Dodaj do ulubionych

Psia szmina - dylemat

21.07.24, 21:30
Kto tu ma rację? Z całej rodziny tylko ja chciałam psa. Wzięłam więc na siebie obowiązki z nim związane: spacery, sprzątanie, karmienie a wcześniej nauka czystości. Od czasu do czasu awaryjnie z psem wyjdzie mąż lub dziecko, ale nie częściej niż raz na dwa tygodnie. Ostatnio miałam dużo spraw w pracy i rano wyprowadzałam zwierza, ale wracałam dopiero wieczorem i pozostali domownicy rodzinni musieli z nim wychodzić. Spotkało się to z pretensjami męża i córki, którzy twierdzą, że 2 tygodnie to już za długo. Nie mam wpływu na projekt w pracy, po prostu tak wypadło, może to potrwać jeszcze dłużej, kolejne 2 tygodnie. Czy oni mają rację z pretensjami, czy jednak ja, że to sytuacja wyjątkowa i nie powinno być problemu?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 21:38
      Nigdy nie chciałam psa psów nie lubię. Ale jak już trzeba było z przepisów i karmiłam wychodziłam nosiłam do lekarza. W życiu nie zawsze się robi co się lubi czasem trzeba sobie pomóc. Zwłaszcza że zwierzak sam sobie nie pomoże.
      Niech się wypchają weź człowieka do wyprowadzania (ewentualnie może dziecko się na kasę połasi?)
      • mallard Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 15:12
        ichi51e napisała:

        > Nigdy nie chciałam psa psów nie lubię. Ale jak już trzeba było z przepisów i karmiłam wychodziłam nosiłam do lekarza.

        Przed laty jakaś forumka założyła wątek z obszernym postem startowym, w którym napisała, że nie lubi psów, nie jada w domach, gdzie jest pies itd. itp. Po czym na końcu "dodała", że sama ma psa i głównie ona się nim zajmuje, bo członkowie rodziny, którzy sobie go sprawili nie bardzo się do tego kwapią - to nie byłaś przypadkiem Ty Ichi?
        • ichi51e Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 15:42
          Nie ja chociaż historia podobna do mojej. TZ miał psa ja się sprowadziłam do nich. On w pracy ja wtedy pisałam magisterkę. No to siedziałam z tym psem - był to mój własny piesierb i bez wątpienia był wyjątkowy - całą ciążę mnie wspierał swoim pyskiem na moim brzuchu, już był stary to że leżę i śpię bardzo mu odpowiadało. do dziś mam poczucie winy bo jak nasz synek miał 3 mce pojechałam z nim do mojej babci i właśnie wtedy pies dostał obrzęku płuc. Może się martwił gdzie zniknęliśmy? Nie sądzę żebym aż tak na niego narzekała 🤣Ale generalnie dalej nie lubię.
          Chociaż też nie wykluczam miał wkurzający zwyczaj kładzenia się na spacerze. Leżał kładł się a ja nad nim stać miałam - dzięki Bogu zawsze działała na niego piszczka…
    • berdebul Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 21:46
      Nie wzięłabym psa jeżeli pozostali domownicy prezentowali taką postawę.
      Możesz wziąć psa do pracy? Jeśli tak, brałabym ze soba i w doopie miała niepomocnych.
    • balladyna Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 21:52
      Teoretycznie, skoro chciałaś psa i takie były ustalenia, to jest Twój problem teraz, ale mówiąc szczerze, nie wyobrażam sobie, żeby w jakiejś trudnej, wyjątkowej sytuacji rodzina nie pomogła. Wyprowadzanie psa na spacer, to nie jest jakaś ciężka praca i wiadomo, że sytuacja nie będzie trwać wiecznie, projekt się skończy. Na Twoim miejscu, poszukałabym, może jakiś dzieciak za parę groszy zgodziłby się wyprowadzać psa. No i uważałabym na siebie, bo jak zachorujesz i będziesz chorować zbyt długo, to ci rodzina walizki wystawi, żebyś im komfortu życia nie zakłócała.
    • kanna Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 22:18
      Kto ma rację, ten stawia kolację wink

      Nie chodzi o rację, tylko brak komunikacji - jeśli panujesz dwutygodniowy projekt, trzeba rodzinę poprosić o pomoc, ustalić kiedy, zapytać, czy mogą itp. Ew pomyśleć o gratyfikacji. Omówić z nimi sytuację, nie stawiać pod ściana. Nikt nie lubi przymusu.

      Mam zwierzęta, zajmuje się nimi głównie córka, ja jej pomagam, jak wyjeżdża.
      Kiedy chciałyśmy wyjechać razem, omówiłam sytuację z synem, zapytałam, czy się zgodzi, poprosiłam o zapisanie terminu w kalendarzu itp.
    • mika_p Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 22:46
      Dwa tygodnie, może cztery, to nie jest jednorazowa awaryjna sytuacja, tylko stała konkretna zmiana. Dodaj do tego, że od kilku tygodni są upały, a twoi domownicy, zamiast siedzieć w domu czy dowolnym klimatyzowanym wnętrzu, muszą wyjść w najgorszy upał z psem.
      Chciałaś psa, to mu zorganizuj regularną opiekę
      • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 21:45
        mika_p napisała:

        > Dodaj do tego, że od kilku tygodni są upały, a twoi domown
        > icy, zamiast siedzieć w domu czy dowolnym klimatyzowanym wnętrzu, muszą wyjść w
        > najgorszy upał z psem.
        > Chciałaś psa, to mu zorganizuj regularną opiekę
        >
        W UPALNE DNI NIE WYCHODZI SIE Z PSEM!!!
        jak jest upał wychodzi się o świecie i wieczorem.
        • bardzo_wredna_dziewucha Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:11
          sueellen napisała:

          > W UPALNE DNI NIE WYCHODZI SIE Z PSEM!!!
          > jak jest upał wychodzi się o świecie i wieczorem.

