la_felicja
13.03.24, 13:58
Ponura historia - staruszka 80+ w terminalnym stadium raka, umierała w szpitalu, zaczęto ją karmić przez sondę do żołądka, bo już nie była w stanie przełykać. Pani miała dwie córki, w tym jedną już na emeryturze. I akurat jak ta córka-emerytka musiała wyjechać na jakiś czas, staruszka jakimś sposobem wyrwała sobie tę sondę i zapadła w śpiączkę. Lekarze postanowili nie zakładać już drugiej sondy, młodsza córka się z ttym zgodziła, uznała, że to byłoby wbrew woli mamy. Zawiadomiła siostrę. Ta przyjechała najszybciej jak mogła (ale kilka dni jej to zajęło) i zrobiła straszny dżihad, zażądała nowej sondy, straszyła wszystkich wszystkim - i w rezultacie sonda została założona, ale starsza pani już przytomności nie odzyskała. Żyła jeszcze prawie dwa tygodnie.
A potem były sceny straszne. Między siostrami padły takie słowa, że tam już nie ma czego zbierać, one się już nie pogodzą. Młodsza może by się pogodziła, ale starsza przy każdej okazji powtarza z dumą jak to ona "walczyła o mamusię do końca" a nie że chciała tylko "pozbyć się kłopotu"
A w to wszystko zamieszana jest dalsza rodzina - zmarła miała dużo rodzeństwa w różnym wieku i w tej rodzinie jest mnóstwo kuzynów, ciotek, wujów, rodzeństwa ciotecznego itd - i prawie wszyscy bardzo ze sobą zżyci. A teraz zaczyna się to sypać, bo np jeden wuj głośno przy wszystkich oznajmił swoim dzieciom, że pod żadnym pozorem nie mają o niego "walczyć do końca" bo on nie chce się męczyć dłużej niż potrzeba - no i kolejna obraza gotowa.
Najbardziej szkoda dzieci tych obu sióstr - oni dorastali razem, traktowali się jak rodzeństwo, ich dzieci też spędzały wspólnie wakacje, święta itd - a teraz nie wiedzą jak się zachować, czy ich matki utrzymywanie kontaktów nie uznają za brak lojalności (chyba już jakieś fochy były na tym tle)
Co myślicie o takiej sytuacji? Miałyście coś takiego w otoczeniu?