ekstereso Re: czy taki patchwork się uda? 17.12.23, 13:47 Też uważam że lepiej by wszystkim zrobiło, gdybyś zachowywała się naturalnie. W kuchni spytała, czy chcą kanapkę, poprosiła, żeby pokazali co Mikołaj przyniósł, pokazała im co tam siostra nowego umie, zapytała, czy ktoś idzie z Tobą do sklepu. Na początek tyle, czyli nie mniej niż robiłabym dla obcego dziecka w domu: kolegi dziecka, które przyjechało na weekend, czy kogoś takiego. A potem troszkę więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
nieeznaajoomaa Re: czy taki patchwork się uda? 17.12.23, 14:55 Wystarczy, że jesteś dla nich miła i życzliwa oraz usuwasz się w cień podczas tych dwóch weekendów w miesiącu, tzn. zwalniasz wtedy męża ze wszystkich innych obowiązków dzieciowo-domowych,żeby tamte dzieci mogły go mieć w 100 procentach dla siebie. Jeśli nie czujesz potrzeby budowania z nimi bliższej więzi, to nic na siłę, tym bardziej, że dzieci i tak bezbłędnie wyczuwają sztuczność i fałsz, po co? Odpowiedz Link Zgłoś
mamkotanagoracymdachu Re: czy taki patchwork się uda? 17.12.23, 16:06 Jak tak czytam o tym twoim udanym paczworku, to mam dla Ciebie jedną radę - lepiej zacznij się dogadywać z ex, bo za chwilę będziecie musiały obie skoordynować, które weekendy ten tatuś roku spędza z jej dziećmi, a które z Twoimi. I jakoś stawić czoła następnej pani, oby tamta już się nie rozmnażała. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: czy taki patchwork się uda? 17.12.23, 16:35 Ten wątek jest okropny, ty jesteś okropna, część agresywnych pań jest okropna. Fuj. Odpowiedz Link Zgłoś
headonshouldersbaby Re: czy taki patchwork się uda? 17.12.23, 18:50 Ja związałam się z facetem z trójka 😂 starsze były ale dramat był . Z perspektywy czasu, mam wyrzuty sumienia bo mimo ze to nie moja wina była ze rodzice się rozwiedli ( zanim go poznałam) to ból jaki odczuwały dzieciaki kiedy zdaly sobie sprawę ze nie ma powrotu bo tata ma nowa rodzine , byl wręcz namacalny . Ciężko bylo. Mimo moich starań. I wybaczania co tydzień chamskich zachowań z ich strony. Teraz po wielu wielu latach wiem ze w swój sposób pokochały mnie i nowe rodzeństwo i jesteśmy rodzina ale stało się to kosztem wielu łez moich i ich. Także czas wszystko zalatwi. Jestes terytorialna bo masz młode dziecko. Kupa emocji itp. Ale uwierz mi za 10 lat nawet nie będziesz pamiętać tego co czujesz albo jak przez mgle. Dzieciaki są super. A zaczniesz je lubić jak się troszkę zaangażujesz . Ja moim pasierbom gotowałam wybierałam prezenty pod choinkę doradzałam w różnych sprawach , i tak jakoś serce rośnie im bardziej się człowiek angażuje. Także bez dramatu jest, czas wszystko leczy. Odpowiedz Link Zgłoś
longina84 Re: czy taki patchwork się uda? 17.12.23, 19:12 Kurczę, ciekawie, jesteś w związku, ale nie masz rodziny, choć ta w teorii jest całkiem pokaźna. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: czy taki patchwork się uda? 17.12.23, 21:56 Mój wnuk ma macochę, która zachowuje się chyba dość podobnie, tzn. nie angażuje się przesadnie. Jest miła i życzliwa, ale odnoszę wrażenie że nie garnie się do zacieśniania tej relacji pomimo tego że mają opiekę naprzemienną i siłą rzeczy spędzają razem dużo czasu. Tyle że dzieciakowi absolutnie to nie przeszkadza, i nikt nie robi z tego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
dni_minione Re: czy taki patchwork się uda? 17.12.23, 23:08 Jakieś to takie smutne. Wiążesz się z facetem, rodzi się wam dziecko i niby tworzycie rodzinę, ale dla tego dziecka ojca nie ma co drugi weekend, zupełnie jakbyście byli już po rozwodzie. Zależy jeszcze dużo od tego, czy w tygodniu ojciec uczestniczy w wychowywaniu, bo jeśli wychodzi o świcie i wraca jak dziecko śpi, to zupełnie do bani. Patchoworki są trudne, ja się nie nadaję. Odpowiedz Link Zgłoś
la_mujer75 Re: czy taki patchwork się uda? 18.12.23, 10:36 Przyznaję się, że nie czytalam wszystkim wypowiedzi. Ale ematka- jak zawsze w gotowości i jedzie w miarę równo po macosze. No, proszę. Wszystkie takie empatyczne w stosunku do niebiologicznych dzieci. Może i bym uwierzyła, jakbym na tym forum nie była od lat! Ja z tych, co dopóki własnych dzieci nie miałam, nie lubiłam i nie interesowałam się obcymi bombelkami. I zakladam, że jakbym związała się z facetem, który ma dzieci, miałabym jego dzieci w dudzie, mówiac szczerze. Przyjechały, powitałabym i bym się wykręcała, ile się da od opieki nad cudzymi dziećmi. Ok. Sytuacja zmieniłabym się, gdybym własne (wspólne) ulęgła. Wychodziłabym z podobnego założenia, że teraz te "obce" dzieci są już nie takie obce, bo sa związane z moim. I zapewne, jak nieobecnamacocha miałabym podobne dylematy. Ja naprawdę polubić i nawiązać więź. W otoczeniu mam kilka patchworkowych rodzin i widzę, jak ciężko to ułożyć. Widzialam, jak macochy/ojczymowie byli super dla dzieci swojego partnera, dopóki nie urodziły się ich własne. I nagle zwrot o 180 stopni. I to było bardzo bolesne dla tych dzieci Bo macocha była super, ale pojawil się Kazio i nagle macocha prawie warczy! I to źle wpłynęło na relacje pomiędzy dzieciakami. Wiadomo. Tam, gdzie macocha/ojczym byli w miare obojętni, ale sprawiedliwi (nie faworyzowali tak strasznie swoich biologicznych dzieci), to więź między dzieciakami samoistnie powstawała. ALe te dzieciaki widywały się często. U Was te spotkania są rzadkie. Nie wiem, czy z winy partnera czy eks. Mam przyjaciolkę, która związała się z facetem, mającym dwójke dzieci. I tam eks jest zdrowo porabana. Dopóki nie było przyjaciółki w życiu jej byłego męża- nie dawała dzieci. Zawsze znalazła pretekst. Wiedziała, że facet kocha te dzieci. Gdy pojawila się przyjaciołka, dzieci non stop trafiały do eksa Chyba chciała przegonić moja przyjaciółkę. Gdy ich syn pokochał syna mojej przyjaciółki (spora róznica i młody wpatrzony w syna przyjaciółki), to zaczęła zabraniać Młodszemu przyjeżdżać... Za to non stop była u nich sfochowana córka, która prowokowała moją przyjaciółkę, ale przyjaciółka jest święta. Przyrzekam. Ja bym nie wyrobiła z taką goofniarą. Widziałam ją dwa razy w akcji. Mnie osobiście podniosła ciśnienie, a przyjaciółka nerwy opanowała. Ustalili z facetem- że jego dzieci, jego problem. Nawet na wakacje w tym roku nie pojechali wspólnie z dziećmi, tylko każde osobno z własnym, plus wspólny urlop bez dzieci z ktorejkolwiek ze stron. Ale oni wspólnego nie mają i nie będą mieli. Mądrych rad nie mam, bo nie siedze w takie sytuacji. Na szczęście Uważam jednak, że dobrze, iż myślisz o nawiązaniu relacji z dziećmi, które sa rodzeństwem dla Twojej córki. Nic na siłę. Dzieci wyczuwają nieszczerość. Postaraj się, ale nie na siłę. Dzieciaki są u Was rzadko, więc trudno tak raz na dwa tygodnie poczuć więź. Po drugie - jest jakas spora różnica wieku oraz różnica płci. Trudno aby 7 latki uwielbiały się bawić i ich ciagnęło do malucha. Raczej to Małą będzie ciągnęło do starszych braci. Będziesz to mogla wykorzystać, ale nie przesadzaj A zarzuty, że nie gotujesz, jak chłopaki przyjeżdzają, olej. Gdy Starszy był mały, to otowałam tylko dla niego, bo jadł inaczej, niz ja i mąż. Gdy urodził się drugi, to maż gotował dla Starszego i dla siebie. Dopiero gdy Mlodszy zaczął jeść normalne jedzenie, to był gotowany jeden wspólny posiłek (mąż gotował ). Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: czy taki patchwork się uda? 19.12.23, 08:14 Wszystkie takie empatyczne w stosunku do niebiologicznych dzieci. Może i bym uwierzyła, jakbym na tym forum nie była od lat! I zakladam, że jakbym związała się z facetem, który ma dzieci, miałabym jego dzieci w dudzie, mówiac szczerze. No widzisz, a niektóre tu nic nie muszą zakładać, bo znają i z sukcesem ogarniają temat patchwotku na co dzień. Więc wysmarowałaś kilometrowy post bez sensu, bez znajomości tematu i bez jakiegokolwiek pojęcia, bo sprawa cię nie dotyczy. To też dość typowe na ematce, przynajmniej w twoim wykonaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
escott Re: czy taki patchwork się uda? 18.12.23, 19:39 Brutalnie mówiąc, to pachnie trochę tak, jak byś wcale nie bolała nad tym, jak by tu więź zbudować, tylko po prostu żałowała tym starym dzieciom tego jednego weekendu co drugi tydzień. Słabo to wygląda, że planujesz, że w przyszłości będą musiały nawet ten mały okruch z tatą dzielić z dużo młodszym nowym dzieckiem. Gdy rodzina jest wielodzietna, dba się o to, żeby każde dziecko z osobna dostało trochę uwagi obojga rodziców. Więc myślę, że do przepracowania masz tak naprawdę to, że to jest ok, że on przez te 4 dni w miesiącu nie zajmuje się młodszym dzieckiem i że nowa rodzina nie jest na równym planie. Niech nie będzie tak, że zdobędziesz się na ten budyń tylko po to, żeby w rzeczywistości zabrać im te weekendy. Odpowiedz Link Zgłoś
szaraiwka Re: czy taki patchwork się uda? 19.12.23, 11:03 mysle ze nalezy sobie w glowie poukladac - dzieci z poprzendiego zwiazku nie zagrazaja ani Tobie ani twojemu bombelkowi. Sa dziecmi. Potrzebuja milosci i uwagi ojca. Jesli ojciec mieszka z innymi osobami (toba i ich przyrodnim bratem) to im lepsza relacje zbudujecie w tym ukladzie tym lepiej dla wszystkich (dla Ciebie i twojego dziecka tez). Ja bym nie przejmowala funkcji ojca (niech sie stara) ale bylabym obecna a nie zachowywala sie jak ktos kto ma chwilowo w domu dwie obce osoby - np pilnowalabym zebysmy posilki jedli wspolnie i w tym czasie sluchac ich tak zebys Ty mogla je poznac. Ja chcialabym byc dla nich "bezpiecznym doroslym". Im lepiej beda sie czuly, wlasnie u Was a nie tylko u Taty, tym lepiej dla Was wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś