Dodaj do ulubionych

Nie jadę do Perugii 😞

08.09.25, 19:15
Jakiś czas temu pytałam Was czy warto jechać do Perugii, bo niespodziewanie ktoś nam zaproponował udostępnienie mieszkania w tymże mieście (bezpłatnie). Dostałam dużo fajnych rekomendacji, wskazówek - no i napaliłam się na tę wycieczkę - a tu zonk, mój mąż stwierdził, że miał ostatnio tyle pracy, że nie czuje się na siłach podróżować autem tak daleko, zwłaszcza że wolnego będzie miał tylko tydzień i chce przez ten czas wypocząć, a nie tłuc się samochodem.
To jest poniekąd nawiązanie do sąsiedniego wątku - czy po 50-tce to starość - cóż, kiedy mieliśmy po 30 lat a nie po 60+ to taka podróż nie stanowiła żadnego problemu ....
Więc zamiast Perugii będziemy mieć emeryckie wczasy 😉
A za rekomendacje tak czy owak dziękuję - mam nadzieję że się jeszcze kiedyś przydadzą 🙂
Obserwuj wątek
    • agnes_gray Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 19:28
      A nie moglibyście polecieć samolotem?
      • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 19:42
        No nie bardzo, raz że z Warszawy nie ma lotów, musielibyśmy lecieć do Bolonii, a dwa że i tak musimy przejechać przez Modenę, gdzie mieszkają właściciele mieszkania. Za dużo komplikacji, za mało czasu.
        • b.bujak Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:23
          nie wiem, jak z Warszawy, ale Wrocław i Poznań mają świetne i tanie połączenia z Bergamo;
          tam bierzesz fiata i jedziesz spokojnie tam, gdzie chcesz;
          ja bym tak łatwo nie rezygnowała smile
          • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:04
            Wiesz, to jest tak - jakbym się zaparła przy swoim, to mąż by mi uległ. Ale wiedziałabym, że on nie ma ochoty i jedzie z musu - więc i ja bym była nie umiała się cieszyć z tego wyjazdu.
            • 3-mamuska Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 00:19
              Serio? Odpuszczasz marzenia, bo maz bedzie niezadowolony?
              Nie mozesz go na trasie zmienić?
              Lecieć samolotem.
              Dobrac 3 dni urlopu zeby bylo na odpoczynek.
              Serio wspoczuje… tak po ludzku.
              A moze możecie wziąć dodatkowa osobe jako kierowcę?
              • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 00:39
                3-mamuska napisała:

                > Serio? Odpuszczasz marzenia, bo maz bedzie niezadowolony?

                No ja to widzę inaczej - nie upieram się przy swoim pomyśle, bo rozumiem punkt widzenia męża. "Odpuszczanie marzenia" to spora przesada, co prawda nabrałam ochoty na tę wycieczkę, ale nic się nie stanie gdy pojedziemy tam innym razem, Perugia poczeka 😉

              • wyprawa32768 Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 09:00
                po prostu dba o swojego chłopa, a tu forumowiczkom zaraz w odpowiedzi włącza się jakiś tryb walki i cisną żeby chłopa bardziej eksploatowała. Niektóre się potem dziwią że chłopa nie mogą znaleźć, a to właśnie dlatego że kobieta dbająca o chłopa to skarb, a niedbająca niech się sama frustruje.
              • volta2 Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 20:36
                jak się kocha męża, to się bierze pod uwagę jego zdanie. i mąż robi to samo w odwrotną stronę. szkoda że tego nie wiedziałaś, współczuję, tak po ludzku...

                i jeszcze zmęczonemu mężowi fundować obcego kierowcę? odklejka level
    • marooska Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 19:30
      Chyba Ryanair lata tam z Krakowa. Ja.tylko w sprawie tłuczenia sie samovjodemsmile
    • freja08 Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:17
      Ja nie mam jeszcze nawet 40 lat jednak tłuczenie się samochodem przez prawie 20 godzin w jedną stronę mając jedynie tydzień urlopu jawi mi się jako przedsionek piekła. Poleciałabym samolotem lub wcale.
      • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:31
        E, jak tyle mieliśmy to nieraz tłukliśmy się do Włoch samochodem, co prawda bliżej niż do Perugii - w Dolomity albo na wybrzeże Adriatyku pomiędzy Wenecją a Triestem - ale zdarzało się, że tylko na tydzień lub nawet mniej. Zawsze jednym ciągiem, bez dłuższych postojów. Młodość! 🙂
        • freja08 Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:35
          Ja poleciałabym na dowolne włoskie lotnisko w odległości do 3 godzin autem od Perugii i wynajęła samochód na miejscu. Żeby zamknąć czas dojazdu w 8-10 godzinach.
        • marta.graca Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:53
          Takie trasy to spoko, my jechaliśmy z Kampanii- 2500 km...
          • dekoderka Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 23:28
            Dwa dni od świtu do wieczora w pampersie.
            • marta.graca Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 06:10
              A co, wg ciebie we Włoszech nie ma stacji benzynowych z toaletami?
              • kamin Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 22:02
                Każdy postoj wydłuża jeszcze czas podróży... Ja się mogę podpisać , dla mnie taka podróż to masakra psująca jakakolwiek radość z wypoczynku.
    • trina45 Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:29
      samolotem w tym wieku ,wcale sie mezowi nie dziwie
    • dwa_kubki_herbaty Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:30
      Lubię jeździć autem, niech chłop sobie śpi, dowiozę go na miejsce.
    • panna_lila Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:32
      Doskonale rozumiem Twojego męża, Ciebie oczywiście też🙂, prawda jest taka, że przychodzi taki czas w życiu człowieka, i jak już gdzieś był i to i tamto widział, to potrzebuje tylko spokoju, dużo spokoju.
      • em_em71 Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:45
        Tak, tak. Moi teściowie całe życie jeżdzili jak opętani, a w okolicach 70tki w podróż dookoła świata się wybrali. Teraz są 80+ i od jakichś 2 lat zwolnili i bardziej lokalne kierunki ćwiczą.
        • taki-sobie-nick Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:52
          em_em71 napisała:

          > Tak, tak. Moi teściowie całe życie

          No i twoi teściowie są wzorcem z Sevres czy jak?
          • em_em71 Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:59
            W ich bańce więcej takich było. Sami nie jeździli. Masz z tym jakiś problem? Nie każdy dorosły marzy o świętym spokoju i ciepłych kapciach.
            • taki-sobie-nick Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:08
              em_em71 napisała:

              Ni
              > e każdy dorosły marzy o świętym spokoju i ciepłych kapciach.

              To chyba ty masz problem - chyba źle traktujesz osoby marzące o w/w kapciach.

              Ale wiesz, że można mieć poważne problemy zdrowotne/nie mieć pieniędzy/nie mieć ochoty/różne powyższe razem?

              Czy uważasz, że twoi teściowie mogą, zatem wszyscy mogą?
              • marta.graca Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:13
                Serio musisz zaśmiecać wątek?
                • danaide2.0 Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 09:40
                  Wstawianie się za słabszymi nazywasz zaśmiecaniem?
        • dekoderka Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 23:29
          Dookoła świata. Standard u polskich emerytów 🤣

          em_em71 napisała:

          > Tak, tak. Moi teściowie całe życie jeżdzili jak opętani, a w okolicach 70tki w
          > podróż dookoła świata się wybrali. Teraz są 80+ i od jakichś 2 lat zwolnili i b
          > ardziej lokalne kierunki ćwiczą.
        • danaide2.0 Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 09:39
          Moja matka też podróżuje.
          Ale inni ją wożą.
          Jest różnica?
          No jest.

          Rozumiem, że twoi teściowie sami, tymi ręcami? Sami samochodami, jachtami, aeroplanami?
    • segregatorwpaski Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:34
      I bardzo dobrze. Odpocznie. Zdroworozsądkowa decyzja. Skoro miał skoro pracy potrzebuje odpoczynku, a nie kolejnego wysiłku jakim jest tak długa trasa samochodem (dla kierowcy oczywiście). Nie żałuj, będzie jeszcze okazja.
      Tego lata mąż koleżanki z pracy pojechał po nią odebrać ją z wyjazdu, mówił że to gorący okres w jego pracy, że zmęczenie, że spędzą razem weekend, w sensie w podróży głównie ale marudziła mu, że w pociągu to ona wieki nie jechała, że upały, że coś tam jeszcze. Miał zawał w trasie. Zmarł.
      Nie smutaj, ciesz się emeryckim wyjazdem i sobą nawzajem smile
    • przepio Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:36
      Szkoda, ale rozumiem.
      My latem mamy wesele jeszcze sporo za Perugią i juz teraz dojazd tam zaprząta mi głowę...
    • taki-sobie-nick Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:48
      Co to są emeryckie wczasy?
      • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:07
        taki-sobie-nick napisała:

        > Co to są emeryckie wczasy?

        Takie bezwysiłkowe 🙂 Samolot, transfer z lotniska, hotel AI przy plaży nad Jeziorem Ochrydzkim. Wycieczki fakultatywne lub wynajem auta i samodzielne objechanie okolicy.
        • taki-sobie-nick Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:09
          default napisała:

          > taki-sobie-nick napisała:
          >
          > > Co to są emeryckie wczasy?
          >
          > Takie bezwysiłkowe 🙂 Samolot, transfer z lotniska, hotel AI przy plaży nad Jez
          > iorem Ochrydzkim. Wycieczki fakultatywne lub wynajem auta i samodzielne objecha
          > nie okolicy.

          Ciesz się, że was stać i macie prawko.

          Dla wielu osób to wcale nie jest takie emeryckie i nie zawracaj d...
        • angazetka Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 23:26
          Emeryckie to raczej na działce...
        • dekoderka Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 23:31
          Jest kilka w spadku po Jugosławii. Gargamele. I chyba tylko za 2 przy plaży.

          default napisała:

          > taki-sobie-nick napisała:
          >
          > > Co to są emeryckie wczasy?
          >
          > Takie bezwysiłkowe 🙂 Samolot, transfer z lotniska, hotel AI przy plaży nad Jez
          > iorem Ochrydzkim. Wycieczki fakultatywne lub wynajem auta i samodzielne objecha
          > nie okolicy.
    • andaba Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 20:51
      Doskonale rozumiem twojego męża.
      Mój syn wynajął sobie mieszkanie we Włoszech, on pracuje częściowo zdalnie, może sobie pozwolić. no i zaproponował, zebyśmy do niego przyjechały, ja z córką, siostrze chciał zrobic prezent na 18, no a ja żebym sobie pozwiedzała tańszym kosztem, bo bez płacenia za mieszkanie, juz raz tak u niego byłysmy.
      Ale to było 5 lat temu, przypłaciłam to takim obrzękami, że jeszcze tydzień po powrocie ręce nade mna załamywali w przychodni - w praktyce wygladało to tak, że noszac rozmiar buta 36-37 chodziłam w syna adidasach nr 43, rozsznurowanych na maksa, bo inaczej sie nie dało. Gdyby nie to, ze zdjęcia z tego czasu mam na męża komputerze, to bym wam pokazała, tyle że mi kolor bucików do kiecki pasował smile
      No i teraz podziękowałam. Żal mi, bardzo, Włochy mi sie bardzo podobały, chętnie bym jeszcze coś pozwiedzała, w planach jest Rzym i Florencja - ani tu, ani tu nie byłam, ale nie, jednak nie. Za duzo by mnie to kosztowało zdrowia, a i obawy mam, ze mogłoby mi sie coś stać i tylko kłopotu narobię.
      • alpepe Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:23
        Ale co się stało? Miewasz opuchnięte nogi?
        • andaba Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:41
          Miewam, ale w granicach tolerancji własnych butów. Fakt, całe lato chodze w klapkach, zmieniam w aucie domowe na robocze i odwrotnie, wbicie sie w but elegancki po południu jest trudne, no ale nie niemożliwe.
          To co mi sie stało wtedy to był koszmar. Dodam, że był luty, więc nawet upałów nie było. Chodziłam dużo, wiadomo, ale ja raczej na leżąco dni nie spędzam.
      • simply_z Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:41
        I pomysleć, że jesteś raptem po 50-tce.. w wieku mojego rodzeństwa..
      • chicarica Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:41
        No ale to Wy byście tam rowerem jechały, czy jak? Są przecież loty, przez 2 godziny nogi nie spuchną raczej.
        • andaba Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:49
          Autobusem. Ale po wyjściu z autobusu było jeszcze jako tako, zwiedzanie mnie dobiło, gwoździem do trumny było Portico di San Luca, a i tak nie zwiedzałam wszystkiego, do wielu miejsc z dziećmi nie poszłam, bo nie dałam rady. Wieczorami z dworca wracałam boso, dobrze że było ciepło i sucho. Ogólnie wróciłam do Polski w tych butach syna i jeszcze przez tydzień w nich chodziłam, potem wkładalam buty sportowe starszej corki, zanim mi nogi wróciły do własnego rozmiaru.
          • chicarica Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:35
            Pomysł pchania się do Włoch autobusem pominę litościwym milczeniem.
            Leć jak człowiek, samolotem.
            • andaba Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:37
              Teraz bym samolotem leciała, ale i tak nie, to nie autobus mnie dobił, raczej zmiana klimatu, bo w góry też nieraz na cały dzień idę i wracam w butach i nawet prawie nie spuchnięta.
              • chicarica Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 23:18
                Raczej nie. Raczej siedzenie bez ruchu X godzin w autobusie, znane zjawisko u osób z tragicznym krążeniem.
      • magdulecp Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:31
        Toż ty 5 lat temu 50 lat nje miałaś! Leczysz się? Czy w wieku 50 lat zrobiłaś z siebie 100latke?
        • andaba Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:35
          A na co się mam leczyć, zdrowa jestem. Wyniki mam dobre.
          Wyżebrałam skierowanie do naczyniowca, jeszcze tylko 2,5 roku smile
          • chicarica Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:36
            Idź prywatnie. To zaburzenia krążenia gorsze niż u mojego 80-letniego ojca po bypassach.
          • angazetka Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 23:27
            Nie, nie jesteś zdrowa, skoro takie cyrki z opuchlizną miałaś.
          • magdulecp Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 00:12
            No raczej nie jesteś. 50letnia kobieta nie miewa takich zaburzeń z krążeniem. Idź prywatnie, bo za 2,5 roku się z domu nie ruszysz.
      • mdro Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:37
        Podkolanówki uciskowe.
    • chicarica Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 21:40
      Poleć do Bolonii, weź auto wynajęte, zajedź do Modeny i potem do tej Perugii, jeszcze po drodze Florencję zaliczysz. Fajna podróż. Tłuczenie się z Polski autem do Perugii to raczej przedsionek piekieł.
      • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:32
        Może w przyszłym roku wiosną zrealizujemy ten plan, kiedy mąż będzie miał więcej wolnego. Teraz już postanowione i zapłacone - w sobotę lecimy do Macedonii.
        • chicarica Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:35
          A to całkiem fajna opcja akurat.
      • danaide2.0 Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 09:46
        Pociągi i autokary we Włoszech z Bolonii do Perugii nie jeżdżą, ni hu, hu.
        Autokary: 261 km, średnio 3 godz 43 minuty, średnio 3 kursy dziennie, ceny od 22,99 zł.
        • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 09:52
          Pisałam wyżej, że za mało czasu na takie kombinacje, poza tym ja sama nie miałabym ochoty na miotanie się komunikacją, za wygodna na to jestem 😄
          • danaide2.0 Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 07:22
            Po prostu nie jesteś typem podróżniczki. Trzeba cię dowieźć od drzwi do drzwi. Rozumiem.
          • mocca25 Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 09:08
            specyficzne pojęcie wygodywink
            • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 21:02
              mocca25 napisała:

              > specyficzne pojęcie wygodywink
              >
              Dlaczego specyficzne ? Bo nie lubię komunikacji zbiorowej? No nie lubię. Większość życia jeździłam prawie wszędzie tylko samochodem i przywykłam do swobody jaką daje takie podróżowanie. Oczywiście długie trasy - powyżej 1000 km - są męczące, ale nie musi się ich robić jednym ciągiem.
              Dla mnie pilnowanie się godzin odjazdu pociągu, autobusu czy samolotu to duża niewygoda. Zawsze się stresuję 😕 A samolot to już w ogóle masakra - te odprawy, boardingi, wyczekiwanie na lotnisku więcej czasu zajmuje jak sam lot. I do tego trzeba uważać co i ile się pakuje. Jadąc autem zupełnie się nie przejmuję zawartością i wagą bagażu.
    • niemcyy Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 22:45
      Jak mieliście po 30 lat pewnie nie było tanich lotów, a tłuczenie się samochodem i to w obie strony, żeby spędzić w nim więcej czasu niż na miejscu i do tego zapłacić za to więcej niż za lot to faktycznie słaby pomysł.
    • angazetka Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 23:23
      Dla mnie podróż autem tak daleko była wizją piekła od zawsze, więc to nie jest (tylko) kwestia wieku.
    • srubokretka Re: Nie jadę do Perugii 😞 08.09.25, 23:52
      Ostatnio po wielogodzinnym locie przyszlo mi siedziec jeszcze w fotelu 1,5h, pozniej gnic w kolejkach i po walizke blisko 2h. Po tych torturach stwierdzilam, ze juz nie chce sie bawic w podroznika.
      Dzis odpalilam sobie YT, ulozylam wygodnie nogi na oparcie sofy i delektowalam sie podrozami innych. Mi juz nie trzeba. Wierze na slowo, ze gdzies tam jest pieknie i cudownie i szkoda, ze mnie tam nie ma. wink
    • sueellen Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 07:49
      Mam mniej niż 50 lat i muszę przyznać że nigdy nie przejechałam samochodem jednorazowo więcej niż 600 km bo uważam to za zbyt męczące, niezdrowe ale przede wszystkim koszmarnie nudne. Dla mnie długa jazda autem to męczarnia. Cała podróż może trwać maksymalnie 6–7 godzin, dlatego często dzielę ją na krótsze etapy, szczególnie gdy nie ma bezpośrednich lotów albo trzeba zmienić środek transportu. W połowie drogi zatrzymuję się w hotelu, zwiedzam i dopiero po 1–2 dniach ruszam dalej. Już 20 lat temu latałam z Rzeszowa do Warszawy samolotem, bo uznawałam, że to za daleko na samochód… Do tej Perugii autem pewnie jechałabym ze trzy dni .

      Jedni lubią jeździć, inni nienawidzą. Ja bym najchętniej podróżowała teleporterem bo to co mnie powstrzymuje przed dalekimi podróżami to perspektywa siedzenia przez długie godziny bez ruchu.
      • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 09:10
        sueellen napisała:

        >. Ja bym najchętniej podróżowała teleporter
        > em bo to co mnie powstrzymuje przed dalekimi podróżami to perspektywa siedzenia
        > przez długie godziny bez ruchu.

        Oj tak ! Też chciałabym teleporter 🙂 Ale ja jednak jak mam siedzieć w czasie długiej podróży, to jednak wolę w aucie, bo można sobie robić przerwy, przystanki na rozprostowanie kości, na odpoczynek - natomiast w samolocie po mniej więcej 3 godzinach nie dość że jestem cała ścierpnięta, to jeszcze dostaję jakby lekkiej klaustrofobii 😟
        • kamin Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 09:48
          To ja wolę pociąg. Mogę sobie robić spacery po pociągu, iść do warsu na obiad, a podróż dalej trwa. W po takim dłuższym postoju aż mnie skręca jak mam wsiąść i dalej jechać.
          • droch Re: Nie jadę do Perugii 😞 16.09.25, 09:07
            I to jest pierwsza dobra odpowiedź w wątku smile
    • kachaa17 Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 09:23
      Nie dziwię sie mężowi
    • kobietazpolnocy Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 09:44
      Twój mąż to zawodowy kierowca, tak?
      Nic dziwnego że odpoczywa poza samochodem.
      Ten wyjazd AI nie brzmi wcale tak źle. Osobiście wolałabym tak niż tłuc się samochodem przez pół europy po to by po czterech dniach już jechać z powrotem.
      • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 09.09.25, 09:55
        Ma zawodowe prawo jazdy, ale teraz robi co innego.
    • mayaalex Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 09:16
      Perugii oczywiscie tez by mi bylo szkoda ale jak sama piszesz, bedziecie jeszcze mieli okazje tam sie wybrac. A jezioro Ohrid jest piekne, to swietny pomysl na niezbyt dlugi wypad. Ja bylam w samym Ohrid czyli w Macedonii, urokliwe miasteczko. Zjedzcie lokalnego pstraga, podaja go z takim dipem czosnkowym, chyba makalo sie nazywa. I pochodzicie sobie po okolicach, tam jest bardzo zielono i naprawde ladnie.
      Mam wielki sentyment do tego miejsca bo chyba tam wlasnie zaszlam w pierwsza ciaze, uwazaj wink
      • default Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 09:31
        Dzięki za informacje 🙂 My też mamy hotel w Ochrydzie (miasteczku), ponadto planujemy objechać jezioro naokoło i pozwiedzać.
        A ciąża od dawna mi nie grozi 😄
    • volta2 Re: Nie jadę do Perugii 😞 10.09.25, 21:15
      bardzo dobra decyzja, na tydzień to zupełnie nie ma sensu. ja jeżdżę autem do włoch, czyli na północ i rzadko to robię na jeden rzut, zwykle nocuję gdzieś w at
      • agniesia331 Re: Nie jadę do Perugii 😞 15.09.25, 19:54
        Ja ci powiem jedno.ze my 20scia kółka lat temu jechaliśmy na Hvar bez noclegu 1680 km + prom.
        Teraz patrząc na to,ze moj zdrowy maz juz nie ma takich sil nie proponuję my wycieczek dłuższych niz 450 km jako kierowca. I o wtedy z reguły odpoczywamy ok 8 do 15 dni.
        Ciezko pracuje,ma mało odpoczynku , i nie po prostu nie chce byc w sytuacji twojej bezmyślnej koleżanki zmuszającej męża do przyjazdu po nia,bo ona nie lubi pociągów.
        Nie i nie. Wiem ze jak mężowi cos sie stanie to będę bez życia. To moj najlepszy przyjaciel,ostoją i nie wyobrażam sobie siedziec 15 godzin na siedzeniu pasażera podczas gdy on jedzie.
        • alicia033 Re: Nie jadę do Perugii 😞 16.09.25, 09:00
          agniesia331 napisała:

          > i nie wyobrażam sobie siedziec 15 godzin na siedzeniu pasaż
          > era podczas gdy on jedzie.

          Nie masz prawa jazdy, żeby go zmieniać za kierownicą? Aha. Czy może typ z tych, dla których "baba za kierownicą" to aberracja i swojego samochodu jej nie da prowadzić?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka