imponderabilia20
02.06.24, 17:05
Pewnie część z was pamięta (a jeśli nie, to świetnie wyszukujecie) o moich tureckich sąsiadach z góry, tych co to świateł nie gaszą i okien nie zasłaniają.
Pytanie ogólne, gdyż szykuje się do zmasowanego ataku na moich tureckich przyjaciół, z racji tego, że rozmowa nie pomaga, mianowicie gdzie dla ematki jest granica zakłócania ciszy nocnej. Kiedy matka wezwie policję/sm, a kiedy będzie miała wątpliwości. Wiem, że dla każdego ta granica jest inna i nie mam pojęcia jak do takich zgłoszeń podchodzi policja, boje się konsekwencji.
Czy zakłócaniem będzie np. już głośna rozmowa gdzie słychać słowa, szuranie meblami, tupanie o podłogę, czy dopiero odgłosy mordu? - mówię oczywiście o powtarzających się, długotrwałych odgłosach, a nie że ktoś raz na miesiąc wrócił w nocy i rozłożył kanapę, która narobiła huku.