eldrosma
20.07.22, 08:51
Jak porozmawiać z 18-latkiem (przyszłoroczny maturzysta), który kompletnie nie dba o siebie. W sensie estetycznym. O higienę dba, codziennie myje się, nosi czyste ubranie. Natomiast jak się go nie wygoni do fryzjera, to po 4-5miesięcy chodzi zarośnięty, a jak już pójdzie to strzyże się maszynką na 3 cm, żeby wolniej odrastało. Nie używa dezodorantu, perfum. Ubrania znoszone, byle jakie, porozciągane. Sam nie kupi sobie nowych, a jak się go wyśle, to kupuje najtańsze, też byle jakie. Kompletnie nie patrzy na fason, jakość itp. Co więcej, syn ma grube ciemne włosy, chodzi niedogolony (tzn. nie goli tego charakterystycznego delikatnego zarostu młodzieńczego). wystaje mu wyraźnie włos z nosa. Może nie brzmi to przekonująco, ale niekiedy wygląda jak bezdomny żul, tyle że nie śmierdzi jak oni. Nawet jako matkę budzi lekkie obrzydzenie. Mąż nie widzi problemu, mówi właśnie, że dopóki nie śmierdzi to wszystko ok, może chodzić sobie jak chce. A mnie to jednak przeszkadza. Zaraz ktoś napisze, że to moje zaniedbanie. A ja od wczesnego dzieciństwa starałam sie podsuwać modne ubrania, zabierać na zakupy, kupować fajne rzeczy i tak do 15 lat było dobrze. Później równia pochyła. Być może to środowisko, bo dwóch kolegów, z którymi się trzyma jest równie niechlujna. Da się w o góle coś zrobić, czy poddać się i odpuścić? Acha i żadne argumenty typu "dziewczyna" nie zadziałają, młody nieśmiały, żadnych koleżanek i kontaktów z płcią przeciwną nie miał i nie ma.