Młody 16 lat od wtorku siedzi w chacie z objawami infekcji.
Ogóle osłabienie, wieczorami stan podgorączkowy (tak do 37.3), bol gardła i trochę smarka. W środę poszliśmy do rodzinnej bo Młody z tych co to gorączkują tylko przy infekcjach bakteryjnucj (taka nasza uroda, tez tak mam, po babci...) więc stan podgorączkowy plus bol gardła obstawiałam anginę. Ale w przychodni streptest wyszedł ujemnie. Więc diagnoza że infekcja witusowa, leczenie objawowe. Ok.
Ale teraz mi melduje ze ma zatkane prawe ucho. Nie boli, uszy lekarz oglądał w środę, było ok. Tylko przytkane. Nadal wieczorem 37.2
Szlag mnie trafia bo nie wiem co robić...
Przepadł prawie tydzień szkoły. Młody ogólnie samopoczucie ok (właśnie gra na kompie z ku.plami z klasy i drą się niemiłosiernie...).
Jechać jutro na dyżur? Jakaś diagnostyka? Czekać aż samo przejdzie?
Ech... za stara już jestem na te dziecieco-mlodziencze choroby