          Yyyy, co? A gdzie wtedy ten pies robi siku i kupę (czyli sikupę?). Masz psa? Mam nadzieję, że nie.
          • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:30
            bardzo_wredna_dziewucha napisała:

            > sueellen napisała:
            >
            > > W UPALNE DNI NIE WYCHODZI SIE Z PSEM!!!
            > > jak jest upał wychodzi się o świecie i wieczorem.
            >
            > Yyyy, co? A gdzie wtedy ten pies robi siku i kupę (czyli sikupę?). Masz psa? Ma
            > m nadzieję, że nie.


            www.psy.pl/artykuly/porady/jak-dbac-o-psa-w-trakcie-upalow
            Wow. Just wow 😮 jestem w ciężkim szoku. Serio.
            Proponuję abyś sama przespacerowała się po rozgrzanym asfalcie na bosaka i opisała wrażenia. A tymczasem się doedukuj zanim zabijesz swojego pupila któregoś pięknego gorącego dnia...
            • leosia-wspaniala Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 08:49
              Ale wiesz Sarenko, że w Polsce bywają upalne okresy i ani ranek ani wieczór nie dają wytchnienia?
        • berdebul Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:30
          I pies sika co 12h? Pogięło Cię?
          • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:58
            berdebul napisała:

            > I pies sika co 12h? Pogięło Cię?

            W środku upalnego dnia można wypuścić psa na chwilę na trawę. Dosłownie na chwilę. Załatwia co ma załatwić i do domu. Spacer tylko rano i wieczorem. Opiekuje się psami zawodowo ( cudzymi) i nigdy bym ich nie naraziła na przegrzanie w tak głupi sposób. Jeszcze mi pozew do szczęścia potrzebny 🙄.
            • mika_p Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 23:27
              > W środku upalnego dnia można wypuścić psa na chwilę na trawę.

              A jaka to różnica z perspektywy człowieka, który nie ma ochoty ruszać się z domu i nie musiałby, gdyby nie to, że trzeba psa dosłownie na chwilę wypuścić na trawę? Po takiej chwili i tak znowu człowiek jest spocony, zwłaszcza, jak musi do tej trawy dojść choćby i kolejną chwilę
              • berdebul Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 23:45
                Pytanie czy jest ogród, taki w którym pies sika i faktycznie „wypuszczenie” sprowadza się do uchylenia drzwi, oraz ich ponownego otwarcia jak pies wróci, czy jednak trzeba ruszyć się z domu.
                • turbinkamalinka Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 00:00
                  berdebul napisała:

                  > Pytanie czy jest ogród, taki w którym pies sika i faktycznie „wypuszczenie” spr
                  > owadza się do uchylenia drzwi, oraz ich ponownego otwarcia jak pies wróci, czy
                  > jednak trzeba ruszyć się z domu.

                  Też się nad tym zastanowiłam. U mnie drzwi są otwarte, pies od biedy załatwi się w ogrodzie. Ale rano i wieczorem przydałby się dłuższy spacer. Owszem w razie choroby ratujemy się "puszczeniem psa" ale ogólnie to nie zadziała. Mam "kundla myśliwskiegi" który potrzebuje biegać. On nawet nie potrzebuje "mnie". Potrzebuje węszyć, szukać, biegać. Ale muszę (lub partner) być obok, do miejsca gdzie mogę psa puścić mam blisko. Ale i tak pies potrzebuje minim godziny żeby pies "odczuł" spacer. Czyli jakbym chciała na kogoś zwalić obowiązek to są minimum 2-4 godziny dziennie.
                  Nie przemawia do mnie argument że to wyjątkowa sytuacja, że to pierwsze raz (ile miesięcy autorka ma tego psa?), że to tylko... no chyba że autorka ma schemat "wychodzę z psem na 10 minut rano, 15 po pracy i na godzinę wieczorem". Wtedy może lepiej było poszukać termoforu w kształcie psa
              • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 00:34
                mika_p napisała:

                > > W środku upalnego dnia można wypuścić psa na chwilę na trawę.
                >
                > A jaka to różnica z perspektywy człowieka, który nie ma ochoty ruszać się z dom
                > u i nie musiałby, gdyby nie to, że trzeba psa dosłownie na chwilę wypuścić na t
                > rawę? Po takiej chwili i tak znowu człowiek jest spocony, zwłaszcza, jak musi d
                > o tej trawy dojść choćby i kolejną chwilę
                >
                Jak masz blok to musisz dojść. Jak masz dom to kwestia otworzenia drzwi. Tak czy owak w środku upalnego dnia na żaden spacer z żadnym psem się nie pisze i każdy weterynarz powie to samo. Szybkie siku na trawce w cieniu ok. Ale nie można tego w żaden sposób nazwać wychodzeniem na spacer!
                • turbinkamalinka Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 00:53
                  sueellen napisała:

                  > Jak masz blok to musisz dojść. Jak masz dom to kwestia otworzenia drzwi. Tak cz
                  > y owak w środku upalnego dnia na żaden spacer z żadnym psem się nie pisze i każ
                  > dy weterynarz powie to samo. Szybkie siku na trawce w cieniu ok. Ale nie można
                  > tego w żaden sposób nazwać wychodzeniem na spacer!

