gdanskamarylka
06.04.23, 10:05
<<Po wpisie o motherblessingu dostałam sporo wiadomości, że takie rytuały to wy rozumiecie, nie to co pępkowe dla ojców.
“Upijanie się i nic więcej kiedy żona leży w szpitalu” - tak niektórzy pisali
A ja bym wam chciała powiedzieć: to dużo więcej niż upijanie, to jedyny rytuał, który mają do dyspozycji młodzi ojcowie!
Co innego to kultura picia w Polsce, no ale come on - nie wylewajmy dziecka z kąpielą! To, że niektórzy nie potrafią się zatrzymać na kieliszku albo dwóch, to nie znaczy, że całe pępkowe jest do kosza!
Ostatnio czytałam świetną książkę “W cieniu Saturna. O leczeniu męskich zranień”. Polecam tę książkę każdej mamie chłopca i partnerce swojego partnera!
James Hollis pisze tam tak:
✨ “Brak wypełnionych znaczeniem rytuałów zadaje duszy najcięższe ze zranień – oznacza życie pozbawione głębi”✨
Temat zaczął we mnie pracować kiedy koleżanka przesłała mi artykuł o pępkowym opublikowanym na blogu @yourkaya
Zobaczcie na ten cytat:
“Kobieta, zachodząc w ciążę, bierze na siebie całe ryzyko z tym związane. Dbanie o siebie, dostarczanie wszystkich składników potrzebnych do prawidłowego rozwoju płodu, donoszenie ciąży, a wreszcie trud porodu i połogu, mierzenie się ze zmianami własnego ciała i życia. Co otrzymuje w zamian? Alkoholowy oddech jako efekt „rytuału przejścia”.”
Podlinkuję Wam cały ten tekst w stories, bo manshaming tam ostro leci i nie wiem dlaczego tak spoko firma jak @yourkaya przepuszcza takie hasła jak “pępkowe to wstyd!”
Ja to widzę tak: On może się dobrze bawić kiedy jej jest źle w szpitalu. I podobnie ona może dobrze się bawić kiedy jemu jest źle.
Oczekiwanie w parze, że będziemy tak samo przechodzić przez ważne wydarzenia, jest prostą drogą do przepaści. Różnimy się, a płodność jak nic te różnice podbija.
Donikąd też prowadzi licytacja kto ile wysiłku wkłada w życie rodzinne (i mówię to również do siebie!)
I jeszcze jedno: cokolwiek by mężczyzna nie zrobił, czegokolwiek by sobie nie odmówił - nigdy nie wyrówna wysiłku jaki we wczesne rodzicielstwo wkłada kobieta. Płodność jest po prostu niesprawiedliwa
Dużo by jeszcze można pisać, ale może po prostu przeniesiemy już rozmowę do komentarzy. Co myślicie?>>
Zaczerpnięte stąd: www.instagram.com/p/CqnCyG3olib/
To co? Jak się facet nie napije (a w wersji hard: nie naj*bie w trzy *upy), to jego życie straci głębię? Czy niesprawiedliwa płodność to dobry argument za popijawą? Czy "on może się dobrze bawić kiedy jej jest źle w szpitalu"? Czy ematka z przyjemnością uczęszczała na alkoholowe imprezy, gdy partner leżał w szpitalu (z czymkolwiek, nie mówię od razu o przyczynach zbliżonych rangą do porodu)?