Dodaj do ulubionych

Normalne matki :)

04.10.21, 09:19
Hrabina właśnie w wątku obok użyła sformułowania "normalne matki". Że coś tam robią... przetwory w ilościach hutowych, zdaje się wink
I zainspirowało mnie to do zapytania, jak postępują normalne matki. Na każdym etapie macierzyństwa, także gdy ich dzieci są już dorosłe i być może one zostają babciami. Bardziej ciekawią mnie przykłady z codziennego życia, nie teoria - ta wiadomo, jaka jest.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 09:26
      Zależy od wieku i potrzeb dziecka.
      Nigdy nie robiłam przetworów, moja mama i babcie robiły, matka partnera chyba nie, a przynajmniej nie przez ostatnią dekadę.
      Większość znanych mi kobiet babć miała lub ma jakiś epizod opiekowania się doraźnego lub stałego wnukami. U moich pracujących kuzynek dziećmi w wieku żłobkowym zajmowały lub zajmują się babcie.
      • kosmos_pierzasty Re: Normalne matki :) 04.10.21, 09:32
        Z tymi przetworami, to nie że każda, tylko taki przykład - że hojnie je rozdaje, jeśli dziecko lubi.
        Btw tu oczyma wyobraźni zobaczyłam teściową - dla mnie przez długi czas jej przetwory i obiady na wynos oznaczały wtrącanie się w nasze życie. A może ona po prostu postępowała jak "normalna matka"?
        • triss_merigold6 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 09:41
          Mój partner miał kiedyś taki lot, że nie chce brać od matki darów spożywczych. Sorry, ale dla mnie ważniejsza była realna pomoc w postaci załatwienia 2 obiadów w tygodniu niż urojenia godnościowe.
          • 152kk Re: Normalne matki :) 04.10.21, 17:07
            Myślę, że zarówno robienie , jak i nierobienie przetworów jest normalne. Po prostu niektórzy lubią takie robótki, a inni nie. Ja akurat nie robię, ale uważam, że to jest cenna umiejętność (podobnie zresztą jak gotowanie, pieczenie, szycie, majsterkowanie itp. itd. - ja gotuję tak sobie i nie piekę ani nie szyję ani nie majsterkuję, ale fajnie, że inni chcą i potrafią to robićsmile
            Normalna jest również chęć dzielenia się "dziełami swych rąk" z najbliższymi (rodzicami, dziećmi, partnerem, przyjaciółmi). Ale nie każdy musi się dzielić (nie każdy robi takie ilości lub na tyle dobre, żeby się mieć czym podzielić, nie każdy ma bliskich do podzielenia itdsad
            Przyjmować takich darów też nikt nie musi. Natomiast jednak, jeśli pozostaje się w miarę dobrych stosunkach z darczyńcą, to odmowa jest moim zdaniem podejrzana tzn. nie wiem dlaczego miałabym odmawiać - to tak, jakbym dostała prezent i zamiast przyjąć i podziękować (chociażby z grzeczności wink to się krzywię i odmawiam. No chyba, że tak naprawdę nie jesteśmy w żadnych dobrych stosunkach i te "dary" są tak naprawdę wciskane komuś na złość (bo wiemy że obdarowywany nie lubi albo rzeczywiście robimy specjalnie ohydztwawink lub z oczekiwaniem (podświadomym lub świadomym), że "się zwróci".
        • jolie Re: Normalne matki :) 04.10.21, 21:03
          kosmos_pierzasty napisała:

          dla mnie przez długi czas jej prz
          > etwory i obiady na wynos oznaczały wtrącanie się w nasze życie. A może ona po p
          > rostu postępowała jak "normalna matka"?
          >
          Dla mnie podanie obiadu czy słoików to bardzo miły gest, doceniam zawsze i od każdego. Ktoś wyręcza mnie w gotowaniu ciepłego posiłku, oszczędza mój czas - wspaniała sprawa. I nawet, jeżeli te rzeczy mi nie smakują/nie jadam takich, bo dbam o figurę/, to zje je wszystkożerny mąż 😜, nie widzę problemu. Pamiętam, gdy teściowa przez pewien nasz trudny okres w życiu z dwójką maluchów (w tym niemowlę), podsyłała nam obiady przez teścia (który też tracił czas, żeby je przewieźć przez całe miasto) i do dzisiaj jestem im za to wdzięczna. Oczywiście nie dzień w dzień, ale była to duża ulga i jakaś namiastka normalności.
    • ritual2019 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 09:40
      Jako normalna matka zmniejszam koncentrowanie sie na dzieciach (nigdy nie koncentrowalam sie calkiwicie) wraz z wiekiem. Nie robie przetworow, nie bede dawac obiadow w sloikach (wtf😃😃😃) i narzucac sie. Jedno dziecko ma juz prawie 19 lat, drugie 14 i stara sie coraz bardziej niezalezne i samodzielne a ja mam swoje zycie.
    • daniela34 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 09:43
      "jak postępują normalne matki. Na każdym etapie macierzyństwa, także gdy ich dzieci są już dorosłe"

