riki_i
17.09.26, 10:40
Nasz kraj po 1945 roku zlikwidował klasizm i umownego chama wpuścił na salony. Zdaniem wielu ekonomistów, źródłem ekonomicznego sukcesu Polski po 1989 roku była w dużym stopniu właśnie niespożyta aktywność "chamów", którym często udawało się prawie od zera zbudować silne biznesy, a także niezwykle ciężko pracować jako pracownicy najemni.
Wielkie możliwości awansu społecznego/ekonomicznego, zniszczenie za komuny starych klas posiadających i rozwalenie barier , które tamują dopływ "świeżej krwi" do obszarów zwyczajowo zajętych przez wielopokoleniowe elity (co jest wielkim problemem np. w Chile czy wciąż jeszcze wśród rodowitych w Wlk. Brytanii) okazało się zatem zbawienne dla szybkiego rozwoju Polski.
W ślad za Stefanem Kisielewskim, który już w 1969 roku (w "Dziennikach") w pełnym wulgaryzmów opisie swojej wycieczki rowerowej po powojennym Konstancinie, wzdragał się mentalem tych ludzi z awansu , chciałbym jednak podyskutować o kontrowersjach związanych z tymi procesami społecznymi. Co oprócz mentalności folwarcznej w miejscu pracy, butów i śmieci na klatce schodowej... przyniósł ów awans w wymiarze relacji międzyludzkich?
Ps. Cytat z Kisiela po wycięciu wulgaryzmów ... /.../ a tu jakieś półmiejskie bękarty, ni to chłopi, ni to mieszczanie, a w ogóle, Boże, odpuść, chamy