lauren6
18.08.21, 08:01
Uchodźcy koczują na polsko-białoruskiej granicy, USA naciska żeby Polska przyjęła 300 osób z Afganistanu, którym grozi śmierć z rąk talibów. Kolejne miasta, warszawskie dzielnice deklarują, że przyjmą uchodzców z Afganistanu, bo to nasz moralny i chrześcijański obowiązek. Rząd nabrał wody w usta. W sumie mają czas, żeby się zastanawiać: za jakieś 2 miesiące przyjdą pierwsze nocne przymrozki i problem migrantów koczujących na Podlasiu rozwiąże się sam. Tylko troszkę nie po chrześcijańsku.
PIS wyrósł na fali antyuchodźczych nastrojów. Czyżby teraz kwestia uchodźców mogła ich zaorać? To jest inna sytuacja niż w 2015r.: inna wojna, inne nastroje społeczne, nie mówimy o jakiś abstrakcyjnych 6000 relokantów, tylko o ludziach, którzy już są fizycznie w Polsce. Do tego dochodzą naciski USA.
Jak wg Was to wszystko się zakończy?