Robiąc obchód na swoich włościach zobaczyłam m.in, że: czereśnia ma zero owoców, jeden z dereni skurczył się zamiast urosnąć, z kolei inny krzaczek nawet po przesadzeniu nie urósł nawet o milimetr.
Wszystkie dostały ochrzan

Stwierdziłam, że wracam do gadania z roślinami bo coś mi się obija towarzystwo.
No i dzisiaj patrzę, a to ułomstwo, co po przesadzeniu (2 lata temu), odżywkach, cudawiankach ani drgnęło - dzisiaj ma zielone końcówki...
Przy czym zaznaczam, że u mnie susza cholerna, dosłownie pustynia i ciągle tylko latam z wężami do podlewania.
Ułomkowi zagroziłam, że jak nie odbije po przycięciu to go wykopuję. Cztery lata się obija, dosyć tego. Chyba się posłuchał

Czy Wasze roślinki też trzeba dyscyplinować?