Warszawy nie potrafią jeść widelcem? Kurcze, na twoim miejscu to nie jechałabym na te ferie w góry bez sporka i menażki. I składanego krzesła, bo poza stolicą ludzie w kucki siedzą.
                  • kosmos_pierzasty Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:17
                    Czyli godzinę pociągiem wolno wyłącznie do szkoły/pracy? Bilety do teatru konduktor konfiskuje, a właściciela nie wpuszcza do pociągu.

                    Nie rozmawiamy, o zaszyciu się w Bieszczadach - choć to też ma niewątpliwie swoje plusy.
                    • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:25
                      Nie chciałabym, żeby moje nastoletnie dziecko samotnie wracało pustawym pociągiem. O ile ten pociąg chodziłby w godzinach późnowieczornych.
                      I wtedy wracasz do dylematu: rezygnacja, czy wożenie przez rodzica.
                  • mia_mia Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:24
                    Tu przesadzasz, do teatru nie chodzi się codziennie, restauracje można odwiedzać przy różnych okazjach, kiedy już jest się w mieście i przy okazji wyjazdów, a CH jest w każdym lub co drugim mieście powiatowym.
                    Codzienne ponad godzinne dojazdy komunikacją to udręka, ale już weekendowa wyprawa do teatru czy muzeum to już nie problem.
                    • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:28
                      Moja mama mieszkała niegdyś na linii otwockiej. Bez auta. Ostatni pociąg (a może - ostatni bezpieczny pociąg) dość wcześnie. Na granicy końca spektaklu, o ile teatr był w miarę blisko kolejki. Mało komfortowe. A w przypadku nastolatka bardzo mało komfortowe.
                      • mia_mia Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:37
                        Teraz jeżdżą pociągi, autobusy zwykłe i prywatne (nie wiem czy nocne), taksówki, ubery, a mało kto nie ma samochodu. Dużo się zmieniło.
                        • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:39
                          Naturalnie, zapewne tak właśnie jest. Niemniej - nie zmienia to faktu, że łatwiej, bliżej, szybciej, taniej, z większym wyborem jest w lokalizacjach centralnych.
                            • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 12:02
                              Ale rozmowa nie jest o tym, tylko o sensowności mieszkania o godzinę drogi od miasta lub w mieście. Czyli o wyborze, jaki racjonalnie mógłby dotyczyć wielu forumek.
                                • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 12:32
                                  Na razie jednak, jak rozumiem, mieszka w mieście. I z miasta, oraz tego co ono oferuje, chce zrezygnować. Dla usamochodowionych dorosłych bez konieczności reżimu 9-17 całkiem przyjemnie. Dla dzieci - ograniczająco.
                                  I naprawdę nie ma co się spierać o fakty.
                • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:16
                  Nie. Ale ktoś, kto wychowuje się w położeniu centralnym ma po prostu o wiele więcej opcji, niż ktoś, kto mieszka mniejszym ośrodku.
                  Nie ma co od tego uciekać, bo to są proste fakty.
                  Owszem, bardzo wiele osób nie ma konieczności ani potrzeby korzystania z tych opcji, nie ma w tym niczego zdrożnego. Im bardziej dziecko jest zwyczajne, tym mniej są one niezbędne. Ale dziecko z deficytami, schorzeniami, albo z talentem czy dziką namiętnością do czegoś konkretnego acz mało dostępnego - no, tu już dostęp do tych opcji jest znaczącym pozytywem.
                  Z mojego punktu widzenia, zwłaszcza przy malutkich, jeszcze nieznanych i pełnych tajemnic dzieciach nie chciałabym wyrzekać się z góry tych opcji.
    • profes79 Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:51
      Godzina to nie tragedia; mieszkając w dużym mieście do szkoły średniej dojeżdżałem samym tramwajem około 40 minut; biorąc pod uwagę dojście do i od w godzinie się zamykałem. Nie raz żartowałem potem już w Warszawie, że znajomi dojeżdżający do Wołomina jadą do domu dłużej, niż ja dojeżdżałbym do Łodzi.
      • paniusia.aniusia Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 09:57
        profes79 napisał:

        > Godzina to nie tragedia; mieszkając w dużym mieście do szkoły średniej dojeżdża
        > łem samym tramwajem około 40 minut; biorąc pod uwagę dojście do i od w godzinie
        > się zamykałem. Nie raz żartowałem potem już w Warszawie, że znajomi dojeżdżają
        > cy do Wołomina jadą do domu dłużej, niż ja dojeżdżałbym do Łodzi.
        >


        Ale to godzina do miasta plus czas od dworca do szkoły,wiec zdecydowanie więcej niż godzina.
        Jeżdżę do pracy Ok. 50 minut ale autobusy i metro mam często wiec jak nie zdążę na jeden to zaraz mam drugi. W sytuacji autobusu raz na godzinę np. o 7:00 , dziecko absolutnie nie zdąży do szkoły na 8:00 czyli musi już o 6:00 być w pociągu, w szkole powiedzmy 7:30,czeka 30 minut. Popołudniu kończy powiedzmy o 15:40 ,na pociąg o 16 nie zdąży zatem o 17:00 kolejny.
        Piszę to oczywiście dość mocno wyolbrzymione ale tak może się zdarzyć.
      • sumire Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 10:23
        Tylko że w dużym mieście, jak ci tramwaj ucieknie, masz następny za 5 minut. Transport między dużymi miastami typu stolica-Łódź czy Kraków-Katowice to też luz. Natomiast w Polsce pozamiejskiej transport publiczny leży i kwiczy. Jeden pociąg na godzinę realnie oznacza, że
          • waleria_s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 17:58
            Prawda. Żyłam w takiej miejscowości do wyprowadzki na studia, tylko bez pociągów, prywatny transport busami funkcjonował. To był dramat, ponieważ ostatni bus kursował jakoś po 21, co to za pora dla licealistki? Mnóstwo spotkań mi przepadało.
    • bistian Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 22:52
      Za 10 lat może się zdarzyć wszystko, a domek już będzie i zawsze można go zamienić czy sprzedać. Jeżeli jest gotówka i można szybko coś postawić, to warto.
      A małomiasteczkowa atmosfera, to na przykład to forum wink Chyba nie jest tak źle?
    • nammkha Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 23:06
      Moim zdaniem nie powinnaś tego robić dzieciom. Wyprowadzka Ok ale wtedy zmiana szkoły na taką bliżej. Sama dojeżdżałam cała podstawówkę do szkoły pociągiem to wiem co mówię. To był koszmar. A nie jeździłam godziny tylko krócej.
      • karmelowa_bombonierka Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 23:32
        Ale dojazd pociągiem, szczególnie gdy się mieszka koło stacji to koszmar bo? Tak z ciekawości się pytam. Pewnie mam inny odbiór tego słowa - bo "koszmar" mi tu mocno zgrzyta wink. Też dojeżdżałam do szkoły, teraz dojeżdżam pociągiem i rowerem do pracy (żeby było śmieszniej - z dużego miasta do małej miejscowości wink). W czym upatrujesz koszmarność tego faktu? Chyba ze jest to jakaś linia niesamowicie w porze dojazdu do szkoły i ze szkoły obłożona. Pewnie że jest to jakieś utrudnienie w stosunku do mieszkania rzut beretem od szkoły ponadpodstawowej - ale mieszkając w dużym mieście można dłużej dojeżdżać do szkoły jeśli się wybierze jakąś oddaloną od domu. Mi jest pewnie o tyle łatwiej że ja lubię czytać i ten czas dojazdu traktuję jako czas na czytanie, nie w kategoriach zmarnowanej godziny w jedną stronę. Miasto z 10 tys. mieszkańców ma na pewno podstawówkę, dzieci znajda w nim znajomych i przyjaciół, to nie przeprowadzka do głuszy. Można by pomyśleć z Waszych wypowiedzi że mieszkanie poza dużym miastem to katorga, znęcanie się nad dziećmi, deptanie ich przyszłości.

