katriel
19.07.23, 14:11
Klasy z progiem laureat. Zawsze traktowałam jako takie mityczne zjawisko, które gdzieś tam w warszawskim Staszicu występuje. U nas na prowincji topowa szkoła to miała progi w okolicach 180. Dlatego jakoś nigdy nie zastanawiałam się, kto i na jakiej podstawie decyduje, co zrobić, kiedy laureatów wśród kandydatów jest więcej niż miejsc.
Ale w tym roku mamy półtora rocznika w rekrutacji. Szkoła już ogłosiła na stronie, że ma dwie klasy z progiem laureat.
No i dziś miałam okazję usłyszeć rozmowę telefoniczną komisji rekrutacyjnej z roztrzęsioną matką kandydata.
Laureatów zgłosiło się do klasy 45. Zakwalifikowano 34. Wyboru tych 34 z 45 dokonał... system. Komisja rekrutacyjna w szkole nie miała na to żadnego wpływu i nie ma pojęcia, jakie kryteria zostały zastosowane. To mogą być równie dobrze wyniki E8, jak kolejność alfabetyczna nazwisk, cokolwiek programista sobie wymyślił.
Być może niektórzy z niezakwalifikowanych nie wpisali w system żadnej innej klasy (trochę tak z tej rozmowy wynikało). No bo w sumie po co? Przecież jako laureaci mają pierwszeństwo. No i kicha, zostali bez przydziału.
Szkoła zapewnia, że zrobi wszystko, żeby te dzieci przyjąć. Co zapewne znaczy: utworzy kolejną klasę. Ciekawe skąd weźmie nauczycieli...