      Mam mamę maszynowo-szydełkowo-drutowo-hafciarsko-gastronomiczną, z okresowym robieniem przetworów w pakiecie (czasem się robiło w domu, czasem nie), ale nigdy bym nie powiedziała, że "normalne matki"bo szyją dzieciom stroje karnawałowe (moja szyła) albo pieką ciasteczka (moja piekła, potem ja piekłam). A jak nie szyją i nie pieką to są nienormalne. Powiedziałabym, że macierzyństwo to raczej "szeroka norma".
      Normalne matki się o dzieci troszczą, dbają, kochają, spędzają czas, a jak dzieci są dorosłe, to są gotowe do udzielenia wsparcia jeśli dorosłe dziecko takiego wsparcia od rodzica potrzebuje. A co więcej, to już zależy od konkretnego przypadku.
        • daniela34 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 09:58
          Dzięki. Tak sobie jeszcze wspomniałam siebie kilkuletnią i to, co wtedy uważałam za macierzyńską normę. W sumie nadal uważam to za normę, tylko w zetknięciu z rówieśnikami okazało się, że może tej normy jest mniej na świecie niż sądziłam: normalnej matki dziecko się nie boi, do normalnej matki dziecko może przyjść z każdym swoim dziecięcym kłopotem, normalnej matce dziecko ufa.
    • chatgris01 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 09:52
      Ja bym raczej użyła sformułowania "matki gastronomiczne", bo przecież są i normalne matki nie lubiące gotować wink

      W temacie wątku, moja babcia i matka to matki gastronomiczne, np. jak babcia lepiła pierogi, to co najmniej 300 na raz, i dawała dzieciom i wnukom. Moja Mam jedzenie w słoikach daje do dziś synowi i wnukom, a mnie przysyła do Francji osobiście wykonane kruche ciastka. Wszystkim sprawia to przyjemność, więc dlaczego nie (my z bratem i jego rodziną też dajemy rodzicom różne rzeczy czy przysługi, wszak tak to działa w normalnej rodzinie).
      Moi rodzice dużo zajmowali się wnukami w ich dzieciństwie i mają z nimi silną więź (dziadek chodził z nimi na długie codzienne spacery, a później odprowadzał i przyprowadzał do/z szkoły i na zajęcia dodatkowe), robili to z chęci własnej oraz z przyjemnością. Wnuki teraz 25 i 18 lat, dziadków często odwiedzają sami z siebie.
      • kurt.wallander Re: Normalne matki :) 04.10.21, 12:48
        chatgris01 napisała:

        > Ja bym raczej użyła sformułowania "matki gastronomiczne", bo przecież są i norm
        > alne matki nie lubiące gotować wink


        Chociaz to też nie takie zerojedynkowe. Ja jestem gastronomiczna, i nie jestem jednocześnie. Gotuję na codzień, często to lubię, czasem nie bardzo. A jednocześnie gotowanie na wakacjach to ostateczność, a propozycja wyjścia do restauracji budzi mój żywy entuzjazm. Robię przetwory, ale nie w ilościach hurtowych ii nie obdarowuję nimi na prawo i lewo, na to trzeba zasłużyć smile Mam dni, że gotowanie, wymyślanie obiadów i uwiązanie nimi w kuchni jest dla mnie męką.

        Czy jestem "normalna"? Trudno powiedzieć, na tle innych matek w otoczeniu raczej ciut inna, bo większość jednak pracuje na etat i ma zdecydowanie mniej czasu na certolenie się z obiadami. Pytanie, czy "normę" rozumiemy jako statystyczną większość, czy jako jakiś idealny obraz jaka matka powinna być.
        • daniela34 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 12:58

          > Chociaz to też nie takie zerojedynkowe. Ja jestem gastronomiczna, i nie jestem
          > jednocześnie.

          Myślę, że wiele osób gastronomicznych tak ma. Ja, jako niematka gastronomiczna, bardzo się odnajduję w Twoim opisie. Gotowanie na wakacjach- jak trzeba to owszem, ale jak jest inna opcja, to bardzo chętnie rezygnuję. Bardzo chętnie wychodzę do restauracji, tylko jedna uwaga: jedzenie musi być smaczne. Nie chodzi o gwiazdki, lokale ę, ą, bułkę przez bibułkę i łzy jednorożca zbierane przez dziewice o rannej rosie, tylko o smaczne jedzenie. Może być bar mleczny, może być polska kuchnia, może być zajazd przydrożny, ale ma być smacznie. I gdybym miała codziennie wymyślać i gotować od podstaw obiady, czy się wali, czy się pali, czy padam na nos, to pewnie też bym miała momenty, że byłoby to dla mnie męką. Na szczęście -nie muszę.
          • chatgris01 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 13:09
            daniela34 napisała:

            >
            > > Chociaz to też nie takie zerojedynkowe. Ja jestem gastronomiczna, i nie j
            > estem
            > > jednocześnie.
            >
            > Myślę, że wiele osób gastronomicznych tak ma. Ja, jako niematka gastronomiczna,
            > bardzo się odnajduję w Twoim opisie.

            Ja też! big_grin
            • 152kk Re: Normalne matki :) 04.10.21, 17:16
              Ja absolutnie się nie odnajduję w "matce gastronomicznej", ale myślę, że "matka gastronomiczna" może być i bardzo normalna i bardzo nienormalna.
              Tj. dopóki przez swoją działalność gastronomiczną matka (nie-matkawink okazuje miłość, życzliwość, troskę itd. pozytywne emocje to jest jak najbardziej ok. Bo takiej matce można się "zrewanżować" również miłością i troską (wyrażaną na mój sposób - taki w jaki ja mogę i potrafięsmile
              Gorzej, jak taka matka daje z roszczeniami i żądaniami - bo wtedy to już nie jest "mogę się odwdzięczyć" tylko "muszę". I to nie w taki sposób jak chcę i potrafię - tylko w taki jak matka sobie życzy. A wtedy już nie ma mowy o miłości i trosce tylko o toksycznym uwikłaniu sad
              Myślę, że kosmos ma problem w swojej rodzinie z tym drugim przypadkiem sad
              • daniela34 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 17:21
                Tak, oczywiście, że matka gastronomiczna może należeć zarówno do zbioru "matek normalnych" jak i do zbioru "matek toksycznych". Mało tego-matka gastronomiczna-toksyczna małego dziecka może mu zafundować w pakiecie choćby piękne zaburzenia odżywiania. Ta wdziecznosc dorosłego czy tam starszego dziecka, o której piszesz (muszę się odwdzięczyć) u małego dziecka może wyglądać tak: "zjedz, mimo, że nie jesteś głodny, bo mamusia 3 godziny stała w kuchni" I tak dalej, i tym podobne.
        • taje Re: Normalne matki :) 04.10.21, 18:30
          To ja podobnie - jestem gastronomiczna na co dzień i zdecydowanie restauracyjna wakacyjnie. Gotowanie na wakacjach to opcja po moim trupie. Przetworów nigdy w życiu nie robiłam i nie zamierzam, nie smażyłam konfitur, nie kisiłam ani kapusty, ani cytryn. Za to chętnie przygarnę, jak ktoś mnie chce obdarować bo doceniam smile
    • cosmetic.wipes Re: Normalne matki :) 04.10.21, 10:00
      Moja matka, która uważam za jak najbardziej normalna (kochająca, wspierająca, rozsądna, stabilna emocjonalnie) nigdy nie robiła przetworów. Wnuczką opiekowała się doraźnie, kiedy brat z żoną chcieli gdzieś wyskoczyć na wieczór czy mieli coś pilnego do załatwienia.
      Prócz tego miała znakomitą cechę, którą staram się pielęgnować w sobie, czyli nie wp.erdalała się w życie dorosłych dzieci, a rad udzielała tylko na wyraźną prośbę. No i kiedy bylam nastolatką okazywała dyskretna troskę, co oznacza, że pomimo jej kontroli ja odczuwałam pełna wolność.
    • zuzanna_a Re: Normalne matki :) 04.10.21, 10:13
      Mam takie spostrzeżenie, że dzieci w dudzie mają dżem z własnoręcznie uzbieranych jagódek, bio kurczaka, grzyby w słoiku oraz własnoręcznie mozolnie udziergany sweterek.
      Dzieci interesuje jakość i ilośc spędzanego z rodzicem czasu.

      Więc wolę spędzić czas z dzieckiem - i pograć w planszówki czy iść na spacer - niż przez 10 godzin dziergać strój na bal. Wszystko co mogę kupić gotowe by zaoszczędzic czas i spędzić go z dzieckiem - kupie. Dzem ze słoika, strój na bal itd.
      Jak jest jakas praca do zrobienia - proszę bardzo robimy razem.

      ale na pewno nie widzę scenariusza, że tracę pół niedzieli wkurzając się przy robieniu przetworów - a dzieckiem się nikt nie interesuje. Miałam to w dzieciństwie - moja mama spędzała długie godziny żeby mi obszyć spodnie, wyszyć kwiatuszki na sukience, szyła mi ubranka dla lalek, spędzała wieki w kuchni robiąc jakieś słoiki z jedzeniem.
      Pamiętam, ze jako dziecko miałam poczucie bycia olewaną - mam spędzała mnostwo czasu robiąc coś dla mnie ale nie ze mną. Nie miałam odwagi się odezwać, bo przeciez powinnam czuć wdzięczność za własnoręcznie wykonane kokardy na włosy albo serwetę na szafkę.
      • chatgris01 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 10:23
        zuzanna_a napisała:

        > Miałam to w dziecińst
        > wie - moja mama spędzała długie godziny żeby mi obszyć spodnie, wyszyć kwiatusz
        > ki na sukience, szyła mi ubranka dla lalek, spędzała wieki w kuchni robiąc jaki
        > eś słoiki z jedzeniem.

        A moja to robiła razem ze mną, tzn. włączała mnie w te czynności, miałam poczucie wspólnie spędzanego czasu i przy okazji nauczyłam się szyć, gotować, wyszywać itd.
        • daniela34 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 10:30
          U mnie podobnie- mama robiła sporo ze mną, albo przy mnie. To był wspólny czas i mam bardzo fajne wspomnienia (plus parę lekko zardzewiałych umiejętności). Albo czasem (w ramach niespodzianki)- w nocy.
          Nigdy nie zapomnę, jaką frajdą był worek z prezentami od Mikołaja, uszyty przez mamę w tajemnicy, a odkryty przeze mnie rano (dla uwiarygodnienia historyjki w śniegu na balkonie zostały odbite ślady butów "Mikołaja"- mieszkaliśmy w bloku, opcja "przez komin" odpadała).
      • kurt.wallander Re: Normalne matki :) 04.10.21, 12:51
        zuzanna_a napisała:

        > Mam takie spostrzeżenie, że dzieci w dudzie mają dżem z własnoręcznie uzbierany
        > ch jagódek, bio kurczaka, grzyby w słoiku oraz własnoręcznie mozolnie udziergan
        > y sweterek.
        > Dzieci interesuje jakość i ilośc spędzanego z rodzicem czasu.

        Moje nie mają w dudzie - lubią domowy dżemik smile

        Ale też te przetwory u mnie nie są kosztem czasu spędzanego z dziećmi. I fakt, gdy dzieciaki były małe i wymagały więcej uwagi, to przetworów nie robiłam. Zaczełam, gdy dzieci były starsze.
      • 152kk Re: Normalne matki :) 04.10.21, 17:20
        Niestety to wszystko Twoja mama robiła nie dla Ciebie tylko dla siebie - żeby poczuć się taką idealną mamą i idealną kobietą. Pewnie miała to samo w dzieciństwie i nie potrafiła sobie uświadomić, że to nie taksad
      • volta2 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 20:40
        twoje spostrzeżenie nie do końca jest prawdziwe, nie robi się tego wszystkiego żeby dziecko to tu i teraz doceniło

        doceniają, jak dorosną, te wspomnienia z dzieciństwa to właśnie mogą być i te planszówki i ten smak niezapomnianego czegoś jednego, co tylko mama, co tylko babcia...

        mój ojciec całe moje dzieciństwo tęsknił za masłem i śmietaną, którą robiła jego babcia, rocznik 1878 czy jakoś tak (późne dziecko i długowieczna rodzinka), pewnie gdy był małym rozrabiającym z bratem bliźniakiem, to mu było wszystko jedno, a potem przyszło masło z prl. i się zaczęły wzdychania za przeszłością zamkniętą w smakach.
    • leni6 Re: Normalne matki :) 04.10.21, 10:16
      Znane mi matki małych dzieci nie robią przetworów, najczęściej obserwuje powrót do robienia przetworów lub większą intensywność tego procesu po przejściu na emeryturę.
    • kobietazpolnocy Re: Normalne matki :) 04.10.21, 13:25
      Chodzi ci o normalność jako statystyczną większość czy wzór do naśladowania?

      Moja matka dość dobrze wpisała się w przeciętną matkę swojego pokolenia: skupioną na stwarzaniu dzieciom możliwości do nauki, a jednocześnie apodyktyczną i niezrównoważoną emocjonalnie.
      Gastronomia, ciasteczka i przetwory nigdy nie były ani jej mocną stroną ani hobby i szczerze mówiąc, jako dziecko, w ogóle mnie te kwestie nie interesowały u rodzica.

      Sprawy jedzeniowe ogólnie nie mają dla mnie znaczenia jeśli chodzi o rodzicielstwo. Nakarmić zdrowo i przyjemnie, jak najbardziej, ale przy jak najmniejszym nakładzie czasowym, więc wszelkie masowe przetwórstwo i wypieki nie wchodzą w grę.
      Dla mnie normalny rodzic umie czytać swoje dzieci i chce dla nich jak najlepiej, ale zdroworozsądkowo, czyli bez spełniania własnych ambicji i bez jakiś idealistycznych fantazji. Dzieci to w końcu też ludzie, ze wszystkimi zaletami i wadami. Jest też dla mnie oczywiste, że dziadkowie są zaangażowani w opiekę nad wnukami - na miarę swoich możliwości, oczywiście, to nie musi być codzienna praca. Ale nie wyobrażam sobie żeby raz na jakiś czas nie wychodzili z inicjatywą zabawienia bądź przenocowania własnych wnuków, zwłaszcza jeśli mieszkają w pobliżu bądź by nie wyrażali szczerego zainteresowania ich losami (w przypadku większych odległości bądź innych czynników uniemożliwiających częsty kontakt bezpośredni).

    • bi_scotti Re: Normalne matki :) 04.10.21, 13:26
      No idea z tymi przetworami czy to nalezy do repertuaru "normalnych" ale jak dla mnie (!) to normalne matki ucza swoje dzieci tudziez (uwaga, uwaga) wszystkie dzieci, z ktorymi maja do czynienia takich basics jak:
      - dziekuje
      - poprosze
      - przepraszam
      - dzien dobry
      - do widzenia
      I paru jeszcze odruchowych spraw jak np. przytrzymanie drzwi komus, komu mozna tym zycie ulatwic, pomoc osobie potrzebujacej takiej pomocy, bycie kind & nice ... just because etc. etc. etc. Normalne matki, babki, normalni ojcowie, dziadkowie, ciotki, wujki i w ogole dorosli tak wlasnie dzialaja wobec swiatowych nieletnich smile Bo wszystkie dzici sa nasze & you need a village ... Przy okazji, wszyscy owi "normalni reaguja tez bez wahania gdy dziecku/dzieciom w ich zasiegu dzieje sie krzywda. Troska works bith ways smile Life.
    • sasha_m Re: Normalne matki :) 04.10.21, 19:58
      Nie wiem, czy jestem normalna.
      Jeden syn mieszka już osobno. Gadam z nim i jego narzeczoną prawie codziennie. Gościmy się przy okazji i bez okazji też. Obiadki w słoiczki pakuję, jak mam co, nie spotyka się to z protestem, fajnie, jak nie trzeba samemu gotować. Z przetworów robię tylko ogórki i grzyby i oczywiście, że się dzielę. Wspomagałam finansowo, jak sytuację mieli kiepską. Czasami podrzucają mi swoje zwierzęta. Jeździmy na wspólne wyjazdy, lubimy spędzać ze sobą czas i mamy dobre relacje.
      Młodszego, świeżo upieczonego studenta, mam w domu. On jest bardziej skryty i introwertyczny, całkiem, jak ja. Na pewno mniej chętnie dzieli się swoim życiem, planami i przemyśleniami, niż starszy. Staram się codziennie trochę z nim pogadać, posłuchać, poprzytulać i powiedzieć, że kocham. Dbam, aby niczego mu nie brakowało z rzeczy materialnych. Nie narzucam swojego zdania i poglądów na siłę, szanuję jego autonomię.
      Ogólnie moje dzieci wiedzą, że mogą zawsze na mnie liczyć i zwrócić się o pomoc w każdej sprawie.
      Ale cieszę się bardzo, że są dorosłe i samodzielne. Mam swoje życie i jak na introwertyka przystało, cenię sobie samotność i święty spokój.
    • loginwieczniezajety Re: Normalne matki :) 04.10.21, 21:08
      Są takie co robią przetwory, bo wydaje im się, że na tym właśnie polega macierzyństwo. Dziecko jest nakarmione, ubrane, wykształcone, czego więcej chcieć?

      Hrabina niech Ci wyjaśni. Możesz otrzymasz ciekawą definicję normy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka