login.naszybko
10.08.25, 22:51
Przyszłam się wyżalić i po porady, bo niedługo oszaleję. Na samą myśl "co na obiad" juz mi słabo. Obiady gotuję zazwyczaj codziennie, ale to droga przez mękę. Jedno nie zje indyka, drugie gulaszu, córka nie zje mięsa mielonego pod żadna postacią. Na poradę nie wiem niż co gotować i jak gotować, bo na schabowego już nie mogę patrzeć.
Przykład z piatku: na obiad łosoś, warzywa, ryż - klasycznie. Dzieci zjadły bardzo zadowolone, mąż nie zje łososia bo nie lubi tej ryby. Sobota - zrobiłam mielone, córce musiałam usmażyć jajko. Jedyne, co jedzą wszyscy to kaczka, kurczaki, kotlety schabowe i z kurczaka (bo cielęcego nie zje syn) i makarony oraz placki (ale ile można jeść mącznie). Mam wrażenie, ze gotuję ciągle to samo, w kółko powtarzające się potrawy. Mąż marzy o żurku - nikt go w domu nie je oprócz niego, więc ugotowany gar je przez kilka dni. Podobnie z innymi zupami, córka bardzo lubi kremy, syn ich nie je bo mu niedobrze na samą myśl o kremie (to syn, mąż zje ale bez zapału)
W tygodniu obiady gotuję tylko dla nich, bo pracuję w nadzorze budowlanym i obiady zapewnia nam firma. Nie ma żadnego wyboru, ale jem co jest i nie wybrzydzam. Nie wiem skąd w mojej rodzinie takie rozpuszczenie pod tym względem, bo w innych sprawach są dość zdyscyplinowani.
Jakieś pomysły na rozwiązanie tej sytuacji? Poza wysłaniem wszystkich na biwak i niech jedzą kiełbasę z ogniska orzez dwa tygodnie.
Wszystkie rady przyjmę z pocałowaniem ręki.