krwawy.lolo 26.07.26, 08:41 My (tu świadomie używam liczby mnogiej) w życiu nie dalibyśmy obcej osobie łazić po naszym mieszkaniu. A znajomej/mu dajemy podlewać kwiatki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kamin Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 08:52 A co tu jest inaczej? Mnóstwo ludzi tak ma i dyskusje na ematce też były. Co więcej - większość tych co zlecają komuś sprzątanie kiedyś też tak myślało. Odpowiedz Link Zgłoś
mizantropka65 Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 09:33 Ja też do pewnego momentu nie wyobrażałam sobie obcej "baby" w mieszkaniu. Niestety, postępujące deficyty zmusiły mnie do otwarcia przed "babą" drzwi. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 10:26 A kamerkę internetowa w mieszkaniu masz? Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: O sprzątaniu inaczej 29.07.26, 09:20 We wszystkich pomieszczeniach, łacznie z ubikacją? A potem oglądać 4 godziny nader nudnego filmu tygodniowo? Odpowiedz Link Zgłoś
piataziuta Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 10:43 Ja zawsze uważałam, że po prostu głupio byłoby, będąc młodym sprawnym małżeństwem bez dzieci, nie ogarniać swojego 60m mieszkania. Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy.lolo Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 10:48 To swoją drogą. Ale przecież są rzeczy, mniej lub bardziej ważne, osobiste, niekoniecznie cenne, których nie chciałoby mi się chować po szafach i szufladach zamykanych na klucz. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 15:25 piataziuta napisała: > Ja zawsze uważałam, że po prostu głupio byłoby, będąc młodym sprawnym małżeństw > em bez dzieci, nie ogarniać swojego 60m mieszkania. Ja ma 90m2, jakieś 20 lat więcej od ciebie, mój mąż jest starszy od Miecia, ale wizja osoby sprzątającej, to dla mnie horror. Dopuszczam gdzieś w wieku 80 plus i tylko jak zwali mnie niedołężność/choroba. Po pierwsze, nie wiem nawet co taki ktoś miałby u mnie robić. Ok, okna może, ale 2 razy w roku dam radę bez zarobienia się na śmierć, a organizacja pomocy, plus frustracja, że nie zrobiono jak chciałam, to za duża cenę za chwilę niewygody, jaką jest umycie własnoręcznie. Resztę ogarniam gdzieś tak w między czasie, jak trzeba i nie na raz. Całe mieszkanie na raz sprzątam tylko, gdy ma odwiedzić nas teść, czyli raz na 3 lata. Coś tam robię ja, coś robi mąż, a własny brud przeszkadza nam i tak mniej niż obca osoba zostawiająca swoje ślady w moim mieszkaniu. Nawet do podlewania kwiatów nikogo nie wpuszczam. Mam głównie sukulenty, a duża palma wytrzymuje 3 tygodnie bez wody, gdy zacieni się okna i podleje przed wyjazdem na maksa. Zresztą, gdzieś czytałam, że ludzie z wylizanymi mieszkaniami mają zwykle kompletny chaos w głowie, dlatego kompulsywnie walczą o zewnętrzny porządek. Ja do nich nie należę. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 15:57 Ona tak ładnie wyglądała w zeszłym roku. Aktualnie zaczyna nasz zżerać i trudno otworzyć nawet drzwi balonowe, więc musiałam ją obrócić "do mieszkania", co robi jeszcze bardziej nieporządne wrażenie. W październiku remontujemy mieszkanie i muszę znaleźć potem dla niej jakieś lepsze miejsce. Nie mam jednak pojęcia, jak wynieść ją z mieszkania przy przeprowadzce. A mam jeszcze jedną roślinę w wielkiej i ciężkiej doniczce. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: O sprzątaniu inaczej 29.07.26, 09:48 Nie wiem, czy wiesz, ale w Polsce wielkie rośliny oddaje się do kościoła. Oczywiście, trzeba to z nimi ustalić, i oczywiście nie stoją we właściwym kościele, ale raczej na plebanii albo gdzieś w pomieszczeniach administracyjnych, ale w niektórych jest o wiele więcej miejsca dla nich niż w nawet dużym mieszkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 10:57 Nie mam z tym problemu, korzystam z usług pań sprzątających ponad 20 lat, nie mam problemu żeby wchodził ktoś obcy, to świetnie wydane pieniądze. Nie lubię sprzątać, ale lubię porządek i jak jest czysto. Mimo że jestem sprawna i mieszkanie ma mniej niż 60 m2. Zresztą u mnie to już nie obca osoba bo Warszawie przez większość czasu sprząta u mnie ta sama pani, czasami przychodzi jej koleżanka, więc znamy się ponad 20 lat. Teraz przeszła na emeryturę, ale nadal ma klucz do mnie do domu i czasem z sentymentu przyjdzie do mnie posprzątać, zwłaszcza że potrzebuje rzadziej, zazwyczaj po moim wyjeździe z Warszawy i przed przyjazdem. Te same panie sprzątają od lat u moich rodziców, przez lata mój tata zatrudniał panią sprzątającą żeby miała NFZ i składki emerytalne. W NL dom jest dość duży (jak na 2 osoby) i żal mi czasu żeby poświęcać pół lub cały dzień raz w tygodniu na sprzątanie, ogarniam na bieżąco i wystarczy, resztą zajmuje się profesjonalistka, a jak długo jej stawka godzinowa jest niższa od moje, to są to dobrze wydane pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja-jadrowa Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 13:09 > ogarniam na bieżąco i wystarczy, resztą zajmuje się profesjonalistka Jeżeli ogarniasz na bieżąco, to jaka “reszta” zostaje dla profesjonalistki? Poważnie pytam. Też ogarniamy na bieżąco, nie ma u mnie specjalnego dnia tylko na sprzątanie. Nie wiem, za co miałabym płacić profesjonalistce raz w tygodniu. Mam wrażenie, że przychodziłaby sprzątać czysty albo prawie czysty dom. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 13:49 Musiałabym ogarniać co najmniej godzinę dziennie, pani sprzątającej mój dom zajmuje 6-7 h (ale w tym jest przerwa na lunch). Teoretycznie ma stawkę godzinową i ilość godzin które sobie ustaliła, ale ja płacę jej niezależnie ze jest 5 czy 7 h (ustaliła sobie 6h i nie chce więcej kasy). Płacę jej też jak jestem na dłuższych wakacjach, niezależnie od tego ile razy i czasu sprzątała (czasem tylko wpadnie i podleje kwiatki). Nie ścieram kurzy, nie myję schodów, nie myję dokładnie wanny, ścianki prysznicowej czy ścian w łazience i w WC, drzwi do pomieszczeń i framug drzwiowych. Odkurzam pobieżnie, tzn nie wjeżdżam pod kanapę, nie przestawiam mebli w salonie lecąc z odkurzaczem pionowym, nie da się też nim wjechać we wszystkie kąty. Nie odkurzam listw przypodłogowych, parapetów, blaty myję tylko płynem do mycia naczyń (są granitowe to powinno się je myć specjalnymi preparatami), myjąc nie przekładam robota kuchennego (chyba że go używałam) czy ekspresu do kawy i innych urządzeń. Mam też zamykaną szafę z blatem gdzie stoją urządzenia AGD, ja przecieram blat naokoło, ona każde urządzenie przesunie i wszystko porządnie odkurzy i wymyje, przy okazji przetrze każde urządzenie. Nie odkurzam i nie myję podłogi w gabinetach czy garderobie, to robi pani sprzątająca raz w tygodniu. Całe regularne ogarnianie dzielę z mężem, ale jakbyśmy chcieli zrobić wszystko porządnie to zajęłoby nam to pewnie ok 8-10h tygodniowo, i nie byłoby to tak dobrze zrobione, więc żal mi czasu. W Warszawie pani sprzątająca jest na ok 4h, czasem też prasuje, ma stałą stawkę za sprzątanie plus oddzielną opłatę za mycie okien. Można u mnie robić testy białej rękawiczki 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja-jadrowa Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:13 Ok, rozumiem. Widzę, że mam bardziej spontaniczne podejście do sprzątania, nie ma konkretnych czynności, których nigdy nie wykonuję, jak jest u ciebie np. z wycieraniem kurzy. Dlatego byłoby mi trudniej nie tracić czasu na zastanawianie się i pokazywanie profesjonalistce palcem, co dziś ma być zrobione, a co nie musi. Wystarczy mi, że w pracy planuję, przydzielam zadania i pilnuję. Wiadomo, że każdy ma inny dom, styl życia, różne rzeczy nam przeszkadzają. U mnie na przykład starcie kurzy odbywa się zupełnie przy okazji, bez rozpoczynania wielkiej akcji sprzątania. To samo ze schodami. Ale dzięki za wypowiedź. Co jakiś czas podpytuję, bo może niepotrzebnie się wzbraniam. > Można u mnie robić testy białej rękawiczki 😀 Hmm, może przez 1-2 dni, skoro czekasz tydzień na wytarcie kurzy. 😀 Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy.lolo Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:20 Profesjonalistce?! Posiadam wiele wiosen i przeżyłem wiele "profesjonalistów", nie w domu, w biurach. To, co robili wołało o pomstę do nieba. Abstrahując od olewactwa i niedokładności, biurka po wytarciu na mokro mogły służyć za ślizgawkę. Jak żyję, żadna sprzątaczka nie wytarła do sucha, czy to biurka, czy podłogi. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:43 Miałam spory problem w Holandii, zanim znalazłam kogoś kto umiał dobrze sprzątać, to jest trudny zawód i moim zdaniem do sprzątania trzeba mieć też talent. U mnie w biurze ekipa sprzątająca przeciera tylko środek biurka (naokoło klawiatury), jak kiedyś wróciłam po 2 miesiącach to mogłam notatki w kurzu robić na tylnej części biurka 😆 Moja emerytowana już pani sprzątająca kabinę prysznicową myje raz, a potem gasi światło w łazience, ma otwarte drzwi i włączone światło w przedpokoju, i myje ponowienie bo twierdzi że ona wtedy lepiej widzi czy jest idealnie wymyte 😳🫣 Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:37 Nie mam blisko żadnej dużej drogi, w okolicy sporo wody, nie mieszkam też przy drodze czy jezdni, więc nie kurzy się tak żeby trzeba było przecierać co 2 dni, poza tym jak to jest robione na raz w całym domu na sucho i mokro, potem odkurzone i umyte to kurzu jest dużo jest mniej niż jakbym to robiła po kawałku, bo jakbym jednego dnia przetarła kurze na 2 piętrze, 4 dni później na pierwszym to pewnie już trzeba by wracać na górę odkurzyć przynajmniej schody. Pani sprzątającej pokazałam raz, potem byłam w domu przy pierwszym i 2 sprzątaniu i tyle, ona sama ogarnia co jest do zrobienia. Rozdzielenie zadań dobrej pani sprzątającej to pikuś, wolę to niż zarządzanie projektem w pracy, bo przynajmniej nic się nowego nie pojawia, nie trzeba pilnować na bieżąco, pani ma swoje procesy i plan i wykonuje je precyzyjnie. Ja się nie wtrącam, ona zazwyczaj sprząta jak nas nie ma w domu. Nie wiem jak miałabym wycierać kurze przy okazji? Tzn wchodzę do garderoby, widzę że jest kurz na półkach i wracam po ściereczki i zamiast się ubierać zaczynam wycierać? Mam dość spory dom więc sprzątając “przy okazji” sprzątalibyśmy ciągle i codziennie. Mam 3 pary drzwi na parterze, na piętrach w sumie 9 (białych i to takich 110 na 220), myte są wszystkie regularnie, niby to wszytko drobiazgi ale przy okazji ogarniałabym sprzątanie 2 godziny dziennie. Może mam inne podejście do czystości, dla mnie w domu zawsze jest co sprzątać, zdecydowanie wolę pracować zawodowo niż myć ściany w łazience lub WC, czyścić lustra czy myć umywalki (mam 5, 3 duże i 2 małe). Nie lubię sprzątać, jeszcze w mieszkaniu jak miałam mniejszą powierzchnię to może, ale żal mi 45 min tygodniowo na samo odkurzenie i umycie schodów. Wolę w tym czasie być w pracy i po powrocie do domu mieć czas na inne zajęcia. Lubię jak jest czysto, jak długo pani sprzątająca zarabia na godzinę sporo mniej niż ja, to jest to korzystne rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
mizantropka65 Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:43 Raczej kilka godzin. Tak jest u mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:45 45 min to same schody, pisałam już że pani sprząta 5-7h, w zależności co ma zaplanowane i czy np musi sprzątnąć 2 łazienkę (bo na codzień z niej nie korzystamy, ale jak ktoś nocuję to potem trzeba wymyć). Odpowiedz Link Zgłoś
mizantropka65 Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 18:29 Chodziło mi o czas, po którym kurz na nowo osiada. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 18:46 U mnie parę dni, jeżeli wszystko jest posprzątane na raz i na sucho i na mokro, jak przecierane przy okazji i po kawałku, to następnego dnia kurz jest z powrotem. Najpierw wymiana pościeli (pani sprzątająca przy okazji odkurza materac) i dopiero potem ścieranie kurzy w sypialni, bo włókna z materiału osadzają się na meblach. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 18:57 W Warszawie mieszkam w Śródmieściu i jak mnie nie ma miesiąc, to całe mieszkanie jest pokryte warstwą kurzu, mimo odkurzania podłogi i mycia podłogi przed wyjazdem, po miesiącu wygląda jakby nikt przez pół roku nie sprzątał. W domu zajmuje to dużo dłużej, mamy też rekuperację i dobre kilkustopniowe filtry, oczyszczacz powietrza i nie otwieramy okien w całym domu codziennie żeby wietrzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mizantropka65 Re: O sprzątaniu inaczej 27.07.26, 12:41 Dlatego napisałam, że tak jest u mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: O sprzątaniu inaczej 27.07.26, 13:10 Andace, co Ty robisz zawodowo, można zapytać? Cechuje Cię wielka szczegółowość. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: O sprzątaniu inaczej 27.07.26, 22:55 bywalec.hoteli napisał: > Andace, co Ty robisz zawodowo, można zapytać? Cechuje Cię wielka szczegółowość. albo przynajmniej jaki to rodzaj pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
mava12 Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 11:32 znajomy, często bliski znajomy/przyjaciel a obca sprzątaczka, to jednak jest różnica. Nie zauważasz tego? Odpowiedz Link Zgłoś
mabel_mora Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 11:35 człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce ja zaglądam w paszczę, mój mąż paprze się we krwi, kot żywcem odgryza głowy myszom i je zjada...wiec co tam zwykłe sprzątanie Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy.lolo Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 12:12 Tak na marginesie, moja własna paszcza nie zachwyca. Podziwiam odporność na smród ohydny. Odpowiedz Link Zgłoś
mabel_mora Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 12:42 nie jest tak strasznie, ważne, że pacjent chce coś z tym zrobić, a już po kilku, a czasem po jednej wizycie jest dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsi.only Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 12:03 Ja jednak dostrzegam zasadniczą różnicę pomiędzy osobą obcą, wynajętą do wykonania usługi, i której się płaci (i można też od niej wymagać, np staranności) a znajomą/znajomym, z którym znamy się X lat, może nawet beczkę soli zjedliśmy razem, i którego proszę o DROBNĄ przysługę. Druga rzecz jest taka, że zatrudniając do sprzątania, to osoba, bądź ekipa, posiada sprzęt i środki profesjonalne, i robią to tak szybko, sprawnie, i też dokładnie, że jest to warte każdych pieniędzy. Ja w życiu nie byłabym w stanie domyć okien, tak jak zrobiła to zatrudniona przeze mnie ekipa. Moje okna, to przykład, bo do innych porządków nikogo nie najmowałam jak dotąd, ale kto wie, czy w przyszłości nie zajdzie taka konieczność, i w miarę mozliwości finansowych chętnie zdecyduje się. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja-jadrowa Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 12:45 > Ja w życiu nie byłabym w stanie domyć okien, tak jak zrobiła to zatrudniona przeze mnie ekipa. Dla mnie okna, to zupełnie inna kategoria niż np. zwykłe odkurzenie podłogi. Przy dużej liczbie okien (z których kilka jest ogromnych, część otwiera się na zewnątrz albo/i jest na sporej wysokości), mycie ich jest już jakimś wysiłkiem fizycznym i zajęłoby mi za dużo czasu (gdybym chciała umyć je wszystkie za jednym zamachem). Dla mnie załatwienie kogoś do zwykłego sprzątania wymagałoby zbyt dużego wysiłku psychicznego, związanego z planowaniem, umawianiem się, analizowaniem tego, co wymaga posprzątania w danej chwili. Wystarczy, że w pracy muszę być poukładana, planowanie poza nią jawi mi się jako niepotrzebny stres. Do tego dochodzi przypilnowanie, żeby np. klocki rozsypane przez dziecko zniknęły z podłogi w odpowiednim momencie. No nie, dom jest do mieszkania i nie będę przesuwać czy usuwać gratów na zawołanie. Poza tym, u mnie ogólnie jest czysto, nie zostawiłabym okruchów albo uwalonej podłogi cały tydzień, aż do przyjścia osoby sprzątającej, więc w sumie nie wiem, co ona miałaby u mnie sprzątać. Gdybym miała komuś płacić za sprzątanie, to raczej co 2-3 dni, żeby to w ogóle miało sens, i żebym poczuła, że ktoś na bieżąco nas wyręcza. Sorki za off top, lolo! Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 13:23 Mam okna na całą ścianę, na parterze okna się otwierają całe, na piętrach okna są tylko do połowy, reszta to na stałe zamontowana szyba (ściany mają prawie 5 m szerokości i mam ich 6). Z zewnątrz raz w miesiącu myje je firma, od wewnątrz dwa razy w roku ekipa sprzątająca, przychodzą 2 panie i przez 8 godzin myją wszystko, ale nie tylko szybko tylko framugi, ramy, parapety itp. Podłogę w przedpokoju kuchni i jadalni odkurzam co najmniej raz dziennie Karcherem (odkurzacz + mop). U mnie przede wszystkim myje dokładnie 2 łazienki, 2 WC, ściera w całym domu kurze (na sucho a potem na mokro), przeciera biurka, monitory, porządkuje, zmienia pościel. Raz w miesiącu myje dokładnie lodówkę i piekarnik. Nastawia zmywarkę. My ogarniamy na bieżąco, ja np myję blaty w kuchni, ona używa specjalnego produktu do mycia i polerowania, co zajmuje dużo dłużej. I myje dokładnie schody, co sąmo w sobie jest praca na min 45 min. Wchodzi i wie co ma robić, nie planuje za nią pracy, ma ułożone wszystko co potrzebuje do pracy, zabiera i zaczyna sprzątać od góry domu. Sprząta nawet jak jesteśmy na urlopie, wtedy planuje sobie np mycie lodówki czy mycie szyb w oknach od środka. U mnie pani sprzątająca przychodzi w piątki o 8 rano, jakbym miała klocki to bym je zostawiała, nie po to płacę komuś żeby sprzątać przed jej przyjściem. Robi wszytko co trzeba robić regularnie ale dużo dokładniej niż ja robię to na codzień, łatwiej wtedy i mi utrzymać porządek. Odpowiedz Link Zgłoś
kamin Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 16:32 A poza rozsypanymi okruchami nic się u was nie brudzi? U nas codziennie jeździ automatyczny odkurzacz, ale raz w tygodniu pani odkurza ręcznie calą podłogę i ją myje. Myje też dokładnie blaty kuchenne, ściera kurze, wyciera kafelki na ścianie, myje sedesy, kabiny prysznicowe, lustra. Naprawdę jest co robić, i nie oznacza to, że jak coś się rozleje, to zostaje tak przez tydzień. Właśnie na bieżąco ścieramy rozlane, a raz w tygodniu jest myta całość Odpowiedz Link Zgłoś
fuzja-jadrowa Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:25 Oczywiście, że się brudzi. Ale nie czekam na panią, żeby mi umyła sedesy (btw, mam 4). Nie wiem, jakie czary mary taka pani może zrobić z lustrem - zostawiasz zachlapane aż do jej przyjścia? Szafki w kuchni są wymacane palcami codziennie, przyjdzie pani, wytrze szafkę, a na następny dzień i tak jest wypaćkana. Czyli pomoc na jeden dzień. Chyba że ktoś ma meble, blaty czy podłogi, które wymagają specjalnej troski raz w tygodniu, wtedy rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:53 fuzja-jadrowa napisał(a): > Szafki w kuchni są wymacane palcami codziennie > , przyjdzie pani, wytrze szafkę, a na następny dzień i tak jest wypaćkana. Czyl > i pomoc na jeden dzień. Ja też się zastanawiam. Ja prawie codziennie gotuję, codziennie robię sobie kawę, czy jakąś przekąskę i za każdym razem gdy wrzucam coś do zmywarki, czy do śmieci, to przecieram blat, czy szafkę, gdy widzę, że są na niej ślady. To zabiera mi jakieś 10-20 sekund. Często spryskuję jeszcze płynem do powierzchni kuchennych. Jak można z tym czekać do przyjścia pani sprzątającej i co ona niby robi, gdy jednak nie chce się mieć przez kilka dni klejących blatów i robi to samemu? Podłogę też wolę sam przetrzeć jak trzeba, np. gdy czym zapaćkam, a lodówkę przecież nie trzeba chyba myć aż tak często. I też mi się zdarza myć ją awaryjnie, gdy coś się w niej nagłe wyleje. Gdyby ktoś zagraconą piwnicę mi wysprzątał, to bym się może cieszyła, ale tak się nie da, bo jest tam masa rzeczy, które trzeba przed wyrzuceniem ocenić na sentymentalną wartość, a tego nikt obcy za mnie nie zrobi. Ja mam wrażenie, że dla niektórych pani sprzątająca to takie uspokojenie ducha, że mają wszystko pod kontrolą, choć tego wcale nie potrzebują. Moja koleżanka pracująca na pełny etat, matka trójki drobiazgu w domu z trzema łazienkami brała taką panią raz w tygodniu, do łazienek, okien, podłóg i schodów. Ale jak dzieci podrosły, to wdrożyła harmonogram dla wszystkich domowników, z korzyścią dla wszystkich, bo dzieciaki przynajmniej nauczyły się, że im większy zostawiają syf, tym więcej mają pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 18:04 Mieszkam tylko z mężem, nie mam szafek wymacanych palcami, bo w części są uchwyty a część nie otwieram nawet i przez 2-3 tygodnie. To co najczęściej używam jest na otwartych półkach (np szklanki czy kubki). Pisałam już że mam karchera (mop i odkurzacz polecony przez Eliszke) i podłoga w kuchni i jadalni jest odkurzana i myta zazwyczaj raz dziennie. Jadamy na mieście lub w biurze więc jak np przez 3 dni w tygodniu pracujemy z biura to w zasadzie używamy tylko sypialni i łazienki, więc nie ma kto wybrudzić szafek. Jak jest ładna pogoda to w weekendy też nie siedzimy w domu, ile mogą nabrudzić 2 dorosłe osoby robiące sobie śniadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:49 To dokładnie tak ja u mnie, lustro przetrę, ale np nie przecieram całej ramy codziennie. Mam w łazienkach i WC kafelki do sufitu, tego też sama nie myję, a osadza się na tym kurz, WC myjemy w środku, ale nie myje muszli z zewnątrz. Każdy ma inny poziom porządku i czystości, i dużo łatwiej utrzymać dom w czystości jak jest regularnie i porządnie za jednym razem sprzątany. Odpowiedz Link Zgłoś
lisa_56 Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 13:12 Znajomy, często sąsiad- do podlania kwiatków, to raz, że ktoś w jakims stopniu juz zaufany a poza tym trocha taka konieczność raz na jakis czas, bo co zrobić z tymi kwiatkami no i zazwyczaj to nie chodzi tylko o kwiatki ale też żeby ktoś podczas nieobecności gospodarzy zajrzał czy w domu wszystko w porządku. A co do "kręcenia się obcej osoby", to pewnie kwestia przywyczajenia i preferencji- każy ocenia za i przeciw i decyduje. Nie wiem jak się to rozwiązuje w Polsce ale w UK to częste zwyczaj dawania klucza nie tylko stałej sprzątającej ale i pracownikom, którzy wykonują jakieś prace w domu. Ludzie wolą dac klucz i zająć się pracą, w domu czy poza domem, niż siedzieć i pilnowąć robotników. Nawet jak sie nie ma cąłkowitego przekonania, to jest to po prostu praktyczne rozwiązania. U mnie jak ktoś ma coś dłużej naprawiać to w pierwszej chwili zastanawiam się kiedy będę, a w końcu wybieram czas kiedy mnie nie będzie, a wróce już na zrobione. No wiem, że sprzątanie mozna zrobić samemu w przeciwieństwie do niektórych napraw, ale chodzi mi o sam fakt, że jest ktoś obcy sam w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
shmu Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 15:13 Zatrudniam firme sprzatajaca, w ktorej sa zatrudnione osoby na stale. Na ogol przychodzi ta sama ekipa, wiec znamy sie juz kilka lat z paniami, a w razie, jak ktoras jest na wakacjach, czy chora, przyjezdza ktos inny. Czyli przychodza zawsze. Sprzataja zdecydowanie lepiej niz wcale - a to jest nasza alternatywa przy braku wioski, pracy i dzieciach. W ten sposob mamy przez 2 godziny w tygodniu czysto. Na kilka lat przed dziecmi tez zatrudnialismy osoby do sprzatania - maz nie sprzata, a mnie to frustrowalo, wiec poszukal firmy. Z ciekawosci - kto u ciebie sprzata? I pytam o mycie ubikacji, zlewow, kuchni, podlog, odkurzaniu, myciu okien, scieraniu kurzu 1-2 razy w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
krwawy.lolo Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 17:26 W moim korpo pod koniec pracowali ludzie "z trzeciej, albo i dalszej" ręki. Jacyś Hindusi, czy inni Bangladesze, zatrudniani na czarno (sic!) przez jakichś pośredników za talerz zupy. Po niemiecku umieli "hallo". Odpowiedz Link Zgłoś
beneficia Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 18:16 "Z ciekawosci - kto u ciebie sprzata? I pytam o mycie ubikacji, zlewow, kuchni, podlog, odkurzaniu, myciu okien, scieraniu kurzu 1-2 razy w tygodniu." Kto u ciebie w domu sprząta. Tak brzmiało pytanie. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 18:30 Moja imigrancka "kariere" zaczynalam jako classic Polish cleaning lady - umiem dobrze sprzatac ale tez wiem, ze tak jak ja sobie posprzatam, tak nikt mi nie posprzata Wiec poki moge/bede dawac rade, pozostaje w Team Snake. Nie mam natomiast problemu z "wpuszczaniem obcych do domu" Zdarza(lo) mi sie zostawiac keys w umowionym miejscu dla jakichs (nieznanych mi!) kumpli ktoregos z moich dzieci zeby sobie przenocowali w Toronto gdy my bylismy gdzies na wakacjach - no issue. Ufam moim dzieciom & ich wyborom znajomosciowym. Gdy wyjezdzamy, prosimy sasiadow badz friends (jesli z jakich wzgledow Sredni i/lub jego grirlfriend nie moga tego robic) o podlewanie kwiatkow ale przede wszystkim o wybieranie poczty (yes - wciaz dostajemy cos by snail-mail ), poza tym lubie zeby ktos znajomy mial tzw. "oko na dom" - no idea co by sie mialo zdarzyc ale jakos mi dobrze robi swiadomosc, ze co 3-4 dni ktos bliski/znajomy polazi po moim domu. I know, I know, nie da sie byc 100% consistent ze wszystkim w zyciu Cheers. Odpowiedz Link Zgłoś
andace Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 18:48 U mnie też goście są zawsze mile widziani, np w zeszłym roku przez 3 tygodnie (gdy byliśmy na wakacjach) mieszkał u nas przyjaciel męża z żoną i 3 dzieci bo wymieniali u siebie podłogę. Plus sąsiedzi mają do nas klucze. Odpowiedz Link Zgłoś
al_sahra Re: O sprzątaniu inaczej 26.07.26, 22:01 Rozumiem opory przed wpuszczaniem obcych osób do mieszkania, ale na szczęście sama ich nie mam. Dom mamy urządzony bardzo minimalistycznie i żadnych osobistych rzeczy, pamiątek, zdjęć itp nie trzymamy na wierzchu. Na co dzień utrzymujemy porządek, sprzątamy po każdym posiłku (a nawet w trakcie przyrządzania), przecieramy blaty, ale już dokładne umycie podłóg i listew, framug, wszystkich stalowych powierzchni w 2 kuchniach, łazienek itd jest poza naszymi możliwościami (i chęciami). Wynajęcie firmy sprzątającej to dla mnie najlepiej wydane pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: O sprzątaniu inaczej 28.07.26, 00:35 Ja na szczęście nie mam wielu ematkowych schiz. Dlatego też nie przeszkadza mi pani sprzątająca w moim mieszkaniu. Przeciwnie doceniam jej zapał i zaangażowanie, bardzo mi się podoba że podchodzi do czynności przez wielu uważanej za prostą z profesjonalizmem. I świetnie się czuję jak mam wysprzątane na błysk mieszkanie przez kogoś. Po co mam tracić na to czas? Wolę iść na spacer z psem. Mam prawie 100 metrów, mieszkanie jest wysokie ponad 2,90. Mam lustra pod sam sufit, tak samo kabinę prysznicową, szklane matowe drzwi w dużej garderobie, zabudowę biblioteczną pod sam sufit, głęboki blat w kuchni na 90 cm, drzwi wewnętrzne również do sufitu. To tego duże okna, sporą loggię i mimo że mieszkanie jest urządzone bardzo prosto jednak jest co robić. To jest po prostu wygoda, a że kosztuje...Tak już często bywa z tym co wygodne. W zamian zyskuję relaks i dobre samopoczucie w wysprzątanym na błysk mieszkaniu. A to, że kogoś dziwi. Cóż, pamiętam jeszcze czasy jak kupiłam zmywarkę i też się "idealne panie domu" dziwiły jak to nie myć samemu i nie polerować szmatką do sucha Odpowiedz Link Zgłoś
wena-suela Re: O sprzątaniu inaczej 29.07.26, 09:15 Nie mam z tym najmniejszego problemu. Uwielbiam wracać do posprzątanego domu, choć nie ruszyłam palcem. Panie sprzątające mam "od zawsze" czyli już prawie 30 lat, jeszce od okresu "przeddzieciowego". Aktualna jest u nas już 18 lat i oby jak najdłużej. Całkowite zaufanie, ma klucz, rzadko się widujemy, a jak już, to lubimy pogadać. Gdy była w trudnej sytuacji mieszkaniowej zaproponowałam jej pokój u nas (dorosły syn się wyprowadził, więc pokój wolny), ale nie skorzystała. I nie wiem o co chodzi z tym "grzebaniem w rzeczach". Skąd takie pomysły, pewno każdy sądzi po sobie. Moje sprzątanie nie obejmuje wnętrza szaf, chyba że poproszę ekstra o lodówkę, czy jakąś szafkę w kuchni. Sporadycznie, bo mam 145 m, 3 łazienki więc się nasprząta i na pewno ostatnia rzecz na jaką miałaby czas i ochotę to zaglądanie do naszych rzeczy. Wy podczas wizyty u znajomych zaglądacie im w szuflady gdy nie patrzą? Ne jesteśmy pedantami i poza tym co robi pani nie sprzątamy. Czasem zamiotę podłogę w kuchni, odkurzać nie znoszę. Uważam, że to świetnie wydane pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś