claudel6
13.12.22, 13:45
Mój przyjaciel dowiedział się, że z żoną w sposób naturalny nie będą mogli mieć dziecka. Jest totalnie załamany. No wpadł po prostu w depresję. Tak naprawdę in vitro w ich wypadku ciągle może wchodzić w grę - muszą porobić badania. Tak że to nie jest jakaś beznadziejna sytuacja, nic jeszcze nie jest wykluczone. Ale on jest w fazie kompletnego załamania, no wiadomo - przeżywa żałobę po tej naturalnej możliwości.
Próbuje go podnieść na duchu i chciałabym podzielić się z nim jakimiś optymistycznymi historiami na temat in vitro. Wiem, że to prywatna bardzo sprawa, ale jeśli ktoś odważy się tu podzielić swoimi doświadczeniami z in vitro i ogólnie walki o płodność, zarówno negatywnymi jak i pozytywnymi, będę wdzięczna.
Wiem z doświadczenia, ze najbardziej przemawiają te prawdziwe historie, a nie jakieś tam badania i statystyki.
W ogóle trudno mi jest z nim rozmawiać, żeby nie wstąpić na jakąś minę, bo wiadomo - "mi łatwo przyszło", powiedziałabym, że zdecydowanie za łatwo jak na mój wiek i serio nie mam żadnego osobistego doświadczenia z walki o dziecko. Choć jak byłam młodą kobietą i leczyłam się hormonalnie, to lekarze przepowiadali mi niepłodność...ale miałam wtedy na to wywalone.