kopyanka
10.04.23, 10:11
Facet mam 45 lat i od roku jest dziadkiem. Sam został ojcem mając 19 lat. Od roku też po rozwodzie. Z eksią problemów żadnych nie ma, bo w sumie i powodów brak. Zaczyna sobie układać życie na nowo. Spotykam się z nim kilka miesięcy i mam wątpliwości. Sama jestem bezdzietna z wyboru, 40 lat. On też stanowczo wyklucza jakiekolwiek inne dzieci i poważnie rozważa wazektomię w ciągu najbliższych tygodni. Idealnie zgrywamy się ze sobą na wszystkich płaszczyznach. Zastanawiam się jednak czy związek z dziadkiem, w sensie z facetem, który ma wnuki (jeden na stanie, drugi w drodze) nie będzie dla osoby takiej, jak ja obciążeniem. On interesuje się bardzo swoim dorosłym już przecież synem i jego dzieckiem/dziećmi. Nie chciałabym wejść w rolę babci czy cioci do pomocy nad nie swoimi dziećmi. Nie lubię dzieci, zwłaszcza małych. Nie wiem jak ugryźć temat, nie chcę go urazić, zależy mi na nim, jest fantastycznym człowiekiem, ale chciałabym z góry mocno zaznaczyć tę granicę i domagać się jej respektowania. Czy macie pomysł jak to można zrobić?