Dodaj do ulubionych

Starość- podejście

28.11.21, 11:22
Wiem, że nie jest dana wszystkim; np. moim rodzicom i teściom nie była dana, bo jej nie dożyli.
Porządkując papiery, znalazłam zapisany kiedyś przeze mnie cytat z "Ucha Igielnego" Myśliwskiego:

""Po nikim tak człowiek nie widzi dokładnie starości, jak po starzejących się ojcu, matce. To starość, która nas boli, z którą współcierpimy, na którą jesteśmy skazani, aby się w niej przeglądać i odnajdywać siebie. Może to dzięki ich starości przyzwyczajamy się i do własnej i z większym zrozumieniem ją znosimy".

Jak jest u emam? Tak ją odbieracie? "Uczy" Was to obserwowanie starych rodziców/ teściów? Tak jakoś mnie naszło, gdy przeglądałam i zdjęcie, i różne zapiski.
Obserwuj wątek
    • zerlinda Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:30
      Ciągle narzekanie na zdrowie mnie irytuje. Niestety i babcia, i matka i teściowa z tej kategorii. Szczególnie babcia w formie, że daj Boże ludziom z 30 lat młodszym. Najpierw się przejmowałam, ale z czasem przyzwyczaiłam się że babcia ma wieczne, codzienne dolegliwości, na które nie ma lekarstwa.
      Wiem, że jak będę stara, to nie wolno wiecznie narzekać. To irytuje.
      • marzeka11 Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:34
        Jeśli chodzi o narzekanie , to zgadzam się; koleżankę to najbardziej u jej starej mamy denerwuje.
        Za to -jeśli dożyję starości- chciałabym umieć ją przyjąć jak moja śp. Babcia- do 87 roku zycia pełna werwy, żywotności takiej dobroci (jedna z najlepszych osób, jakie spotkałam i mądrych tak życiowo), potem zachorowała poważnie i chorowała do 96 roku zycia, ale ten jej spokój, dobroć pozostały.
        • waleria_s Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:54
          Mnie to też denerwuje u babci. Tylko mam wniosek. To narzekanie, marudzenie, takie zatruwanie pierdołami życia sobie i innym nie przyszło na starość, a było z babcią od zawsze. Brak pracy nad charakterem i wyeliminowaniem tych cech mści się jednak o tyle, że babcia zafundowała sobie smutną i samotną starość, skłóciła się z siostrami, bratem (już nie żyje).
    • fikimiki7 Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:32
      Obserwuje w tej chwili moich coraz szybciej starzejących się rodziców. Oboje po 70tce, oboje aktywni zawodowo. Niestety różnica między tym co było 5 lat temu a teraz jest ... przytłaczająca sad
      Dodatkowo mam taki charakter, że skończywszy 17 rok życia miałam świadomość że już nigdy młodsza i w lepszej formie nie będę.
      Oba te fakty powodują że nie odkładam nic na później, realizuje teraz moje marzenia itd. Oczywiście z respektowaniem potrzeb najbliższych czy zarówno rodziców męża jak i dziecka. Tym bardziej że mam za sobą epizod kilkuletniej opieki nad babcia i wiem, że wkrótce mogą tego wymagać rodzice i teściowie.
    • nangaparbat3 Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:32
      Ale, dokładnie na odwrót.
      Mama patrząc kiedyś na moje siwe włosy powiedziałą: jakoś trudno mi się przyzwyczaić, że moje dzieci się starzeją.
      I tak, to jest najbardziej dojmujące - starzejący się młodsi od nas.
      Nigdy nie zapomnę, jak pan z siwą brodą spytał: A pani pracowała w SPxx? Tak. Pan też tam uczył? Nie, ja byłem uczniem.
      To było traumatyczne przeżycie, naprawdę.
      • marzeka11 Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:36
        Nanga, uczę od 2 lat chłopca, którego ojca uczyłam kiedyś w klasie maturalnej smile początkowo dziwne przeżycie to było.
        Podobnie jak jako egzaminatorka 2 razy pracowałam z byłą uczennicą (cała licealny etap) - dziwne, ale takie dobre doświadczenie.
        • nangaparbat3 Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:47
          Pracuję z panią, której nauczycielką i wychowawczynią zostałam, kiedy miała 10 lat. Potem trafiłyśmy na siebie w LO (ona w maturalnej klasie, ja po wychowawczym), a potem przyszła do nas do pracy. Teraz jest po czterdziestce. Jakiś czas temu szkoliła mnie z librusa i to było dla mnie super przeżycie, nigdy chyba nie miałąm aż takiego poczucia spełnienia zawodowego. Wcale niewykluczone, że zostanie moją szefową - i super.
          Ale ją widzę dzień po dniu, a tamten pan - zresztą uroczy, i nawet go nie uczyłam, miał kolegów w mojej klasie - z siwą brodą, a ja pamiętam co najwyżej czternastolatków!
          • wapaha Re: Starość- podejście 28.11.21, 13:46
            Ja kiedyś spotkałam się /spotykałam w zasadzie bo jakoś na siebie trafiałyśmy - moja byłą nauczycielkę ze szkoły podstawowej. Obie z wózkami- ja jako świeża mama i ona jako świeża babcia. I spacerowałyśmy razem. Dziwne dla mnie było , że czas jakby się zatrzymał. Tzn. gdy miałam te 11 lat ona była dla mnie taka stara ( big_grin ) i po tych kilkunastu latach - nadal była taka sama - już nie taka stara ( tongue_out) ale ciągle wyglądała tak samo.
            I miałam kilka takich sytuacji- to było dziwne i przyjemne w zasadzie-gdy osoby z dzieciństwa, wtedy dorosłe, powazne "stare" nagle po tych dwóch dekadach okazywały sie takie same..
            Dla mnie większym szokiem jest wygląd moich rówiesników, których bardzo długo nie widziałam, zwłaszcza tych którzy nie dbają o siebie. Kiedyś spotkałam moją byłą miłość...dżizasss los nade mną czuwa jednak - gruby, oblesny, bez zębów, łysiejący bleeeh
            • nangaparbat3 Re: Starość- podejście 28.11.21, 14:37
              Oooo, spotkania z od lat niewidzianymi rówieśnikami to wyzwanie nie lada. Chociaż miałam niedawno, i okazało się, że nie tylko wszyscy jesteśmy rozpoznawalni, ale jeszcze naprawdę dobrze się wszyscy trzymamy. No - ci wszyscy, co przyszli.
      • simply_z Re: Starość- podejście 28.11.21, 14:14

        > Nigdy nie zapomnę, jak pan z siwą brodą spytał: A pani pracowała w SPxx? Tak. P
        > an też tam uczył? Nie, ja byłem uczniem.
        > To było traumatyczne przeżycie, naprawdę.
        >
        przecież był taki stary kawal...
      • bi_scotti Re: Starość- podejście 29.11.21, 01:33
        nangaparbat3 napisała:

        > Ale, dokładnie na odwrót.
        > Mama patrząc kiedyś na moje siwe włosy powiedziałą: jakoś trudno mi się przyzwy
        > czaić, że moje dzieci się starzeją.
        > I tak, to jest najbardziej dojmujące - starzejący się młodsi od nas.

        Exactly. I'm forever young tylko jakim sposobem moja Najstarsza i moj Sredni maja juz siwe (pojedyncze wink) wlosy? Kiedy to sie tak porobilo? Unbelievable wink Cheers.
    • kosmos_pierzasty Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:33
      Mo tata się też nie zestarzał. A wiele nauczyła mnie starość dziadka - to przyjkład człowieka, dla mnie godnego podziwu, stał się bardziej wyrozumiały i otwarty , zachował umysł jak brzytwa, do końca dbał o ciało i intelekt. Można było z nim toczyć ciekawe dyskusje światopoglądowe, w których z szacunkiem traktował adwersarza (czyli mnie smile ). Polecał (i kupował smile ) mi fajne książki. Dożył prawie 90 lat.
      • kokosowy15 Re: Starość- podejście 28.11.21, 13:04
        Takie traktowanie adwersarza to rzadkość, u osób młodszych również. Wystarczy poczytać to forum, żeby zobaczyć jak się odnosi do człowieka który ośmiela się mieć inne zdanie. "Głupek" i "idiota" to najłagodniejsze określenia.
    • homohominilupus Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:33
      Mnie przeraża.
      Zarówno aspekt fizyczny jak i społeczny.
      Zaczynają odchodzić twoi rówieśnicy, sasiedzi, przyjaciele, w końcu najbliższą osoba, partner z którym spędziłaś ponad 50 lat.
      A chyba najgorsze jest to, co obserwuję w przypadku moich najbliższych starszych osób, że ciało się starzeje a umysł pozostaje młody i jeszcze tyle by się chciało w życiu zobaczyć, w tyle miejsc pojechać, tyle nowych osób poznać a tu już coraz mniej czasu na to i sił.
      Starość jest bardzo, bardzo niefajna. Nie chcę jej i boje się.
      • fikimiki7 Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:37
        homohominilupus napisała:

        > że ciało się starzeje a umysł pozostaje młody

        Odwrotna sytuacja jest równie bardzo przerażająca, obie upierdliwe dla osób opiekujących się. Dlatego robie co mogę żeby nie musieć być w przyszłości ciężarem...

      • nangaparbat3 Re: Starość- podejście 28.11.21, 11:56
        Nie czuję tego, chociaż masz rację, że wiele by się jeszcze chciało, a już się nie da i trzeba się wycofać, zrezygnować. Tak jest i to nie jest przyjemne.
        I dlatego siedzę właśnie i myślę, dokąd by tu pojechać z moją mamą na weekend, namawiam ją na kraków i Dziady wiosną, ale może wcześniej sam Kraków, póki nie ma turystów, bo nie może zwiedzać w tłoku, no i muszę pamiętać o czestych postojach, żeby rozprostowała kości, i o poobiedniej drzemce.
        Z drugiej strony starość to też poczucie pełnej pełni wewnętrznej, tyle się już przeżyło, widziało, czytało, tyle radości doświadczyło, i cierpienia, tyle błędów popełniło i tyle dobrego zrobiło - a teraz można spojrzeć na to z lekkiego dystansu i zobaczyć wszystko razem - to jest naprawdę fajne.
        Miałam 27 lat jak ówczeny facet spytał: Czego ty chcesz w życiu, Nanga?, a ja bardzo serio powiedziałam: chciałabym być stara - i starość zawsze dobrze mi się kojarzyła, jako przynajmniej szansa na zrozumienie tego wszystkiego (nie, nie intelektualne, nie o to chodzi), i to się nie zmieniło. Mam 65, zobaczymy, co będzie dalej.
      • marzeka11 Re: Starość- podejście 28.11.21, 12:11
        lilia.z.doliny napisała:

        > Nic mnie tak nie wqrwia jak starosc
        >

        Wiesz, wpisy wyżej pokazują, że może ta starość być różna; ale właśnie dlatego, że nie dożyli jej moi rodzice i teściowie, nie budzi we mnie takich aż uczuć. Poza tym po ciężkiej chorobie- to doświadczenie, że mogłabym już być spokojnie (i wiele to zapowiadało) śp. - stąd teraz starość nie wydaje mi się aż tak niedobrą sprawą.
        I jak patrzę- od śp. ojca jestem już 13 lat starsza, od śp. teściowej- 3, za rok- będę w wieku, kiedy zmarła moja mama, a za 3- kiedy zmarł mój teść. I dopiero teraz widzę, jak wcześnie, zbyt wcześnie zmarli.
        • marzeka11 Re: Starość- podejście 28.11.21, 12:12
          I jeszcze jedno- do dziś śmieję się, jak pamiętam kłótnię między synami na cmentarzu u teściów, gdy pokłócili się, który z nich będzie sadził na grobie ładniejsze kwiaty dla nas, stojących wtedy obok nich rodziców i wtedy w wieku 30+ big_grin
          • nangaparbat3 Re: Starość- podejście 28.11.21, 12:44
            jako nastolatka czytałam zbiór opowiadań jakiegoś włoskiego pisarza "Rodzinka". Zapamiętałam opowiadania, w którym rodzice wracając do domu zauważają, że wszystkie sprzęty i przedmioty zostały oznaczone papierowymi nalepkami w dwóch kolorach - okazuje się, że syn i córka podzielili spadek.
            W tym kontekście - zresztą i bez niego - kłótnia Twoich synów to po prostu sukces wychowawczy, serio smile
    • igge Re: Starość- podejście 28.11.21, 12:27
      Mnie starość nie wkurza.
      Na starość ma się pewne potencjalnie trudne doświadczenia za sobą i tylko odcina się z uśmiechem i ulgą kupony? Jakaś satysfakcja ogólna z życia przychodzi. Z tego co się zrobiło.
      Nic się nie musi.
      To jeśli chodzi o siebie natomiast z bliskimi to trochę inaczej.
      Po pierwsze jest niepokój lekki jak będzie wyglądała niedołężność całkowita rodziców i teściów i opieka nad nimi. I czy damy radę I jak. Mam sprzed lat doświadczenie demencji ukochanej babci i wspólnej opieki nad nią.
      Po drugie jakoś ostatnimi czasy jestem bardzo niepogodzona z perspektywą śmierci jednej i drugiej babci naszych dzieci kiedyś bo młodsze się nie robią. Teściowa zaczęła chodzić inaczej, jak wiekowa kaczuszka. Chyba śmierć dziadków obu 3 lata temu mnie w ten powracający smutek czy lęk przed zniknięciem także babć wprowadziła. Nagła choroba, operacja i końcówka życia teścia była wykańczająca dla nas wszystkich.
      Na razie odpukać obie mamy seniorki są na chodzie, mieszkają u siebie i nawet pracują zawodowo. Ale mają 75/ 76 lat😕




      • igge Re: Starość- podejście 28.11.21, 12:33
        Aha, jeszcze przypomniałam sobie wczoraj obejrzany włoski film " Bogini Fortuna". Polski tytuł jakoś był Sekret bogini Fortuny czy coś tam podobnego.
        Tam była scena kiedy pijany, w średnim wieku gej szlochał dziecku w mankiet, że niestety nie dożyje starości ze swoim wieloletnim partnerem...( bo związek rozpadł się). I ta mała dziewczynka odpowiedziała mu szczerze od razu: " Ale ty już jesteś STARY".

        Fajna scena i trochę streszcza moje podejście do starości😉😊
    • chatgris01 Re: Starość- podejście 28.11.21, 12:37
      Moja babcia (dożyła 95 lat) po ciężkim życiu - wojna, repatriacja, beznadziejny mąż i samodzielne borykanie się (udane) z utrzymaniem, wykształceniem i wychowaniem 6 dzieci-zawsze twierdziła, że starość to najszczęśliwszy okres w jej życiu (ale miała niezłe zdrowie i do końca jasny umysł).
    • asfiksja Re: Starość- podejście 28.11.21, 12:49
      Nie sądzę, żeby to o starości rodziców było prawdą uniwersalną. Jeden największą lekcję życiową o starości wyniesie ze starości swojego psa, drugi swojej, trzeci swoich dziadków, czwarty rodziców, a piąty dzieci. A szósty w ogóle umrze nie zdążywszy poczynić refleksji na ten temat.
      • marzeka11 Re: Starość- podejście 28.11.21, 12:53
        asfiksja napisał:

        > Nie sądzę, żeby to o starości rodziców było prawdą uniwersalną. Jeden największ
        > ą lekcję życiową o starości wyniesie ze starości swojego psa, drugi swojej, trz
        > eci swoich dziadków, czwarty rodziców, a piąty dzieci. A szósty w ogóle umrze n
        > ie zdążywszy poczynić refleksji na ten temat.

        O i ostanie spostrzeżenie naprawdę przeraża.
    • hosta_73 Re: Starość- podejście 28.11.21, 13:20
      Starość (mama nie dożyła 70 lat, tata 76) moich rodziców była straszna, tragiczna wręcz. Choroby odbierające sprawność, całkowite uzależnienie od innych, przykucie do łóżka, pieluchy, odleżyny... Czego mnie to nauczyło? Przede wszystkim czuję strach przed takim końcem, przed byciem ciężarem dla dzieci. Niestety, tryb życia rodziców był jedną z głównych przyczyn takiego końca. Dlatego staram się nie powielać ich błędów. Ale przecież nie na wszystko mam wpływ.
      Moje dwie babcie żyły dość długo ale miały problemy z poruszaniem się, trzeba było im robić zakupy i sprzątać. Jeden dziadek zmarł schorowany po 70, miał poważne problemy z płucami a nigdy nie przestał palić. Natomiast drugi dziadek uosabia taką starość jaką bym chętnie mogła przeżyć. Dożył 92 lat, do końca sprawny, samodzielny, z poczuciem humoru, ciekawy świata i ludzi.
      Generalnie boję się starości, boję się, że za wcześnie zostanę wdową, że zamknę się w domu (mam takie skłonności i ludzie coraz bardziej mnie męczą) i zdziwaczeję. Ale najbardziej boję się przedwczesnej śmierci.
    • wapaha Re: Starość- podejście 28.11.21, 13:49
      Zawsze lubiłam starych ludzi - ich towarzystwo- zarówno jako dziecko jak też jako nastolatka i dorosła. Lubiłam z nimi rozmawiać, patrzeć, słuchać, czerpać energię.
      ( nie było dla mnie problemem dotykanie , przytulanie, pomaganie, pielęgnacja itp )
      Nie boję się starości, może mnie tez będzie ktoś tak lubił wink
        • wapaha Re: Starość- podejście 29.11.21, 13:05
          smile mam koleżanki 70+, z racji z racji zainetresowan dziennikarsko-literackich jestem w dwóch klubach ze średnią wieku 65+ ( młodzi nie bawią się w takie pierdoły tongue_out ), uwielbiam moje sąsiadki seniorki i zawsze znajdę czas by z nimi pogadać/pomóc .
          W ogóle jeden z pierwszych wierszy napisałam o mojej babci-bo wzruszyło mnie bardzo jak kiedys w wakacje, gdy siedziałyśmy na ławeczce przed domem ( z sąsiadkami 70+ a jakże ! wink ) i mała muszka siadła babci na twarzy, między jej zmarszczki i ja tę muchę ściągałam. Taka pierdoła ale wzruszające to było dla mnie
    • cegehana Re: Starość- podejście 28.11.21, 14:06
      Rzeczywiście uczy, ale wcale nei tylko bliskich osób - obserwacja nawet przechodniów na ulicy może nas wiele nauczyć o starości. Myślę, że warto temat oswajać jeśli zamierzamy starości dożyć.
    • boogiecat Re: Starość- podejście 28.11.21, 14:07
      Mnie aktualnie « ucza » stare forumki, ale tylko dlatego ze sa same inteligentne😛 dzieki nim potwierdza mi sie to co mysle o starosci- czlowiek ja sobie przygotowuje i ogolnie nie ma dramatu, a jak sie mialo dodatkowo troche szczescia to moze byc dlugo bardzo ok

      rodzicow juz nie mam, tesciow za to czworo- nie moge powiedziec zeby kazde z nich pomagalo mi w lepszym znoszeniu wizji starosci, ale obserwacje pomagaja strzec sie ich (ludzkich) bledow

      A sama przyciagam fajnych starszych ludzi i dobrze sie czuje w ich towarzystwie
    • bei Re: Starość- podejście 28.11.21, 15:13
      Moja mama zmarła młodo, tata w moich oczach nie starzał się jakoś bardzo, był zadbany, ze sprawnym ciałem i umysłem. Gdy choroba upomniała się o niego wszystko działo się nagle, cały proces ruszył i powyłączał to, co działało. Moi teściowie bardzo dbają o zdrowie, i o sprawność. Serwisują się bardzo intensywnie, zdrowo odżywiają, 10 tys kroków dziennie to ich pierwsze przykazanie, czytają, uczą się nowych słów. Widzę ich bardzo często, więc mimo procesów starzenia nie są one na pierwszym miejscu. Trzy lata temu kupiliśmy im mieszkanie, by mogli mieszkać bliżej nas, i by mieli wygody (winda już od garażu, mieszkanie na niższym pietrze niż poprzednie, z niskimi schodami (na wypadek awarii windy). Myślę o swojej starości, dbam o kondycję, i o to by stawy były w zdrowym ruchu, łazienka po remoncie- pod prysznic można wjechać wózkiem itp. Jeszcze nie mam ograniczeń związanych z wiekiem (albo o nich nie wiem), mam marzenie, by mieć kondycję seniorów z rodziny mego taty.
    • ga-ti Re: Starość- podejście 28.11.21, 18:51
      Dziadkowie zmarli zdecydowanie za wcześnie, jeden lekko po 60, drugi po 70, z tęsknoty za babcią. Babcia miała wylew, do wylewu była bardzo sprawna, samodzielna, energiczna, dbała o siebie i o otoczenie. Druga babcia dożyła 88 lat, od zawsze chorowała na wszystko i umierała kilkukrotnie, oczywiście trzymała się całkiem dobrze. Najbardziej doskwierała jej samotność, choć obiektywnie to i rodzina i sąsiadki starali się ją odwiedzać i spędzać z nią czas jak najczęściej. Ale ona czuła inaczej. Ostatni rok niestety musiała leżeć i wtedy widziałam jak odchodzi. Zanikały nie tylko mięśnie, ale po prostu mózg, pamięć, kojarzenie, traciła chęci do życia, przestawało jej się chcieć. Przykre to było, ale na pogrzebie miałam taką pozytywną myśl, gdy patrzyłam na jej dzieci, wnuki, prawnuki, ich rodziny, sąsiadów, znajomych to stwierdziłam, że dobrze przeżyła swoje życie, spełniła się jako matka, babcia i prababcia, tak, jak chciała.

      Mój teść odszedł wcześnie. Teściowa niedawno, w ciągu trzech dni. Nie była nikomu ciężarem, czego się najbardziej bała. Niby dożyła ładnego wieku, ale mogła jeszcze żyć, wiadomo.

      Rodzice moi się starzeją, widzę to od jakiś 2 lat i to dla mnie jest bardzo przykre. Nagle mój tata, który zawsze był trochę jak tarzan wink zrobił się jakiś taki 'wiotki', widać, że sił mu brakuje, odpuszcza sobie. Mama posypała się intelektualnie, z pamięcią już nie tak dobrze, marudna się robi. Widzimy się dość rzadko i z każdą wizytą mam wrażenie, że jest gorzej, niby nic się nie zmienia a jednak.
      Nie mam pojęcia co będzie gdy będą potrzebować pomocy, jak zorganizujemy się logistycznie, czasowo. Boję się, co będzie gdy jednego z nich zabraknie, jak sobie to drugie poradzi. Ech.

      A starość jest jaka jest, raz lepsza, raz gorsza. Pewnie że wiele zmienia zdrowie psychiczne i fizyczne staruszka, jego samodzielność, jego nastawienie do ludzi, to, jakim jest człowiekiem i jakim był człowiekiem.

      Chciałabym tak, jak moja teściowa, dożyć sędziwego wieku nie będąc nikomu ciężarem i odejść dość szybko, ale nie nagle, mieć czas na pożegnanie.
        • marzeka11 Re: Starość- podejście 28.11.21, 19:00
          ga-ti napisała:

          > Łoł, ile tego wyszło, na starość jakaś bardziej gadatliwa się robię wink

          Wiesz, ale wychwyciłaś całkiem sporo elementów starości i to, jak różnie może wyglądać. Mimo wszystko chciałabym umysłowo zostać sprawną do końca.
          Czytam teraz niezwykłą książkę, wpadła mi w ręce przypadkowo, a tak niespiesznie mówi o życiu, przemijaniu- to Elizabeth Strout i jej "Olive Kitteridge", powieści, za którą dostała nagrodę Pulitzera (2009).
          I tam pada takie zdanie: "Ludzie przeważnie nie zdawali sobie sprawy, że przeżywają życie, kiedy je przeżywali".
          Ten moment, kiedy spojrzymy na samych siebie i zobaczymy nie innych, ale samych siebie jako starych (jeżeli dożyjemy).
    • iziula11 Re: Starość- podejście 28.11.21, 19:12
      Nie obserwuję bo nie mam matki ani ojca.
      Mam kochaną teściową, o nią się martwię. I widzę,jak czas ją zmienia i ogranicza.
      Staram się nie smuci tym za bardzo.
      Ale przez pandemie spotkałeś się dopiero po prawie dwóch latach i kiedy ją przytuliłam poczułam że jest jej mniej. Stała się drobniejsza. I to mnie zabolało jakoś tak głęboko,prawie do łez.

      Własne starzenie się oswajam powoli i z trudem. Ale nie mam na to wpływu.
      Moje ciało się zmienia ale pomimo tego kocham je,jestem mu wdzięczna, bo tyle dla mnie robi każdego dnia.
      Chciałbym tylko być silna,zdrowa i sprawna dla moich dzieci. I kota. Jak najdłużej.
    • solejrolia Re: Starość- podejście 29.11.21, 00:41
      Starość niestety kojarzy mi się z ciężkimi chorobami, które odbierają radość i chęć życia, bo wszystko kręci się wokół choroby.
      Oraz z tym, że wraz z wiekiem pogarsza się charakter, a wady wyostrzają się.
      Jak ktoś jest np. ambitny i ma w sobie upór, ogólnie jest trudny, kontrolujący, albo egocentryk to na starość jest mega toksyczna osobą, i relacje są trudne lub nawet nie da się utrzymać tych relacji.
      Nie zaobserwowałam żadnego przypadku że wraz z wiekiem ktos łagodniał, stawał się bardziej cierpliwy i w ogóle " miły staruszek" , " miła starsza pani" . Zdecydowanie szło to w tą gorsza stronę
    • bi_scotti Re: Starość- podejście 29.11.21, 03:13
      Plany na starosc wink
      I don't know ... nie wiem jak uczciwie zdefiniowac starosc. Znam ludzi, ktorzy byli "starzy" w wieku lat 20tu, znam 80cio-paro-latkow, w ktorych jest tyle jeunesse, ze mogliby nia obdzielic pare wsi z przyleglosciami wink Kwestia fizycznosci, dolegliwosci etc. to dla mnie w ogole nie jest issue zwiazane ze staroscia, bo obiektywnie rzecz biorac moj Sredni jest od urodzenia (even before, eh) mniej sprawny niz byl moj tatus gdy odchodzil z tego swiata jako mocno starszy pan, wiec ... well, kazdy ma swoja droge a attitude jest definitely wazniejsze niz wiek kalendarzowy czy tzw.zdrowie odnotowywane przez dochtorow wink Life.
    • anorektycznazdzira Re: Starość- podejście 29.11.21, 08:52
      Nie uważam, że podeszły wiek mojej matki cokolwiek do mojego życia wnosi.
      Nie uważam, że własną starość muszę/chcę/mogę oswajać na czyichś przykładach.
      Przede wszystkim- będę ją oswajać na przykładzie własnym, jak już będzie, i o ile będzie, bo jak słusznie napisałaś nie wszyscy dożują. A taplanie się w czymś, czego jeszcze nie ma i nie wiadomo czy, kiedy i w jakiej formie będzie uważam za szczególnie niszczące i doskonale zbędne.
      Należy sobie żyć zgodnie z tym, co jest.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka