mieszkanienaturalnie
05.03.24, 15:30
Muszę napisać, bo się uduszę plus może jest tu jakaś ematka, która praktykuje takie zachowania i się nad sobą zastanowi.
Robiłam zakupy w markecie. Kiedy wchodziłam pod sklepem przywiązany był trzęsący się z zimna buldożek. Kiedy wychodziłam gdzieś po 15 minutach ten pies nadal tam był, więc postawiłam zaczekać aż pojawi się opiekun. Po chwili wyszedł ze sklepu typ, zapytałam go czy to odpowiedzialne zostawiać psa samego, poza tym psu jest zimno. Arogancko odpowiedział, że ah tak, zimno i że pies z nim żyje 7 lat i ma się dobrze. Coś tam mu odpowiedziałam i wsiadłam do auta.
I teraz hit, po którym opadły mi ręce, ale już się nie zatrzymywałam. Gość poszedł z tym psem do auta zaparkowanego 3 metry dalej, do którego zapakował jego oraz zakupy. Czyli, wolał żeby pies marzł w 7 stopniach na dworze bo obawiał się że pies mu zasmrodzi auto, zniszczy czy co tam myślał. Dramat.