                  Są psy które za nic nie załatwią się w swoim ogrodzie. Miałam sunię która musiała odejść dość spory kawełek od bloku aby zrobić siku.
            • berdebul Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 23:45
              I psy masowo mrą w miastach od wyjścia na siku. Błagam Cię.
              • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 00:42
                berdebul napisała:

                > I psy masowo mrą w miastach od wyjścia na siku. Błagam Cię.
                Jestem w szoku że panuje taka ignorancja. Podobno ematka kocha psy?
                Psy się nie pocą, nie regulują temperatury tak jak człowiek i łatwo mogą sobie poparzyć łapy. Może od razu nie padną ale na zdrowie im taki spacer na pewno nie wyjdzie.
                • banicazarbuzem Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 06:32
                  A jak ktoś nie ma w pobliżu trawy? Albo musi do niej dojść spory kawałek?
                  A pies sygnalizuje, że ma potrzebę wyjścia. Mam mu powiedzieć, żeby poczekał do zachodu słońca?
                  No nie wiem czy będzie zadowolony.
                  Mojemu bardziej przeszkadza deszcz niż upały.
                • berdebul Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 11:29
                  Ignorancją właśnie się popisałaś. Oczywiście, że psy się pocą - na stopach. Regulują w inny sposób, ale na bogów, nie są zmiennocieplne. Łapy się zabezpiecza - specjalne kremy na łapy, oraz buty, jeżeli nie ma cienia.
                  Nie wszystkie psy sikają w swoim ogrodzie, albo blisko bloku, zdrowszy spacer niż trzymanie moczu po 12 godzin, bo wtedy wzrasta ryzyko infekcji pęcherza i problemów z nerkami.
            • leosia-wspaniala Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 08:50
              >Opiekuje się psami zawodowo ( cudzymi)

              Jeszcze niedawno pracowałaś zdalnie...
              • turbinkamalinka Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 09:00
                leosia-wspaniala napisał(a):

                > >Opiekuje się psami zawodowo ( cudzymi)
                >
                > Jeszcze niedawno pracowałaś zdalnie...

                Bo ona zdalnie wyprowadza te psy.
                • banicazarbuzem Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 09:21
                  I dlatego pies w upał od razu ląduje na zielonej trawce jeśli już go przypili
                  • turbinkamalinka Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 15:27
                    banicazarbuzem napisała:

                    > I dlatego pies w upał od razu ląduje na zielonej trawce jeśli już go przypili
                    Ąle się teleportuje z domu na trawnik? Rewalacja szczególnie w u mnie. Ja żeby psa postawić na trawie (poza swoim ogrodem) muszę przejść jakieś 300m po chodniku do tego w pełnym słońcu
              • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 11:44
                leosia-wspaniala napisał(a):

                > >Opiekuje się psami zawodowo ( cudzymi)
                >
                > Jeszcze niedawno pracowałaś zdalnie...

                Właśnie dlatego że pracuje zdalnie z domu mogę się jednocześnie zajmowac się psami. Dzięki temu dzieciarnia nie truje mi d* o pieska bo pieski są, nie mam bólu głowy co zrobić z urlopem i nie muszę martwić się kosztami weterynarza czy zabiegami higienicznymi. Same przyjemności, zero kosztów.
    • karyna-z-tarchomina Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 22:49
      Pies ma rację!
    • lauren6 Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 22:58
      Mają rację. Nie powinnaś była brać psa, skoro inni domownicy go nie chcieli.
    • cranberries1983 Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 23:02
      no ppopełniłas bład chcenie pieska
      ktos ienim zajmie
      opowiadałaś, zę sama ogarniesz, a potem be pytania zrzuciłaś na rodzinę!
    • pseudo_stokrotka Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 23:12
      Co to jest szmina?

      Moim zdaniem Ty masz rację. W rodzinie każdy ma swoje hobby i marzenia, i nie musi mieć akceptacji wszystkich domowników do tego. Zakładam, że jeśli mąż zapisały się na kurs nurkowania albo gry na banjo i musiałabyś go wozic na zajęcia przez 2 lub 4 tygodnie, to też byś się zgodziła?
      A jeśli córka zapisze się na kółko teatralne to będziesz z nią ćwiczyć role?
      Jeśli tak, to moim zdaniem też możesz od nich oczekiwać, że zajmą sie psem przez jakiś czas.

      • mika_p Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 23:22
        Załóżmy, że nie cierpisz banjo, a mąż pragnie się wyrażać właśnie w tym instrumencie, ustalacie więc, że będzie ćwiczył tylko wtedy, kiedy cię nie ma w domu. Wszystko fajnie bangla aż do listopada, nagle łamiesz nogę i nie ruszysz sie z domu przez dwa miesiące. Na dworze zimno i pada, mąż nie może wyskoczyć do parku poćwiczyć, chce to robić w domu. Ty nie chcessz słuchać banjo i przecież ci obiecał, że nie będziesz musiała. kto ma rację?
        • pseudo_stokrotka Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 21:27
          Ale serio pytasz? W takiej sytuacji jak opisałaś, oczywiście mąż. Jeśli siedzę w domu 2 miesiące, nie oczekuję, że nie dotknie banjo przez ten czas!
          Słuchanie banjo nie jest aż tak niemożliwe do zniesienia, tak jak i opieka nad psem ukochanej osoby, nawet jeśli nie jest to nasz ukochany pies. Tak to widzę i tak to u mnie w rodzinie działa. Robimy dla siebie rzeczy, za którymi sami może nie przepadamy, i im również pozwalamy się realizować, nawet jeśli umówiliśmy się na coś ale okoliczności się zmieniły.
          • mika_p Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 21:51
            To dlaczego mąż nie może iść do jakiegoś kumpla pograć w garażu, tylko zwala mi na głowę coś, czego nie cierpię?
            4 tygodnie ciurkiem to nie jest jednorazowa awaryjna sytuacja
          • arthwen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 13:19
            Tyle że przed słuchaniem gry na banjo to można się jednak zabezpieczyć słuchawkami. Wyjścia z psem na spacer za kogoś nie sposób uniknąć.
            • yadaxad Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 13:49
              Wielu rzeczy przy wspólnym życiu się nie da uniknąć. Wyrzucania tylko swoich śmieci, odkurzenia tylko swojego kurzu, podania herbaty tylko dla siebie, tylko swojej lodówki.
              • arthwen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 13:51
                Przy czym śmieci, odkurzanie i lodówka (bo akurat z herbatą to się nie zgodzę tongue_out) to są te punkty, które są w pakiecie wspólnego życia. Pies natomiast jakby niekoniecznie.
                • yadaxad Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 14:33
                  Jest, jeśli został przyjęty do mieszkania. No chyba, że jest trzymany w klatce, to wtedy należałoby dręczenie zgłosić. Pies to nie tylko wyprowadzanie. Wody w upały mu też nie dają, bo jakby nie było to też zajmuje jakiś czas poświęcony psu.
                  • arthwen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 14:37
                    Tak, wymyśl sobie jeszcze bardziej absurdalne przykłady jak to dręczą tego psa.
                    • yadaxad Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 15:00
                      Absurdalne jest, że wyprowadzenie psa przez jakiś czas, na załatwienie fizjologicznych potrzeb jest strasznym problemem.
                      • zerlinda Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 15:10
                        yadaxad napisał(a):

                        > Absurdalne jest, że wyprowadzenie psa przez jakiś czas, na załatwienie fizjolog
                        > icznych potrzeb jest strasznym problemem.
                        Dla mnie by było strasznym problemem. Jeszcze przecież po tym psie trzeba posprzątać. Ble.
                      • laura.palmer Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 15:16
                        Jest problemem, ja nienawidziłam wychodzić z psem kiedy mój eks wyjeżdżał. Samego psa lubiłam, ale spacery 3 razy dziennie były przykrym, upierdliwym obowiązkiem.
                      • arthwen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 15:55
                        A nie jest? Wyprowadzanie psa codziennie i sprzątanie po tym psie jest problemem. Dlatego ludzie, którzy mają z tym problem zazwyczaj nie decydują się na psa. Tu ktoś zdecydował za nich, a wymaga od nich.
      • danaide2.0 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 07:48
        O, nie znałam.

        Myślałam, że o makijażu dla psów będzie!
        • danaide2.0 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 07:50
          Ale teraz ja mam dylemat - co ma wątek o spacerze do tytułu o penisie psa w erekcji? Wstyd wyprowadzać pobudzonego czy jak?
    • majenkirr Re: Psia szmina - dylemat 21.07.24, 23:54
      Nie miałabym takiego problemu, bo nie wyszłabym za faceta, który nie chce psa😉, ale w Twojej sytuacji to chyba błędem było wzięcie czworonoga.
    • astomi25 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 06:26
      Sytuacja z kategorii " o matko, dla mnie nie do pomyslenia".
      Dziwna masz rodzine. Pomijajac, ze psa nie chcieli, w podbramkowych sytuacjach rodzina sobie pomaga bez pretensji i jeczenia - to raz.
      Dwa -ten pies juz jest. I serio oni traktuja go jsl rzecz, jak twoja fanaberie? Cos co jest tylko twoim obowiazkiem? Nie mysla, ze to stworzenie zyje, czuje i musi siku?? Nie pokochali/ polubili go?
      Dla mnie sytuacja z gatunku s-f. U nas nie wszystkie zwierzeta sa planowane i przez wszystkich chciane. Natomiast jak juz sa, to kazda jedna osoba z rodziny sie nimi zajmuje. Karmienie/ spacery/ czesanie/ zabawa.

      Moze i teoretycznie rodzina ma racje...a praktycznie sa do odstrzalu wink
      • black.emma Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 06:57
        astomi25 napisała:

        > Dwa -ten pies juz jest.

        Kolejny wątek, w którym pada argument: "już jest". Może trzeba myśleć zanim się podejmie decyzję?
        Nie możesz z góry zakładać, że rodzina pokocha psa. No nie pokochała, a musi z nim żyć na co dzień i jeszcze nagle dostała dodatkowe obowiązki z nim związane. Niezbyt fajne.

        > Moze i teoretycznie rodzina ma racje...a praktycznie sa do odstrzalu wink

        Wow, mocne słowa. Rodzina do odstrzału przez fanaberię...
        • astomi25 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 07:01
          Tak. Bo patrz punkt pierwszy - w trudnych sytuacjach rodzina sie wspiera.
          Jak autorka zlamie noge, to tez sie wypna?
          A jak bedzie musiala byc hospitalizowana, to oddadza pieska do schroniska?

          Dla mnie taka rodzina to s-f.
          Moze ty masz inna wink
          • astomi25 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 07:10
            I jeszcze dodam, ze nie musi kochac zwierzaka, widocznie autorka sie z tym liczyla.
            Ale chyba maja rozum i uczucia i wiedza, ze ten pies to zywe stworzenie i jednak porzebuje opieki?
            Czy nie?
            • black.emma Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 08:17
              A autorka co? Nie wiedziała, że pies będzie potrzebował opieki? Nie wtedy kiedy jej pasuje, ale zawsze. Rodzina przytomnie nie chciała się podejmować zobowiązania, a autorka radośnie wzięła pieska i teraz nagle zdziwienie, że ten nie poczeka, aż się skończy projekt.
              Rodzina przecież się opiekuje psem, ale nie dziwię się, że nie jest zachwycona.
          • black.emma Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 08:13
            astomi25 napisała:


            > Dla mnie taka rodzina to s-f.
            > Moze ty masz inna wink
            >
            No proszę, jakie piękne wycieczki personalne. Tak, mam inną. U nas takie decyzje podejmuje się wspólnie, nikt nie bierze sobie psa, chomika, węża bez zgody innych a potem wciska im pod opiekę bo ma ważniejsze sprawy.
            • astomi25 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 11:56
              A ja mam rodzine gdzie kazdy za kazdym murem stoi. smile
              • nick_z_desperacji2 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:00
                A teraz wyobraź sobie, że mąż ma męża, ale jedzie w delegację. I teraz musisz mu codziennie wrzucać żywą mysz. Fajnie nie? Wąż już jest.
                • nick_z_desperacji2 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:00
                  mąż ma węża
                • astomi25 Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 15:12
                  Dylemat z gatunku sf.
                  Moj maz nie trzyma gadow, bo ich nie lubi. A ja bym nigdy tam myszy wrzucic nie mogla, bo myszy to ja ratuje a nie zabijam. I maz o tym wie.
                  Jesli pies dla rodziny autorki jest tak wielkim problemem, jakim dla mnie bylby waz, to dlaczego jednak jest w tej rodzinie.
                  Bo nie wierze, ze maz i corka sie psow boi/ brzydzi/ nienawidzi a autorka i tak na swoim postawila.
                  • nick_z_desperacji2 Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 16:23
                    Jest bo autorka się uparła, a że raczej nie ma 10 lat, to naiwnie uwierzyli, że skoro obiecuje, że się zajmie to się zajmie. Na drugi raz się już nie nabiorą.
          • laura.palmer Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 08:21
            astomi25 napisała:

            > Jak autorka zlamie noge, to tez sie wypna?A jak bedzie musiala byc hospitalizowana, to oddadza pieska do schroniska?

            Właśnie dlatego nie bierze się zwierzęcia wymagającego dużego nakładu pracy jeśli pozostali domownicy nie wyrażają na to zgody. Złamiesz nogę czy się pochorujesz i obowiązek spada na innych.
          • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 21:52
            astomi25 napisała:


            > Jak autorka zlamie noge, to tez sie wypna?
            > A jak bedzie musiala byc hospitalizowana, to oddadza pieska do schroniska?

            Oni tego psa NIE CHCIELI. Pies to nie zabawka. Watkodajka powinna była przemyśleć backup plan. Ja osobiście psa nie mam ani żadnego zwierzaka bo jestem odpowiedzialna i wiem jaki to obowiązek. Ale psa zawsze chciałam mieć więc zostałam psia niańka i opiekuje się cudzymi. Mam przyjemność bez obowiązków. Wilk syty i owca cała.
            >
            > Dla mnie taka rodzina to s-f.
            > Moze ty masz inna wink
            >
          • leosia-wspaniala Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 08:55
            Rodzina się powinna wspierać, ale tu trudną sytuację spowodowała autorka. To trochę tak jakby np. zwolniła się z pracy bez powodu i narzekała, że mąż niezadowolony, bo powinien wspierać bezrobotną żonę. Albo zabalowala z koleżankami i narzekała, że mąż niezadowolony, bo żona ma kaca, a przecież powinien wspierać w chorobie
      • ruscello Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 07:03
        Po prostu każdy ma inne potrzeby. Dla mnie nie do pomyślenia, że ktoś wprowadza zwierzę bez zgody męża/żony. I gdybym już miała odstrzeliwać, to od razu na progu małżonka z niechcianym zwierzakiem wink
    • eagle.eagle Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 06:58
      Jak często wypadają Ci takie projekty w pracy? Jak długo już macie psa?
      Biorąc psa wiedziałaś że będą tygodnie w których nie będziesz mogła się nim opiekować ?
    • m_incubo Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 07:09
      Teoretycznie mają rację - wzięłaś psa wbrew ich wyraźnej niechęci.
      Ale z drugiej strony w moim pejzażu wewnętrznym nie mieści się sytuacja, w której reszta rodziny odmawia pomocy i twierdzi: rób co chcesz, to nie nasz interes.
      Więc to nie w pracy i nie w psie leży główny problem.
      • black.emma Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 08:19
        Przecież się opiekują tylko mają pretensje. Nigdzie nie jest napisane, że pies został pozbawiony opieki.
    • laura.palmer Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 07:40
      Wychodzenie z psem to upierdliwy i nieprzyjemny obowiązek i też bym narzekała, gdyby mnie domownik uszczęśliwił tym na dłużej niż 2-3 dni. Raz że trzeba plan dnia dostosować pod psa, nigdzie nie można zostać dłużej bo pies czeka na spacer, to jeszcze trzeba sprzątać koopska, bleee. Nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż wziął psa, bez mojej wyraźnej zgody, bo to się zawsze kończy tak, jak w poście startowym - dłuższa praca, jakiś wyjazd, choroba i obowiązki związane z psem spadają na domowników.
    • komunia23 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 08:30
      Dla mnie wygląda to jakby rodzina zmierzała ku upadkowi. Bardzo przykra sytuacja, ale może ten pies miał się pojawić po coś, np po to żeby uświadomić sobie, że męża i ciebie nic już nie łączy.
      • mama-ola Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 09:28
        Peron ci odjechał.
        • komunia23 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 09:37
          Nie toleruję chamstwa na forum, więc uważaj na słowa.
          • mama-ola Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 09:46
            Też nie toleruję. Zwrotu o peronie nie postrzegam jako chamskiego.
    • maslova Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 09:42
      A mnie zastanawia, skąd użycie w tytule wątku słowa "szmina".
      • 35wcieniu Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 21:47
        Test dla moderacji, ale nie zdała.
        • arthwen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 13:23
          A co to znaczy? Bo boję się googlać po takiej odpowiedzi...
        • danaide2.0 Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 16:59
          Ja nie wiem, czego moderacja zdała lub nie. Większość forum się po tym tytule prześlizgnęła i prowadzi sobie dyskusję w najlepsze. O wyprowadzaniu psów i podziale obowiązków czy o czym tam. Może więc nie zdali ci, którzy postanowili zadać pytanie o nieznane dla niektórych słowo w tym konkretnym kontekście (też jestem w tym gronie)?
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 10:37
      I oni, i ty. Oni, bo to twój problem, jak wzięłaś psa, trzeba było pomyśleć, co z nim będzie w "wyjątkowej sytuacji", a ty, bo to twoi najbliżsi i jeśli się zdarza ta wyjątkowo sytuacja powinni ci pomóc, nawet kosztem swojej wygody.
      • memphis90 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 20:12
        Wyjątkowo przez 4 tyg, a może więcej..?🤔
        • nick_z_desperacji2 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:02
          I na pewno to jeden jedyny raz. Wcześniej do głowy jej nie przyszło, że mają w pracy projekty, które ją zatrzymują po godzinach. I później się jej też nie zdarzy.
    • pursuedbyabear Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 10:48
      Teraz jest mnóstwo chętnych na wyprowadzanie psów, poszukaj na okolicznych grupach FB.
      Co do reakcji rodziny - współczuję.
    • kocynder Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 10:57
      Zdecydowanie zgadzam się z Balladyną.
      Pierw zastanowiłabym się gdzie zrobiłam gigantyczny błąd w wychowaniu córki, że konieczność kilkutygodniowej pomocy mamie jawi się jej jako problem i powód do pretensji? A potem zastanowiłabym się, co, (przecinek), zrobić z mężem, który na wypadek mojej choroby wywali mnie za drzwi, bo przecież on chciał mieć zdrową żonę i na taką się umawiał a nie chore babsko... uncertain Pies jest w twojej rodzinie serio najmniejszym problemem...
      • ruscello Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 11:14
        Jak to ludzie się różnią. Dla mnie największym problemem w rodzinie byłaby osoba, która dla swojego chcenia, mimo sprzeciwu reszty (a głównie współmałżonka) przynosi do domu zwierzę czy cokolwiek innego mającego ogromy wpływ na życie rodziny. I zastanawiałabym się, co z nią jest nie tak, nie z pozostałymi.
        • kocynder Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 11:23
          Tak czy siak - nie pies jest ich problemem, a w sumie brak chęci bycia rodziną? Ona sama decyduje, że chce mieć psa i go bierze mając w zadku zdanie męża i córki, mąż i córka mają ją w zadkach i odmawiają nawet ściśle określonej czasowo pomocy... Mocno to niefajne.
          • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 21:58
            Problem jest taki, że nikt z rodziny poza panią psa nie chciał. Nie chcą, nie lubią i mają do tego prawo. I mają prawo narzekać że się na nich zrzuca swoje obowiązki i to długoterminowo. Wysiazuja się i psem się zajmują, tyle że BEZ ENTUZJAZMU. I mają rację.
        • bluea.nna1 Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 18:07
          Dokładnie
      • laura.palmer Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 11:49
        Żartujesz sobie? Ja brałam ślub z własnej woli, nikt nie narzucił mi małżonka i wiem że wiąże się to z koniecznością opieki I wsparcia w przypadku choroby lub zniedołężnienia. Psa nigdy nie chciałam i gdyby mąż postanowił mnie uszczęśliwić czworonogiem, to sorry ale nie. Oczywiście że bym wyprowadzała, gdyby mąż z jakiegoś powodu nie był w stanie sam tego robić, ale byłabym wściekła na taki brak odpowiedzialności, że bierzesz sobie zwierzę, a planem B na wypadek gdy sama nie możesz, jest zrzucenie opieki na innych, którzy od samego początku byli na nie.
        • kocynder Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:01
          No więc u nich problemem nie jest pies, a ogólnie "każdy sobie rzepkę skrobie". Czyli fakt że nie stanowią wspólnej rodziny, a grono lokatorów, mieszkających pod tym samym adresem.
          Skoro jest mega foch o dwa czy trzy tygodnie wyprowadzenia psa, to gdyby ośmieliła się złamać nogę? No skandal! A poważnie zachorować? No, mąż się ze zdrową umawiał na życie, a nie z taką wybrakowaną...
          • laura.palmer Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:13
            kocynder napisała:

            > No, mąż się ze zdrową umawiał na życie, a nie z taką wybrakowaną...

            No to widocznie źle zrozumiał słowa przysięgi małżeńskiej albo nie zapoznał się z prawami i obowiązkami wynikającymi z założenia rodziny. Bywa i tak.
          • turbinkamalinka Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:27
            kocynder napisała:

            > No więc u nich problemem nie jest pies, a ogólnie "każdy sobie rzepkę skrobie".
            > Czyli fakt że nie stanowią wspólnej rodziny, a grono lokatorów, mieszkających
            > pod tym samym adresem.
            > Skoro jest mega foch o dwa czy trzy tygodnie wyprowadzenia psa, to gdyby ośmiel
            > iła się złamać nogę? No skandal! A poważnie zachorować? No, mąż się ze zdrową u
            > mawiał na życie, a nie z taką wybrakowaną...
            >
            Zgadzam się że to nie jest kwestia tylko psa. Z drugiej strony uszczęśliwianie rodziny zwierzakiem jest dla mnie dziwne. Ja lubię zwierzęta. Jedne bardziej, drugie mniej ale ogólnie lubię. Ale jakby mnie chłop uszczęśliwił jakimś ptactwem to najpierw ukatrupiłabym chłopa a potem myślałabym co z tym nieszczęsnym drobiem zrobić. Nie lubię i już. Brzydzę się piór.
            Jestem sobie również wyobrazić wkurz któregoś ze współmałżonków w razie jakiegoś wyjazdu. Najprawdopodobie pani. Trafia się jakiś spontaniczny wyjazd w fajne miejsce dla obojga. Autorka zostaje w domu bo na tak szybko nie znalazła opiekuna dla psa. A później wątek typu "Kto ma rację. Mąż bo to było jego marzenie i stwierdził że jedzie z kolegą? A może ja bo to było również moje marzenie a mąż stwierdził że skoro chciałam psa to powinnam z nim zostać"
          • bieda_tubka Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 11:46
            >No więc u nich problemem nie jest pies, a ogólnie "każdy sobie rzepkę skrobie"

            no właśnie. rodzina nie chce psa, a mamusia sobie sprowadza a potem jeszcze zwala opiekę nad nim na innych.

            >Skoro jest mega foch o dwa czy trzy tygodnie

            cztery. to nie jest doraźna pomoc w stylu: weź azorka na spacer, bo mam biegunkę.

            >A poważnie zachorować? No, mąż się ze zdrową umawiał na życie, a nie z taką wybrakowaną...

            no nie, kodeks rodzinny ma na ten temat inne zdanie, jak bierzesz ślub to się umawiasz i na zdrowego małżonka i na chorego i jesteś świadoma "praw i OBOWIĄZKÓW". mój partner może zachorować, zajmę się nim. jak mi przywlecze do domu tarantulę, to nie, nie zajmę się nią i nie będę dla niej skrobać rzepki.

            w ogóle dobrze by zamienić w tym wątku psa na mniej sympatyczne zwierzątko: pająka, szczura, mysz, węża, jaszczurkę. ciekawe ile ematek broniących zachowania autorki chętnie wrzucałoby żywą mysz do terrarium ptasznika w imię pomocy w rodzinie.
            • yadaxad Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 13:01
              Tych zwierzątek nie karmi się codziennie i co ma relacja z psem do patrzenia na węża boa. Ten pies, by nikt z reszty domowników "go nie miał" jest w mieszkaniu zamknięty w klatce? Przy psie jest więcej spraw niż wyprowadzanie i jakoś nie wyobrażam sobie, by mógł egzystować w takich warunkach w jednym mieszkaniu.
        • astomi25 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:06
          Dlatego najlepiej brac sobie wspolmalzonka, ktory ma takie lub bardzo podobne priorytety.
          W zyciu bym nie wyszla za kogos kto nie lubi psow, bo pies w domu jest dla mnie bardzo wazny.
          smile
          Ty piszesz,ze bys sie zgodzila gdyby msz chcial, ale bylabys wsciekla. Gdzie tu sens?
          To predzej czy pozniej musi prowadzic do konfliktow.
          • astomi25 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:08
            * takie same
            * maz

            I odpowiadalam na post Laury smile
          • laura.palmer Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:12
            Gdzie ja napisałam, że bym się zgodziła? 😳 W życiu. Piszę o sytuacji, że mąż bierze psa bez konsultacji ze mną, co na całe szczęście raczej nigdy nie nastąpi, bo oboje wolimy koty.
            • kocynder Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:14
              No i właśnie o tym pisze Astomi. Dobraliście się podobnymi preferencjami. A gdyby twój mąż nie lubił kotów a upierał się przy psie? wink
              • laura.palmer Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:28
                No to byłoby jak u autorki. Ja jestem na nie, mąż o tym wiedział już przed ślubem i gdyby mimo to wziął psa, byłabym bardzo niezadowolona i oczekiwałabym, że wyprowadzanie i higienę ogarnie we własnym zakresie.
      • m_incubo Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 12:26
        Ale zaraz, gdzieś autorka napisała, że małżonek zapowiedział jej, że zostanie wywalona za drzwi w razie złamania nogi czy tylko tak bez sensu pier#@#lisz?
        Też bym była mocno niezadowolona, gdyby ktoś, nawet najbliższy, na kilka obarczył mnie obowiązkami związanymi z psem, średnio lubię psy, ale od niezadowolenia do wymiany żony/męża chyba daleka droga.
      • memphis90 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 20:13
        >na wypadek mojej choroby wywali mnie za drzwi, >bo przecież on chciał mieć zdrową żonę i na taką >się umawiał a nie chore babsko...
        Sytuacja eskaluje szybko, jak widzę… 🤔
        • bieda_tubka Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 09:16
          zaraz się okaże, że mąż w ogóle zagraża jej życiu i zdrowiu, zdradza ją i jej nienawidzi, bo kto to widział nie chcieć pieska?
      • bieda_tubka Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 09:15
        >Pierw zastanowiłabym się gdzie zrobiłam gigantyczny błąd w wychowaniu córki

        no, nic tylko skonsultować się z inną matką, która popełniła błąd, może z matką Katarzyny W?

        > konieczność kilkutygodniowej pomocy mamie jawi się jej jako problem i powód do pretensji?

        a jakby mama nie chciała psa, córka by naciskała, a potem kilka tygodni opieki spadłoby na mamę?

        > A potem zastanowiłabym się, co, (przecinek), zrobić z mężem, który na wypadek mojej choroby wywali mnie za drzwi, bo przecież on chciał mieć zdrową żonę i na taką się umawiał a nie chore babsko..

        o, dawno nie było na forum tak kuriozalnego porównania. niechciany pies = żona big_grin
        • nick_z_desperacji2 Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 16:30
          bieda_tubka napisała:

          > a jakby mama nie chciała psa, córka by naciskała, a potem kilka tygodni opieki
          > spadłoby na mamę?
          To córka byłaby nieodpowiedzialna, rozpuszczona i należałoby jej zabrać kieszonkowe, telefon i co tam jeszcze, a z zabranego kieszonkowego opłacić kogoś do wyprowadzania. Ale to gdyby to było dziecko, ewentualnie mąż. A to jest autorka, więc nie jest nieodpowiedzialna tylko jej wypadło i należy ją wyręczyć z pieśnią na ustach. Jak dasz do zrozumienia, że ci to nie pasuje, to jesteś bez serca i chorą zonę też wyrzucisz. Proste.
    • malia Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 13:46
      Już się tak nie produkujcie, on/ona napisała to tylko po to, żeby dać głupkowaty tytuł i patrzeć jak się sytuacja rozwinie
    • kaktusowepole Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 15:38
      Cholernie byłoby mi przykro , że mój mąż moja córka nie potrafi ulitowac się nad żywym stworzeniem które mieszka z nimi w domu. Widać że nie lubią , nie kochają tego psa.
      Więcej psów bym.nie brała a temu zapewniła pettsitera. Wstyd dla domowników. I tu nie ważne go.niw chcieli każdy powinien mieć serce.
      • memphis90 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 20:16
        >mój mąż moja córka nie potrafi ulitowac się nad >żywym stworzeniem
        Ale przecież chodzą i to w porze największych upałów, tylko narzekają…

        >Widać że nie lubią , nie kochają tego psa.
        A muszą…?

        >Wstyd dla domowników
        Dlaczego wstyd?

        >tu nie ważne go.niw chcieli każdy powinien mieć >serce.
        Ale pies jest wyprowadzany, więc na czym polega brak serca i powód do wstydu?
      • la_felicja Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 20:19
        No właśnie, nic ich nie obchodzi, że pies chce siku?
        • sueellen Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:04
          la_felicja napisała:

          > No właśnie, nic ich nie obchodzi, że pies chce siku?
          No przecież litują się i z nim wychodzą. Ale bardzo tego nie lubią. Co mają niby zrobić ? Udawać że lubią żeby im na kolejne tygodnie tego psa przywaliła do opieki?
          • nick_z_desperacji2 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:11
            Zaraz wyjdzie na to, że skoro się polubili na tych spacerach, to pies się zrobi wspólny i spacery też na zamianę.
        • turbinkamalinka Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:31
          la_felicja napisała:

          > No właśnie, nic ich nie obchodzi, że pies chce siku?

          Pewnie obchodzi. Ale mają prawo wyrazić żal, złość i niechęć na wykonywanie obowiązków na które się nie zgadzali.
      • arthwen Re: Psia szmina - dylemat 23.07.24, 13:30
        To teraz sobie wyobraź, że mąż/dziecko bierze sobie do domu pytona/tarantulę/wielkiego ślimaka/skolopendrę - to czego się najbardziej brzydzisz i nie lubisz, a ty masz się tym zajmować.
        Wstyd dla ciebie, bo nie lubisz i nie kochasz skolopendry?
    • kaki11 Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 20:19
      No ja się im trochę nie dziwię. Tak, zwykle pies jednego członka rodziny staje się psem całej rodziny, tak jest sytuacja podbramkowa a jednocześnie, sorry ale zrobiłaś coś w zasadzie wbrew ich woli, nie ustaliłaś z nimi sytuacji w pracy (bo i jak) i teraz obciążyłaś ich obowiązkami tej swojej decyzji za którą oni nie byli, to co się dziwisz, że im to nie pasuje?
      Pogadaj, przeproś, wytłumacz i zaproponuj coś od siebie w zamian. To nie oni zawalili, tylko Ty, biorąc psa którego nie chciała reszta domowników. Oni robią co muszą, ale mają prawo nie być zadowoleni z obrotu sytuacji.
    • bardzo_wredna_dziewucha Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:14
      To jest twoja odpowiedzialność, bo tak obiecałaś. W takiej sytuacji powinnaś zapewnić psu spacery przez kogoś z zewnątrz.
      Gdy brałam swojego psa upewniłam się, że w razie mojego wyjazdu lub choroby będzie miał opiekę. Sprawdza się od ponad 6 lat. Mam też środki na ogarnięcie mu w ostateczności hotelu lub płatnych spacerów.
    • zerlinda Re: Psia szmina - dylemat 22.07.24, 22:43
      A ta awaryjna sytuacja w pracy więcej się nie powtórzy? Czy rodzina będzie obarczana opieka nad psem regularnie?
      Rację ma rodzina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka