Dodaj do ulubionych

załatwianie sie "pod krzaczkiem"

18.04.05, 19:13
Niedawno na placu zabaw pewien chlopaczek, na oko 5 letni, zalatwil swoje
obie potrzeby na trawie niedaleko hustawki, bez zbytniego skrepowania, sporo
dzieci to widzialo.Mama z towarzystwem siedziala na ławce.
Pare dni temu bylam z córka na skwerku, gdzie bawily sie dzieci, najmlodsze
lat 5 , starsze od 7 do 10.W pewnym momencie zniknely mi z oczu, zaczelam
wolac córke- przybiegla mówiac, ze dziewczyny sikaja na trawniku, za
krzakami, zaraz obok pomnika postawionego na czesc ofiar - ludzi ze
znakiem"P".Ona zdziwiona, a ja zdegustowana.
Czy to jest normalne, ze dzieci zalatwiaja swoje potrzeby w takich miejscach?
Tym bardziej, ze mieszkaja w poblizu, nie przyjechaly z daleka na
skwerek.Wyjasnilam im, ze takich rzeczy sie nie robi, tym bardziej w takim
miejscu, nie wygladaly na zbytnio zawstydzone.
Was to tez zniesmacza, czy traktujecie te sprawe wyrozumiale?


Obserwuj wątek
    • gagunia Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 19:25
      zniesmacza nie, ale denerwuje, oburza i powiedzialabym takiej mamusi pare slow.
      ja rozumiem, ze dziecku chce sie siku i czuje, ze nie zdazy do domu, wiec
      biegnie za drzewo. ale bez przesady. jesli dziecko jest do tego przyzwyczaone
      to prawdopodobnie ma przyzwolenie matki. dla mnie jest to, niestety,
      rownoznaczne z wyprowadzaniem psa na osiedlowy trawnik czy do piaskownicy.
      trzeba uwazac, zeby w cos nie wdepnac. zwrocilabym uwage tak samo, jak zwracalam
      uwage ludziom wyprowadzajacym psy na trawnik pod blokiem, w ktorym mieszkalam.
      • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 20:08
        Ja sie nie odezwalam, bo mama siedziala w dosc licznym gronie, towarzystwo pilo
        piwko, w ogole wygladali jak jakas subkultura, nie chcialam prowokowac, bo mi
        zycie mile.
    • ursgmo Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 19:31
      No cóż ............ ja raczej z synkiem nie dobiegnę do domu kiedy mu się
      zachce , więc siusia koło placyku zabaw , ale dyskretnie tak żeby nikt nie
      widział ,np. w krzaczkach . Z grubszą sprawą zawsze lecimy do domu , nawet za
      cenę brudnych gatków.
      Poza tym co tam dzieci ,psy robią wszędzie i to niestety nie robi wogóle na
      nikim wrażenia , więc jak załatwi się małe dziecko to nie widzę problemu . Ale
      starsze powinno iść do domu.
      • aari Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 19:41
        O właśnie ....
        Mam dwóch synów - jeden ma lat 8 i zawsze biegnie do domu lub najbliższego WC -
        czy siusiu czy grubsza sprawka ... Młodszy trzylatek niestety nie da rady
        donieść do domu smile Więc jak się zachce siusiu to szukamy krzaczka ... no
        niestety ( z kupką sprawa by była zapewne inna - ale jeszcze nam się nie
        trafiła na spacerze ).

        Ostatnio zachciało mu się siusiu w czasie mszy w kościele - musiałam wyjść i
        zrobił przy pierwszym napotkanym krzaku.
      • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 20:06
        > Poza tym co tam dzieci ,psy robią wszędzie i to niestety nie robi wogóle na
        > nikim wrażenia , więc jak załatwi się małe dziecko to nie widzę problemu .
        Ale
        > starsze powinno iść do domu.

        Robi wrazenie, robi, mnie to denerwuje strasznie.I jeszcze dochodza do tego
        wydaliny dzieci, nawet jesli to male dziecko to kupa pozostaje kupa,toniemy w
        g..nie.
        A moze te starsze wynosza takie nawyki z czasów, gdy byly male i mama tak
        wlasnie sprawe zalatwiala? Skad bierze sie u tych starszych nieco dzieci
        przekonanie, ze krzaki to odpowiednie miejsce?


        • gagunia Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 20:19
          pewnie z wysadzania dziecka w krzakach, kiedy nagle mu sie zachcialo. mnie tez
          mama w krzaki zabierala w naglych przypadkach, ale gdzies na uboczu, podczas
          spaceru i raczej na siku. jako dziecko latalam do domu sie zalatwic z podworka
          mimo to, bo tak mnie nauczono.
          no, ale skoro piszesz, ze mamusie piwkowaly pod blokiem, to kto wie, moze same
          za drzewo po tym piwku lataly smile
          • tygrysiaczek2 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 21:49
            Jeśli chodzi o zrobienie siusiu to uważam, że każde dziecko ma prawo to zrobić
            pod drzewkiem. O kupie nie mam mowy! Natomiast siku np. 3 latek jak zrobi to
            nei powinno się zwracać uwagi. Ale powiem wam, że i dorosły czasem może mieć
            problem. Ja jestem osobą, która pije bardzo mało płynów, a to dlatego, że nie
            mogłabym wyjść z domu. Troszke wyrozumiałości szczególnie dla dzieci (jeśli
            chodzi o siusiu). Natomiast psy to bym POWYSTRZELIWAŁA!A moze ich właścicieli???
            • czajkax2 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 22:05
              tygrysiaczek2 napisała:
              Natomiast psy to bym POWYSTRZELIWAŁA!A moze ich właścicieli??
              > ?
              To napisz mi proszę, gdzie ma się załatwiać piesek?? Czytam że na osiedlowym
              trawniku nie powinien. To napisz mi fdzie,skoro naokoło same osiedla i
              osiedlowe trawniki. Krytykować łatwo, gorzej niestety z jakimś rozwiązaniem.
              • nanuk24 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 05:03
                Piesek oczywiscie, moze walnac kupe na trawie, ale powinno sie sprzatnac!
                Wystarczy do tego zwykla jednorazowa reklamowka.
                Na szczescie mieszkam w kraju, gdzie nie sprzatniecie po pupilu grozi wysokim
                mandatem. Trzy mandaty = sprawa w sadzie, a tym samym wysokim kolegium.
                Dosc niedawno bylam zmuszona wezwac policje do jednego delikwenta.
                Oczywiscie najpierw delikatnie zwrocilam mu uwage, zeby nie wysadzal psa pod
                moim oknem. Ow pan zaczal szczuc swojego psa na mnie, co wyprowadzilo mnie z
                rownowagi. Pan zanotowany jest juz w kartotece policyjnej.
                Sorry, ale dla mnie nie ma wytlumaczenia, ze pies nie ma gdzie sie zalatwiac. To
                juz mnie akurat nie obchodzi. Twoj pies - ty sprzatasz. Nie chcesz sprzatnac -
                to niech zalatwia sie na dywan u ciebie w domu.

                Polaka - za granica - nie da sie nie zauwazyc, zwlaszcza, kiedy wychodzi z psem
                na spacer.
                Smutne.
                • tygrysiaczek2 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 11:12
                  Popieram w 100% Cie nanuk
              • tygrysiaczek2 Re: do czajki 19.04.05, 11:11
                nie gorzej z rozwiązaniem!!!Jest droga Pani ustawa, której właściciele psów nie
                szanują!!! Bo nie jest respektowane to wszystko. Sa specjalne torebki i
                właściciel psa ma obowiazek posprzzątać po swoim psie!!!!!!!!Ja bym takie
                mandaty dopieprzyła, żeby mało który pozwolił sobie na pieska. A co do podatku
                od psa to nie powinien on być 45 zł rocznie, ale 500 zł minimum i za te
                pieniazki wynajęłoby sie kogoś do sprzątania, jak właściciel ni e moze tego
                zrobić!!!!!
                • kubusala Re: do czajki 19.04.05, 12:06
                  tygrysiaczek2 napisała:

                  > nie gorzej z rozwiązaniem!!!Jest droga Pani ustawa, której właściciele psów
                  nie
                  >
                  > szanują!!! Bo nie jest respektowane to wszystko. Sa specjalne torebki i
                  > właściciel psa ma obowiazek posprzzątać po swoim psie!!!!!!!!Ja bym takie
                  > mandaty dopieprzyła, żeby mało który pozwolił sobie na pieska. A co do
                  podatku
                  > od psa to nie powinien on być 45 zł rocznie, ale 500 zł minimum i za te
                  > pieniazki wynajęłoby sie kogoś do sprzątania, jak właściciel ni e moze tego
                  > zrobić!!!!!


                  Tygrysiaczek, po co te wykrzykniki? Juz drugi Twój wątek, w którym to
                  zauważyłam. Po co krzyczysz, nie wystarczą mądre argumenty? Poczytaj sobie
                  zasady etyki na forum.
                  • tygrysiaczek2 Re: do czajki 19.04.05, 20:11
                    za wykrzykniki przepraszam
        • ursgmo Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 22:05
          Mnie też psy robiące wszędzie denerwują , szczególnie po zimie kiedy wszystko
          wyłazi i zaczyna sie smród. Dlatego uważam że psów w blokach nie powinno się
          trzymac wogóle , bo jak ktoś ma przyjemność wąchać i wdeptywać w gxxxx we
          własnym ogródku to proszę bardzo.
          A to że istnieje konieczność wysadzania dzieci pod krzakiem to jest też na
          pewno problem braku toalet . Nawet w centrum Warszawu uświadczenie toalety (
          szczególnie czystej )w każdym miejscu publicznym to rzadkość .
          Ostatnio byłam z córką w Mc Donaldzie w DT , wstęp do kibelka ......za
          paragonem , gdybym nie miała to co dziecku by pozostało ? trawnik w centrum
          miasta ?
          • hanka_79 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 22:27
            Na szczęście zawsze udaje nam się dolecieć do domciu z sikaniem, gdyby jednak
            była podbramkowa sytuacja, to pewnie bym szukała krzaczków, ale z całą
            pewnością NIE NAGMINNIE!!! Do sikania służą toalety, zwłaszcza jeśli chodzi o
            miejsca publiczne (park, plac zabaw itp), bo niedługo te miejsca będą wyglądały
            jak parkingi przy lasach gdzie mają zwyczaj zatrzymywać się autobusy. Jest
            toaleta, a wszyscy i tak biegną w krzaczki!

            Co do psów- popieram, że nie powinny się załatwiać na trawnikach. Jeśli ktoś
            mieszkający w bloku decyduje się na psiaka, musi sobie zdawać sprawę
            z "niedogodności" takich jak np wyprowadzanie. Dla mnie koszmarem jest
            przejście po trawie pod blokiem, a jednocześnie jest to świetne miejsce do
            zabawy dla dzieci. Swoją drogą przy każdym bloku powinien stać kosz na psią
            kupę wtedy bez zastanowienia byłabym za karaniem właścicieli, którzy nie
            sprzątają po pupilach!!
            • czajkax2 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 22:42
              hanka_79 napisała:

              Swoją drogą przy każdym bloku powinien stać kosz na psią
              > kupę wtedy bez zastanowienia byłabym za karaniem właścicieli, którzy nie
              > sprzątają po pupilach!!


              Ah gdyby były takie koszesmile Wtedy i ja bym pilnowala coby nikt nie zasmiecal
              trawnikasmile
              • goelka Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 22:46
                Dla włąścicieli psów ktoś wymyślił torebki i sprzęt do zbierania odchodów. W
                innych krajach jakoś się sprawdza a u nas właściciel poproszony o posprzątanie
                po swoim pupilu obraża się i odchodzi. A czy to tak trudno zakupić łopatkę i
                torebki?
                animalia.pl/produkt.php?kat=157&id=2355
                animalia.pl/produkt.php?kat=157&id=2354
                • breneka Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 22:11
                  Mam ten sprzet i uzywam dla swojego psa. Jest REWELACYJNY. Naprawde maly,
                  kieszonkowy antyprzypal. Bo dla mnie przypalem by bylo patrzec jak moj pies sie
                  lamie, ludzie patrza a ja sobie radosnie odchodze. Rozumiem, ze dzieci czasem
                  nie doniosa kupy czy siku do domu. Rozne sa wypadki i rozne rzeczy czlowieka
                  lapia, nawet doroslego. Taka lapka na kupe razem z torebka mogla by posluzyc i
                  mamie, ktorej glupio jest, ze wysadza dziecko pod krzaczek. A czasem inaczej
                  sie nie da. Ja bym w kazdym badz razie nie dopuscila, zeby moje dziecko
                  narznelo w majtki i zeby czulo sie z tego powodu zazenowane albo w brudnej
                  bieliznie i ubraniu, smierdzace szlo do domu. Wolalabym wysadzic pod krzaczkiem
                  i posprzatac, a ze lapka do psiej kupy. Kupa to kupa, jak to ktos slusznie
                  zauwazyl. Nie ma co dramatow robic, tylko posprzatac i po sprawie.
    • ethomas Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 18.04.05, 22:40
      Wszystko pięknie tyle, że ja mam jedyne okoliczne "krzaczki" pod kuchennym i
      jadalnianym oknem... dzieci nie dzieci... nie życzę sobie tego pod oknem. Dla
      mnie to brak kultury i już.
    • luccio1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 00:02
      Opisane rzeczy znikną same, gdy tylko matka z dziećmi będzie mogła skorzystać z
      toalety w pierwszej restauracji, kawiarni etc. jaką napotka po drodze lub
      będzie mieć w sąsiedztwie. Może będzie potrzebna zmiana jeszcze jednego
      pokolenia, a może nawet wystarczy i krótszy czas?
      Korzenie zjawiska sięgają początków komuny i dadzą się - jeśli idzie o duże
      miasta - wyprowadzić z dwu źródeł: ciasnoty mieszkaniowej i sytuacji
      zaopatrzeniowej. Ciasnota mieszkaniowa (w skrajnym przypadku kołchoz: ile pokoi
      tyle rodzin) wypędzała matki z dziećmi (babcie z wnukami... i wiele innych
      możliwych układów) na długie godziny do parków - zazwyczaj wychodziło się tam
      wczesnym popołudniem i zostawało aż do ciemna, gdy tylko pogoda pozwalała,
      biorąc z sobą podwieczorek. Toalety na miejscu zwykle nie było, albo w stanie
      takim, że cofało od wejścia. Sytuacja zaopatrzeniowa wymagała odbywania długich
      rund po sklepach, trwających godzinami - na przemian stanie i marsz; matki
      brały dzieci ze sobą jeśli nie z innego powodu, to dlatego, że a nuż uda się
      zrobić wrażenie, wzbudzić współczucie - i przeskoczyć kolejkę. Co miała zrobić
      w nagłej potrzebie, dzieci i własnej, matka pchająca wózek z najmłodszym i
      ciągnąca dodatkowo dwoje starszych za ręce? Tempa przyspieszyć nie mogła, na
      szukanie nie istniejącej toalety nie miała sił ani swobody ruchów - zostawało
      zatrzymać się np. obok nieczynnego kiosku, pójść do kąta najpierw po kolei z
      dziećmi, a potem samej podnieść spódnicę. Sytuacja powtarzana przytępiała
      poczucie skrępowania i zawstydzenia (pójść do lokalu z tym problemem oznaczało
      w tamtych czasach narażenie się na inne upokorzenie: pokazanie palcem drzwi z
      powrotem na ulicę).
      Tłumaczyłem w innym poście, że nawet dziś nie miałbym pretensji do matki z
      gromadką dzieci, jeśli załatwi się na skwerku czy nawet na ulicy - nie może
      gnać do domu z obłędem w oczach, słabo kontaktując, co się dzieje wokół, gdy
      sygnały alarmowe własnego organizmu zagłuszają skutecznie bodźce i sygnały
      ostrzegawcze ze świata zewnętrznego. Nigdy też nie kazałbym jej np. odpuścić
      wypicie herbaty przed wyjściem na spacer w chłodny dzień, bo nie będzie gdzie
      się wysiusiać - tą drogą można np. skutecznie przyspieszyć wzrost kamieni
      nerkowych. Ze wszystkiego, o czym była mowa, mogę mieć pretensje tylko o to, że
      mamy nie zwróciły uwagi dzieciom, że nie chodzi się z potrzebą pod pomnik.
      Jeszcze 30-20 lat temu można było widzieć starsze panie kucające na skwerku
      obok kościoła - tuż po Mszy. Dziś tego już nie ma. Postęp więc jest - i będzie.
      • nanuk24 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 05:14
        luccio1 napisał:

        > Opisane rzeczy znikną same, gdy tylko matka z dziećmi będzie mogła skorzystać z
        >
        > toalety w pierwszej restauracji, kawiarni etc. jaką napotka po drodze lub
        > będzie mieć w sąsiedztwie. Może będzie potrzebna zmiana jeszcze jednego
        > pokolenia, a może nawet wystarczy i krótszy czas?
        >



        Zgadzam sie. W bardziej cywilizowanych krajach Europy jak i Ameryki Polnocnej,
        czlowiek, za potrzeba ma prawo wejsc do kazdej restauracji/baru/sklepu/muzeum.
        Nie bedac klientem danego obiektu:-0 i nikt nie ma prawa go przegonic.
        A siusianie pod murkiem czy w krzaczki grozi mandatem.
        • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 08:41
          W tym parku, gdzie chlopak sie zalatwil jest publiczna toaleta, oddalona o
          jakies 100 m.

          W bardziej cywilizowanych krajach Europy jak i Ameryki Polnocnej,
          > czlowiek, za potrzeba ma prawo wejsc do kazdej restauracji/baru/sklepu/muzeum

          To jest super rozwiazanie, jednak z drugiej strony ja rozumiem wlascicieli
          takich lokali- ludzie potrafia niesamowicie toalety publiczne zapaskudzac,
          niestety.I dla takiego restauratora to dodatkowy koszt i obowiazek- sprzatac po
          chamach i brudasach, no i zuzycie wody, papieru wzrasta.Jesli zrobi tak klient
          to trudno, w koncu restaurator na nim zarobił, w innym przypadku nie ma sie z
          takiego delikwenta nic prócz dodatkowego kosztu.Moze jakies dotacje na ten cel
          od miasta rozwiazalyby taki problem.


          • luccio1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 21:26
            >ludzie potrafia niesamowicie toalety publiczne zapaskudzac,
            > niestety.I dla takiego restauratora to dodatkowy koszt i obowiazek- sprzatac
            >po chamach i brudasach, no i zuzycie wody, papieru wzrasta.Jesli zrobi tak
            >klient to trudno, w koncu restaurator na nim zarobił, w innym przypadku nie ma
            >sie z takiego delikwenta nic prócz dodatkowego kosztu.
            W krajach tzw. "normalnych" (tj. z historią mniej pokręconą niż nasza) jest to
            inwestycja w przyszłego potencjalnego klienta: człowiek dziś skorzystał u mnie
            z toalety, zatem zapamięta mój lokal na przyszłość i za jakiś czas przyjdzie do
            mnie zjeść i wypić.
          • edytkus Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 21.04.05, 05:07
            lola211 napisała:

            > >
            > To jest super rozwiazanie, jednak z drugiej strony ja rozumiem wlascicieli
            > takich lokali- ludzie potrafia niesamowicie toalety publiczne zapaskudzac,
            > niestety.

            a fuj, ale obrzydliwy watek wink nie dosc ze ludzie w toaletach paskudza to i pod krzaczkami tez?! Kurcze
            Polska w g..... tonie ale grunt ze Polki gustownie ubrane sa i jezykow szybko sie ucza (dla
            niewtajemniczonych to aluzja do innych watkow) surprised Sorry ale nie moglam sie powstrzymac.
    • twinmama76 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 09:00
      Toleruje wysadzanie pod krzaczkiem jesli chodzi o dziecko 2-3 letnie, które
      dopiero uczy sie kontrolowania zwieraczy. I mówię tutaj o zrobieniu siku, a nie
      kupki, bo ze wstrzymaniem tej grubszej sprawy dziecko łatwiej sobie poradzi.
      Natomiast dzieci powyżej 4 lat powinny moim zdaniem załatwiać się w domu lub
      publicznej toalecie.
    • mamolka1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 11:02
      Hej
      Ja mam troje dzieciaków 8,5 i 2 lata.Mimo że miasto w którym mieszkam nie należy do najmniejszych toaleta publiczna jest JEDNA - w centrum , plac zabaw na który chodzimy ok kilometra od domu. Gdzie jak nie pod krzaczkiem mają się wysikać moje i nie tylko moje dzieci? Jeśli tak jak w normalnych krajach ubikacje byłyby dostępne powszechnie to problem by zniknął. A mój średni to czasami nawet cięższą potrzebę załatwiał pod krzakiem-tylko ja zdając sobie sprawę z tego że coś takiego może się przytrafić zawsze mam ze sobą mokre chusteczki ,papier i jednorazowe reklamówki i po prostu sprzątam za dzieckiem.
      • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 11:23
        Jak pisalam, obecnosc toalety publicznej wbrew temu co piszesz problemu nie
        rozwiaze, bo w "moim" parku takowa jest, a dzieci i tak zalatwiaja sie gdzie
        indziej.Widocznie matkom do glowy nie przyjdzie je tam prowadzac.
        Druga sprawa- sama mam dziecko, chodze z nia na spacery, place zabaw i przez
        6,5 roku nie zdarzylo nam sie, bym musiala wysadzac ja pod krzakiem w celu
        zrobienia kupy.Nie pisze o siusianiu, bo ona akurat siusia bardzo rzadko jak na
        dziecko, wiec problem nas nie dotyczy.
        Byc moze nie robimy z trawnika toalety dlatego, ze wychodzimy na 2-3 godz., nie
        na caly dzien, ale raczej wiekszosc dzieci tyle mniej wiecej na placu
        przebywa.Jesli zalatwiloby sie przed wyjsciem, nie pilo za duzo w trakcie
        zabawy to chyba da rade wytrzymac?
        • wegatka Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 23.04.05, 10:56
          lola211 napisała:

          > Jesli zalatwiloby sie przed wyjsciem, nie pilo za duzo w trakcie
          > zabawy to chyba da rade wytrzymac?


          A co począć z dzieckiem latem w upalny dzień? Czy należy odmówić mu picia, żeby
          przypadkiem nie zachciało mu się siusiu?
    • 18lipcowa Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 12:11
      Strasznie mnie wkurza jak mamusie wysadzają dzieci gdzieś na trawniki czy pod
      drzewkiem. Ale przechodzi mi gdy mój pies robi kupę do piaskownicy.
      • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 12:22
        To mozesz sobie reke podac z taka mamusia, gratuluje.
        • 18lipcowa Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 12:24
          lola211 napisała:

          > To mozesz sobie reke podac z taka mamusia, gratuluje.

          Żartowałam. Sprzątam po swoim psie. Nie jest to straszne, tym bardziej że jest
          to malutki piesek i robi małe kupy.Nie wiem czy odważyłabym się sprzątać po
          owczarku no ale...
          Żartowalam bo sprzatam po swoim psie i tym bardziej drażnią mnie osoby sikające
          na dworzu i dorosli i dzieci...
          • kalina_p A siki psa? 19.04.05, 12:41
            heheh...ale SIKÓW psa nie sprzatasz, tylko kupy...
            Byla tu kiedys goraca dyskusja dot. psich kup, koszy na te kupy, torebek itd...
            • 18lipcowa Re: A siki psa? 19.04.05, 12:45
              kalina_p napisała:

              > heheh...ale SIKÓW psa nie sprzatasz, tylko kupy...
              > Byla tu kiedys goraca dyskusja dot. psich kup, koszy na te kupy, torebek
              itd...


              No sików nie da się sprzątnąć. A mamy siki sprzątają? A kupy? NIE.
              • kalina_p Re: A siki psa? 19.04.05, 12:50
                Ale watek jest o sikaniu...sików nie sprzataja mamy i właścicile psów tez nie.
                Więc 1:1
                • 18lipcowa Re: A siki psa? 19.04.05, 13:02
                  kalina_p napisała:

                  > Ale watek jest o sikaniu...sików nie sprzataja mamy i właścicile psów tez nie.
                  > Więc 1:1

                  Aa przepraszam. Za bardzo wgłębiłam się w temat kup. wink)))))
          • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 20:19
            Ja miedzy innymi z tego powodu(kupy) waham sie wziac psa.Mialam nieraz okazje
            (tesciowa ma yorka- suczke, ktora co jakis czas sie szczeni), ale nie chce
            dolaczyc do grona wlascicieli, ktorych psy zostawiaja takie pamiatki wszedzie,
            a nie wiem czy dalabym rade posprzatac(mam zaraz odruch wymiotny), chyba ze
            jakies specjalne lopatki by byly jednorazowe.A psiaki bardzo lubie.
    • aleksandrynka Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 12:44
      właśnie wczoraj widziałam, jak dziewczynka została wysadzona przez mamę pod
      krzaczkiem. Obie były w gościach u znajomej, która mieszka na parterze, 7
      metrów od tego krzaczka. Mała miała ze 3 lata, więc na pewno by zdążyła. I to
      mnie zadziwiło bardzo. Ale jak dziecko nie dobiegnie do domu, to oczywiście,
      trudno, zdarza się. W innych sytuacjach to przesada...
      • tygrysiaczek2 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 19:48
        A co ma zrobić osoba, która ma dajmy na przykład chore nerki???? Nasikać do
        gaci?
        • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 20:25
          Moze w pampersa? Ktos , kto ma taki problem musi jakos inaczej to rozwiazac,
          niz sikac po krzakach.Jak mialam przeziebiony pecherz to nie przyszlo mi do
          glowy po parku lazic, bo wiedzialam, ze klopot bedzie.
          Ale niech mu bedzie, chory jak musi, niech sika, reszta, ta zdrowa niech sie
          powstrzyma.Od razu ubedzie 90% wydalin.
          • luccio1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 20.04.05, 21:48
            > Moze w pampersa? Ktos , kto ma taki problem musi jakos inaczej to rozwiazac,
            > niz sikac po krzakach.
            Chodzenie z mokrym i stopniowo stygnącym kompresem na nerkach nie jest żadnym
            rozwiązaniem. Nie wychodzenie z domu również nie jest rozwiązaniem. Jak długo
            nie mamy toalet ogólnodostępnych o wyciągnięcie ręki, jedynym wyjściem jest
            udawać, że się pewnych rzeczy nie widzi. Czy potępiłabyś starszą panią
            kuśtykającą o lasce, czy nawet młodą dziewczynę, idącą z wyraźną trudnością i
            asekurującą się kulą, jeśli zatrzyma się pod drzewem i podniesie spódnicę?
            • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 20.04.05, 22:04
              Watek nie jest o osobach chorych, zniedoleznialych, tylko o dzieciach i
              dorosłych, ktorzy mogliby zalatwiac sie w miejscach do tego przeznaczonych, a
              tego nie robia.
      • luccio1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 20.04.05, 21:39
        > właśnie wczoraj widziałam, jak dziewczynka została wysadzona przez mamę pod
        > krzaczkiem. Obie były w gościach u znajomej, która mieszka na parterze, 7
        > metrów od tego krzaczka. Mała miała ze 3 lata, więc na pewno by zdążyła. I to
        > mnie zadziwiło bardzo.
        Nie powinno. Mama chciała zapewne uniknąć wchodzenia do nie swojej łazienki w
        sprawie, którą uznała za błahą. Wej ście do cudzej łazienki oznacza przecież
        wtargnięcie "z butami" w intymność kogoś innego - można widzieć np. czyjąś
        suszącą się na sznurku bieliznę, czyjeś kosmetyki na półeczce pod lustrem...
        Większość polskich domów nie ma na razie osobnej łazienki czy choćby WC dla
        gości.
        • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 20.04.05, 22:02
          Serio piszesz? Ja nie mam zadnych obiekcji ani przez korzystaniem z toalety
          gospodarza ani z mojej przez gosci.Widok kosmetykow jest tak intymny, ze lepiej
          pod krzakiem sie zalatwiac? Przyznam sie, ze pierwszy raz o czyms takim słysze.
          • luccio1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 22.04.05, 20:57
            lola211 napisała:

            > Serio piszesz? Ja nie mam zadnych obiekcji ani przez korzystaniem z toalety
            > gospodarza ani z mojej przez gosci.Widok kosmetykow jest tak intymny, ze
            > lepiej pod krzakiem sie zalatwiac? Przyznam sie, ze pierwszy raz o czyms
            > takim słysze.
            Serio. Jeszcze pokolenie przed nami byli ludzie, dla których wspomniana rzecz:
            wejście na "zaplecze" domu, gdzie było się tylko chwilowym gościem, wychodzącym
            po kilku godzinach, stanowiła problem. Moja Mama, ilekroć była u kogoś na
            imprezie typu imieniny, z zasady nie korzystała z toalety w miejscu, w którym
            gościła - załatwiała się na ulicy wkrótce po wyjściu z przyjęcia, podczas drogi
            powrotnej do domu (zwykle był to już bardzo późny wieczór albo noc). Kiedy ja
            się wybierałem do toalety gospodarzy, strofowała mnie półżartem, że "koniecznie
            muszę wszystko zwiedzać".

        • aleksandrynka Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 21.04.05, 12:41
          w tych mieszkaniach są osobne łazienka i wc smile
    • cubus1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 19.04.05, 21:48
      Z jednej strony razi,bardzo.
      Ale z drugiej sama mam dziecko ktoremu niebawem nie bede zakladac pieluchy na
      spacerek i nie bedzie innego wyjscia.
      Mysle ze wazna jest dyskrecja,nie zawsze mozliwa -szczegolnie przy tak malym
      dziecku.
      A juz zupelnie z 3 strony - psy zalatwiaja sie wszedzie i ja osobiscie nie
      spotkalam wlasciciela ktory prowadzilby psa w dyskretne miejsce.A juz marzeniem
      jest sprzatanie po psie...
      O matko,od razu przypomnial mi sie tom Mateuszka gdzie Mateuszek ze swoim
      bratem przygotowywali sie na posiadanie psa...fuuuu...okropny rozdzial....kto
      czytal ten wie o czym mowie sad(((
    • ligia76 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 20.04.05, 18:03
      Mało rzeczy mnie denerwuje i dziwi. Uodporniłam sie już na "świrowanie".

      Przyznaję sie bez bicia, mój młodzy syn (jutro 3 urodzinki) parę razy korzystał
      z krzaczków, zawsze w sporej odległości od placu zabaw.
      W grubszej sprawie, biegiem do domu.
      Wpadek nie było smile.

      Pozdrowienia
      Ligia
    • evee1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 21.04.05, 09:05
      Jest toaleta publiczna - korzystamy z toalety. Z tym, ze ta toaleta publiczna
      (a zyjemy w "cywilizowanym" kraju) czsami jest pol godziny drogi od nas smile).
      Ja tam jestem wytrzymala i napewno doniose swoje do domu i w moim przypadku
      siusianie w praku nie wchodzi w gre (no chyba, ze w takim typu las i kupa
      drzew). Ale jak jestesmy w zwyklym parku i dziecko juz naprawde nie moze - tym
      bardziej, ze dzieci na ogol nie informuja zawczasu, tylko w ostatniej chwili -
      to uwazam, ze nic strasznego sie nie stanie jak sie wysiusia pod krzaczkiem w
      ustronnym miejscu.
      Co innego sikanie pod blokiem, do ktorego mozna w dwie minuty dojsc. To jest
      moim zdaniem lenistwo i brak kultury.
      Z synem (i czyms powazniejszym) kiedys lecielismy pedem do domu i powaznie
      zastanawialam sie nad zapukaniem do jakiegos obcego domu smile), bo wygladalo, ze
      moze nie zdazymy do wlasnego na czas smile).
    • robszym Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 21.04.05, 10:33
      No, prawie wszystkie z was jednym głosem, że siusiać pod krzaczkiem nie należy
      i ja się z tym też zgadzam. tylko się nie stosuję, do domku nigdy z 2 latkiem
      bym nie zdążyła z placyku, a poza tym mam w wózku jeszcze drugie dziecko. I
      wystarczający stres, jak z tym starszym pędzę pod drzewko, to czy ten młodszy w
      tym czasie jak straci nas z oczu nie będzie wrzeszczał, a z wózkiem pod
      krzaczek na naszym placyku nie dojadę, bo jest dla kół zbyt grząsko.
      I w nosie mam ewentualne uwagi, że tak się nie robi, tak nie należy. Jak
      dojdziemy do odpowiedniego wieku wtedy tak, jak najbardziej, ale to jeszcze nie
      sprawa na dziś...
      • polnadroga Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 21.04.05, 13:47
        Robszym skoro twój dwulatek jeszcze nie doszedł do odpowiedniego wieku żeby zdążyć za potrzebą do domu to mu pampersy zakładaj.

        Smród na całe osiedle. W gó..e utoniemy przy takich zachowaniach rodem z jaskini.
        • marcelino1 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 21.04.05, 13:59
          polnadroga napisała:

          > Robszym skoro twój dwulatek jeszcze nie doszedł do odpowiedniego wieku żeby
          zdą
          > żyć za potrzebą do domu to mu pampersy zakładaj.
          >
          > Smród na całe osiedle. W gó..e utoniemy przy takich zachowaniach rodem z
          jaskin
          > i.

          Takie małe dziecko przypomina sobie, że chce siusiu dosłownie na "ostatnią
          chwilę". Jak taka mama, jeszcze z drugim maluchem w wózku, ma dojść do domu? A
          przecież taki 2 -latek musi się uczyć chodzić bez Pampersa.
          Ja myślę, że są krzaki i krzaki. Co innego krzaki posadzone wokół placu do
          ozdoby, a co innego jakieś krzaczyska gdzieś daleko na uboczu, które można
          wykorzystać.
        • robszym Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 21.04.05, 15:24
          To nie jest takie bezpośrednie przełożenie jak myślisz, bo mój maluch nie zrobi
          już siusiu do pampersa, nawet jak mu założę, to będzie płakał, że chce siusiu
          (przerabiałam to w podróży, zresztą w nocy, mimo założonego pampersa budzi się
          i idzie do łazienki)
          Wydaje mi się, że tragizujesz, nie utoniemy w g. tak szybko a jeśli już to
          prędzej w psim aniżeli naszych dzieci(vide akcja GW w Stołecznej "odkupmy
          chodniki")
          • wegatka Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 23.04.05, 11:24
            Ja raczej nie korzystam z placu zabaw pod moim blokiem, z powodu bandy wyrosków
            grających od rana do nocy w piłkę. Zmuszona jestem chodzić w miejsca oddalone
            średnio jakieś 300 - 500m od domu. Nie uświadczy się tam niestety toalety.
            Przed wyjściem z domu zawsze przypominam dzieciom o skorzystaniu z ubikacji ale
            pomimo tego czasem dziecko w trakcie zabawy zawoła siusiu i nie mam wtedy
            najmniejszej szansy na doniesienie "kłopotu" do domu, więc dzieci korzystają
            (sporadycznie, a jednak) z krzaczków ale jak najbardziej oddalonych od miejsca
            zabawy. Grubszą sprawę, choć by niewiem co się działo, zawsze załatwiają w domu,
            bo nie potrafią inaczej.

            Ja nie robiłabym z sikania pod krzaczkiem (oczywiście jeśli robi to dziecko)
            wielkiej tragedii bo każdemu dziecku zdarza się taka sytuacja raz na kilka dni
            czy nawet tygodni, natomiast pieskom zdarza się to codziennie, po kila razy i
            jest to powszechnie akceptowane. Jeśli Polsce przyjdzie kiedyś tonąć w odchodach
            to zapewne w psich, a nie ludzkich - tych drugich jakoś wszędzie nie widuję.
    • adalbertus1823 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 15:38
      Trudno wymagac aby dzieci, wstrzymywaly swe potrzeby naturalne.
      Idealnym wyjsciem byloby postawienie na placu zabaw przenosnych plastikowych
      toalet. Korzystac z nich moglyby zarowno dzieci jak i osoby starsze.
      Toalety takie sa bardzo popularne w USA.I tanie, ustawia sie je na placu, co
      pare dni pompuje sie zawartosc do cysterny i po zabawie.
      • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 16:24
        Dlugo by raczej nie postały, znajac zwyczaje tutejszych wandali, ktorzy tylko
        szukaja okazji, by skopac, pomazac, podpalic.
        • yenna_m Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 16:32
          No to dbac trzeba, pilnowac, dzwonic w razie obserwowania aktow wandalizmu na
          policje.
          To chyba nie jest trudne?
          • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 16:56
            To zart?
            Mam niedaleko park, na srodku plac zabaw.W dzien jest spokoj, wieczorami zas i
            w nocy przesiaduja tam rózne indywidua, co da sie czasem usłyszec.Nie wyobrazam
            sobie siedziec w nocy w ciemnym parku i pilnowac tojtojki.
            • yenna_m Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 17:23
              lola, ale to, że wandale zniszcza to zaden argument.
              wandali spotyka sie na calym swiecie
              dopoki kazda inwestycja nie będzie na wejsciu zbywana: to sie nie da, ludzie
              zniszczą, to przeciez nie bedziemy mieli mozliwosci sprawdzic, czy ludzie
              jednak ucza sie nie niszczyc tych rzeczy. Poza tym jako matka tez mam wplyw na
              postawy mlodych ludzi i na nauczenie ich szacunku do wspolnego dobra, wlasnie
              uczulając swoje dzieci na takie sprawy. I bacząc przy okazji (np pobytu w
              piaskownicy) czy te rzeczy nie są niszczone przez dzieci.

              To, co slyzy do uzywania niszczy się. Nie kazda lawka od razu jest demolowana.
              Są takie, ktore stoją latami. Nie kazdy plac zabaw od razu popada w riune.
              Mysle, ze nawet pijaczek docenilby toy-toya. Mysle, ze mlodziez, rowniez ta
              zabawowa. Nie musimy widziec w drugim czlowieku od razu bestii z glodem
              niszczenia w oczach, prawda?
              • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 01.06.05, 08:47
                Nie musimy widziec w drugim czlowieku od razu bestii z glodem
                > niszczenia w oczach, prawda?

                Rzeczywistosc jest taka a nie inna- gnojki niszcza co sie da, po niektorych
                ten glod wandalizmu widac od razu.Takie mamy spoleczenstwo, niestety.
                I jak pisalam- w moim parku jest toaleta, a mimo to widuje dzieci zalatwiajace
                sie w krzakach, takze te starsze.One sie juz po prostu nauczyly, ze pod
                krzakiem mozna i nie widza potrzeby korzystania z toalety.
                • yenna_m Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 01.06.05, 15:38
                  lola, ale to, ze "gnojki niszczą co sie da" nie znaczy, żeby nie budować -
                  nowych placow zabaw czy toalet. Inaczej mozna byloby sobie odpuscic stawianie
                  czegkolowiek dla ludzi, z obawy przed wandalizmem.

                  Mysle, ze powinnismy sobie wyrobic nawyk pilnowania, dbania o wspolne dobro.
                  Nikt nie kaze od razu zadzierac z wielgachnym "gnojkiem", ale przeciez mozna
                  dyskretnie zadzwonic do strazy miejskiej czy na policje i zglosic akt
                  wandalizmu (jesli sie jest jego swiadkiem).

                  Dodam, że wiekszosc placow zabaw, na ktore chodzimy, jest w dobrym stanie.
                  No i wiadomo - na skutek uzywania wsyzstko sie kiedys psuje. Usterka nie musi
                  byc koniecznie wina tych "gnojkow".
      • yenna_m Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 16:30
        dokladnie
        ustawienie toalet typu toy-toy rozwazaloby problem.

        Sorry, ja moze mieszkam dosc blisko placu zabaw, na ktory wychodzę. Ale powrot
        i kolejne wyjscie na spcewr w dwojka malych dzieci idących za rączkę to juz
        wyprawa na 30 minut. I po kolejnych 30 minutach kolejny powrot na 30 minut do
        domu?

        Nie, to nie dla mnie.
        Dlaczego nikt nie postawi przy naszej piaskownicy toy-toya?
        PRzeciez problem by sie sam rozwiazal.

        Acha, powrot do domu na siku nie zagrawantuje mi jednak, że dziecko bedzie
        wracac do domu bez placzu, że nie wytrzyma, ze je brzuszek boli od
        wsztrzymywania siusiu. I ze sie w drodze nie zsika. Do majtek i na chodnik czy
        trawę, po ktorej ludzie chodzą.

        Przesada w kazdą stronę nie jest zdrowa.
        Mysle, ze dzieciom mimo wszystko wiecej wypada niz doroslym.
        Dlatego, że nie potrafią jeszcze tak dobrze kontrolowac wlasnego ciala.

        A pomysl z niepojeniem dziecka, zeby dluzej wytrzymalo na placu zabaw, uwazam
        za co najmniej znecanie sie nad dzieckiem. Nie wyobrazam sobie, jak mozna
        spragnionemu czlowiekowi nie dac pic. A juz spragnionemu dziecku tym bardziej.

        Rozumiem - chodzi o spragnione CUDZE wink dziecko wink
        To chyba troche zmienia spojrzenie na sprawe? Tak? wink
        • lola211 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 17:00
          Moze jestem rygorystyczna poprzez fakt, ze przez prawie 7 lat nie zdarzylo mi
          sie ani razu, bym dziecko musiala wysadzac pod krzakiem.Wystarczy, ze zalatwila
          sie przed wyjsciem i spokojnie wytrzymywala te 2 godz.na placu zabaw, a w
          miedzyczasie zawsze cos tam wypila.
          • yenna_m Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 17:25
            lola, to sa Twooje doswiadczenia.
            Mi sie po prostu nie chce ciagnąć dwojki dzieci na kazde siku do domu. Zbierac
            zabawki, skrzykiwac dzieci i tuptac. Za dlugo trwa, za wiele czasu trace. Wole
            wyjsc z dzieckiem na 5 godzin ciurkiem, niz ciagle latac w te czy wewte.

            A toy-toy na kazdym placu zabaw powinien byc standardem.
            • edytkus Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 17:32
              yenna_m napisała:

              >> A toy-toy na kazdym placu zabaw powinien byc standardem.


              Niesmialo wtrace ze takie cos w USA widzialam na placu... budowy a nie zabaw wink Na placach zabaw
              jesli sa toalety to jak najbardziej wybudowane na stale, z umywalkami, lustrami, suszarkami i papierem
              toaletowym, nawet przewijaki sie zdarzaja. Na noc sa zamykane, place zabaw i parki zreszta tez.
              • yenna_m Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 30.05.05, 22:01
                edytkus, ja o ubikacji przy kazdym placu zabaw nie śmiem marzyc.
                Poki co, mi matce-minimalistce wystarczylby toy-toy wink

                Ale taka toaleta...
                To byloby dopiero szczescie.

                Porownywalna z wygraną w totka wink
                Taka, moim zdaniem, poki co, nierealna na polskim placu zabaw wink
            • marcelino1 do Yenna_m 30.05.05, 17:45
              Zgadzam się z Tobą. Ja też nie wyobrażam sobie aby dodatkowo jeszcze z wózkiem
              i niemowlakiem tarabanić się na czwarte piętro. Idę w krzaczki z 4 latką ale
              wybieram miejsca ustronne położone w oddaleniu od placu zabaw.
              • beata985 krzaczki 30.05.05, 21:50
                a ja jestem bardzo wkurzona.upalne dni-wybralismy sei nad wode,mały
                stawek,piasek,las.Toaleta a jakże -męska,damska.co z tego jak zamknięta-jeden
                dzien ,drugi niestety zmuszona byłam z dzieckiem isc w krzaki ,starsze
                wytrzymało,ale jak mamusi by sie zachciało zmuszonabym była isc do domu co
                niestety zakonczyłoby pobyt nad wodą,tak tez sie wkoncu stałosad
                chyba się tym zainteresuję w ramach akcji społecznej-siusiu do wody ,pod
                krzaczek czy do WC?ciekawe co na to nasze
                władze
                uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
                smile))
                • mruwa9 Re: krzaczki 30.05.05, 22:37
                  BTW osmielam sie przewidywac, ze nawet gdyby przy placach zabaw ustaiono toi
                  toi, to w krotkim czasie ich stan czystosci zdecydowanie zniechecilby mnie do
                  wpuszczania dziecka w jego poblize (vide: toalety przy plazach nad polskim
                  Baltykiem), wiec dalej pozostawalyby krzaczki...
                  A tak przy okazji- ile z oburzonych mam ma w domu psa? Gdzie zalatwia sie wasz
                  ulubieniec? Macie specjalne toalety dla nich? Mnie o wiele bardziej
                  przeszkadzaja psie odchody na trawnikach niz male dziecko sikajace pod
                  krzaczkiem.
                  • yenna_m Re: krzaczki 30.05.05, 22:46
                    dzieci raczej nie są tak zarobaczone jak psy, to fakt.
                  • ola07 Re: krzaczki 30.05.05, 22:50
                    Kilka dni temu byłam świadkiem jak chłopiec około 12-13 letni sikał między
                    samochodami na parkingu pod Carrerfurem,a dokładnie sikał na koło samochodu
                    swoich rodziców.Tatuś nie widział w tym nic niewłaściwego,spokojnie czekał aż
                    synek skończy,przechodzący i gapiący się ludzie też niewiele ich
                    obchodzili.Byłam w szoku.Chamstwo i totalny brak kultury.
                    • aldona_t1 Re: krzaczki 31.05.05, 09:53
                      A ja ostatnio spostrzegłam, jak chłopiec obsikiwał... toaletę. W Gdyni koło
                      plaży jest ładna, zadbana toaleta, a niedaleko plac zabaw. Ale niektore dzieci
                      są tak przyzwyczajone do tego, że na dworze siusiu robi się w krzaczki, że w
                      ogóle nie wpadną na to, że można inaczej. Mamom, niestety, też nie...
    • oniou Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 01.06.05, 04:01
      Male sprostowanie: w cywilizowanym kraju o nazwie USA nie mozna sie zalatwiac w
      kazdej restauracji. W wielu jest wyraznie napisane, ze toalety sa tylko na
      klientow. Ale jest na tyle toalet w innych miejscach, ze zawsze cos sie
      znajdzie. I psie kupy na chodnikach i trawnikach leza nawet w tym raju...
      • zzz12 Re: załatwianie sie "pod krzaczkiem" 01.06.05, 10:29
        ..i w UK, i w Szwecji i w innych krajach tez psie odchody sie widuje nie tak
        rzadko na chodnikach i trawnikach. Jednak mimo wszystko wiekszosc wlascicieli
        psow sprzata te "tropy" (o ile ktos patrzy..), a w przypadku doniesienia na
        niesprzatajacego wlasciciela lub zlapania go na goracym uczynku kary sa
        skutecznie egzekwowane.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka