Dodaj do ulubionych

Ocharkany samochód :(

23.04.25, 19:52
Przede mną jechała/ stała L, przed L przejście dla pieszych z sygnalizacją, czekaliśmy na "zielone", L ruszyła, ja ruszyłam....kursantce zgasł silnik i stoczyła się kilka metrów do tyłu, wiec ja sie zatrzymałam na przejsciu, myślałam, że odpali i ruszy..ale nie, próbowała kilka razy...zdążyło sie zmienić światło na zielone dla pieszych...i ja stoję prawie cała na przejsciu, było jakies 1,5m za mną pasów...opusciłam szybę i przepraszam ludzi.. przechodziło jakies 10 osób w tym jeden facet, ok. 40, nie menel, specjalnie przeszedł mi przed maską (bo reszta przechodziła za samochodem) , spojrzał na mnie i charknął mi na szybę... i poszedł dalej

Tak, wiem, że to moja wina, ale mam tą syt. spieprzony dzień, kurcze, tak to przeżywam sad

Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:00
      Pojedziesz do myjni i ok.
      Ja kiedyś wieczorem pojechałam do pracy po coś, tylko wejść i zabrać, nie bylobgdzie stać i zatrzymałam się navwewnetrznym chodniku, już na terenie szkoły, wystarczyło, żeby minktosvprzejechsl kluczami chyba przez całe auto.
      • kulawekolano Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:09
        nangaparbat3 napisała:
        > Pojedziesz do myjni i ok.


        Po co do myjni?
        Wystarczy włączyć wycieraczki ze spryskiwaczem.

        • nangaparbat3 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:28
          Może być.
    • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:04
      Przeżywasz cudze chamstwo.
      Po prostu przestań.

      Analogicznych anegdot mam sporo z własnego doświadczenia - potrzebujesz? suspicious
      • mabel_mora Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:11
        potrzebuje sad nie w sensie, że inni mieli gorzej, tylko, że istnieją takie chamy, aż mam ciarki jak sobie przypomnę wzrok tego faceta
        • nangaparbat3 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:35
          Kiedyś do bardzo dobrze ubranego pana, który wyzywał w ohydny sposób bileterkę z filharmonii (poprosiła go o dowodcszczepienusbprzeviw civicowi) powiedziałam Ale pan ładnie mówi. Normalnym głosem., tyle i tylko tyle, przysięgam. Pan wyzywał mnie przez kolejne kilka minut (szliśmy w jedną stronę) od starych szmat, ryknął „Nabpizde sobie załóż tę maseczkę” , a kiedy powiedziałam, że dziwię się, że takie osoby jak on bywają w filharmonii, zaczął wyjmować z pięknej skórzanej torby kamerę, wrzeszcząc, że mnie nagra. Nie wiem, kim był, wyglądał na co najmniej inteligenta. Trwam w zdumieniu do dziś ( to wszystko się działo na wrocławskim rynku).
          • mava12 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:45
            współczuję. Naprawdę.
            Nigdy nie doswiadczyłam podobnego chamstwa, i mam nadzieję nie doswiadczyć.
            • nangaparbat3 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:55
              Wiesz, to było zabawne, sytuacja tak absurdalna, zectrudno uwierzyć. Ale też zemsta była natychmiastowa, nie musiałam kiwnąć palcem: on był z młodą dziewczyną, wyglądali na parę profesor/studenta, i ona tylko oczy coraz szerzej otwierała. Miałam nadzieję, że opowie znajomym.
          • mabel_mora Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:48
            wspólczuje sad
          • arabelax Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:30
            off topic. gdzie jest filharmonia e Rynku we Wrocławiu?
            • nangaparbat3 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 07:20
              On wykrzykiwał opowieść o tym, jak tam poszedł. Co powiedziała bileterka, co on, a potem było, co ona zrobiła usłyszawszy jego błyskotliwą ripostę. Oczywiście używał nazwy „Narodowe Forum”. Ja jej nie używam, bo od dziecka chodziłam do „filharmonii” i ta nowa nazwa wydaje mi się napuszona i pretensjonalna.
          • beneficia Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 14:11
            W covidzie filharmonia występowała na rynku?
            • nangaparbat3 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 14:43
              Powyżej wyjasnienie
          • sueellen Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 08:02
            Pan powinien być natychmiast wyprowadzony przez ochronę. Pani bileterka w ogóle nie powinna była go wpuścić.
            • nangaparbat3 Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 10:14
              On opowiadał o zdarzeniu z filharmonii idąc ulicą, na Wrocław. rynku.
        • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:50
          Niedawno fjut w zdewastowanym gracie prawie zepchnął mnie z drogi (jechałam na rowerze). Mijając mnie z dużą prędkością, niemal zahaczył lusterkiem, krzycząc przez otwarte okno, że ścieżkę rowerową mam "TAM" - po czym wskazał palcem na chodnik.
          (Ścieżka rowerowa oczywiście łączyła się z jezdnią, a po wskazanym chodniku nie mam prawa jeździć.)

