Dodaj do ulubionych

A propos własnego miejsca

13.08.21, 14:32
Ma dla Was znaczenie czy to dom czy mieszkanie?
Bo wg mnie najbardziej liczy się ziemia - w sensie, jak coś posądzisz, to chcesz widzieć, jak rośnie 🙂
Aczkolwiek nie za wszelką cenę.
Jak do tego podchodzicie?
Do mieszkań się nigdy nie przywiązywałam. Do roślin już tak.
Choć mam świadomość, że ważniejsi są ludzie, szczególnie bliscy. I ich dobro zawsze przełożyłabym nad swoje odczucia co do miejsca.
Jak to wszystko widzicie? Pertraktowałybyście, gdyby np. dobro dziecka wymagało opuszczenia ukochanych róż 😉?
A jak nie ma róż i owo tzw. miejsce z historią to m3 w bloku? To istotna różnica czy żadna?
Obserwuj wątek
    • igge Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 14:45
      Chyba jakoś przywiązuję się do miejsca, domu, nawet nie jakoś mega dopieszczonego czy do mieszkania, do ogrodu też, nawet do drzew czy dzikiego wina. Mieszkanie, w którym mieszkał/ mieszka ktoś, kogo kocham/ kochałam ma wartość sentymentalną dla mnie😉.
      Niezależną zupełnie od rynkowej i nie sprzedam, koniec kropka.
      Z domem podobnie.
      Czy to chodzi o wartość wspomnień, dobrych wspomnień?
      Nie mam pojęcia.
      Najchętniej zamiast na cmentarzu chciałabym być zakopana u siebie w ogródku😉
      Nawet wiem w którym kącie, przy konwaliach😀
      No ale dzieciaki działkę z domem mogą kiedyś sprzedać i kurczaki wtedy te konwalue nie są dobrym pomysłem, nie chcę z obcymu ludźmi /smile
      • igge Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 14:51
        Aczkolwiek sprzedałam już niestety kiedyś kawalerkę pełną dobrej naszej przeszłości i dopieszczoną. Musiałam, bo braliśmy duży kredyt na dom i trza było mieć wkład.
        I pewnie kiedyś będę musiała sprzedać ulubione duże mieszkanie, które odziedziczymy po babci ( na razie babcia żyje i oby wiecznie żyła w zdrowiuwink ) bo trza będzie spłacić rodzeństwo męża.
        • enigma81 Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 15:11
          Z takiego samego powodu sprzedaliśmy nasze poprzednie mieszkanie i bardzo tego żałuję. Trzeba było kombinować inaczej ale wtedy człowiek był młody, niedoświadczony i emocje grały główną rolę, niestety.
          • igge Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 12:35
            Ja też żałuję ale choć kombinowanie to moja mocna stronawink , nadal nie widzę jak mielibyśmy skombinować ten wkład własny do kredytu nie wyskakując z fajnego naszego pierwszego własnego mieszkanka malutkiego.
            To było bardzo zadbane i w centrum mieszkanko, a w dodatku bliziutko był ładny, duży park. Tylko 33 m ale podzielone na dwa pokoiki. Z niczym nie da porównać się radości, z którą przez pierwsze dwa tygodnie nosiłam kafelek łazienkowy w torebce ot tak dla przyjemności, że mamy swoje miejsce z partnerem.
            Choć i wynajmowane mieszkanie pierwsze też darzę wielkim sentymentem choć nasze nie było. I daleki dojazd.
    • enigma81 Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 15:09
      Dla mnie ma znaczenie lokalizacja i stan miejsca zamieszkania.
      Aktualnie mam dom i kawałek działki, nie korzystam jakoś intensywnie bo nie mam tarasu ani ładnego ogrodu, dom w fazie ciągłego remontu gdzie końca nie widać a finansów na to nie ma.
      Myślę, że liczy się dla mnie czy miejsce, w którym jestem sprzyja mojemu relaksowi. Lubię ładne, dopieszczone przestrzenie, bez prowizorki.

      A co do pertraktacji - chcąc zmienić miejsce zamieszkania będę musiała baaardzo nad mężem pracować, bo on z kolei lubi ten dom i ani myśli o zmianie miejsca.
    • purchawka2020 Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 15:12
      Nie lubię patrzeć jak mi rośnie ( albo raczej zarasta albo marnieje).
      Wolę jak utrzymaniem zieleni zajmuje się ktoś inny.
      Moje miejsce to moje biurko, półka z książkami i łóżko.
      Żeby przyjaciele byli gdzieś w pobliżu.

        • igge Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 12:48
          Jedno i drugie ma wady i zalety. Mam dom ale mam też tycie mieszkanko prawie w centrum ( 10 minut dojazd zbiorkomem) z pięknym dużym balkonem i widokiem i świetnymi rozległymi terenami zielonymi pod blokiem. Opcja mieszkania trochę tu trochę tam też mi się podobatongue_out
          Albo wyprowadzki na stare lata do bloku.
          Tylko jednak chciałabym, żeby dzieciaki nie sprzedały lokum, w którym teraz mieszkam uncertain
    • triss_merigold6 Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 15:16
      Nie ma żadnego, dom kojarzy mi się z koniecznością chodzenia wokół mnóstwa rzeczy.
      Miejsca zamieszkania traktuję użytkowo, wspomnienia czy sentyment nie przeszkadzają w sprzedaży.
      Roślinność jest mi doskonale obojętna (w domu, bo w otoczeniu doceniam cień).
    • te_de_ka Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 15:28
      Dom z ogrodem wolnostojący jawi mi się jako wielka kula u nogi. Dbanie o nieruchomość to nie moja bajka. Lubię anonimowość i możliwości dużych miast i lubię ludzi na tyle, żeby czuć się dobrze wiedząc, że w bloku nie jestem sama, widząc w hali podziemnego garażu auta znajomych sąsiadów a jeśli na dodatek zarząd wspólnoty i administrator udani, to jak dla mnie wszystko, czego potrzebuję, żeby powiedzieć, że mam skrojony na moje potrzeby dach nad głową. Nie potrafiłabym utrzymać trawnika w przyzwoitym stanie a co dopiero założyć i pielęgnować ogród za to zachwycam się założeniami roślinnymi, które zaprojektował architekt krajobrazu na moim osiedlu: po latach wiem już mniej więcej, kiedy co zakwitnie, zaowocuje, dojrzeje - lubię rośliny. Dla mnie dom jest tam, gdzie są moje ulubione naczynia, pościel, gdzie stoi moje auto i gdzie mogę przebywać z najważniejszymi dla mnie osobami. Nie przywiązuję się ani do mieszkań, ani do ziemi. Orientuję się na ludzi.
    • zwyczajnamatka Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 15:41
      Wychowałam się w domu z ogrodem, więc wiem ile to wymaga pracy. Żeby ogród był miłym miejscem do posiedzenia trzeba w nim dłubać niemal codziennie i lubić to. Widzę ile moi rodzice wkładają w to pracy, czasu i pieniędzy. Nie mam ręki do roślin i nie lubię mieć roślin w domu, a co dopiero w ogrodzie. Dłubanie w ziemi to dla mnie kara. Nigdy nie brałam pod uwagę domu, mieszkam w bloku. Mam duży taras na którym piję latte z widokiem na zieleń o którą nie muszę dbać.
      • zuzanna_a Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 10:14
        Ja mam mnostwo drzew, krzaczkow, wszystko samoobslugowe. Rosna lipy, magnolie, rododendrony, azalie, żywotniki. Jest bujnie i zielono, nieco dziko. Posrodku trawka, automatyczka kosiarka i automatyczne nawadnianie. Mozna zrobic bezobslugowy ogrod. 3 lata mamy i jeszcze sie nie schylalam, zostawiam wszystko jak jest i jest pieknie. Nie wiem skad w ludziach teoria o ilosci roboty. Jak sa tacy ktorzy to robia to znaczy ze celowo maja taka zielen i kwiatki ktore wymagaja tej roboty.
        • igge Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 13:13
          Też mi się wydaje, że to legendarne bieganie nonstop wokół ogrodu i domu to kwestia decyzji i wyboru i swojego komfortu.
          Lenistwa/ pracowitości/ sposobów ulubionego spędzania czasu? My chyba z przyjaciółką sąsiadką, która ma jeszcze duuuuużo większą działkę ode mnie i zalesioną - niespecjalnie dużo roboty wkładamy w dom i ogrody. Moja przyjaciółka ceni sobie święty spokój i nigdy nie dokłada robotytongue_out .
          Nie korzysta nawet z tarasu swojego mimo codziennych wizyt wiewiórek. Saren. Łosi, dzików czasem. Chodzę do niej za to na ogniska i pieczenie ziemniaków.
          Kochamy obie kwiaty więc ja sobie zrobiłam dżunglęwink kwiatową na tarasie piękną, z którą jest jakieś minimum zachodu ale tam odpoczywam na swoim nowiutkim leżaku. W otoczeniu kolorów/kwiatów/ ptaków itd.
          Mam jeszcze bezobsługową rabatkę dla trzmieli plus słoneczniki ulubione. I pomidorki. Też bezobsługowewink
          Sporo dłużej niż Twoje Zuzanna 3 lata ten ogród, kosztownie założony przez profesjonalnego ogrodnika rośnie sobie i cieszy bez specjalnego biegania przy nim.
          Na starość może sobie zacznę dłubać odrobinę bo kto bogatemu zabroni? Kiedyś zupełnie nie rozumiałam przyjemności pracy w ogrodzie, nawet teraz kwiaty( liczne sadzonki kupione na Dzień Matki przez dzieciory) sadzi dla mnie partner, który generalnie ma w nosie kwiaty i ogród, woli poczytać. Ja tylko wybieram kwiaty i podlewam, nawożę, obrywam suche kwiatostany. Ale z wiekiem zaczynam doceniać rośliny i jakoś powolutku ciągnie mnie do frajdy ( umiarkowanego) dbania o nie. Są trochę jak zwierzaki, żyją sobie po prostu i usychają, więdną jak zupełnie o nich zapomnieć. Kilka razy ratowałam zwiędłe biedaki.
          Moja babcia miała piękny ogródek ( kwiaty/ warzywa/ owoce) i ona to naprawdę chyba musiała wkładać sporo w niego pracy.

          • zwyczajnamatka Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 13:36
            No właśnie takie nawożenie, obrywanie suchych listków czy kwiatków, podlewanie to dla mnie opcja po moim trupie. Kiedy przyjeżdżam do rodziców i widzę jak moja mama to robi, to autentycznie mnie odrzuca. A i jeszcze o tym opowiada. Czym nawozi te kwiatki, a czym tamte, jak podlewa, czym podlewa i co ile, które jednoroczne, które wieloletnie, jak to trzeba przezimować, a jak tamto. Nuuuuda, w ogóle mnie to nie interesuje. Lubię siedzieć w otoczeniu kwiatów, ale nawet nie wiem jak który się nazywa, nie mówiąc o innych rzeczach. To trzeba lubić, a wręcz kochać. Tak jak moi rodzice siedzą i planują co posądza w przyszłym roku i gdzie, co wykopią, co w donice, co na parapety. Poza tym przycinanie krzewów, praca przy trawniku, malowanie jakichś płotków, ogrodzenia, bramy, czyszczenie rynien, kostki. Mnóstwo, mnóstwo pracy. Wystarczy, że o tym pomyśle i już jestem zmęczona.
    • chatgris01 Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 15:45
      Nienawidzę własnoręcznego grzebania się w ziemi (nawet kwiatki doniczkowe mi usychały i od dziesięcioleci ich nie mam), więc tego typu rozkminy mnie omijają (bo domowe zwierzaki bezproblemowo zabieram ze sobą przy przeprowadzkach).
    • jehanette Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 15:51
      Co za głupie pytanie, liczą się emocje. Ja np. po dzieciństwie i młodości w domu pod lasem nie mam najmniejszej ochoty zamieszkać w domu, więc tęsknoty za ziemią mnie nie dotyczą.
      Raczej stawiałabym wyżej dobro ludzi niż sentyment do miejsca.
    • bialeem Re: A propos własnego miejsca 13.08.21, 23:32
      Do widoku z okna przywiązuję się chyba najbardziej. Między innymi dlatego nie lubię domów parterowych (choć doceniam praktyczne strony) i parterów. 5 lat mieszkałam z widokiem na zakratowaną kamienicę. Pomagał krzak jaśminu przed oknem, ale cieć wuj go upitolił przy samej ziemi odsłaniając z powrotem kraty. Depresja.

      Zawsze powtarzam, że w mieszkaniu musi być balkon i widok. W ogrodzie trzeba za dużo robić. Czasem mogę coś wypielić albo podlać, ale rzeczy, które trzeba robić systematycznie stają się... upierdliwe. Może z ogrodnikiem...
    • bi_scotti Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 00:06
      Najwazniejsze z kim dziele address, do kogo blisko, do kogo daleko. Serdecznie nienawidze mieszkania w domu ale poniewaz jako investment ma to wiecej sensu, no to tak mam uncertain Z tym, ze ja moge mieszkac wherever byle z kims, kogo lubie wink No i lubie miec balkon ... definitely nie ogrodek! Nie tylko "dla dobra dziecka" ale i dla wlasnego dobra bycia bliosko dzieci, jestem sklonna przeniesc sie dokadkolwiek i mieszkac w namiocie - no problem smile Cheers.
    • liliawodna222 Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 06:15
      Kocham moje miasto, moją dzielnicę, a także moje mieszkanie znajdujace sie w zwyklym bloku. Nie przewiduje żadnych zmian w tym zakresie.
      Dom kojarzy mi sie z mnóstwem dodatkowych obowiazkow i wydatkow, chyba bym nie ogarnęła tematu. Prac ogródkowych nie cierpię.
    • leni6 Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 07:59
      Rośliny nie mają dla mnie żadnego znaczenia, mieszkam w mieszkaniu i nie mam ani jednego kwiatka. Przy rozważaniach przeprowadzki do domu dbanie o ogród traktowałam jako wadę. Jak jestem za wygodna, dom to mnóstwo roboty, wolę mieszkanie.
    • extereso Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 09:44
      Codziennie cieszę się z mojego domu, nie raz myślałam, że to moje ukochane miejsce, jadę po mojej ulicy i już się cieszę. Ale już wiem, że za kilka lat go opuszczę. Niestety w mojej okolicy nie ma już działek, mało domów ok 120 m,a taki będziemy chcieli, więc chyba przyjdzie ją opuścić. Do mieszkania się nie nadaję, to wiem na pewno, ale rozumiem, że inni mają inaczej. My mamy ogród mało wypieszczony, mąz tylko trawę kosi, jeden pan robi większe rzeczy i już. Mnie starcza. Mityczny hamak, śniadanie na tarasie. Bez ogrodu nie wyobrażam sobie lata.
    • nenia1 Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 10:49
      Moje miejsce to raczej tam gdzie moi bliscy, jedynym miejscem które mi się wiąże sentymentalnie jest dom mojej babci i jego okolice, sady, pola, pagórki, drzewa, mały strumień z wodospadem, miejsca gdzie spędziłam kawał dzieciństwa. A tak lubię mieszkać tu gdzie mieszkam, ale nie myślę jakoś emocjonalnie to "moje miejsce na ziemii". Przeprowadzałam się kilka razy i nie miałam myślenia "tęsknię za miejscem" raczej "tęsknię za ludźmi, za chwilami z nimi, za przeżyciami" ok, ale idzie nowe. Jeśli chodzi o miejsce to kieruję się jednak głównie wygodą, estetyka również ma znaczenie. Nie chciałam domu bo wiąże mi się z dodatkowymi obowiązkami i najczęściej z dojazdami, czyli jak dla mnie zaprzeczenie wygody. Nie lubię też prac ogrodowych, ogólnie tak się dobraliśmy w parze, że oboje raczej wolimy korzystać z pracy innych, doceniam specjalizację smile Ani mój partner nie jest typem domatora i złotej rączki, od biedy złoży przysłowiowe "meble z Ikeii" ale nie lubi tego, a ja podobnie, nie dla mnie dbanie o ogródek, domowe przetwory, nalewki czy inne słoiki, nawet ciasta nie piekę, nie lubię po prostu, może się na starość zmienię, ale na razie mam w zasięgu paru minut dojazdu dobrej jakość produkty, bo mamy świetny Biobazar i tam kupię wszystko, ekologiczne i pyszne. Prowadzę własną firmę, sporo też jeździmy w różne miejsca, lubimy ruch, a dom kojarzy mi się z czymś stacjonarnym, czymś w czym się spędza więcej czasu, bo ogród, bo trawnik, bo rośliny, bo trudniej zostawić, bo "kawę trzeba wypić na tarasie" wink itd.
      A teraz takie fajne mieszkania budują, mamy duże, na jednym poziomie, dodatkowy schowek ponad 5 metrów, garaż, sporawy taras, kameralny budynek na styku dwóch parków, widok na drzewa, cisza, a z drugiej strony wszędzie przysłowiowy rzut beretem, blisko sklepy, przychodnie, apteka, poczta.
      Wieczorami mamy 8-10 minut spacerkiem przez park i mogę sobie posiedzieć prawie jak we Francji wink z ludźmi, przy stolikach, knajpki wystawiają leżaki, można zjeść coś dobrego, popatrzeć na jeziora, ptaki wodne, no luz i wygoda.
    • kaki11 Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 12:59
      Z różnych względów zawsze wolałam mieszkać w domu z ogródkiem niż w mieszkaniu. Natomiast to nigdy nie była najważniejsza rzecz. Ważniejsze jest dla mnie z kim mieszkam, niż gdzie mieszkam, więc dla szczęścia męża czy dziecka była bym wstanie przeprowadzić się do 2 pokoi w bloku w mieście za którym nie przepadam.
      Sprzedać dom w którym mieszkam? dla dobra rodziny bym to zrobiła. Jakiś sentyment wiadomo, dużo fajnych rzeczy tu przeżyłam, stworzyliśmy ten dom pod siebie, taki wymarzony i czuję że to jest na ten czas moje miejsce ale to nie jest dla mnie najważniejsze. kocham ludzi, nie miejsca
      Rośliny, przyrodę i kwiaty lubię, ale do nich się już totalnie nie przywiązuje. Nie patrzę z sentymentem na nasza jabłoń albo krzaki hibiskusa. Są piękne i tyle.
      Jednocześnie nie rozumiem przywiązania do domu rodzinnego (ale to może pokłosie moich relacji rodzinnych) i całej działkowej ojcowizny. W mojej rodzinie jest trochę działek, nie używanych, nie potrzebnych, zostawionych częściowo dla nikogo i za cholerę nie rozumiem, podejścia z gatunku "no niech leży" nawet kiedy można sprzedać. Jakby to w ich rozumieniu nie jest inwestycja (sprzedam w lepszym czasie/chcę się tam wybudować) tylko ojcowizna i ona musi zostać "bo tak"
    • srubokretka Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 14:07
      Nie umialabym zyc w mieszkaniu. Musze miec przestrzen i jestem glosna, wiec bylabym fatalnym sasiadem. Musze miec zielen do okola. Moje dzieci tez potrzebuja sporo przestrzeni. Maluja, rzezbia, syn rozstawia lego wszedzie. Jego klocki nie zmiescilyby sie w pokoiku w mieszkaniu. Mamy 6 rowerow. KIlka gitar.
      Mieszkamy teraz w i tak za malym domu.Obrazy i kajaki sie nie mieszcza. Nie mam swojego pokoju. hmm jednak zle sie ustawilam.
    • marinella Re: A propos własnego miejsca 14.08.21, 14:18
      Dla mnie tylko dom na przedmieściach dużego miasta wchodzi w grę.

      Ogródek jest niemal samoobsługowy, sieć szkół, zajęć sportowych, szpitale, kultura wszystko pod nosem albo max 45 min ( uczelnie) las, czyste powietrze, rzeka. Wolność od sąsiadów pod, nad, obok. Po południu mozna kawę na tarasie, mozna do teatru w centrum.

      Jestem leniwcem i przywiązuję się do komfortu. Musi być wygodnie, blisko,ale nie za blisko, bez hałasu, bez spiny,ale i bez nudy czy marazmu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka