azalee Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 15:25 Były mąż nigdy specjalnie się nim nie interesował, nie płacił alimentów Czy syn ma świadomość tego? Czy wie, ze twój ex porzucił go jako 2-latka? Bardzo dziwna jest ta potrzeba zaopiekowania sie praktycznie obcym facetem, który nigdy nawet nie próbował być dla niego ojcem. Rozmawiałaś o tym z synem, wiesz co nim kieruje? Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 09:11 azalee napisała: > Rozmawiałaś o tym z synem, wiesz co nim kieruje? oczywiście wiemy - perspektywa ogołocenia łobuza-pijaka na 70 tys euro. Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 09:51 na razie nie ma, ale na razie ten pijak jest warty 70 tyś euro. Niech matka powie synowi że sprzedaż mieszkania którego druga połowę dostanie kilka niewiadomo-jakich osób z dalszej rodziny może byc problematyczna i potrwać latami bo nikt nie kupi połowy mieszkania. Może to ostudzi pęd syna do euraków Odpowiedz Link Zgłoś
helka.na.zakrecie Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:55 Projektujesz na innych swoją chciwość? Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:45 raczej twoją. Poza tym skoro pijak popsuł życie synkowi to przynajmniej w ten sposób mógłby odkupić część winy. Odpowiedz Link Zgłoś
dvdva Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 15:35 Może pokaż synowi ten wątek bo ematka wyjątkowo zgodna w tej kwestii... Miałam podobną sytuację w otoczeniu, po paru miesiącach i zawalaniu pracy oraz przychodzeniu do niej pod wpływem pana wsadzono w samolot powrotny do Polski, a po wyladowaniu pan nabył flachę i tyle go widzieli. Liczenie, że niepracujacy pasozyt pod 60tkę się ogarnie pominę milczeniem, prędzej w totka wygracie. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 15:48 >Syn mówi, że nie może go tak zostawić, bo miałby wyrzuty sumienia. [...] Do tego dochodzi alkohol, depresja i praktycznie zerowa znajomość włoskiego i wiek 57 lat . Są szanse, żeby namówić syna na kontakt z Al-Anon? Bo mamy tutaj przepiękny przykład wchodzenia we współuzależenienie. A w sumie Ty też się skontaktuj, żeby wyćwiczyć umiejętności w zakresie twardego odmawiania wszelkim podchodom. Nie Twój cyrk, nie Twoje małpy, nie zajmujesz się sprawą w żaden sposób. Dzwonisz po służby, gdy dobrostan dziecka jest zagrożony. No ale to byś zrobiła także wobec kompletnie obcego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
novembre Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 15:56 Jasne, jasne, Tylko najpierw niech syn idzie na terapie uporzadkowac swoje relacje z ojcem. Odpowiedz Link Zgłoś
princesswhitewolf Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 16:03 Dobrego masz syna i to najważniejsze. Sprowadzanie człowieka chorego na depresję na stale do Wloch to wielki blad. Moze niech narazie przyhedzie na 2 tygbna wakacje i syn zobaczy jak to by niby mialo funkcjonowac Poza tym to syn moze pomoc finansowo z mieszkaniem Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 08:32 Żadne wakacje. Przyjedzie i już nie wyjedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanusinamama Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 16:13 Ja czegoś nie rozumiem. To mieszkanie, na które nie stać twojego exa jest współwłasnoscią z kimś tam. I ten ex tam mieszka? Przeciez oprócz tego, ze on musi je utrzymać to musi je też temu komuś spłacić. Facet któy przez 60 lat życia nie ogarnął nie ogarnie go z pomocą syna we Włoszech. Dorosły chłop powinien to wiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
ontheroadagain Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 17:43 To nie jest Twoja sprawa tylko sprawa między dorosłym ojcem i synem Odpowiedz Link Zgłoś
szarmszejk123 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 17:56 No otóż, autorka słusznie się martwi, bo wie co ją czeka. Niby sprawa pomiędzy dorosłym synem a ojcem a autorka jest w nią mieszana już w fazie planów.. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:01 Skad w tym synu nagle chęć zabrania ojca. No tak bylo, ze jak mu nie pomoże to bedzie mial wyrzuty sumienia. A w planach ma odesłanie ojca do Polski, jakby nie wyszło. Bez wyrzutów juz? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:09 Moze i bez wyrzutow jak mu ojciec da popalic przez rok i zobaczy jakim naprawde jest czlowiekiem .Co innego spotykac sie z nim w wakacje czy na urlopie kiedy masz baze w postaci domu dziadkow mysle , ze syn ma w dalszym ciagu mimo wszystko wyidealizowane spojrzenie na ojca .On nawet teraz kiedy tam jedzie nigdy u niego nie sypia ma go w malych dozach Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:11 To moze niech twoj syn na próbę pojedzie do ojca na miesiąc zeby zobaczyc jak ten ojciec funkcjonuje... Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:16 Nie no raczej nie jest to mozliwe : praca , zona dziecko.Moze lepszym rozwiazanie by bylo zeby przyjechal tu jego ojcjec chociaz na 2 tyg aby syn zaznal codziennosci z nim jak to ktos proponowal Ale raczej nie bede mu tego sugerowac bo jeszcze zadomowi sie na dobre Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:20 Ale to beda wakacje dla exa. Dwa tygodnie co właściwie pokazać jak będzie gościem. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:47 Zapewniam Cie ze 2 tygodniowa codzjennosc z czynnym alkoholikiem pomoglaby im przejrzec na oczy .Ale ja nie bede im tego proponowac bo moze ex zagniezdzi sie na dluzej Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 09:16 jakie 2 tygodnie ? jak już przyjedzie to się go nie pozbędą. Poza tym alkoholicy potrafią mieć długie przerwy między ciągami alkoholowymi. Jeszcze sie trafi że przez te 2 tygodnie będzie taka przerwa i wszystko będzie cacy. Odpowiedz Link Zgłoś
kolindra Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:41 Zaraz zaraz, żona, dziecko? No to weszłabym w koalicję z synowa, żeby zwartym frontem wybić mu ten chory pomysł z głowy. Na jej miejscu zrobiłabym mu jesień średniowiecza za sam pomysł ściągnięcia im na głowę czynnego alkoholika Odpowiedz Link Zgłoś
ontheroadagain Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:26 Bo tego chce, mogłaby jasno powiedzieć, że jej to nie interesuje i nie zamierza się angażować. Wygląda na typ, który kocha być niezastąpiony, urobiony po pachy i odpowiedzialny za cały świat. Odpowiedz Link Zgłoś
ontheroadagain Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:25 Nie musi, to nie jej sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
wapaha Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 17:47 daj synowi żyć własnym życiem -niech podejmuje własne decyzje i ponosi ich własne konsekwencje ( czy to negatywne czy pozytywne) ich relacje to nie jest twoja sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:04 Doprecyzuję kilka rzeczy, bo widzę, że na podstawie moich wcześniejszych wątków pojawiło się sporo przypuszczeń, które nie do końca odpowiadają obecnej sytuacji. Syn i synowa naprawdę się ogarnęli. Zatrudnili opiekunkę do małej na te godziny, kiedy ich praca się pokrywa, więc problem, o którym kiedyś pisałam, właściwie przestał istnieć. Oczywiście nadal zajmuję się wnuczką, ale teraz są to sytuacje, na które sama się zgadzam. Zostaję z nią sama może dwa razy w miesiącu, maksymalnie na trzy godziny. Spotykamy się oczywiście znacznie częściej, ale już nie w charakterze opiekunki. Pojawiają się też komentarze, że syn przychodził do mnie spać. Owszem, zdarzyło się to dwa razy na początku ich związku z mala . Synowej chyba również dwa razy i na tym się skończyło. Od tamtej pory wiele się zmieniło i widzę, że ich małżeństwo funkcjonuje dobrze, są ustabilizowani i radzą sobie ze swoim życiem. Dlatego nie martwi mnie ich obecna sytuacja, tylko to, co może się wydarzyć, jeśli mój były mąż sprowadzi się do Włoch, a zwłaszcza jeśli choćby na jakiś czas zamieszka z nimi. Obawiam się, że będzie pasożytował na synu i synowej, tak jak przez lata korzystał z pomocy innych, i że nic dobrego z tego nie wyniknie, niezależnie od tego, czy minie rok, czy dwa. Powiedziałam synowi, żeby przynajmniej ustalił sobie konkretny termin i konsekwentnie się go trzymał. Na przykład jeśli po roku ojciec nadal nie będzie pracował i nie będzie w stanie sam się utrzymać, to powinien wrócić do Polski. Może jednak syn musi sam przez to przejść, żeby przekonać się, jakim człowiekiem jest jego ojciec. Widocznie te coroczne wakacyjne spotkania nie pozwoliły mu poznać go na tyle, żeby zobaczyć, jak wygląda jego codzienne życie. I jeszcze kwestia mieszkania, bo tutaj też pojawiły się nieporozumienia. Z tego, co wiemy, połowa mieszkania prawdopodobnie należy do mojego byłego męża, natomiast druga połowa należała do jego zmarłego ojczyma. Ponieważ nie zostawił testamentu, prawdopodobnie przypadnie ona jego siostrze i być może również innym spadkobiercom. Na razie nikt nie zna dokładnej sytuacji prawnej. Ojczym zmarł dosłownie kilka dni temu, nie odbył się jeszcze nawet pogrzeb, więc żadna sprawa spadkowa nie została przeprowadzona. To wszystko może potrwać miesiącami, a później trzeba będzie jeszcze porozumieć się ze wszystkimi współwłaścicielami i sprzedać mieszkanie, co też nie musi być takie proste. Tak więc na razie jest to bardziej pomysł mojego syna niż coś, co miałoby się wydarzyć w najbliższych tygodniach. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:17 Piszesz, ze często sie widujecie z synem i jego rodziną. Jak ściągnie ojca to nadal będziecie sie spotykac w poprzednim składzie, czy twoj ex bedzie w nich uczestniczył? Bo ja bym nie chciała np. A tu moze syn naciskać, ze powinnaś go tez gościć. Ech.... Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:19 no bez przesady .Mojego ex meza widzialam przypadkiem 5 lat temu ostatni raz na rozwodzie nie saxze aby cos sie zmienilo Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:23 Ale bedzie mieszkał u syna.... Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:34 Jeśli zamieszka u syna to się zmieni, bo syn mieszka zbyt blisko ciebie, żeby to się mogło udać. Zobacz, tak jak z niemowlakiem wtedy: kosztowało cię to tyle nerwów, tyle migren, bo bałaś się im powiedzieć, że nie jesteś koniem pociągowym ani darmową kuchtą. A okazało się, że nie muszą ciebie zajeżdżać i świat się nie zawalił. Nie pozwól zrobić sobie tego ze starym alkoholikiem, zaoszczędź sobie tych nerwów i zdrowia. Nie po to się ogarnęłaś 31 lat temu, żeby znowu w to g. wdepnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:38 Dzięki za troskę, ale to jednak trochę inna sytuacja. Z wnuczką trudniej mi było postawić granice, bo zależy mi na kontakcie z nią, na tym, żebyśmy spotykali się całą rodziną i żebym była dla niej ważną osobą. W końcu jestem jej babcią i nie chciałam, żeby syn i synowa poczuli się zawiedzeni, że nie angażuję się w opiekę tak, jak może tego oczekiwali. Natomiast mój były mąż i jego problemy zupełnie mnie nie interesują. Wszyscy od lat wiedzą, jaki mam do niego stosunek. Zresztą jeszcze dzisiaj powiedziałam synowej wprost, że nie chcę go widzieć nawet na obrazku. Nie wyobrażam sobie żadnych wspólnych spotkań ani jakichkolwiek kontaktów z nim. Tym bardziej że od dawna jestem w innym związku. To są dla mnie dwie zupełnie różne sytuacje. Z wnuczką chcę mieć bliską relację, a z byłym mężem nie chcę mieć żadnej. Nie widuję go od lat, a ostatni raz widziałam go, nie licząc przypadkowych spotkań, przy okazji rozwodu. Więc naprawdę nie obawiam się, że ktoś mnie wciągnie w opiekę nad nim. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:41 Ale bedziesz go widywać, jak zamieszka z synem. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:50 Nie no luz. Wyprosisz typa , jak syn na niedzielny przyprowadzi. A juz nie daj bosze rozchoruje sie na włoskiej ziemi.... Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:57 Oczywiście, że bym go wyprosiła. Niedzielne obiady spędzam zazwyczaj z moim obecnym partnerem, który zresztą najczęściej gotuje. Nie zapraszam na nie wszystkich krewnych i znajomych, a mój były mąż nie jest już moją rodziną. Tak samo nie zapraszam przecież teściów mojego syna, choć oczywiście mogłabym. Po prostu nikomu nie przychodzi to do głowy. Dla mnie to zupełnie naturalne i akurat ta kwestia w ogóle mnie nie martwi. Jeśli były mąż zachoruje, zajmie się nim syn. Ma 33 lata, jest dorosły i jakoś sobie poradzi. Bardziej martwi mnie to, czy syn rzeczywiście zdaje sobie sprawę, w co się pakuje. I szczerze mówiąc, obawiam się, że nie. Odpowiedz Link Zgłoś
azalee Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:03 Niezaproszenie kogoś to nie jest to samo co wyproszenie kogoś. Wyproszenie z niedzielnego rodzinnego obiadu, w obecności bardzo małego dziecka, wymaga jednak większej siły charakteru. I tak, jestem przekonana że twój syn nie ma pojęcia w co sie pakuje. I jestem równie przekonana że liczy że ty to troche ogarniesz jakby było zbyt trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:09 Mysle ze absurdem byloby gdyby moj syn przyprowadzil mojego ex do domu mojego obecnego partnera u ktorego naogol odbywaja sie niedzielne obiady .Nikomu raczej nie przyszloby to do glowy .Jesli nie ze wzgledu na mnie to ze wzgledu na mojego partnera Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:14 Pomysł, że ex w wieku 57 lat się ogarnie i za granicą zacznie pracować, a za to przestanie pić, nie jest absurdem?... Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:25 Może inaczej. Jestem z obecnym partnerem od ośmiu lat i przez ten czas nikomu nie przyszło do głowy, żeby zapraszać na niedzielny obiad do jego domu mojego drugiego byłego męża, mimo że do zeszłego roku mieliśmy opiekę naprzemienną nad dziećmi, a on nadal ma bardzo dobry kontakt zarówno z naszymi dwoma synami, jak i z moim najstarszym synem z pierwszego małżeństwa. Skoro więc nikomu nie przyszło do głowy zapraszać jego, to tym bardziej nie wyobrażam sobie, żeby ktoś wpadł na pomysł zaproszenia mojego pierwszego byłego męża. Dla mnie to kwestia zupełnie oczywista i niepodlegająca dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