        My mieszkamy w dużym mieście - 80 % kolegów z klasy mojego syna jest spoza niego i dojeżdża. To tyle w temacie ułatwienia utrzymywania kontaktów pozalekcyjnych wink
      • stasi1 Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 11:12
        Ja jeździłem do technikum pociągiem. Całkiem miło to wspominam chociaż miałem strasznie upierdliwe godziny dojazdu. W pociągu było sporo znajomych, część ze szkoły nowe dziewczyny się poznawało. Jak byłem trochę starszy to nawet specjalnie wsiadałem do pociągu aby kogoś poderwać(nie lubiłem dyskotek). Ale i tak osobiście wolę mieszkać w dużym mieście. Kiedyś mieszkałem w Wawie Międzylesie. Do pracy miałem w sumie 1.5 godziny, do Służewca musiałem jechać. Autobus, metro , tramwaj
        • przystanek_tramwajowy Re: Dojazdy 1h? 03.01.21, 12:10
          No i to jest akurat argument na nie. Facet piszący na forum emama to z definicji jest nie teges i ogólnie odpad. Może to przez te dojazdy pociągiem ci się tak porobiło? Nie zastanawiałeś się nad tym?
    • berdebul Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 23:33
      W mojej okolicy koszt działki to zdecydowanie nie jest pikuś.
      Jeżeli Wam pasuje, lokalna podstawówka jest ok, jest oferta zajęć pozalekcyjnych/jakiegoś sportu to ja bym się zdecydowała.
      • agniesia331 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 17:38
        Autobus do szkoły w Wwie LO np średnio jak najbardziej optymistycznie 20 min, kolejka 1. godz , czekanie na kolejkę jak masz pecha 50 minut, dojście np przez las, chaszcze , domy, bezdroża z latającymi psami fajna perspektywa dla nasyolatjow
    • mamtrzykotyidwa Re: Dojazdy 1h? 01.01.21, 23:58
      Taka godzina w pociągu jest bardzo pożyteczna, to akurat tyle aby się do sprawdzianu przygotować, historii nauczyć, czy biologi, a w powrotnej drodze lekturę szkolną przeczytać, można też spokojnie w internecie posiedzieć, jak lekcji żadnych do nauczenia się nie ma. Jak dla mnie same plusy.
      Mieszkam pod miastem od zawsze, do LO jechałam też ok. godziny, chociaż do granicy miasta mam 3 km. U nas pociągu nie ma, ale miałam koleżanki, które dojeżdżały pociągami i żadna nie narzekała, chociaż wtedy pociągi znacznie bardziej zawodne były, niż teraz.
      • kurt.wallander Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 00:04
        mamtrzykotyidwa napisała:

        > Taka godzina w pociągu jest bardzo pożyteczna, to akurat tyle aby się do sprawd
        > zianu przygotować, historii nauczyć, czy biologi, a w powrotnej drodze lekturę
        > szkolną przeczytać, można też spokojnie w internecie posiedzieć, jak lekcji żad
        > nych do nauczenia się nie ma. Jak dla mnie same plusy.

        Tia, szczególnie, jak musisz wyjść dużo za wczesnie i czekać długo (na lekcje, na zajęcia, lekarza, cokolwiek), bo jesli pojedziesz kolejnym pociągiem, to sie spóźnisz.


        > Mieszkam pod miastem od zawsze, do LO jechałam też ok. godziny, chociaż do gran
        > icy miasta mam 3 km.

        Nie widzisz różnicy mdzy jednym jedynym środkiem transportu, który jesli zawiedzie to gleba, a opcją szybkiego dojazdu do miasta (co to są 3 km?) i tam możliwością kontynuowania podróży różnymi środkami transportu?
      • bialeem Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 00:16
        Dojeżdżałam jakiś czas godzinę pociągiem na studiach i było ciężko. Wtedy ta godzina rzeczywiście była przeznaczana na naukę, ale wstawanie o 5:30 żeby być na 8 na zajęciach było paskudne. Bo sam pociąg to jedno. Szkoły raczej nie bywają przy samej stacji pkp. Ile ja się naczekałam na dworcach, to moje(a bardzo lubię i dworce i pociągi). W LO mieszkałam na drugim końcu miasta i dojazd zwykłą komunikacją trwał 50 min. W życiu bym dzieciaka nie skazała na dojazdy pociągiem jeżeli bym miała alternatywę.
        Do tego pomimo, że mieszkałam w 30 tysięcznym mieście, to do pociągu chodziłam piechotą przez nieoświetlony park. O 6 rano zimą. Wytrzymałam tak pół roku i przeniosłam się 10 min od kampusu.
      • ga-ti Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 00:21
        Tak, połowę miasteczka właśnie co rano z niego wyjeżdża, pociągi co godzinę, więc za dużego wyboru nie ma, czasem masz szczęście jeśli się do wagonu wciśniesz. Nic, tylko historię powtarzać wink
      • koronka2012 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 00:22
        OJP. Już nie dorabiajmy filozofii. Szczególnie w zatłoczonym pociągu stojąc na jednej nodze wiele się nauczysz i świetnie przygotujesz do sprawdzianu. Nie lepiej uczyć się jak normalni ludzie przy biurku w ciszy i spokoju?

        Nie wierzę w te historie że nikomu nie przeszkadzały dojazdy. Połowa klasy mojej córki dojeżdżała spod miasta i wszystkim to doskwierało, choć mojej tez dojazd zabierał sporo czasu ale był bardziej pewny.
        • waleria_s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 01:16
          Dojeżdżałam zatłoczonym busem ok. 30 minut i wspominam paskudnie. Raz, busy były tak zatłoczone, że rano potrafił nie zabrać. Zatem musiałam wyjeżdżać na tyle wcześnie, żeby nie było wpadek z ciągłymi spóźnieniami. Po szkole lepiej nie było, też olbrzymi tłok, nie zawsze wsiadłam do pierwszego busa. Żadnej nauki nie było i nie sądzę, że uda się to w pociągu, który nie zapowiada się, że będzie pusty. Nie w okolicy Warszawy, gdzie jednak masa ludzi rano musi dojechać do pracy. Będzie też kłopot z późnymi powrotami. Owszem, jak zaczną się imprezki, uda się zapewne u kogoś zanocować. Jednak czasem spotkania kończą się ta 21, 22, każdy rozchodzi się do domu. Dla nastolatka z dziury może być kłopot, bo ostatni pociąg już dawno odjechał. Nie chciałabym się tak bawić, bo to męczące jeździć po dziecko. W opcji dać kasę na taxi/bolta jest to z kolei odczuwalne finansowo.
      • rozwiane_marzenie Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 16:37
        Ta... szczególnie jak w pociągu jest tłok (rano niestety tak bywa, bo wszyscy jadą na 8) i trzeba stać, a o wyjęciu książki nie ma mowy. Sama mieszkam w takim małym miasteczku, dojeżdżałam, dojeżdżam, wiem jak bywa...
    • ga-ti Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 00:14
      Godzina pociągiem to sporo. Więc to miasteczko musi być dość daleko. Nie ma w okolicy sensownych szkół średnich, musowo będzie jeździć do Warszawy? Bo student to już duży człowiek, auto sobie kupi, z kumplami zamieszka itp.
      Taki dom ma największy sens gdy dzieci są małe, własny ogródek, własna czysta piaskownica, wózek z dzieckiem sobie stoi a dzieciątko śpi przy śpiewie ptaków. Podstawówka tez może być ok, jeśli jest blisko, bo czasem domy są na prawdę daleko od szkoły, a komunikacji miejskiej nie ma, dzieciak dryluje na piechotę i kilka km po nieoświetlonych drogach. Ale blisko i bezpiecznie - może chodzić samo, może się umawiać z kolegami, małe miasteczko wydaje się bezpieczniejsze.
      Nastolatek w szkole średniej z dojazdami robi się problematyczny. Ta godzina pociągiem to tylko pociąg? Bo jeśli doliczymy dojście na stacje, dostanie się z dworca w jakieś sensowne miejsce docelowe to się mogą zrobić i dwie godziny. Nastolatkowi nie będzie się chciało po lekcjach po powrocie do domu wyjeżdżać znowu do kolegów, koledzy też będą woleli spotykać się w centrum niż jeździć na peryferie (i dodatkowe bilety kupować). Albo po szkole będzie wyjście ze znajomymi i powroty po nocy, cały dzień po za domem. Dojazdy są męczące, choć czas sobie można zagospodarować i nudzić w pociągu się nikt nie będzie to jednak jak się zliczy te godziny z tygodnia i z miesiąca to można się zdziwić.
      Sprawdźcie jeszcze te dojazdy autem, przejedźcie się tamtędy w różnych porach dnia, bo można trafić na codzienne korki i czas się wydłuża, nawet kilkakrotnie.
      Poszukaj lokalnej grupy facebookowej i popytaj mieszkańców o plusy i minusy życia w tym miasteczku.
    • fredzia098 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 00:51
      To nie ma sensu. Zwykle ludzie żałują, co ukrywają sami przed sobą, bo potem ciężko sprzedać taki dom. Z konieczności więc mieszkają robiąc dobrą minę do złej gry. Polecam bloga Basi Szmidt, która zakochała się w takiej okolicy, wybudowała wymarzony wydawałoby się dom, włożyła całe serce, a potem sprzedała, bo jednak życie pod Warszawą z dziećmi,
      okazało się inne niż w wyobrażeniach.
      • kosmos_pierzasty Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 08:36
        Niektórzy tak mają, inni mają inaczej. Jedni oszukują się, że mieszkanie w domu im pasuje, inni, że w bloku, a jeszcze inni wcale się nie oszukują. Dziwna teoria. Jeden blog - i już wszystko jasne. Doskonały przykład na to, jak internet robi ludziom wodę z mózgu.
        • kwarantelka Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 10:57
          Toteż ona napisała, że zwykle ludzie żałują, a nie, że zawsze. I oczywiście, że ci rozczarowani robią dobrą minę do złej gry, nie bardzo mają wyjście, jeśli chcą dom sprzedać - przecież nie znajdą kupca, jeśli będą opowiadać, jak złym pomysłem była wyprowadzka tam. U mnie w okoliczne 20 lat temu był boom na budowanie domów za miastem, a teraz jest boom na wracanie do centrum.
    • mia_mia Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 07:35
      Pociąg co godzinę w godzinach szczytu to praktycznie brak komunikacji. Do pół godziny pociągiem (na miejscu też trzeba doliczyć czas na dojazd autobusem czy metrem) z odjazdami co pół godziny w najgorszym momencie, a co kilkanaście w godzinach szczytu plus alternatywnie autobusy to moim zdaniem minimum, żeby spokojnie żyć pod miastem korzystając też z zalet życia w mieście.
      • chrzanzcynamonem Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 10:45
        Śmieszy mnie zawsze opinia o tym czym jest krzywdzenie dzieci szczególnie jeśli chodzi o miejsce zamieszkania. Bo przecież tylko mieszkajac w ścisłym centrum dajemy dzieciom to co najlepsze i tylko oczywiście w stolicy. A już najbardziej kiedy rodzice martwią się , że ich nastoletnie dziubdziusie będą miałay za daleko na imprezy. Proponuję zamieszkać przy knajpie z troski o jak najbardziej komfortowe warunki dla naszej latorośli. Każdy człowiek jest inny - jednemu będzie pasował dom innemu blok. Mieszkam w miescie wojewódzkim i mój osobisty nastolatek spotyka sie ze znajomymi dosłownie kilka razy w roku i to najczęściej u znajomych pod miastem z nocowaniem. Dziekuję Bogu, że nie mam dziecka w typie codziennego szwędacza - szczególnie w godzinach wieczornych.Ostatnio było głośno o dwóch nastolatkach we Wrocławiu śmiertelnie potrąconych przez pociag, którzy koło północy spacerowali torowsikiem. Moje dziecko do szkoly podstawowej mialo niespełna 5 minut- i i nestety zawsze wychodziło na ostatnią chwilę- czasami nawet się spóźniało co dla mnie było nie do pojęcia. Jego przyjaciel dojeżdżający spod miasta o dziwo był na czas. LO nie wybiera sie ze względu na lokalizację tylko na preferencje i to co szkoła oferuje. Moje dziecko teraz dojezdza ponad 45 minut i myślę, że teraz jest bardziej ogarniete. Pilnujacę by wstać na czas i niczego nie zapomnieć (mając blisko zawsze możnabyło wyskoczyć do domu).Dla mnie godzinny dojazd- bo o to było pytanie - nie jest czymś dziwnym- sama mam ponad 40 minut do pracy autem i to w mieście- komunikacją jechałabym ponad godzine. A nie będę zmieniać za każdym razem zamieszkania, kiedy zmieniam pracę- szczególnie kiedy ją lubię (na szczęście można też pracować zdalnie). Jeśli chodzi o zajecia dodatkowe w LO już ich praktycznie nie ma- a te co są (u nas oczywiscie) w czasie pandemii przeniosły się na zdalna formę- co akurat mojemu dziecku bardziej pasuje- języki, informatyka, szachy. Przyjaciel z wioski dojezdza 6 dni w tygodniu na treningi i nie wyglada mi na skrzywdzonego- a nie ma u siebie pociagu, ba nawet autobusy są rzadziej jeżdżace. Poza tym LO trwa 4 lata- w 3 klasie mlodzież robi prwo jazdy i już niedługo on jako piewrwszy będzie mógł z niego korzystać. A studia to już inny temat- ale jak widac wiekszośc ematek marzy by ich dziubdziusie mieszkały z nimi nawet w tym okresie i miały z domku blisko na uczelnie i co najważniejsze szanse na częste wychodzenie na imprezy bo to jest najważniejsze, szczególnie w okresie nastoletnim.
        • olena.s Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 10:55
          Zalezy, jak leży.
          Mieszkamy w miejscu bliskim centrum, ale kiepskim w kontekście zbiorkomu. W dodatku akurat jak po powrocie do PL (powroty ograniczają możliwość wyboru szkoły) dziecina dostała się do odległej placówki, okazało się, że rozpoczynamy wesołą rozbudowę ciągów komunikacyjnych, i przez te dwa licealne lata szczeniak będzie miał właśnie mniej więcej godzinę w każdą stronę. Nie na siedząco i czytająco, tylko na kiwająco się w tłoku.
          Dla nas było więc opłacalne wynajęcie własnego mieszkania i finansowania z tego wynajmu ciut mniejszego, ale o wiele bardziej centralnego lokum. Do szkoły pół godziny lub i ciut mniej, kilkoma alternatywnymi połączeniami. Do metra parę minut.
          Biorąc pod uwagę ilość ciężkiej pracy, którą dzieciak musiał wkładać w naukę po szkole, że nie wspomne o grupach samoucznych i innych takich, uważam decyzję za słuszną.
        • triss_merigold6 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:03
          Zależy od miasta wojewódzkiego, taki Gdańsk jest super, ale już w Olsztynie można zabić się własną pięścią albo popaść w tę drętwą martwotę jak cała okolica.
          Tak w ogóle życie towarzyskie w okresie późnonastoletnim i jak człowiek ma te 18-20+ lat jest istotne, chyba że dziecko wychowawno na młodego człowieka bez kompetencji społecznych.
        • padum Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 11:15
          Jeśli się nie ma innej możliwości to się do wszystkiego można przyzwyczaić. Ale nie rozumiem co dziwnego jest w myśleniu o wygodzie członków rodziny. Tez kiedyś jeździłam do pracy z jednego końca miasta na drugi (45 minut). I nie wspominam tego najlepiej. A byłam wtedy bezdzietna singielka. Myśl o tym, ze tracę 2 godziny dziennie na dojazdy jest straszna. I podobnie jak myśl o tym, ze dziecko codziennie tyle traci.
          Dodaj do tego wszystkie zajęcia dodatkowe na które dzieciak mieszkający z dala od infrastruktury musi być wożony.
          I tak, imprezy tez w końcu nadejdą. I mam szczera nadzieje, ze do tego czasu uber będzie dojeżdżał do nowej miejscówki.
          Studia - tu się zgodzę. Najstarszy nie może się doczekać przeprowadzki do swojego mieszkania w centrum. I będę wtedy gryzła pazury z nerwów, ale tez uważam, ze tak jest zdrowiej.
          • lauren6 Re: Dojazdy 1h? 02.01.21, 13:05
            Ja też kiedyś dojeżdżałam do pracy 45 minut. Też jako osoba bezdzietna. Te 45 minut to było przy korzystnej aurze i warunkach pogodowych. Wystarczyła jakaś ulewa, grad, śnieg, wypadek na drodze i z 45 minut robiły się 2h. I weź teraz poprawkę, że masz dzieci, które trzeba gdzieś zawieźć, skądś odebrać. One tkwią jak kołek i czekają, bo rodzice stoją w korku.

            W życiu nie zafundowałabym rodzinie wykluczenia komunikacyjnego. Ale każdemu jego porno. Była już jedna taka na forum, która twierdziła, że jej 12 letni syn uwielbiaja mieszkać w domku na zadoooopiu, a zamiast wyjścia z kolegami dużo bardziej mu pasują samotne wyjścia do lasu. Ja jednak wolę żeby moje dzieci prowadziły normalne życie społeczne, a nie wykluczonych wyrzutków.