pokisbata
21.07.24, 21:30
Kto tu ma rację? Z całej rodziny tylko ja chciałam psa. Wzięłam więc na siebie obowiązki z nim związane: spacery, sprzątanie, karmienie a wcześniej nauka czystości. Od czasu do czasu awaryjnie z psem wyjdzie mąż lub dziecko, ale nie częściej niż raz na dwa tygodnie. Ostatnio miałam dużo spraw w pracy i rano wyprowadzałam zwierza, ale wracałam dopiero wieczorem i pozostali domownicy rodzinni musieli z nim wychodzić. Spotkało się to z pretensjami męża i córki, którzy twierdzą, że 2 tygodnie to już za długo. Nie mam wpływu na projekt w pracy, po prostu tak wypadło, może to potrwać jeszcze dłużej, kolejne 2 tygodnie. Czy oni mają rację z pretensjami, czy jednak ja, że to sytuacja wyjątkowa i nie powinno być problemu?