riki_i
23.05.26, 10:35
Posłuchajcie, jest sobie taki youtuber o ksywie "Konfitura", który zaczaja się z kamerą w miejscach, gdzie brakuje miejsc do parkowania i nagrywa ludzi łamiących przepisy np. jeżdżących parę metrów po chodniku , wjeżdżających przednimi kołami na trawnik itp. Tenże pan szczególnie upodobał sobie miejsca, gdzie można spotkać celebrytów , np. modne prywatne szkoły albo przedszkola w "lepsiejszych" dzielnicach Warszawy. Pan "Konfitura" nie tylko nagrywa, ale i prowokuje scysje, np. blokując swoim ciałem poprzez stanie na chodniku wyjazd auta, które aby zaparkować musiało najpierw wbrew przepisom przejechać przez ów chodnik. W razie gdyby sytuacja odpowiednio nie zażarła, to znaczy gdyby nie poleciały wulgaryzmy, jest jeszcze na podorędziu kobieta pana "Konfitury", która -w przeciwieństwie do niego- zieje z miejsca agresją i daje stuprocentową gwarancję, że będzie jatka.
Nagrany w ten sposób materiał pan "Konfitura" umieszcza na you tubie, dzięki czemu zarabia bardzo duże kwoty (o tym później), zwłaszcza, że niektóre filmiki, w których udało mu się sprowokować Majdana czy Edytę Pazurę notują wielomilionowe wyświetlenia i są linkowane na portalach plotkarskich.
Przechodzę do rzeczy.
Jedna z telewizji postanowiła zrobić cały program o youtuberze "Konfiturze", także z udziałem ekspertów (policjantów) , oraz bliskich jego ofiar (czyli osób nagranych i umieszczonych na YT). W roli jedynego obrońcy "Konfitury" wystąpił w studiu Jan Śpiewak, reszta gości była mocno sceptyczna co do jego działalności, a najlepszy był syn pewnego starszego małżeństwa, które zostało nagrane i umieszczone na YT, który ujawnił dochody "Konfitury". Ponieważ- uwaga, uwaga!- pan zrobił sobie z tej quasi-"prawochranitielnej" działalności główne źródło dochodu i -już po odliczeniu kosztów- jego firma wykazała roczny zysk 160 tysięcy złotych.
No i teraz do brzegu. Pan Jan Śpiewak tak niesamowicie oburzył się pociskiem ludzi w telewizyjnym studio na "Konfiturę" i tym ,że nawet policjanci z drogówki go krytykowali, że aż nakręcił swój godzinny filmik na YT, gdzie broni youtubera jak niepodległości. Teza Śpiewaka jest taka - pan działa w słusznym celu, a to , że przy okazji zrobił sobie z tego sposób na życie, że prowokuje, że szuka celebrytów aby podkręcić wyświetlenia, że sporo na tym zarabia , to wszystko jest kompletnie nieważne. Bo cel nadrzędny (bezpieczeństwo , estetyka trawników itp.) jest ważniejszy.
Nie ukrywam, że chciałbym poczytać Wasze refleksje nie na temat cwaniaczka "Konfitury" (bo w tej obmierzłej postaci nie ma dla mnie nic ciekawego), tylko na temat Jana Śpiewaka. Dla mnie jest to człowiek-odklejka level hard. Obejrzałem z trudem ten długaśny vlog, w którym on broni "Konfitury" i wyszydza poświęcony mu program telewizyjny. Facet zupełnie przechodzi do porządku dziennego nad elementarnym faktem, że koleś na swojej działalności po prostu ZARABIA. Do tego widać na odległość, że 160 tysięcy zl to dla Jana Śpiewaka jakieś drobne , o których w ogóle nie ma co gadać. Przypomnę może, jeśli ktoś nie wie, że ojcem Janka był socjolog , poseł , szef Żydowskiego Instytutu Historycznego, profesor Paweł Śpiewak (już nie żyje), bardzo inteligentny człowiek , ogólnie szanowana postać, która z oczywistych względów biedy nie cierpiała. I jak sam Jan Śpiewak wielokrotnie przyznawał , zapewniła mu mega wygodny start w życiu (między innymi mieszkanie za miliony). Ja do tego nic nie mam i gratuluję Janowi Śpiewakowi , że miał szczęście mieć takiego tatę. Ale... pomijać fakt, że ktoś rzekomo dbający o nasze bezpieczeństwo to drobny cwaniaczek który sobie na tej rzekomej trosce po prostu zarabia? To się nie mieści w moim krajobrazie wewnętrznym.
Dajcie swoje opinie.