youngagain
17.03.24, 22:23
Pisałam już kiedyś że wstrząsają mną czasem wątki, gdzie ktoś pisze rzekloby się neutralne rzeczy i jest zrównany z ziemią...Ostatnio ten wątek forumki, gdzie napisała z półuśmiechem że jej córeczka dorasta i przestaje być "jej słodka" córeczka. Wątek lekki, z takim zadumanym uśmiechem matki, która czuje upływ czasu i dzieciństwa swoich dzieci..Zarzuty padały grube - że jest toksyczna niemalże i nie daje córce oddychać😀
Moje wątki równiez jazda po bandzie, z pełna opinia psychologiczna, szyderą etc ..
I tak się zastanawiam czy naprawdę tak samo emama komunikuje się w realu. Ludzie popełniają błędy, robi głupie rzeczy, czasem widzą coś koślawo - ale jakoś tak na codzien nie słyszę tak mocnych i ostrych komunikatów wobec siebie. Nawet jeśli moja koleżanka wchodzi w nierokujaca relacje i pyta mnie na przykład o zdanie - to staram się to wyrazić w taki sposób, żeby jej nie urazić. Nie uważam że jest głupia, toksyczna, potrzebuje terapii - uważam, że MOIM ZDANIEM powinna zrobić coś inaczej...
Lubię życzliwość, lubię pomaganie sobie wzajemnie, wyrazanie opinii bez wycieczek personalnych. I patrząc jak emama się odnosi wobec siebie zastanawiam się czy ja żyję w jakiejś bańce czy po prostu są środowiska które tak się komunikują. Od razu z osądzaniem, epitetami, agresja...Czy to tylko net takie rzeczy z niektórych ematek wyciąga a w realu są sarenkami, nie mówiącymi w ten sposób?