Dodaj do ulubionych

Pacjencie, lecz się sam

11.12.24, 16:10
Kurczę, nie wiem, czy to działania normalne czy nie, może taka specyfika oddziału, ale synowi polecono, by się zastanowił, z jakiego skierowania przy wypisie skorzysta, bo, jak mówi prowadzący, bez sensu dawać mu takie, które wyrzuci na śmietnik.
Od piątku na głodzie, przez weekend też, ale to taki normalny głód był, ale od poniedziałku mieli go strasznie i mówi, że wczoraj to miał tak, że chciał się wypisać i wiadomo co zrobić i że ostatni raz takie coś w takim stopniu to miał jakoś w okolicach czerwca.
Stąd też propozycje lekarza to oddział dzienny, odwyk ambulatoryjny lub odwyk zamknięty w zależności od tego, co syn sam czuje, że jest mu potrzebne, przy czym psychiatra zasugerował, że na jego miejscu zrobiłby wszystko, żeby miał w papierach minimum kwartalne l4. W razie potrzeby zaleciłby i odwyk, i oddział dzienny.
Ma tydzień, maksymalnie dwa tygodnie, żeby podjąć decyzje, kompletnie nie wie, co robić. Terapeuta mu mówi, że może opcję odwyku warto przemyśleć, czy by go nie przejść raz jeszcze z inną świadomością o sobie niż rok temu. Syn z kolei ma trochę tak, że to jakieś kuriozum iść na odwyk, będąc rok w czystości i trzeźwości, w ogóle zaskoczony, że tak można (w sumie my też), z kolei kompletnie nie wie, czy oddział dzienny to lepsze rozwiązanie, bo zwyczajnie nie miał z tym do czynienia.
No i niby rozpytywał, czytał, słuchał, oglądał, na czym to polega, ale nie wie na razie, co robić.
Te, które były na dziennym oddziałach - możecie dać znać, jak wygląda taki pobyt i jakie macie wrażenia? I tu ważne pytanie, czy byłyście na oddziałach dziennych wyspecjalizowanych w danych schorzeniach, czy pacjenci z różnymi rozpoznaniami byli razem w jednym kotle? Ewentualnie, czy był to plus czy minus.
Będę wdzięczna za informacje.
Obserwuj wątek
    • primula.alpicola Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:15
      Nie znam historii Twojego syna, ale w tym wpisie nie widzę, żeby pacjent miał się leczyć sam; przeciwnie, dano mu różne opcje do wyboru, i to chyba dobrze?
      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:21
        Dobrze, choć, kurczę, gdyby mocniej podpowiedzieli, byłoby mu łatwiej podjąć decyzję. Jak funkcjonuje odwyk zamknięty wie, ale jak ambulatoryjny i oddział dzienny to już zupełnie, nie jest mu łatwo określić, co mu w tej chwili bardziej potrzebne. O ten odwyk ambulatoryjny miał szansę podpytać, a jeśli chodzi o dzienny oddział, to wysłaliby go w inne miejsce i tu już nie potrafią mu powiedzieć, czym to się rządzi. Opinie słyszy różne, włącznie z tym, że to totalna ściema, każda nawet najsłabsza prywatna terapia lepsza.
        • aqua48 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:33
          ikonieckropka napisała:

          > kurczę, gdyby mocniej podpowiedzieli, byłoby mu łatwiej podjąć decyzję.

          Zapewne mają pacjentów którzy po takich "mocniejszych" podpowiedziach rezygnowali, bo nie dawali rady? I nie chodzi o to by łatwo było podjąć decyzję, ale by ta decyzja była przemyślana i skonfrontowana z możliwościami pacjenta oraz dostosowana do jego determinacji i motywacji w leczeniu. Co komu po przerwanej terapii?
          • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:37
            Tu pełna zgoda.
    • aqua48 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:16
      Zaraz, zaraz jakie lecz się sam? Bardzo rozsądnie zaproponowaniu mu rozważenie dalszej drogi. Nikt prócz niego nie ma pojęcia na co go stać i z czego wyciągnie dla siebie korzyść, a co go już teraz tylko w perspektywie przerasta, więc jak powiedziano po wyjściu wyrzuci skierowanie do kosza.
      I nie mają moim zdaniem w tej sytuacji żadnego znaczenia doświadczenia innych ludzi z podobnych oddziałów.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:23
      Skoro "wczoraj to miał tak, że chciał się wypisać i wiadomo co zrobić", to moim zdaniem najlepszy jest oddział zamknięty.
      Na dziennym będzie stale narażony na pokusy i może się złamać, jak przyjdzie gorszy dzień.
      Chyba jeszcze za wcześnie. Posłuchałabym psychiatry i poszła na odwyk zamknięty, a dopiero później na oddział dzienny, jak już będzie lepiej.
      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:33
        Też mi się to wydaje najsensowniejsze. Chyba. Ale chyba pod warunkiem, że nie byłoby to u niego zamiast dziennego, bo dawka psychoedukacji z dziennego też by mu się przydała i o tym też wie, jednocześnie uważa, że to już jakaś koszmarnie długa wyrwa w życiu, więc nie wiem, czy by nie zarzucił, on też nie wie. Na razie to mówi, że najbardziej mu brakuje indywidualnej terapii i się obawia, że tego i tak mu żadne z podanych rozwiązań nie zapewni. Ech, trudna decyzja.
        • aqua48 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:35
          ikonieckropka napisała:

          > Ech, trudna decyzja.

          Pamiętaj tylko, że to nie jest i w żadnym wypadku nie może być TWOJA decyzja.
          • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:40
            Pamiętam, on też, ma też zapewnienie, że czas nie gra roli, rolę gra wyłącznie jego samopoczucie. Nic się nie stanie, jeśli by miał przez to stracić pracę. Nie mam natomiast pewności, czy na pewno bierze sobie to do serca, ale chyba teraz bardziej niż wcześniej, bo w ogóle jest spokojniejszy, nie tak niecierpliwy.
            • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:45
              No i największy w sumie plus taki, że on już pojął, że na wypisie się nie skończy. Mam wręcz teraz takie wrażenie, że on się trochę boi tego wyjścia. Może zresztą stąd ten głód. To też dzisiaj powiedzieli - że tu nie musi z nim tak radzić jak w domu, więc pozwolił mu się rozszaleć.
              • aqua48 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:51
                ikonieckropka napisała:

                > największy plus taki, że on już pojął, że na wypisie się nie skończy.

                Tere-fere.. To co on w tej chwili mówi i w co być możne nawet wierzy, zniknie jak sen jaki złoty jak tylko wyjdzie i poczuje grunt pod nogami.
                • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:01
                  Na przepustkach nie czuł, więc może po wyjściu też nie poczuje, w nim na ten moment jest dużo strachu przed samym sobą, a jest totalnie spłaszczony, tak totalnie, że nie do końca jest to on. Chyba ChAD w miarę wyciszony. No, ale racja, w tym i tylko w tym momencie. No i pozostaje borderline. I ewentualny głód. Więc fakt - jest bombą zegarową, zawsze będzie.
                  • aqua48 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:17
                    ikonieckropka napisała:

                    > Na przepustkach nie czuł, więc może po wyjściu też nie poczuje,

                    Bardzo Cię przepraszam, ale Ty nie masz pojęcia co on czuje. Możesz jedynie wiedzieć co mówi że czuje. A to zupełnie nie to samo.

                    • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:20
                      Nie będę się kłócić, nie mam po co. Krótko - raczej wiem, co czuje, problem jest zupełnie inny - jego uczucia są często irracjonalne i bardzo zmienne.
                      • miurielamirsa Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 21:37
                        Jesteś bardzo toksyczną matką, co pokazujesz prawie we wszystkich postach dotyczących Twojego syna.
                        Ty wiesz co on czuje... Ty wiesz co dla niego będzie najlepsze, ty wiesz wszystko lepiej niż on sam.
                        Mam w bliskim otoczeniu osobę uzależnioną od jednej konkretnej rzeczy. Osoba ta była w szpitalu prawie 2 miesiące, nie czuła totalnie głodu. Zaraz po wyjściu do domu też było ok. Problem zaczął się jakiś tydzień później jak sobie uświadomiła, że może pójść i kupić po prostu to czego domaga się organizm. Tutaj jest uzależnienie psychiczne.
                        I bliscy tej osoby też wiedzą lepiej, że jest wszystko ok, że pacjent sobie radzi. Nikt nie słucha tego co on mówi...
                        I Ty ze swoim synem robisz dokładnie to samo. Ty wiesz lepiej co on myśli, co czuje....
                        • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 21:44
                          No wiem, owszem, bo mówi. Co więcej - nawet nieświadomie pokazuje, co się okazało objawem ChAD-u, u niego jak na dłoni widać nastroje, bo ma w nich takie różnice.
                          A co dla niego będzie najlepsze w tej chwili - nie wie on, nie wiemy my, nawet chyba personel do końca nie wie, więc... Jak kulą w płot, ale dziękuję za aż takie zaangażowanie emocjonalne.

                          PS. Mój syn na odwyku się zwijał z głodu, więc nie wiem, co ma Twoja przypowieść wnieść. Że niby ten Twój znajomy tylko przy rodzinie na głodzie? No okej, bywa, mój syn w bardzo różnych momentach. Czym jest uzależnienie psychiczne tez nie musisz tłumaczyć. smile
                        • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 21:45
                          A coś merytorycznego w odpowiedzi na zadane pytanie?
            • aqua48 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:48
              ikonieckropka napisała:

              > Nie mam natomiast pewności, czy na pewno bierze sobie to do serca,

              Co do tego syna to nigdy nie będziesz miała pewności. I musisz się do tego zacząć przyzwyczajać, nauczyć się z tym żyć i pozwolić mu mimo to, na podejmowanie samodzielnych decyzji dotyczących jego życia i ponoszenie ich konsekwencji.
      • zyciemniekocha2000 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:56
        Tyle ,ze to momenty to niestety bedzie mial juz do konca zycia.Czyli co za kazdym razem oddzial zamkniety ? Mowi o nich i to juz jest bardzo dobre ,wczesniej by pewnie sie wypisal i poszedl a jednak wytrzymal .Ja bym budowala na tym , pracowala cobwywoluje craving jak go przetrwac, miec swiadomosc ,ze bedzie on zawsze sie czail w nas ( beda lepsze i gorsze okresy ) Nawet jesli by sie zdarzylo ,ze jednak nie wytrzyma to tez jest jedno z etapow i moze sie tak zdarzyc .Wazne aby osoba szybko sie ogarnela i poprosila o pomoc .Ja nie jestem za oddzialem zamknietym. Pacjent ma miec mozliwosc wyboru,on ma sobie radzic z problemem w warunkach ,ktore mu sa przyjazne .
        • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:04
          W zamkniętym przeraża go to, bo trochę na własną rękę będzie pracował nad chorobą i zaburzeniem. Tam jest rygor i nie będzie przepustek jak teraz. No i trochę mu to uwłacza, ma: no to czemu się nie naćpać? Wiadomo, jeśli to zrobi, to ma dłuższy, trudniejszy i mniej efektywny pobyt, no ale czy pomyśli racjonalnie tego nikt nie wie, pewnie on sam też nie.
          • zyciemniekocha2000 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:07
            Zamkniety jest bardziej na oczyszczenie organizmu z substancji pozwala przetrwac te pierwsze tygodnie kiedy pacjet reaguje objawami fizycznymi na brak substancji.Jesli syn mowi prawde ,ze jest czysty od roku to tylko praca nad soba .On musi sie nauczyc jak z tym zyc i sobie radzic
            • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:18
              No i to jest właśnie dylemat, bo on nie tyle potrzebuje substancji, on potrzebuje czegoś, co by wystrzeliło, żeby nie czuł się tak spłaszczony - najpewniej. Bardzo możliwe, że najbardziej potrzebuje akceptacji tego spłaszczenia. To by dał dzienny. A zamknięty odwyk dałby mu z kolei czas na oswojenie tego, co mu się zdaje dziwne, co mu się odczepia od tożsamości.
              • berdebul Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:22
                A co mówi jego stały terapeuta, jeśli jest inny niż ten który teraz go konsultuje? Po roku wspólnej pracy powinien móc doradzić.
                • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:34
                  Też nie ma jednoznaczności opinii, w sumie mu się dziwię, ale mówi, że on wtedy na odwyku i on teraz to nie jest ten sam człowiek, że on dużą część tamtego odwyku (podobnie jak większą część tego roku) przeszedł w pewnym sensie na narkotykach i np. teraz na oddziale zupełnie inaczej pracuje i zakłada, że też na odwyku by inaczej pracował niż wtedy. Jednocześnie mówi, że taki głód, jaki go chwycił może mieć trzy podłoża. Pierwszy - robi wszystko, żeby nie dostać wolności, bo jej się panicznie boi (ponieważ zaćpa, ponieważ boi się samego siebie i ludzi wokół). Drugi (powiązany z pierwszym) - wiedział, że ma komfort w szpitalu i dlatego go nie złapał za rogi, choć wcześniej przecież w miarę mu się udawało to robić. Trzeci - to spłaszczenie mu strasznie przeszkadza, nie umie go zaakceptować i dlatego zdezorientowana osobowość prosi się o to, co uznaje za swoją normę. I mówi, że to trzecie podłoże też nie rozstrzyga sprawy, bo na to trudno wskazać najlepsze rozwiązanie.
                  On uważa, żeby dał sobie ten tydzień, zobaczył, jak mu się te głody rozwijają i względem tego podjął decyzję. Jeśli będą tak mocne, odwyk zamknięty, ale nie bardzo długi, o ile czegoś po drodze nie schrzani. Jeśli uda mu się nad nimi zapanować, to oddział zamknięty, bo wtedy będzie miał pracę nad oswajaniem nie tyle głodów, co nowego "ja".
                  • berdebul Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:41
                    Niech zrobi za/przeciw dla każdej drogi, coś i tak musi wybrać. Jak się zmienia warunki brzegowe, to zawsze może skrócić/wyjsc.
                    Mało jest pewnie specjalistów od chad & spółki.
                    • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:49
                      Niestety nie jest faktycznie o nich łatwo, stąd błąd jak na nim, że mu na początku przydzielili tylko borderline. Też mam niestety takie wrażenie, że się trochę na nim poddali. W takim sensie, że mówią o wypisie, a on nie wydaje się całkiem ustabilizowany, spłaszczony, ale wciąż nie w remisji i wciąż ze zmiennymi fazami. Może to taki to ma być efekt, z tego, co słyszę, tu dużych opcji faktycznie nie ma, tak to wygląda, ale trochę bym się nie dziwiła, gdyby się podświadomie bał stamtąd wyjść.
                      • berdebul Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:55
                        I ma prawo się bać, oraz wybrać to co da mu jakiś tam komfort i czas na poznanie siebie. Pomijając diagnozy, to on sam siebie, jako dorosłego, nie miał okazji poznać.
                        • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 18:22
                          Prawda. I ma mnóstwo pytań o siebie - czy będzie jeszcze kreatywny na lekach i będzie mógł pracować w branży, czy w ogóle będzie w stanie pracować. Czy będzie tą samą osobą dla syna, nas, dziewczyny. Czy będzie do nas wszystkich czuł to, co dotychczas. Czy tak spłaszczony będzie się cieszył tym, co kiedyś czy czymś innym, a może w ogóle musi zapomnieć o entuzjastycznych emocjach. Czy może go znowu dopaść coś takiego jak miesiąc temu. Komu mówić, komu nie. Kto jak będzie reagował. Jak będą to znosić jego bliscy. Jak ma ochronić dziecko przed tym samym. Jak będzie wyglądać, co mu się będzie podobać. Jest tego mnóstwo. Od rzeczy olbrzymich po, wydawać by się mogło - błahe.
                          • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 18:26
                            Np. to zbieranie papierów, jak zwolnienie dłuższe, to pociągnąć do kwartału, żeby mieć papiery - to jest coś, na co on dostaje ataków paniki.
                    • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:53
                      W sumie to teraz tak sobie myślę, że najpewniej musi sobie przepracować to, że nawet jeśli wybierze odwyk, to tego roku nikt mu nie zabierze, a on cały czas ma takie wrażenie.
              • pseudo_stokrotka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 18:54
                ikonieckropka napisała:

                > on nie tyle potrzebuje substancji, on potrzebu
                > je czegoś, co by wystrzeliło, żeby nie czuł się tak spłaszczony

                Ale twój syn nie myśli o tym, żeby wyjść i skoczyć ze spadochronem, albo iść z synem na kurs robienia sushi, albo nauczyć się wietnamskiego, tylko o "substancji". Czyli chodzi o "wystrzelenie" ale jednak tylko za pomocą jednej, konkretnej, nielegalnej rzeczy, która zrujnowala życie jego i jego rodziny.

                Jest po prostu podatny na uzależnienia, musi się nauczyć żyć bez tej adrenaliny, jak zresztą napisałaś. Ale na razie wciąż jest uzależniony, wciąż szuka zewnętrznych, ekstremalnych podniet.
                • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:14
                  Będzie pewnie jeszcze bardzo długo albo i zawsze szukał tego, co atrakcyjne, daje mocne pozytywne emocje, porządnego kopa. No chyba, że zaakceptuje spłaszczenie, które na razie uważa za coś obcego, coś, co go z czegoś ważnego odziera.
                  I spadochron go nie obchodzi, ale inne rodzaju plany ma. On sobie tańczy na linie cały czas, tylko trochę jest tak, że każdy ma swoją linę. Ja się np. nie boję o to, jak on jeździ samochodem, boję się zupełnie innych rzeczy. Tym były kolejne związki, tym było stwierdzenie po pół roku, że on wyzwalacze oswoi, zacznie się o nie stopniowo coraz bardziej ocierać. Teraz też trochę takich rzeczy jest. Wszystkie mają po tylu latach mocny związek wiadomo z czym.
                  • pseudo_stokrotka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:20
                    Każdy ma swoją linę, ale jego lina jest akurat nielegalna i zabójcza dla niego i rodziny.
                    Więc po pierwsze, może znaleźć coś innego, co daje mu kopa. Ale to w sumie tylko doraźne rozwiązanie problemu, bo wciąż zostaje uzależnienie, tylko od czegoś innego. Jest ryzyko, że z czasem przestanie mu to wystarczać i wrócić do tego, co się sprawdzało i daje dobry efekt, czyli do ćpania.
                    Stwierdzenie, że jak ma sic na odwyk, to chociaż nie po roku abstynencji, nie jest już nawet sygnałem ostrzegawczym, tylko wielką, wyjącą syreną...
                    • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:30
                      Pewnie, to jest potężna syrena, podobnie jak taki głód. Pytanie tylko, czy odwyk mu pozwoli oswoić spokój. Bo tu stoi pytanie. Gdy go skończył w lutym, dawał radę bez, bo miał się czego karmić - miał swoje epizody, które mu dawały kopy emocjonalne i sobie kolejne dobierał. Teraz na lekach może nie mieć aż takiej fajnej huśtawki, która mu coś tam pozytywnego dawała. Jeśli nie oswoi tego spokoju, nie zbrata się z nim, pewnie się naćpa.
                      Jak myśli to teraz mu ogromnie dużo dają rozmowy z innymi chorymi na ChAD. Możliwe, że to pokazuje kierunek. No ale nie wiem. Bo ten głód, ta chęć naćpania się też są przerażające i nas w sumie zaskoczyły, że to się wydarzyło do tego stopnia. Zdawało się, że w szpitalu w ogóle nie miał głodów i sam mówi, że miał, ale drobne, krótkie, a teraz się odezwało to z jakąś potworną siłą.
                      • berdebul Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:33
                        Odezwało bo jest trzeźwy i odcięty od tego co bujało dopamina.
                        • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:38
                          Raczej dlatego, że jest na lekach, które wypłaszczają emocje.
                          • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:48
                            No i w depresji najpewniej w tej chwili.
                    • tiffany_obolala Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:35
                      Wielu uzależnionych zaczyna od tego, że sobie zmienia uzależnienie na takie bardziej akceptowalne społecznie, np. ludzie zaczynają biegać maratony albo runmageddony czy inne biegi rzeźnika, morsować, skitourować itd. A w międzyczasie są w terapii i stopniowo uczą się, że jak się przebiegnie 4 km zamiast 40, to też jest OK. Ale ogólnie to też warto mieć jakąś zajawkę, coś tylko swojego, żeby nie poświęcać całego życia na zadośćuczynienie innym.
                      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:40
                        Miesiąc temu bym powiedziała - ma, powiedziałabym, że sobie wypracował jakąś rutynę, aktywności, co i jak będzie działało teraz - nie wiadomo.
                  • berdebul Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:32
                    Chyba masz odpowiedź. Dopóki nie będzie przestrzegał reguł, będzie myślał o naginaniu i oswajaniu, to ryzyko że popłynie.
                    Duże szanse, że on nie pamięta jaki jest baseline dla poziomu emocji, że to co nazywa spłaszczeniem, to normalny poziom, przeciętnego Kowalskiego. Pytanie czy on chce tak żyć, a jeśli nie, to jak to wpłynie na Was i dziecko, dziewczyna jest dorosła, nie jest zona, nie mają wspólnego dziecka, więc z tego układu może się wymiksować.
                    • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:41
                      To na pewno - że nie pamięta. Natomiast, czy jest jak normalny Kowalski - może jak Kowalski tak, ale jak nie on, czyli powiedzieli, że niestety muszą spłaszczyć wszystko, przynajmniej na tym etapie leczenia, kiedy jest w takim stanie, muszą go trochę uciąć i z jednego i drugiego bieguna jednocześnie i to na tyle mocno, że na pewno jakiś czas to nie będzie całkiem on i będzie miał pustkę emocjonalną. Na razie lecą ze znieczuleniem - boli, ale on nie tego nie czuje. I tak będą działać, dopóki im się dłużej nie zatrzyma na jakiejś fazie na dłużej.
                      • danaide2.0 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 22:04
                        Widzę nowe słowo klucz - "spłaszczenie". A dopiero co dyskusja była i ludzie, którzy twierdzili, że na lekach mogli przeżywać całe spektrum emocji. Ale to nie na jego przypadłość, co?

                        Szkoda mi go. Zwłaszcza, że jest artystą. Szkoda, że nie potrafi "jarać się" samą sztuką i tym, co jest w miarę akceptowalne społecznie.
                        • pseudo_stokrotka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 22:11
                          Ależ można przeżywać na lekach (choć pewnie nie na każdych) całe spektrum emocji, tyle że jemu potrzeba więcej niż przecietnemu człowiekowi, i to jest właśnie tu problemem. Zwykłemu Kowalskiego wystarcza wyjście do kina i piwko w piątek, i w zupełności może czuć się z tego powodu szczęśliwy, wdzięczny, wkurwiony lub smutny. Syn autorki wątku reaguje inaczej i zapewne dostał jakieś bardziej "wyhamowujace" go leki.
                          • danaide2.0 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:13
                            Obawiam się, że wmawiając nam, że do szczęścia normalnemu człowiekowi wystarczy kino w piątek i piwko, też tylko w piątek, jednej normalnej Kowalskiej tu na ematce nie uświadczysz.
                        • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 22:12
                          Bo na antydepresantach raczej można. Na antydepresantach nie był spłaszczony, mimo że nawet obok trochę pregabaliny brał. No ale stabilizatory to chyba już inna liga i oni ponoć mu w końcu dali dosyć mocną dawkę, skoktajlowaną z czymś jeszcze. Takich leków to raczej nikt łatwiutko nie dostaje.
                          • nick_z_desperacji2 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:02
                            Stabilizator też nie musi spłaszczać sam w sobie, nawet koktajl antydepresant-stabilizator-neurolepktyk dobrze dobrany nie pozbawia emocji. Tylko to są zwykłe emocje przeciętnego człowieka, a on ma zapotrzebowanie borderowe.
                            • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:07
                              No to najpewniej ma na razie źle dobrane, co zresztą prawdopodobne, bo powiedzieli, że łatwiej będzie dobrać, gdy w ogóle wejdzie w jakąś fazę na dłużej, nie wchodzi.
                              • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:10
                                Tudzież w tej chwili częściej w stanie depresyjnym jest, więc zmulony.
                              • nick_z_desperacji2 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:18
                                To zależy też od tego ile czasu je bierze i czy to, co on uznaje za normę rzeczywiście jest normą. Plus, niestety, ale trzeba się liczyć z tym, że narkotyki łączone z alkoholem zrobiły swoje i po dłuższej stabilizacji będzie widać, że funkcjonuje jednak inaczej, niż mógłby, gdyby "tylko" chorował.
                                • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:22
                                  Stabilizatory ogólnie miesiąc, szczegółów nie znam, co tam zmieniali po drodze, wiem jedynie, że grzebali nie w rodzaju stabilizatora, tylko dodatkach i dawce stabilizatora.
    • ichi51e Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:49
      mi się wydaje ze skoro nim trzepie to dobrze iść na ten odwyk tak jak mówi lekarz ze świadomością ze jest w innym miejscu. lepiej reagować wcześniej niż później.
      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 16:56
        Też tak mi się tak na chłopski rozum zdaje, z drugiej strony żeby raz nim trzepało... Oczywiście nie fizycznie, ale w przenośni, no ale teraz się trochę przeraził i twierdzą, że ten głód im zresztą daje sporo odpowiedzi i może teraz mu dawać popalić, bo borderline przy stłumionym ChAD upominają się o swoje. Tu jedno zagrożenie, żeby sie naćpał przed. Oby! Bo to go kusi, że skoro już iść na odwyk, to nie po roku czystości. Więc jeśli będzie miał przerwę jakąkolwiek tu na pewno praca z terapeutą, żeby to uniósł. I może wtedy uniesie, bo porządnej terapii mu bardzo brakuje.
    • mela_stara Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:27
      Na oddziale na którym byłam kilka razy byli pacjenci ze wszystkimi rozpoznaniami. Był tylko podział na dwie grupy lepiej kojarzących i gorzej, czasami upośledzonych. Jest terapia grupowa plus dla wybranych spotkania 1 na 1 z terapeutą. Terapia grupowa była dwa razy w tygodniu, reszta to inne zajęcia grupowe. Pobyt trwa 3 miesiące, leczy chyba wejście w rytm, stałe zajęcie.
      • mela_stara Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:28
        Dużo osób było po traumatycznych przeżyciach niekoniecznie na stałe chorych.
      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 17:51
        O, dziękuję. Fajnie, że terapie 1 na 1, choć podobno niestety to żadna norma.
    • 3-mamuska Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:10
      Kurczę, nie wiem, czy to działania normalne czy nie, może taka specyfika oddziału, ale synowi polecono, by się zastanowił, z jakiego skierowania przy wypisie skorzysta, bo, jak mówi prowadzący, bez sensu dawać mu takie, które wyrzuci na śmietnik.

      Bo w uzależnienia pacjent musi chcieć wyjść sam, nie lekarz , nie rodzina pacjeta ,on sam.
      Wiec lekarz ma racje ze ma sobie sam wybrać jaka droga pojdzie.

      Po co lekarz ma coś sugerować wysyłac go ,jak syn czegos innego bedzie potrzebował.
      • nick_z_desperacji2 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:38
        Przy okazji lekarz dał mu sprawczość, która wymaga odpowiedzialności. Gdyby dostał skierowanie wg planu lekarza, to mógłby to skierowanie wyrzucić, "bo to nie dla mnie/lekarz się mylił/cokolwiek innego". Tu dostał do wyboru 3 opcje, może też nie wybrać żadnej, ale w pewnym sensie zabrano mu możliwość przerzucenia odpowiedzialności za rezygnację z leczenia na kogoś innego.
      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 19:56
        Problem w tym, że nie wie, czego potrzebuje, bo wielu rzeczy nie rozumie. Może zrozumie, jak popracuje z terapeutą. Bo w sumie tylko co do tego ma pewność, że to mu jest bardzo potrzebne i mu dobrze robi.
        • nick_z_desperacji2 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:02
          Z konkretnej formy leczenia może zawsze zrezygnować i zmienić ja na inną, ale chodzi o to, żeby to była jego decyzja.
          • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:08
            Tak, powiedzieli mu, że w razie czego zawsze może się wypisać na życzenie, co najwyżej na nową formę będzie musiał zaczekać.
    • swinka-morska Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:01
      Uzależniony, który ostatnio czuje silną pokusę wrócenia do nałogu, twierdzi, że wszystko jest w porządku i zalecenia otrzymane od psychiatry są przesadzone i do kitu i przecież to siara iść na odwyk.
      Co może pójść nie tak?
      No przecież nikt się spodziewa(ł)....
      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:07
        A czy ktoś pisał, że uważa, że wszystko jest w porządku i zalecenie są przesadzone i do kitu? Nic nie jest w porządku. Nie wie, kim jest, nie wie, co się z nim dzieje, nie wie, co jest normą, a co jest odchyleniem od normy, nie do końca nawet rozumie swoją diagnozę, a na pewno nie jest pogodzony z ta diagnozą i tym, co daje leczenie. Jest przerażony, bo wie, że ta decyzja to jakaś odpowiedzialność, a ma stawkę.
        • nick_z_desperacji2 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:14
          Ale on nie jest meblem, żeby inni go ustawiali i nie wiesz, co tak naprawdę siedzi mu w głowie. Plusy i minusy są względne, dla kogoś, kto nie jest uzależniony odwyk stacjonarny to byłyby same minusy, a dla niego to może być najlepsza opcja. Jeśli on twierdzi, że jak na odwyk, to najpierw się naćpać, to niestety, ale nie szuka minusów odwyku, tylko okazji do zaćpania i prędzej czy później ją znajdzie.
          • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:15
            No pewnie, że znajdzie.
            • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 20:18
              Ze 345 razy rzucił podobnym głupim tekstem w tym roku, bo głody to nic dziwnego i nie znalazł okazji do zaćpania, a jutro może nie rzucić żadnym głupim tekstem i się naćpać. To jest jakby raczej oczywiste, że jeszcze kiedyś w życiu to zrobi.
              • jofin Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 22:15
                Problem w tym, że nie wie, czego potrzebuje, bo wielu rzeczy nie rozumie. Może zrozumie, jak popracuje z terapeutą. Bo w sumie tylko co do tego ma pewność, że to mu jest bardzo potrzebne i mu dobrze robi.


                Nie znam Twojego syna i jego problemów. Ale, mam wrażenie, że ten wątek i Twoje słowa , które zacytowałam nie służą Twojemu synowi. Lekarze, jak piszesz, dali mu okazję do podjęcia decyzji, skonfrontowania sie z odpowiedzialnością za jego własne wybory. Ty jednak zakładasz ten wątek, bo chcesz synowi poradzić, co ma zrobić, czyli to poczucie sprawczości chcesz jemu odebrać.

                Rozumiem, że Twoj syn jest dorosły i najprawdopodobniej nie potrzebuje już opieki nadopiekuńczej mamusi. Wiem, że się o niego martwisz, co jest normalne, bo jesteś matką.
                Ale jednocześnie powinnaś zdawać sobie sprawę z tego, że Twoja nadopiekuńczość działa na niego toksycznie i tak naprawdę nic dobrego dla niego nie robi.
                Jeśli on ma jakieś pytania, wątpliwości do ktorejkolwiek z zaproponowanych jemu dróg leczenia, niech sam zadaje te pytania specjalistom. Dlaczego Ty czujesz na sobie tę potrzebę wypytania się o wszystko i znajdowania odpowiedzi podejmowania wyboru za niego?

                Zrób krok do tyłu. Wycofaj się. Możliwe, że żadne z tych zaproponowanych mu rozwiązań nie jest idealnym rozwiązaniem. Ale niech on sam podejmie tę decyzję, którą ON ( a nie ty) uważa za słuszną.
                Powtarzaj to sobie jak mantrę każdego dnia - Mój syn już jest dorosły, sam może podejmować swoje decyzje, nawet te złe i niewłaściwe. Ale to będą jego decyzje i może dzięki temu będzie się w stanie czegoś nauczyć i wyciągnąc jakieś wnioski. Dopóki będzie uzależniony od ciebie od Twojego zdania, nie ma szans, aby mógł samodziellnie stanąć na nogi.


                • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 22:21
                  Cóż, odpowiedź jest bardzo prosta, bo syn próbuje znaleźć mianownik, jak działają oddziały dzienne i dowiedzieć się, czego może po nich oczekiwać i się spodziewać, toteż takie jest pytanie w poście. Lekarze mu tej odpowiedzi nie udzielili, bo to już nie ich oddział, a wypowiadać się mogą tylko o własnych i o własnych co nieco powiedzieli, a ludzie wokół syna powiedzieli na to: bullshit, łowienie kasy z NFZ.
                  • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 22:27
                    Np. to, co wydaje się fajne, bo słyszał ostrzeżenia przed kotłem wszystkiego, to to, że daliby mu skierowanie typowo na oddział dzienny zaburzeń afektywnych. A to, co już jest mniej fajne: tragiczne są o nim opinie.
                  • nick_z_desperacji2 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:05
                    To niech zadzwoni na ten oddział, który ma w planie i ich zapyta jak działają. Albo niech poszuka ludzi, którzy na nim byli w internecie. Niech on poszuka, a nie mama mu powie, co na babskim forum inne mamy i niemamy powiedziały.
                    • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:14
                      Zadzwoni, powiedzą mu, że prowadzą bullshit, żeby mieć kasę z NFZ. smile Z pewnością.
                      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:19
                        Opinia, którą na ten moment ma i uważa ją za miarodajną, brzmi mniej więcej: masz dobrego terapeutę prywatnie, olej pierdoły, przy których podadzą ci trzy razy gorszy obiad niż tu i będą udawać, że dają ci zajęcia z jogi, a co dwa dni będą mówić, że terapeuty nie ma, bo chory. Lepiej w tym czasie zarabiaj na tę swoją porządną terapię.
                        I syn uznaje, że ten ktoś może mieć rację, ale jednocześnie wydaje mu się to zbyt niebezpieczne w jego sytuacji, bo uważa, że jest za świeży w diagnozie. Jednocześnie chce iść nie byle gdzie, chce iść tam, gdzie jest większa szansa, że otrzyma pomoc.
                        • pseudo_stokrotka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:25
                          ikonieckropka napisała:

                          > jednocześnie wydaje mu się to zbyt niebezpieczne w jego sytuacji,

                          > chce iść tam, gdzie jest większa szansa, że o
                          > trzyma pomoc.

                          Ale chce iść tam naćpany, żeby do końca wykorzystać odwyk. Aha aha aha.
                          • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:32
                            Czegoś takiego nie powiedział, że chce tam iść naćpany. Bo zresztą nie da się. smile
                            Raczej zasugerował, że taka propozycja odbiera mu znaczenie tego roku i w sumie się nie dziwię. Bo maglowali go wtedy i ma jakiś tam żal, że nie podchwycili najważniejszej diagnozy.
                            Myślę, że każdy miałby żal.
                            • nick_z_desperacji2 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:48
                              ikonieckropka napisała:

                              >Bo maglowali go wtedy i ma jakiś tam żal, że nie podchwycili najważniejszej diagnozy.
                              > Myślę, że każdy miałby żal.
                              A nie pomyślał, że jak był na odwyku, to po prostu jego zachowanie było typowe dla osoby na odwyku? Jak mieliby wyłapać, że depresja to nie skutek odstawienia? ChAD u ludzi, którzy normalnie funkcjonują wychodzi czasami po kilku latach, a on chciałby, żeby w 6 tygodni go odtruli, zdiagnozowali i pewnie leki dobrali.
                              • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 12.12.24, 00:56
                                On najpewniej przez większość odwyku nie był w depresji, tylko w hipomanii. I tak, skoro już diagnozowali, szkoda, że, jak się okazało, dość powierzchownie, no ale niestety ponoć norma. A wiadomo, on też jednocześnie łatwy do diagnozy wtedy nie był. Co nie zmienia faktu, że szkoda.
                                • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 12.12.24, 01:02
                                  I zachowanie typowe nie było, bo właśnie zaczęło się diagnozowanie przez kadrę innego oddziału. Ale duża rotacja nastrojów naprowadziła na borderline, na tym się zamknęli. Bardzo prawdopodobne, że on wtedy za słabo widział, żeby uchwycili, no ale wciąż - szkoda.
                              • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 12.12.24, 01:18
                                I popatrz i przemyśl, jak traktujesz ludzi. Ktoś trafia w ręce specjalistów, nie bez powodu się do nich zwraca, a ty piszesz o jego chciejstwie - "on chciałby, żeby w 6 tygodni go odtruli, zdiagnozowali i pewnie leki dobrali. A on a nie pomyślał..."
                                To nie on jest myślenia o diagnozie medycznej. Po to się zwraca do specjalisty.
                                Nikt nie kazał im to robić 6 tygodni, zresztą osiem trwało i to oni decydowali, kiedy dadzą wypis.
                                No nie, on nie pomyślał, bo on to myśli np. o grafice, nie o psychiatrii. Trafił w ręce specjalistów.
                                Gdy ty trafisz do nich, to zaakceptujesz to, że nie dano ci pełnej diagnozy, co mogło cię kosztować życie, a teraz przewartościowuje wszystko i jeszcze wedle niej masz wrócić do punktu wyjścia?
                                Powiedziałabym, że to duża wyrozumiałość.
                                Zastanów się nad sobą, czy gdybyś szukała pomocy np. w przypadku guza, to byłoby dla ciebie fair, gdyby ktoś kpił, czego chciałaś i że o czymś nie pomyślałaś.
                                Jak wtedy nie pomyślałaś, to po prostu pomyśl sobie teraz, co pokazujesz, zadając takie pytania.
                                • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 12.12.24, 01:22
                                  Dodajmy jeszcze, że spełniając warunek, że z pięć razy w ciągu roku byłaś u onkologa i raz lub czasem dwa razy w roku u kogoś innej specjalizacji, po kim można by się spodziewać, że się zorientuje, że coś jest nie tak.
                        • eagle.eagle Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:34
                          Nie czytałam wszystkiego, ale mam nadzieję że opinie o danym leczeniu, czy dziennym czy zamkniętym macie od ludzi którzy tam byli i są trzeźwi? Wg mnie tylko takie opinie się liczą.
                          80-90 % ludzi na takich terapiach jest bo muszą być, choć są one dobrowolne - ale albo mają warunek sądowy albo od rodziny czy pracodawcy - opinia tych ludzi nie będzie wiarygodna.
                          • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:41
                            Tak, rozmawia na oddziale z ludźmi, którzy tam byli, trzeźwi, większa ich część nawet nie jest uzależniona. No i opinie różne, wychodzi, że przy depresjach, nerwicach w miarę pomaga albo nie przeszkadza, jeśli ktoś ma możliwość skorzystać, wśród cięższych chorób już raczej tak różowo nie wygląda. No ale tu znowu, nawet on bierze pod uwagę, że chadowcy i bordery są specyficzni.
                      • nick_z_desperacji2 Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:20
                        No, to jeszcze nie wie, jaki to byłby oddział, co oferuje, ale już wie, że nie. A mamusia potwierdzi.
                        • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:23
                          Nie wie, że nie. Wie, że bardzo potrzebuje wiedzy o sobie. I nad tym chce pracować. I chce wybrać miejsce, które da mu możliwości zrozumienia siebie.
    • makurokurosek Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:10
      Czy to normalne ,że po roku bycia czystym co chwilę czuje głód ?
      • ikonieckropka Re: Pacjencie, lecz się sam 11.12.24, 23:12
        Tak, głód można odczuwać zawsze. Różnie bywa. Czasem kwestia etapu w życiu, stresu, czasem zadziałania wyzwalacza, zetknięcia się z czymś, co się kojarzy. Częste głody przez pierwszy rok, dwa są zupełną normą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka