danaide2.0
13.03.25, 11:36
Ponieważ w wątku o zerwaniu kontaktów z rodzicami zasugerowano, że w rozmowie na pewno czymś zdenerwowałam rodzicielkę postanowiłam omówić na forum pewien aspekt rozmowy. Podczas poprzedniego spotkania wątek ten został podjęty i toczył się nadal. A uzmysłowiłam sobie, że nie bardzo kojarzę fakty z przeszłości i nie mam wystarczającej wiedzy o teraźniejszości, ale wiem, że ematki pomogą.
Otóż - moja matka stwierdziła, że była w absolutnej awangardzie, bo w latach 80. pomalowała ściany w mieszkaniu białą farbą i to nie olejną tylko jakby akrylową do zewnątrz, a nikt (!) tak nie robił - i jako przykład podała mieszkanie dziadka ze ścianami, jak kojarzę, malowanymi wałkiem ze wzorkiem, diabli wiedzą kiedy, więc słaby to przykład - a do tego stwierdziła, że tamta farba i tak na pewno była bezpieczniejsza niż to, co ja mam dziś na ścianie.
Pytania/zadania do ematek:
- co miałyście w mieszkaniach w latach 80. na ścianie - farba, jaka, kolor, jaki, tapety?
- czy ówczesne farby akrylowe lub podobne (nie olejne) do zewnątrz były (mogły być) bezpieczniejsze niż dzisiejsza, najtańsza zmywalna Tikkurila do wewnątrz opisana jako bezpieczna parametry coś tam coś tam.
Miłej zabawy.
(A, generalnie to stwierdziłam, że uzmysłowiłam sobie, jak bardzo to, co było na ścianach w mieszkaniach moich koleżanek nie leżało w kręgu moich zainteresowań, więc skąd mam wiedzieć kto w jakiej awangardzie był? Co do bezpieczeństwa farb się nie upierałam, bo przecież od tego są twarde dane, prawda? Ale rozumiem, że chyba ktoś szuka potwierdzenia, że był dobrą matką i nie położył na ścianie niebezpiecznych farb - tego już nie mówiłam. Ja położyłam wewnątrz takie do zewnątrz raz, bo jakiś expert z Leroy mi takie zalecił, choć byłam w widocznej ciąży. Niby odporniejsze na brud przy dzieciach i zwierzętach. Ludzie to mają priorytety...)