Pępkowe jako rytuał

06.04.23, 10:05
<<Po wpisie o motherblessingu dostałam sporo wiadomości, że takie rytuały to wy rozumiecie, nie to co pępkowe dla ojców.

“Upijanie się i nic więcej kiedy żona leży w szpitalu” - tak niektórzy pisali

A ja bym wam chciała powiedzieć: to dużo więcej niż upijanie, to jedyny rytuał, który mają do dyspozycji młodzi ojcowie!

Co innego to kultura picia w Polsce, no ale come on - nie wylewajmy dziecka z kąpielą! To, że niektórzy nie potrafią się zatrzymać na kieliszku albo dwóch, to nie znaczy, że całe pępkowe jest do kosza!

Ostatnio czytałam świetną książkę “W cieniu Saturna. O leczeniu męskich zranień”. Polecam tę książkę każdej mamie chłopca i partnerce swojego partnera!
James Hollis pisze tam tak:
✨ “Brak wypełnionych znaczeniem rytuałów zadaje duszy najcięższe ze zranień – oznacza życie pozbawione głębi”✨

Temat zaczął we mnie pracować kiedy koleżanka przesłała mi artykuł o pępkowym opublikowanym na blogu @yourkaya
Zobaczcie na ten cytat:

“Kobieta, zachodząc w ciążę, bierze na siebie całe ryzyko z tym związane. Dbanie o siebie, dostarczanie wszystkich składników potrzebnych do prawidłowego rozwoju płodu, donoszenie ciąży, a wreszcie trud porodu i połogu, mierzenie się ze zmianami własnego ciała i życia. Co otrzymuje w zamian? Alkoholowy oddech jako efekt „rytuału przejścia”.”

Podlinkuję Wam cały ten tekst w stories, bo manshaming tam ostro leci i nie wiem dlaczego tak spoko firma jak @yourkaya przepuszcza takie hasła jak “pępkowe to wstyd!”

Ja to widzę tak: On może się dobrze bawić kiedy jej jest źle w szpitalu. I podobnie ona może dobrze się bawić kiedy jemu jest źle.
Oczekiwanie w parze, że będziemy tak samo przechodzić przez ważne wydarzenia, jest prostą drogą do przepaści. Różnimy się, a płodność jak nic te różnice podbija.

Donikąd też prowadzi licytacja kto ile wysiłku wkłada w życie rodzinne (i mówię to również do siebie!)

I jeszcze jedno: cokolwiek by mężczyzna nie zrobił, czegokolwiek by sobie nie odmówił - nigdy nie wyrówna wysiłku jaki we wczesne rodzicielstwo wkłada kobieta. Płodność jest po prostu niesprawiedliwa

Dużo by jeszcze można pisać, ale może po prostu przeniesiemy już rozmowę do komentarzy. Co myślicie?>>

Zaczerpnięte stąd: www.instagram.com/p/CqnCyG3olib/

To co? Jak się facet nie napije (a w wersji hard: nie naj*bie w trzy *upy), to jego życie straci głębię? Czy niesprawiedliwa płodność to dobry argument za popijawą? Czy "on może się dobrze bawić kiedy jej jest źle w szpitalu"? Czy ematka z przyjemnością uczęszczała na alkoholowe imprezy, gdy partner leżał w szpitalu (z czymkolwiek, nie mówię od razu o przyczynach zbliżonych rangą do porodu)?
    • alpepe Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:09
      Weź to powiedz facetowi, do którego masz wąty, nie nam. Dla mnie pępkowe to popijawa, nic więcej.
      • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:17
        Jakie wąty? Ja tu tylko cytuję i śmieszkuję. Coś ci się chyba pomyliło.
        • alpepe Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 12:41
          Gdyby cię to śmieszyło, nie pochyliłabyś się nad tymi bredniami, ot, co.
          • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 16:26
            Uuu, zabolało, że ktoś ci wytknął niezrozumienie? Cóż, to nie mój problem smile A jak chcesz się popisywać dalej, to już beze mnie, bo nie będę się pochylać nad twoimi bredniami, mimo że i one nadal żywotnie mnie śmieszą smile
    • spanish_fly Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:14
      Jakie niby rytuały związane z ciążą i porodem stanowią tradycję polskich kobiet? Żadnych sobie nie przypominam z czasów, kiedy sama byłam w ciąży. Baby showers to kwestia ostatnich kilkunastu lat i nadal chyba nie są jakoś specjalnie powszechne. A pępkowe jako okazja do napierdolenia się funkcjonuje odkąd pamiętam.

      Jest chrzest oczywiście - kolejna okazja do napierdolenia się dla mężczyzn, bo kobiety wtedy jeszcze najczęściej karmią piersią.
      • mgla_jedwabna Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 18:48
        Chrzciny to okazja do napicia się również dla pozostałych kobiet, nie tylko dla mężczyzn.
        • shellyanna Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 19:01
          Na chrzcinach nie pije się alkoholu… 🙄
    • la_mujer75 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:18
      W Polsce każdy pretekst jest dobry do picia. Tak uważam.

      I nie, nie podobało mi się, że mąz robił sobie pępkowe, kiedy ja byłam w szpitalu i przeżywałam horror.
      Byłam po ciężkim porodzie. Wody mi odeszły z soboty na niedzielę o 3 w nocy, urodziłam o 00.20 w poniedziałek- miałam dwie nieprzespane noce od razu w plecy. Kolejną noc znowu nie spalam, bo syn płakał. Nie mówiąc o bólu naciętego krocza, skurczach macicy, bolacych piersiach, etc.
      Wyszłam w środę rano (odebrali mnie rodzice, bo mąż był w pracy ), wróciłam do domu po takim pępkowym...
      Od razu wpadlam w szał, bo był bałagan. Mąż robił w wtorek wieczór imprezę, nie wiedział, że ja już w środe wyjdę i nie zdążył ogarnąć.
      Nie, to durny zwyczaj. I w dudzie mam odczucia faceta w tym momencie. Najważniejsza jest matka i dziecko.

      Gdy rodził się drugi syn, nawet przez myśl mu nie przyszlo robić pępkowego. Nie miał czasu na głupoty, bo mial 3 latka po opieką.
      • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:27
        >>>W Polsce każdy pretekst jest dobry do picia. Tak uważam.

        Tak, mnie też się wydaje, że w pępkowym nie ma żadnego rytuału, żadnego symbolicznego stawania się prawdziwym ojcem, tylko powód do napicia się. To część kultury (kultury, pff!) picia, nawet jeśli pani z instagrama będzie się zarzekała, że come on, to nie wina alkoholu, że niektórzy nie poprzestaną na jednym kieliszku, a w ogóle więcej empatii dla biednych panów, bo płodność nie jest sprawiedliwa i dalsze niesprawiedliwości są jak najbardziej okay!
      • virtualnie Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:30
        Ja z kolei czułam się dobrze i dawałam błogosławieństwa na imprezę. teściowa nagotowała gar bigosu, posiedzieli w kilku u nas w domu popili, włączyli na full U2 i Coldplay, a na drugi dzień maż taksówką grzecznie zjawiał się rano na odwiedziny.
        • bywalec2023 Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:55
          Marek, zmieniłeś płeć?
      • szafkanocna Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:41
        wspolczuje 🙁
        • virtualnie Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:43
          Czego?
          • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 11:42
            Ogarnij drzewko wink
      • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:42
        Wsród znajomych nie pamietam ani jednego pępkowego. Raz mąz pojechał do kolegi- mecz ogladali. Nikt nawet piwa nie pił, bo kazdy samochodem - srodek tygodnia. Tata dzieciaka też nie pił - sam nie będzie. Zamiast wódki chłopaki kupili kilka paczek pampersów. I tyle
        • la_mujer75 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:56
          U nas towarzystwo było mocno imprezowe, a my jako jedni z pierwszych mieliśmy dziecko, więc wszystkie chłopy radośnie przybiegły do mojego. A moj tez się nie bronił.
          I powiem, że nawet nie pamiętam, czy jak im się rodziły dzieci, czy też było pępkowe. Chyba przy pierwszych dzieciakach, ale juz przy kolejnych na pewno nie było.

          Ostatni raz mąż miał zaproszenie na pępkowe* do kumpla, któremu się 5 lat temu urodziła córka(jego 3 dziecko,), ale to jest bardzo, bardzo "zabawowe" towarzystwo. I tam raczej się nawet nie pije, a wciąga!
          Wszyscy mają mega kasę. Handlowcy. Ostatnio pojechali do Kolumbii na "wyjazd integracyjny" w ramach pracy. Kumpel potem z tydzień dochodził do siebie...

          *Mąz nie poszedł, bo jemu te klimaty nie pasują.
          • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:20
            Nie wiem co trzeba miec w głowie aby robić sobie dziecko z kolesiem który wciąga.
    • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:32
      A ktoś to jeszcze robi? Dla mnie to impreza z kategorii imieniny przy sałatce jarzynowej.
      • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:35
        Najwyraźniej tak, skoro trzeba pępkowego bronić jak Rejtan smile
        • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:39
          Mnóstwo dzieci w okolicy i nikt nie robił pępkowego
          • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:45
            O nie, to ty żyjesz w gronie mężczyzn pokaleczonych psychicznie, których dusze doznały najgłębszych zranień! suspicious

            A tak serio, to spoko smile
        • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:40
          Jeżeli ktoś broni jak rejtan tzn. ze chyba szuka byle powodu do picia...
          • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:44
            Przede wszystkim to prywatna sprawa pary co im odpowiada
    • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:34
      Imprezowanie przez partnera (bez względu na to czy alko jest dużo, czy wcale, czy chodzi o rytuał, czy inne piardy umysłu), gdy ja leżę w szpitalu choćby z powodu zwichniętego paluszka, nie wspominając nawet o wypychaniu z siebie wspólnie zrobionego arbuza, to coś co nie mieści mi się w pejzażu wewnętrznym.

      Jestem tolerancyjna, w związku z tym daję do wyboru partnerowi aż trzy opcje:

      1)waruje przed drzwiami,
      2)waruje pół metra za drzwiami
      3)wypierdala
      • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:39
        A mnie pasował wariant okolocovidowy - wbił na poród, przed wejściem na salę poporodową buziak i tyle, potem przyjechał mnie odebrać. A ja spanko, książka, karmienie i święty spokój. Imprezy nie robił, ale z radością zamówił sobie pizzę i otworzył zimne piwo, korzystając z tego, że starsza dwójka była u dziadków. Warownie było mi zbędne, bardzo odpoczęłam bez żadnych odwiedzin
        • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:44
          Ja na szczęście trafiłam w pokoju na dziewczynę, która jak ja miała starsze dziecko. I moj maz i jej w domu zajmowali się starszym dzieckiem. Myśmy miały spokój i ciszę.
          W sali obok przychodziły wycieczki 6osobowe...chyba by mnie krew zalała
      • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 11:36
        piataziuta napisała:
        > Jestem tolerancyjna, w związku z tym daję do wyboru partnerowi aż trzy opcje:
        >
        > 1)waruje przed drzwiami,
        > 2)waruje pół metra za drzwiami
        > 3)wypierdala

        A ja takiej postawy kompletnie nie rozumiem. Jeżeli nie jest akurat potrzebny to niech robi co chce.
        • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 12:33
          Skoro nie jest potrzebny przy porodzie, to nie jest też potrzebny przez kolejne miesiące, bo nie ma cycka, ani przez kolejne lata, bo dzieciak drze się głównie "mama".
          • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 12:54
            Przy porodzie jest potrzebny. Po porodzie to akurat mi odpoczynek bez towarzystwa dobrze robił
          • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 12:58
            piataziuta napisała:
            > Skoro nie jest potrzebny przy porodzie, to nie jest też potrzebny przez kolejne
            > miesiące, bo nie ma cycka, ani przez kolejne lata, bo dzieciak drze się główni
            > e "mama".

            Ale wiesz, że pępkowe nie odbywają się w trakcie porodu?
          • triss_merigold6 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:46
            Tak szczerze mówiąc to facet przy porodzie jest doskonale zbędny. Potrzebny jest umówiony lekarz, anestezjolog do znieczulenia, położna.
            • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:11
              Może Tobie. Mnie jest bardzo potrzebny i nie wyobrażam sobie, żeby go nie było. On też chciał być obecny.
              • majenkirr Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:36
                Mnie tez. Poza tym niech widzi i doceni wink.
          • alicia033 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:43
            piataziuta napisała:

            > Skoro nie jest potrzebny przy porodzie, to nie jest też potrzebny przez kolejne miesiące, bo nie ma cycka,

            Nie uwierzysz ziuta ale potrzeby noworodka/niemowlaka nie sprowadzają się do "cycka"

            > ani przez kolejne lata, bo dzieciak drze się głównie "mama".

            na szczęście tylko dzieci takich ziut, jak ty.
            • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:45
              alicia jak zwykle w formie
              to trochę sztuka - napisać coś absolutnie pozbawionego treści, ale tak, żeby zaśmierdziało

      • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 11:44
        Yyy. Gdy rodziłam, odwiedziny na oddziale były między 13 a 15, bo gdyż grypa. Dlaczego miałabym ingerować w to, co mąż robi poza tym czasem, skoro nie robi nic złego?
        W ramach pępkowego wypił jedno piwo z kolegą. Zgroza.
        • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 12:41
          Nie musisz mi się tłumaczyć z tego, co robił i ile pił twój facet, kiedy ty rodziłaś wasze wspólne dziecko - to nie moja sprawa. Grunt, że byłaś zadowolona.

          Gdybym ja rodziła dziecko, życzyłabym sobie, żeby jego ojciec uczestniczył w jego życiu już od pierwszej minuty. Jeśli szpitale państwowe z jakiegoś powodu tego nie umożliwiają, zdecydowałabym się na prywatny.

          • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 12:59
            piataziuta napisała:
            > Gdybym ja rodziła dziecko, życzyłabym sobie, żeby jego ojciec uczestniczył w je
            > go życiu już od pierwszej minuty. Jeśli szpitale państwowe z jakiegoś powodu te
            > go nie umożliwiają, zdecydowałabym się na prywatny.


            Kaganiec na mordę i krótka smycz do pełnoletności bombelka. Rozumiem, że ty też przez te dwie dekady sama nigdy bez misia u boku nigdzie nie pójdziesz? suspicious
            • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:20
              A z czego tak wywnioskowałaś?
            • majenkirr Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:39
              W ważnych momentach życia bombelka (a narodziny chyba takim są?) ojciec jak najbardziej powinien uczestniczyć.
              • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:28
                majenkirr napisała:
                > W ważnych momentach życia bombelka (a narodziny chyba takim są?) ojciec jak naj
                > bardziej powinien uczestniczyć.

                Pępkowe nie odbywa się w czasie porodu.
            • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 16:36
              evening.vibes napisała:


              >
              > Kaganiec na mordę i krótka smycz do pełnoletności bombelka. Rozumiem, że ty też
              > przez te dwie dekady sama nigdy bez misia u boku nigdzie nie pójdziesz? suspicious

              Ej, no. Był chłop przy poczęciu? Był! I chyba nie cierpiał z tego powodu. Przy porodzie też może być, również mu nic nie będzie, i to wcale nie oznacza, że kobita go już nigdzie samego nie puści przez x kolejnych lat życia. Coś ci wnioskowanie za daleko poszło.
              • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 17:40
                Ale nie chodziło tu o bycie przy porodzie, tylko o warowanie pod drzwiami oddziału poporodowego.
                • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:36
                  Nie musi koniecznie warować pod drzwiami, może wejść i usiąść.

                  Niedawno byłam w szpitalu (prywatnie) i dyspozycje były takie, że ktoś bliski może ze mną być (całą dobę) i mi pomagać w różnych rzeczach, pod warunkiem, że się też zdezynfekuje i będzie siedział razem ze mną w pokoju na dupie. Nie skorzystałam (choć partner proponował i nawet moi rodzice proponowali, że przyjadą), bo mi to nie było potrzebne. Niemniej, gdybym miała rodzić, życzyłabym sobie, żeby ojciec dziecka ze mną w tym szpitalu był.

                  Opcja, że ja będę czekać w stresie na poród NASZEGO WSPÓLNEGO DZIECKA, a on będzie sobie w tym czasie piwkował z kolegami, to opcja po moim trupie.
                  Na szczęście, nie muszę bić się o tak oczywiste kwestie w moim związku. Trochę dziwi mnie, że w innych związkach tak nie jest - no ale tak jak pisałam - to nie moja sprawa, zwłaszcza jeśli wszyscy są zadowoleni.
                  • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:38
                    piataziuta napisała:
                    > Opcja, że ja będę czekać w stresie na poród NASZEGO WSPÓLNEGO DZIECKA, a on będ
                    > zie sobie w tym czasie piwkował z kolegami, to opcja po moim trupie.

                    Pępkowe odbywa się PO porodzie 🤦‍♀️ Wypadałoby wiedzieć o czym się pisze.



                    • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:58
                      big_grin
                      Ok, nie jestem obeznana z większością plebejskich tradycji, ale nie wiele to zmienia w kontekście mojego wpisu.
                      No chyba, że kobiety świeżo po porodzie tryskają energią i bez problemu jedną ręką obsługują niemowlaka, drugą ogarniają chatę, a trzecią obiad.

                      • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:05
                        piataziuta napisała:
                        > No chyba, że kobiety świeżo po porodzie tryskają energią i bez problemu jedną r
                        > ęką obsługują niemowlaka, drugą ogarniają chatę, a trzecią obiad.

                        Zwykle nie ogarnia chaty i nie gotują obiadu bo leżą w szpitalu. Wiem - ciężkie do ogarnięcia więc się motasz wink
                      • claudel6 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:12
                        no zmienia bardzo dużo. bo jest PO. ja miałam luksusowy poród, cesarkę w prywatnej klinice, przy której był mój partner, a potem ze mną nocował w klinice. ale nie potrzebowałam, żeby przy mnie warował 3 doby, kiedy tam byłam. w ciągu 3 dni mojego pobytu jeden wieczór poświęcił na pępkowe, czyli opicie z przyjaciółmi radosnego wydarzenia - czyli tego, że urodziło mu się dziecko.
                        • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:15
                          no to już wszystko by zależało, czy by mnie aktualnie wkurwiał czy nie big_grin
                      • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:37
                        > Ok, nie jestem obeznana z większością plebejskich tradycji, ale nie wiele to zmienia w kontekście mojego wpisu.

                        Nie znam się, ale się wypowiem? tongue_out
                        • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:45
                          Wiedza o plebejskich tradycjach niespecjalnie jest potrzebna do tego, żeby móc się wypowiedzieć na temat oczekiwań w stosunku do partnera, nieprawdaż?
                          • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:50
                            Oczekiwań pod tytułem "masz warować pod drzwiami szpitala, do którego cię i tak nie wpuszczą, BO TAK" (tak, wiem, ty będziesz rodzić prywatnie z obecnością męża 24/7, ale mało kto ma takie możliwości).
                            • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 21:57
                              angazetka napisała:

                              > Oczekiwań pod tytułem "masz warować pod drzwiami szpitala, do którego cię i tak
                              > nie wpuszczą, BO TAK" (tak, wiem, ty będziesz rodzić prywatnie z obecnością mę
                              > ża 24/7, ale mało kto ma takie możliwości).
                              >

                              Ale możesz się już wyluzować, bo cię to nie dotyczy.
                  • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:40
                    Na etapie czekania na poród nikt nie robi pępkowego! Wiadomo, że wtedy facet musi być stuprocentowo trzeźwy żeby na ten poród przyjść. Chodzi o to, copo porodzie. Normalnie są jakieś godziny odwiedzin, wspólny pokój to tylko prywatnie. W czasie pandemii odwiedziny skasowano i sama byłam zaskoczona, że tak pozytywnie to odebrałam - spokój, cisza, można drzemać i odpoczywać. O ile w czasie porodu facet był mi potrzebny to na tym etapie już zupełnie nie i dobrze się czułam sama. Dla niego gorzej bo musiał chwilę na malucha poczekać.
                    • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:46
                      ile się leży w szpitalu po porodzie?
                      • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:48
                        No ja leżałam tydzień. Standardowo trzy dni.
                        • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 22:02
                          angazetka napisała:

                          > No ja leżałam tydzień. Standardowo trzy dni.
                          >

                          Przerypane.
                          A co się stało?
                          (Jeśli nie masz ochoty opowiedzieć, nie było pytania)
                          • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 22:04
                            Mała miała żółtaczkę. Dwie doby pod lampą UV, a ja - dwie doby pilnowania jej okularków pod tą lampą.
                      • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:51
                        Zwykle w trzeciej dobie się wychodzi jak nie ma komplikacji. Ostatnio do szpitala przyjechałam w niedzielę na ktg i zostałam, w poniedziałek popołudniu urodziłam i w środę wieczorem byłam w domu
                      • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 22:09
                        Zależy. Z jednym dzieckiem leżałam 9 dni, z drugim dwa (po cc). W tym drugim przypadku to był poród w placówce prywatnej, mającej kontrakt z nfz na porody. Widać było dbałość, aby pacjentki nie były dłużej niż to absolutnie konieczne.
          • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 13:23
            A teraz pokaż, gdzie napisałam, że nie było go przy porodzie.
            • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:25
              Nie napisałaś, że nie był przy porodzie.
              Napisałaś, że przed robił pępkowe, a odwiedziny były między 13-15 i nie ingerowałaś w to co robi poza tym czasem.
              Zdałam?

              • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:29
                Nie napisałam też, że robił pępkowe. A tym bardziej przed.
                • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:34
                  Ach. No nie napisałaś, że "robił pępkowe", a że "w ramach pępkowego".
                  Fascynująca historia, doprawdy.
          • triss_merigold6 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:39
            Póki co ani nie rodzisz, ani nie masz widoków na ciążę.
            Przy obu porodach NIE życzyłam sobie obecności ojca dziecka w finale i jednocześnie żaden z ojców moich dzieci NIE robił pepkowego.
            • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:45
              triss_merigold6 napisała:

              > Póki co ani nie rodzisz, ani nie masz widoków na ciążę.

              Tak?
              A skąd wiesz?
              W horoskopie Pani domu było?
              • triss_merigold6 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:47
                Nie chcesz, nie planujesz.
            • manon.lescaut4 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:19
              To ze TY akurat nie chciałaś obecności ojców dzieci przy porodzie mnie w ogóle nie dziwi, nie zmienia to jednak faktu, ze obecnie jest to standardem przynajmniej w naszym kręgu kulturowym i większość kobiet jednak chce miec kogoś bliskiego przy sobie. A ojciec dziecka wydaje się być oczywistym wyborem. Co „gorsza”, większość facetów, zwłaszcza tych mentalnie młodzych niż urodzeni w czasach Stalina, tez chce być przy pierwszych chwilach na świecie swojego dziecka. Niektórzy nawet chcą na tyle na ile mogą wspomóc w cierpieniu swoją partnerkę. Tak się porobiło z tymi facetami… choć często musza się nasłuchać biadolenia dziadersow płci obojga próbujących ich odwieść od tego pomysłu.
              • triss_merigold6 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:29
                Ależ chciałam i byli, z wyjątkiem samego finału. Do niwelowania cierpienia służy znieczulenie, mnie akurat najbardziej odpowiada silna medykalizacja porodu i poczucie bezpieczeństwa daje lekarz i poziom referencyjnosci placówki.
                • gr.ruuu Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:31
                  Ale to kwestia indywidualna, Tobie jest zbędny, wielu kobietom nie. Dla mnie medykalizacja to ostateczność
                  • triss_merigold6 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:41
                    Wedle potrzeb.
                • manon.lescaut4 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 16:18
                  A dlaczego właśnie sam finał? Czyli to, co najważniejsze. Obawa, ze facet zobaczy Cię w chwili słabości? Ze dostrzeże krocze niewyjściowe i już na zawsze zmieni to jego podejście do seksu? To mit.
                  • triss_merigold6 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 16:31
                    Bo wtedy kobieta w 100% skupia się na własnej fizjologii. Porody nie kojarzyły się mi z magią dawania życia tylko z procesem fizjologicznym podczas, którego można umrzeć więc chcę lekarza położną, ktg, pełen monitoring a nie trzymanie za rękę. Trzymanie za rękę czy inne głaski mnie tylko wkurwiaja.
                    Odnośnie do estetyki, nie oglądalam wlasnych porodów od zewnątrz, cudzych również nie i nie zamierzam i nie chciałam, żeby facet nie będący lekarzem oglądał.
      • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:42
        Ale wiesz, że zwyczajnie go wywalą ze szpitala poza godzinami odwiedzin?
        • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:47
          zależy w jakim
          już pisałam o tym w poście do angazetki
          • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:09
            Raczej rzeczywiście jedyna opcja, żeby mieć przy sobie faceta na poporodowe, to wykupienie w prywatnym szpitalu pokoju rodzinnego.
            W państwowym, tacy przesiadujący godzinami (zwlaszcza wieczorem) panowie wzbudzają głównie irytację innych kobiet na sali.
            • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:24
              Szczerze mówiąc, nie mam zbyt wielu doświadczeń z państwową opieką zdrowotną, ale większość tego co doświadczyłam, było zawsze, mówiąc eufemistycznie, dziwne.

              • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:31
                Bo to jest trochę dziwne doświadczenie.
                Tym niemniej tam gdzie większość dzieci rodzi się na koszt nfz co daje ojcom pełną swobodę w godzinach wieczorno-nocnych. Nie wadziło mi w niczym, że w tym czasie mój małżonek posiedzi z kumplami
            • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 19:38
              A w państwowym w dobie pan- albo epidemii przesiadywania godzinami zwyczajnie nie ma.
    • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:38
      Moj mąz nie opijał ani swojego dziecka ani dzieci znajomych. Znajomi mi ojcowie podobnie. Mam wrażenie, ze to znikająca "tradycja"..ale moze to moja bańka.
      Tatuś często ma w domu pod opieką starsze dziecko, pracuje (a dziecko rodzi sie np w tygodniu), trzeba jeszcze jakieś zakupy ogarnąć.
    • szafkanocna Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:43
      a ty sama masz dzieci w ogole?
      moj maz byl caly czas w szpitalu ze mna, spal w tym samym pokoju na kanapie z dzieckiem na brzuchu (mielismy jedynke), zamiast nawalic sie z kumplami. i jakos zyje.
      • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 10:55
        Odnoszę wrażenie, że nie zrozumiałaś postu startowego, nie zauważyłaś, że cytuję albo nie załapałaś, że obśmiewam cytowany tekst.

        Mam, ale ponieważ ani ja nie jestem osobą pełną empatii dla biednych misiaczków przestraszonych porodem, ani też mój chłop nie należy do takowych misiaczków, to koncept pępkowego był nam zupełnie obcy. Najzwyczajniej w świecie kwiczę ze śmiechu nad postem z instagrama, który z taką powagą pochyla się nad męską niedolą, bo złe kobiety chcą rozwalić ostatni przyczółek prawdziwej męskości.
        • szafkanocna Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 11:30
          no to ci kurde troche malo wyraziscie wyszlo wink
      • triss_merigold6 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:40
        Nie bardzo widzę sens powyższego działania, ale co kto preferuje.
    • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 11:42
      gdanskamarylka napisała:
      > To co? Jak się facet nie napije (a w wersji hard: nie naj*bie w trzy *upy), to
      > jego życie straci głębię?

      Nawalić się nie musi ale świętowanie przy alkoholu jest faktycznie mocno zakorzenione w polskiej tradycji.

      Rytuały przejścia są ważne - o wszystko można się czepiać. Na przykład po jaką cholipkę kobietom wielkie wesela z kiecą a'la księżniczka za parę tysiaków? Życie straci głębię jak sobie odpuści? A jednak...
      • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 16:33
        Nie wiem, nie jestem tego typu kobietą, ale mimo wszystko zauważam różnicę pomiędzy kupieniem kiecki a piciem alkoholu smile Ale tekst o utracie głębi życia i głębokim poranieniu to był argument pani z insta, dla mnie kosmiczny, ale można pokiwać głową z uznaniem, że wymyśliła takie wspaniałe usprawiedliwienie.
        • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:40
          gdanskamarylka napisała:
          > Nie wiem, nie jestem tego typu kobietą, ale mimo wszystko zauważam różnicę pomi
          > ędzy kupieniem kiecki a piciem alkoholu smile

          Tak - bo wesela to są tradycyjnie bezalkoholowe big_grin

    • pyza-wedrowniczka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 11:47
      Mój mąż robił pępkowe. Totalnie było mi wszystko jedno, co robi, jak ja leżę w szpitalu.
      Jakby zamiast spotkani i napicia się z kumplami oglądał serial w TV to cokolwiek by zmieniło u mnie i mi pomogło? No nie, nie będzie mnie mniej bolało przecież od tego.
      Był ze mną w trakcie porodu, odwiedził dzień po, wieczorem impreza, a kolejnego dnia miał siłę przyjechać do mnie.
      Czasami mąż chodzi na pępkowe, nie wszyscy robią, ale się zdarza. Przeważnie też nie są to imprezy do rana, bo w środku tygodnia, więc raczej 19.00-1.00 i tak, żeby następnego dnia móc iść do pracy.
      • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:23
        Yo u mnie chyba towarzystwo ze słabą głową. Nie piją do 1 bo potem nie nadawaliby się do pracy na drugi dzien...
    • aghula Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 11:48
      Nie miałam żadnego problemu z pępkowym, nie czułam żadnego alkoholowego wyziewu następnego dnia, nie wróciłam do burdelu w domu, bo spotkali się na mieście. Był fajny akcent, bo zamiast prezentów, wpłacali na fundację. Fajnie było bo mąż pomyślał również o zaproszeniu facetów moich przyjaciółek.
      Gdyby się nawalił, gdyby zionął na mnie wóda następnego dnia, gdyby nie mógł przyjechać po mnie/do mnie do szpitala, gdybym miała po tym sprzątać - owszem miałabym problem.
      • kafana Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 00:44
        Bo to nie rytuał jest problemem a cała ta dawna ojcowcska nieobecność, która była udziałem naszych ciotek i babek.
    • mgla_jedwabna Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 12:39
      "On może się dobrze bawić, kiedy jej jest źle w szpitalu" - kiedy jej jest źle w szpitalu, to on ma przy niej być, jeśli nie cały czas, to pod telefonem i "kochanie, dowieź mi wkłady poporodowe i sok jabłkowy", a nie, że kochanie chleje w tym czasie.
      • aghula Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:04
        no nie wiem
        trochę jak z tymi ciążowymi zachciankami i mitycznym wysyłaniem faceta w środku nocy po ogórka z bitą śmietaną...
        nie wiem, może nie doświadczyłam TAKICH zachcianek - nigdy nie czułam, że muszę tu i natychmiast coś zjeść, ale to jakimś takim przeginaniem pały mi się wydaje i pokazem siły i potem materiałem do chichotów w towarzystwie "ach ten mój misiu to w środku nocy po lizaka mi jechał - truskawkowego, a głuptasek przywiózł truskawkowo-śmietankowego i nie ma zlituj - szorował jeszcze raz"

        do sedna - nie czułam potrzeby, będąc w szpitalu by a) on przy mnie był non stop b) miał być w gotowości 24h/dobę by mi dowieźć soczek (zresztą gdybym go o cokolwiek poprosiła nawet w trakcie pępkowego, to bym to dostała - nawet jeśli nie osobiście od niego - ale nie mieści mi się w wewnętrznym pejzażu wymaganie od kogokolwiek stawienia się z soczkiem gdyż mam taka zachciankę o dowolnej porze dnia i nocy)
        • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:26
          MI mąz na drugi dzien po porodzie dowoził podkłądy...bo cały zapas prawie poszedł na wody płodowe. Leciało ze mnie jak z odkreconego kranu.
          Poza tym...mąz był przy porodzie od północy o 7 rano, potem pojechał się przespać, przyjechał zobaczyć Bobo, mnie, dowieźć rzeczy a potem wróćił posprzatać dom i odebrać starszą od dziadków.
          Nie wiem kiedy miałby to pępkowe organizować
          • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 19:02
            Przy drugim dziecku to mało kto robi pępkowe smile
            Mój mąż zrobił pępkowe chyba drugiego dnia po porodzie. Był u mnie cały dzień, wieczorem pojechał do domu, przyszli jacyś kumple, zamówili pizzę, pili alkohol.
            Absolutnie nie miałam wtedy pomysłu, że to jakiś temat do rozważań, jakiś występek przeciwko małżeństwu czy nowonarodzonemu dziecku
      • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:31
        "On" ma też pracę najczęściej... A odwiedziny w szpitalach są w określonych godzinach. No i oczywiście, można tylko chlać albo przywozić soczek jabłkowy na żądanie, nie ma nic pomiędzy.
        • virtualnie Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:51
          Dla faceta ciąża partnerki i poród to też stres. I jeśli wszystko kończy się bez problemów, nie dziwne, że chce się stres rozładować i podzielić emocjami. Parę godzin z kumplami kiedy szczęśliwa mama odpoczywa, nie jest zbrodnią. Między nachlaniem się jak meserszmit, a tresurą warowania po oddziałem noworodkowym 24/7ssą jeszcze rozsądne opcje.
    • kaki11 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 13:42
      Rytuałem bym tego nie nazwała, ale urodzenie dziecka jest ważna okazja w życiu i jeśli facet chce to "oblać" z kolegami to dlaczego nie? Podobnie jak jeśli nie chce, to wyrw na psychice mu to nie zostawia. Mąż akurat robił, jak już byłam w domu, i nie miałam z tym problemu. Oczywiście, że są różne sytuacje, i czasem kobieta może np nie czuć się ok zostając sama w domu z niemowlakiem, albo chcieć męża przy szpitalnym łóżku kolejnego dnia rano do towarzystwa i wtedy większe picie wiadomo, że odpada, ale dorośli ludzie w związku chyba są wstanie wymienić dwa zdania typu "dasz sobie radę?, bo wieczorem umówiłem się z Krzyśkiem i Jaskiem", "nie bardzo czuje się na siłach"/"baw się dobrze!" i jeśli pada to pierwsze to, może "przesunę to na za dwa tygodnie albo co powiesz jak przyjedzie do Ciebie Ania? ". A jeśli nie potrafią to chęć napięcia się raz na parę mięsiecy przez faceta jest w tym związku najmniejszy problemem. Powodów, żeby się złości dla zasady nie rozumiem, bo serio od tego, że on się zabawi mnie nie ubędzie i mnie nie przybędzie jak walnę focha księżniczki "nie bo nie".
      • inny.kwiatek Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:29
        A to z ważnej okazji trzeba się koniecznie upić? „Kultura” alkoholowa w narodzie nie ginie.
        • evening.vibes Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:34
          inny.kwiatek napisała:
          > A to z ważnej okazji trzeba się koniecznie upić? „Kultura” alkoholowa w narodzi
          > e nie ginie.


          Jematusie to weselicha miały bezalkoholowe? big_grin
        • kaki11 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 20:57
          Nie trzeba koniecznie, ale kultura picia i zdrowe relacje z nim polegają na tym, że jeśli ma się ochotę to MOŻNA, i nikt kto nie ma z tym problemu nie będzie się go dopatrywał w tym, że ktoś inny chce świętować w ten akurat sposób czy to swój ślub czy narodziny dziecka.
    • srubokretka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:47
      nigdy nie spotkalam sie z tego typu "swietowaniem". Rozmnazalam sie juz za granica, a tu nawet Polacy nie maja takich pomyslow.
      Moja sasiad z PL, przyszly tatus zapil sie na smierc podczas takiej imprezki.
      • virtualnie Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 14:54
        Bo zwyczaje w różnych krajach są różne. My w PL z kolei nie mamy orgii wieczorów kawalerskich, tak rozpowszechnionych w UK czy USA, nie mamy też baby showers.
        • srubokretka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:05
          > orgii wieczorów kawalerskich

          To raczej sa reklamy lub mokre marzenia. Nie spotkalam sie z tym w realu.
          Baby showers sa. Ja za tym nie przepadam, ale biore udzial i staram sie przy tym dobrze bawic. Mierzi mnie to, ze te imprezy generuja tony smieci. Moj byl bardzo eko, w porownaniu z tym co sie tu wyprawia.
          • taniarada Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 15:37
            Za za dziwadła za zdrowie dziecka mus się napić ,a kawalerskie się nachlać bo ostatni dzień wolności 😢
          • alicia033 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:53
            srubokretka napisał:

            > To raczej sa reklamy lub mokre marzenia.

            Krakowianie tego nie potwierdzają.
        • mgla_jedwabna Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 21:21
          Podlasie (okolice Hajnówki) ma tradycję baby showers, które lokalnie nazywają się odwietki/odwiedki (nigdy nie widziałam tego słowa napisanego, a w mowie się ubezdźwięcznia). Od amerykańskich baby shower różni się tym, że odbywa się krótko po narodzinach dziecka, a towarzystwo jest stricte damskie (w Ameryce raczej damskie, ale chyba nie ma reguły). Jedynym tolerowanym chłopem jest ojciec dziecka. Jeśli przypadkiem zabłądzi inny, baby rzucają się i zbiorowo rozbierają typa do gaci. To chyba pozostałość jakiegoś tabu wink albo może sposób na to, by mąż żony z dobrej imprezy przed czasem nie wyciągnął?
          • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 21:55
            W Białymstoku odwiedki to po prostu każde odwiedziny u nowo narodzonego dziecka, ciekawie to się roznosi smile
    • memphis90 Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 16:21
      Pogubiłam się które z tego to Twoja opinia a które to przeklejki z neta.

      Osobiście nie widzę potrzeby kultywowania „rytuałów” polegających na zachlaniu w trupa. Jak bardzo chce rytuału, bo zazdrości porodu, to niech sobie wsadzi spory kamyk w cewkę i spróbuje zwrotnie wysikac.
      • gdanskamarylka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 16:28
        Wszystko powyżej linku do insta to przeklejka - zrobiona głównie po to, żeby jednak tych wejść bez sensu nie nabijać. Poniżej to ja.

        >>>Jak bardzo chce rytuału, bo zazdrości porodu, to niech sobie wsadzi spory kamyk w cewkę i spróbuje zwrotnie wysikac.

        Podoba mi się ten pomysł smile
    • inny.kwiatek Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:19
      Nie wiem, wybrałam na męża faceta, który się nie upija.
      I nie potrzebuje być pijany by „nie mieć życia pozbawionego głębi”. Tam pani peron odjechał razem z dworcem. Chyba że chodzi jej o głębię kieliszka.
    • arthwen Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:31
      To ja powiem tak: mój mąż pępkowe zrobił, ale na nim nie pił wink Nie dlatego, że ktoś mu zabraniał, tylko dlatego, że rano chciał przyjechać do szpitala, do żony i pierworodnego, a do tego musiał być trzeźwy wink Zresztą sam twierdził, że jest tak nabuzowany adrenaliną, że po co mu do tego jeszcze alkohol.
      Koledzy natomiast wypili za nasze zdrowie i bez przesady, to jedno pół litra na tyle osób, nie sprawiło, że się upili w trzy dupy.
    • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:33
      Zupełnie mi nie przeszkadzało, że mąż robi pępkowe, bo w żadnym stopniu mnie to nie dotykało. I tak by nie siedział ze mną w nocy w szpitalu. Jeśli chcial spędzić ten czas świętując z kumplami, to w sumie jego sprawa.
    • laokoon Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 18:54
      W naszym pięknym i uroczym kraju nad wysychającą Wisłą każda okazja do napierdolenia się jest dobra. Nie ma mowy, aby cokolwiek odbyło się bez chlania, wódka albo inny produkt alkoholowy musi być, bo inaczej skąpiec z ciebie i fanatyk. Jesteśmy społeczeństwem wysokofunkcjonujących alkoholików, taka jest prawda.
      • virtualnie Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 21:13
        Przykro mi, że dla twojego faceta każdy kontakt z alkoholem kończy się napierdoleniem.
        • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:28
          NIe przekręcej. Ona ma racje. Kazdy powód do picia dobry...
    • ruscello Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 21:18
      W naszym otoczeniu większość par ma właśnie pierwsze dziecko, ewentualnie kilkuletnie. Z szerokiego grona tylko jeden facet organizował pępkowe, ale on jest ogólnie "tradycyjny". Dla reszty to obciach porównywalny ze spoconym wujkiem na weselu. Coś, co funkcjonowało w pokoleniu naszych rodziców i słusznie odeszło w niepamięć.
    • marinella Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 21:23
      Nie rodzilam w ojczyżnie, a tutejszy Papa ma 3 dni urlopu z okazji przyjścia na świat potomka, po to aby swiezo upieczona Maman wspieral swoja obecnoscią, opiekujac sie bébé. Pępkowe jest poza moim pejzażem wewnetrznym, juz latwiej lyknelabym to przed porodem.
      • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 22:03
        W Polsce są dwa dni na tę okoliczność.
        • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 22:16
          W Polsce jest urlop ojcowski.
          Oraz można iść na zwolnienie na opiekę nad żoną po porodzie (oczywiście jak jest ona już w domu).
          Co w sumie nie ma żadnego związku z pępkowym
          • marinella Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 22:34
            No, można iść na opiekę nad żoną i w tym czasie zrobić pępkowe wink
        • marinella Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 22:33
          No to też nieźle, choć 3-4 a nawet 7 moim zdaniem byłoby lepiej, zwłaszcza przy pierwszym noworodku.
      • arthwen Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 00:03
        Przed znani mi panowie nie tykali alkoholu absolutnie, bo przecież w każdej chwili mógł się zacząć poród i możliwość prowadzenia auta była bardzo istotna.
        Dlatego robi się to po.
        • marinella Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 08:50
          Po jest już noworodek, wiec dziwi mnie chęć tatusia do biesiadowania zamiast podziwianiu potomka. Mój mąż zmieniał pierwsze pieluchy i uskutecznial pierwsze kąpiele pod okiem miłych pan położnych, podobnie inni ojcowie obecni na porodówce przy pierwszym dziecku, bo ci co mieli już maluchy w domu, to wiadomo, ze nie spali na porodówce.

          Przed nie znaczy dwa dni przed datą porodu, ale np w okolicach baby shower jeśli już ktoś musi się napić, bo się udusi.
          • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 09:45
            Podziwianie noworodka w polskim szpitalu odbywa się w ściśle określonych godzinach, a położne nie pomagają w zmianach pieluch nawet matkom.
            BTW nikt nie kąpie noworodka tuż po narodzinach! Trzeba odczekać z tydzień.
            • shellyanna Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:03
              No popatrz popatrz jak to się pozmieniało… 8 lat temu kąpały mi dziecko w 2 dobie położne praktykantki, a i pieluchę z pierwsza smółką to one zmieniły, pokazując mi ją - nie miałam przyjemności zobaczyć smółek dwóch starszych, bo leżały na OIOM.
            • marinella Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:48
              Tutaj kapie się jak najbardziej ucząc rodziców swiezakow jak to primo, a dwa praktykują taka specjalną kąpiel-masaż w pieluszce tetrowej. Niektóre szpitale proponują nawet takie kąpiele jako „powtórne narodziny”.

              Pieluchy tez uczą zmieniać, pielęgnować pępek itd wiec tatusiowie jak najbardziej maja się czego nauczyć

              W sumie dziwi mnie to bo kumpele z Polski, które rodziły miały podobne do moich opowieści - położne uczyły, ale bardziej matki niż ojcow, tutaj jest trochę odwrotnie
            • arthwen Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 17:39
              Moje kąpali i w szpitalu, i potem ja w domu tongue_out Przeżyło.
          • arthwen Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 17:41
            Noworodek jest z matką w szpitalu, a szpital ma godziny odwiedzin (akruat w przypadku porodu dość luźne, ale 24h i tak ten ojciec siedzieć nie będzie).
            O ile w przesądach się orientuję, to picie przed urodzeniem jakoś chyba ma źle wróżyć, wiec nikt nie robi pępkowego przed tongue_out
            • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 17:51
              > O ile w przesądach się orientuję, to picie przed urodzeniem jakoś chyba ma źle
              > wróżyć, wiec nikt nie robi pępkowego przed tongue_out

              Czyli stare czarownice zadbały, żeby ochlejusy nie piły przynajmniej przed porodem? Miło. Szkoda, że nie postarały się bardziej. Ja bym jeszcze rzuciła klątwę, że jeśli facet przynajmniej raz w nocy nie wstanie do niemowlęcia, to mu jaja uschną, a jak nie zmieni przynajmniej trzy razy dziennie obsranej pieluchy, to owrzodzieją i odpadną.
              • shellyanna Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 19:00
                Podoba mi się 😁 sprzedam zięciowi wink
              • pyza-wedrowniczka Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 20:09
                To nawet nie chodzi o przesądy czy nie. Jednak oblewanie narodzin dziecka, które się nie narodziło jeszcze i może się wszystko zadziać (kiedyś jednak śmierć podczas porodów była częstsza, teraz jest rzadka, ale nada się zdarza) jest dziwne.
                To tak, jakby oblewać egzamin przed jego zdaniem.
                • marinella Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 20:48
                  Bez sensu, pół świata robi różne baby showery już w ciąży, informuje szefa, koleżanki z pracy i rujnuje na wyprawkę, często kupuje (lepszy) samochód, wiec naprawdę to oblewanie przed nie jest jakies wyjątkowe.
              • arthwen Re: Pępkowe jako rytuał 08.04.23, 21:26
                piataziuta napisała:

                > > O ile w przesądach się orientuję, to picie przed urodzeniem jakoś chyba m
                > a źle
                > > wróżyć, wiec nikt nie robi pępkowego przed tongue_out
                >
                > Czyli stare czarownice zadbały, żeby ochlejusy nie piły przynajmniej przed poro
                > dem? Miło. Szkoda, że nie postarały się bardziej. Ja bym jeszcze rzuciła klątwę
                > , że jeśli facet przynajmniej raz w nocy nie wstanie do niemowlęcia, to mu jaja
                > uschną, a jak nie zmieni przynajmniej trzy razy dziennie obsranej pieluchy, to
                > owrzodzieją i odpadną.

                To niebezpieczne klątwy, bo są dzieci, które przesypiają całe noce (moje!) oraz takie, które dwójeczkę robią raz na tydzień (nie moje, moje to po każdym karmieniu...)
                • piataziuta Re: Pępkowe jako rytuał 09.04.23, 07:34
                  Kilkumiesięczne dzieci robiące dwojeczkę raz na tydzień??? :o

                  Klątwy można zdoprecyzować:
                  gdy nie ma pieluchy do zmieniania, weźmiesz chłopie szmatę do sprzątania.
          • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 19:06
            "bo ci co mieli już maluchy w domu, to wiadomo, ze nie spali na porodówce."

            Chyba tu jest główna różnica. W PL w ogóle faceci nie śpią na porodówkach.
            Po porodzie pierwszego dziecka i emocjach facet wraca do pustego mieszkania, czasem na kilka nocy. W sumie też bym chyba w analogicznej sytuacji zaprosiła koleżanki na wino smile
            • marinella Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 20:50
              Niech porządnie posprząta, pogotuje i wypełni zamrażarkę na następne kilka tygodni zamiast się obijać.
              Może tez garderobę młodziaka przeprasować smile
    • livia.kalina Re: Pępkowe jako rytuał 06.04.23, 21:24
      Ani mój mąż, ani mój tata, ani żaden z moich przyjaciół nigdy nie uczestniczył w żadnym pępkowym.

      Nie wiedzą, że powinni się z tego powodu czuć zranieni, wiec zranieni sie nie czują.
    • kafana Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 00:39
      Słuchałam podcastu Niedzwiedzkiej o tej książce i jako matka chłopca bardzo chce ja przeczytać
    • shellyanna Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 08:23
      W naszym otoczeniu pepkowe organizowane było i jest po każdym porodzie. Nawet jeśli jakiś świeży tata nie kwapi się sam, organizacja zajmują się koledzy.
      Czasem dotrą do mnie opowieści. Panowie płaczą (wspominają) ze wzruszenia, pokazują sobie zdjęcia, oczywiście piją za zdrowie każdej kończyny nowego obywatela.
      Kiedyś to było chyba odreagowanie głównie dla świeżych ojców. Dziś, kiedy rodzą się już raczej ostatnie dzieci w gronie, to okazja do rzadkich spotkań w takiej ze wszystkimi. Jakoś wyjątkowo te wszystkie pepkowe traktowane są z powaga i stawiają się wszyscy.
      • shellyanna Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 08:24
        A! I obowiązkowo panowie dbają o prezent dla dziecka.
      • hanusinamama Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:30
        Ci co maja pod opieką strasze dzieci tez się stawiają na pępkowym?
        • angazetka Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:40
          Nie, ludzie, którzy mają pod opieką dzieci, pod żadnym pozorem nie mogą nigdy wyjść spotkać się z kolegami.
        • shellyanna Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 11:04
          Oczywiście. Są opiekunki, są dziadkowie. Są tez matki tych starszych dzieci.
          • kamin Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 19:09
            Coś ty. Pępkowe to taka straszliwa patologia, że z pewnością te starsze dzieci błąkają się porzucone po mieście i zostają odwiezione do policyjnej izby dziecka. Gdyż znalezienie opieki do kilkulatka na jeden wieczór przerasta tych degeneratów.
    • bywalec2023 Re: Pępkowe jako rytuał 07.04.23, 10:53
      To jestes za czy przeciw?

      Nigdy nie miałem pępkowego, bo przy pierwszym dziecku nie ogarnalem a przy kolejnych miałem pozostale dzieci na głowie podczas pobytu żony w szpitalu - a może i szkoda.
Pełna wersja