asiaiwona_1
06.02.22, 12:07
Wziełybyście bardzo wrażliwą 13-latkę na pogrzeb wiedząc, że w kościele trumna będzie otwarta?
Z rzeczy istotnych: pogrzeb dziadka, relacje nie bardzo zażyłe, ale płacze co i raz od jego śmierci, po pogrzebie stypa. Nie ma możliwości pójść wybiórczo bo pogrzeb daleko od domu wiec albo się idzie na całość (różaniec, msza, pogrzeb, stypa), albo nie idzie wcale.
Ja do tej pory mam przed oczami widok zmarłej sąsiadki jak mnie za dzieciaka zabrano na pogrzeb z otwarta trumna. Nie lubię takich widoków, nie rozumiem po co. No i stypa, dla mnie tez bezsens, no ale nie ja organizuję. Na stypie może być średnio przyjemnie bo dzień przed śmiercią i zaraz po - rodzeństwo zmarłego robiło mega wyrzuty synom zmarłego, że a) nie rzucili pracy by przyjechać i siedzieć z chorym (nie dopuszczali sugestii synów by chorego dać do szpitala 🤦♀️) b) że zmarły umarł „w samotności” (w domu przy żonie, ale pewnie chodzi o to, ze gdyby synowie spełnili punkt a to automatycznie punkt b by nie zaistniał bo wszyscy synowie byliby w domu przy chorym)
Dziecko zapytane czy chce jechać, wiedząc, że trumna będzie otwarta, mówi, że nie wie. Na pogrzeb mojej mamy jej nie brałam - miała wtedy 6 lat.
Dziadkowi jej obecność lub nie już nic nie zmieni. Mąż twierdzi, że babci będzie przykro …
Czyje samopoczucie w tej sytuacji ważniejsze? Wdowy czy wrażliwego dziecka?