azalee Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:48 zyciemniekocha2000 napisała: > Skoro więc nikomu nie przyszło do głowy zapraszać jego, to tym bardziej nie wyobrażam sobie, żeby ktoś wpa > dł na pomysł zaproszenia mojego pierwszego byłego męża. Dla mnie to kwestia zup > ełnie oczywista i niepodlegająca dyskusji. Jeśli komuś mogło przyjść go głowy ściąganie sobie do domu w którym jest małe dziecko, praktycznie obcego bezrobotnego alkoholika który nawet nie zna języka tego kraju, to bez problemu może mu wpaść do głowy żeby owego alkoholika zaprosić też na niedzielny obiad do jednej z nielicznych osób jakie on zna w tym obcym kraju. Powinnaś te sprawy jasno omówić z synem, nie zostawiaj niedopowiedzen licząc na to że "nikomu do głowy nie przyjdzie" Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:51 Jeśli cały plan sprowadzenia ojca do Włoch się powiedzie, mało prawdopodobne jest, że uda się autorce wątku w stu procentach uniknąć jakiejkolwiek interakcji z byłym mężem. On będzie obecny w życiu jej syna (w najgorszym przypadku będzie mieszkał pod jego dachem), a ona, jeśli chce nadal utrzymywać kontakty z synem, synową i ich dzieckiem, siłą rzeczy będzie się na tego człowieka natykać, będzie słuchać o jego problemach, będzie proszona przez dzieci o rady i pomoc. Tego nie będzie się dało uniknąć i warto już teraz się z taką możliwością oswajać oraz obmyślać strategię, jak się chronić przed wciąganiem w sprawy byłego męża. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:58 zyciemniekocha2000 napisała: > Skoro więc nikomu nie przys > zło do głowy zapraszać jego, to tym bardziej nie wyobrażam sobie, Zdaje się, że twój drugi ex-mąż to jednak inny kaliber, bo np. mimo rozwodu nie miał swoich synów głęboko w odwłoku. A pierwszy z dużym prawdopodobieństwem przyjedzie na obiad bez zaproszenia, bo przecież przynależy do syna i wnuczki. Do nałogowego picia też go nie zapraszałaś po urodzeniu dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:08 zyciemniekocha2000 napisała: > Może inaczej. Jestem z obecnym partnerem od ośmiu lat i przez ten czas nikomu n > ie przyszło do głowy, żeby zapraszać na niedzielny obiad do jego domu mojego dr > ugiego byłego męża, czyli nadal omijasz niewygodne pytanie "Pomysł, że ex w wieku 57 lat się ogarnie i za granicą zacznie pracować, a za to przestanie pić, nie jest absurdem?..." Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:52 Rozumiesz , ze ja mieszkam z innym mezczyzna do niego ma na te obiadki wpadac .To pierwsze jest absurdalne i zycie zweryfikuje to drugie nie podlega zadnej weryfikacji. Najwyzej jesli nie beda chcieli opuscic ojca bedziemy sie rzadziej widywac . Odpowiedz Link Zgłoś
kolindra Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:48 A jak ty sobie to wyobrażasz? że syn przyjdzie z rodziną a ojca zostawi samego w obcym kraju o suchym pysku? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:55 Tak samo wygląda to u nas ze świętami i moim drugim byłym mężem. Na przykład Wigilię synowie spędzają ze mną, a Boże Narodzenie z ojcem. I jakoś nikt nikomu pod drzwiami nie płacze. Jeżeli nie mamy innych zaproszeń, to ja spędzam Boże Narodzenie tylko z moim partnerem, a mój były mąż spędza Wigilię sam, jeśli nikt go nie zaprosi. I jakoś nie przychodzi do mnie pod drzwi skamleć, żebym go wpuściła. Każdy ma swoje życie i nikomu nie przychodzi do głowy, że były małżonek ma obowiązek zapewniać mu towarzystwo podczas świąt czy w tym przypadku niedziel Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:00 Twoj ex bedzoe sam w nowym kraju. To jest zupelnie inna sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:02 Tu jest ryzyko, że twój eks będzie mieszkał z synem i synową. To zmienia postać rzeczy. I nie chodzi przecież dosłownie o obiadki, tylko o to, że będzie stale obecny w twoim życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:26 No to trudno. Najwyżej będę się rzadziej widywała z synem i synową, a z wnuczką będę spędzała czas u siebie, zabierając ją do nas. Nie mam najmniejszego zamiaru po trzydziestu latach od rozwodu przyjmować mojego byłego męża na łono rodziny ani utrzymywać z nim jakichkolwiek kontaktów. Nie trawię tego człowieka i nie zamierzam narażać ani siebie, ani mojego obecnego partnera na jego obecność. Dla mnie taka sytuacja jest po prostu wykluczona. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:32 No, i pojedziesz po wnuczkę i tam ci drzwi otwiera były. Albo oni mają odebrać wnuczkę od ciebie ale zjawia się po nią dziadek. Jak chcesz temu zapobiec? Czy ty się czytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:40 Zawsze mogę poprosić, żeby przywieźli do nas wnuczkę. Z partnerem mieszkamy jakieś 20 minut samochodem od syna i synowej, więc nie sądzę, żeby nagle mój były mąż zaczął przyjeżdżać autobusem po wnuczkę. Nie twierdzę, że wszystko będzie łatwe, ale naprawdę nie sądzę, żebym musiała widywać się z byłym mężem, jeśli tego nie chcę. Nie widzę powodu, dla którego miałabym być zmuszona do takich kontaktów. A już wspólne obiadki, święta czy inne rodzinne spotkania w ogóle nie wchodzą w rachubę. Ja się na coś takiego nie zgadzam i mój partner również absolutnie sobie tego nie wyobraża. Znam swoje odczucia wobec byłego męża, wiem, ile jestem w stanie zaakceptować i gdzie przebiegają moje granice. I nie zamierzam ich przekraczać tylko dlatego, że ktoś inny postanowił odnowić z nim kontakty. Odpowiedz Link Zgłoś
mieszkankapoludniowejpolski Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:52 Przeczytałam cały wątek i myślę, że należysz do osób, które bardzo dużo mówią/piszą, zarzekają się, co to one zrobią albo nie zrobią, a w zderzeniu z rzeczywistością kładą uszy po sobie i dają się gotować jak ta żaba... Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 23:02 Być może w wielu mniej istotnych sytuacjach tak bywa. Wiem jednak, że jeśli chodzi o mojego byłego męża, jestem bardzo kategoryczna i wiele osób miało już okazję się o tym przekonać. Bywały sytuacje dość kontrowersyjne, jak choćby ta, kiedy nie został zaproszony na komunię własnego syna, ani później na bierzmowanie czy wczesniej chrzciny. Byłam wtedy absolutnie nie do przekonania. Dlatego myślę, że i tym razem poradzę sobie z postawieniem granic i ich konsekwentnym przestrzeganiem. Tak jak mowilam ex nie widze od lat poza przelotnym jednorazowym spotkaniem ( momo ze moja mama mieszka od niego 200 metrow) .Syn wie o moim nastawieniu i jestem pewna znajac moje wczesniejsze reakcje , ze nie bedzie naciskac Odpowiedz Link Zgłoś
mieszkankapoludniowejpolski Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 07:05 I znowu potok słów... Napisać można wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 [...] 27.10.26, 19:28 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 19:36 Dlatego lepsi są jednak specjaliści niż forum. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:09 zyciemniekocha2000 napisała: > Oczywiście, że bym go wyprosiła. Niedzielne obiady spędzam zazwyczaj z moim obe > cnym partnerem, który zresztą najczęściej gotuje. Nie zapraszam na nie wszystki > ch krewnych i znajomych, a mój były mąż nie jest już moją rodziną. Twoją nie, ale jest rodziną syna i synowej. Co zrobisz, jak ona powie, że ojej, ale w czym problem (czy jakie tam ma teksty w stosunku do ciebie) i że mała tak fajnie bawi się z dziadkiem (jak od dziadka akurat nie wali wódą)? Tak samo nie > zapraszam przecież teściów mojego syna, choć oczywiście mogłabym. Nie mieszkają z synem. Jest to o g r o m n a różnica, jak widziałaś jak chodziło o to, żeby rzucić okiem na niemowlaka leżącego tam, gdzie się go położy, przewinąć i nakarmić go, albo odbierać go po północy mimo że miało być wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:52 A co zrobią z dziadkiem jak będą przychodzić do ciebie na niedzielny obiad z podwieczorkiem, więc nie gotują w domu? Synowa mu zrobi obiad przed wyjściem? Co jak się okaże, że dziadka nie bardzo można samego zostawiać, bo po powrocie się go zastaje pijanego w 3 doopy? Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale polskich pijusów jest dużo za granicą. Co z nim zrobią, jak złapie kontakt z miejscową żulernią, a matka przecież pracuje w odpowiedniej instytucji? Ty u syna czasem bywasz? Gdzie będą wtedy chować dziadka? Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:47 zyciemniekocha2000 napisała: > Dzięki za troskę, ale to jednak trochę inna sytuacja. Z wnuczką trudniej mi był > o postawić granice, bo zależy mi na kontakcie z nią, na tym, żebyśmy spotykali > się całą rodziną Fajny post, jest nadzieja, że nie dasz się wrobić! Ale weź pod uwagę, że syn z synową mogą powiedzieć, że dziadek przecież też należy do rodziny... A organizacja jego życia we Włoszech należałaby do syna nie w mniejszym stopni niż organizacja życia noworodka, który to noworodek czy teraz już starsze dziecko jednak ma tę zaletę, że bywa słodki i uroczy. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:33 zyciemniekocha2000 napisała: > To są dla mnie dwie zupełnie różne sytuacje. Z wnuczką chcę mieć bliską relację > , a z byłym mężem nie chcę mieć żadnej. Nie widuję go od lat, a ostatni raz wid > ziałam go, nie licząc przypadkowych spotkań, przy okazji rozwodu. Więc naprawdę > nie obawiam się, że ktoś mnie wciągnie w opiekę nad nim. I zobaczysz że potem on się pojawi w progu z wnuczką w ramach pomocy młodym rodzicom. Odpowiedz Link Zgłoś
chatgris01 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:40 tania.dorada napisał(a): > I zobaczysz że potem on się pojawi w progu z wnuczką w ramach pomocy młodym rod > zicom. Próg jest aktualnego partnera, słabo widzę faceta (w dodatku Włocha!), który by się zgodził na podejmowanie u siebie niechcianego i mimo to wpychającego się eksa swojej partnerki. Poleciał by za ten próg ze świstem... Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:46 chatgris01 napisała: > Próg jest aktualnego partnera, słabo widzę faceta (w dodatku Włocha!), który by > się zgodził na podejmowanie u siebie niechcianego i mimo to wpychającego się > eksa swojej partnerki. Poleciał by za ten próg ze świstem... A co jak ex stając w progu trzyma na rękach wnuczkę wątkodajki, która to wątkodajka od początku ciąży synowej boi się, że z wnuczką straci kontakt? Kto mu powie, żeby oddał dziecko i wyszedł i co jak wnuczka zaczyna wtedy płakać, bo ona chce do dziadka? Odpowiedz Link Zgłoś
chatgris01 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:50 No cóż, jak widać eks alkoholik przypięty do syna to nie tylko duże ryzyko rozwalenia związku tegoż syna, ale również związku samej autorki wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:50 P.S. Jak on w ogóle ma wyjść, skoro przyjechał z synem i synową samochodem i nie zna języka, żeby samemu wracać autobusem (zakładając, że coś tam jeździ)? Kto go odwiezie i co wtedy z obiadem? To, że syn z synową są zdolni zabrać dziadka na obiad mimo że nie był zaproszony albo że mieli wyraźnie powiedziane, że tylko we 3, po poprzednich wątkach zyciemniekocha łącznie z tym nie ulega wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:00 Niemcyy, nie wiem, dlaczego tak uczepiłaś się tego ewentualnego niedzielnego obiadu z moim pierwszym byłym mężem, ale zapewniam Cię, że do takiej sytuacji nie dojdzie. To dla mnie zupełnie absurdalny scenariusz i nawet przez chwilę się nim nie przejmuję, bo po prostu nie ma takiej możliwości. Tworzysz więc jakiś film tam, gdzie go nie ma, i niepotrzebnie rozwijasz odnoge wątku , który nie ma nic wspólnego z moim rzeczywistym problemem. Zamiast wymyślać sytuacje, które się nie wydarzą, może lepiej byłoby skupić się na tym, jak przekonać mojego syna, żeby jeszcze raz przemyślał pomysł sprowadzenia ojca do Włoch. Bo właśnie o to chodzi w tym wątku, a nie o to, kto z kim będzie jadł niedzielny obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:03 Serio, dam sobie rękę uciąć, że jeśli ten upiorny scenariusz dojdzie do skutku, to tak, kwestia niedzielnego obiadu przestanie być teoretycznym scenariuszem. Bo to przecież dziadek, bo z nimi mieszka, bo co innego zrobić, bo nie wypada. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:10 Jak przekonać twojego syna? Metodą szarm: nie podejmować inicjowanej przez niego rozmowy na temat sprowadzenia ojca i jasno i wyraźnie odpowiadać, że nie ruszysz w tej sprawie palcem (i faktycznie nie ruszać i nie podpowiadać synowi, jak coś załatwiać), a ex nie ma wstępu do twojego domu i domu twojego partnera, nawet w niedziele. No niestety, ale scenariusze. Wcześniej podałam ci optymistyczny: nie udzielasz synowi żadnych informacji, gdzie co się załatwia i sprawa sama się wyjaśnia, bo on nie znając polskich realiów ani bez polecenia do Polski na dłużej niż weekend nie sprowadzi ojca, a bezrobotny pijak sam nie załatwi sobie wyjazdu za granicę. A jeśli przyjedzie to będzie tak jak napisałam, bo absurdem jest 1. sam pomysł syna 2. to, że synowa podziela jego zdanie. Zabranie na obiad dziadka, który już jest na miejscu, to przy tych dwóch absurdach małe miki. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:13 zyciemniekocha2000 napisała: > Zamiast wymyślać sytuacje, które s > ię nie wydarzą, może lepiej byłoby skupić się na tym, jak przekonać mojego syna > , żeby jeszcze raz przemyślał pomysł sprowadzenia ojca do Włoch. Bo właśnie o t > o chodzi w tym wątku, a nie o to, kto z kim będzie jadł niedzielny obiad. No to przecież te sytuacje są po to żeby je przedstawić synowi. Tobie się tylko wydaje że są absurdalne. Zapytaj, skąd to wiem Nie wiem dokładnie co masz w głowie i do czego zmierzasz, ale cały czas widać że masz w głowie ten scenariusz że on jednak przyjedzie i ty już się z tym pogodziłaś i wmawiasz sobie że jest jakaś szansa żeby go na oczy nie oglądać ani nie być ubraną w konsekwencje tego wyboru. Bo przecież co ci ktoś przedstawia jakieś nieprzyjemne konsekwencje to je wypierasz. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:21 Ale Ty chyba nadal nie rozumiesz, o co mi chodzi. Nie wypieram żadnych zagrożeń, wręcz przeciwnie, cały ten wątek założyłam właśnie dlatego, że je dostrzegam. Tylko rozróżniam realne problemy od sytuacji, które sobie dopowiadasz. Nie obawiam się przyjazdu byłego męża ze względu na siebie ani dlatego, że jego obecność we Włoszech będzie miała jakiś wpływ na moje życie. Martwię się przede wszystkim o mojego syna i jego rodzinę, o to, jak ta decyzja może wpłynąć na ich małżeństwo, sytuację finansową i codzienne funkcjonowanie. Nie mam wpływu na to, czy syn ostatecznie sprowadzi ojca, ale mam wpływ na to, na ile sama będę w tym uczestniczyć. I nie, nie pogodziłam się z jego przyjazdem. Właśnie próbuję znaleźć argumenty, które pozwolą synowi spojrzeć na ten pomysł bardziej realistycznie. Nie szukam sposobów na uniknięcie kontaktów z byłym mężem, bo to akurat nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Chciałabym raczej przekonać syna, żeby dobrze przemyślał swoją decyzję, zanim weźmie na siebie odpowiedzialność, która może go przerosnąć. To, że ktoś przewiduje różne scenariusze, nie oznacza jeszcze, że wszystkie są nieuniknione. I naprawdę nie rozumiem, dlaczego tak trudno Ci przyjąć, że mój główny problem dotyczy przyszłości syna i jego rodziny, a nie moich relacji z byłym mężem. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:38 Powiedz synowi, że nie rozmawiasz na temat sprowadzenia ojca i sprawa się rozwiąże, bo przeprowadzki nie ogarną we dwóch z synową w odwodzie (która nawet nie mówi po polsku, ale chętnie przyjmie do domu obcego, bezrobotnego alkoholika, który może albo za 2 miesiące dostać udaru i leżeć przez 6 lat/raka i się zawinąć do wiosny, albo pić jeszcze przez 20 lat). Całą resztę, że czas, pieniądze, upierdliwość, dziecko itp. 33-letni człowiek powinien już wiedzieć, a jeśli nie wie po tym, co odwalił po narodzinach dziecka, to tak jak jego ojca, nie uratujesz i jego. Scenariusze są motywacją dla ciebie, żebyś faktycznie mu to powiedziała, powtórzyła synowej, że z polskim teściem nie ma wstępu na obiadki, i żebyś była konsekwentna. I nie, przyszłość i małżeństwo syna nie jest twoim głównym problemem. Może faktycznie wykoncypował z żoną, że wezmą dziadka i jego pół mieszkania w drogim mieście, i stąd jej zgoda. Jakoś wobec ciebie nie miała takiej litości jak ci zostawiała dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:50 Myślę, że ani dla mojego syna, ani dla synowej 70 tys. euro z dziadkiem w pakiecie nie jest jakimś szczególnie łakomym kąskiem. We Włoszech, nawet w naszym niewielkim miasteczku, nie jest to żadna zawrotna suma. Ja osobiście, nawet gdyby ktoś oferował mi cztery razy tyle, ale w pakiecie z alkoholikiem, zwyczajnie bym się na to nie zdecydowała. Syn zarabia więcej ode mnie, więc przypuszczam, że ma podobne podejście do pieniędzy i nie jest to pieniadze powoduja ze chce pomoc ojcu. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:54 Bosze, to z jakiego powodu chce ojca u siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:58 Z poczucia odpowiedzialnosci , z checi bycia blisko rodzica z ktorym nigdy blisko sie nie bylo .Nie wiem moge tylko gdybac .Ja wypielabym sie na takiego ojca , syn nie ... Byloby to pewnie do przerobienia na terapii gdyby zechcial na nia pojsc Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:01 Stac ich na jego utrzymanie? Synowa zawsze taka opiekuńcza? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:05 Terapia byłaby to zbawienna. I konieczna. Dla DDA zapewne. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:14 To krótka piłka: skoro z poczucia odpowiedzialności to sam od początku organizuje wszystko, łącznie z pilnowaniem ojca w sprawie podziału spadku i sprzedaży mieszkania i wyszukiwaniem informacji, jak załatwić w Polsce i Włoszech wszelkie formalności. I zamiast nieodpowiedzialnie zwalać mental load na matkę rozmawia z nią o tym, jak fajnie dziecko rośnie. Nie odważysz się na to, ale gdybyś miała jaja to powinnać mu opowiedzieć drobiazgowo, jak to było jak on miał 1-2 lata, a ty 21-22 i ojciec udał się na równię pochyłą i jak to było samej wyjechać z małym dzieckiem do Włoch i zostawiać to dziecko w wakacje u dziadków, bo ojciec się nawet na kilka dni w roku nie zajął. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:23 > Nie odważysz się na to, ale gdybyś miała jaja to powinnać mu opowiedzieć drobia > zgowo, jak to było jak on miał 1-2 lata, a ty 21-22 i ojciec udał się na równię > pochyłą i jak to było samej wyjechać z małym dzieckiem do Włoch i zostawiać to > dziecko w wakacje u dziadków, bo ojciec się nawet na kilka dni w roku nie zają > ł. Nie, mój syn doskonale o tym wszystkim wie. Już kiedy miał 16 lat, pytał ojca, dlaczego nigdy nie płacił alimentów. W odpowiedzi usłyszał, że skoro wywiozłam go za granicę, to ojciec nie widział powodu, żeby płacić na dziecko, z którym się nie widuje. Syn zna mnóstwo podobnych historii i absurdalnych tłumaczeń swojego ojca. Zresztą nieraz o tym rozmawiamy i sam śmieje się z jego dziwacznych pomysłów. Z tego, co wiem, mój były ma jeszcze córkę z kolejnego związku, którą również nigdy specjalnie się nie interesował. Kiedy mój syn, mając wtedy jakieś 18–19 lat, wypomniał mu, że ciągle na wszystko narzeka, a własną córką się nie zainteresował, ojciec odpowiedział mu, że on przecież też nigdy nie interesował się swoją siostrą. Czyli dorosły facet miał pretensje do nastoletniego syna o brak kontaktu z siostrą, z którą dzieli go jakieś 16 lat. Takich przykładów jest naprawdę sporo. Dlatego nie chodzi o to, że syn nie zna ojca albo nie zdaje sobie sprawy z jego sposobu myślenia. Zna go i potrafi bardzo krytycznie oceniać jego zachowanie. I właśnie dlatego dziwi mnie, że mimo wszystko chce go tutaj ugościć.A dziecko wysylalam do dziadkow zeby mialo kontakt z dziadkami i z jezykiem polskim Podobnie bylo z moimi kolejnym synami tez jezdzili od pewnego wielu sami do pl i chodzili na zajecia w lecie aby miec wjekszy kontak z jezykiem Taniej by mi bylo zatrzymac ich na lato we Wloszech Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:32 Z tego, co pisałaś, to tatuś miał 4 lata, żeby płacić alimenty zanim dziecko znalazło się za granicą... Ale wiadomo, to czcze gadanie i szkoda strzępić języka na mózg wypalony alkoholem, bo można się zdenerwować czytając to wszystko, a co dopiero musząc brać to na klatę. Naprawdę, zadbaj o siebie, swój dobrostan mentalny i swój związek, swoją mamę, jakieś przyjemności, bo im więcej piszesz, tym lepiej widać, że syn jest w tym nie do uratowania, zwłaszcza że nie naprostowuje go nawet własna żona i mimo że ma dziecko i zdawałoby się, że powinien nie chcieć zepsuć córce dzieciństwa tak jak jego ojciec swoim dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:49 ciekawe czy syn kiedykolwiek miał do czynienia z twoim ex podczas jego ciągu alkoholowego. Bo w przerwach od ciągu alkoholik potrafi być całkiem normalny i do rany przyłóż. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:04 gryzelda71 napisała: > Bosze, to z jakiego powodu chce ojca u siebie? Bo nie przepracował na terapii faktu bycia porzuconym przez ojca w dzieciństwie i ma nadzieję, że relację na linii syn - ojciec uda się zbudować teraz. Ignorując przy okazji fakt, że jeśli ojciec, mając lata temu naprawdę komfortowe warunki (wizyty syna u dziadków mieszkających na tym samym osiedlu), nadal nie potrafił się do spotkań z synem zmusić, to 30 lat później, przy alkoholiźmie ojca, szanse na dobrą relację z takim rodzicem są w zasadzie zerowe. I syn, a przy okazji jego żona i dziecko, będą się musieli o tym fakcie przekonać na własnych skórach. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:57 zyciemniekocha2000 napisała: > w naszym ni > ewielkim miasteczku Zapytaj młodą parę, gdzie znajdą dziadkowi pracę. Czy może ty byś go podrzucała jak jedziesz do/ze swojej w innej miejscowości? (Scenariusz, ale scenariuszem jest nawet decyzja o niezjedzeniu drugiej porcji tiramisu z myślą o zdrowiu i wadze/mdłościach z przejedzenia.) Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:28 Rozumiem o co ci chodzi tylko uważam, że wypierasz realia i wmawiasz sobie że mimo tego że postawisz granice one faktycznie będą w 100% przestrzegane. Nie będą, nawet jeśli by proxy, czyli np. nie będziesz się kontaktować z byłym ani on z tobą, ale syn będzie cię prosił o zajęcie się wnuczką bo on wiezie ojca do pracy bo oj ice nie ma własnego transportu, tego typu sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:29 zyciemniekocha2000 napisała: > Zamiast wymyślać sytuacje, które się nie wydarzą, może lepiej byłoby skupić się na tym, jak przekonać mojego syna, żeby jeszcze raz przemyślał pomysł sprowadzenia ojca do Włoch. Jeśli na próby uświadomienia synowi, jak poroniony jest to pomysł, syn się obrusza, to jest raczej pozamiatane. Zwłaszcza, że jego żona ten poroniony pomysł popiera. Swoją drogą, syn na twoje rady i czarne scenariusze reaguje dokładnie tak samo, jak ty na nasze. Patrzysz przez różowe okulary dokładnie takie same, jak twój syn. Nie bierzesz pod uwagę, że te czarne scenariusze faktycznie mogą się ziścić. No dokładnie tak samo, jak twój syn Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:54 No to będzie rodzinna awantura, z patrzącą na to maleńką wnuczką. Fajnie. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:07 Nie musi od razu podejmować. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 18:21 zyciemniekocha2000 napisała: > Syn i synowa naprawdę się ogarnęli. Od tamtej pory wiele > się zmieniło i widzę, że ich małżeństwo funkcjonuje dobrze, są ustabilizowani i > radzą sobie ze swoim życiem. No i fajnie, ale umówmy się, że to nie jest jakieś nadzwyczajne osiągnięcie, tylko normale życie dorosłych ludzi. Ty jak miałaś takie dziecko to miałaś w pakiecie pijaka i musiałaś sama z dzieckiem się ogarnąć. Dlatego nie martwi mnie ich obecna sytuacja, tylk > o to, co może się wydarzyć, jeśli mój były mąż sprowadzi się do Włoch, a zwłasz > cza jeśli choćby na jakiś czas zamieszka z nimi. Obawiam się, że będzie pasożyt > ował na synu i synowej, tak jak przez lata korzystał z pomocy innych, i że nic > dobrego z tego nie wyniknie, niezależnie od tego, czy minie rok, czy dwa. Rykoszetem odbije się to na tobie. Będą przychodzić na obiadek do ciebie, a dziadek zostanie sam u nich? Szkoda go tak zostawiać... Będziesz im dawać wałówkę dla exa? Słuchać, co odpierdzielił? Może jednak > syn musi sam przez to przejść, żeby przekonać się, jakim człowiekiem jest jego > ojciec. Problem w tym, że on nie ma zamiaru przechodzić przez to sam, tylko chce ciebie wciągnąć w bagno, z którego się uwolniłaś. Myśl o tym, jak się czułaś, jak utrzymanie syna było tylko na twojej głowie, jak musiałaś urządzać życie z małym dzieckiem itp. Widocznie te coroczne wakacyjne spotkania nie pozwoliły mu poznać go n > a tyle, żeby zobaczyć, jak wygląda jego codzienne życie. Niech syn leci w najbliższym czasie przed Bożym Narodzeniem do ojca na kilka dni i zobaczy, jak to wygląda. I jeszcze kwestia mies > zkania, bo tutaj też pojawiły się nieporozumienia. Z tego, co wiemy, ... prawdopodobni > e .... Na razie > nikt nie zna dokładnej sytuacji prawnej. Źle. Nie "nie wiemy". Syn ma fantazję ratować starego alkoholika to niech się dowiaduje, jak wygląda sytuacja, prawo spadkowe w Polsce czy cokolwiek trzeba zrobić. Ty się tym nie zajmujesz "nawet" umysłowo, nie wiesz, nie znasz się, zarobiona jesteś. Tak więc na razie jest to bardziej pomysł mojego > syna niż coś, co miałoby się wydarzyć w najbliższych tygodniach. Masz teraz świetną okazję zadbać o to, żeby stary alkoholik nie stał się twoim problemem na stare lata i żeby nie zwiększać prawdopodobieństwa własnej depresji- mianowicie stosując się do rady szarm. Odpowiedz Link Zgłoś
alpepe Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:35 W d. się twojemu synowi od dobrobytu poprzewracało. Straci sam żonę i dziecko, jak sprowadzi ojca. Nie mam pomysłu, jak można to twojemu synowi wybić z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 19:39 Żona przecież też nie lepsza, skoro uważa, że alkoholizm teścia zasadniczo nie dyskwalifikuje go od przyjęcia go pod swój dach i osobiste zaopiekowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:33 skoro autorka pisze, że synowi się nie przelewa, to może oni faktycznie roją sobie, że teściu sprzeda mieszkanie, przyjedzie z tą forsą, dadzą mu jakiś pokój i on się będzie dokładał/coś tam sponosorował z tej kasy? dla kogoś kto ma 2 tysia euro to może się wydawać, że ojciec zadysponuje fortuną w jego kierunku. tu bym szukała kwestii poparcia przyjazdu przez synową. zaopiekują się staruszkiem i jego kasą? jeszcze może rozkminili, że będzie się coś z ichniejszego mopsu należeć? a teściowa ogarnie, bo się zna (znaczy na 57 latka to należeć się nic nie będzie ale może kiedyś, coś?) Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:44 Mysle ze tu moze przemawiac za tym abslutny brak doswiadczenia z jakimkolwiek uzaleznieniem u kogos. Albo nie chce eyjsc na ta niedobra ktora wali miedzy oczy co o tym mysli .Moze tez do konca nie zdawac sobie sprawy na jakim etapie uzaleznienia jest moj ex w sumie co ona go widziala 5 razy w zyciu Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:50 Hmm, to zapytaj ją, jak- biorąc pod uwagę jej karierę w barze- wyobraża sobie, że znajdą dla teścia pracę, do której on się nadaje. Może w barze jest wolny etat? Taki 57-latek przynajmniej czasowy, bo nie ma małych dzieci, więc może pracować na zmiany od 8 rano albo do 23 wieczorem. Pech, bo nie mówi po włosku! Może na zmywak bez kontaktu z klientami by go wzięli? Niech się dowie, już w barze był ktoś z rodziny (afgańska dziewczyna drugiego syna...). Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 20:55 Nie rozumiem tego deprecjonowania pracy w barze. Dziewczyna wybrała sobie taki zawód, lubi go i chce go wykonywać. Myślę, że równie dobrze może pracować w barze jeszcze za 30 lat. Tutaj, gdzie mieszkam, nie jest to żadna sezonowa praca dla studentów, którzy chcą sobie dorobić, tylko normalny zawód jak każdy inny. Moja synowa zawsze chciała pracować w barze. Przez pewien czas była nawet współwłaścicielką jednego z nich, ale przed narodzinami dziecka zrezygnowała ze swoich udziałów i przeszła na etat. Niewykluczone, że za kilka lat znowu pomyśli o otwarciu własnego lokalu. Nie rozumiem więc tego pogardliwego podejścia, jakby praca w barze była czymś gorszym od pracy w biurze. Pracuje w barze, lubi to i nie widzę powodu, dla którego miałaby się tego wstydzić albo szukać czegoś innego. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:01 To nie deprecjonowanie, ale do pracy w barze tak jak i w biurze i wielu innych trzeba znać włoski, bo skoro to małe miasteczko to zapewne nie jest to bar zorientowany na polskojęzycznych turystów. Czy dziadek zna chociaż angielski? I nawet gdyby synowa prowadziła restaurację: czy zatrudniłaby w niej tego teścia? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:07 Piszesz pogardliwie o „jej karierze w barze”. A czy każdy musi chcieć robić jakąś karierę? Czy nie można po prostu lubić swojej pracy i kontaktu z ludźmi? Zwłaszcza że włoskie bary, szczególnie te w małych miasteczkach, to naprawdę bardzo fajne miejsca. Moja synowa lubi swoją pracę i nie widzę powodu, dla którego miałaby szukać czegoś innego. Sama czasami, kiedy już mam serdecznie dość użerania się z biurokracją w mojej pracy biurowej i walki z wiatrakami, myślę sobie, że chętnie zamieniłabym się z nią miejscami. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:01 No i spoko, ale chyba dla teścia-alkoholika praca w barze to nie jest dobry pomysł...? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:09 W barze by zwyczajnie pracy nie dostal .Nie wiem w ogole o jakiej pracy syn dla nie go mysli birra pod uwage , ze ; nie zna dobrze jezyka , ma 57 lat , zadnych szczegolnych umiejetnosci / kwalifikacji , nie ma samochodu i prawa jazdy Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:10 A pytałaś syna, jak on to sobie wyobraża? Tak konkretnie? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:14 Tak , stwierdzil , ze ma kontakty i znajomosci i prace moze mu znalezc .Owszem tak jest mysle , ze jest to mozliwe , ze prace mu znajdzie .Nie wiem tylko jak dlugo ex prace bedzie potrafil utrzymac. Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 10:54 do pierwszego ciągu alkoholowego Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:18 Ona pyta syna, a ten się obrusza i twierdzi, że coś się wymyśli. Syn i synowa, skoro obydwoje są tak kompletnie oderwani od rzeczywistości, będą musieli tęgo dostać po tyłkach, żeby nabrać rozumu. I na to matka, choćby i najtroskliwsza, nic nie poradzi. Sprawa zasadniczo nie leży w jej gestii, ona może tylko i wyłącznie chronić w tym chorym układzie siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:19 Nie wiem, czy to bar taki do drinkowania, czy z jedzeniem. W barze mlecznym w Polsce alkoholikowi nic nie grozi Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:14 Nie chodzi o deprecjonowanie pracy w w barze, bo to praca jak każda inna. Chodzi o to, że nieznający języka włoskiego Polak nie będzie się nadawał do jakiekolwiek pracy we Włoszech, a już zwłaszcza w jakiejś tam mniejszej pipidówie, nienastawionej na obsługę cudzoziemców, bo nie będzie mu można wydawać nawet najprostszych poleceń po włosku. Twój syn tego nie rozumie? Eks mąż tego nie rozumie? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:16 ja sie odnioslam do wypowiedzi niemcyy , ktora pisze pogardliwie o karierze w barze mojej synowej .Moj ex w barze pracy by nie znalazl Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:27 Dobra. A ex wie, ze syn my zycie uklada? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:40 Tak i przebiera nogami .On nigdy nie musial radzic sobie w zyciu sam .Najpierw bylam ja potem mama , potem ojczym a teraz bedzie syn .Cale zycie na kims pasozytowal wiec dla niego oczywiste jest , ze ktos sie nad nim pochyli Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:44 A od kiedy takie plany, skoro chwile temu zmarł ojczym eksa? Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:54 gryzelda71 napisała: > A od kiedy takie plany, skoro chwile temu zmarł ojczym eksa? Od tych kilku dni może mieć jeśli rozmawiali przez telefon albo piszą na whatsappie czy messengerze. A dziadek jest czasowo elastyczny, bo przecież nie pracuje, więc praktycznie w każdej chwili może zawitać do Włoch. Bilety samolotowe po sezonie urlopowym raczej nie są wyprzedane. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:03 No nie tak hop. Musi sprzedac mieszkanie. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:13 Co też przecież potrwa. Spadkodawca nie został nawet jeszcze pogrzebany, sprawa spadkowa nawet się nie rozpoczęła (swoją drogą, to w jej trakcie różne ciekawostki mogą jeszcze wyjść na jaw), więc sfinalizowanie spraw i przeprowadzka do Włoch, to kwestia nie dni czy tygodni, ale raczej miesięcy. Inna rzecz, że alkoholik, gdy mu na kolanach wyląduje kilkaset tysięcy złotych, może stwierdzić, że zasadniczo wali syna i migrację na południe, bo w Polsce jest mu całkiem dobrze. I oby tak się stało, dla dobra syna i jego rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:21 Albo może stwierdzić, że skoro sprawa spadkowa będzie się ciągnęła, a ojczym nie ogarnia chałupy, to póki co można lecieć do syna i potem się zobaczy. Przeprowadzka do Włoch w tym przypadku to nie jak wakacje ematki, że pakuje własną poduszkę i domestosa do samochodu i planuje przed wylotem, którego dnia która restauracja, tylko jakaś torba z paroma rzeczami i cała trudność polega na tym, żeby w dniu wylotu nie mieć kaca uniemożliwiającego dotarcie na lotnisko na czas. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:15 Musi to na Rusi, a w Polsce (czy we Włoszech u syna) jak kto chce . Musi też pracować, a zamiast tego pije i co mu kto zrobi? Właśnie na tym polega myk, że on wprawdzie nie wszystko może, ale nic nie musi. Musiał będzie ten, kto go sobie weźmie na głowę zamiast odciąć bezpośrednie i pośrednie więzi. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:15 Ja sie dowiedzialam w sobote.Ex tesc zmarl we wtorek / srode.Plany wiec sa wczesne Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:47 Szkoda. Miałam nadzieję, że syn był na tyle przytomny, żeby się tymi planami, póki co, z ojcem nie dzielić. Teraz jest po ptokach. Syn chce, synowa chce, ojciec chce, ty tam nie masz nic do powiedzenia. Czas uświadomić syna, ze ty się z tego cyrku wypisujesz. Po czym faktycznie się wypisać. Syn chce iść na zatracenie, ryzykować dobrostan własnej rodziny, jego przywilej. Ty chroń siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
volta2 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:25 przyznam, że ja też tego nie rozumiem, praca jak każda inna, to lepiej wyjechać gdzieś, gnieździć się z wspólokatorami, oddać polowę pensji na najem, i cieszyć sie, że nie pracuje się w barze? bez jaj... Odpowiedz Link Zgłoś
kolindra Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 21:35 Jak doszło do tego że syn jest DDA choć wychowywał się od tego typa??? Jedyne co możesz zrobić to skierować syna na terapię, i tłuc mu do głowy że nie jest odpowiedzialny za ojca. Jak zacznie to brnąć to ciężko będzie przestać, a już pomysł z zabraniem go do Włoch jest kuriozalny. Jemu się nie chce pracować w Polsce więc szukanie pracy we Włoszech jest utopijnym pomysłem Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:04 Zastanawiam się, jaki cel miał twój syn, mówiąc ci o swoich planach. Czy miał to być cel wyłącznie informacyjny (wariant optymistyczny) czy też jego kolejna już próba wrobienia cię w sytuację, w którą wrobiona być nie chcesz? Syn testuje, na ile może sobie wobec ciebie pozwolić i czy dasz się urobić na tyle, by zaangażować się osobiście w całe przedsięwzięcie? Bo raczej nie zwierzył ci się z nadzieją, że go od tego pomysłu odwiedziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:21 Nie sądzę, żeby syn chciał mnie w coś wrobić. On po prostu na razie głośno myśli i zastanawia się nad różnymi możliwościami. Syn raczej nie jest skłonny do zwierzeń, a dzisiaj dowiedziałam się, że podzielił się tym swoim pomysłem z moją 79-letnią mamą, u której zresztą spędził ostatnie dwa dni. Przyjechał też po to, żeby pocieszyć ojca w żałobie. Mama, która w tym wieku nie bawi się już specjalnie w dyplomację, powiedziała mu prosto z mostu, co o tym wszystkim myśli. W zasadzie dokładnie to samo, co ja, tylko ja staram się dobierać słowa trochę ostrożniej. Ona zna mojego byłego równie dobrze jak ja, widziała, co zrobił ze mną i jak traktował syna, kiedy ten był dzieckiem. Nie owijała więc w bawełnę i w krótkich, żołnierskich słowach wyłożyła mu swoje zdanie. No ale syn oczywiście i tak wie swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:31 Ładne kwiatki i tak jak napisałam, im więcej szczegółów, tym gorszy obraz. Syn dopiero co malutkim dzieckiem obciążał matkę aż się prawie załamała z przemęczenia, ale teraz zostawił małe dziecko, żeby na spontanie lecieć do alkoholika, który przez całe życie go traktował jak g., nie okazał cienia skruchy i nawet wtedy nie jest u ojca (swoją drogą, ciekawe, dlaczego). Jest współuzależniony. Więcej niech napisze ktoś, kto się zna. Pilnuj siebie, żeby we dwóch czy w trójkę z synową ciebie w to nie wciągnęli. Syn jest nie do uratowania, ma w nosie, przez co przeszłaś jak był mały, i musi dostać we własną d., żeby moooże się nauczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 26.10.26, 22:31 No nic. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Odpowiedz Link Zgłoś
kk345 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:08 Tak z ciekawości, skoro pasożyt nie pracuje i nie pracował, to ma w ogóle ubezpieczenie zdrowotne? I jakie będzie miał po przylocie do Włoch? Bo jak głowę rozwali po pijaku/padnie na marskość wątroby/będzie miał udar, to kto zapłaci za leczenie, syn? Bo włoska opieka społeczna raczej się nie będzie wyrywać do pomocy, a takie 70 tysięcy euro na długo nie wystarczy Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 07:23 Zdecydowanie nie powinien przyjeżdżać. Stary alkoholik i mała dziewczynka to nie jest dobre połączenie. Nie żeby zaraz ją gwalcil, Ale może być problem z poszanowaniem jej granic, to niszczące dla dziecka. Zachęcałabym syna do opłacania ojcu czynszu, przelewy bezpośrednio na konto spółdzielni. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 07:43 Nie zachecalabym do utrzymywania człowieka, który nie interesował sie synem. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 15:53 Syn ma pełną świadomość, że ojciec się na niego wypiął, słyszał od matki o ojca wybrykach, sam się zresztą na własnej skórze przekonał, jaki z ojca numer (przy okazji tej podwózki na lotnisko), a MIMO TO chce ojcu pomóc. W tym przypadku finansowa pomoc (wpłaty bezpośrednio do spółdzielni) i rezygnacja z przeprowadzki do syna, to byłby całkiem sensowny kompromis. Ojciec ma nadal gdzie mieszkać, syn ma poczucie, że pomaga, a odpada branie alkoholowego garbu na plecy swoje, żony i malutkiego dziecka. I wilk syty, i owca cała. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:14 Do opłat do społdzielni dodać należy prad. Ok ma opłacone lokum, a co z wiktem? Bez pracy nie ma kasy na jedzenie. To tez syn bedzie opłacał? I nieprawda, ze to nie bedzie miało wpływu na autorkę. Nie sadze, ze odetnie sie też od syna. Juz sie martwi. Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:19 Dlaczego miałaby się odciąć od syna? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:15 Syn postanowil pomóc ojcu, o tym nie można z nim dyskutować, ale można o formie tej pomocy, żeby, była bezpieczna dla bliskich. Odpowiedz Link Zgłoś
chicarica Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 08:31 Rozwiązanie jest takie, że syn powinien iść na terapię i zająć się organizowaniem swojego życia, a nie życia ojca który go wcześniej olewał. Ojciec to pijawa do odspawania. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 11:58 Ciało ojczyma jeszcze nie ostygło, a Wy, mimo dzielącej Was odległości, już macie tyle planów i informacji, choćby o tym, kto dziedziczy, w jakiej części, ile wynosi czynsz i że ojca-ex nie będzie na niego stać, on nie pracuje, on pije. Kto to wszystko stwierdził? Sam ojciec-ex, czy może syn postanowił mu zorganizować życie, bo jest porzuconym dzieckiem, czekającym ponad 30 lat na tatę? Powiedziałabym, że szybkość działania macie bynajmniej nie włoską. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:02 Nie bardzo rozumiem, skąd wniosek, że to my mamy jakieś plany i organizujemy mojemu byłemu mężowi życie. Ja niczego nie planuję, wręcz przeciwnie, jestem przeciwna jego przeprowadzce do Włoch. O pomyśle dowiedziałam się od syna. Informacje o mieszkaniu i sytuacji spadkowej nie są żadną tajemnicą rodzinną, a o problemach zawodowych i alkoholu byłego męża wiemy od lat. Nie trzeba też czekać miesiącami od czyjejś śmierci, żeby wiedzieć, kto jest właścicielem mieszkania i jakie mogą być konsekwencje dziedziczenia. Nie wiem, czy pomysł przeprowadzki wyszedł od ojca, czy od syna. I nie zamierzam dorabiać do tego teorii o porzuconym dziecku czekającym ponad 30 lat na tatę. Mnie interesuje przede wszystkim to, jakie konsekwencje taka decyzja może mieć dla mojego syna i jego rodziny. I o tym właśnie jest ten wątek, a nie o organizowaniu życia mojemu byłemu mężowi. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:06 zyciemniekocha2000 napisała: > Nie bardzo rozumiem, skąd wniosek, że to my mamy jakieś plany i organizujemy mo > jemu byłemu mężowi życie. Ja niczego nie planuję, wręcz przeciwnie, jestem prze > ciwna jego przeprowadzce do Włoch. O pomyśle dowiedziałam się od syna. No, i przyszłaś go tu obgadać i na jednoznaczne głosy że to będzie katastrofa a ty oberwiesz rykoszetem, BRONISZ TEGO POMYSŁU, nawet jeśli nie wprost. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:07 zyciemniekocha2000 napisała: > Informacje o mieszkaniu i sytuacji spadkowej nie są żadną tajemnicą rodzinną, a > o problemach zawodowych i alkoholu byłego męża wiemy od lat. Nie trzeba też cz > ekać miesiącami od czyjejś śmierci, żeby wiedzieć, kto jest właścicielem mieszk > ania i jakie mogą być konsekwencje dziedziczenia. Niby nie są i niby można ale jakoś są i do końca nie wiecie, o czym kilka razy napisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:22 A to mieszkanie, choć jest drugi współwłaściciel, już syn i ojciec sprzedają w swoich snach. A tu mogą jeszcze cuda wyjść. Wszyscy wierzą w to, co ojciec-ex mówi, chociaż podobno nierób i alkoholik, pasożyt, wysługujący się innymi, a ja się zastanawiam, czy dobre dzieci zdążyły zajrzeć w księgi - to raz. Dwa - drugi współwłaściciel może mieć co do mieszkania inne plany i sama droga dojścia do porozumienia może sporo trwać. Ale wszystko już podzielone, sprzedane, zaplanowane. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda71 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:29 I te euraski w tysiącach.... Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:38 Ja ze swojej strony mam nadzieję, że sprawa spadkowa i ustalenia z właścicielami drugiej połowy mieszkania będą się ciągnęły jak najdłużej. W międzyczasie mój były mąż będzie sobie jakoś radził w Polsce, być może z pomocą syna, temat przeprowadzki zejdzie na dalszy plan, a z czasem może całkiem się rozmyje. Może syn, widząc, że ojciec mimo śmierci ojczyma daje sobie radę, przestanie myśleć o sprowadzeniu go do Włoch. Co do tych hipotetycznych 70 tysięcy euro, o których ktoś tutaj wspominał, to naprawdę chciałabym wiedzieć, która z Was zdecydowałaby się zamieszkać z czynnym alkoholikiem tylko dlatego, że być może dysponuje taką kwotą? Ja uważam, że żadne pieniądze nie są warte takiego układu. Zresztą jeśli mój były mąż nie będzie pracował, to te 70 tysięcy euro może się skończyć w ciągu pięciu lat, a może nawet wcześniej, zależnie od tego, jak będzie gospodarował pieniędzmi. Nie widzę więc, jakie korzyści majątkowe miałby z tego mieć mój syn. Jakich innych korzyści oczekuje? Nie wiem. Być może po prostu chce mieć ojca bliżej siebie, mimo całej ich historii. Obawiam się tylko, że zamiast relacji, na którą być może liczy, spotka go kolejne wielkie rozczarowanie. I właśnie tego najbardziej się boję. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:40 Wybacz, ale naiwność Twojego syna jest tak olbrzymia i sam ten pomysł jest tak absurdalny, że nic mnie nie zdziwi. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:34 zyciemniekocha2000 napisała: > Co do tych hipotetycznych 70 tysięcy euro, o których ktoś tutaj wspominał, to n > aprawdę chciałabym wiedzieć, która z Was zdecydowałaby się zamieszkać z czynnym > alkoholikiem tylko dlatego, że być może dysponuje taką kwotą? Ja uważam, że ża > dne pieniądze nie są warte takiego układu. Pomysł z przygarnięciem kasy wziął się jako desperacka próba znalezienia jakichkolwiek resztek rozumu u syna i synowej stąd, że forum nie wyobraża sobie opcji przygarnięcia tego dziadka. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:16 Szkoda, bo pytasz, jak zareagować, żeby syn uznał możliwe konsekwencje. Sugeruję Ci swoim wpisem, że warto by go zapytać, skąd tyle informacji, czyj to pomysł i czy decyzja była podejmowana w dwie godziny, czy dwa dni i czy syn uważa to za sensowny bieg dla sprawy tego rodzaju. O tym, że być może idealizuje ojca i marzy mu się, aby ten człowiek sprostał jego wyobrażeniu o dobrym ojcu, myślę, że też swobodnie można porozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 12:56 zyciemniekocha2000 napisała: > Mnie interesuje przede wszystkim to, jakie konsekwencje taka decyzja może mieć > dla mojego syna i jego rodziny. I o tym właśnie jest ten wątek, a nie o organi > zowaniu życia mojemu byłemu mężowi. Na 90% (a nawet ponad) - tragiczne. 10% - bardzo optymistyczne założenie!) - że się uda, tylko wtedy, gdy ojciec podejmie leczenie choroby alkoholowej z pozytywnym skutkiem (a wielu osobom, mimo podjecia leczenia - to sie nie udaje. No przepraszam za szczerość, ale takie są realia). Podejrzewam, że zarówno syn, jak i synowa nie zdają sobie sprawy jak wygląda życie z alkoholikiem. Oni sa jak ta młoda dziewczyna bez doświadczenia, która myśli "on przy mnie się zmieni). No nie, nie zmieni się. Wieloletnie picie - to zmiany w mózgu. Czy oni rozpatrują, że -oprócz zmian nastrojów, przemocy psychicznej, itp, na co będą narażeni gdy będa mieli go pod opieką](czy oni chca mu wynając mieszkanie i ... odciąc się, czy mieć z nim kontakt?), że: wieloletnie picie to problemy zdrowotne - typu watroba, trzustka, nadcisśnienie, problemy kardiologiczne, podatnośc na nowotwory, plus dziesiatki innych Co z ubezpieczeniem? Są gotowi płacić za leczenie? W Polsce, nawet jezeli ktoś nie pracuje, koszty leczenia/hospitalizacji pokrywa OPS. A We Włoszech? Tu chyba EKUZ nie wystarczy. Zreszta nawet nie ma podstaw do wydania EKUZ, bo składek na NFZ nie płaci raczej, skoro nie pracuje. On sie nie zmieni, jeżeli ciagle ktoś go będzie ratował. Mam wrażenie, że synowa i syn nie zdają sobie z tego sprawy. Zwłaszcza, że syn miał z ojcem kontakt :"z doskoku", prawdopodobnie widział go w tychlepszych momentach. Nie gdy lezał pijany, niekontrolujący potrzeb fizjologicznych, mająego dobry humor a zaraz za chwilę robicego awantury o byle co (hustawka nastrojów). I wielu innych "przyjemności" Może zamiast podejmowac decyzje, które niemal na pewno zrujnuja im życie, niech najpierw skontaktują sie z organizacja pomagakąca rodzinom alkoholików. Np. www.familiarianonimiitalia.org/chi-siamo Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:18 Myślę, że to jest właśnie podstawowy problem. Oni tak naprawdę nie zdają sobie do końca sprawy, na czym polega życie z alkoholikiem i na co mogą narazić zarówno siebie, jak i swoje dziecko. Oczywiście planują za pieniądze, które ojciec przywiezie ze sobą, wynająć mu osobne mieszkanie. Tyle że przecież nie zamierzają się od niego odcinać. Będą tutaj jego rodziną, będą się z nim spotykać, pomagać mu, a nawet takie zwykłe kontakty mogą się z czasem okazać bardzo uciążliwe. Dodam jeszcze, że ojciec do dziś bez przerwy rozczarowuje mojego syna. Podam przykład sprzed zaledwie dwóch miesięcy. Syn wybrał się sam z córeczką do Polski. Mała miała wtedy niewiele ponad rok, więc wiadomo, jak wygląda podróż z takim dzieckiem, kiedy jest się samemu. Mała była praktycznie cały czas przyklejona do taty, bo to on był jej jedynym punktem odniesienia. Już sam dojazd z lotniska do domu mojej mamy był problematyczny, bo trzeba było znaleźć taksówkę z fotelikiem ( co az dziwne ale w Warszawie nie jest takie latwe) Syn ustalił więc z ojcem, że w drodze powrotnej ten pomoże mu dostać się na lotnisko, odprowadzając go na autobus. Umówili się na konkretną godzinę. I co? Syn stoi z walizkami, wozkiem, plecakami i małym dzieckiem na ręku, a ojca nie ma. Nie pojawia się i tyle. Moja mama zaczęła wydzwaniać po korporacjach taksówkowych, próbując znaleźć samochód z fotelikiem, co wcale nie było takie proste. W końcu zaproponowała, że sama pomoże synowi dostać się do autobusu, chociaż ma 79 lat i problemy z poruszaniem się porusza sie z chodzikiem. Niewiele mogłaby zrobić, ale przynajmniej pomogłaby mu jakoś z plecakami . W międzyczasie wściekły syn poszedł z małą na ręku do mieszkania ojca, które znajduje się niedaleko domu mojej mamy. I co się okazało? Tatuś po prostu sobie zasnął. Ostatecznie odwiózł ich na lotnisko, ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o to, że nawet w tak banalnej sytuacji, kiedy trzeba po prostu dotrzymać słowa i pojawić się o umówionej godzinie, nie można na niego liczyć. I właśnie dlatego zastanawiam się, na jakiej podstawie mój syn uważa, że sprowadzenie ojca do Włoch będzie dobrym pomysłem. Skoro ten człowiek nie potrafi się zmobilizować nawet do tak prostej rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:25 Ależ proszę Cię, nie zdawać sobie sprawy może jeszcze ktoś około dwudziestki, a nie 33-latek. Obawiam się, że Twój syn ma znacznie głębszy problem. O tym, że musi mu pomagać pani-lat-79 nie będę się w ogóle wypowiadać, ale to tym bardziej świadczy o tym, jak to wszystko się skończy, bo jak już tu pisano i Ty w poprzednich wątkach pisałaś, on nie ogarnia życia swojego, żony i dziecka, co dopiero problemowego ojca wyrwanego z korzeniami z ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:27 No nie. Jeżeli ktoś nie zaznał zycia z alkoholikiem - np nigdy nie miał doczynienia z taka osobą - i w wieku 50 lat może nie zdawac sobie sprawy jak to wygląda. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:32 Może, ale należy wówczas mówić o osobie skrajnie naiwnej i oderwanej od rzeczywistości, ponieważ nie jest to temat tabu, to temat bardzo mocno obecny w mediach, kulturze. Nie róbmy z 33-latka dzieciątka. Nie stać go na bycie dzieciątkiem, przy tym, co wziął i jeszcze zamierza wziąć na swoje barki. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:35 nie jest to temat tabu, ale ciagle za mało o tym się mówi. I wciąż za dużo ludzi, zwłaszcza tych wychowywanych w rodzinach bez takich obciążeń nie zdaje sobie sprawy z czywm wiąże sie życie z osoba uzaleznioną. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:37 Przecież syn wątkodajki właśnie jest z rodziny z takim obciążeniem, bo matka sama go holuje przez życie właśnie dlatego, że płodzimierz pije i się do niczego nie nadaje. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:40 ale ojciec nie miał udziału w jego wychowaniu. Syn nie miał okazji przyjrzeć sie jak to wygląda. Nie miał specjalnej okazji nabawić sie syndromu DDA (ze strony ojca). Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:45 A jednak symptomy ma, bo jest gotowy zapłacić wysoką cenę za miłość ojca i zainwestuje, by spełnić swój sen o dobrym ojcu. Odpowiedz Link Zgłoś
azalee Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:47 kochamruskieileniwe napisała: > Nie miał specjalnej okazji nabawić sie syndromu DDA (ze strony ojca). A jednak ten syndrom w jego wykonaniu aż wali po oczach. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:53 azalee napisała: > kochamruskieileniwe napisała: > > > Nie miał specjalnej okazji nabawić sie syndromu DDA (ze strony ojca). > > A jednak ten syndrom w jego wykonaniu aż wali po oczach. No tu bym była ostrożna. DDA to cały zespół cech, mechanizmów obronnych oraz trudności emocjonalnych. Chęć pomocy - owszem wpisuje się w jakąś składową całego zespołu. Ale to tylko jedna składowa. Która może wynikac równiez z innego powodu Odpowiedz Link Zgłoś
azalee Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:09 kochamruskieileniwe napisała: > Chęć pomocy - owszem wpisuje się w jakąś składową całego zespołu. Ale to tylko > jedna składowa. Która może wynikac równiez z innego powodu W tym przypadku to jest nie tyle chęć pomocy, co syndrom ratownika wbrew zdrowemu rozsądkowi i kosztem swojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:18 Tak. Owszem. Ale w rzeczywistości to złudne ratowanie. Bo to nie będzie ratowanie, a przyzwolenie na trwanie w nałogu. Efekt odwrotny od zamiarów. Alkoholik, by zmienić coś wswoim życiu musi sięgnąć dna ( oczywiście, dla każdego dnia jest inne). Niestety, gwarancji na pokonanie uzaleNienia nie ma, nawet gdy osiągnie dno...A ten alkoholik, przez całe zyciedostawal od otoczenia przyzwolenie na trwanie w nałogu. Ciągle ktoś go "ratował" Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:24 I jeszcze jedno. Myślę że synowa i syn kierują się odruchami ludzkimi. Tyle tylko, że nie zdają sobie sprawy, że w przypadku choroby alkoholowej te ludzkie odruchy działają przeciw osobie chorej. Dlatego, moim zdaniem, powinni porozmawiać z ośrodkami niosącym fachową pomoc rodzinom, w których jest osobą uzależniona. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 15:13 Zgadzam się, lecz w takim razie Życie nie tyle powinna rozmawiać z synem o tym, ile ojciec ma tego czynszu, i się wypinać, mówiąc, że nic ją nie interesuje, choć i tak słucha wszystkiego i łyka, a zamiast tego usiąść porozmawiać z synem o ojcu, o alkoholiźmie, o DDA, o tym, jak mocno ona z niego wyziera. Odpowiedz Link Zgłoś
azalee Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 15:21 anek-dotka napisała: > a zamiast tego usiąść porozmawiać z synem > o ojcu, o alkoholiźmie, o DDA, o tym, jak mocno ona z niego wyziera. Oraz o tym jak blisko jest przekazania tego DDA swojej malutkiej córce. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:42 Jak się okazuje, można nawet nie wiedzieć, żeby czynnemu alkoholikowi nie pakować się do auta z niemowlakiem. Chyba auta, bo może chodziło o komunikację, ale nie sądzę, bo mowa była o "odwiezieniu". Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:45 skąd sie wzięlo auto? Syn ustalił więc z ojcem, że w drodze powrotnej ten pomoże mu dostać się na lotnisko, odprowadzając go na autobus. Umówili się na konkretną godzinę Pewnie chodziło o pomoc w dotaszczeniu bagaży do autobusu... Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:47 W takim razie przepraszam, tu nie wczytałam się dostatecznie. Nie zmienia to faktu, że ten 33-latek zawsze ma ze sobą za dużo bagażu i sam nie daje z nim rady. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:47 No bez przesady tez jezdzilam z dzieckiem a potem dziecmi sama do pl i bylo mi ciezko z walizkami i wozkiem .Zawsze pomagal mi Tata, jakos bym sobie poradzila gdybym musiala i pewnie moj syn tez ale latwiej jak ktos pomoze Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:55 zyciemniekocha2000 napisała: > Zawsze pomagal mi Tata, jakos bym sobie poradzila > gdybym musiala i pewnie moj syn tez ale latwiej jak ktos pomoze Jakoś byś sobie poradziła, gdyby tata zapił i zasnął, Twój syn sobie nie poradził. Czym innym jest liczyć na czyjeś wsparcie, czym innym być od niego zależnym. A jak dodamy, że w sprawę jeszcze została zaangażowana pani-79 o chodziku, to używania "bez przesady" przez Ciebie stanie się tragikomiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
healios Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:20 No jednak nie, tam dalej jest że jednak go odwiózł na lotnisko Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:22 Odwieźć można i autobusem... Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:44 odwiozl autobusem.Ex nie ma anche prawa jazdy ani samochodu Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:25 I tak będzie ciagle. Z perspektywa szybkiego pogarszania sytuacji. Naprawdę, niech sie skontaktuje z organizacja (włoską) niosąca pomoc rodzinom osób uzależnionych. To będzie zimny prysznic dla nich. lepiej teraz, niz potem zrujnowac zycie sobie oraz zafundowac traume wnuczce. Bo ona tez poniesie konsekwencje takiego kroku. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:31 zyciemniekocha2000 napisała: > > Moja mama zaczęła wydzwaniać po korporacjach taksówkowych, próbując znaleźć sam > ochód z fotelikiem, co wcale nie było takie proste. W końcu zaproponowała, że s > ama pomoże synowi dostać się do autobusu, chociaż ma 79 lat i problemy z porusz > aniem się porusza sie z chodzikiem. Niewiele mogłaby zrobić, ale przynajmniej p > omogłaby mu jakoś z plecakami . Czy wyście na głowy poupadali? 80-latka poruszająca się z chodzikiem ma nieść plecak 30/latkowi, bo ten myślenie ma po tatusiu? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:39 Prawda? I zabiera ze sobą dziecko na podróż samolotem do innego kraju, kiedy mu rączek brakuje na bagaż i niemowlaka. Życie na to mówi - "beznadziejny ten mój ex", bo rzeczywiście beznadziejny, ale w opowieści o tej podróży jest też pytanie, co z synem. Znając wątki Życia... Z jakiejś przyczyny synowie mają tam bardzo niską odporność i są niedojrzali emocjonalnie, niesamodzielni, jak ex wysługują się innymi, dbając wyłącznie o swój komfort. Dlatego też przychylam się do zdania, że Życie zostanie we wszystko zaangażowana bardziej i szybciej, niż się spodziewa. Ani się obejrzy. Przy okazji, Życie, może szepnij synowi, że jeśli jego ojciec jest alkoholikiem i tak sobie podsypia w ciągu dnia, to jazda z nim samochodem może być znacznie większą brawurą niż taksówka bez fotelika. Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:58 zyciemniekocha2000 napisała: > Oczywiście planują za pieniądze, które ojciec przywiezie ze sobą, wynająć mu osobne mieszkanie. I jak zwykle mam rację. Zapach 70 tyś euro im zawrócił w głowie, wynajmą mu jakąś norę załatwią pracę następnie ex wpadnie w ciąg i straci tą pracę, syn przestanie płacić za wynajm, ex zostanie wyrzucony z wynajmowanej nory i zapuka .... do ciebie, hahaha , ależ w przyszłości bedzie świetny temat na forum Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:02 Nie faktycznie bo we Wloszech czy nawet w pl 70 tys euro to sa takie kokosy ze nic tylko zyc nie umierac .Syn do konca zycia ustawiony jeszcze braci wyposazy . Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:36 zyciemniekocha2000 napisała: > Nie faktycznie bo we Wloszech czy nawet w pl 70 tys euro to sa takie kokosy z > e nic tylko zyc nie umierac .Syn do konca zycia ustawiony jeszcze braci wyposaz > y . No właśnie. Niech syn sobie przeliczy, na ile czasu życia, picia i ponoszenia kosztów picia we Włoszech wystarczy 70 tys. I niech ci odpowie, 1. czy zakłada, że ojciec się zapije przed 66 rokiem życia, żeby tych pieniędzy mogło wystarczyć 2. czy i z czego będzie ojca finansował po tym czasie. Weź przykład ze swojej mamy, która już piła piwo, którego jeden jej potomek (ty) z tym panem nawarzył, i otwórz buzię. Odpowiedz Link Zgłoś
wyprawa32768 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 19:03 może i nie kokosy, ale kwota po którą niejeden się schyli nawet we Włoszech, w końcu lepiej je mieć niż ich nie mieć. A co to Włosi z innej gliny ? Tacy sami ludzie jak inni, tylko lekkim zrządzeniem historii nie mieli komuny i są trochę bogatsi od nas. Odpowiedz Link Zgłoś
healios Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:10 A jednak, od dwóch dni smarujesz posty jakie rozwiązanie byłoby najlepsze, tracisz czas i energię na rozkminianie przyszłego życia twojego eksa, którego twój niesamowicie naiwny, żeby nie powiedzieć dobitniej syn planuje sobie wziąć na głowę. Tymczasem twoja odpowiedź powinna być do syna- nie interesuje mnie to, to glupi pomysł, ale twojego życia nie będę ci ustawiać. I zająć się SWOIM życiem. Na decyzję syna nie masz wpływu. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 15:30 Zalozylam watek wiec w nim uczestnicze Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 15:36 Nie jest problemem to, że uczestniczysz w wątku, ale w tym, że więcej tu Twojego ex niż syna, synowej i wnuczki. Także w tym jest problem, że myślisz wyłącznie o skutkach, nie za bardzo chcesz się zagłębić w przyczyny. Z synem chcesz rozmawiać też o ojcu i jego problemach, a nie o synu i jego problemach. Dużo było o konsekwencjach, mało o tym, skąd synowi się wziął syndrom ratownika. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 15:51 Bo ja się skupiam przede wszystkim na tym, jak wyperswadować synowi ten pomysł. Nie mogę przecież do niego pójść i powiedzieć, że to głupota, bo tylko się zaprze i zrobi odwrotnie. Kiedy atakuję jego ojca, syn automatycznie staje w jego obronie. Mogę oczywiście tak zrobić, ale wiem, że do niczego to nie doprowadzi. Mam wrażenie, że w głębi duszy syn sam nie jest do końca przekonany do tego pomysłu i jeśli dam mu jakiś dobry, racjonalny argument, który pozwoli mu bez poczucia winy wycofać się z pomagania ojcu w przeprowadzce, to być może się go uchwyci. Właśnie pod wpływem jednego z wcześniejszych wpisów zaczęłam czytać o ubezpieczeniu zdrowotnym we Włoszech i okazuje się, że jego uzyskanie wcale nie musi być takie proste. To mogłoby zasiać w synu wątpliwości, bo czym innym jest pomaganie ojcu finansowo, a czym innym sprowadzenie do Włoch człowieka bez ubezpieczenia zdrowotnego, z ryzykiem ponoszenia kosztów jego leczenia. A czy skupiam się na synu? Oczywiście, że tak. Tylko że nie o tym jest ten wątek. Założyłam go właśnie po to, żeby znaleźć sposób na możliwie szybkie wybicie synowi z głowy pomysłu sprowadzenia ojca. Rada, żeby syn poszedł na terapię, jest świetna, tylko najpierw musiałby sam dostrzec jakiś problem i chcieć z takiej pomocy skorzystać. Na razie nic na to nie wskazuje. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 15:58 Nie wyperswadujesz, jeśli nie wyjaśnisz z empatią, co może stać za jego pomysłem. Z empatią oznacza, że to nie ma być rozmowa o Twoim byłym, a o Twoim synu, wówczas siłą rzeczy ataku unikniesz. Chcesz, żeby syn dostrzegł dzięki Tobie wady swojego pomysłu, dlaczego nie może dzięki Tobie dostrzec wady w próbach zbudowania relacji z ojcem na siłę? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:02 Ok rozsadne zastanowie sie jak to ugryzc Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:07 Dopowiem jeszcze. Nie szukaj informacji o rynku nieruchomości w Warszawie i ubezpieczeniach we Włoszech dla ex, bo to już zaangażowanie w jego sprawy. Dla siebie i syna szukaj wiedzy o współuzależnieniu, a to dlatego, że już jesteś w stanie dostarczyć synowi i exowi ściągi, jak wygląda system, a to już przemawia za poważnym problemem i chyba nie tylko syna. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:12 Szukałam tych informacji właśnie po to, żeby wyperswadować synowi pomysł sprowadzenia ojca do Włoch Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:26 Współuzależnienie to kwestia rozłożenia proporcji zaangażowania. Osoba współuzależniona zawsze powie, że to było również dla jej dobra, ale gdyby się przyjrzeć, to zrobiła tyle samo dla uzależnionego, który w tym czasie palcem nie kiwnął. Jeśli dbanie o siebie samą nie przeważa, to bardzo możliwe, że masz problem. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:36 Jeżeli sugerujesz, że to ja jestem osobą współuzależnioną, chyba że coś źle zrozumiałam, to raczej jesteś na niewłaściwym tropie. Mojego byłego męża nie widuję od prawie 30 lat, nie utrzymuję z nim kontaktu i kompletnie nie interesuje mnie, jak układa sobie życie. Dodam jeszcze, że alkohol nie był przyczyną naszego rozstania. W tamtym czasie były mąż nie miał jeszcze problemu z alkoholem. Dlatego trudno mi zrozumieć, na jakiej podstawie miałabym być osobą współuzależnioną. Moje zainteresowanie tą sprawą wynika wyłącznie z obawy o syna i jego rodzinę, a nie z jakiegokolwiek zaangażowania w życie byłego męża. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:43 Nie interesuje Cię, jak układa sobie życie od 30 lat, natomiast wiesz, czy i jak aktualnie pracuje, wiesz, że nie zdobył od rozstania żadnych nowych kwalifikacji czy kompetencji, wiesz, że jest alkoholikiem, wiesz, że zmarł mu ojczym i dziedziczy mieszkanie, znasz wysokość czynszu i wiesz, czy go na niego stać. Rzeczywiście jesteś bardzo niezainteresowana. Z uzależnionym nie trzeba żyć, aby zostać wplątanym w sieć zależności. Wystarczy na przykład mieć wspólne dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:14 anek-dotka napisała: > Dopowiem jeszcze. Nie szukaj informacji o rynku nieruchomości w Warszawie i ube > zpieczeniach we Włoszech dla ex, bo to już zaangażowanie w jego sprawy. Dla sie > bie i syna szukaj wiedzy o współuzależnieniu, a to dlatego, że już jesteś w sta > nie dostarczyć synowi i exowi ściągi, jak wygląda system, a to już przemawia za > poważnym problemem i chyba nie tylko syna. Co jest złego w tym,, że matka chce pomóc synowi tak aby postąpił zgodnie ze swoim sumieniem jednocześnie nie sprowadzając sobie na głowę kłopotów? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:30 Na pierwszy rzut oka nic, na drugi... Rok później: "mamo, pomóż", "co się dzieje, synu?", "mam problem z tatą, pomóż". W praktyce pomoc zostanie udzielona wcale nie synowi, lecz exowi, niby przy okazji, ale ostatecznie on zyska najwięcej bez jakiegokolwiek wkładu własnej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:57 anek-dotka napisała: > Na pierwszy rzut oka nic, na drugi... Rok później: "mamo, pomóż", "co się dziej > e, synu?", "mam problem z tatą, pomóż". W praktyce pomoc zostanie udzielona wca > le nie synowi, lecz exowi, niby przy okazji, ale ostatecznie on zyska najwięcej > bez jakiegokolwiek wkładu własnej pracy. Oraz, “zajmij sie wnuczką bo dziadek w ciągu i nie cgcemy zeby ona przy tym była”. A nie zmusisz syna do tego zeby wyrzucil pijaka. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:18 anek-dotka napisała: > Na pierwszy rzut oka nic, na drugi... Rok później: "mamo, pomóż", "co się dziej > e, synu?", "mam problem z tatą, pomóż". W praktyce pomoc zostanie udzielona wca > le nie synowi, lecz exowi, niby przy okazji, ale ostatecznie on zyska najwięcej > bez jakiegokolwiek wkładu własnej pracy. ale my tu mówimy o sytuacji, gdy syn mówi, że jego sumienie nie pozwala mu pozostawić ojca bez pomocy; sumienie nie ma już żadnego znaczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:21 Każdy, kto ma do czynienia z osobą uzależnioną, zderza się z tym, że jego sumienie nie ma właściwości leczniczych. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:22 anek-dotka napisała: > Każdy, kto ma do czynienia z osobą uzależnioną, zderza się z tym, że jego sumie > nie nie ma właściwości leczniczych. ale mieć czyste sumienie to wielka wartość, trzeba znaleźć bezpieczny sposób pomocy i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:25 Nie ma bezpiecznego sposobu, jeśli uzależniony sam nie chce sobie pomóc. W takim wypadku każda próba będzie wpędzaniem go w większe problemy, by samemu się poczuć lepiej, bo to mityczne sumienie. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:27 anek-dotka napisała: > Nie ma bezpiecznego sposobu, jeśli uzależniony sam nie chce sobie pomóc. W taki > m wypadku każda próba będzie wpędzaniem go w większe problemy, by samemu się po > czuć lepiej, bo to mityczne sumienie. czyli co konkretnie ten syn powinien zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:29 Syn może, a nie powinien. Dzieci nie są odpowiedzialne za rodziców, jest odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:28 Nie ma powodu, by nałóg ojca obciążał sumienie syna. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:29 angazetka napisała: > Nie ma powodu, by nałóg ojca obciążał sumienie syna. > dyskutujesz z cudzym sumieniem? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:35 angazetka napisała: > Stwierdzam fakt. > to nie jest żaden fakt, tylko twoja prywatna opinia Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:50 Nie. Nie ma żadnej możliwości, by pijaństwo ojca obciążało sumienie syna. Kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:02 angazetka napisała: > Nie. Nie ma żadnej możliwości, by pijaństwo ojca obciążało sumienie syna. Kropk > a. > > masz słabą wyobraźnię Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:04 Nie, doświadczenie życiowe i terapię za sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:06 angazetka napisała: > Nie, doświadczenie życiowe i terapię za sobą. > jak sama widzisz ludzie mają różne doświadczenia, syn autorki ma inne doświadczenie, niż twoje Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:11 Tak, nie ma za sobą terapii i mysli, że ojciec go w końcu pokocha. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:16 angazetka napisała: > Tak, nie ma za sobą terapii i mysli, że ojciec go w końcu pokocha. > o, mówił ci o tym, że tego chce? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:18 Po godzinach, chcesz rozmawiać, czy sobie pokrzyczeć? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:07 Byłaby taka możliwość, że byłabyś w tak delikatnym temacie mniej agresywna? Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:31 po_godzinach_1 napisała: > angazetka napisała: > > > Nie ma powodu, by nałóg ojca obciążał sumienie syna. > > > > dyskutujesz z cudzym sumieniem? Sama jesteś współuzależniona/pijesz czy o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:35 niemcyy napisał(a): > Sama jesteś współuzależniona/pijesz czy o co chodzi? tak, chleję od rana do nocy Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:33 po_godzinach_1 napisała: > anek-dotka napisała: > > > Dopowiem jeszcze. Nie szukaj informacji o rynku nieruchomości w Warszawie > i ube > > zpieczeniach we Włoszech dla ex, bo to już zaangażowanie w jego sprawy. > Co jest złego w tym,, że matka chce pomóc synowi tak aby postąpił zgodnie ze sw > oim sumieniem jednocześnie nie sprowadzając sobie na głowę kłopotów? To, że to oksymoron. Postąpienie przez syna zgodnie z sumieniem, czyli sprowadzenie ojca do Włoch, oznacza automatycznie nieuniknione kłopoty dla matki, bo jak widać z wielu przykładów syn co ledwo ogarnia swoje własne życie i właśnie wciąga w rozwiązywanie nawet problemu z dojazdem na lotnisko ledwo chodzącą babcię. Stary, z zawodu i pasji bezrobotny, niewykwalifikowany alkoholik nieznający włoskiego przenosi się z Warszawy do włoskiej pipidówy- co może pójść nie tak? Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:40 P.S. A ponieważ syn jest sam nieogarnięty to właśnie nieudzielanie mu- w żadnej formie- pomocy w ogarnianiu spraw ojca związanych z przeprowadzką sprawi, że ojciec się nie przeniesie do Włoch, bo to ciut bardziej skomplikowane niż dojazd z dobrej lokalizacji w Warszawie na lotnisko. Skąd w ogóle pomysł, że dziadek ma zgodzić się na sprzedaż mieszkania? Niech w nim siedzi skoro nie ma innego lokum (a nie ma), korzysta z tego, że jest współwłaścicielem, i niech użerają się z nim tam pozostali spadkobiercy. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:20 niemcyy napisał(a): > To, że to oksymoron. Postąpienie przez syna zgodnie z sumieniem, czyli sprowadz > enie ojca do Włoch, oznacza automatycznie nieuniknione kłopoty dla matki dlatego nie należy kwestionować chęci pomaganie ojcu, tylko znaleźć taki sposób pomocy, aby nie zaszkodzić samemu sobie Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:22 Wspieranie nałogu nie jest pomocą. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:24 anek-dotka napisała: > Wspieranie nałogu nie jest pomocą. czyli co syn powinien zrobić aby pomóc ojcu jednocześnie nie wspierając jego nałogu? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:27 Doradzić, żeby zaczął się starać o rentę socjalną albo pracę w zależności od jego stanu. Podpowiedzieć leczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:28 anek-dotka napisała: > Doradzić, żeby zaczął się starać o rentę socjalną albo pracę w zależności od je > go stanu. Podpowiedzieć leczenie. aha no rzeczywiście byłaby to bardzo skuteczna pomoc Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:31 Och, tak, skuteczność mogłaby być znikoma, wiesz dlaczego? Bo to musiałby zrobić sam ojciec, a nie syn za ojca. Być może by zrobił, gdyby życie go zmusiło i zaliczył twarde lądowanie, na razie ma zapewnioną poduszkę. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:34 anek-dotka napisała: > Och, tak, skuteczność mogłaby być znikoma, wiesz dlaczego? Bo to musiałby zrobi > ć sam ojciec, a nie syn za ojca. Być może by zrobił, gdyby życie go zmusiło i z > aliczył twarde lądowanie, na razie ma zapewnioną poduszkę. czyli syn powinien machnąć ręką i wmówić sobie, że nie ma sensu w żaden sposób ojcu pomagać? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:42 Nie napisałam, że w żaden. Napisałam, że mógłby zasugerować ojcu leczenie, rentę lub pracę, pomóc finansowo, jeśli by ojciec podjął działania. Straszna jest rzeczywistość bliskich uzależnionego, bo muszą zdać sobie sprawę, że to, czy uzależniony wybierze ich czy nałóg, zależy nie od nich, a samego uzależnionego. Niestety. Im szybciej to zrozumieją, tym będzie mniej ofiar. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:54 Po godzinach - niestety. Tak wygląda realna pomoc. Z punktu widzenia zdrowej osoby- nieludzka. Ale inna pomoc, typu zapewnienie mu mieszkania We Włoszech i klasyczna opieka- to tylko utrwalanie nałogu. Czyli żadna pomoc. Dodatkowo rujnowanie sobie i rodzinie psychiki. Tak to niestety wygląda. I to jest jedna z tych strasznych stron choroby alkoholowej członka rodziny. Bo dotyka całą rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:01 kochamruskieileniwe napisała: > Po godzinach - niestety. Tak wygląda realna pomoc. Z punktu widzenia zdrowej os > oby- nieludzka. Ale inna pomoc, typu zapewnienie mu mieszkania We Włoszech i kl > asyczna opieka- to tylko utrwalanie nałogu. Czyli żadna pomoc. Dodatkowo rujnow > anie sobie i rodzinie psychiki. > Tak to niestety wygląda. I to jest jedna z tych strasznych stron choroby alkoho > lowej członka rodziny. Bo dotyka całą rodzinę. Ano właśnie. Ale mnie interesuje temat tego wątku - co może zrobić matka dla swojego syna? Jak mu pomóc, aby zrozumiał, że przyjazd ojca do Włoch zaszkodzi wszystkim? Jakie są inne sposoby - i czy w ogóle są - aby pomóc ojcu na miejscu gdzie mieszka? Też obawiam się, że słabo to wygląda, ale - jak wyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:04 Porozmawiać o jego emocjach wobec ojca, zaznajomić ze współuzależnieniem i dostarczyć materiałów, żeby sobie przemyślał, czy problem go nie dotyczy, zasugerować terapię, wspierać go w jego własnym ojcostwie. O sposobach pomocy ojcu w miejscu, gdzie mieszka, już była mowa. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:10 anek-dotka napisała: > Porozmawiać o jego emocjach wobec ojca, zaznajomić ze współuzależnieniem i dost > arczyć materiałów, żeby sobie przemyślał, czy problem go nie dotyczy, zasugerow > ać terapię, wspierać go w jego własnym ojcostwie. O sposobach pomocy ojcu w mie > jscu, gdzie mieszka, już była mowa. porozmawiać? oczywiście, ale problem go dotyczy bo jest jak jak ćmiący ból zęba zgadzam się z tym, że dobrze by było mu wytłumaczyć jak niebezpieczny byłby przyjazd ojca; czytamy, że na terapię nie planuje sie udać o co wspierania go we własnyn ojcostwie to kompletnie nie wiem o czym piszesz Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:13 Nie wiesz? Wpieranie we własnym ojcostwie to podkreślanie jego roli, tego, że dobro córki jest dla niego najważniejsze, że córce poświęca energię, że jego zasoby są skoncentrowane na najbliższej rodzinie, że jest zwyczajnie dobrym ojcem z dobrze ułożonymi priorytetami - choćby to. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:14 anek-dotka napisała: > Nie wiesz? Wpieranie we własnym ojcostwie to podkreślanie jego roli, tego, że d > obro córki jest dla niego najważniejsze, że córce poświęca energię, że jego zas > oby są skoncentrowane na najbliższej rodzinie, że jest zwyczajnie dobrym ojcem > z dobrze ułożonymi priorytetami - choćby to. ale skąd wiesz, że on ma problem z własnym ojcostwem? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:17 Ma wyraźny, jeśli do domu, w którym mieszka jego córka, zamierza wprowadzić czynnego alkoholika. A nawet gdyby nie miał, to wspieranie rodzica jest zawsze dobre, bo z tym się wiąże wiele wyzwań, dylematów i nakładają się na to wspomnienia, doświadczenia oraz nabyte schematy. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:22 anek-dotka napisała: > Ma wyraźny, jeśli do domu, w którym mieszka jego córka, zamierza wprowadzić czy > nnego alkoholika. A nawet gdyby nie miał, to wspieranie rodzica jest zawsze dob > re, bo z tym się wiąże wiele wyzwań, dylematów i nakładają się na to wspomnieni > a, doświadczenia oraz nabyte schematy. jak dla mnie to, że on ma poczucie, że powinien ojcu pomóc bardzo dobrze o nim świadczy i pokazuje, że jest dobrym człowiekiem - co jest również dobre dla jego córki, bo lepiej mieć za ojca dobrego człowieka, niż nie bardzo dobrego (czyli takiego, który patrzy tylko na koniec swojego nosa i swojego gniazda) Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:23 tylko sposób tej pomocy, jaki wymyślił jest beznadziejny Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:51 Dlatego powinien się skontaktować z ośrodkiem prowadzącym pomoc dla rodzin alkoholików. Tam spotka go zimny prysznic, ale zobaczy, że to co proponuje, to nie jest pomoc . Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:28 Ależ oczywiście, że ten syn patrzy na koniec swojego nosa i swojego gniazda. Chcesz powiedzieć, że jest aktem altruizmu z jego strony wprowadzenie do żony i małej córki czynnego alkoholika? Jest aktem altruizmu wyrwanie ojca z Polski, gdzie może ma jakąś rodzinę i znajomych, do innego kraju, którego języka nawet nie zna? W tym nie ma niczyjego dobra, są tylko wyobrażenia 33-latka. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:33 anek-dotka napisała: > Ależ oczywiście, że ten syn patrzy na koniec swojego nosa i swojego gniazda. Ch > cesz powiedzieć, że jest aktem altruizmu z jego strony wprowadzenie do żony i m > ałej córki czynnego alkoholika? Jest aktem altruizmu wyrwanie ojca z Polski, gd > zie może ma jakąś rodzinę i znajomych, do innego kraju, którego języka nawet ni > e zna? W tym nie ma niczyjego dobra, są tylko wyobrażenia 33-latka. cytuję z postu startowego: Syn mówi, że nie może go tak zostawić, bo miałby wyrzuty sumienia. jeśli to świadczy o tym, że ów syn patrzy na koniec swojego nosa, to znaczy, że jego sumienie ma na imię 'nos" Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:38 Dokładnie to o tym świadczy, gdyż zauważ, syn nie mówi, że będzie mu szkoda, jeśli jego córka wcześnie straci dziadka, nie mówi, że się martwi i zdrowie ojca. Mówi, że martwi się o własne sumienie. To egoizm w najczystszej postaci, ale rozumiem, że nie słyszałaś ludzi, którzy poświęcili dzieci na rzecz ratowania małżonków, dzieci, którzy stracili wszystko na rzecz ratowania rodziców, partnerów, którzy stracili drugie połówki na rzecz ratowania swoich dzieci. To najczęściej jest niestety bardzo smutny widok. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:42 anek-dotka napisała: > Mówi, że martwi się o własne sumienie. To egoizm w najczystszej postaci przykro to czytać Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:47 Przykro, pewnie. W każdym, kto ma uzależnionego w otoczeniu, są zadry, bo każdy z nich musiał dokonać wyboru, za kogo i za co jest właściwie odpowiedzialny. Nigdy nie są to wybory łatwe, zostają z człowiekiem, ale są konieczne, żeby dać szansę uzależnionemu, innym drogim nam ludziom i sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:47 po_godzinach_1 napisała: > cytuję z postu startowego: Syn mówi, że nie może go tak zostawić, bo miałby > wyrzuty sumienia. > > > jeśli to świadczy o tym, że ów syn patrzy na koniec swojego nosa, to znaczy, że > jego sumienie ma na imię 'nos" To świadczy o tym, że jego samopoczucie jest dla niego ważne. Przy czym zauważ, że sumienie nie obejmuje tego co by zrobił tą akcją córce, żonie, matce. Co ma sens, bo wiadomo, że on to sumienie będzie sobie pucował kosztem żony, matki i córki. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:52 tania.dorada napisał(a): > To świadczy o tym, że jego samopoczucie jest dla niego ważne. no taki z niego dziwoląg, że ważne jest dla niego jego samopoczucie i jego spokojne sumienie dziwak po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:54 Czyli jednak przyznajesz, że myśli bardziej o sobie niż o ojcu? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:56 anek-dotka napisała: > Czyli jednak przyznajesz, że myśli bardziej o sobie niż o ojcu? jeśli ktoś chce zachować się przyzwoicie to jasne, że myśli głównie o sobie Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:57 Na czym ma polegać przyzwoite zachowanie tego człowieka wobec córki, żony i matki? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:59 Pomoc uzależnionemu inna niż wspieranie go w terapii to szkodzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:30 On tą "pomocą" skrzywdzi córkę. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:34 angazetka napisała: > On tą "pomocą" skrzywdzi córkę. > dlatego wszystkie solidarnie twierdzimy, że błędem byłoby sprowadzenie ojca do Włoch Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:50 angazetka napisała: > On tą "pomocą" skrzywdzi córkę. Oczywiście. I jeśli on tę "pomoc" przeprowadzi, to najdalej za rok autorka tu wbije z kolejnym wątkiem pod tytułem "syn pyta co zrobić bo stary pije przy dziecku, do roboty się nie kwapi, na jego pomocy polegać nie można, mieszkanie sprzedane i kasa wydana, no a przecież nie wyrzuci gościa na ulicę. Autorka musi zrozumieć, że plan syna to jest tylko odwleczenie - o rok lub dwa - tego, że gościu musi się sam zmierzyć ze światem. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 19:39 tania.dorada napisał(a): > angazetka napisała: > > > Autorka musi zrozumieć, że plan syna to jest tylko odwleczenie - o rok lub dwa > - tego, że gościu musi się sam zmierzyć ze światem. Ale ja to doskonale rozumiem. Wiem, że nie da się uratować człowieka uzależnionego, jeśli on sam nie chce niczego zmienić w swoim życiu. Przez 13 lat pracowałam z osobami uzależnionymi, więc mam w tym również doświadczenie zawodowe, nie tylko własne przemyślenia. Mnie osobiście nigdy nie przyszłoby do głowy sprowadzać do swojego domu czynnego alkoholika, niezależnie od tego, czy byłby to mój rodzic, czy inna bliska osoba. Nie zgodziłabym się na taki układ i nie miałabym z tego powodu wyrzutów sumienia. I właśnie dlatego tak trudno mi zaakceptować pomysł syna. Nie dlatego, że nie rozumiem mechanizmów uzależnienia, ale dlatego, że znam je aż za dobrze i wiem, jakie konsekwencje może ponosić rodzina osoby uzależnionej. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 19:44 Wiesz, wiesz, wszystko wiesz, tylko wszyscy w rodzinie, Ty również, macie problemy ze stawianiem granic i sporo barier komunikacyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 19:50 Wiesz co, mam wrażenie, że niezależnie od tego, co napiszę, i tak znajdziesz kolejny problem. Nie wiem, skąd ta potrzeba ciągłego oceniania Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 19:53 To nie jest kolejny problem, wciąż ten sam. Ty masz wrażenie, ja też - że gdybyście rozmawiali tak na co dzień, choćby o Twoich doświadczeniach z pracy, to syn mógłby nie wpaść na taki pomysł. A i teraz szukasz jakichś ubezpieczeń, cudów, zamiast mu powiedzieć to, co rzekomo już wiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 19:57 Nie masz dorosłych dzieci, prawda? Pytam, bo wypowiadasz się z ogromną pewnością na temat tego, jak i kiedy powinnam rozmawiać z synem. A sądząc po Twoich wypowiedziach na forum, takt i dyplomacja nie są Twoją najmocniejszą stroną, więc trudno mi uznać Cię za najlepszą doradczynię w tej kwestii. Poza tym sprawa jest świeża. Rozmawiałam z synem na ten temat dopiero dwa razy — raz telefonicznie i raz osobiście. Zanim zacznę udzielać mu rad, wolę najpierw wysłuchać, co ma do powiedzenia, jakie ma plany i jak sobie to wszystko wyobraża. Nie widzę powodu, żeby od razu wchodzić w rolę osoby, która wie lepiej i poucza dorosłego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 20:07 To tym bardziej dziwi mnie, że mając dorosłe dzieci, tak trudno Ci zrozumieć, że można nie zgadzać się z ich decyzjami, a jednocześnie nie mieć zamiaru układać im życia. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 20:14 Rozmowa to układanie życia dzieciom, no dobrze, niech będzie. : ) Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 20:37 Mając 41-letniego syna, powinnaś już wiedzieć, że rozmowa z dorosłym dzieckiem wymaga czegoś więcej niż przekonania o słuszności własnych racji. Sprawa jest świeża, rozmawiałam z synem na ten temat dopiero dwa razy i właśnie dlatego wolę najpierw poznać jego motywacje, zamiast zasypywać go radami. Mam jednak wrażenie, że bardziej interesuje Cię wykazanie mi błędu niż zrozumienie tego, co piszę. Dość osobliwe podejście u kogoś, kto tak chętnie poucza innych w kwestii komunikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 20:48 Rozmowa to jednak dialog, nie monolog, jedna osoba może mówić o motywacjach, druga może mówić o obawach. Zdrowia Wam życzę, przede wszystkim wnuczce. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:35 po_godzinach_1 napisała: > kochamruskieileniwe napisała: > > > Po godzinach - niestety. Tak wygląda realna pomoc. Z punktu widzenia zdro > wej os > > oby- nieludzka. Ale inna pomoc, typu zapewnienie mu mieszkania We Włoszec > h i kl > > asyczna opieka- to tylko utrwalanie nałogu. Czyli żadna pomoc. Dodatkowo > rujnow > > anie sobie i rodzinie psychiki. > > Tak to niestety wygląda. I to jest jedna z tych strasznych stron choroby > alkoho > > lowej członka rodziny. Bo dotyka całą rodzinę. > > Ano właśnie. > Ale mnie interesuje temat tego wątku - co może zrobić matka dla swojego syna? > Dla syna - nic. Powinna wspierać synową i wnuczkę, bo to im synulek chce zrzucić na głowę bezrobotnego alkoholika. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:38 lauren6 napisała: > Dla syna - nic. Załóżmy, że wybije mu z głowy sprowadzenie ojca i pomoże znaleźć to, czego - bezskutecznie - szuka na tym forum - innych form pomocy, które nie będą niebezpieczne dla niego. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:44 Forum nie jest miejscem na szukanie bezpiecznej pomocy, miejscem na szukanie bezpiecznej pomocy jest terapia, dla ojca uzależnienia, dla syna - współuzależnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:51 anek-dotka napisała: > Forum nie jest miejscem na szukanie bezpiecznej pomocy, miejscem na szukanie be > zpiecznej pomocy jest terapia, dla ojca uzależnienia, dla syna - współuzależnie > nia. to było jej tak od początku pisać, że niepotrzebnie zadaje na forum pytanie jak ma wybrnąć z trudnej dla niej sytuacji, bo forum nie jest od tego aby udziela pomocy tobie też tak odpowiemy gdy zadasz podobne pytanie Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:54 Zadałam, dlatego wiem, że to nie jest dobre miejsce na rozmowy w tym temacie. : ) Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 20:02 Czyli kiedyś sama szukałaś tutaj pomocy, nie otrzymałaś jej i teraz postanowiłaś się odgrywać na innych? Bo z Twoich wypowiedzi przebija przede wszystkim ogromna potrzeba, żeby komuś dowalić. Jeśli takie wnioski wyciągnęłaś z własnych doświadczeń, to rzeczywiście niewiele Cię one nauczyły. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 20:13 Własne doświadczenia, szczególnie na dzieciach, nawet dorosłych, nauczyły i uczą mnie wciąż bardzo dużo. Czy nie otrzymałam tu pomocy? To zależy od kogo, były porady sensowne, były wydumane, były projekcje, błędne interpretacje. Co jest dzisiaj? Ujmę to tak, choć nie należy tego traktować dosłownie - wszyscy zdrowi, dziecko niewylane razem z kąpielą, jakiś poziom równowagi odzyskany, to już coś. Dlatego myślę, że czasem warto kogoś przestrzec, bo nie jest trudno stracić bliskich, nie jest trudno też stracić siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 20:44 Touché! Ty jesteś właśnie doskonałym przykładem tego, o czym sama piszesz: wydumanych porad, projekcji i błędnych interpretacji. Tyle że najwyraźniej nie dostrzegasz tego we własnych wypowiedziach. A przecież sama podkreślasz, jak łatwo o błędne oceny, kiedy zna się jedynie fragment cudzej historii. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 22:19 Kończąc, jeśli już o doświadczeniu mowa. Życie, życie nauczyło mnie tego, że, owszem, powiedzenie dzieciom o swoich podejrzeniach, obawach może początkowo być odebrane jak zamach i często pojawia się wówczas bunt, ale działa przy tym zasada, że i tak ostateczną decyzję podejmuje dziecko i niezależnie od decyzji i możliwych konsekwencji, może liczyć na Twoje wsparcie. Autonomia dziecka nie równa się sznurowaniu ust rodzica, a ja od najstarszego kiedyś usłyszałam pytanie, dlaczego nic nie powiedziałam. Jeśli się gra w otwarte karty i trzyma zasady wspierania, to ostatecznie ma się głęboką relację, bo nawet jeśli dialog bywa ostry, to jest otwarty, bez przemilczeń i bez lęków o utratę więzi. Ty słuchasz, chcesz poznać motywacje syna, bardzo dobrze, przy czym zajęcie własnego stanowiska uznajesz za naruszenie autonomii - to już gorzej. Jednocześnie wiele razy w tym wątku podkreślasz, że gdy dojdzie do problemu, to się odetniesz, bo nie chcesz mieć z exem nic wspólnego. Nie jestem pewna, czy pisałaś, że Twój syn już to od Ciebie usłyszał, czy usłyszało tylko forum. Jeśli coś pominęłam, przepraszam. Niemniej reasumując, moje wrażenia są takie: tak sobie milczysz, tak sobie słuchasz i o motywacji wiesz niewiele - po dwóch rozmowach, nie licząc rozmowy z synową i z mamą. Najwięcej wiesz o tym, jaki jest czynsz i w jakim stanie jest pokój. Exa, nie syna. Możesz to uznać za ocenę, tak, jest to ocena. Oceny nie zawsze bywają sprawiedliwe i trafne, ale ja tu nie widzę ani wnuczki, ani synowej, ani syna, ani Ciebie, najwięcej widzę Twojego exa, liczenia jego zasobów i organizowania mu życia przez wszystkich. A niedźwiedź, przypomnijmy, jeszcze ciepły. Takie są moje odczucia, niekoniecznie fakty, do nich nie mam dostępu. Taka wada forum, choć trzeba przyznać, że można tu poćwiczyć konfrontacje, bo te życiowe są trudniejsze od tych odbywających się tutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:58 Ale widzisz.. ona pewna pomoc dostała... W sensie uświadomiła sobie jak wygląda sprawa ubezpieczenia. Wskazana została włoska organizacja( a jest ich więcej) z którą powinien skontaktować się syn. Zostało przedstawionych wiele innych kwestii, których być może nie wzięła pod uwagę. To wszystko są punkty do rozmowy z synem. To możemy tu na forum zrobić. I zrobiłyśmy. Co zrobi autorka jest jej decyzja Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 19:02 kochamruskieileniwe napisała: > Ale widzisz.. ona pewna pomoc dostała... > W sensie uświadomiła sobie jak wygląda sprawa ubezpieczenia. Wskazana została > włoska organizacja( a jest ich więcej) z którą powinien skontaktować się syn. > Zostało przedstawionych wiele innych kwestii, których być może nie wzięła pod u > wagę. > To wszystko są punkty do rozmowy z synem. > > To możemy tu na forum zrobić. I zrobiłyśmy. Co zrobi autorka jest jej decyzja nie czytałam całego wątku, ale jeśli jest tak jak piszesz to bardzo dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 20:05 Otrzymałam też sporo bardzo wartościowych odpowiedzi, które dały mi do myślenia i zwróciły moją uwagę na kwestie, których wcześniej nie brałam pod uwagę. Natomiast patrząc na całokształt dyskusji, mam wrażenie, że większość wpisów pochodzi jednak od sfrustrowanych osób, które wykorzystują ten wątek do odreagowania własnych niepowodzeń i problemów. Nie chodzi im o żadną konstruktywną dyskusję, tylko o to, żeby komuś dowalić. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 08:01 Czytam ten wątek i widzę, że jest w nim pełno pogardy. To nie tyle jest realistyczne myślenie tylko pogardliwe, lekceważące. Każdy z tych wielu wniosków, które tu padły można wyrazić w zupełnie inny sposób. Wyobrażam sobie jak autorkę muszą boleć te teksty o jej synu. Panie wypowiadające się w większości grubo po 40-stce, z doświadczeniem życiowym, z wyciągnietymi wnioskami (mam nadzieję), po terapii i oczekują od młodego człowieka, który doświadczenia nie ma prawie wcale, że będzie specem od alkoholizmu, współuzależnienia, ogarnięty bardziej niż one same. Niektóre teksty niczym się nie różnią od tego co serwowała swego czasu na forum Berga. Mam pytanie, a właściwie kilka: czy Wy w taki sam sposób rozmawiacie z ludźmi w realu? kiedy ktoś Was prosi o radę? Czy uważacie, że fakt, że nie widzicie twarzy człowieka, który pisze sprawia, że można wywalić z siebie wszystko, łącznie z własną frustracją? Przecież to jest obrzydliwe. A niektóre to są wręcz zachwycone swoją "błyskotliwością" czyli umiejętnością wbijania szpil. I skoro przez tyle lat im nie przeszło, nie dojrzały, nie złagodniały, to widać, że charakter u nich paskudny. Mam nadzieję, że macie świadomość, że to właśnie Wy - złośliwe paskudy rozwalacie to forum. I nie, złośliwość, pogarda, szydera w żaden sposób nie są cechą ludzi inteligentnych. Są cechami ludzi niespełnionych, sfrustrowanych i pogubionych. Odpowiedz Link Zgłoś
kochamruskieileniwe Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 08:33 Pade, masz dużo racji, ale chyba nie wszystkie się wypowiadały z szyderą i pogardą? Akurat ja uważam, że autorka powinna rozmawiać z synem na temat ewentualnych następstw sprowadzenia ojca do Włoch. I nie będzie to wtrącanie się w jego życie. Sama autorka pisze, że przez wiele lat pracowała z uzależnionymi ludźmi i mechanizmy zna. A syn ma prawo nie znać problemu, bo nie zna ojca z życia na codzien. I kierując się odruchami ludzkimi może nie zdawać sobie sprawy, że w tym przypadku nie można się nimi kierować, bo one w rzeczywistości szkodzą tej osobie. I w przyszłości decyzja o pomocy ojcu, może mieć wpływ na pozostałych członków rodziny w dalszej perspektywie czasu. Także na autorkę. A syn ma prawo nie wiedzieć, jeżeli nie zna rzeczywistego obrazu funkcjonowania ojca... Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 08:46 Nie Kochamruskie, Ty absolutnie nie Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 09:00 Nie wszystkie i dlatego warto bylo zalozyc watek dla tych wartosciowych😍 . Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 13:46 Ten syn jest grubo po 30... Jak długo autorka ma mu tłumaczyć świat? Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 13:51 Mam 54 lata i dopiero z dzisiejszej perspektywy widzę, jak bardzo pod wieloma względami byłam jeszcze niedojrzała, mając trzydzieści kilka lat. A wtedy też wydawało mi się, że wiem już naprawdę dużo o życiu. Nie mam już jednak ochoty na kolejne przepychanki i nieustanne tłumaczenie, że nie jestem wielbłądem. Mam wrażenie, że cokolwiek napiszę, i tak zostanie to przez kogoś zinterpretowane po swojemu. Dziękuję tym, którzy próbowali zrozumieć sytuację i podzielili się rzeczowymi uwagami. Na tym chciałabym zakończyć swój udział w tej dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 13:54 Jeszcze tylko dodam, że nie wiem, jakie dokładnie były intencje pade, ale ja jej wpis odebrałam nieco inaczej. Nie chodzi przecież o to, czy mój syn jest niedojrzały, czy ma jeszcze niewielkie doświadczenie życiowe albo jakieś nierozwiązane problemy w relacji z ojcem. Chodzi przede wszystkim o sposób, w jaki się o tym pisze. Nie tyle o to, co zostało powiedziane, ile jak zostało powiedziane. I myślę, że właśnie to najbardziej rzuca się w oczy, kiedy przeczyta się cały wątek. Było tu sporo sensownych, konstruktywnych i życzliwych wypowiedzi, ale niestety giną one wśród komentarzy pełnych złośliwości, szyderstwa i niepotrzebnych ocen. A przecież nawet najtrudniejsze rzeczy można powiedzieć z szacunkiem do drugiego człowieka. Tak przynajmniej zrozumiałam wypowiedź pade i w tym sensie całkowicie się z nią zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 08:58 Dziękuję Ci za ten post. Chociaż znam to forum od lat i doskonale wiem, jak potrafią wyglądać tutaj dyskusje, staram się nie brać pewnych wypowiedzi do siebie i nie reagować na prowokacje, choć przyznaję, że czasami jest to trudne. Bo jednak przykro czytać niektóre słowa o sobie i swoich bliskich, zwłaszcza kiedy piszą je osoby, które praktycznie nic o nas nie wiedzą. Tym bardziej że mam wrażenie, iż każda dodatkowa informacja, którą podaję, zamiast pomóc lepiej zrozumieć sytuację, bywa przeinaczana i wykorzystywana przeciwko mnie. Dlatego tym bardziej doceniam Twój głos. Dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 09:07 Tak, widzę to o czym piszesz. U niektórych działa chyba zasada "tłumaczą się winni". Nie odróżniają tłumaczenia się od wyjaśnienia, doprecyzowania, uszczegółowienia. Tak czy siak, ja się zwyczajnie męczę czytając te pyskówki, bo trudno to nazwać dyskusją, o pomocy nie wspomnę. I owszem, są wyjątki, są osoby wypowiadające się merytorycznie, z szacunkiem, ale jest ich coraz mniej. Czemu kompletnie się nie dziwię. Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 15:42 Nie ma to jak ochrzaniać ludzi za to, że ktoś został oceniony jako naiwny, niedojrzały, niesamodzielny, egoistyczny i nieprzewidujący przy użyciu obelgi "złośliwe paskudy", pogardliwe, szydercze, do tego nieinteligentne, niespełnione, sfrustrowane i pogubione. : ) Niemniej ja się nie dziwię Tobie, Pade, Ty z pytaniami o radę tu nie występujesz, toteż możesz sobie jeździć po ludziach bardziej niż ktokolwiek pojechał w tym wątku. Natomiast jeśli autorka się pod Tobą podpisuje, to myślę, że wielu dojdzie do wniosku, że nie ma sensu jej już nic mówić. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 15:52 anek-dotka napisała: > Nie ma to jak ochrzaniać ludzi za to, że ktoś został oceniony jako naiwny, nied > ojrzały, niesamodzielny, egoistyczny i nieprzewidujący przy użyciu obelgi "złoś > liwe paskudy", pogardliwe, szydercze, do tego nieinteligentne, niespełnione, sf > rustrowane i pogubione. : ) Niemniej ja się nie dziwię Tobie, Pade, Ty z pytani > ami o radę tu nie występujesz, toteż możesz sobie jeździć po ludziach bardziej > niż ktokolwiek pojechał w tym wątku. Natomiast jeśli autorka się pod Tobą podpi > suje, to myślę, że wielu dojdzie do wniosku, że nie ma sensu jej już nic mówić. > ty jesteś Ikoniecikropka? Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 15:58 Skądże, przecież widać - anek-dotka. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 16:02 anek-dotka napisała: > Skądże, przecież widać - anek-dotka. ok, czy twój poprzedni nick to Ikoniecikropka? Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 16:47 anek-dotka napisała: > A ma to jakieś znaczenie? i tak i nie po prostu bardzo ją przypominasz w kilku sprawach, głównie w tym, że wszystko oglądasz przez pryzmat swojego doświadczenia, bardzo źle reagujesz na krytykę, no i ten apodyktyczny ton dlatego pytam, ale przecież nie musisz odpowiadać Odpowiedz Link Zgłoś
anek-dotka Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 16:52 Podobieństwa chodzą po ludziach. : ) Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 19:26 po_godzinach_1 napisała: > czy twój poprzedni nick to Ikoniecikropka? Tak. Było jakiś czas temu jak pojawiła się pod nowym. Odpowiedz Link Zgłoś
nadkomisarz_przyzwoita Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:09 Jesli chcecie pomoc to zrzuc się z synem po 500 i płacicie czynsz spółdzielni. Będziecie oboje mieli czyste sumienie. Pomagacie na tyle ze ojciec twojego dzuecka nie zostanie bezdomny, i to wystarczy. Poza tym trzymać sie od niego z daleka. Odpowiedz Link Zgłoś
zyciemniekocha2000 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:23 To byłoby jakieś rozwiązanie i nawet nie musiałabym się do niczego dokładać, bo syn poradziłby sobie sam, gdyby całe mieszkanie należało do ojca. Problem w tym, że tak nie jest. Myślę jednak, że gdyby mój były mąż się uparł, mógłby jeszcze przez długi czas w tym mieszkaniu mieszkać, chociażby utrudniając ewentualną sprzedaż. Zresztą z tego, co wiem od syna, mieszkanie jest w kiepskim stanie, przynajmniej pokój, który zajmował mój były mąż. Podejrzewam więc, że takie przeciąganie sprawy mogłoby być skuteczne przynajmniej przez jakiś czas. Moim zdaniem byłoby to jakieś wyjście z sytuacji, ale jakoś synowi taki pomysł nie przychodzi do głowy. On chyba wychodzi z zalozenia ze ojcjec jest w takim stanie bo mu sue w zyciu nie ulozylo a nie ze ma kiepskie zycie bo sam na nie sobie zapracowal .Mysli wiec , ze odmieniajac mu sytuacje ( rodzina bliskosc) jakims cudem zmieni jego podejscie dozycia Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:28 Problemem w tym wszystkim jest nie ojciec, tylko syn. I forumowy klasyk: pozostaje współczuć twojej wnuczce, że tacy rodzice jej się trafili. Odpowiedz Link Zgłoś
tania.dorada Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 14:15 Do ku.u.r.w.y nędzy, synowi mówisz że ma się odciąć od sprawy dopóki nie zostanie ustalone kto jest właścicielem mieszkania i jakie będą jego dalsze dzieje, a jak zostanie ustalone, to następne kroki ojciec ustala ze współwłaścicielem. I na etapie tych ustaleń ojciec NIE MOŻE liczyć na żadne Włochy bo założę się o to mieszkanie że kwestia “a gdzie on będzie mieszkał” zostanie przez obie strony ustalona jako “no przecież u syna we Włoszech.” Nie kłopot się z komentowaniem, dla własnego zdrowia psychicznego cie wygaszam bo jesteś niesamowicie odporna na wszelkie argumenty i masz w dupie doświadczenie innych osób. Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 13:26 nadkomisarz_przyzwoita napisała: > Jesli chcecie pomoc to zrzuc się z synem po 500 i płacicie czynsz spółdzielni. > Będziecie oboje mieli czyste sumienie. Veto! Autorka sama wychowała i utrzymywała dziecko, z jakiej paki ma teraz wyskakiwać ze 120 euro miesięcznie, żeby utrzymywać niepracującego lenia? I zyciemniekocha nie będzie miała wtedy czystego sumienia, tylko utopione pieniądze, które mogłaby przeznaczyć np. na fajny urlop co roku. A w bonusie poczucie, że jest jeleniem. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 16:05 Twój syn prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji sprowadzenia ojca, myśli, że ludzki odruch, jakim sie kieruje wystarczy aby wszystko ułożyło sie dobrze. A to przecież nie wystarczy. Skupiłabym sie na uprzytomnieniu mu tych konsekwencji, więcej chyba nie mozesz zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:09 Po pierwsze, pomaganie alkoholikowi, który sam sobie nie próbuje pomóc, nie ma szans powodzenia, a wykończy pomagającego. Ale do tego syna pewnie nie przekonasz. Większe szanse ma chyba wejście w jego sposób myślenia i uświadomienia mu, że bez języka jego ojciec nie będzie miał dostępu do żadnej terapii, wsparcia grupy AA, do niczego, co mogłoby mu ułatwić odchodzenie od alkoholu. Tak ojcu nie pomoże, czyli rozwali swoje małżenstwo i narazi dziecko za nic. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:37 asia_i_p1 napisał(a): > Większe szanse ma chyba wejście w jego sposób myślenia i uświadomienia mu, że b > ez języka jego ojciec nie będzie miał dostępu do żadnej terapii, wsparcia grupy > AA, do niczego, co mogłoby mu ułatwić odchodzenie od alkoholu. Tak ojcu nie po > może, czyli rozwali swoje małżenstwo i narazi dziecko za nic. > otóż to Odpowiedz Link Zgłoś
niemcyy Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:53 Szkoda, że syn nie ma sumienia wobec dziecka, które spłodził, albo matki, która go pilotuje jak 13-latka, a nie 33-latka. Odpowiedz Link Zgłoś
po_godzinach_1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:57 niemcyy napisał(a): > Szkoda, że syn nie ma sumienia wobec dziecka, które spłodził, albo matki, która > go pilotuje jak 13-latka, a nie 33-latka. zajmij się własnym sumieniem zamiast cudzym Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p1 Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 17:58 No ja akurat trochę rozumiem, że taki nieobecny ojciec snujący się po obrzeszach życiorysu jak cień to jest paskudna rana i to może wpływać na racjonalność, nawet dorosłemu człowiekami. Teraz jednak priorytetem nie jest jednak, moim zdaniem, naprostowanie syna, tylko zablokowanie przybycia pijaka w fizyczne pobliże autorki. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: moj syn i jego ojciec 27.10.26, 18:01 Oczywiście, że może. Gorąco polecam synowi autorki terapię. Odpowiedz Link Zgłoś
irma223 Re: moj syn i jego ojciec 28.10.26, 00:16 Zapytaj syna, jaką konkretnie pracę chce ojcu "znaleźć". I jak sobie wyobraża, że ojciec ją będzie wykonywał tak, że pracodawca będzie zadowolony i będzie chciał mu płacić. Ponadto chyba bym ponarzekała trochę do synowej. Odpowiedz Link Zgłoś