ewka1980
17.02.22, 19:14
Sama nie wiem jak zapytać.
Może lepiej napiszę o co chodzi.
Córka próbowała sobie założyć tampon i prawie zemdlała. Mówi, że to nie pierwszy raz.
Nie umie sobie założyć, boli ją to. To chyba normalne u młodej dziewczyny, ta niewygoda i ból, ale omdlewanie?
Doszła do siebie ale zaczęła płakać, że znowu jest z nią coś nie tak, zaproponowałam wizytę u ginekologa, bo na pewno nic nie jest nie tak, ale dobrze jak się upewni. Nie chce, to też rozumiem.
Potem sobie pomyślałam ze może to nie o te tampony chodziło, bo to w końcu nie jakiś duży problem dużo kobiet nie używa ale może się martwi że nie będzie mogła współżyć? Na razie to na wyrost, to młoda dziewczyna jest i może to źle o mnie świadczy że w ogóle o tym pomyślałam, ale tak mi się jej żal zrobiło, jak zaczeła płakać.
W dodatku skojarzyło mi się z moją mamą, która by sobie nie włożyła nic nigdy w życiu jak się wygadałam, że używam tamponów to prawie zemdlała na samą myśl, do ginekologa nigdy nie chodziła, bo to okropne i boli, chyba dlatego więcej dzieci nie miała, żeby nie chodzić.
To jakaś blokada chyba jest, która przeskoczyła pokolenie. W ogóle córka trochę do mamy podobna pod niektórymi względami. Takim głupim nawet - chciałam jej ciśnienie zmierzyć, jak jej sie słabo zrobiło, to było jeszcze gorzej - moja mama też tak ma, wrzeszczy jak jej się mierz że boli że ciągnie że okropne i nie pozwala.
Ktoś tak ma, że mdleje przy tamponach albo mierzeniu ciśnienia? Albo nie pozwoli sobie czegoś zrobić - wyjąć paprocha z oka?
Czy taka nadwrażliwość wpływ na inne rzeczy w życiu jak choćby to współżycie i inne, które mi do głowy nie przyszły?