inny.nick123
10.11.22, 16:45
Nie jestem trolem, na forum jestem od lat. Tylko głupio mi pisać pod swoim nickiem.
Mam duży problem z nastoletnim synem. Wiem, że nastolatki to same problemy ale syn naprawdę daje popalić.
Zacznę od tego, że powtarza drugi raz 7 klasę. Ok, zdarza się, nie on pierwszy, nie ostatni. W ubiegłym roku olał totalnie naukę, przez cały rok się nie uczył więc leciały 1 za 1.
W tym roku zaczął całkiem nieźle, szło mu aż do dwóch tygodni wstecz. Oceny coraz gorsze, nic się nie uczy. Twierdzi, że od września żaden nauczyciel nic nie zadał więc nigdy nie ma nic zadane. A jedynki za brak zadania domowego to on nie wie skąd, to nie jego ocena, on nic nie wie.
Od lat mamy wypracowany kompromis w porozumieniu z nim i za jego zgodą. Za oceny 3, 4, 5 i 6 ma +10 min ; za oceny 2 i 1 -10 min. Chodzi o korzystanie z komputera. Musieliśmy wprowadzić limity inaczej od przyjścia ze szkoły (ok15) do pory spania bez przerwy by grał. To by było co najmniej 6 godzin grania. Od miesiąca młody z nami leciał w kulki. Wieczorami do ok 1-2 w nocy po kryjomu mimo wszystko grał. Oceny zaczęły być coraz gorsze.
W przeciągu dwóch lat roz*ierdolił 4 rowery, dwa swoje od nas, dziadka i babci. Tak doszczętnie. Bo mu się nie podobały. Od kilku miesięcy mówi, że chciałby rower. Zaproponowaliśmy mu, że jeśli na półrocze uzyska średnią 3,5 dostanie rower, zgodził się. Chcieliśmy żeby miał motywację oraz żeby zrozumiał w końcu, że nie ma nic za darmo. Bo on nie ma szacunku do rzeczy, wychodzi z założenia, że jak się zepsuje/zniszczy to można przecież kupić nowe. No ale to nie o to chodzi by niszczyć i kupować ale by dbać o to, co się ma.
Ma swój telefon ale też nie ma stałego dostępu. Dlaczego? Bo cwany znalazł na strychu mój stary telefon i w ubiegłym roku zabierał go do szkoły, nie robił żadnych notatek tylko grał, grał i grał. I potem w domu. I potem w nocy. I tak to trwało.
Wiele mamy z nim problemów, wiele razy z nim rozmawialiśmy ale te rozmowy polegają n tym, że na pytania wzrusza ramionami. Nic z niego nie można wyciągnąć. Nie ma szacunku. Ani do nas ani do innych osób.
Mimo swojego wieku, jeśli nie ma nas w domu on nie zostaje sam. Idzie do babci. Dlaczego? Bo inaczej by grał bez przerwy. Mam tyle zniszczonych rzeczy przez niego w domu, mebli, ścian, garnki, patelnie. Kupi się nowe wg niego. On ma gdzieś wymianę frontów mebli, które celowo zniszczył.
Teraz okazało się, że znów ma drugi telefon. Nie chce powiedzieć skąd, twierdzi, że znalazł. Moje tłumaczenie, że to jest czyjeś i warto poszukać właściciela zlewa, wzrusza ramionami. Znalazł - jest jego, ma gdzieś to, że przywłaszczył cudzą własność. Mi się wydaje, że dostał od kogoś z klasy używany, niepotrzebny telefon.
Z domu znikały też swego czasu noże, przybory ogrodnicze. Chyba je sprzedawała bo nagle w domu było mnóstwo słodyczy.
Dwa razy był przyłapany na kradzieży w sklepie. Jak miał kieszonkowe to wydawał je na maseczki w szkole (w domu były dostępne, czasy pandemii).
I cała ale to cała masa innych problemów.
Jest pod opieką psychologa (nie wiem już którego, ale raczej ostatniego nawet jeśli nie wypali), chcemy mu pomóc ale nie wiemy jak. Jak dotrzeć. Jak rozmawiać gdy on nie chce.
Wczoraj jak go w nocy przyłapaliśmy na komputerze to stwierdził, że ma gdzieś zasady i że minął mu czas. On chce grać to sobie gra. Jest bezszczelny, ma swoje riposty które nas wykurzają.
Domyślam się, że wyleje się fala krytyki. Rozumiem. Nie jest idealnie. Ja nie jestem idealna. Gdzieś musiałam nawalić i teraz to wychodzi. Wstyd ale nie umiem dotrzeć do swojego dziecka-nastolatka. Nie mam sił. I chyba chęci tez już nie. Widząc to, jak nas traktuje. Od małego były z nim problemy a ja po 13 latach tych problemów (nie przesadzam, dla przykładu całe noce zaczął przesypiać w wieku 6 lat) wypaliłam się jako rodzic. Izwyczajnie mam dość.
Dziękuje tym, którzy przeczytali całość.