Rozterki młodej mamy-pomocy

02.02.05, 10:26
jestem w ogromnej rozterce. Mam prawie rocznego synka. Wczoraj dostałam pracę
w Szczecinie. Tutaj z pracą jest baaaaaardzo ciężko, duże bezrobocie. Więc
powinnam być szczęśliwa,że się udało. Ale...... mój mąż dość dobrze zarabia i
tak naprawdę, ze względów finansowych, nie muszę pracować. Choć zawsze byłam
aktywna i jeśli teraz pójdę do pracy, to bardziej po to,żeby się rozwijać....
Ale tak potwornie żal mi synka......Mamy nianie, która do tej pory
przychodziła na kilka godzin tygodniowo, gdy ja musiałam coś załatwić, czy
chciałam odespać nieprzespane noce...Teraz może zostać z nim na cały etat. Z
kolei mały nie ma kontaktu z rówwieśnikami, więc myslałam,że może żłobek
byłby właściwszy.....Kolejne ale, to fakt,że nie byłoby mnie w domu przez 9
godzin dziennie....tak mało czasu zostaje dla Franka...Zaczełam parę m-cy
temu intensywny kurs iemieckiego, chodziłam 2 razy w tyg. wieczorem na 4
godziny zajęć. A teraz, jeśli pójdę do pracy musiałabym z tego zrezygnować,
bo w innym wypadku właściwie nie widziałbym synka 2 dni.....Jak sobie to
wszystko ułożyć?? Zostać jeszcze przy dziecku? Pracować i uczyć się? Co
radzicie?Proszę napiszcie
    • aka10 Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 11:01
      Moze malego dac do zlobka np.od rana na 5 godzin,a potem reszte dnia niania?
      Moze mozesz porozmawiac w pracy,zeby moc pracowac na 3/4 etatu przez np.
      pierwszy rok?Moze wtedy udaloby Ci sie pogodzic prace z kursem i dzieckiem?
      Moze...Pozdrawiam i powodzenia zycze.
    • jola_ep Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 11:27
      Roczne dziecko nie potrzebuje jeszcze towarzystwa rówieśników. Jeśli masz
      sprawdzoną nianię, to radzę się jej trzymać smile Musisz też wziąć pod uwagę, że
      dziecko chodzące do żłobka zacznie chorować. Pewnie, że - podobno - każde
      dziecko musi się "wychorować" (nie wiem, bo ani ja, ani mąż nie chodziliśmy do
      przedszkola, a nie chorowaliśmy po pójściu do szkoły smile ). Ale naprawdę lepiej
      jak zrobi to, gdy będzie starsze. Łatwiej walczyć z chorobą u paroletniego
      dziecka niż u malutkiego rocznika.

      Musisz też liczyć się z tym, że po przyjściu do domu dziecko może Cię pilnować,
      chodzić z Tobą do łazienki i budzić się często w nocy. Czas po pracy
      przeznaczysz dla dziecka - może więc niania będzie mogła też troszkę zadbać o
      dom? (moja zupełnie gratis potrafiła wyprasować pranie, poodkurzać, sprzątnąć
      to i owo jak mały spał).

      Pozdrawiam
      Jola, pracująca mama dwójki dzieci smile
      • ewa2233 Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 11:39
        głosuję na pracę i nianię! smile
        Nawet nie wiesz jak dzieci szybko rosną! (ja już wiemsmile
        dziecko zacznie przebywać więcej z kolegami a Ty będziesz się w domu nudzić,
        albodzieciaka stresować smile - że lata gdzieś zamiast z mamą siedzieć smile
        Jeśli praca sprawi Ci przyjemność, lub chociażby WYJŚCIE do niej i spotkanie
        nowych osób - pracuj!!!
        -----------------------------
        • fasolka99 Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 12:42
          Popieram, jesli praca dla Ciebie to przyjemnosc, to szybko odnajdziesz sie w
          nowej sytuacji. Na poczatku moze byc ciezko, ale pozniej sie wszystko dotrze. A
          jesli masz juz nianie przy jednym dziecku (jak rozumiem), bo czasem chcesz cos
          zalatwic bez niego, pouczyc sie troche czy po prostu odetchnac, to znaczy ze nie
          jestes typem mamy siedzacej 24 godz z dzieckiem i czerpiacej z tego cala
          satysfakcje smile Najlepszym wyjsciem pewnie by byla praca na pol etatu, marzenie
          scietej glowy zapewne...
    • vvega Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 12:37
      ja też mialam takie rozterki, ale w koncu zdecydowalam pojsc do pracy też
      zostawiając coreczke jak skonczyla rok . podobnie jak ty myslalam o zlobku bo
      mala bardzo lubi dzieci, ale w koncu zdecydowalam sie na nianie, bo w zlobku
      wiele rzeczy mi jednak nieodpowiadalo - odwiedzilam 2 zlobki. z dziecmi
      spotykamy sie popoludniami i w weekendy bo mamy zap[rzyjaxnione maluchysmile

      ja mam o tyle dobrze ze nie ma mnie w domu do 7-8 godzin, a czasem tylko 6,
      wiec nie za dlugo, ale jak to napisala ewa - dzieci rosna, a my stoimy w
      miejscu siedzac w domu i potem tylko dom bez nikogo nam zostanie... jak mozesz
      pracowac robiac to co lubisz to idz do pracy - ale chyba w tym wypadku
      zrezygnowalabym z niemieckiego - to jednak za duzo czasu rozlaki z malym...
      asia (tez ze szczecinasmile)
    • lila1974 Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 13:23
      Praca jest niestety ważna, zwłaszcza w tych czasach i w tym mieście.
      Mój mąż też mnie namawia na wychowawczy ale nie zamierzam korzystać:
      - pracuję na zmiany 12 na 24 ,12 na 48, więc mam czas dla dziewczynek
      - potrzebuję tej odskoczni od "pieluch"
      - nigdy nie wiadomo, co się może w życiu zdarzyć
      - emerytura, na którą trzeba niestety zapracować
      i takie tam.

      Rozumiem Twój ból ale pomyśl, że w życiu nie ma tego złego, co by na dobre nie
      wyszło. Pozdrawiam i życzę dobrych wyborów.
      -------
      Też jestem ze Szczecina, jeśli chcesz pogadać gg 4325031

      • beatale Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 13:38
        Witam tez jestem ze szczecina wracam do pracy od kwietnia - Julka bedzie miala
        17 m-cy ale zostanie w domu do wrzesnia - a od wrzesnia do zlobka pojdzie.
        Trzeba pracowac z wielu powodów tez juz sie boje co to bedzie jak wroce do
        pracy ale nie mam wyjscia - wychowawczy taki niski ze juz musze wrocic i dlugi
        poplacic smile)
    • anek.anek Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 14:35
      ja wróciłam na pół etatu po macierzyńskim, a kiedy synek miał ok roku to
      zrezygnowałam. Nie żałuję.
      Miałam to szczęście, że firma nadal dostarcza mi różne prace zlecone, które
      robięw domu, ale nie chcę już wracać do takiej pracy.
      Mój niemąż pracuje po 12-14 godzin na dobę. więc syn nie ma już praktycznie
      taty, nie mam sumienia wracać do pracy, bo straci również mamę. Godzina, dwie
      dziennie to na razie za mało.
      Nie ałuję, ale też wcześniej zawodowo w sumie się spełniłam. rzez kilka lat
      pełniłam kierownicze stanowisko, a prawdziwy wyścig szczurów nigdy nie godził
      się z moim poczuciem szczęścia.
      Ale jeśli chcesz sie rozwijać, chcewsz pracować, to przyjmij tę ofertę.
      Najwyżej zrezygnujesz tak jak ja. Nie będziesz wiedziała czy Wam to odpowiada
      jeśli nie spróbujesz!
    • tunieczka Re: Rozterki młodej mamy-pomocy 02.02.05, 15:25
      A ja wróciłam do pracy jak mały miał 5 miesięcy. Zostawał z moją mamą. Po ciąży
      zmieniłam pracę i zostałam nauczycielką, bo myślałam, że będę i pracowaći
      miećczas dla dziecka. Owszem - pracy miałam masę. Ledwie dawałam radę, bo w
      dzień szkoła i dziecko, nocami przygotowanie się do szkoły, kartkówki,
      klasówki, zad.dom...a kiedy pranie i takie tam? Po półtora roku takiej pracy,
      zmieniłam szkołę. Teraz pracuję na pół etatu(bo podobnie jak u Ciebie, mąż
      zarabia sporo, nie ma go całymi dniami)i mam czas na wszystko. To mi bardzo
      odpowiada. W szkole mam kontakt z zawodem, innymi ludzmi, innymi sprawami a
      jednocześnie mam czas na dom i na odpoczynek. Jeśli masz nianię, którą dziecko
      zna i lubi to nie wysyłaj dziecka do żłobka. Musisz wybrać, pamiętająć, że jak
      Ty będziesz zadowolona i szczęśliwa to dziecko też takie będzie. Może się
      okazać, że nie bedziesz musiała na pracę poświęcać aż 9 godzin dziennie.Dziecko
      rośnie szybko, a Ty masz też swoje życie. Pozdrawiam wszystkie mamy.
Pełna wersja