Przede mną jechała/ stała L, przed L przejście dla pieszych z sygnalizacją, czekaliśmy na "zielone", L ruszyła, ja ruszyłam....kursantce zgasł silnik i stoczyła się kilka metrów do tyłu, wiec ja sie zatrzymałam na przejsciu, myślałam, że odpali i ruszy..ale nie, próbowała kilka razy...zdążyło sie zmienić światło na zielone dla pieszych...i ja stoję prawie cała na przejsciu, było jakies 1,5m za mną pasów...opusciłam szybę i przepraszam ludzi.. przechodziło jakies 10 osób w tym jeden facet, ok. 40, nie menel, specjalnie przeszedł mi przed maską (bo reszta przechodziła za samochodem) , spojrzał na mnie i charknął mi na szybę... i poszedł dalej
Tak, wiem, że to moja wina, ale mam tą syt. spieprzony dzień, kurcze, tak to przeżywam