Dodaj do ulubionych

in vitro - doświadczenia

13.12.22, 13:45
Mój przyjaciel dowiedział się, że z żoną w sposób naturalny nie będą mogli mieć dziecka. Jest totalnie załamany. No wpadł po prostu w depresję. Tak naprawdę in vitro w ich wypadku ciągle może wchodzić w grę - muszą porobić badania. Tak że to nie jest jakaś beznadziejna sytuacja, nic jeszcze nie jest wykluczone. Ale on jest w fazie kompletnego załamania, no wiadomo - przeżywa żałobę po tej naturalnej możliwości.

Próbuje go podnieść na duchu i chciałabym podzielić się z nim jakimiś optymistycznymi historiami na temat in vitro. Wiem, że to prywatna bardzo sprawa, ale jeśli ktoś odważy się tu podzielić swoimi doświadczeniami z in vitro i ogólnie walki o płodność, zarówno negatywnymi jak i pozytywnymi, będę wdzięczna.
Wiem z doświadczenia, ze najbardziej przemawiają te prawdziwe historie, a nie jakieś tam badania i statystyki.

W ogóle trudno mi jest z nim rozmawiać, żeby nie wstąpić na jakąś minę, bo wiadomo - "mi łatwo przyszło", powiedziałabym, że zdecydowanie za łatwo jak na mój wiek i serio nie mam żadnego osobistego doświadczenia z walki o dziecko. Choć jak byłam młodą kobietą i leczyłam się hormonalnie, to lekarze przepowiadali mi niepłodność...ale miałam wtedy na to wywalone.
Obserwuj wątek
    • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 13:49
      powiedz mu zeby przestal się mazać ale zapisal do dobrej kliniki in vitro.
      • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 13:52
        tak, ludziom w depresji najlepiej powiedzieć, żeby przestali się mazać. to działa.
        • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 13:53
          on nie jest w depresji ale szoku. a na wielu ludzi propozycja dzialania dziala lepiej niż rozpaczanie.
          • escott Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 21:17
            przygniatająca większość ludzi potrzebuje empatii i możliwości wygadania się a nie wysłuchiwania cudzych "konstruktywnych" "propozycji działań", które doskonale znają i wymyślili sami
        • kura17 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 13:58
          Claudel, na konkretny temat nic nie poradze (nie znam sie), ale mam jedna "rade".
          bylam w troche podobnej (ale duzo mnie beznadziejnej) sytuacji, jak Twoj znajomy - i wszelkie pozytywne historie wywolywaly u mnie jeszcze wiekszy rzut depresji - im sie udalo, a mnie na pewno nie itp.
          wyprowadzaly mnie zupelnie z rownowagi - i w sumie wolalam, jak ktos, kto przeszedl cos podobnego do mnie mowil mi o tym i stwierdzal, ze dal rade z tego wyjsc.
          nie mam pojecia, jaki jest Twoj znajomy, ale prosze, badz delikatna i obserwuj jego reakcje.
          wiem, ze chcesz dobrze - ale ludzie sa rozni. powdzenia dla tych ludzi!
          • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:27
            tak, wiem, to stąpanie po kruchym lodzie teraz, więc będę bardzo ostrożna. staram się w tej chwili nie używać sformułowań: wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży itd. bo wiem jak to odwrotnie działa. na razie pozwalam mu przejść tę żałobę, ale przed nimi cały cykl badań i chcę żeby się zmobilizował i podszedł do tego z większym optymizmem, a nie "świat się skończył, nie ma nic".
            • boogiecat Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:40
              claudel6 napisała:

              > "świat się skończył, nie ma nic".


              moze niech sie raczej zaczna przygotowywac, ze tego szczescia moze byc w nadmiarze- osobiscie mam urocze, 30-letnie szwagrostwo x 3 z invitro wink
    • sophia.87 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 13:52
      Zdaje się, że Rozenkowa napisała książkę na ten temat. Ona ma troje dzieci z iv i poronienia za sobą. Może jej historia i innych opisanych osób będzie najlepszą pociechą?
    • zuzanna_a Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 14:04
      a po co jakieś doświadczenia?
      co za różnica czy Marianowi z Białołęki się udało czy nie.

      23 tysiące dzieci w PL urodziło się z invitro do 2020 roku.

      do kliniki i tyle.

      akurat pan to niech nie ma depresji, weźmie tabletki i odda nasienie do kubka.
      to pani będzie mieć leki, zastrzyki, procedury, pobranie jajeczek, transfery i potem ciążę.

      własnie w takich sytuacjach się nie skupia na jakiś ckliwych opowieściach tylko na faktach, a fakty są takie że to skuteczna metoda i ich szanse mogą być ciągle bardzo duże. i na tym nalezy oprzeć działania, zapisać się, iść na wizyte i działać a nie wysłuchiwać historii forumowych.

      • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 14:59
        dokladnie nie mazać się ale skupiać na dzialaniu. bo nadzieja jest ale dzialać trzeba.
      • dreg13 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:10
        Jak pan sie maże przy czymś takim i to go załamuje, to moze w ogole lepiej niech sobie temat dzieci odpuści. Współczuję jego żonie/partnerce, na którą ewentualnie spadnie caly bół związany z in vitro, bo ona będzie cierpieć, a on się mazać.
        Nie żebym odbierala kiedyś prawo do cierpienia, ale cóż… Historii z in vitro w tle znam sporo i niestety tragizm to tam często byl, w wykonaniu panow
        • cojapaczem Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:26
          10/10
        • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:30
          no ale takie podejście - odbieranie facetom prawa do emocji i słabości nie sprawi, ze faceci tych emocji mieć nie będą. ja chcę pomóc mu je znawigować, a nie zafundować mu wyśmianie i odrzucenie, słynne "weź się w garść" - wspaniałe wsparcie to by było z mojej strony.
          • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:31
            wez sie w garsc to takie nie wiadomo co. a tu trzeba konkretnie. wyszukac klinike. zapisać się. załatwić kasę na priocedurę. wiele ludzi dużo lepiej przechodzi smutki jak ma konkretne zadania podstawione.
            • nenia1 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:36
              bib24 napisała:

              > wez sie w garsc to takie nie wiadomo co. a tu trzeba konkretnie. wyszukac klini
              > ke. zapisać się. załatwić kasę na priocedurę. wiele ludzi dużo lepiej przechodz
              > i smutki jak ma konkretne zadania podstawione.


              A czy jedno wyklucza drugie? Jeżeli pan bardzo chciał mieć dzieci, co może dziwne dla niektórych,
              to właśnie przeżył bolesne zderzenie z rzeczywistością,
              i reakcja przygnębienia, rozczarowania i żalu jest zupełnie naturalna. Co więcej, uważam, że właśnie takie
              naturalne przeżywanie emocji, bez wypierania ich i udawania, że ich nie ma bo "mężczyźni nie płaczą" może mu szybciej pomóc się pozbierać i zacząć działać.
              • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:41
                no więc właśnie dalej wracamy do "zacząć działać".
                działanie pozwala skupić się na rozwiązaniach, na problemach do załatwienia a nie na bezproduktywnym smuceniu się.
                • nenia1 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:50
                  bib24 napisała:

                  > no więc właśnie dalej wracamy do "zacząć działać".
                  > działanie pozwala skupić się na rozwiązaniach, na problemach do załatwienia a n
                  > ie na bezproduktywnym smuceniu się.

                  widzę, że ty patriarchalnej frakcji "facet musi być twardzielem"?
                  Otóż smucenie pozwala pogodzić się z sytuacją utraty, chociażby obrazu siebie jako mężczyzny (płodnego)
                  czy z wyobrażeniem poczęcia własnych dzieci w sposób naturalny. Smutek pozwala również dostrzec
                  jak sprawa dzieci jest dla pana ważna. Może właśnie dlatego, że teraz przeżywa głęboki smutek zacznie energicznie działać, bo to smutek uświadomi mu dobitnie jak bardzo chce mieć dzieci. Masz jakieś dziwne skojarzenia, że smutek = słabość, a ty jeszcze występuje mężczyzna, ten to już wcale nie może być słaby. Mamy jednak już XXI wiek, nie musimy żyć według sztywnych i szkodliwych stereotypów.
                  • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:54
                    nie. ja z frakcji można przeżywać emocje ale jeżeli da się coś zrobić z nieszczęściem to trzeba robić. a ja się nie da to akceptować. niezależnie od płci.
                    • nenia1 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 17:36
                      bib24 napisała:

                      > nie. ja z frakcji można przeżywać emocje ale jeżeli da się coś zrobić z nieszcz
                      > ęściem to trzeba robić. a ja się nie da to akceptować. niezależnie od płci.


                      Ale skąd wniosek, że ten człowiek nic nie zrobi?
                      • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 17:37
                        z ogólnego brzmienia wstępnego posta, ale oczywiście może zle zrozumiałam.
            • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 22:30
              nie ma co szukać klinki, dopóki nie wiedzą, czy mogą robić in vitro. są w trakcie diagnozy.
              • mamkotanagoracymdachu Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 23:29
                claudel6 napisała:

                > nie ma co szukać klinki, dopóki nie wiedzą, czy mogą robić in vitro. są w trakc
                > ie diagnozy.

                A ta diagnoza to gdzie, w warzywniaku?
              • kurt.wallander Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 12:09
                claudel6 napisała:

                > nie ma co szukać klinki, dopóki nie wiedzą, czy mogą robić in vitro. są w trakc
                > ie diagnozy.


                Kto im robi tę diagnozę? Przypadkowy ginekolog? Do kliniki, tam maja określone procedury, kolejnośc w jakiej sprawdza się różne opcje, kolejność ewentualnego leczenia.
          • bi_scotti Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:50
            Nie "wez sie w garsc", bo to znaczy nothing ale "wez poszukaj info" zaczynajac od wizyty, ktora potwierdzi (badz nie) opcje, ze pregnancy jest mozliwe z zastosowaniem IVF.
            BTW, jak sie miewa partnerka? Wazne zeby sie oni we dwoje wspierali a jesli im zle, plakali razem. To sa situations, w ktorych wiele ludzi oddala sie od siebie, a to wcale nie pomaga w "rozwiazaniu problemu". Emocje sa OK i dobrze, ze facet je ma. Niech jednak ma tez i konkretna wiedze w temacie. Cheers.
            • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 23:17
              ale są umówieni na wizyty, czemu założyłyście wszystkie, że nie? gdzie w moim poście to stoi?
              • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 08:04
                on tak brzmi, ze facet nic nie robi tylko rozpacza. taki jest wydzwięk tego posta.
    • bi_scotti Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:10
      Truly speaking trudno mi zrozumiec az taka desperation Twojego przyjaciela. Fact, ze moga zostac rodzicami dzieki IVF powinien go raczej podnosic na duchu a nie dolowac ... No ale coz, kazdy jest inny. Miejmu nadzieje, ze ten spadek nastroju szybko mu przejdzie i we dwoje z partnerka zadzialaja. Pisze tak, bo ja znam naprawde bardzo wiele par (rozne generations), ktore maja dzieci dzieki IVF, moja dobra przyjaciolka ma dwoch synow, z ktorych starszy wlasnie tego lata sie ozenil i w czasie tego jego slubu od jego tesciowej dowiedzialam sie, ze jej 3 dzieci (including the bride smile) tez dzieki IVF.
      Nie mam pojecia jaka jest narracja na temat IVF w PL ale wokol mnie dla wiekszosci par jedynym problemem moze byc koszt, szczegolnie gdy pierwszy czy drugi zabieg nie sa successful.
      Nie wiem jak faceta podniesc na duchu procz podawania facts - to go naprawde powinno utwierdzic w przekonaniu, ze "pora dzialac" smile Good luck dla Twojego friend i jego partnerki - niech 2023 bedzie dla nich rokiem, w ktorym zostana rodzicami! Cheers.
      • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:28
        ale tego jeszcze nie wiadomo! z tym in vitro.
        • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:29
          ale czego nie wiadomo?
          • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:31
            czy mogą je zastosować
            • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:32
              no i? to trzeba iść i się dowiedzieć.
    • cojapaczem Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:26
      Niech mu żona wystawi walizki
    • brenya78 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:33
      Zapytaj go czy jak tak będzie przeżywał ta swoją żałobę to to rozwiąże jego problem.
    • katie3001 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:35
      Przede wszystkim nie zawsze jest niepłodność idiopatyczna. Po 4 cyklach invitro, po 3 straconych ciażach w kinice nadal mi oferowano kolejne próby. Poszukałam lekarza, poszłam, po badaniach dostałam diagnozę, zalecenie leczenia itp. Po wyprostowaniu wyników usłyszałam "nastepna wizyta jak będzie Pani w ciązy". Wróciłam po 10 miesiącach. Najpierw bym pogrzebała w badaniach bo kliniki invitro badania robią takie sztampowe. Polecam lekarza - Profesor Małgorzata Jerzak, Warszawa. Ale jezeli przyczyna jest fizyczna u kobiety lub ewidentna u faceta to galopkiem do kliniki. in vitro to jest 1 cykl. Stymulacja boli ale wszystko jest do przezycia.
      • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:36
        boli kobietę bo u faceta tylko portfel. smile a tu pan rozpacza.
        • katie3001 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:38
          Bo może wina jest po jego stronie. Facetów boli gdy okazuje się, ze nasienie do niczego. Zdarza się.
          • kurt.wallander Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 12:10
            katie3001 napisała:

            > Bo może wina jest po jego stronie.

            Wina?
          • spirit_of_africa Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 21:25
            Nie wina tylko przyczyna. Wg ciebie stymulacja boli? Miałam 6 i nie przypominam sobie bólu poza jedna gdy miałam OHSS
            • katie3001 Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 05:26
              No bolał mnie brzuch jak jajniki pęczniały. Zawsze miałam pobieranych ponad 20 komórek. Pierwsza wizyta w toalecie po pobraniu to była męka.
              • spirit_of_africa Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 12:56
                Zależy od osoby.
        • mia_mia Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:53
          W trakcie starań wiele związków się rozpada, faceci też przeżywają wtedy trudny czas, nawet jeśli nie jest to ból fizyczny to psychiczny jak najbardziej może być dokuczliwy.
          • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:02
            ale dopiero problemy to się zaczynają jak są dzieci. choroby. realne zagrożenia życia. szpitale. po co facet który psychicznie nie jest w stanie przejść nawet in vitro? to jakim będzie wsparciem jak dziecko wyląduje w szpitalu z zagrożeniem życia?
            • stephanie.plum Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 17:57
              może on jest w stanie, tylko z przyjaciółką po prostu chciał pogadać, a ta się wczuła...
      • mamkotanagoracymdachu Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:41
        katie3001 napisała:

        > . in vitro to jest 1 cykl.

        Co??

        Chyba miałaś dużo szczęścia, bo ja na przykład podchodziłam 10 razy.
        • katie3001 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:22
          Chodzilo mi o to, ze 1 cykl invitro to 1 cykl miesięczny.
          • wilowka Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 17:45
            Yhm, gorzej jak masz np cykle 80 dni, albo przed stymulacją trzeba porobić badania, podleczyć tarczycę, dopasować dawki...
          • trampki_w_kwiatki Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 00:10
            Taaak, zwłaszcza przy długim protokole to jest cykl 1 miesięczny. Dlatego moje nieudane 3 stymulacje trwały 1,5 roku.
      • woman_in_love Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:03
        Po 4 cyklach invitro, po 3 straconych ciażach w kinice nadal mi oferowano kolejne próby.

        Ściema: ty jesteś katolickim ultrasem, więc tacy jak ty nie chodzą do klinik in-vitro. Wpis należy uznać za antyreklamę.

        "Profesor Małgorzata Jerzak"
        Czy ona przypadkiem nie wykłada na KUL?
        • katie3001 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:22
          Jaja sobie robisz? Podaj jakis dowód.
        • katie3001 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 16:24
          www.znanylekarz.pl/malgorzata-jerzak/ginekolog-onkolog-immunolog/warszawa#&tab=profile-experience
        • stephanie.plum Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 17:57
          woman, daj dziewczynie spokój, ja wpisałam się poniżej.
      • alicjamagdalena Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 09:58
        Stymulacja boli? Miałam 2 i nie pamiętam bóluwink zamiast płakać niech się biorą do roboty.
        smile
        • wilowka Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 21:22
          nie no jasne, Ty nie miałaś, więc nie boli big_grin
    • mia_mia Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 15:50
      Facet dopiero się dowiedział, daj mu czas, ma prawo być w szoku po takiej informacji, jego reakcja jest całkiem na miejscu na tym etapie.
      Jedyne co to przypomniałabym, że czasem warto skonsultować się z innym lekarzem.
      Możesz zaproponować, że jeśli się zdecydują na IV to możesz pomoc szukać kliniki albo jeśli jest możliwość i potrzeba pożyczyć kasę.
      Facet zapewne jest świadomy, że zabiegi mogą pomóc, ale też pewnie jest świadomy, że jest dużo historii bez happy endu, a droga do niego jest długa, trudna i kosztowna.
      Kobiecie po poronieniu przecież nie opowiada się historii koleżanek, które po poronieniu urodziły zdrowego bobasa, to nie pomaga.
      • karo481 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 17:12
        Szukać dobrego lekarza i nie panikować. Mi się udało za pierwszym razem. Cała procedura nie była specjalnie męcząca. Trudniejsze były lata starań i badań oraz szukanie przyczyny, której do dzisiaj nie znam. Dzieciątko już na studiach. Nie tracić czasu tylko działać smile
        • trampki_w_kwiatki Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 00:13
          Tylko, że przy dzisiejszych normach, czyli przekazywaniu do zapłodnienia tylko 6 komórek oraz podawaniu jednego zarodka w transferze, skuteczność zabiegu spadła drastycznie w stosunku do tego, co było kilka czy kilkanaście lat temu...
          • spirit_of_africa Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 21:26
            Można jechac do Czech.
            • trampki_w_kwiatki Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 19:37
              Tyle, że stymulacja to nie jest jeden dzień a nie każdy ma tyle urlopu...
    • stephanie.plum Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 17:55
      przyjaciel niech się trzyma. dzieje się w jego życiu.
      zmaganie się ze zmorą bezpłodności / bezdzietności to w sumie nie tylko pytanie, czy będzie się rodzicem, czy nie, ale też dość konkretna próba dla związku.

      doświadczeń z In vitro nie mam, ale ze starań o dziecko - całkiem sporo.
      z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to były bardzo dobre doświadczenia, dlatego, że naprawdę wszystko braliśmy na klatę razem - ja i mąż. kawał naszej wspólnej przeszłości, mnóstwo okazji, żeby odczuć miłość i wsparcie towarzysza życia. na dobre i na złe.

      nie wiem, czy twój przyjaciel jest w stanie teraz w to uwierzyć, ale może przed nimi całkiem fajna przygoda z happy endem. (u nas nastąpił on w oa).
    • kamin Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 20:47
      Moje doświadczenie jest takie, że się udało za pierwszym razem, całość procedury zniosłam dobrze. Ale nerwy były bo wyprodukowalam mało komórek jakowych i mieliśmy szansę tylko na jeden transfer.
      • magda.z.bagien Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 22:48
        Ja miałam dwa razy, oba podejścia nieudane. Podchodzilam do tego bez spiny i bez oczekiwań i dzięki temu nie przeżyłam szczególnie boleśnie rozczarowania. Sama procedura bez większych problemów. Wszystko miałam wyjaśnione, sama sobie waliłam zastrzyki w nogę, po nieudanej próbie była oferta pomocy psychologa. Jeśli pojawia się ból, pomaga dieta bogata w białko.
        Jeśli ten facet już teraz jest w złym stanie, powinien się udać po wsparcie psychologiczne, bo nieudane ivf go może dobić.
        • spirit_of_africa Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 21:27
          Zastrzyki w nogę? Które to?
          • magda.z.bagien Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 21:54
            FSH
            • spirit_of_africa Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 12:54
              A to nowość dla mnie, bo zawsze wszystkie stymulacyjne kazali dawać w brzuch. FSH zawsze miałam Gonal w penie wiec najprzyjemniejszy.
          • mamkotanagoracymdachu Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 22:04
            spirit_of_africa napisała:

            > Zastrzyki w nogę? Które to?

            Heparyna pewnie, chociaż estradiol tez można domięśniowo.
    • obrus_w_paski Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 21:04
      Jeśli panu taki stan się wydłuża to do psychologa.

      A jak już znajdzie dobra klinikę i w to wejdzie to potem jest już czysta matematyka. Tzn wiem ze pl nie można mieć ile zarodków się chce, ale fakt jest taki ze im więcej transferów tym większe szanse na ciąże.

      A sam proces invitro jest bardzo obciążający fizycznie i psychicznie i nie życzę najgorszemu wrogowi.
      Aha- i niech pan się weźmie lepiej w garść bo to jego żona (a nie on) będzie musiała brać po 27 pastylek dziennie, robić sobie zastrzyki itp. Wiec smęcący mąż do niczego jej się nie przyda. Niech się lepiej szykuje do mega wsparcia.
      • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 22:07
        dokladnie. ale to pan wg powyższych ma prawo być najbardziej smutny w tym wszystkim zamiast wspierać żonę przed procedurami, które to ją będa obciążać a nie jego.
    • nangaparbat3 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 22:48
      A co jest przyczyną?
      Tak konkretnie?
      Mnie też łatwo przyszło, choć 8 lat wcześniej usłyszałam od konowała: nawet jak pani zajdzie, to nie donosi. Na szczęście na wszelki wypadek unikałam "wpadki", bo jak już potem spróbowałam, wyszło od razu, tylko potem je przenosiłam strasznie (a miałam nie donosić).
      Mam bliskie znajome, które uslyszały, że nie będą miały dzieci, po czym:
      - jedna poszła jeszcze do jakiegoś starego lekarza, a ten kazał zmienić pracę - podziałało
      - druga kupiła sobie psa na pocieszenie - miała i psa, i dziecko
      - trzecia adoptowała córeczkę - jak tylko załatwili z mężem wszystkie formalności, zaszła, mają dwoje dzieci.
      Więc jeśli nie ma wielkiego pośpiechu, a przyczyny nie są w pełni znane, popróbowałabym jeszcze tych stareńkich metod.
      In vitro to długa procedura, chyba dosyć obciążajaca kobietę, super, że jest, ale to jednak nie bułeczka z masłem.
    • koronka2012 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 22:51
      W otoczeniu z kilkoro dzieci z in vitro. Jednym znajomym nie dawali większych szans na ciążę, pierwsze adoptowali, kolejne podejście do in vitro okazało się skuteczne, a z kolejnym dzieckiem wpadli 😉
    • nena20 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 23:29
      Ogólnie zależy ile mają lat, jaka jest przyczyna niepłodności. In vitro się udaje tylko nie wiadomo za którym razem.
      Możesz przekazać że nawet takiej starej czyli 39 lat udało się za pierwszym razem. Znam pary którym nie udało się nigdy, pomimo kilkudziesięciu tys.zl bliżej 100 tys.
      Sama procedura nic takiego, badania, cykl z hormonami 12 -13 dni zastrzyków, pobranie jajeczek, zapłodnienie, transfer i ciąża. U mnie właśnie tak to wyglądało.
      • nena20 Re: in vitro - doświadczenia 13.12.22, 23:30
        A wszystko było w jednym cyklu.
      • alicjamagdalena Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 10:01
        No dokładnie....czytam o obciążeniach fizycznych i jakoś nie wierzę...psychicznie ok każdy jest inny.
        • nenia1 Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 11:35
          alicjamagdalena napisała:

          > No dokładnie....czytam o obciążeniach fizycznych i jakoś nie wierzę...psychiczn
          > ie ok każdy jest inny.

          A fizycznie każdy jest taki sam, LOL.
          • alicjamagdalena Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 14:41
            Tu problemem jest Pan a jego rola sprowadzą się do oddania nasienia do kubka lub jak ma pecha punkcji.
            Fizycznie jakoś nie odczułam obciążeń chyba że ktoś jest tak wrażliwy że ruszą go wizyta u lekarza i parę zastrzyków plus punkcja w narkozie.
            Ludzie! Coś za coś...trzeba się cieszyć że jest taka opcja a nie płakać x lat temu tylko adopcja wchodziłaby w grę.wink
    • trampki_w_kwiatki Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 00:18
      Ja mam raczej smutną historię, choć dziecko ostatecznie mam. Ale przeszłam lata cierpienia, nieudanych procedur i w końcu rozleciało mi się małżeństwo.
      Niepłodność to najgorsze co w życiu przeszłam, a przeszłam przez wiele kręgów piekła od utraty całego majątku po rozwód i samodzielne macierzyństwo z niemowlakiem. Dlatego jak słyszę "niech się weźmie w garść" to aż mnie boli.
      • bib24 Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 08:05
        ale on jeszcze nie ma wyroku. jest dopiero przed glowną walką a nie po. dlatego ma się "wziać w garść." czas na rozpacz będzie jak im sie kilka procedur in vitro nie uda.
        • trampki_w_kwiatki Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 20:32
          No nie wiem
          Ja przeszłam swoją żałobę, gdy się okazało, że nie możemy mieć dzieci naturalnie, jak miliony innych ludzi. To był potężny cios.
          • nenia1 Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 21:35
            trampki_w_kwiatki napisała:

            > No nie wiem
            > Ja przeszłam swoją żałobę, gdy się okazało, że nie możemy mieć dzieci naturalni
            > e, jak miliony innych ludzi. To był potężny cios.

            i wydaje mi się to najzupełniej naturalne. Trochę nie rozumiem skąd w wątku taki "bunt"
            na to, że ktoś konfrontuje się z trudną diagnozą i odczuwa duże przygnębienie.
            • trampki_w_kwiatki Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 12:27
              Ja też nie wiem. Jak ktoś jest zdiagnozowany na raka, to też często przechodzi swoją żałobę, zanim zbierze się do walki. To poczucie straty jest po prostu ogromne. Tym bardziej, że wali się przy okazji mnóstwo planów (że dziecko miało być na przykład najdalej za rok, że człowiek zorganizował sobie pracę zawodową pod opiekę nad dzieckiem, że te sto tysięcy miało być na większe mieszkanie a nie na zabiegi medyczne...)
              Osobiście do dzisiaj ponoszę konsekwencje finansowe oraz organizacyjne leczenia, które trwało latami. Nie wspominając o rozwalonym życiu osobistym.
      • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 14:52
        bardzo współczuję sad
      • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 15:07
        trampki, czy mogę Cię zapytać - czy małżeństwo rozpadło się z powodów problemu z płodnością czy były inne powody?
        • trampki_w_kwiatki Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 20:31
          Oczywiście, że to był powód. Wszystko się posypało między nami, aż zaczął się pocieszać w ramionach przyjaciółki i to był już gwóźdź do trumny.
          Niepłodność to bardzo niszczący stan.
    • kurt.wallander Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 12:06
      Jeśli tak poza tym facet jest racjonalny, to przygotuj mu listę klinik leczenia niepłodności, z udokumentowanymi sukcesami, i niech się zapisują jak najszybciej. Kwalifikacja, i sama procedura trochę trwa, więc im szybciej się zacznie, tym szybciej będzie efekt. Jego żona tez w stuporze? Może z nią pogadać?

      jeśli sa z Warszawy to nOvum, oczywiście. www.novum.com.pl/pl/strona-glowna/
    • kurt.wallander Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 12:16
      claudel6 napisała:

      >
      > Próbuje go podnieść na duchu i chciałabym podzielić się z nim jakimiś optymisty
      > cznymi historiami na temat in vitro.

      Optymistyczne historie tylko wkurzają. Lepiej działają fakty, w tej a tej klinice jest taka a taka skuteczność. Drogi do ewentualnej ciąży są takie, takie, i takie. Tylko trzeba zacząć działać, i, moim zdaniem, nie tułać się po jakichś przypadkowych lekarzach, tylko od razu uderzać do kliniki, gdzie są wszyscy specjaliści.
    • greatbarrierreef Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 12:40
      Powiedz znajomemu, że in vitro to normalna procedura medyczna. Nie ma co przechodzić "żałoby", tylko pójść do dobrej kliniki zajmującej się in vitro i zrobić badania (piszesz, że już umówieni, to dobrze). Ważne żeby poczytali opinie o klinikach i lekarzach, my zmieniliśmy klinikę, bo pierwsza nam nie podpasowała. Niech liczy się ze sporymi kosztami, nie nastawia na sukces od razu i spróbuje podejść do tego zadaniowo. Nam lekarka na wstępie powiedziała, że mamy 30% szans. I te 30% szans właśnie chrapie obok mnie z misiem w łapie. Przeszliśmy 2 procedury (1 nieudana, druga zakończyła się 3 zarodkami), jeden transfer nieudany, drugi zakończony poronieniem, a trzeci j.w. Koszty, tak na szybko licząc, ok. 70-80 tyś. (w tym 2 zabiegi chirurgiczne). Czas: 2 lata samo in vitro (covid nam namieszał na pewien czas) + 5 lat wcześniejszego leczenia. Sama stymulacja jak dla mnie ok, poza upierdliwością robienia zastrzyków (ale to do przeżycia). Bardziej wkurzała mnie konieczność powtarzania niektórych badań co kilka miesięcy, ze względu na koszty.
    • zielonyjeziorak Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 13:43
      Na forach dedykowanych do tego tematu jest mnóstwo historii, a także przydatnych informacji, jak przyjaciel będzie chciał, to znajdzie w minutę.

      Nie zawsze trzeba człowieka na siłę pocieszać na siłę, czasem wystarczy być i zrozumieć, że to dla niego bolesne.
    • joyce_byers Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 14:11
      Ale w depresji czy w szoku? Jak w depresji to najpierw lekarz psychiatra, leczenie lekami i dopiero wtedy in vitro. Mówienie komuś w depresji o tym ,że inni w takiej samej sytuacji sonie radzili z sukcesami może dobić jeszcze bardziej. No chyba, że to nie jest depresja.
      • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 14:57
        myślę, że to jest już depresja, bo w jego życiu posypało się dużo rzeczy przez ostatnie 3 miesiące i z natłokiem tych plag przestał sobie radzić, bo każdy ma jednak jakąś ograniczoną wyporność psychiczną. to była taka "wisienka na torcie", która była jak obuchem po głowie.
        mantrę "musisz iść do psychiatry po leki" powtarzam od jakichś 2 tygodni. On odpowiada: "wiem, pójdę".
        • claudel6 Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 15:06
          czyli szok po informacji na pewno, ale równiez depresja, na którą złożyły się wcześniejsze wydarzenia.
    • spirit_of_africa Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 21:34
      Taka wiadomość zawsze jest ciezka. Nie wiem jaka przyczyna u twojego znajomego ale jeśli niepłodność męska to polecam dr Wolskiego z Novum. U nas po diagnozie w kilku klinikach odradzali nam in vitro z naszym nasieniem i namawiali na dawcę. W końcu 3 procedury zrobiliśmy w Katowicach i się nie udały, na 4 po konsultacji z dr Wolskim i badaniach dodatkowych pojechalismy do Novum i się udało. Są tez najbardziej doświadczeni w biopsjach i azoospermii.
    • bei Re: in vitro - doświadczenia 14.12.22, 22:12
      Znam dziewczynę, u której wpierw były niepowodzenia z metodą in vitro, ale po leczeniu przez immunologa jest w zaawansowanej ciąży.
    • 7katipo Re: in vitro - doświadczenia 15.12.22, 12:08
      Ja - udana pierwsza i jedyna próba, w wieku lat 35. Po 3 nieudanych inseminacjach.
      Moja osobista siostra - udana pierwsza próba; lat 38.
      Mam nadzieję, że dawka wspierającego optymizmu spora 😋

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka