ludzikmichelin4245
19.08.22, 10:33
Mały zespół w branży, w której standardem są okresowe nadgodziny. Wszyscy w zespole biorą owe nadgodziny na klatę, za wyjątkiem jednej osoby, która zawsze wychodzi punkt 16.00. Praca niewykonana przez tę osobę w nadgodzinach skutkuje większymi nadgodzinami u pozostałych członków zespołu, bo robota musi być zrobiona w określonym terminie. Zespół powoli się wkurza, pojawiają się sugestie ze strony wyższego managementu, że dysproporcje w nadgodzinach należałoby wyrównać, bo statystyki, tabelki, doopelki.
Rzecz w tym, że osoba wychodząca o 16.00 jako jedyna ma dzieci.
Co robi ematka?