Na początek zadanie, potem naswietlenie sprawy. Rozwinięcie po tym, gdy emamy odpowiedzą na pierwsze pytanie
Oto zadanie z fizyki, klasa 7, podręcznik, powtórzenie tematu.
Nie cytuję dokładnie zadania, ale z pamięci - o co w nim chodzi.
Zróbcie sondę wśród ludzi - pokażcie zdjęcie i powiedzcie, przy którym kierunku wiatru (zaznaczenie strzałkami) zagłówka widoczna na zdjęciu popłynie prosto?
Zadanie to syn miał na jakiejś kartkówce. Odpowiedział na to pytanie prawidłowo. Potem pomagał koledze z innej szkoły, który go prosił o pomoc w zrozumieniu tego działu (dynamika). Tak się złożyło, że kolega miał na poprawie sprawdzianu takie zadanie (jako zadnie, a nie sondaż). Odpowiedział jak syn, ale nie zostało mu to zaliczone. Kolega mający niskie notowania u swojego fizyka nie zdołał go przekonac do swojej odpowieedzi. Syn sie wkurzył i chce iśc do tego nauczyciela (inna szkoła) i mu wytłumaczyć, że odpowiedz jest ok.
Popieracie pomysł dziecka?
Odpuszczacie i namawiacie by się nie angażował?
Wkraczacie z pomocą? (akurat znacie tego nauczyciela, niekoniecznie na gruncie prywatnym, ale to nauczyciel z dawnej szkoły syna, często spotykacie go na ulicy?)
Taka sonda