          Chwilę wcześniej podobny cwel, w podobnie starym gracie, prawie potrącił mnie na przejeździe dla pieszych. Ścieżka rowerowa przecinała jezdnię. Byłam pierwsza przy przejeździe, grat był sporo dalej, ale widać było, że się zastanawia. Uznał, że ma pierwszeństwo, przyspieszył i by mnie potrącił, gdybym nie widziała od początku, że się dziwnie zachowuje. Następnie otworzył szybę i krzyknął: "SIĘ ZSIADA Z ROWERU!"

          Polski szmaciarz bez wykształcenia, bez zaplecza finansowego, bez zawodu, w rozpadającym się gracie, sfrustrowany życiem, widzący na ulicy osobę (kobietę) mniejszych gabarytów, odnajduje wreszcie szansę zyskanie jakiejś przewagi i pokazuje na co go stać.
          Życie.
          • mabel_mora Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:09
            koszmar, dlatego rowerem jezdze tylko po parku, lesie, boję sie po ulicach
            • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:14
              Nieee, takie jest po prostu życie w dzisiejszych czasach.
              Trzeba piętnować ten niż, żeby nie było jeszcze gorzej.
            • kot.z.kosmosu Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 11:44
              mabel_mora napisała:

              > koszmar, dlatego rowerem jezdze tylko po parku, lesie, boję sie po ulicach

              Ja to samo. Mam obcykane trasy przez parki i osiedla, bo już niejeden taki debil mnie przestraszył na jezdni, w dodatku zwykle z wykrzykiwanymi takimi właśnie zarzutami z dupy. Na ulicę wjeżdżam tylko w ostateczności
          • hrasier_2 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:31
            piataziuta napisała:

            > Niedawno fjut w zdewastowanym gracie prawie zepchnął mnie z drogi (jechałam na
            > rowerze). Mijając mnie z dużą prędk
            >
            > Chwilę wcześniej podobny cwel, w podobnie starym gracie, prawie potrącił mnie n
            > a przejeździe dla pieszych. Ścieżka rowerowa przecinała jezdnię. Byłam pierwsza
            > przy przejeździe, grat był sporo dalej, ale widać było, że się zastanawia. Uzn
            > ał, że ma pierwszeństwo, przyspieszył i by mnie potrącił, gdybym nie widziała o
            > d początku, że się dziwnie zachowuje. Następnie otworzył szybę i krzyknął: "SIĘ
            > ZSIADA Z ROWERU!"
            >
            > Polski szmaciarz bez wykształcenia, bez zaplecza finansowego, bez zawodu, w roz
            > padającym się gracie, sfrustrowany życiem, widzący na ulicy osobę (kobietę) mni
            > ejszych gabarytów, odnajduje wreszcie szansę zyskanie jakiejś przewagi i pokazu
            > je na co go stać.
            > Życie.
            Tak go oceniłaś? Ścigasz się z autami, choć wiesz że nie masz szans. Lepiej ustąpić. Agresja rodzi agresję. Fajna ocena ludzi Ziuta. Jestem pod wrażeniem, ale negatywnym.
            • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 10:54
              >Tak go oceniłaś? Ścigasz się z autami, choć >wiesz że nie masz szans. Lepiej ustąpić.

              Tak, tak go oceniłam miernoto i ciebie oceniam podobnie.
              Następnym razem jak będziesz chciał zastraszyć swoim gratem rowerzystkę, upewnij się, że nie ma kamery na kasku, bo z nagrań będziesz tłumaczyć się na policji.
            • mallard Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:46
              hrasier_2 napisał:

              > Tak go oceniłaś? Ścigasz się z autami, choć wiesz że nie masz szans. Lepiej ustąpić. Agresja rodzi agresję. Fajna ocena ludzi Ziuta. Jestem pod wrażeniem, ale negatywnym.

              Spieprzaj dziadu!
          • szmytka1 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 06:48
            Ostatni twój akapit brzmi niezbyt ładnie, aż przykro to czytać
            Ja w życiu realnym spotykam czasem chamstwo, ale nie takie przypadki i nie tak często, bym miała to zapamiętywać. Za to w internecie dzień w dzień.
            • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 10:47
              Och, wybacz Szmytko, że uraziłam Twoje poczucie estetyki, psując powietrze w przestrzeni internetowej. Pozwól, że się poprawię.

              Pan z pewnością był wysoko wykształcony, tylko akurat nie z zakresu zasad ruchu drogowego. Z pewnością był kulturalny, tylko nie dla rowerzystów. Z pewnością posiada normalny samochód, ale w trosce o bezpieczeństwo sąsiada, pożyczył mu go, a sam wziął jego grata. Z pewnością nie był sfrustrowany, ani się nie próbował wyżyć widząc drobną dziewczynę na słabszej pozycji, po prostu miałam pecha i sobie zasłużyłam.
              Powinnam podziękować, bo wszak mógł mnie zabić, ale jednak tego nie zrobił.
              • szmytka1 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 14:39
                A dlaczego wartosciujesz ludzi wedle wykształcenia? Odnieść powinnaś się tylko do jego zachowania. Wysoko wykształcony może być chamski, a bez wykształcenia można też być kulturalnym i na odwrót. Czuć pogardę z powodu domniemanego braku wykształcenia.
                • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 15:11
                  A dlaczego mi wciskasz rzeczy, których nie napisałam?
                  Nawet mi się nie chce odpisywać, na takie manipulacje.
                • szmytka1 Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 07:22
                  Jak to nie napisałaś, cytując polski szmaciarz bez wykształcenia, bez zawodu i zdaje się jeszcze bez zaplecza finansowego. Pogardą pełna parą, od wykształconej pańci z zawodem i kasiurą na koncie. Bleeee strasznie słabe z twojej strony.
                  • szmytka1 Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 07:25
                    A jeszcze pytanko, a brytyjski szmaciarz byłby lepszy? A bogaty szmaciarz? A jakby jechał lepszą furą? Wszystkie te aspekty są bez znaczenia wobec jego zachowania. Zachowanie było wstretne, ale niezależne od jego fury i komóry i reszty
                  • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 07:53
                    Odpowiedziałam na pytanie, dlaczego na prostej drodze, przy małym ruchu, przy pełnej widoczności, ktoś mnie próbował potrącić i jeszcze na mnie napadł, choć niczym sobie nie zasłużyłam i przede wszystkim: nie miał racji.
                    I dwa razy profil napastnika był ten sam - wyżej opisałam jaki.

                    I nie, nie był to brytyjski szmaciarz, ani bogaty szmaciarz, choć kilka razy szmaciarze w bmw przejechali koło mnie zbyt blisko z dużą prędkością.

                    I tak, łączę bycie tępym kmiotem z brakiem wykształcenia i skłonnością do przemocy. A brak sukcesów życiowych w sferze prywatnej i zawodowej, z frustracją i tendencją do wyżywania się na otoczeniu - zwłaszcza, gdy nikt nie widzi. Zwłaszcza, gdy ma się WYRAŹNĄ przewagę - bo nie dość, że jestem sama i mała, to jeszcze na rowerze.

                    Ale oczywiście, oburzaj się na mnie 🤦i dalej wsadzaj mi wyssane z palca teoryjki.

                    Bez odbioru.
                    • szmytka1 Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 09:27
                      Rowerzyści to jednak oszołomy 😆 mimo swoich sukcesow i wykształcenia i kasiory
          • szarmszejk123 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:11
            Mnie kiedyś na pasach odtrącił taksówkarz. Jeden facet się zatrzymał żeby mnie przepuścić a ten idiota nie wiem, co miał we łbie, bo wyminął tego stojącego przed przejściem faceta i po prostu sobie we mnie wjechał.
            To, co się tam potem stało, przechodzi ludzkie pojęcie - wybiegli ludzie z pobliskiego sklepu, wysiadł ten koleś który się zatrzymał i część się rzuciła mi pomagać i dzwonić po karetkę a druga część rzuciła się tłuc tego taksówkarza, wywlekli go za fraki z samochodu..
            Mnie się niewiele stało, parę siniaków i otarć, co się stało z taksówkarzem, to nie wiem....
            • szarmszejk123 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:11
              Potrącił*
            • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:23
              Dlaczego nie wezwałaś policji?
              Mógł być pod wpływem.
              • szarmszejk123 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:27
                Ktoś tam chyba wezwał, ja w tym zamieszaniu stamtąd ucieklam zanim przyjechało cokolwiek , bo ci ludzie byli tak nakręceni, że mnie to przeraziło bardziej, niż samo potrącenie 😅
            • kulawekolano Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:56
              szarmszejk123 napisał(a):
              > Mnie kiedyś na pasach odtrącił taksówkarz. Jeden facet się zatrzymał żeby mnie
              > przepuścić a ten idiota nie wiem, co miał we łbie, bo wyminął tego stojącego pr
              > zed przejściem faceta i po prostu sobie we mnie wjechał.

              Ominął a nie wyminął.
              A poza tym po wejściu na pasy powinno się dla własnego bezpieczeństwa patrzeć czy coś nie jedzie.
              • szarmszejk123 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 12:02
                No mogłam sobie patrzeć i co to zmienia? Samochód jest zwykle od człowieka szybszy.
                • kulawekolano Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 12:14
                  szarmszejk123 napisał(a):
                  > No mogłam sobie patrzeć i co to zmienia? Samochód jest zwykle od człowieka szyb
                  > szy.

                  Gdybyś patrzyła, to byś go wcześniej zobaczyła.
                  No ale ludzie po wejściu na pasy już się nie roglądają, no bo przecież mają pierwszeństwo.
                  Ja dwa razy dzięki patrzeniu uniknąłem rozjechania. Patrzę nawet jeśli mam zielone światło.
                  Raz jakaś panienka oblała egzamin na prawo jazdy. Miałem zielone światło dla pieszych a panienka miała zieloną strzałkę w prawo. Ale mimo zielonego światła dla mnie, popatrzyłem w lewo i dzięki temu uniknąłem połamania nóg, bo panienka nie zatrzymała się żeby mnie przepuścić. Egzaminator wcisnął hamulec ale trochę za późno i gdybym wszedł bez patrzenia, to bym został rozjechany.
                  • szarmszejk123 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 12:18
                    Człowieku, on był ZA samochodem stojącym przed pasami i ZZA tego samochodu wyjechał prosto na mnie. Wybacz, że się nie spodzewałam, że ktoś w taki sposób postanowi sobie mnie rozjechać, faktycznie moja wina sad
                  • chatgris01 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 12:24
                    Cholerny egzaminator...
                    • szarmszejk123 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 12:28
                      E tam, goofno rozjedziesz, za człowieka pójdziesz siedzieć, egzaminator to wiedział:p
        • danaide2.0 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:23
          Rany, czym ty jechałaś?
        • cottonrose Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 23:23

          Zatrzymałam się przed przejściem dla pieszych, widząc starszą panią, która szykowała się do wejścia na jezdnię. Pani podpierając się laską, zaczęła powoli (ale raczej stosownie do mozliwosci) iść przed siebie. Ja stałam i czekałam, opierając ręce na kierownicy. Kiedy pani doszla do wysokosci mojej twarzy, zatrzymała się, spojrzała na mnie i zaczęła wygrazac używając wspomnianej laski. Powyzywała i odeszła.
          Nie nosze makijażu, moja uroda jest dość pospolita, ale do tej pory nie zauważyłam, żeby ktoś uciekał na mój widok.
          • chatgris01 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:33
            Starsza pani najprawdopodobniej miała demencję i poszło jej w agresję, to nierzadkie.
    • alexis1121 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:33
      Omg, współczuję ❤️
    • kamin Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:34
      Wycieraczki, spryskiwacz i po temacie.
    • krwawy.lolo Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:40
      Serio, nie menel? Bo był w miarę schludnie ubrany? Z opisu wynika, że nie ma tu Twojej winy. Przecież nie jechałaś za L-ką na zderzaku. Trudno, żebyś czekała, aż L-ka odjedzie za horyzont, żeby bezpiecznie ruszyć.
    • mava12 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:41
      po pierwsze to za Lką nigdy się nie jedzie tylko jak najszybciej zmienia pas, wyprzedza..
      Po drugie, nacharkał i co? jedziesz na myjnię. Ciesz się, że nie na tę "opuszczoną szybe"
      ps. przepraszanie za kursantkę uważam za żałosne.
      • mabel_mora Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:48
        centrum miasta, jeden pas do skrętu

        tak, miałam szczescie, ze nie charknął na mnie, albo nie walnął w maske/szybę, tak chyba zachowuje sie psychopata, zacięta mina, specjalnie obszedł z drugiej strony i splunął, żadnego ty ku..., itp... taki psychol w podobnej syt. może do kogoś podejsc na ulicy i walnąć
        • taki-sobie-nick Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:50
          mabel_mora napisała:

          > centrum miasta, jeden pas do skrętu
          >
          > tak, miałam szczescie, ze nie charknął na mnie, albo nie walnął w maske/szybę,
          > tak chyba zachowuje sie psychopata, zacięta mina

          Psychopata w sensie klinicznym doskonale się maskuje. Masz typowe wyobrażenie osoby zaburzonej typu "wzrok dziki, suknia plugawa".
        • marta.graca Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:53
          Tak, kiedyś po ciemku w ostatniej chwili wyhamowałam przed facetem na przejściu. Walnął mi w samochód. A koledze urwał lusterko jakis facet w szale.
          • piataziuta Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:57
            marta.graca napisała:

            > Tak, kiedyś po ciemku w ostatniej chwili wyhamowałam przed facetem na przejściu
            > . Walnął mi w samochód

            Miał prawo. I sory, ale to nie ta sama sytuacja. 🤦
            • rita_s Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:40
              Miał prawo do czego?
              • arabelax Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:44
                zestresował sie facet, bo ktoś w niego prawoe wjechał. miał si3 uśmiechnąć i isc dalej?
                • rita_s Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:01
                  🚑
          • triismegistos Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 05:50
            Jak to w ostatniej chwili wyhamowałaś na przejściu?
            • figa_z_makiem99 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:58
              Na przykład skręcając na zielonej strzałce, kiedyś jechałam po zmroku jesienią, zatrzymałam się i rozejrzałam, nie widziałam rowerzysty jadącego z dużą prędkością, był za daleko i powinien zwolnić.
    • freja08 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 20:42
      Mnie kiedyś obrzucono pomidorami samochód, bo zaparkowałam pod jakimś blokiem w obcym mieście. Miejsca publiczne, na ulicy.
      Współczuję. ❤️
    • lilia-anna Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:08
      Przykro mi, że spotkało Cię coś takiego 😞
    • wakacje_50 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:26
      Bardzo Ci współczuję, takie rzeczy po prostu się zdarzają. Frustraci albo po prostu zwykłe chamy chodzą po świecie. Trzeba się uodpornić i nie pozwolić sobie na dlugie rozmyślania, bo patus tego nie wart.
      Mnie na chodniku portącił facet, który jechał rowerem z przeciwka, chodnik był szeroki, doskonale mnie widział, a jego tam w ogóle nie powinno być. I jeszcze wjeżdżając we mnie wypluł z siebie wściekłe "jak kurwo leziesz".
      • heca007 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:09
        Mój brat kiedyś jadąc rowerem po ścieżce rowerowej zderzył się z rowerzystą z przeciwka. Jak to zrobili, że się nie minęli do dziś nie wie wink Jeden i drugi się zachwiał, zaczepili kierownicami i obaj na glebę. Na szczęście poza paroma siniakami nic im się nie stało. Ale zdziwieni byli podobno bardzo bo ścieżka szeroka big_grin
    • rita_s Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:33
      Nie przejmuj się. Facet to zwykły cham. Najpewniej nawet nie ma prawa jazdy, stąd nieumiejętność rozpoznania sytuacji.
      Zauważyłam też, że wśród pieszych najbardziej agresywni są ci, którzy nie mają prawa jazdy i samochodu. Przyjmij to na spokojnie.
      Pozdrawiam
      • taki-sobie-nick Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:50
        rita_s napisał(a):

        > Nie przejmuj się. Facet to zwykły cham. Najpewniej nawet nie ma prawa jazdy, st
        > ąd nieumiejętność rozpoznania sytuacji.
        > Zauważyłam też, że wśród pieszych najbardziej agresywni są ci, którzy nie mają
        > prawa jazdy i samochodu.

        A jak to sprawdzasz?
        • rita_s Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:02
          Na każdym forum dotyczącym wypadków to wybrzmiewa.
          • hrasier_2 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:32
            rita_s napisał(a):

            > Na każdym forum dotyczącym wypadków to wybrzmiewa.
            Forum to wyrocznia i ocena wszystkiego. Prorok jaki czy co?
          • taki-sobie-nick Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:33
            rita_s napisał(a):

            > Na każdym forum dotyczącym wypadków to wybrzmiewa.

            Poproszę przykłady z tego forum. Co prawda nie dotyczy ono wypadków, niemniej bywały omawiane.
          • taki-sobie-nick Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:33
            rita_s napisał(a):

            > Na każdym forum dotyczącym wypadków to wybrzmiewa.

            A moim zdaniem ustawiasz przeciwnika alias stawiasz chochoła.
    • arabelax Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 21:41
      Olej, szkoda nerwowo na jakiegoś zyeba sfrustowanego.
    • danaide2.0 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:20
      No bywa. Kiedyś na przejściu stało dwóch chłopaków - jeden z nich miał niepokojąco seksowne marynarskie wdzianko - i paru nie lubiących zapewne marynarzy mężczyzn. Marynarz z kolegą przeszli przez pasy, jeden z mężczyzn postanowił zaprotestować i splunąć w akcie niemej pogardy, zawiał wiatr i zostałam opluta.

      Lepiej?
      • daniela34 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:25
        Człowiek pluje, wiatr plwocinę nosi...

        • konstancja16 Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 22:48
          to tylko samochod.

          wciąż pamiętam jak wiele lat gość napluł mi na głowę w warszawskiej kafejce Literacka na Starym Mieście. powód? rozmawiałam po angielsku z moim zagranicznym kumplem. zostałam zwyzywana od żydówek i kurew. i ogolone karczycho napluto mi na głowę. obsługa i inni goście patrzyli w inną stronę. kumpel lekko oberwał.
    • dwa_kubki_herbaty Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 23:00
      Nie wjeżdżam na pasy za autami "specjalnej troski", bo też kiedyś ugrzęzłam na pasach za samochodem z koniczynką, bylo to lata temu gdzie piesi jeszcze nie byli świętym krowami, ja zjechalam ile się dało, ale temu kierowcy przede mną to chciałam przypier...., bo 5 razy odpalał samochód i nie umiał ruszyć - jak dla mnie kierowca nie nadawał się do jazdy po drodze publicznej.
      • taki-sobie-nick Re: Ocharkany samochód :( 23.04.25, 23:01
        Wow a teraz jesteśmy świętymi krowami?
        • figa_z_makiem99 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 12:21
          Czasem tak, kiedyś uczyli, że trzeba się rozejrzeć i ocenić sytuację na drodze. Dziś widzę ludzi wchodzących na przejście bez zastanowienia, nigdy bym tak nie zrobiła.
    • li_lah Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 00:01
      Kup sobie gaz pieprzowy i miej go w aucie.
      • chatgris01 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 11:35
        li_lah napisała:

        > Kup sobie gaz pieprzowy i miej go w aucie.


        To samo chciałam napisać.
    • la_mujer75 Re: Ocharkany samochód :( 24.04.25, 06:18
      Mnie pare tygodni temu oklejona samochód naklejkami z karnym kutasem. Nie mam pojęcia dlaczego.
      Parkuję prawidłowo. Tam są wąskie uliczki , nie staję na cudzej bramie, nie staje tak, aby ktoś miał problem z wyjazdem ze swojej posesji, nie staję naprzeciwko cudzej bramy, nie staję na chodniku etc. Sama mieszkam w podobnej okolicy, więc wiem co może przeszkadzać. A tu wychodze z pracy i kilkanaście naklejek na samochodzie sad Komus się chyba nudziło.
    • conena Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 08:00
      co ciekawe najczęściej w ten sposób zachowują się faceci, o agresywnych kobietach jakoś mało słychać.
      jakiś czas temu pojechałam po dzieciaki do szkoły. pod szkołą jak to pod szkołą o 15, ruch jak na Marszałkowskiej. jadę, poluję na miejsce i widzę, że ktoś wyjeżdża, więc daję migacz i chcę tam wjechać. jakiś gościu stał obok blokując inne samochody, mrugnął mi, więc wjechałam se. gościu do mnie podszedł i mówi, że on tu czekał na to miejsce i mrugał mi, że właśnie mam nie wjeżdżać, bo to jego miejsce. widzę i słyszę, że debil, to mówię, ok, spoko, myślałam, że mnie pan tu puszcza, ale to ja panu wyjadę stąd, nie ma problemu. wyjechałam. i wtedy stało się najgorsze - jakaś babka migusiem wjechała na to miejsce. facet trąbił jak wściekły, ona jednak wjechała. więc ten facet ją zastawił, wysiadł z samochodu, zbluzgał ją i domagał się aby wyjechała z jego miejsca. a ona, że nie wyjedzie i nie wyjechała. facet jakiś czas się jeszcze na nią darł, po czym odjechał. patrzę se, a na tylnym oknie napisał jej paluchem "ty krwo jbana".
      przypominam, że rzecz się działa pod szkołą, pełno dzieciaków wokół.

      zawsze mi się w takich sytuacjach przypomina ten film o facecie, co dostaje sflaczałego hamburgera i zaczyna strzelać w burgerowni, nie pamiętam teraz tytułu. film z lat 90, do dzisiaj nic się nie zmieniło.
      • borsuczyca.klusek Re: Ocharkany samochód :( 25.04.25, 11:59
        Upadek z Michaelem Douglasem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka