Dodaj do ulubionych

Co robić? Chory pies - nie mój

12.08.26, 16:43
Wypowiedzcie się drogie ematki, jak byście do takiego problemu podeszły.
Moja córka ma psa, wiekowego (18 lat), pies już od paru lat na różne dolegliwości (serce, wątroba, tarczyca), ale dzięki starannej opiece, diecie i odpowiedniej farmakologii do niedawna był w całkiem niezłej formie. Niestety ostatnio przeszedł poważną infekcję w jamie ustnej (od kamienia nazębnego), a potem zaczął mieć różne objawy neurologiczne (zaburzenia równowagi, kręcenie się w kółko, zawieszanie się).
Po wykonaniu pierdyliona badań ostrożna (nie na 100 %) diagnoza jest taka - encefalopatia wątrobowa. Wet proponuje serie kroplówek + jeszcze jakieś kolejne leki. Córka chce jeszcze skonsultować z neurologiem - jutro ma wizytę, razem jedziemy.
Wg mnie to już wszystko nie ma sensu, udręczy tylko i tego psa i siebie. Dziś pierwszy raz powiedziałam ostrożnie "chyba musisz się powoli przygotować..." - na co ona, że musi znać konkretną, ostateczną diagnozę i przynajmniej spróbować leczenia.
Dla mnie "leczenie" w tym kontekście to już żadne leczenie, tylko utrzymywanie siłą przy życiu...
Gdyby to był mój pies, to zapewne podjęłabym decyzję o eutanazji. A tak to nie wiem, czy w ogóle podejmować ten temat z córką, czy czekać aż sama do tego dojrzeje. Do tej pory czekałam, ale jest coraz gorzej, żal mi psa, z jednej strony rozumiem córkę, a z drugiej - mam wrażenie, że ona kompletnie wypiera ze świadomości fakt, że żadne leczenie już nic nie da.
Jak byście postąpiły?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 16:48
      Rozmawiałam mniej delikatnie.
      • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:25
        gryzelda71 napisała:

        > Rozmawiałam mniej delikatnie.

        To znaczy jak ?
        • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:38
          Dokładnie tak jak bym sadziła. Jesli pies jest w złej kondycji, dodatkowo w zaawansowanym wieku, to bym o tym porozmawiała. Powiedziałabym jak to widzę i co bym zrobiła.
    • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 16:49
      Wspierałabym córkę w jej decyzjach.
      • m_incubo Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:16
        A ja nie, bo jej decyzje i wspieranie ich oznacza dłuższe cierpienie i dyskomfort dla psa.
        To nie jest zabawka ani przytulanka, która zniesie wszystko, dopóki dziecko kiedyś tam nie dojrzeje do rozstania z nią.
        • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:17
          Córka autorki jest dorosła.
          • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:25
            Wlasnie dlatego, ze jest dorosla nie byłabym obojętna na cierpienie psa.
            • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:29
              To co byś zrobiła? Zmusilabys do uśpienia? Szybka droga do tego, żeby córka zechciała rozluźnic kontakty, widząc, jak bliski jest jej ten pies. I wtedy ani nie pomożesz psu ani córce.
              • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:39
                Zwykła rozmowa, toż nie proponuje uprowadzić psa i go uśpić. Ale powiedzieć co sie na dany temat myśli.
                • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:41
                  Zwykła rozmowa, to zdaje się, już była. A ty proponujesz rozmawiać mniej delikatnie w delikatnej sprawie, gdzie duże znaczenie mają emocje.
                  • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:07
                    Ale to dorosla.kobieta.
                    • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:08
                      No, dorosła kobieta i to jej pies i zdaje się, że nie pytała o rady w sprawie uśpienia.
                      • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:12
                        Nie wiem czy pytała. Ale matka nie jest obca osoba i moze powiedzieć co myśli. No ludzie.
                        • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:14
                          Owszem, może, nigdzie nie twierdzę, że nie. Ale skoro default tego nie robi, to jakiś powód najwyraźniej ma i być może obawia się takiej reakcji córki, o której piszę.
                          • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:19
                            Nie wiem jak relacje u nich wyglądają.
                            • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:25
                              No ja też nie wiem, ale default z jakiegoś powodu obawia się powiedzieć córce co naprawdę myśli.
                              • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:39
                                I to jest dziwne. Nie chodzi o wymuszanie decyzji amino nakłaniać, ale powiedzenie swojego zdania. Bo tu oprócz iczuc córki jesy jeszcze żywe stworzenie ktore moze bardzo cierpieć.
                                • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:40
                                  Cóż, relacje bywają dziwne i skomplikowane 🤷
              • m_incubo Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:41
                Nie zmusiłabym do uśpienia, bo jak?
                Ale decyzji o nieuśpieniu nie "wspierałabym" z całą pewnością.
                Moje własne dzieci wychowywały się ze zwierzętami od zawsze, chociaż akurat nie z psami, tylko z kotami, i niestety rozstawianie się z nimi mamy przećwiczone aż za dobrze.
                Nie ma miejsca na rozczulanie się nad sobą, gdy oznacza to przedłużanie zwierzęciu życia w cierpieniu.
          • m_incubo Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:36
            Wiem o tym. Tym bardziej powinna zachować się jak dorosła i nie męczyć psa, bo choćby nie wiem jak przykro jej było, to jednak pies cierpi bardziej i to jego cierpienie jest ważniejsze, sorry.
            • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:40
              No ok, to co byś zrobiła, tak konkretnie?
              Bo córka na takie dictum może pomyśleć, że w takim razie, jeśli matka jest przeciw niej, w sprawę psa już jej mieszać nie będzie, przestanie informować o jego stanie i leczeniu i i tak sama zdecyduje, co z tym psem się stanie.
              Ja nie mówię, że default ma nic nie mówić i tylko przytakiwać, może powiedzieć, co ona by zrobiła, ale narzucać decyzji dorosłej kobiecie przecież nie może, nawet jak to córka.
              • m_incubo Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:46
                Nie mam pojęcia, co ma autorka zrobić, to ona zna swoją córkę. Skoro pyta, jak my byśmy podeszły do tematu, no to ja właśnie tak podchodzę - mówię jasno, co myślę o przedłużaniu psu życia w taki sposób i ustawiam wagę we właściwym miejscu - na cierpieniu psa, a nie właściciela. Właściciel sobie poradzi, jest dorosły i myślący.
                Moja córka, nawet jeśli ma wątpliwości, to po rozmowie ze mną robi tak, jak i ja bym zrobiła - już to niestety sprawdziłyśmy.
                • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:49
                  No ja też napisałam co bym zrobiła, to wam się nie podoba 😅 autorka sama sobie z rad wybierze która jej bardziej pasuje do sytuacji i do córki .
                  • m_incubo Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 20:10
                    No nie podoba mi się, ale przecież nie przekonuję cię nigdzie, że powinnaś zrobić tak, żeby mi się podobało.
                    • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:12
                      No ale po co mnie to piszesz? To przecież nie mój pies i nie moja córka 🤷 mogłaś spokojnie swoje zdanie na ten temat wyrazić wprost do autorki.
          • niemcyy Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:33
            Dorosła, ale matka z nią idzie do weterynarza.

            Dorosła to byłaś ty, jak przytrzymywałaś z całej siły nie psa, tylko swojej dziecko, i nie z mężem, tylko z 3 czy 4 obcych ludzi na wyjęcie drenów.
            • iwles Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:51
              niemcyy napisał(a):

              > Dorosła, ale matka z nią idzie do weterynarza.


              No ale co w tym dziwnego, że córka chce, żeby matka była przy niej w trudnym dla niej momencie? Że potrzebuje podpory?
              • niemcyy Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:02
                No więc właśnie, skoro idzie to ma prawo wyrazić własną opinię.
            • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:49
              niemcyy napisał(a):

              > Dorosła, ale matka z nią idzie do weterynarza.
              >
              Z bardzo prozaicznego powodu - córka nie ma auta, a wizyta jest w dość odległym miejscu, więc poprosiła mnie o podwozke. Do swojego weterynarza blisko domu córka zawsze chodzi z psem sama.
              Ale niewykluczone, że jutro będzie chciała żebym weszła z nią do gabinetu.

            • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 10:29
              Nie bardzo rozumiem jak się ma moje dziecko do psa córki autorki..
    • alpepe Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:12
      Nie twój pies, ale jeśli ci go szkoda, powiedz jej prawdę, że ona tego nie robi dla psa, a dla siebie. Przecież psa nie porwiesz i nie dasz uśpić, ale niech wie, może jej się przestawi w głowie i pozwoli mu odejść.
    • siedemkropek82 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:13
      Psa się leczy a nie uśmierca.
      • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:15
        Ty juz zamilknij w temacie leczenia.
        • siedemkropek82 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:09
          Nie zamierzam.
          • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:13
            Meczycielka kotow.
    • kanna Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:21
      Jak Kazik śpiewał: z tylu różnych dróg przez życie, każdy MA PRAWO wybrać źle.

      Czyli inaczej niż ja sądzę, ze jest dobrze.
      Ludzie w różnym tempie dochodzą do prawd oczywistych, tez takich ze zwierzęcia nie da się uratować. Towarzysz córce w jej żałobie. Zaprzeczanie i targowanie się to pierwsze kroki.
      Przytulam.
    • primula.alpicola Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:29
      Ja bym podjęła decyzję o eutanazji, gdybym wiedziała że pies cierpi.
      Dopóki Cię córka nie pyta o rady, to nic nie mów
    • iwles Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:36

      Nie naciskałabym na córkę.
      Dopóki pies jeszcze się tak ostatecznie nie meczy, dopóty córka uważa, że ona da radę przy pielęgnacji. Na pewno myślenie o sobie jest na samym końcu myślenia w tej sytuacji.
      Poczekajcie, co drugi lekarz powie.
      Byc może kroplówki to sposób na łagodne odejście psa.
      Współczuję decyzji. Ja tez strasznie się tego boję, ze być może kiedyś będę musiała.
      • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:56
        Ja musiałam już wiele razy - no tak to jest niestety, gdy całe życie ma się psy i to po kilka naraz, jak ja. Co kilka lat któryś odchodzi i najczęściej jest tak, że trzeba mu w tym odejściu pomóc, żeby oszczędzić cierpień...😓
        Może źle to zabrzmi, ale ja jakoś nauczyłam się z tym godzić - że pies żyje krócej niż człowiek i jest z nami tylko przez pewien czas. Zawsze pocieszam się tym, że miał dobre życie, że daliśmy sobie nawzajem dużo dobrego.
        I w odniesieniu do moich psów córka zawsze rozumiała te decyzje - ale teraz po raz pierwszy dotyczy to jej psa i to ona musi zdecydować.
        Ja ewentualnie mogę wyrazić swoją opinię, ale jak na razie to i tego się obawiam 😕
        • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:09
          Ale dlaczego boisz sie wyrazić swoją opinię?
          • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:52
            Bo nie chcę by córka odebrała to jako naciskanie lub jako odbieranie jej prawa do własnej decyzji. Być może sądzę tu po sobie - pamiętam jak moja matka mi mówiła przy którymś moim psie - "uspijcie go, nic już z niego nie będzie" i doprowadzało mnie to do szału.
            Ja co prawda w życiu nie ujęła bym tego w taki sposób - ale jednak opór mam.
            • gryzelda71 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:59
              Rany. Szkoda by mi było psa.
              • iwles Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 20:41
                Wiesz, może być i tak, ze psa nie boli, to tylko my ludzie, mamy świadomość, że życie psa już nie wygląda tak, jak powinno.
                • m_incubo Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 20:58
                  Pies, który dostaje szału u weta i gryzie opiekuna to NIE jest pies, który sobie po prostu spokojnie odchodzi ze starości. Najprawdopodobniej cały czas go coś boli.
                  • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:03
                    Moja ma 8lat i nic ja nie boli, a badania ma lepsze niż ja i też szaleje u weta.
                    • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:19
                      No ale ten pies do tej pory nie szalał u weta, a chodzi często. Wiadomo, nie lubił tego, ale przyjmował wszelkie zabiegi ze spokojną rezygnacją. Teraz wpadł w totalną panikę.
                      • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:32
                        Bo ma 18 lat. Ja ciebie rozumiem jak najbardziej, bo normalnym jest, że dalsze leczenie to będzie jedynie panika psa. Natomiast nie wiadomo jak córka podejdzie dalej do tego tematu. Całkiem prawdopodobne, że uspokoi się jak usłyszy kolejna opinie. Ja bym nie cisnęła, daj jej trochę czasu jeżeli pies je, pije i rusza się oraz nie cierpi bólowo. Ona sama musi się z tym oswoić, a takie gadanie nad uchem spowoduje jedynie frustrację i będzie jej bardziej ciężko. Poczekaj.
                  • iwles Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:05

                    Stawiałabym raczej na zmiany w mózgu niż ból.
                    • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:07
                      Ja też, ale o ile to zmiany starcze, a pies nie zagraża bezpieczeństwu to no cóż, na starość nie ma lekarstwa i całkiem możliwe, że sam z siebie odejdzie. Naprawdę nie zawsze trzeba usypiać.
                      • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:39
                        Wiesz co, sama mam w tej chwili 18-latke i mimo że ma zmiany starcze - niedowidzi, słabo słyszy, ma mniejszą orientację w terenie, bardzo dużo śpi, porusza się mniej sprawnie - to jest to nieporównywalne z tym co widzę u psa mojej córki. U niego to nie jest tylko starość. Może i nie odczuwa bólu, ale jest totalnie splątany, przypomina człowieka w zaawansowanym stadium Alzheimera.
                        • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 10:17
                          No i twoja córka chce to jeszcze potwierdzić. Zaufaj jej, wizytę macie dzisiaj nie za pół roku. Serio, ona musi się z tym oswoić. Też jeździłam z psem do kilku weterynarzy. Jak już miałam pewność to zrozumiałam. Czasami musimy się upewnić co nie znaczy, że narazimy zwierzę na dalsze cierpienie.
        • nangaparbat3 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:46
          Moje dzieci są w podobnej sytuacji co Teoja córka. Postanowili leczyć objawowo (innej możliwości już nie ma) i zrobić co mogą, żeby czuł się jak najlepiej. Póki co przestał mieć różne objawy, ma apetyt, przytula się i chce, żeby go głaskać. To chyba jest ta granica - czy pies ma jeszcze jakąś przyjemność z życia.
    • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 17:57
      Nie wtrącaj się. Córka ma racje, chce mieć pewność, że zrobiła wszystko i dopiero pożegnać psa. To jak najbardziej zrozumiałe. Jeśli 18letni pies pije, je, nie cierpi z bólu, wykazuje jakiekolwiek oznaki radości na właściciela, nie leży całe dnie we własnych odchodach i potrafi wstać to jest to po prostu stary pies, a nie pies do uśpienia. Całkiem możliwe, że dostaną jeszcze trochę czasu, a jak nie to córce będzie dużo łatwiej ze świadomością, że zrobiła wszystko.
    • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:05
      Nie można tematu eutanazji frontalnie – zwłaszcza teraz, przed jutrzejszą wizytą u neurologa. Ostra wypowiedź typu „to już nie ma sensu” łatwo włącza mechanizm obronny („muszę walczyć”).
      Zamiast tego czekać na wynik konsultacji i na to, co weterynaria realnie powie o rokowaniach i jakości życia.
      Zmienić język z „trzeba usypiać” na „jak mu jest naprawdę”?
      Pytania, które pomagają:
      „Czy on jeszcze ma dobre chwile w ciągu dnia, czy głównie jest zdezorientowany/cierpiący?”
      „Jak wygląda jego apetyt, chęć do kontaktu, komfort leżenia, oddychanie?”
      „Czy leczenie daje mu ulgę, czy tylko przedłuża stan, w którym nie jest sobą?”
      ,,Gdybyś mogła zobaczyć to z jego perspektywy – czy wolałbyś, żeby dalej próbował, czy żeby już nie bolało?”
      Można też delikatnie użyć skal jakości życia (np. HHHHHMM – Hurt, Hunger, Hydration, Hygiene, Happiness, Mobility, More good days than bad). To nie jest „naciskanie"tylko wspólna obserwacja i ocena faktów.
      Wspierać proces, nie decyzję.
      Niech jadą jutro razem. Po wizycie u neurologa usiądą i spokojnie omówią, co usłyszałyo realnych szansach i o tym, ile dyskomfortu wiąże się z dalszym leczeniem.
      Jeśli neurolog też będzie ostrożny co do rokowań – to mocny punkt oparcia.
      A jeśli córka nadal będzie chciała próbować, może powiedzieć coś w stylu:
      „Rozumiem, że chcesz dać mu szansę. Ja tylko bardzo boję się, że w którymś momencie będziemy już tylko przedłużać mu trudne dni. Chcę, żebyś wiedziała, że jestem przy Tobie, cokolwiek zdecydujesz – i że jeśli kiedyś poczujesz, że czas, to nie zostaniesz z tym sama.”
      Dbać o siebie i o relację z córką.
      Żal psa – to normalne. Jednocześnie córka przeżywa żałobę wyprzedzającą i lęk przed winą („czy zrobiłam wszystko?”). Jeśli poczuje, że jej mama „chce mu odebrać życie”, może się zamknąć.
      Lepiej być osobą, przy której może później bezpiecznie przyznać „już nie daję rady”, niż osobą, z którą musi walczyć.
      Granica, której warto pilnować.
      Jeśli stan będzie się wyraźnie pogarszał (ciągły dyskomfort, brak możliwości normalnego funkcjonowania, ból, który leki nie łagodzą), a córka będzie nadal odmawiała rozmowy o końcu – wtedy można powiedzieć wprost: „Widzę, że on już nie ma dobrych dni. Dla mnie to jest moment, w którym eutanazja jest aktem troski, nie rezygnacji. Będę Cię wspierać, ale nie będę udawać, że to jeszcze leczenie.”
      Podejść z empatią, skupić się na jakości życia psa, nie na „przekonywaniu”.
      To klasyczny, bardzo bolesny konflikt: matka widzi cierpienie i brak realnej perspektywy poprawy, córka widzi jeszcze nadzieję i nie jest gotowa na pożegnanie. Obie strony mają rację w swoim kontekście.
      Dlatego trzeba odnieść się z empatią i bardzo ostrożnie.
      Inaczej będzie utraconą relacja matka - córka i zamknięcie się córki.
      Wątroba nie filtruje toksyn, które wpływają na mózg. Kroplówki i leki mogą tymczasowo złagodzić objawy, ale przy tak zaawansowanym wieku i wielochorobowości rzadko dają trwałą poprawę jakości życia. To często jest już faza „podtrzymywania funkcji”, a nie leczenia w sensie przywracania komfortu.
      Miejmy nadzieję, że diagnoza innego lekarza okaże się być pomyślna.
      Ja swojego poprzedniego z ogromnym bólem uśpiłam, a właściwie zrobił to mój Tata, bo nie byłam w stanie sama pojechać z M.
      • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:06
        Nie można podejmować*
      • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:24
        Bardzo, bardzo Ci dziękuję za ten wpis ! Mam podobne przemyślenia... I staram się być bardzo ostrożna w wypowiedziach. Ale dziś córka opisała mi jak wyglądała wczorajsza wizyta na pobranie krwi i USG wątroby - pies się wyrywał, posikał, zrobił kupę, ugryzł córkę, ślina ciekła mu z buzi strumieniem... Nigdy wcześniej nie było tak, pies przyzwyczajony do wizyt i zabiegów lekarskich. A całą noc nie spał, tylko krążył po domu zderzając się ze ścianami albo kręcił się w kółko w szalonym tempie ("jak derwisz" - powiedziała córka). Nie wiem czy go coś boli, ale na pewno jest kompletnie zdezorientowany, pogubiony. Widziałam go kilka dni temu - nie poznał mnie, choć bardzo mnie lubi i zawsze wylewnie witał 😞
        • alpepe Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:41
          Bo to już agonia.
        • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 18:48
          To smutna wiadomość ale miejmy nadzieję, że utrzyma się chociaż w miarę stabilny stan.
          Tulę z serca i życzę mnóstwo mocy dla Was i zdrowia, sił dla piesia smile); <3
          Wygląda też na inną chorobę, problemy z błędnikiem, czyli zespół przedsionkowy albo odkleszczową babeszjozę u psów.
          Ewentualnie może być to początek sepsy, ropień, zapalenie opon mózgu.
          Albo jakieś inne wirusowe, bakteryjne, od pierwotniaków, naczyniowe, udarowe - jeden z moich psów przy udarze też był skołowany i mnie ugryzł wtedy.
          Co jeszcze może być - zaburzenia elektrolitów, tętniak, guzy, etc.


          • mysiulek08 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 20:08
            miauma (tak jak cie znosze i nie czytam twoich wypocin) na bogow! doczytaj, jest diagnoza encefalopatia watrobowa a nie inne choroby
            • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:22
              Mysiulku, nie mam pojęcia, za co mnie nie znosisz, ja lubię tu wszystkich.
              Przeczytaj dokładnie, że to wstępna i ostrożna diagnoza i jadą upewnić się u neurologa.
              Tak, jak słusznie zauważa M_incubo, pies nie jest sobą, bo coś go boli.
              Dlatego tak reaguje.
              Pozdrawiam serdecznie wink
              Miaumia to był tylko projekt, ja jestem N.
              • mysiulek08 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:35
                racz sie do mnie odzywac
                • mysiulek08 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:35
                  * NIE odzywac
                • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:56
                  Widać Twoją kulturę i wrażliwość, Mysiulku, kiedy wątek jest o chorobie psa, a Ty produkujesz jakieś wymysły.
                  Racz się melisą, zacznij myśleć logicznie.
                  Nie każdy jest z planety EGO jak Ty.
                  • mysiulek08 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:00
                    spadaj i odczep sie
        • niemcyy Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:37
          Córka znęca się nad psem ciągając go po weterynarzach w celu innym niż uśpienie i jak się tego teraz nie dowie, to niedługo będzie musiała myśleć o tym, że przez jej fantazję cierpiał dłużej niż to było konieczne- i oby ta myśl jej towarzyszyła.
          • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:03
            Co tu pierd...sz 🫪
        • lauren6 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 11:01
          > Bardzo, bardzo Ci dziękuję za ten wpis !

          Wrzuciła posta startowego do chataGPT i to jest odpowiedź, którą wygenerował. Dokładnie to, co chciałaś usłyszeć.

          Chat Ci nie napisze, że pies jest już na ostatniej prostej, a weterynarze z przyjemnością przepiszą mu jeszcze pierdyliard badań, bo taki stary, schorowany zwierzak to jest skarbonka bez dna. Jeszcze kilka tysięcy dadzą radę na nim wykręcić zanim zakomunikują twojej córce, że psu już nie da się pomóc. Ty to doskonale wiesz, ale wolisz milczeć, bo najwyraźniej masz słabe relacje z córką i boisz się jej powiedzieć prawdę.

          Tego psa już nie ma. Jedyna kwestia dotyczy tego ile jeszcze na nim zarobią weterynarze. Ten wątek nie jest o psie, ale o relacjach jakie masz z córką.
          • nenia1 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 11:12
            lauren6 napisała:


            > Chat Ci nie napisze, że pies jest już na ostatniej prostej, a weterynarze z prz
            > yjemnością przepiszą mu jeszcze pierdyliard badań, bo taki stary, schorowany zw
            > ierzak to jest skarbonka bez dna. Jeszcze kilka tysięcy dadzą radę na nim wykrę
            > cić zanim zakomunikują twojej córce, że psu już nie da się pomóc.

            Serio? A ja byłam z moim kotem u tych chytrych cynicznych weterynarzy i jakoś nie chcieli zarabiać bez końca, tylko jeden potwierdził diagnozę drugiego. Co ciekawe pani weterynarz sama przyznała, że walczy do końca, ale jak widzi, że nie ma sensu to po prostu to mówi. I to dla mnie było bardzo ważne przed ostateczną decyzją.

            Jeśli ci się wydaje wszystko takie proste jak piszesz to skąd ten ogromny wskaźnik wypalenia zawodowego i liczba samobójstw wśród weterynarzy?

            Ja bym powiedziała, że to na forum jest raczej moda na postawę twardzielki - realistki, co to wszystkie rozumy zjadła, kuta na cztery nogi i w kaszę sobie nie da dmuchać. Uśpić i do widzenia. Nie ważne że psa się na oczy nie widziało. Weterynarz cwany, relacje rodzinne bardzo złe. Rach-ciach. O jaka ja mądra i życiowa.

            • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 11:58
              Popieram, Nenia.
              Zauważam to samo na tym forum.
              Napisałam, bo zależy mi na tym psie, pomimo tego, że go nie znam.
              Sama mam i walczyłam do końca o uratowanie, zmieniłam klinikę - dzięki temu i też wskazówkom na forum.o weterynarzach, pies żyje.
              Najpierw trafiłam na dojarzy, którzy celowo nie leczyli skutecznie, aż doprowadzili do pogorszenia stanu w dwa dni, potem szybko zmieniłam na innego.
              Ważna jest konsultacja z kilkoma, a tu było wyraźnie zaznaczone, że czeka kolejna, a diagnoza jest tylko wstępna.

              • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 12:05
                Tak ci zależy, że nawet nie poświęciłaś 5 minut żeby samej sklecić dwa zdanie, tylko czat ci pisze posty. Faktycznie, jaka ty zaangażowana...
            • princy-mincy Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 12:54
              Każdy przypadek jest przecież inny i każdy wet też jest inny.
              Są weterynarze, którzy będą żerować i wyciągać pieniądze ale są też tacy, ci wprost powiedzą.
              Przy naszej kotce weterynarka powiedziała, że są szanse ale tylko jeśli kotka będzie jadła i da sobie podać leki.
              Ta sama wetka powiedziała dwóm znajomym, że nie widzi żadnych szans na uratowanie ich zwierząt, bo to tylko przedłużanie cierpienia i ona uważa, że trzeba uśpić.
            • lauren6 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 12:59
              > Co ciekawe pani weterynarz sama przyznała, że walczy do końca, ale jak widzi, że nie ma sensu to po prostu to mówi.

              Brawo ty, że trafiłaś na empatycznego weterynarza.

              > Ja bym powiedziała, że to na forum jest raczej moda na postawę twardzielki - realistki, co to wszystkie rozumy zjadła, kuta na cztery nogi

              Nie przyszło ci do głowy, że mam inne od ciebie doświadczenia?

              I najwyraźniej lepiej od ciebie odróżniam posty pisane przez AI.
          • iwles Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 11:16

            Pewnie tacy weterynarze gdzieś istnieją, ale jak żyję nie spotkałam się z takim, który zwierząt by nie lubił.
            • elinborg Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 12:10
              iwles napisała:

              >
              > Pewnie tacy weterynarze gdzieś istnieją, ale jak żyję nie spotkałam się z takim
              > , który zwierząt by nie lubił.

              Są tacy
              W PIW-ach na przykład. Albo myśliwi
              >
              >
      • m_incubo Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 20:37
        To klasyczny, bardzo bolesny konflikt: matka widzi cierpienie i brak realnej perspektywy poprawy, córka widzi jeszcze nadzieję i nie jest gotowa na pożegnanie. Obie strony mają rację w swoim kontekście.
        Dlatego trzeba odnieść się z empatią i bardzo ostrożnie.
        Inaczej będzie utraconą relacja matka - córka i zamknięcie się córki.


        Co za rzewny, niestrawny bełkot 🤦🏻‍♀️
        • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:30
          M_incubo, przecież nie chodzi tutaj o strawność czy niestrawność, a o dobro ukochanego psa.
          To nie jest temat o mnie.
          Oby kolejna diagnoza była inna i lżejsza, tego z całego serca życzę Default.
      • login-zajety321 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 20:49
        Omg, naprawdę uważasz, że wysryw z chata gpt to najlepsze co możesz tu wrzucić w talii sytuacji? Jezu
        • kira_03 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:26
          Czyli nie tylko ja to widze?! Toz to jest niestrawne. Juz prawdziwy czat gpt potrafi wykrzesac z siebie wiecej wdzieku. A miauma jest sztuczna.
          • mysiulek08 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:34
            nie tylko Ty, wiekszosc wpisow jest belkotem, czesto obrzydliwym, zalewa to 'cos' swoimi i nie swoimki, wypocinami niemal kazdy watek, staram sie omijac ale po prostu sie nie daje a blokowac kolejnych wcielen nie nadazam
            • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:38
              Przypominam - nie jest to wątek o mnie, a o psie.
              Nie interesuje mnie Twoje zdanie na mój temat, bo nic nie wnosi do zdrowia tego psa.
            • elinborg Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:19
              mysiulek08 napisała:

              > nie tylko Ty, wiekszosc wpisow jest belkotem, czesto obrzydliwym, zalewa to 'c
              > os' swoimi i nie swoimki, wypocinami niemal kazdy watek,

              Ona ma schizofrenię najpewniej.
              To jest typowy wylew świadomości, gdzie każde słowo otwiera drzwi do innej rzeczywistości.
              Lepiej nie czytać, tak jak piszesz.
              >


              • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 00:49
                Jestem tylko wielowątkowa.
                Nigdy nie miałam schizofrenii.
                P
            • szarmszejk123 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 11:01
              Dajecie radę to czytać? Ja odpadam dość szybko :p
    • nenia1 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 19:30
      Moim zdaniem to jej decyzja, nie twoja. Zwłaszcza że jutro jedzie do neurologa na konsultacje. Jeszcze ich nie było a ty już wiesz, że to męczenie psa. Osobiście uważam, że powinni w pierwszej kolejności wypowiedzieć się weterynarze, chyba że są kiepscy. Córka skoro tak dba o psa, najpewniej jest z nim ogromnie związana, decyzja o uśpieniu nie jest łatwa stąd może ona potrzebuje nie jednej opinii a kolejnej, żeby nie zostać potem z poczuciem "mogłam zrobić coś więcej".
      Zadbać w pierwszej kolejności żeby pies nie odczuwał bólu, są pewnie takie środki, i dać córce czas na oswojenie się z tą myślą.
    • czekamnawiatr Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 19:49
      Porozmawiaj z córką. Byłam w podobnej sytuacji i z perspektywy czasu powiem: bardzo żałuję, że w odpowiednim momencie ktoś mną nie potrząsnął. Mój pies cierpiał, wiedziałam że będzie tylko gorzej, a biegałam po wetach i podawałam coraz to nowe leki. Teraz wiem, że to był z mojej strony egoizm. Moje uczucia były dla mnie ważniejsze od bytu psa. Nie potrafiłam uśpić. Teraz żałuję.
      Inna sprawa, że raczej nie posłuchała bym wtedy dobrych rad. Brzmiałyby: zabij członka rodziny. Ale może , może coś by się we mnie zmieniło. Może bym dała radę
      • dekoderka Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:04
        Ciekawe jakie są koszty przedłużania agonii.
      • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:06
        Nie projektuj, no nie znasz tej córki. Jak na razie chce poradzić się innego weterynarza, jutro, a nie za pół roku.
        • nenia1 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 10:25
          magdulecp napisała:

          > Nie projektuj, no nie znasz tej córki. Jak na razie chce poradzić się innego we
          > terynarza, jutro, a nie za pół roku.

          No więc właśnie. Nie rozumiem tego wzmożenia DZIEŃ przed wizytą u specjalisty. Jakby się kolejny wypowiedział - trzeba uśpić, a córka odwleka i odwleka to zrozumiem. Ale w tym momencie?
          • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 10:39
            Dokładnie. Tym bardziej, że pierwszy też nie powiedział, że trzeba uśpić i nic już się nie da zrobić. To, że pies jest stary wcale nie oznacza od razu uśpić. Czasami włącza leki i stan psa się poprawia. Sama zrobiłam dokładnie to samo, konsultacja w 2 klinikach, podjęcie decyzji o dalszym leczeniu. Mój pies 3 miesiące od diagnozy, też słyszałam głosy po co to lepiej uśpić. Nie uśpilam. Umówiłam wizytę dopiero jak weterynarz zasugerował, że to już. Odeszła dzień przed wizytą weta.
          • czekamnawiatr Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 11:16
            Tu macie rację, podeszłam do tematu zbyt emocjonalnie. Ja byłam u kilku lekarzy, więc sytuacja była inna. Oczywiście należy poczekać , co powie inny lekarz.
    • mysiulek08 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 20:05
      jestesmy w trakcie leczenia watroby u kota, problem wylapany na tyle wczesnie, ze wet (jedyny rozsadny) zdecydowal o leczeniu, ale mowil przed badaniami, ze gdyby doszlo do encefalopati, lub Mimi (14lat) mialaby zmiany typu guz, to wyjscie jest tylko jedno
      okazalo, ze to tylko stluszczenie i leczymy ale to leczenie to sonda do przelykowa i 2 miesiace podawania calej listy lekow (wlasnie skonczylismy serie co 6-8h, zostaly takie co 24h)

      tak to wyglada, latwo nie jest a przy encefalopati zatrucie moze byc na tyle zaawansowane, ze kroplowki i leki pomoga tylko polowicznie

      tak, w takiej sytuacji - wiek psa, zmiany zaawansowane, bym zdecydowala o etanazji
    • volta2 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 20:25
      postąpiłybyście tak, że mówicie co uważacie, delikatnie i owszem, ale prosto z mostu. bez rozczulania się nad dorosłą osobą. ostaczecnie zaproponowałabym, że sama zawiozę do weta na zastrzyk. gdzie ty byłaś do tej pory, że tak zapytam retorycznie?
      • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:22
        gdzie ty byłaś do tej pory, że tak zapytam retorycznie?

        Nie rozumiem - gdzie niby miałabym być ?
    • majenkirr Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:00
      Powiedziałabym “córuś, trzeba uśpić pieska, bo się męczy, a lepiej już z nim nie będzie. Jak chcesz to pojedziemy razem”. I tyle.
      • default Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:26
        Jutro, po wizycie u neurologa być może dojrzeję do tego. Nie wiem co powie, ale raczej nie spodziewam się optymistycznych rokowań.
        • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:34
          Milcz, poczekaj co ona powie. Domyślam się, że to jej pierwszy pies, z którym spędziła większość życia. Zaufaj jej, ona go naprawdę kocha i podejmie właściwą decyzję, serio. Tylko na razie chce mieć pewność.
    • bardzo_wredna_dziewucha Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:11
      Kurde, dużo jest głosów, żebyś nie rozmawiała z córką, bo nie pytała o radę. Ja to widzę trochę inaczej: są ludzie, którzy czekają na to, aż ktoś podejmie decyzję za nich, albo chociaż utwierdzi ich w decyzji, którą sami już podświadomie podjęli. Nie wiem jakie masz kontakty z córką, ale skoro prosi cię o pojechanie na wizytę z psem, to może właśnie podświadomie oczekuje, że wskażesz jej kierunek. Ja bym porozmawiała otwarcie o tym jakie ma dalsze plany, czy ustaliła w swojej głowie granicę dalszego leczenia psa. Z tego co cię kojarzę z forum to ty masz duże doświadczenie z psami, więc może córka polega na tobie, ale nie mówi tego wprost? Trudna sytuacja i wspieram mocno, tym bardziej, że mój pies ma już 15 lat i zaczynam się przygotowywać do pożegnania, bo też ma kilka schorzeń, z którymi nic się nie da zrobić.
      Dorota Sumińska ma na pewno kilka filmów na swoim kanale YT, na których porusza temat eutanazji zwierząt, może ci to pomoże w rozmowie z córką.
      Trzymajcie się.
      • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 21:38
        To wtedy matka z całą pewnością nie będzie miała takich dylematów. Skoro dylemat czy rozmawiać ma tzn. że na razie córka nie pokazała jasno, że oczekuje rady. Też nie powiedziałam mojej matce wprost poradź, ale tak jej trułam w chorobie mojego psa, że jakoś naturalnie wychodziły jej rady. Co prawda i tak nie słuchałam na ślepo, ale w głowie jednak miałam jej zdanie i brałam pod rozwagę. U autorki może to nie być jeszcze ten etap. Wszystko rozstrzygnie się jutro.
        • bardzo_wredna_dziewucha Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 00:31
          magdulecp napisała:

          > To wtedy matka z całą pewnością nie będzie miała takich dylematów. Skoro dylema
          > t czy rozmawiać ma tzn. że na razie córka nie pokazała jasno, że oczekuje rady.
          > Też nie powiedziałam mojej matce wprost poradź, ale tak jej trułam w chorobie
          > mojego psa, że jakoś naturalnie wychodziły jej rady. Co prawda i tak nie słucha
          > łam na ślepo, ale w głowie jednak miałam jej zdanie i brałam pod rozwagę. U aut
          > orki może to nie być jeszcze ten etap. Wszystko rozstrzygnie się jutro.

          Jasne, ale ludzie są różni. Są tacy, którzy będą truć dookoła, więc dostaną rady (na przykład ja tak mam, ale też nie zawsze smile ), a są bardziej zamknięci w sobie, którzy w głowie błagają, żeby ktoś im pomógł, ale tego nie powiedzą wprost. Podtrzymuję zatem swoje zdanie, żeby default porozmawiała z córką otwarcie, bo przecież chodzi o życie żywego stworzenia, które może strasznie cierpi i skoro można, to należy to cierpienie skrócić.

          Jest tu kilka wpisów, że jak pies nie jest w agonii to nie trzeba usypiać - nie zgadzam się z tym. Pies nie powie wzrost jak bardzo cierpi, to jest odpowiedzialność opiekuna, żeby zwierzęcia nie męczyć bezsensownie. Naprawdę bardzo wszystkim polecam kanał pani doktor Sumińskiej na YouTube, obejrzyjcie filmy o odchodzeniu zwierząt i podejmowaniu decyzji o eutanazji.
          • magdulecp Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 10:20
            Ojejej, znam psa, który już ledwo wstaje, a nadal zjada, jeździ w wózku na spacery i serio sprawia mu to radość. Nie generalizuj.
    • best_bej Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 22:38
      Z czego córka chce leczyć psa? Ze starości?
      Uśpienie mojego wiekowego labradora, było najbardziej humanitarną rzeczą jaką mogłam dla niego zrobić.
    • nangaparbat3 Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:00
      Zaczekałabym na diagnozę i rokowanie neurologa.
      • alpepe Re: Co robić? Chory pies - nie mój 12.08.26, 23:16
        Życzę ci z całego serca, by ciebie męczono przed śmiercią podtrzymywaniem życia na siłę, by rodzina ci nie pozwalała odejść, bo już nie da się znieść twojego pseudożyczliwego pi.lenia.
    • malgosiagosia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 01:06
      Ludzie sa juz kompletnie popir..doleni. Jak mozna tak meczyc zwierze? Dla czlowieka walcza o eutanazje, a psa beda "leczyc" i znecac sie nad nim bezdusznie.
    • kolindra Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 11:50
      Ty podchodzisz do tego emocjonalnie, a zdroworozsądkowo. Masz niestety rację bo to jest po prostu uporczywa terapia, która będzie męcząca i kosztowała krocie a przedłuży mu życie może o parę miesięcy.
    • miaumia Re: Co robić? Chory pies - nie mój 13.08.26, 12:15
      A dzisiaj mój pies,
      zamiast leżeć w urnie, biega ze mną w parku.
      Mogę być dla Was sztuczna, mam neurorodywergencję i ADHD. I wyjechane na uprzedzenia matek wyższościowych czy zmaskulinizowanych.
      Nikt nie zarzuci mi braku chęci stworzenia dobrostanu dla tego psa.
      I ostrożnego postępowania z uwagi na stan psa, obawy i nastrój Córki Default oraz ich relację.
      A Ty ziom Mysioł ( piszę tak, bo nie będę pisać pretensjonalnym spieszczeniem) i czepliwa Kira, nie ziejcie nienawiścią czy pogardą, tylko zróbcie coś dziś dobrego dla siebie i dla innych.
      Bo jak na razie razem z dziką ekspertką Elinborg wypisujecie brednie i tryskacie jadem oraz 'wszechwiedzą' kumatej, zbicepsowanej ematki.
      Zero empatii i wyobraźni.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka