Dodaj do ulubionych

Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczali?

    • kloacznymysliwy Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:50
      Kuba, 15 lat, nie żyje od 30 lat, wyśmiewany w szkole, powiesił się na klamce. To był przyjaciel mojego brata. Jestem w 100% pewna, że mało kto pamięta to wyśmiewanie, gdyż prawie nikt nie pamięta, że ktoś taki w ogóle istniał. Wiem, bo przypominałam na spotkaniu klasowym, a przecież cała szkoła poszła na pogrzeb. Nie pamiętają pogrzebu, nie pamiętają Kuby, to jak mają pamiętać to wyśmiewanie - wyśmiewanie kogoś, o czyim istnieniu i samobójstwie zapomnieli... Mało tego - potrafią mówić, że za naszych czasów nie było tylu samobójstw.

      Nie jestem bez winy - bo nie broniłam i nie przeciwstawiałam się. Wiedziałam, że to złe, ale nie stanęłam po jego stronie. Ponadto zdaję sobie sprawę, że tak jak sama byłam przez niektórych gnębiona, tak również na pewno istnieją gdzieś ofiary mojego gnębienia. Większość pewnie zapomniała, pamiętają nieliczni. Tak jak i ja pamiętam tylko niektóre uwagi i komentarze, a jednak moje pamiętniki z tamtego czasu są pełne łez i samotności.

      Nie miało też znaczenia to, że nie było internetu, gdyż dużo lepiej znaliśmy sie między szkołami. I jeśli poszła krzywdząca plotka, to roznosiła się szybko po całym takim małym miasteczku. Ktoś nie znał człowieka, ale znał nazwisko i plotkę. Ja byłam tym nazwiskiem i plotką, bardzo, bardzo krzywdzącą i nieprawdziwą, która ciągnęła się za mną przez całą szkołę.

      Wspomnienia mojej mamy są podobne - ona była też pośrodku, co sobie mocno uświadomiła po latach, jak pojechała na zjazd klasy. Raz - bo jej gnębicielki podleciały z uśmiechami do niej, żeby się witać i to bardzo ją zniesmaczyło, a dwa - bo od niektórych kobiet usłyszała, że dziwią się, że tak ochoczo się z nimi wita, bo przecież w szkole...
      • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:54
        Miałam podobnie - w dorosłym życiu chłopak, który wyśmiewał mnie całe liceum, przyszedł prosić o pomoc w znalezieniu pracy. Smutne w sumie jak najwięksi szkolni prześladowcy skończyli jako nikt.
      • bananananas Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:57
        kloacznymysliwy napisała:

        > pojechała na zjazd klasy. Raz - bo jej gnębicielki podleciały z uśmiechami do niej, żeby się witać i to bardzo ją zniesmaczyło, a dwa -
        > bo od niektórych kobiet usłyszała, że dziwią się, że tak ochoczo się z nimi wita, bo przecież w szkole...

        Jedna prześladowana dziewczynka z DD w mojej klasie miała strategię obronną kaktusa, no nie sposób było ją lubić. Prawdopodobnie ode mnie też doświadczała krzywd, ale kiedyś było tak, że stanęłam w jej obronie, kiedy ją chłopcy zaatakowali fizycznie. Była tym rozzłoszczona (nie chciała obrony, bo to oznaczało, że jest słaba), ale widocznie po latach dostałam rozgrzeszenie, bo przy okazji spotkania klasowego sama do mnie zadzwoniła.

      • bmtm Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 20:49
        Znajomy mojego ojca powiesił się bo nauczycielka nie dopuściła go do matury. Gnębicielami nie byli tylko uczniowie.
    • runny.babbit Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 10:54
      Nie było, podobnie jak nie było osób LGBT, autystów, dysgrafikow i dysortografikow, to wszystko nowe wynalazki, kto to panie widział takie coś za naszych starych dobrych czasów.
      Ba, ja to nawet pamiętam czasy gdy nie było niepełnosprawnych i leworęcznych. Jedni siedzieli w domu, a z drugimi aktywnie rozprawiały się już panie w przedszkolu, do trzeciej klasy sprawa była załatwiona.
      • kloacznymysliwy Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 10:58
        W moim miasteczku ci gorsi po trzeciej klasie nie trafiali do czwartej w tej samej szkole. Do tego była osobna szkoła, do której trafiali wszyscy niedopasowani - lądowali między dziećmi z ZD i lżejszymi autystykami. Cięższych przypadków ZD i autystów nie było, gdyż trafiali od małego do ośrodka poza miasteczkiem, na stałe, na zawsze. Czasem nawet nie widzieliśmy, że ktoś ma brata albo siostrę, bo o tym się nie mówiło.
    • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 11:35
      Wedle tego forum jestem mega dziadersem, więc się wpiszę. Tak, wszystkie te patologie były, natomiast dzieci wcześniej doroślały, był tzw. zimny wychów cieląt, puszczano samopas na podwórko małolatów z kluczem na szyi, ogólnie wiele różnych rzeczy sie działo, które hartowały (czy jak kto woli - pozbawiały beztroskiego dzieciństwa), no i dzieciaki znosiły w rezultacie dużo łatwiej przemoc w szkole, wyśmiewanie, jakieś niefajne zachowania rówieśników itp.
      • abidja Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 11:49
        Znosiły duzo łatwiej?
        Moj kolega z podstawowki popelnil samobojstwo. Dokuczanie w szkole z powodu tuszy i slabych wynikow w nauce nie UODPARNIA!

        • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:37
          abidja napisała:

          > Znosiły duzo łatwiej?
          > Moj kolega z podstawowki popelnil samobojstwo. Dokuczanie w szkole z powodu tus
          > zy i slabych wynikow w nauce nie UODPARNIA!

          A kiedy to było? U mnie podstawówka to Gierek lata 70-te, liceum lata 80-te
      • simply_z Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:00
        Mysle, ze znosily ale pewne blizny pozostawaly w tych ludziach na zawsze. Tak jak pokolenie rocznikow powojennych bardzo czesto przez picie i przemoc odreagowywalo traumy rodzicow.
      • danaide2.0 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:09
        Ja znosiłam. Głównie w liceum, część dziewcząt, pasuje do nich określenie "bogata patologia".

        A potem przyjdzie taka bardzo.wredna.dziewucha i mi zarzuci, że jestem przeintelektualizowana i nie lubię ludzi!

        No raczej. Gardzę motłochem i owcami pędzącymi za tłumem. Należało mi się za odmienność. Może być?
        • 152kk Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 19:04
          Dobrze to podsumowałaś. Przemoc i nienawiść nie wzmacnia i nie czyni ludzi lepszymi. Przemoc rodzi przemoc, a nienawiść nienawiść
          • danaide2.0 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 18:07
            Przynajmniej staram się nie zaczynać!
            Ale nadstawianie drugiego policzka zawsze wywoływało mój głęboki wewnętrzny sprzeciw.

            I uważam, że granice trzeba stawiać. Często widzę ludzi, którzy boją się stawiać granice (nie mówię, że mnie), a niektórzy nie mają oporu, by z tego korzystać.
            • danaide2.0 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 18.12.25, 18:18
              I jeszcze kilka akcji w podstawówce - była to dziewczyńska klasa sportowa, nauka, treningi, wyjazdy, więc spędzałyśmy razem mnóstwo czasu, dobrze się znałyśmy. Jednak różne dziwne sytuacje wychodziły w międzyczasie, jak w chorej rodzinie. W ciągu czterech lat zrobiłam się bardzo twarda. Spatologizowałam się nieco, można by rzec big_grin Ale w sumie wspominam podstawówkę lepiej niż liceum, miałam koleżanki, byłyśmy drużyną. W liceum autentycznie były lata ostracyzmu, liceum jest dla mnie białą plamą wypełnioną pojedynczymi opowieściami, dopiero pod koniec zdołałam zyskać lub odzyskać jakieś znajome.

              Zawsze powtarzam, że ematka jest dla mnie powtórką z tamtej rozrywki. Obawiam się, że zgubną.
      • misiamama Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 14:35
        Dzieciaki nie znosiły łatwiej, tylko nie skarżyły się, to duża różnica. Nie skarżyły sie bo albo nie wierzyły, że ktokolwiek im pomoże, albo nie miały komu, albo ze wszystkich stron dostawały taki sam przekaz (w domu, w szkole, w dzielnicy) więc to, że coś jest nie tak, nawet im nie przychodziło do głowy. Jeszcze jedno porównanie - w latach 70 i 80 kobiety nie skarżyły się na molestowanie seksualne, no może gwałt był zgłaszany i to nie zawsze. Dlaczego? Bo byłyśmy uczone, że mamy się pilnować, nie chodzić, nie jeździć, nie odzywać się i nie patrzeć, że jakby co, to nasza wina po po cholerę tam lazłyśmy i trzeba uważać. Oblech w autobusie, w pociągu? trzeba się przesiąść, wyjść, trzeba być z koleżanką. Ten sam mechanizm - nie skarżysz się, ale to nie znaczy, że nie ma na co.
        • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 18:21
          misiamama napisała:

          > w latach 70 i 80 kobiety nie skarżyły się na molestowanie sek
          > sualne, no może gwałt był zgłaszany i to nie zawsze. Dlaczego? Bo byłyśmy uczon
          > e, że mamy się pilnować, nie chodzić, nie jeździć, nie odzywać się i nie patrze
          > ć, że jakby co, to nasza wina po po cholerę tam lazłyśmy i trzeba uważać. Oblec
          > h w autobusie, w pociągu? trzeba się przesiąść, wyjść, trzeba być z koleżanką.
          > Ten sam mechanizm - nie skarżysz się, ale to nie znaczy, że nie ma na co.

          Ja pamiętam kokieteryjne śmiechy jako reakcję na klepanie po pupie.

          Natomiast z drugiej strony normą było na przykład siadanie chłopakom na kolanach.*

          * był kiedyś na ten temat wątek na ematce
          • angazetka Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 21:31
            Nikt nie wątpi, że TY pamiętasz.
    • abidja Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 11:46
      Rocznik 74.
      Doswiadczylam i widzialam wokol.
      Dokuczanie ze wzg na kolor wlosow, nazwisko, oceny, grubosc.
      Strzelanie ze stanikow ( chlopcy),wysmiewanie rosnacych piersi. Wszystkie w klasie chodzilysmy z rekoma skrzyzowanymi na piersiach "by nie prowokowac" chlopcow. Wyzywanie kolezanek od "bladzin"
      Ze strony nauczycieli takze za kolczyki, nazwisko, kolor swetra, pismo.
      I obojetnosc nauczycieli wobec mobbingu.
      Dopiero gdy ojciec jednej uczennicy zrobil w dyrekcji afere ze cala klada "odprowadzala ja: pod dom wyzywajac dopiero zareagowali.

      Takze, bylo jest i mam nadzieje bedzie coraz mniej.
    • feniks_z_popiolu Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 11:58
      Mobbing z pewnością był w każdych czasach.
      Nie było jednak tak szybkiego przepływu informacji jak teraz i takich zasięgów.

      No i jednym nauczycielom chciało się działać a inni udawali, ż nie ma tematu

    • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 12:00
      Zupełnie nie pamiętam aby ktoś z rówieśników dręczył mnie w szkole, nie kojarzę też aby dręczono moje koleżanki. Nauczyciele bywali obcesowi, ale radziliśmy sobie z tym. A chłopcom jak ktoryś kolega nadepnął na honor, to spotykali sie za szkołą po lekcjach i rozwiązywali ten problem między sobą.
    • danaide2.0 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 12:02
      Cóż... "Abel, twój brat". Jak poszukasz, znajdziesz. Obowiązkowo powinni puszczać dzieciakom w szkołach, ale pewnie nie przejdzie, bo dziecko tam zostało przez kolegów rozebrane do naga, kto to widział.
    • bmtm Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 12:18
      Istniał i być może gorszy. Teraz dzieci i młodzież są bardziej wyedukowane, świadome istnienia pewnej poprawności w tematach drażliwych (zdrowie psychiczne, depresja,). Mniej także dziwią np. odmienny kolor skóry, zagraniczne imiona itp.

      Widywałem w szkole przypadki zupełnego lekceważenia mniej urodziwych czy grubych kolegów/koleżanek, wyśmiewania jąkajacych się uczniów itp. W liceum mniej, raczej np. z powodów higienicznych niż niezawinionych problemów typu trądzik.
      • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:43
        bmtm napisał(a):

        > Mniej także dziwią np. odmienny kolor skóry, zagraniczne imiona itp.


        mniej dziwią dlatego, że są dużo bardziej powszechne
        • bmtm Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:37
          To chyba oczywiste.
          • po_godzinach_1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:41
            bmtm napisał(a):

            > To chyba oczywiste.

            dlatego też zdziwiło mnie, że piszesz takie oczywistości
    • paszczakowna1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 12:31
      A dopuszczasz możliwość, że nie pamiętasz?

      Bo ja pamiętam (rocznik 1973), że pobiłam się gdzieś koło 6 klasy podstawówki z chłopakiem, który dokuczał mi, a przede wszystkim mojej przyjaciółce - ale co robił, nie pamiętam. Pamiętam też, że przerwy przesiadywałam w bibliotece, bo nie chciałam spotykać chłopaków z równoległej klasy - ale czemu, też nie pamiętam. Wcześniej (dużo, klasy 1-3), pamiętam, że na mnie i na koleżankę nakrzyczała mama kolegi, którego grupowo przezywałyśmy, ale znowu, szczegółów nie pamiętam (być może on za to pamięta). I miałam koleżankę z klasy, która robiła jakieś dziwne akcje typu pisanie listów do chłopaków podpisywanych imieniem innej dziewczynki z klasy, z której się później wyśmiewali (dzisiaj by mieli pole do popisu z mediami społecznościowymi i AI), ale znowu, nie pamiętam, o którą dziewczynkę chodziło. No i była taka grupa, która wyśmiewała tych gorzej ubranych, ale ponieważ uważałam ich za idiotów, nie przejmowałam się i też nie pamiętam szczegółów.

      Człowiek zwykle z dzieciństwa pamięta głównie to, co sam mocno przeżył.
    • malaperspektywa Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 12:34
      W mojej podstawówce w Warszawie działo się dokładnie to co teraz. Lata 80te. Masa spraw zamieciona pod dywan albo załatwiana w obrębie szkoły. Nie było internetu więc informacje się nie rozchodziły, a było grubo. Jeden chłopiec przeniósł się do innej szkoły tak mu dokuczano, łącznie z wykluczeniem, niektórzy nauczyciele zwracali się do nas w sposób dramatyczny, byli chłopcy mający kuratora, jakaś afera z onanizowaniem się na lekcji była w którejś z klas, jeden z chłopców zginął tragicznie podczas wagarów, o bójkach nie wspomnę. A jeszcze ekshibicjonista grasował jednej zimy pod szkołą. Osobiście nie miałam do czynienia z tymi sprawami, ale wiem że były i są prawdziwe. Więc akurat w mojej szkole było grubo. Szkoła duża, uczyliśmy się na dwie zmiany. I nie mieszkałam w jakiejś patologicznej okolicy. Ale jak teraz sobie o tym myślę to nie posłałabym tam swoich dzieci. Wtedy to była szkoła jak każda inna. Gdyby zapytać moją matkę powiedziałaby, że normalna szkoła, bo o większości afer to pewnie nawet nie słyszała, a ja dobrze się uczyłam i nie sprawiałam problemów. Nikt mi też nie dokuczał.
    • daniela34 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 12:41
      Jeszcze wcześniej, bo w latach 50-tych moja ciotka była wyśmiewana i dokuczano jej, bo nie była "fabrycna" (fabryczna). Do tego stopnia to zostawiło ślad, że jako siedemdziesięcioletnia baba potrafiła z dużą goryczą powtórzyć "Bo my jesteśmy fabrycni!" czyli zdanie, które wielokrotnie słyszała w dzieciństwie. Ona nie była fabrycna, nie należało się jej, nie należała do kręgu.
      Myślę, że dokuczanie za inność/nieprzynależność zawsze było. Tyle że nie zawsze mówi się o tym tak wprost, otwartym tekstem "dokuczano mi/prześladowano mnie" - czasem się ujawni w takim jednym, pełnym goryczy zdaniu.
      Mnie na przykład nie mobbingowano ani nie prześladowano. Dokuczano? Owszem. Zdarzało się. Prymuska w okularach. Tematów było dosyć.
      Ale mojego bardzo dobrego kolegę z liceum inni koledzy "wygryźli" z klasy. Na tyle utrudniali mu życie, że się przeniósł do równoległej, otrząsając proch z sandałów.
      • marzenka12 [...] 17.12.25, 12:44
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • daniela34 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 12:52
          Mój ojciec i ciotka dorastali w przemysłowej dzielnicy miasta. Tam prawie wszyscy byli "fabrycni" czyli pracowali w dużym zakładzie przemysłowym. Fabrycna była (osobna) przychodnia, fabrycne było przedszkole, fabrycny był dom kultury i zajęcia dla dzieci/młodzieży. Fabrycne czyli zakładowe, przeznaczone dla pracowników i ich rodzin. A ponieważ było "fabrycne" to - przynajmniej wtedy - nie dla ludzi z zewnątrz. Moi dziadkowie byli nauczycielami, nie pracowali w fabryce, dlatego ich dzieciom się rozmaite rzeczy nie należały. Zakład finansował całkiem prężnie różne rzeczy - no ale dla swoich.
          Zawsze się jakieś kryterium (nie)przynależności znajdzie.
          • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:43
            Pamiętam tę specyficzną kulturę "zakładową". Miała plusy i minusy. Trochę takie państwo w państwie te zakłady pracy uskuteczniały- własne ośrodki wypoczynkowe, wycieczki na grzyby zakładowym autobusem, paczki na święta i nie tylko.... dużo tego było. Jednocześnie występowały rażące przerosły zatrudnienia, wielu ludzi nie miało 'na zakładzie' co robić, pito alkohol w pracy, imprezowano... totalnie inny świat niż dzisiaj.
            • riki_i Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:44
              *przerosty zatrudnienia
              • daniela34 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 13:56
                No inny, inny. Kiedy ja byłam dzieckiem, potem nastolatką, bylo kompletnie inaczej. Dom kultury głównie rozpaczliwie starał się nie upaść i chętnie przyjmował "niefabryczne" dzieci (ja akurat bylam podwójnie "fabrycna" ale to juz było bez znaczenia).
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 12:49
      Oczywiście, że istniał. W mojej podstawówce wyśmiewano i odrzucano wszelkie odmienności - dziewczynkę ze Świadków Jehowy, dzieci o egzotycznych rysach twarzy. Były pobicia, było odrzucenie przez grupę, było robienie świństw i przykrości. Nikt nie reagował, rodzice mówili “nieważne kto zaczął, przeproście się” albo jeszcze gorzej “na pewno coś im zrobiłaś, że cię nie lubią”.
    • nowel1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 13:00
      Moja podstawówka to druga połowa 70-tych.
      Byłam dręczona przez dobre 2 lata.
    • smoczy_plomien Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 13:13
      Ja myślę, że tego nie pamiętasz, bo to było normalne, powszechne i nikt nie zwracał na to uwagi. A lat już minęło trochę.

      Do podstawówki chodziłam w latach 90. Pamiętam, że w naszej klasie gnębiono dwie bardzo nieśmiałe dziewczyny. Potem zmieniłam szkołę i może nie było jakiegoś specjalnego bullyingu, ale były klasowe gwiazdy, kółeczka adoracji, a były też osoby, które łatwo było wyśmiać. Przez to, że to nie było takie zorganizowane i stale skupione na konkretnych osobach, to wydawało mi się zupełnie normalne.
    • niezwykladziewczyna Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 13:13
      Byłam molestowania, przez wspaniałych, mądrych uczniów, piąta lub szósta klasa podstawówki. Niestety nie dostałam wtedy wsparcia od matki, interniowała mama koleżanki.
      „Końskie podrywy„ obrzydliwe
    • nenia1 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 13:19
      Pytanie jest postawione trochę bez sensu, ponieważ zawsze jakaś część dzieci i młodzieży doświadczała przemocy. Pytanie powinno być raczej o skalę zjawiska, a nie o to czy starsze roczniki kiedyś tam "naprawdę nie doświadczali". Oczywiście, że doświadczali. Tylko jaka była skala tego zjawiska. Czasem wystarczyła odmienność - rude włosy, okulary, otyłość. Sama pamiętam jak kolega w okularach zyskał ksywę "kobra". Ale z drugiej strony każdy miał swoją ksywę, był też Mały, Nowy (doszedł do nas w 2 klasie) czy Gipsiol (bo złamał rękę) itd. Miałam zresztą w podstawówce w większości zgraną klasę, nikt mnie nigdy nie pobił, niczego mi nie ukradziono, więc wspomnienia mam jakie mam, w większości dobre. Jak już to pamiętam przemoc ze strony nauczycieli, bicie po rękach, ustawianie do kąta, obrażanie słowne. Jedna pani nauczycielka kazała raz nawet koledze klęczeć w kącie z rękami uniesionymi do góry. Co ciekawe, jako dzieciaki zaprotestowaliśmy wtedy i skończyło się na uwagach w dzienniczkach. Mamy badania. Bo jednostkowe opowieści są jednak subiektywne. A z badań wynika, że systematycznie rośnie przemoc w grupie dzieci i młodzieży. Maleje natomiast przemoc doświadczana przez dzieci od bliskich dorosłych. I szczerze mówiąc wydaje mi się, że tak jest. Rosną zachowania agresywne również wśród dziewczynek, głównie nastolatek. I już nie chodzi, że w stosunku do 30 lat temu i więcej. Ale w najnowszych czasach, na przestrzeni 10 lat.
    • nellamari Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 13:29
      Ja byłam w podstawówce w latach 90-tych, miasto wojewódzkie i pamietam nękanie dzieci z trądzikiem, tłustymi włosami, wszami, obcego pochodzenia, dziewczyny uznanej za puszczalską, słabszych uczniów, dzieci rozwodników.

      Przy czym ten okres nękania był bardzo skoncentrowany na 6-7 klasie, praktycznie poza tymi latami nie przywołuje żadnych agresywnych zachowań - początek dojrzewania. W liceum już nic takiego nie miało miejsca.
    • bywalec.hoteli Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 14:36
      Owszem, było tego i było to w PRL/IIIRP powszechne. U mnie konkretnie w klasie był przynajmniej ten plus, że ci najwięksi i najsilniejsi raczej nie bili tych słabszych, mniejszych itp. i raczej byli oni bronieni. Na zasadzie: nie bij małego, bo ja ci walnę.
    • zla.m Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 15:10
      Osobiście nie doświadczyłam jakoś ekstremalnie, ale zdarzało mi się być wyśmiewaną, do dziś mam uraz do pewnego imienia, bo tak na imię miała najbardziej dokuczająca mi dziewczynka. Ale w moim przypadku to nie było nic, czego bym nie uniosła, miałam swój krąg znajomych i poczucie, że rodzice "w razie co" staną za mną murem. Nie każdy to miał. W liceum mieliśmy jednego "dziwnego" kolegę, nikt mu otwarcie nic nie robił, ale trochę się podśmiewaliśmy - zmienił klasę.

      Ale wiem, że były osoby bardziej gnębione, a na dodatek dużo mniejszy nacisk kładziono wtedy na uświadomienie dzieciakom, że to, co wg nich może być niewinnym żartem kogoś może poważnie boleć (zwłaszcza, gdy "niewinny żart" uprawia cała klasa). No i to, co wiele osób pisze - mniej się mówiło o najpoważniejszych rzeczach, ofiary jeszcze częściej niż teraz miały poczucie wstydu i winy. O tyle było lepiej, że nie było socjali, filmików, często zmiana szkoły pozwalała zmienić środowisko i nikt nie mógł wyguglać upokarzającej rolki z poprzedniej placówki.
    • pffpffpff Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 15:12
      Do podstawówki chodziłam w latach na przełomie 80/90 i pamiętam, że były dziewczyny, które trzeba było omijać. W sumie chłopacy też. Towarzystwo zbierało się w jednym miejscu i to miejsce po prostu omijałam.
      W siódmej klasie dziewczyny z mojej klasy miały zatarg z dziewczynami z równoległej. Były jakieś popychanki w szatni na wf, zawsze cichutko siedziałam w kącie. Przerażał mnie widok szarpiących się za włosy koleżanek.
      Natomiast dostało mi się rykoszetem i któreś dziewczyny wyciągnęły mi z torby srebrne (prawdziwe srebro) bransoletki kółka, których kilka zawsze nosiłam na nadgarstku i połamały je (chyba podeptały) i rozrzuciły po sali gimnastycznej.

      Bałam się powiedzieć mamie, bo były cenne, a opiernicz dostałabym ja.
      Dziś, gdyby taka sytuacja miała miejsce, poszłabym do rodziców sprawczym z rzadaniem rekompensaty.

      O mobbingu przez nauczycieli mogłabym pisać i pisać. Jak powstał portal nasza klasa, to na forum szkoły prześcigano się we wspominaniu wyczynów nieżyjących już na szczęście nauczycieli. Przodował pan i pani od biologii. Chorzy psychicznie ludzie.

      Natomiast uczniowie też potrafili swoje. Nasz katecheta, ewidentnie w ciężkiej depresji, był celem papierowych kulek, gwizdów, kpin, szydery. Popełnił samobojstwo. To nami mocno wstrząsnęło.
      • homohominilupus Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:22
        pffpffpff napisała:

        > Do podstawówki cho
        >
        > Natomiast uczniowie też potrafili swoje. Nasz katecheta, ewidentnie w ciężkiej
        > depresji, był celem papierowych kulek, gwizdów, kpin, szydery. Popełnił samoboj
        > stwo. To nami mocno wstrząsnęło.

        O właśnie. Bullying nauczycieli ze strony uczniów 🫤
    • default Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 15:17
      Moja podstawówka to lata 70-te. Pierwszą i drugą klasę miałam w szkole, która nie była moją rejonową, ale ponieważ była wygodniej położona względem mojego domu, to mama jakoś załatwiła, że mnie tam przyjęto. Jednak większość w tej szkole stanowiły dzieci "elity", różnych ówczesnych ważnych ludzi - partyjnych dygnitarzy, dyplomatów, wysokich urzędników lub po prostu ludzi zamożnych ("prywaciarzy" 😉). I moje pochodzenie z bidnych, przedwojennych kamienic i posiadanie nic nie znaczących, ubogich (stosunkowo) rodziców było mi często przypominane. I to nie tylko przez inne dzieci, ale także nauczycieli - nieraz słyszałam "Iksinska uważaj, bo wrócisz do rejonu, tam twoje miejsce !".
      Mnie ratował nieco fakt, że moją najlepszą przyjaciółką była dziewczynka z tych "lepszych" (córka bardzo zamożnych lekarzy), ale była też w klasie niejaka Bogusia, chyba z jakiejś patologicznej rodziny, biedna, w zniszczonych ubraniach, często niedomyta. Ona w nikim nie miała wsparcia, była szkolnym popychadłem, to było tak dawno, a ja pamiętam jej twarz i minę zaszczutego zwierzątka 😟
      Potem się przeprowadziliśmy na nowe osiedle, poszłam do nowej szkoły, gdzie wszyscy byli nowi i kompletnie przemieszani, jeśli chodzi o status rodziców. Tam było normalnie - dla mnie, osobiście nie odczułam nigdy żadnego prześladowania, ale ja byłam tam osobą dość popularną - a były też osoby mniej lubiane, którym nieraz dokuczano. Np dość otyła dziewczyna, w dodatku z problemami psychicznymi (bywała agresywna, nie panowała nad sobą). W ósmej klasie zmarła (samochód ją potrącił) - wtedy wszyscy zgodnie poszliśmy na jej pogrzeb... Także ci, którzy przedtem ją wyśmiewali i obrażali.
    • efekt.papageno Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 16:07
      Mojemu ojcu i mojej matce nikt nie dokuczał, choć oboje mieli sylwetki mutantów. Mojej ciotce też. Moja babcia powiedziała, że dopiero kiedy ja chodziłam do szkoły, rozpoczął się ten problem.
    • dvdva Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 16:33
      Lata 90-te, podstawówka. Grupa chłopców uwzięła się na kolegę z klasy, że ocenili go ze schodów, skończyło się złamaniem nogi. Dziewczynka z tej samej klasy została wytargana za włosy przez starszą siostrę jej koleżanki. Inną dziewczynkę spoliczkowano, bo się ośmieliła spojrzeć na grupkę osób. Na kolejną uwzięła się koleżanka z klasy, wyzywała ją, pchała ogryzki do butów.
      W liceum (najlepszym w mieście) najwyższy chłopak w klasie potrafił złapać koleżankę za gardło. Nic mu nie zrobili nawet gdy popchnął kontrolera w autobusie i uciekł, zostawiając za sobą legitymację szkolną. Bo grał dobrze w kosza i reprezentował szkołę.
      • dvdva Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie dos 17.12.25, 16:33
        Zrzucili go miało byc
    • kafana Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 17:00
      Aha to że nie byłaś gruba, ruda, Romka, brudasem, okularnica nie znaczy że inni też 😆
    • profes79 Re: Czy "dziadersi" naprawde tego nie doswiadczal 17.12.25, 17:02
      "Dziadersi" jak najbardziej tego doświadczali (albo widzieli). Tylko lata 70, 80 czy 90 wyglądały zupełnie inaczej niż teraz; przede wszystkim pod względem komunikacji. Pewne rzeczy jak się działy to działy się głównie w szkole lub jej okolicach; rzadko miały duże przełożenie na życie codzienne. I odbywały się w ciszy a nie wszechobecnym rozgłosie mediów społecznościowych. Gros dzisiejszych problemów wynika właśnie z rozwoju technologii i środków przekazu. Tego, że można ofierze przyłożyć 24/7; nie dać jej spokoju ani chwili wytchnienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka