Dodaj do ulubionych

Gdy dziecko nie chce się uczyć

29.11.04, 10:34
Byłam w piątek na wywiadówce u syna. II klasa LO. Jestem załamana. Ma 7 pał.
Jak mu przetłumaczyć, że musi się uczyć, że musi skończyć studia, bo to jego
jedyna szansa na dobrą pracę. Gimnazjum skończył b. dobrze, dostał świadectwo
z paskiem, a teraz... Pierwsza klasa LO też nie szła mu zbyt dobrze, bo się
nie uczył. Sporadycznie widziałam go przy biurku nad lekcjami. Zawsze
mówił: "mamuś spoko, wszystko jest pod kontrolą". I ja mu wierzyłam. Obiecał,
że w drugiej będzie uczył się sumiennie. Coś tam się uczy, ale bardzo mało.
Jak go przekonać, jak zmusić? Jestem załamana, nie wiem co robić.
W takich chwilach zastanawiam się nad słusznością swojej decyzji o
dzidziusiu. Serce mówi TAK, rozum mówi NIE.
Jest mi tak bardzo źle!
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Gdy dziecko nie chce się uczyć 29.11.04, 10:43
      > Jak mu przetłumaczyć, że musi się uczyć, że musi skończyć studia, bo to jego
      > jedyna szansa na dobrą pracę.
      Przeczytaj co napisalas. jeszcze raz przeczytaj. I jeszcze. Fajnie to brzmi?
      Zachecajaco?
      Argumenty dla 17 latka ze ma sie uczyc zeby miec dobra prace nie sa fajne wink)
      Moze zamiast go zmuszac, zacznij sluchac. Moze on nie chce isc na studia? Moze
      po prostu nauczyciele sa glupi i nikt go nie rozumie?
      Na studia pojsc zawsze zdarzy. Tak samo jak i poprawic paly. Uczy sie wiecej
      niz w pierwszej klasie? MOze warto zaczac mu pokazywac ze warto sie uczyc bo
      fajnie wiedziec. Bo rozumienie czegos jest fajne. Moze warto zasygnalizowac, ze
      jesli on zechce- to ty mu pomozesz- ale tylko jesli ON zechce.
      Moze w koncu inaczej rozumieliscie slowo "pod kontrola".

      Nie martw sie. Pewnie verdana ci cos bardziej konstruktywnie moze napisac, bo
      ja na razie dopiero wchodze w wiek nieuczenia wink)
    • asialub1 Re: Gdy dziecko nie chce się uczyć 29.11.04, 12:14
      Po pierwsze 17 lat to nie dziecko ale dorastajacy facet i jako takiego trzeba
      go juz traktowac. Taki wiek, hormony buzuja i nie w głowie mu nauka tylko może
      by woli lub wolałby iśc na impreze z kumplami, napic sie piwa, poszalec, poznac
      dziewczyny. Przed matura sie obudzi i znakomicie ja zda bo skoro skonczyl super
      gimnazjum tzn ze jest zdolny i sobie poradzi. Na studia tez sie dostanie moze
      nawet na lepsze niz nie jeden kujon.
      A argument ze nauczyciele sa głupi jest dla mnie poniżej pasa. Dlaczego zawsze
      nauczyciel jest kozlem ofiarnym. Wcale nie ma cos ie dziwic ze dzieci traktuja
      nas coraz gorzej skoro w domu słysza od rodzicow obelgi pod adresem
      nauczycieli, glupie komentarze i itp. Moze czas najwyzszy uczyc dzieci szacunku
      do ludzi a nie tylko wobec siebie. Ostatni akapit skierowany jest do
      poprzedniczki zreszta matki kilkorga dzieci.
      • verdana Re: Gdy dziecko nie chce się uczyć 29.11.04, 12:40
        Mimo optymizmu Gosi niewiele mogę poradzić, nie znając sprawy. Przede
        wszystkim, jesli u młodego człowieka, który się dobrze uczył nastąpiło
        załamanie, to przyczyn moze być kilka. Po pierwsze - wiek dojrzewania i
        hormony. Po drugie - zbyt wysokie wymagania szkoły. Nie wiem, do jakiego LO
        chodzi Twój syn, ale sa takie licea, gdzie ambicją nauczycieli jest pokazanie
        młodzieży, gdzie jest jej miejsce. A jest bardzo, bardzo nisko. Pierwsze
        zajęcia zaczynają się od stwierdzień "tu nikt nie musi chodzić, jak wam sie nie
        chce, to do zawodówki, to liceum tylko dla zdolnych i pracowitych". A potem
        pokazuje się młodzieży, że nie jest zdolna i pracowita, żeby sobie nie myslała.
        Trójka to bardzo dobry stopień, a piątki w ogóle się nie pojawiają.
        Są dwa rodzaje uczniów. Na część taki system działa mobiluzująco. Na większość -
        deprymujaco. Dobry uczeń, który na wstępie, mimo że był nieźle przygotowany,
        dostaje parę marnych stopni, przestaje się uczyć, bo wie, że i tak czegoś nie
        będzie umiał, a nauczyciel obniży mu za jakiś drobiazg stopień. A to
        rzeczywiscie prowadzi do zaległosci. Wtedy bez korepetycji ani rusz.
        Żeby powiedzieć cos konkretnego, warto przede wszystkim zorientować się , czy
        syn jest z czegoś dobry. Jesli tak, to moze być to również problem
        specjalizacji. LO wymaga, aby doskonali fizycy zamiast rozwijać swe
        zainteresowania zakuwali daty panowania książąt dzielnicowych, a historycy
        umieli rozwiazać zadania z fizyki. W ten sposób młodzież wybitnie zdolna ma
        kłopoty.
        Po drugie - jak Twój syn wypada na tle klasy? Moze nie tak źle. W doskonałym
        warszawskim LO moja znajoma, laureatka olimpiad gimnazjalnych, ledwo przechodzi
        z klasy do klasy, ale nie wyróznia się specjalnie spośród tłumu - większość
        uczniów tak ma.
        I oczywiscie argument, że trzeba się uczyć by iść na studia i zdobyć dobrą
        pracę oznacza w wolnym przekładzie "to, czego się uczysz jest niewazne. Nie
        będzie ci do niczego potrzebne. A jak nie dostaniesz się na te elitarne studia
        to będziesz nikim". Bardzo zła informacja dla 17-latka. Ja raczej mówiłabym o
        tym, jakie wybrane studia są interesujące (w przeciwienstwie do szkoły) i warto
        się pomęczyć, aby potem przez pięć lat robić to, co się lubi.
        I ja, niestety, tez skłaniam się do przekonania ze spora część nauczycieli
        jest albo głupia albo po prostu nieżyczliwa. Pracownik czasem może mieć gorszy
        dzień - uczeń nigdy. Pracownika się czasem chwali i nagradza - większość
        nauczycieli uważa, że ich głównym zadaniem jest złapanie ucznia na niewiedzy.
        To obserwacje z kilku szkół, które "przechodziłam" i jako uczennica i jako
        matka i jako nauczycielka. I szczerze mówiąc, jesli nauczyciel jest naprawdę
        głupi, robi pod adresem dzieci nieodpowiednie uwagi, jest do lekcji
        nieprzygotowany, to nie będę w domu łgała dziecku prosto w oczy i popierała np.
        wybruki pani, która stawia pod tablicą 9-latka, który narozrabiał i pojedynczo
        wzywa dzieci aby zadeklarowały "że z tym łobuzem i głupkiem wiecej się nie będą
        bawiły". Dla dobra dzieci mogę tylko powiedzieć, że mają rację twierdząc, że
        ich pani jest niewychowaną, chamską idiotką. Bo jest. I nie powinny mieć dla
        niej szacunku.
      • wieczna-gosia Re: Gdy dziecko nie chce się uczyć 29.11.04, 13:47
        > A argument ze nauczyciele sa głupi jest dla mnie poniżej pasa. Dlaczego zawsze
        >
        > nauczyciel jest kozlem ofiarnym. Wcale nie ma cos ie dziwic ze dzieci
        traktuja
        > nas coraz gorzej skoro w domu słysza od rodzicow obelgi pod adresem
        > nauczycieli, glupie komentarze i itp. Moze czas najwyzszy uczyc dzieci
        szacunku
        >
        > do ludzi a nie tylko wobec siebie. Ostatni akapit skierowany jest do
        > poprzedniczki zreszta matki kilkorga dzieci.

        acha wink zabraklo w moim poscie usmieszku. Nie martyw sie nie wyzywam
        nauczycieli- nie musze- inteligentne mam dzieci. Pisalam to bardziej z
        przekasem- nastolatki przechodza taki okres ktory mozna podsumowac "wszyscy sa
        glupi i nikt mnie nie rozumie". Tez przechodzilam.

        Inna sprawa ze doswiadczenia mam takie jak verdana- jak dobrze pogrzebie, to
        paru nauczycieli wynajde ktorych podziwiam itd. W gimnazjum mojej corki nie
        jest zle. W podstawowce bylo tragicznie pod tym wzgledm i nadal jest kiepsko. I
        przepraszam moze mi sensownie doradzisz. Moja corka wraca ze szkoly. Ale glupia
        jest ta pani mowi. Nie ma u niej problemow, moje dzieci ucza sie dobrze gdzies
        w okolicy czerwonych paskow. Ide sobie ci ja do szkoly, rozmawiam z pania. No-
        glupia jest. Moje to oczywiscie ujac innym przymiotnikiem- niedorzeczna,
        nierozgarnieta, bystra inaczej. Glupia jest po prostu.
        Dziwnym zbiegiem okolicznosci wszyscy madrzy nauczyciele ktorych znam- nie maja
        klopotow z traktowaniem ucznniow. Ot incydenty od jakis lokalnych chamow. Mnie
        pan pod sklepem tez czasami bluznie. Natomiast trwalego olewactwa nie obserwuja
        i braku szacunku.
        Niestety asiu- na nauczycieli jestem cieta. Niewiele od nich wymagam-
        pracowalam w szkole, wiem o zbyt malej ilosci godzin, przeladowanych
        programach, o pracy papierkowej, o sprawdzaniu klasowek do switu. Wymagam od
        nich jedynie tego zeby byly madrymi ludzmi, majacymi jakiekolwiek predyspozycje
        do pracy w zawodzie. Zeby umieli byc po ludzku i zwyczajnie madrzy. Niestety
        nie za duzo ich spotkalam na drodze naukowej moich dzieci. U Ani w gimnazjum
        przezywam szok- tylu zwyczajnie madrych ludzi na malej powierzchni wink byc moze
        odzyskam rownowage umyslowa wink

        Ucze swoje dzieci szacunku- ucze na przyklad ze nawet glupiej pani nie warto
        wyrabac w twarz ze jest glupia, bo bedzie jej przykro, a nic to nie zmieni.
    • martucha1 Re: Gdy dziecko nie chce się uczyć 29.11.04, 12:59
      Nie wiem czy to podziałałoby na Twojego syna ale u mnie sprawdziła się wysoce
      niepedagogiczna metoda mojej mamy.
      Mianowicie w liceum również nie chciało mi się uczyć i jakoś prześlizgiwałam
      się z klasy do klasy (choć np z polskiego zawsze miałam dobre stopnie). W
      drugiej klasie przed końcem semestru została wewzana moja mama do szkoły, jako
      że groziły mi dwie jedynki na koniec semestru. I co zrobiła moja mama? Ku
      zaskoczeniu nauczycieli powiedziała, że z ocen widzi, że te niedostateczne mi
      się należą i mają mi je postawić na koniec semestru!
      Byłam w szoku bo wcześniej "nudziła" mi, że mam się uczyć i tylko mnie to
      denerwowało. A teraz powiedziała mi, że jestem już prawie dorosła i muszę
      ponosić konsekwencję swoich czynów.
      I dostałam te dwie jedynki na koniec zimowego semestru!
      Zdawałam tę nieszczęsną matmę i angielski do marca żeby poprawić i od tego
      czasu zabrałam się do roboty. W trzeciej klasie nie miałam imponujących wyników
      bo ciągle musiałam nadrabiać zaległości ale maturę zdałam na 5,2 i dostałam się
      na dzienne studia na uniwerek za pierwszym razem. W czasie studiów dostawałam
      stypendium naukowe smile
      pozdrawiam gorąco i życzę powodzenia
      Marta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka