zocha0zocha
05.05.22, 16:45
Nick jednorazowy.
Jesteśmy małżeństwem od 10 lat, dwoje dzieci 8 i 3 latka. Pracuje tylko mąż. Ja zajmuję się domem i dziećmi.
Mieszkamy w mieszkaniu, którego formalnym właścicielem jest mąż, ruszyliśmy z budową domu (mąż i teść się tym zajmują).
Moja mama jest wdową, ma emeryturę po tacie, ale jej nie wystarcza. W zeszłym roku upadła z złamała nogę, wyszły powikłania, opłaciliśmy jej operację, rehabilitację i opiekę - jest nam za to bardzo wdzięczna.
Od jakiegoś czasu mamie nie starcza na życie, więc ją wspomagamy.
Mąż ostatnio ma z tym problem, bardzo się pokłóciliśmy. Dzisiaj mi oznajmił, że założył sobie swoje konto, na które będzie wpływała jego wypłata. Będzie regulował rachunki, robił podstawowe zakupy i jak będę potrzebowała na uzasadnione wydatki, to oczywiście dostanę.
Dla mojej mamy nie przewiduje pomocy, jego zdaniem moja siostra też powinna się dokładać (sama ledwie wiąże koniec z końcem).
Usłyszałam, że mogę iść do pracy i mamusię finansować. Synek może iść jego zdaniem do przedszkola, a jak będzie chorował, to moja mama powinna awaryjnie się nim zaopiekować. Mama jest schorowana i nie da rady z biegającym trzylatkiem.
Jestem w szoku. Nie zostawię mamy bez pomocy. Upokarzające będzie dla mnie proszenie go o pieniądze.
W złości mi powiedział, że jak mi źle, mogę się wyprowadzić i żyć na swój koszt, nie będzie tęsknił za pasożytem. Budowę domu też wstrzyma, bo mu się odechciało. Wiem, że teściowe go podburzają przeciwko mnie i mamie. Teściowa mi pomagała przy starszym synu i teraz mi wypomina, chociaż wie, że był i jest bardzo wymagającym dzieckiem.
Nigdy nie mieliśmy problemów z pieniędzmi, bo na wszystko starczało.
Jakie jest wyjście z tego problemu?