ajr27
11.12.21, 17:11
Na studiach miałam przez parę miesięcy chłopaka, którego rzuciłam. Parę mies temu spotkałam go przypadkiem na ulicy, okazało się, że pracuje obok mojego domu. Na spotkanie zareagowałam entuzjazmem, on był obrażony. Po 25 latach jak odrzucony kochanek. No cóż, żałowałam, że nie dało się normalnie pogadać. Ostatnio na jego fb zabrałam głos pod jego postem, wywiązała się ciekawa dyskusja z ludźmi z roku nt przyszłości naszych dorastających dzieci. Następnego dnia koleś przysyła mi na priva swoje zdjęcia z siłowni i oznajmia, że piątek, to poćwiczył jak co tydzień. I bicepsy. Do tego dorzucił parę głupich memów. Z tego co wiem, jest zupełnie normalny. Ma żonę, dwoje dorastających dzieci i domek pod miastem. Mamy 45 lat. Dżizas.