Dodaj do ulubionych

Czy ja jestem mądra?

25.04.05, 13:10
Tak wiem,że to głupie pytanie, oczywiście,że niesmile))
Ale teraz na poważnie, ostatnio tak sobie czytam te różne wątki i widzę,że
wiele z Was ma totalnie pokręcone życie, sytuację bez wyjścia.
Ja swoje życie układałam według wytyczonego schematu:studia+szukanie
mieszkania+chłopak+2 lata spotykania się+ potem zamieszkaliśmy razem, potem
wzięliśmy ślub, dorabianie się, po paru latach świadomie zdecydowaliśmy się
na dziecko= szczęśliwe zycie męża, zony i dziecka w rodzinie.
No i właśnie zastanawiam się czy to ja jestem taka mądra czy po prostu miałam
takie szczęście. Czy mamy wpływ na nasz los? Z czego wynika to,że pozwalamy
na to,żeby mając małe dziecko znaleźć sie w sytuacji bez wyjścia,że nie ma
sie dokąd iśc,że dziecko jest świadkiem potwornych scen jakie odbywają się w
domu i że ma to ogromny wpływ na jego życie.
Czasami chciałabym cos mądrego napisac Sowie, czy tez innej osobie, której
zycie to pasmo porażek, ale czy ja mam prawo coś mówić, pouczać, radzić?
Obserwuj wątek
    • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:13
      Kubusalo to jest mądrość, rozsądek i odpowiedzialność.
      Przede wszystkim skończone studia a nie dzidzi na studiach bo już zegar tyka,
      potem praca, a nie znowu zakładanie rodziny bez żadnego doświadczenia
      zawodowego, potem chłopak - czyli po studiach a nie związek za gó..arza,
      napewno rozsądny seks, zabezpieczanie się, też mądry wybór. No i dziecko wtedy
      kiedy jest na to czas a nie głupia wpadka.
      Po postach sowy i innych widzę jak można spaprać sobie zycie za młodu i na tym
      właśnie się uczę.
      Jak narazie podążam Twoją drogą, znaczy taką samą.
      • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:15
        A jeśli chodzi o rady, no cóż możesz dawać je teoretycznie, co nie znaczy że są
        gorsze od rad tych doświadczonych.
        • pannajoanna Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:20
          Lipcowa ale to nie jest tak, ze postepujac wg pewnego schematu masz gwarancje
          sukcesu zyciowego a postepujac wg innego - nie.
          Jest mnostwo rodzin, ktore zaczynaly niemalze "na wariata" i sie im udalo a sa i
          tacy, ktorzy mimo stosowania sie do wzoru przepadli.
          Czasami pewne zawirowania w kolejnosci sa b. motywujace do dalszego dzialania i
          koncem koncow wychodza na dobre wink)
          • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:22
            pannajoanna napisała:

            > Lipcowa ale to nie jest tak, ze postepujac wg pewnego schematu masz gwarancje
            > sukcesu zyciowego a postepujac wg innego - nie.
            > Jest mnostwo rodzin, ktore zaczynaly niemalze "na wariata" i sie im udalo a
            sa
            > i
            > tacy, ktorzy mimo stosowania sie do wzoru przepadli.
            > Czasami pewne zawirowania w kolejnosci sa b. motywujace do dalszego dzialania
            i
            > koncem koncow wychodza na dobre wink)


            Zgadzam się, ale zdecydowanie jestem za planowaniem wszystkiego co może w dużej
            mierze wpłynąć na życie.
        • cubus1 No to ja musze byc glupia :((( 25.04.05, 20:43
          Szkoda tak na stare lata sie dowiedziec ze sie jest glupia sad((

          A tak powaznie to nie do konca jest tak jak piszecie.
          U mnie bylo kompletnie inaczej i naprawde mam fajne zycie.
          Wpierw matura,miesiac po niej slub(bylismy ze soba 6 lat),poszlam na studia.
          Na 4 roku urodzilam synka.
          Nieoczekiwanie,nie chcielismy miec dzieci,nawet nie wiecie jak ja niecierpialam
          dzieci smile))
          Czy wiecie ze jak pod wieczor zaczela sie akcja porodowa i chceli mnie zostawic
          w szpitalu to ja powiedzialam ze nie,to nie moze byc to,ja wroce ale po
          poludniu bo jutro rano mam egzamin i pojechalam do domu.Cud ze nie wyladowalam
          na pierwszym slupie...Alez ja bylam porabana...
          I co,skonczylam studia,teraz robie doktorat i koncze drugi kierunek.
          I oczywiscie kocham swojego malca naprawde mocno.
          Fajnie,ze go mamy.Fajnie ze urodzilam go na studiach bo mialam naprawde duzo
          czasu aby z nim byc.Moglam sama go wychowac a nie oddawac pod opieke
          babc,cioc,nianiek.No i mysle ze on ma ze mna i z mezem fajnie,bo ma mlodych i
          troszke porabanych rodzicow.
          Moja Mama,Moja tesciowa urodzily dzieci blizej 30 i same mowia ze One na wiele
          rzeczy nie zdecydowalyby sie i byly powazniejszymi Mamami smile))

          Ja nie potrafilabym sobie ulozyc zycia - tak z gory.
          A powiem wam ze odkad jestesmy we 3 jest naprawde fajnie i mysle ze gdyby
          naprawde sie tak zdarzylo ze nie mielibysmy dzieci to duzo bysmy stracili...
          na przyklad nie poznalabym tak fajnych dziewczyn smile)))

      • andaba Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:20
        To się właśnie nazywa odpowiedzialność. Nie chcę nikogo urazić, ale większość
        kobiet ma problemy na własną prośbę. Nie wierzę, że wszyscy faceci tak się
        maskują przed ślubem, a potem z nich złe wychodzi, bo generalnie facetom lata
        czy się ożenią czy nie, tylko kobiety są ślepe i głuche na wszystko. Albo nie
        zdają sobie do końca sprawy z tego, że miodowy miesiąc nie trwa całe życie.
        Niestety małżeństwo wymaga dostosowania się i szacunku od obydwu stron. Także
        trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że nie samą miłością się żyje, trzeba mieć
        gdzie mieszkać i co jeść, a wiele ludzi uważa - aby tylko ślub wziąć to się
        ułoży. A to z reguły jest dopiero początek.
        • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:26
          andaba napisała:

          > To się właśnie nazywa odpowiedzialność. Nie chcę nikogo urazić, ale większość
          > kobiet ma problemy na własną prośbę. Nie wierzę, że wszyscy faceci tak się
          > maskują przed ślubem, a potem z nich złe wychodzi, bo generalnie facetom lata
          > czy się ożenią czy nie, tylko kobiety są ślepe i głuche na wszystko. Albo nie
          > zdają sobie do końca sprawy z tego, że miodowy miesiąc nie trwa całe życie.
          > Niestety małżeństwo wymaga dostosowania się i szacunku od obydwu stron. Także
          > trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że nie samą miłością się żyje, trzeba mieć
          > gdzie mieszkać i co jeść, a wiele ludzi uważa - aby tylko ślub wziąć to się
          > ułoży. A to z reguły jest dopiero początek.


          Dlatego uważam że ślub w wieku 19-20 lat i małżeństwo często moze okazać się
          pomyłką. Mi też dopiero niedawno zmieniły się priorytety i co by było gdybym
          wyszła za maż i zaszła jak miała 20 lat. Nie chcę wiedzieć.
          A poza tym aby mieć z kimś dziecko trzeba go sprawdzić, bo o ile ślub można
          unieaważnić to dziecko zostaje i widzi i cierpi.
          No a poza tym uważam że kobieta ZANIM zostanie matką i żoną powinna zdobyć na
          tyle wykształcenia i doświadczenia zawodowego by w razie co, gdy mąż odejdzie
          do innej albo małżenstwo nie uda się nie zostać na lodzie, czyli bez
          niczego.Powinna czuć się SAMOWYSTARCZALNA.
          • kubusala Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:40
            18lipcowa napisała:

            > Dlatego uważam że ślub w wieku 19-20 lat i małżeństwo często moze okazać się
            > pomyłką. Mi też dopiero niedawno zmieniły się priorytety i co by było gdybym
            > wyszła za maż i zaszła jak miała 20 lat. Nie chcę wiedzieć.
            > A poza tym aby mieć z kimś dziecko trzeba go sprawdzić, bo o ile ślub można
            > unieaważnić to dziecko zostaje i widzi i cierpi.
            > No a poza tym uważam że kobieta ZANIM zostanie matką i żoną powinna zdobyć na
            > tyle wykształcenia i doświadczenia zawodowego by w razie co, gdy mąż odejdzie
            > do innej albo małżenstwo nie uda się nie zostać na lodzie, czyli bez
            > niczego.Powinna czuć się SAMOWYSTARCZALNA.
            >
            No własnie o to mi chodzi, żeby kobiety były w miare mozliwości samodzielne.
            Wiadomo,że życie weryfikuje czasem nasze plany i nawet w mojej szczęśliwej
            sytuacji może się zdarzyć,że mąż zakocha sie i odejdzie i co wtedy? wtedy
            wyprowadza się, płaci alimenty a ja utrzymuję się z alimetów i swojej pracy.
            Wiele jest sytuacji w których kobieta znosi upokorzenia faceta tylko dlatego,że
            nie jest w stanie sama sobie poradzic finansowo.
            • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:44
              kubusala napisała:

              > 18lipcowa napisała:
              >
              > > Dlatego uważam że ślub w wieku 19-20 lat i małżeństwo często moze okazać
              > się
              > > pomyłką. Mi też dopiero niedawno zmieniły się priorytety i co by było gdy
              > bym
              > > wyszła za maż i zaszła jak miała 20 lat. Nie chcę wiedzieć.
              > > A poza tym aby mieć z kimś dziecko trzeba go sprawdzić, bo o ile ślub moż
              > na
              > > unieaważnić to dziecko zostaje i widzi i cierpi.
              > > No a poza tym uważam że kobieta ZANIM zostanie matką i żoną powinna zdoby
              > ć na
              > > tyle wykształcenia i doświadczenia zawodowego by w razie co, gdy mąż odej
              > dzie
              > > do innej albo małżenstwo nie uda się nie zostać na lodzie, czyli bez
              > > niczego.Powinna czuć się SAMOWYSTARCZALNA.
              > >
              > No własnie o to mi chodzi, żeby kobiety były w miare mozliwości samodzielne.
              > Wiadomo,że życie weryfikuje czasem nasze plany i nawet w mojej szczęśliwej
              > sytuacji może się zdarzyć,że mąż zakocha sie i odejdzie i co wtedy? wtedy
              > wyprowadza się, płaci alimenty a ja utrzymuję się z alimetów i swojej pracy.
              > Wiele jest sytuacji w których kobieta znosi upokorzenia faceta tylko
              dlatego,że
              >
              > nie jest w stanie sama sobie poradzic finansowo.


              I kółko się zamyka bo by kobieta była samowystarczalna musi mieć odpowiednie
              wykształcenie, praktykę zawodową więć KIEDYŚ musi to zdobyć. Same wiemy jak
              cięzko to zrobić koło 40tki.
      • sylwia1122 Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:30
        no to wychodzi na to że jestem głupia smile bo nie miałam uporządkowanego życia ,
        bo wpadłam a nie rozsadnie zaplanowałam dziecko bo się nie dorabiałam , bo
        mojego męża znałam zaledwie pół roku przed ślubem , jedyne co skończyłam studia
        pracuje w tym ssamym zakładzie pracy od 8 lat mam wspaniałą córkę mieszkanie w
        którym napewno przydało by się wymienić dywan lub szafe (ale narazie są większe
        wydatki) kochanego męza na którego moge liczyć zawsze , nie mam problemów z
        dzieckiem z męzem (nie jeździ w delegacjesmile , nie pije alkoholu jest 100%
        abstynentem ) nie układałam sobie życia a jednak ...jestem szczęśliwa
        • andaba Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:32
          sylwia1122 napisała:

          > no to wychodzi na to że jestem głupia smile bo nie miałam uporządkowanego
          życia ,
          > bo wpadłam a nie rozsadnie zaplanowałam dziecko bo się nie dorabiałam , bo
          > mojego męża znałam zaledwie pół roku przed ślubem , jedyne co skończyłam
          studia
          >
          > pracuje w tym ssamym zakładzie pracy od 8 lat mam wspaniałą córkę mieszkanie
          w
          > którym napewno przydało by się wymienić dywan lub szafe (ale narazie są
          większe
          >
          > wydatki) kochanego męza na którego moge liczyć zawsze , nie mam problemów z
          > dzieckiem z męzem (nie jeździ w delegacjesmile , nie pije alkoholu jest 100%
          > abstynentem ) nie układałam sobie życia a jednak ...jestem szczęśliwa


          Masz studia, masz mieszkanie, masz dobrego mężą - co to jest jak nie rozsądne
          ułożenie sobie życia?
    • donatta Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:25
      Uważam, że układanie życia według z góry wyznaczonego schematu to doskonały
      sposób na nabawienie się nerwicy i przeżycie wielu gorzkich rozczarowań. To, że
      Tobie się, Kubusalo, udało to mieszanka szczęścia, przypadku i zapewne szeregu
      cech osobowościowych zarówno Twoich, jak i partnera.

      Z łatwością znajdę 10 osób, które zawaliły całkowicie przedstawiany przez
      Ciebie schemat, a jednak żyją szczęśliwie (ze mną włącznie), kolejne 10, które
      postępując według niego, żałują teraz wielu rzeczy i jeszcze następne 10, które
      plasują się gdzieś pośrodku.

      Już niejeden próbował zznaleźć złoty środek na sukces w małżeństwie, rodzinie,
      i ogólnie życiu. Gdyby receptą był prosty schemat, świat składałby się z samych
      szczęściarzy smile

      • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:30
        donatta napisała:

        > Uważam, że układanie życia według z góry wyznaczonego schematu to doskonały
        > sposób na nabawienie się nerwicy i przeżycie wielu gorzkich rozczarowań. To,
        że
        >
        > Tobie się, Kubusalo, udało to mieszanka szczęścia, przypadku i zapewne
        szeregu
        > cech osobowościowych zarówno Twoich, jak i partnera.
        >
        > Z łatwością znajdę 10 osób, które zawaliły całkowicie przedstawiany przez
        > Ciebie schemat, a jednak żyją szczęśliwie (ze mną włącznie), kolejne 10,
        które
        > postępując według niego, żałują teraz wielu rzeczy i jeszcze następne 10,
        które
        >
        > plasują się gdzieś pośrodku.
        >
        > Już niejeden próbował zznaleźć złoty środek na sukces w małżeństwie,
        rodzinie,
        > i ogólnie życiu. Gdyby receptą był prosty schemat, świat składałby się z
        samych
        >
        > szczęściarzy smile


        No ale o wiele lepiej jest uczyć sie do cięzkich egzaminów bez płaczącego
        dziecka obok, bez myśli za co ja kupię jedzenie i gdzie podziewa się maż?
        Prawda. Jestem zwolenniczką unikania problemów poprzez brak ich stwarzania
        wtedy gdy są niepotrzebne. A schemat - studia- praca- slub- dziecko to mój
        absolutny i jedyny schemat na życie.
    • lila1974 Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:32
      Jak najbardziej, skoro dokonujesz rozsądnych wyborów. Poniekąd jednak dobre
      życie nie jest tylko naszą osobistą zasługą. Ma na nie wpływ również
      nieoczekiwany splot wydarzeń - nie wszystkie będą pomyślne. Niemniej jednak od
      narodzin pracujemy na własne szczęście.
      Wydaje mi się, że sporo jest beztroskich i nieodpowiedzialnych ludzi, którzy są
      sobie winni, ale nie można tego powiedzieć o wszystkich.
      Tak, to dobrze że z głową podeszłaś do swojego dorosłego życia, że nie
      kierowałaś się jedynie impulsami, ale również zdrowym rozsądkiem. Zastanów się
      jednak, czy na Twoje życie nie miał wpływu w dużym stopniu szczęśliwy zbieg
      okoliczności. Czy miałaś szczęśliwy dom? Co z niego wyniosłaś? Czy na swojej
      drodze spotykałaś przyjaznych ludzi?
      Dla mnie najważniejszy był dom rodzinny, to z niego wyniosłam poczucie własnej
      wartości, przekonanie, że sobie poradzę. Nie każdy ma to szczęście. Czasami dom
      rodzinny funduje krzywdę i kompleksy. Jak wtedy ułożyć swoje życie?

      Owszem, mam pretensje do dziewczyn, które ładują się w nieodpowiednie związki,
      dla których liczy się tylko namiętność, które nie dostrzegają wad w swoim
      partnerze (czasami tak ewidentnych) lub, co gorsza, dostrzegają i tłumaczą.
      Grzechów młodości jest bardzo dużo i naprawdę nie wszystkie trzeba popełnić.
      Daleka jestem jednak od zimnej kalkulacji, wtedy też życie raczej nie wygląda
      różowo.
      • kubusala Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:43
        lila1974 napisała:

        > Jak najbardziej, skoro dokonujesz rozsądnych wyborów. Poniekąd jednak dobre
        > życie nie jest tylko naszą osobistą zasługą. Ma na nie wpływ również
        > nieoczekiwany splot wydarzeń - nie wszystkie będą pomyślne. Niemniej jednak
        od
        > narodzin pracujemy na własne szczęście.
        > Wydaje mi się, że sporo jest beztroskich i nieodpowiedzialnych ludzi, którzy

        >
        > sobie winni, ale nie można tego powiedzieć o wszystkich.
        > Tak, to dobrze że z głową podeszłaś do swojego dorosłego życia, że nie
        > kierowałaś się jedynie impulsami, ale również zdrowym rozsądkiem. Zastanów
        się
        > jednak, czy na Twoje życie nie miał wpływu w dużym stopniu szczęśliwy zbieg
        > okoliczności. Czy miałaś szczęśliwy dom? Co z niego wyniosłaś? Czy na swojej
        > drodze spotykałaś przyjaznych ludzi?
        > Dla mnie najważniejszy był dom rodzinny, to z niego wyniosłam poczucie
        własnej
        > wartości, przekonanie, że sobie poradzę. Nie każdy ma to szczęście. Czasami
        dom
        >
        > rodzinny funduje krzywdę i kompleksy. Jak wtedy ułożyć swoje życie?


        No własnie, więc tym bardziej, jesli ktoś wywodzi sie z pokręconego domu i
        miało to negatywny wpływ na Jego zycie to powinien się na błędach nauczyc i
        starać sie swojemu dziecko przekazać inne wartości. Inaczej sytuacja będzie się
        powtarzać z pokolenia na pokolenie.
        >
        > Owszem, mam pretensje do dziewczyn, które ładują się w nieodpowiednie
        związki,
        > dla których liczy się tylko namiętność, które nie dostrzegają wad w swoim
        > partnerze (czasami tak ewidentnych) lub, co gorsza, dostrzegają i tłumaczą.
        > Grzechów młodości jest bardzo dużo i naprawdę nie wszystkie trzeba popełnić.
        > Daleka jestem jednak od zimnej kalkulacji, wtedy też życie raczej nie wygląda
        > różowo.
        >
        • lila1974 Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:20
          kubusala napisała:

          > No własnie, więc tym bardziej, jesli ktoś wywodzi sie z pokręconego domu i
          > miało to negatywny wpływ na Jego zycie to powinien się na błędach nauczyc i
          > starać sie swojemu dziecko przekazać inne wartości. Inaczej sytuacja będzie
          się
          >
          > powtarzać z pokolenia na pokolenie.
          > >

          Wcale nie jest to takie oczywiste. Można mieć skrzywione spojrzenie na świat i
          ludzi. Zresztą ja tu nawet nie wspominałam o rodzinach patologicznych, chodzi
          mi raczej o "normalne" domy, gdzie jednak panowały niezdrowe emocje. Wychodzisz
          z takiego domu i do głowy Ci nie przyjdzie, że jesteś "ułomna".
    • sta_mag Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:34
      Myślę, że to wszystko nie jest takie proste. U mnie sytuacja wygląda podobnie
      jak u Ciebie, tzn. studia, trochę życia na swoim bez zobowiązań, potem mąż, po
      trzech latach chciane i planowane dziecko. Oboje pracujemy, żyjemy na poziomie
      i jesteśmy szczęśliwi. Ale kto wie, co będzie jutro? Mąż traci prace, ja
      zachodzę w nieplanowaną ciąże, bo zawiodły środki anty? Spaprać sobie życie
      można zawsze, często niezależnie od siebie, moje schematy sobie a życie sobie.
      Owszem, wiele rzeczy można wcześniej przewidzieć, zaplanować i na pewno jest
      łatwiej. Moja siostra twierdzi, że każdy ma to na co zasługuje. Nie wiem, może
      i tak, ale na pewno szczęście też się przyda.
    • bea.bea Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:34
      A ja uwazam , ze dobrze mieć jakiś plan i trzymać sie go ,
      bo i tak i tak życie co jakiś czas i zwykle w najmniej oczekiwanym momęcie
      dorzuci swoje wizje.....
      ale jesli ma sie plan i sustematycznie sie go realizuje , łatwiej jest znosić
      przecieności i iść dalej w wyznaczonym kierunku...

      jesnak , jesli chodzi o uczucia i kontakty międzyludzkie , to one nie wpasowują
      się do żadnego planu...a moze sie m,yle, może jeśli równiez w stosunku do męża
      realizuje jakis tam sposób postepowania ( który mu odpowiada i mnie też) to mam
      zapewniony sukces...

      życze ci sukcesów z całego serca...i trzym,aj sie swojego planu...
      ale pamietaj ( jak mówi rybka Dory) jesli chcesz osiągnąc sukces musisz czasem
      zaryzykować ...smile))
      • bea.bea Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:36
        i jeszcze taka swiezynka , wczoraj w nocy w trójce słyszałam , że dużo w naszym
        życiu zalezy od tego jak o sobie i o swoim , zyciu myslimy....
        i w moim mniemaniu jeśli załozyłaś sobie , że realizując plan dążysz do
        szczęścia , to spórz jaka wspaniała pożywkę dostaje twój umysł....
        myslę , że jestes na najlepszej drodze do wszystkiego co najlepsze w życiu smile))
        • 18lipcowa Re: ryzykować...? 25.04.05, 13:39
          No własnie. O ile łatwiej jest ryzykować gdy nie ma sie rodziny. Łatwiej
          prawda. No i większe prawdopodobieństwo powodzenia.
          Ja mogę teraz wszystko, nikt i nic mnie nie trzyma, nie muszę się o nikogo
          martwić, wiem że zawsze sobie poradzę, to też wyniesione z domu. Nikt na mnie
          nie chuchał, mama uczyła samodzielności od małego i teraz są efekty.
          Pewnie rzeczy trzeba kalkulować na zimno, pewne ryzykować. I latwiej jest to
          robić w wieku 20-30 lat niż pozniej, prawda?
          • bea.bea Re: ryzykować...? 25.04.05, 14:32
            to chyba zależy również co rozumiesz przez słowo ryzyko...
            mam rodzine , mam firme i czasem aby coś zropbic musze podejmowac roznego
            rodzaju ryzyko...
            np...zamawiam mareriały za granicą... musze zapłacic z góry, i nie wiem czy
            dostane towar,,,,ale jesli nie podejme tego ryzyka, nie bede miala pracy ...moje
            dziecko badzie glodne smile)))

            no nie wiem...myśle , że w zyciu często podejmuje się ryzyko, zmiana pracy,
            zmiana miejsca zamieszkania, ...nie wiem co jeszcze , ale masz racje , łatwiej
            jest kiedy jest sie samemu smile)
    • natiz Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:41
      Słyszałyście przysłowie: "Człowiek strzela, pan Bóg kule nosi"? Mogę sobie
      planować życie, układać, odmierzać, wyliczać daty i wystarczy jeden elemencik
      wyciągnąć z układanki i wszystko się spieprzy. Mały pstryk - wypadek, nałóg,
      zdrada, śmierć - cokolwiek. Z drugiej strony - nie planując liczymy na łut
      szczęścia. Może facet, z którym "wpadłyśmy" okaże się chamem, a może jednak to
      porządny gość? Można zagłosować jak w audiotele: kto jest za tym, że będzie
      chamem, a kto za tym, że porządny? Moim zdaniem należy wypośrodkować (zresztą
      jak wszystko w życiu). Bądźmy bardziej elastyczne!
    • twinmama76 nie wszystko w życiu da się zaplanować 25.04.05, 13:43
      Ja akurat na studiach nie wpadłam, ale po 4 roku wyszłam za mąż. Na początku
      wynajmowaliśmy, potem mieszkaliśmy u moich rodziców.
      A potem baaardzo odpowiedzialnie poszliśmy do pracy, kupiliśmy mieszkanie
      (takie akurat dla 3 osób) i zaszłam w ciążę.
      A potem ja straciłam pracę, mąż stracił pracę i urodziły się bliźniaki...
      Jednym słowem świat się zawalił. Kredyty, dzieci, zero wpływów do kasy.
      Na szczęście wszystko się jakoś poukładało.

      Trzeba mieć szczęście, żeby nie wpaść, szczęście, żeby mieć dobrą pracę i
      pieniądze na mieszkanie i przede wszystkim trzeba mieć szczęście, żeby spotkać
      odpowiedniego partnera.

      A tym wszystkim, którzy tak łatwo mówią o braku odpowiedzialności czy głupocie
      nawet życzę, aby nigdy nie powinęła im się noga.
    • natiz Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 13:53
      I jeszcze Wam powiem jak ja wybrnęłam z kwestii planować czy nie planować -
      znalazłam sobie ODPOWIEDZIALNEGO faceta. Ja - zakręcona i nieobliczalna (co
      fascynuje mego małżonka), on ostoja, chodząca stabilizacja.Uzupelniamy się
      nawzajem i jak na razie jest super! I tego się trzymam. Czerpię z życia pełną
      piersią i nie myślę co przyniesie jutrzejszy dzień (widzę jak męża to
      stresuje). Liczy się to co teraz. Co mi z tego jak będę wiedziała, że jutro
      kipnę? Najwyżej naszykowałabym jakąś odlotową kieckę do trumny i ... żyła do
      końca. Ale wiem, że ile uczestniczek na forum, tyle koncepcji na życie. Szanuję
      wszystkie.
      • lila1974 Re: Natiz 25.04.05, 14:27
        To ja Twojemu mężowi wspólczuję! hihi
        Jeśli jesteś taka, jak podejrzewam, to on ma przynajmniej raz w tygodniu stan
        przedzawałowy. Mój jest nieco podobny do mnie, a i tak potrafi się martwić.

        Natiz! Jeszcze zapomniałam Ci powiedzieć, że rude włosy!!! też miałam. Obecnie
        mam brązowe i mąż żąda kategorycznie powrotu do przeszłości. Podobno tylko taki
        kolor oddaje mój temperament. I jeszcze ostrzega innych, czego się mogą
        spodziewać (zdanie męża).
        Może coś w tym jest ... big_grin
        • natiz Re: Lila1974 26.04.05, 08:29
          A widzisz - swój swojego wyczuje na odległość! No i te rude włosy.... To nie
          może byc przypadek. A i dzieciątko mam w podobnym wieku do Twojego (to
          młodsze). Życie byłoby takie nudne bez przygód, nie? Pozdrowionka!
    • kalina_p Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:34
      mam ochote napisac długi post ale jak zwyklenie mam czasuwink

      Nie zawsze da sie wszystko zaplanowac ale trzba sie starac, żeby bylo po prostu
      dobrze.
      U mnie bylo bardziej na wariata - decyzja o slubie po miesiacu czy dwóch,
      dziecko w czasie studiów (semestr mi zostałsad)...ale wyszalałam się, mieszkanie
      mamy, mąz ma prace, więc jest ta podstawa, na której można cos budowac.
      Gdybym wczesniej, kiedys zaszla w ciążę, pewnie byłoby źle.

      Ale wierze i wiem, że ludie bardzo wielu złych rzeczy moga uniknąć, działając
      właśnie mądrze a nie impulsywnie. Nie zaczynac "od d... strony", czasem sobie
      czegos odmówić, przmyśleć, odpuścić...
      jestes bardzo mądrawink))
      Choc nie masz może doświadczenia? Takigo, jakie maja kobiety "po przejściach".
      A może w tym właśnie widac mądrośc, że tych przejść uniknęłaś?
    • kingaolsz Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:35
      Kiedys tez mialam plany: studia, praca, mieszkanie, slub, dziecko.... i nic z
      tego nie wyszlo NA SZCZESCIE
      Gdybym trzymala sie tego schematu nie mialabym szansy na ten ogrom szczescia
      jaki mi sie "trafil" ( bo szczescia nie mozna zaplanowac, to albo sie trafia
      albo nie). Zucilam studia, wyjechalam za granice, zakochalam sie,
      zamieszkalismy razem, urodzil sie nam syn po 1,5 roku, po nastepnych 4
      miesiacach slub, a dopiero po nastepnym 1,5 roku kupilismy wlasne 4 katy, czyli
      wszystko na odwrot. I odnoszac sie do tego co pisalam Panna Lipcowa, moj maz
      powinien sie szlajac, a ja powinnam sie zastanawiac gdzie jest, powinnam nie
      wiedziec co do garnka wlozyc, nie miec perspektyw... a jednak jest zupelnie
      inaczej.
      I jak patrze na moich rowiesnikow, ktorzy z opuszczonymi, zmeczonymi glowami
      realizuja swoj plan, to mi ich szkoda, bo jeszcze dluga przed nimi droga do
      miejsca w ktorym jestem. A nie bylabym w nim, gdybym nie porzucila planu.

      Czasem nie warto zyc tylko dla zasad, bo wtedy wlasnie zycie nam ucieka.
      No ale najlatwiej jest byc specjalista , jak w/w Panna, kiedy zna sie tylko
      teorie ( na podstawie zycia obcych, innych ludzi na dodatek).

      Pozdrawiam i wszystkim zycze takich szczesliwych trafow jak moje smile))))))))
      Kinga
      • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:40

        >
        > Czasem nie warto zyc tylko dla zasad, bo wtedy wlasnie zycie nam ucieka.
        > No ale najlatwiej jest byc specjalista , jak w/w Panna, kiedy zna sie tylko
        > teorie ( na podstawie zycia obcych, innych ludzi na dodatek).


        Widzisz i tu popełniasz błąd. Bo ja tylko przedstawiłam swoją własną wizję
        życia, na której jak narazie dobrze wychodzę.
        Dzięki temu że znam i widzę zycie innych nie popełniam tych samych błędów.

        Aha rzucić studia, wyjechać za granicę i złapać tam faceta to żadna sztuka.
        • kingaolsz Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:47
          18lipcowa napisała:
          > Aha rzucić studia, wyjechać za granicę i złapać tam faceta to żadna sztuka.

          to tylko Twoja opinia
          swoja droga, nikogo nie "lapalam" , znalazlam swoja 2 polowe i jestem z nim
          bardzo szczesliwa
          a to juz sztuka

          Kinga
          • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:51
            kingaolsz napisała:

            > 18lipcowa napisała:
            > > Aha rzucić studia, wyjechać za granicę i złapać tam faceta to żadna sztuk
            > a.
            >
            > to tylko Twoja opinia
            > swoja droga, nikogo nie "lapalam" , znalazlam swoja 2 polowe i jestem z nim
            > bardzo szczesliwa
            > a to juz sztuka


            Wielka sztuka zgadzam sie, ale mi też się na szczęscie udało. I to bez rzucania
            szkoly.
            >
            > Kinga
        • kingaolsz Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:51
          18lipcowa napisała:

          > Widzisz i tu popełniasz błąd. Bo ja tylko przedstawiłam swoją własną wizję
          > życia, na której jak narazie dobrze wychodzę.
          > Dzięki temu że znam i widzę zycie innych nie popełniam tych samych błędów.
          >

          i jeszcze jedno
          jestesmy w tym samym wieku, uwazasz, ze wychodzisz na swoim "planie" dobrze,
          ale to ja mieszkam we wlasnym domku z ogrodem, jestem niezalezna od rodzicow
          (nie musze u nich mieszkac) a jeszcze moge im pomagac i mam bardzo stabilne
          zycie. Ty wcale nie masz gwarancji, ze tez bedziesz dobre zycie miala.

          Co do bledow, to ja nie widze, zebym jakis popelnila.

          Kinga
          • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:53

            > i jeszcze jedno
            > jestesmy w tym samym wieku, uwazasz, ze wychodzisz na swoim "planie" dobrze,
            > ale to ja mieszkam we wlasnym domku z ogrodem, jestem niezalezna od rodzicow
            > (nie musze u nich mieszkac) a jeszcze moge im pomagac i mam bardzo stabilne
            > zycie. Ty wcale nie masz gwarancji, ze tez bedziesz dobre zycie miala.

            To że jestesmy w tym samym wieku niczego nie pokazuje. W tym samym wieku co ja
            i Ty jest też moja rozwiedziona koleżanka, moja druga koleżanka z dwójkka
            dzieci i facetem pijakiem i trzecia ze SM i 2 dzieci.
            To że Ty akurat tak masz to twoje życie, masz dziecko męża, zaczełaś wczesniej.
            Dla mnie teraz najwazniejsze są studia a domek z ogrodkiem pozniej.
            Tak samo Ty nie masz gwarancji ze zawsze bedziesz tak miala.
            >
            > Co do bledow, to ja nie widze, zebym jakis popelnila.
            >
            > Kinga
            • kingaolsz Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:59
              18lipcowa napisała:

              > Tak samo Ty nie masz gwarancji ze zawsze bedziesz tak miala.

              Gwarancji nie mam, ale wiem, ze jak dlugo bede o to dbala , tak dlugo bede
              miala. A moze nawet duuuzo wiecej, jak sie postaram smile)))))))))))
              No i nie sa to moje odlegle marzenia a rzeczywistosci, co bardzo mnie cieszy, a
              wiadomo, ze miedzy tymi dwoma ( rzeczywistoscia a marzeniami i planami jest
              ogromna przepasc).

              Milego dnia zycze
              Kinga
              • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 15:00
                to co jest twoim marzeniem nie musi byc moim marzeniem.
                • kingaolsz Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 15:12
                  18lipcowa napisała:

                  > to co jest twoim marzeniem nie musi byc moim marzeniem.
                  >

                  tego nie napisalam smile
                  chodzilo, o to, ze Twoje plany i marzenia niekoniecznie musza stac sie
                  rzeczywistoscia, a moje juz sa

                  ojoj czy tu zawsze trzeba wszystko tlumaczyc? wink))))))

                  Kinga
                  • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 15:14
                    kingaolsz napisała:

                    > 18lipcowa napisała:
                    >
                    > > to co jest twoim marzeniem nie musi byc moim marzeniem.
                    > >
                    >
                    > tego nie napisalam smile
                    > chodzilo, o to, ze Twoje plany i marzenia niekoniecznie musza stac sie
                    > rzeczywistoscia, a moje juz sa
                    >

                    Moje plany i marzenia juz się realizują.


                    > ojoj czy tu zawsze trzeba wszystko tlumaczyc? wink))))))
                    >
                    > Kinga
      • kubusala Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:57
        kingaolsz napisała:

        > Kiedys tez mialam plany: studia, praca, mieszkanie, slub, dziecko.... i nic z
        > tego nie wyszlo NA SZCZESCIE
        > Gdybym trzymala sie tego schematu nie mialabym szansy na ten ogrom szczescia
        > jaki mi sie "trafil" ( bo szczescia nie mozna zaplanowac, to albo sie trafia
        > albo nie). Zucilam studia, wyjechalam za granice, zakochalam sie,
        > zamieszkalismy razem, urodzil sie nam syn po 1,5 roku, po nastepnych 4
        > miesiacach slub, a dopiero po nastepnym 1,5 roku kupilismy wlasne 4 katy,
        czyli
        >
        > wszystko na odwrot. I odnoszac sie do tego co pisalam Panna Lipcowa, moj maz
        > powinien sie szlajac, a ja powinnam sie zastanawiac gdzie jest, powinnam nie
        > wiedziec co do garnka wlozyc, nie miec perspektyw... a jednak jest zupelnie
        > inaczej.
        > I jak patrze na moich rowiesnikow, ktorzy z opuszczonymi, zmeczonymi glowami
        > realizuja swoj plan, to mi ich szkoda, bo jeszcze dluga przed nimi droga do
        > miejsca w ktorym jestem. A nie bylabym w nim, gdybym nie porzucila planu.
        >
        > Czasem nie warto zyc tylko dla zasad, bo wtedy wlasnie zycie nam ucieka.
        > No ale najlatwiej jest byc specjalista , jak w/w Panna, kiedy zna sie tylko
        > teorie ( na podstawie zycia obcych, innych ludzi na dodatek).
        >
        > Pozdrawiam i wszystkim zycze takich szczesliwych trafow jak moje smile))))))))
        > Kinga


        Wiesz Kinga, Twoja wypowiedź skojarzyła mi się z wypowiedzią mojej koleżanki,
        która paliła papierosy 9 miesięcy w ciąży, urodziła zdrowe, 4 kilogramowe
        dziecko i powiedziała: Widziecie? palenie w ciąży nie szkodzi dziecku, a tak
        się wymądrzałyście!
        Moja wypowiedź nie dotyczy tych, którym się udało, ale tym, którym sie nie
        udało. Chcesz powiedzieć,że nie mieliście z facetem pracy? dachu nad głową,
        kłóciliscie się, a mimo to zdecydowaliście się na dziecko?? Juz sam fakt,że
        wyjechałas za granicę świadczy o tym,że miałas plan, że chciałaś sobie
        polepszyć, no więc co Ty tu piszesz.
        Mnie po prostu serce boli gdy czytam np.że laska zdecydowała się na dziecko,
        pomimo iz mąż nie chciał i teraz nie kocha dziecka i najchetniej to by je
        udusił itd... że drugie dziecko w drodze a my mieszkamy u teściowej, która nas
        utrzymuje i wyzywamy sie wszyscy nawzajem, a dziecko to słyszy i przeżywa....że
        mam dziecko, facet nie pracuje, bo od 5 lat nie może znaleźć pracy itd,itd
        No ja po prostu tego nie mogę pojąć, może własnie dlatego,że ja zanim wydałam
        mojego synka na świat to musiałam być pewna,że będzie miało kochającego ojca,
        dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa, to na początek.
        • kingaolsz Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 15:10
          kubusala napisała:


          > Moja wypowiedź nie dotyczy tych, którym się udało, ale tym, którym sie nie
          > udało. Chcesz powiedzieć,że nie mieliście z facetem pracy? dachu nad głową,
          > kłóciliscie się, a mimo to zdecydowaliście się na dziecko??

          praca byla, mieszkanie bylo wynajete, z wtedy niemezem nigdy sie nie klocilismy
          ( (jestesmy jedna z tych "nudnych" par wink ktore sie nie kloca)

          Juz sam fakt,że
          > wyjechałas za granicę świadczy o tym,że miałas plan, że chciałaś sobie
          > polepszyć, no więc co Ty tu piszesz.

          wyjazd byl bardzo na dziko, dostalam propozycje wyjazdu na rok i za tydzien
          siedzialam w autobusie, po 3 miesiacach wrocilam do kraju, bo "proponowana
          praca byla niejako oszostwem" , ale znow wyjechalam do niemeza po kilku
          tygodniach i juz sie wszytsko lepiej ulozylo, co tez nie bylo super proste

          > Mnie po prostu serce boli gdy czytam np.że laska zdecydowała się na dziecko,
          > pomimo iz mąż nie chciał i teraz nie kocha dziecka i najchetniej to by je
          > udusił itd... że drugie dziecko w drodze a my mieszkamy u teściowej, która
          nas
          > utrzymuje i wyzywamy sie wszyscy nawzajem, a dziecko to słyszy i
          przeżywa....że
          >
          > mam dziecko, facet nie pracuje, bo od 5 lat nie może znaleźć pracy itd,itd
          > No ja po prostu tego nie mogę pojąć, może własnie dlatego,że ja zanim wydałam
          > mojego synka na świat to musiałam być pewna,że będzie miało kochającego ojca,
          > dach nad głową i poczucie bezpieczeństwa, to na początek.

          widzisz, a ja znam pary ( np. moi rodzice) ktorzy przeszli przez opisany przez
          Was plan i i tak byly klotnie , niekochajacy ojciec, problemy z pieniedzmi
          itp., takich par znam naprawde wiele i znam pary, ktore wpadly przed matura i
          tworza wspaniale rodziny, bardzo mocne i szczesliwe.

          To co chce powiedziec ( i chcialam oddac w pierwszym poscie) to to, ze plany
          nie zawsze daja szczescie i powodzenie w zyciu. Ze kolejnosc : szkola, praca,
          slubi i dzieci nie zawsze oznacza szczescie. Bo to szczescie trzeba "trafic"
          (nie wybrac) i trzeba umiec je utrzymac i wspolnie na nie pracowac ( bo
          wiadomo, ze malzenswto ktore na poczatku bylo szalenczo zakochane, nie bedzie
          takie na zawsze, jesli nie bedzie nad tym pracowac).

          Ja nie krytykuje tego, ze ktos ma plan, tylko probuje powiedziec, ze nie jest
          on przepisem na szczescie. To jest zupelnie odrebna rzecz.

          Pozdr
          Kinga
    • marianna72 Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:40
      matka alkoholiczka + chec wyrwania sie z domu + wpadka nie wpadka 21 lat +
      rozwod +po 5 latach drugi zwiazek * 1.5 roku spotykania + slub +po dwoch
      latach drugie dziecko ( zaplanowane) i po nastepnych dwoch trzecie ( rowniez
      zaplanowane) = nareszcie szczesliwa rodzina
      Czy jestem glupia nie wiem , gdybym nie miala tego pierwszego nieudanego
      zwiazku napewno nie poznalabym mojego obecnego meza , nie mialabym mojego
      starszego syna i dwojki nastepnych ( jedno jeszcze w brzuchu ) .Bylabym innym
      czlowiekiem , moze bardziej bym " pouczal radzila ".
      Moze powinna podziekowac mojej mamie ??? Ktoz to wie
      Pozdrowienia
    • p_swiat Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:46
      Niekiedy to nasze poukładane i według pewnego scematu życie może w pewnym
      momencie się rozwalać nie koniecznie z naszej winy.
      Rady można dawać i też nie muszą wynikać z podobnyc przejsc czasami można wpaść
      na dobrą receptęsmile
    • mijaczek Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 14:49
      Zaczelam czytac caly watek, ale po kilku postach uswiadomilam sobie, ze to
      wszystko, to tylko dywagacje. Jest tyle rodzin zalozonych z wpadki ciazowej na
      pierwszym roku studiow [mieszkajac w akademiku], ktore swietnie daly sobie rade
      i takich samych rodzin, ktore sie posypaly, ze nie mozna generalizowac [to samo
      dotyczy tych rodzin zaplanowanych, przemyslanych, etc.]
      Kubusala - mysle, ze nie tylko tobie sie udalo. Udalo sie WAM. Nie masz
      pojecia, czy gdybys trafila na innego faceta w innych okolicznosciach to tak
      samo by sie to skonczylo. A z drugiej strony - dlaczego mialoby sie skonczyc
      inaczej? No i kolko sie zamyka.
      Nie istnieje recepta na idealne zycie. Wszystko trzeba sobie wypracowac. Metoda
      prob i bledow oczyfiscie :o)
      Zycze wszystkim pofodzenia i odrobiny optymizmu. To, ze sie mialo prze.rane w
      dziecinstwie, nie znaczy, ze smrod ma sie za nami ciagnac cale zycie. To od nas
      zalezy jak do tego podjdziemy.
      Mia
    • lola211 Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 15:04
      Z jednej strony rozsadek, z drugiej lut szczescia, bo mimo takiego podejscia do
      zycia moglo sie to skonczyc inaczej.
      Znam wiele par, ktorym wrózono rychly rozpad zwiazku- bo slub wymuszony wpadka
      w mlodym wieku- o dziwo uklada sie im dobrze, czegos sie dorobili, majac od
      poczatku dziecko.Czyli mozna.
      Ja od zarania szlam na zywiol i zadne planowanie z kartka w reku nie wchodzi w
      rachube, nie umiem po prostu.Zakochalam sie bardzo mlodo, jestem z tym facetem
      do dzis, gdybym miala sobie planowac kolejnosc zdarzen, to powinnam mu
      powiedziec- sorry, musisz poczekac jeszcze pare latek, bo teraz nie w glowie mi
      milosc, uczyc sie musze.Raczej by nie czekal.
      Zwiazek nie przeszkodzil mi (a wrecz przeciwnie) ukonczyc studiow.Dziecko
      urodzilam na ostatnim roku, studia ukonczylam z wyróznieniem.
      Zaszlam w ciaze wtedy, gdy poczulam, ze bardzo chce dziecka, nie czekalam az
      skoncze nauke, znajde prace, iles tam przepracuje, by miec swiadczenia.

      Mam natomiast kolezanke, ktora wszystko planuje z ołowkiem w reku, o wszystkim
      mysli z wyprzedzeniem.W ciaze zachodzila w odpowiednim miesiacu, tak by urodzic
      wowczas, gdy bedzie jej to na reke, w zasadzie to planuje wszystko.
      Dla mnie takie zycie wydaje sie malo atrakcyjne, bo nie ma w nim niespodzianek,
      wszystko jest takie przewidywalne, ze az nudne.Ale oczywiscie to moj poglad i
      wcale nie zamierzam jej krytykowac.Po prostu lubie odrobine szalenstwa, a tego
      w tak rozplanowanym w kazdym szczegole zyciu, brak.
      • mijaczek Rzucic studia, wyjechac za granice... 25.04.05, 15:17
        hm...
        Nie rzucilam studiow tylko wzielam dziekanke, wyjechalam za granice po pierwsze
        primo, zeby uwolnic sie z bardzo niefajnego zwiazku, po drugie secundo, zeby
        podszlifowac angielski. Facet zlapal sie sam. Powiedzialabym
        nawet "napatoczyl" :o). I co? Wrocilam do Polski, zeby skonczyc studia, facet
        nie tylko poczekal na mnie, ale miesiac spedzal w Polsce, miesiac w Stanach i
        tak przez 9 m-cy az sie obronilam i moglam wyjechac [z wielkim bolem serca].
        Czy to wielka sztuka?
        A o jakiej sztuce mowimy?
        • 18lipcowa Re: Rzucic studia, wyjechac za granice... 25.04.05, 15:21
          Nie o takiej. Tylko o tym ze niektore panny chwalą sie domkiem z ogrodem za
          granicą i cudownym życiem a bywa że uciekły za granicę,złapaly męza - o co
          naprawde nietrudno, wprowadziły się i zyja sobie na utrzymaniu bogatego
          obcokrajowca.
          Co swojego w tym osiągneły?
          Nie wiem. Też mam koleżankę, z dzieckiem, facet ja porzucil. Biedna i prosta
          dziewczyn.Znalazła bogatego rozwodnika z domem i szast prast przeprowadziła sie
          i teraz jest wielką pania z domem. O to tu chodzi? Nie.
          Ja chce miec skonczone studia a potem niech sie dzieje co chce. Ryzyk fizyk
          wyjazd, ślub - czemu nie? A moze dziecko a potem slub. Troche planuje, troche
          nie.A moje marzenia realizuje konsekwentnie i to ze mieszkam teraz z rodzicami
          nie oznacza ze jestem na ich utrzymaniu bo nie jestem.
          • 18lipcowa Re: Rzucic studia, wyjechac za granice... 25.04.05, 15:24
            Aha dodam że w/w kolezanka nie podeszła do matury .Czemu? Bo po co? Ma bogatego
            faceta wiec po co jej? A była juz tuz tuz. Ale wyjechala do niego. Jakies 50 km
            od poprzedniego miejsca zamieszkania. Mogla zdać? Mogła.
            A tak, teraz nie zda, za rok nie, za 5 lat nie zda.
            A jak on ją zostawi to co wtedy zrobi? Nie ma z nim slubu ,dziecko ma z innym.
            Nieciekawie,przyznasz?
            • 18lipcowa Re: Rzucic studia, wyjechac za granice... 25.04.05, 15:31
              O takie planowanie życia mi chodzi. Nic na wariata, no i nie mówić że mój model
              życia jest najlepszy. Każdej z nas chodzi o to samo prawda? Miłość, zdrowie,
              szczęście, większe lub mniejsze pieniądze, 5 dzieci albo wcale.
              Każdy realizuje to na swój sposob, żaden nie jest gorszy ani lepszy, bo każdy
              jest inny. Ważne by miec poczucie spełnienia w życiu i życ zgodnie z zasadami.
              Moją zasadą jest bezpieczeństwo ,bo bym sie wykonczyła. A bezpieczestwo dla
              mnie to wykształcenie, praca i dobry związek. Reszta mniej ważna.
          • tygrysiaczek2 Re: Lipiec 25.04.05, 18:14
            Jesli nie utrzymujesz się z pensji rodziców, to z czego???? Skoro nie pracujesz?
            Oj zaczynam cię łapać na tym, że kręcisz-, studiujesz? kiedy? skoro od rana do
            wieczora jesteś dostępna na forum? zaocznie? a z czego to opłacasz skoro nie
            pracujesz ?.
            Lipiec ty jesteś kłamczuchą!-
            Nie ma tak przeciętnego człowieka, od którego mędrzec nie mógłby się jeszcze
            czegoś nauczyć
            Johann Wolfgang Goethe
            • 18lipcowa Re: Lipiec 25.04.05, 18:29
              Moja droga. To że się nie pracuje,nie znaczy że nie ma się pieniędzy.
              Pracowałam przez cały czas, od liceum w wakacje, po maturze prawie że bez
              przerwy. Mogłam zaszczędzić, a może mam sponsora, może składam długopisy, a
              może tancze na rurze w klubie, a może zarabiam "jakoś" nie wiesz...Studiuje
              zaocznie, a własciwie juz nie studiuje, bo pisze tylko prace mgr, dlatego
              siedze w domu , przy kompie i do czasu obrony nie spieszy mi się do pracy.Aha z
              czego opłacam szkołę? Akurat zdązyłam opłacić V rok zanik straciłam pracę.
              • tygrysiaczek2 Re: Lipiec 25.04.05, 18:31
                a mnie sie zdaje, że kłamiesz i twymi zywicielami są rodzice
                • 18lipcowa Re: Lipiec 25.04.05, 18:43
                  tygrysiaczek2 napisała:

                  > a mnie sie zdaje, że kłamiesz i twymi zywicielami są rodzice


                  to źle Ci się zdaje. Sama sie żywię, raz że chcę , dwa że jem co innego niż
                  reszta rodziny no i siłą rzeczy...
          • kingaolsz Re: Rzucic studia, wyjechac za granice... 25.04.05, 20:10
            18lipcowa napisała:

            > Nie o takiej. Tylko o tym ze niektore panny chwalą sie domkiem z ogrodem za
            > granicą i cudownym życiem a bywa że uciekły za granicę,złapaly męza - o co
            > naprawde nietrudno, wprowadziły się i zyja sobie na utrzymaniu bogatego
            > obcokrajowca.
            >Co swojego w tym osiągneły?

            Pijesz do mnie?
            A gdzie napisalam, ze moj maz jest obcokrajowcem, czy ze mnie utrzymywal i jest
            bogaty z domem?
            Akurat moj maz jest Polakiem i razem sie wszystkiego dorabialimsy.
            Uogolniasz strasznie o rzeczach o ktorych nie masz zielonego pojecia.

            Kinga
            • 18lipcowa Re: Rzucic studia, wyjechac za granice... 26.04.05, 11:07

              >
              > Pijesz do mnie?

              Uderz w stół....

              > A gdzie napisalam, ze moj maz jest obcokrajowcem, czy ze mnie utrzymywal i
              jest
              >
              > bogaty z domem?
              > Akurat moj maz jest Polakiem i razem sie wszystkiego dorabialimsy.

              Razem się dorabialiście? Hmmm...policzmy. Jesteś w moim wieku, jeśli rzuciłaś
              studia musiałaś zrobić to mniej więcej między rokiem 2000 a 2004. Urodziłaś i
              wychowujesz dziecko. KIEDY zdązyłaś się i czego dorobić?


              > Uogolniasz strasznie o rzeczach o ktorych nie masz zielonego pojecia.


              To nie tak. Piszesz o domu z ogródkiem i piszesz że twoje marzenia są spełnione
              a moje nie. A skąd wiesz jakie są moje marzenia i czy nie są juz spełnione?
              Myślisz że dom to wszystko?
              A poza tym współczuję, mieć 24 lata i już nie mieć o czym marzyć bo wszystko
              spełnione?
              >
              > Kinga
    • marcelino1 Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 17:04
      Przeczytałam cały wątek z uwagą i muszę powiedzieć, że Lipiec mi bardzo
      zaimponowała swoim podejściem do życia. Zawsze czytam jej posty między
      wierszami i wiem, że "kreuje się" na gorszą niż jest. Tymczasem to rozsądna ,
      poukładana osoba, ładna i ciepła dziewczyna. Ostry język może niektóre panny na
      forum razić ale w jej postach jest duuużo prawdy.
      • 18lipcowa Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 17:15
        marcelino1 napisała:

        > Przeczytałam cały wątek z uwagą i muszę powiedzieć, że Lipiec mi bardzo
        > zaimponowała swoim podejściem do życia. Zawsze czytam jej posty między
        > wierszami i wiem, że "kreuje się" na gorszą niż jest. Tymczasem to rozsądna ,
        > poukładana osoba, ładna i ciepła dziewczyna. Ostry język może niektóre panny
        na
        >
        > forum razić ale w jej postach jest duuużo prawdy.


        Dziękuje,jestem mile zaskoczona tą dobra oceną.
        • justimic plany a życie to dwie zupełnie inne wartości... 25.04.05, 18:25
          a ja widzę, że w miarę rozwoju wątku Lipiec trochę zmieniła zdanie i bardzo
          dobrze, bo życie a plany to dwie zupełnie inne sfery i niestety bardzo rzadko
          się łączą w jedną całość...

          myślę, że na nasze życie i to jak się w nim układa na pewno ma wpływ nasza
          odpowiedzialność, mądrość i plany ale bardzo istotną rolę odgrywają szczęście i
          przeznaczenie...

          jak ktoś już napisał, gdyby życie toczyło się dokładnie wg. planów byłoby po
          prostu nudne, bo nie byłoby w nim żadnych niespodzianek...

          życie samo pisze swój scenariusz i nawet jeśli coś uda się zaplanować a te
          plany zrealizować to nigdy nie udaje się zaplanować i zrealizować wszystkiego...

          znam osobiście wiele małżeństw, którym życie przewróciło wszystkie plany do
          góry nogami a są szczęśliwe i czują się spełnione...

          znam tyle samo par, którym się nie udało...

          znam też pary, które zrealizowały swoje plany w 99% a zabrakło im
          tego "trochę", tyle że to trochę okazało się w praktyce największą wartością,
          której nie udało im się osiągnąć...
          bo po co im domy, samochody, miliony na kontach, skoro nie mają tego komu
          zostawić... albo nie zdążyli się tym nacieszyć... gdyż w wyścigu o lepsze jutro
          zapomnieli o tym co najważniejsze: dzieci, rodzina, miłość, szczerość,
          zaufanie, prawda, zdrowie...

          co do rad to myślę, że zawsze warto coś powiedzieć, czy napisać.... bo możemy
          się pomylić ale też możemy dać innym coś bardzo ważnego a nawet
          najważniejszego...
        • chicarica Re: Czy ja jestem mądra? 25.04.05, 18:53
          Ja Cię, lipiec, też lubię. Rzadko się udzielam na tym forum, bo nie mam jeszcze
          dziecka, ale czytam często i mimo że nie zawsze się z Tobą zgadzam, to podoba mi
          się Twoje podejście do życia. Czasami może za ostro coś klepniesz, ale z drugiej
          strony, jakby tu było takie mamusiowe pitu pitu, to też by było nudno.
          Lubię konkretne babki, bo sama też jestem raczej konkretna, czasami wręcz jadowita.
    • mifka do madrych mam 25.04.05, 22:32
      jak widac ja jestem ta glupia.
      wynioslam sie z domu z dnia na dzien w trakcie trwania matury, w czasie studiow
      wymyslilam sobie, ze wlasnie teraz chce miec dziecko, gdy mala miala 1,5 roku
      postawilam wszystko na jedna karte i wyjechalam z kraju, w trakcie
      najgoretszego okresu rozkrecania firmy zdecydowalam sie przejsc na prezerwatywy
      i ...wpadlam z drugim!
      wszystkie decyzje podjelam swiadomie, rozwazajac za i przeciw. zawsze szlam za
      glosem wlasnego serca i instyktu.przyznaje, zdarzaly sie dni gdy patrzac w
      lustro myslalam "ty idiotko i na cholere ci tyle adrenaliny?" ale jestem
      bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo szczesliwa!
      nie umiem i nie lubie planowac, zycie pod tytulem wszystko po kolei jest
      zupelnie nie dla mnie. zeby dac z siebie wszystko potrzebuje emocji, stania pod
      murem, kryzysowych sytuacji, trudnosci. wtedy czuje, ze zyje. lubie miec
      pokrecone zycie.
      czesto ludzie patrzacy z zewnatrz mowia mi, ze nie mogliby tak zyc albo co
      gorsza jest im mnie zal! a ja sobie mysle, ze niektorzy po prostu lubia
      bardziej przyprawione jedzenie inni mniej...
      efekt moich zupelnie glupich decyzji (widze, ze to zdanie nie tylko mojej mamy)
      jest taki, ze mam wspanialego meza, prace ktora lubie, cudownego dzieciaka i
      baka w brzuchu, ktorego nie zaluje w ogole a wiem, ze gdybym byla rozsadna
      nigdy by sie nie pojawil.
      jestem glupia i baaaaaaaaaaaaaardzo szczesliwa choc mam ta swiadomosc, ze
      podejmujac takie a nie inne decyzje ryzykowalam znalezienie sie w grupie ludzi,
      ktorych zycie to pasmo porazek.
      pozdrowienia dla wszystkich szczesliwych-i madrych i glupich.
      • kubusala Re: do madrych mam 26.04.05, 08:57
        mifka napisała:

        > jak widac ja jestem ta glupia.
        > wynioslam sie z domu z dnia na dzien w trakcie trwania matury, w czasie
        studiow
        >
        > wymyslilam sobie, ze wlasnie teraz chce miec dziecko, gdy mala miala 1,5 roku
        > postawilam wszystko na jedna karte i wyjechalam z kraju, w trakcie
        > najgoretszego okresu rozkrecania firmy zdecydowalam sie przejsc na
        prezerwatywy
        >
        > i ...wpadlam z drugim!
        > wszystkie decyzje podjelam swiadomie, rozwazajac za i przeciw. zawsze szlam
        za
        >
        > glosem wlasnego serca i instyktu.przyznaje, zdarzaly sie dni gdy patrzac w
        > lustro myslalam "ty idiotko i na cholere ci tyle adrenaliny?" ale jestem
        > bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo szczesliwa!
        > nie umiem i nie lubie planowac, zycie pod tytulem wszystko po kolei jest
        > zupelnie nie dla mnie. zeby dac z siebie wszystko potrzebuje emocji, stania
        pod
        >
        > murem, kryzysowych sytuacji, trudnosci. wtedy czuje, ze zyje. lubie miec
        > pokrecone zycie.
        > czesto ludzie patrzacy z zewnatrz mowia mi, ze nie mogliby tak zyc albo co
        > gorsza jest im mnie zal! a ja sobie mysle, ze niektorzy po prostu lubia
        > bardziej przyprawione jedzenie inni mniej...
        > efekt moich zupelnie glupich decyzji (widze, ze to zdanie nie tylko mojej
        mamy)
        >
        > jest taki, ze mam wspanialego meza, prace ktora lubie, cudownego dzieciaka i
        > baka w brzuchu, ktorego nie zaluje w ogole a wiem, ze gdybym byla rozsadna
        > nigdy by sie nie pojawil.
        > jestem glupia i baaaaaaaaaaaaaardzo szczesliwa choc mam ta swiadomosc, ze
        > podejmujac takie a nie inne decyzje ryzykowalam znalezienie sie w grupie
        ludzi,
        >
        > ktorych zycie to pasmo porazek.
        > pozdrowienia dla wszystkich szczesliwych-i madrych i glupich.

        A kto napisał,że jesteś głupia?? chyba nie czytasz ze zrozumieniem.
        Mi chodziło o coś innego, o tych, którym sie nie udało i dalej nie udaje z
        własnej głupoty, zreszta opisałam to wyżej, nie che mi się powtarzać.
        • mifka Re: do madrych mam 26.04.05, 19:38
          moze jestem za glupia na czytanie ze zrozumieniem, hi,hi.
          w kazdym razie moje decyzje zyciowe latwo mogly sprawic, ze mi sie nic nie uda
          i bede mogla winic tylko siebie i ze mna mogly cierpiec moje dzieci. po prostu
          mialam bardzo duzo szczescia. w moim przydlugim poscie chcialam po prostu
          powiedziec, ze zycie jest pelne zakretow i niespodzianek a ludzie dysponuja
          roznymi zasobami intelektualnymi i rozna predkoscia rozumowania i mozliwoscia
          uczenia sie. czy mozna winic glupia osobe za jej glupote? cholera, rozumu sie
          nie wybiera.
          to wspaniale, ze jestes madra, rozsadna, masz poukladane zycie, ktore idzie
          zgodnie z twoimi planami.na prawde milo sie slucha i patrzy na ludzi, ktorzy sa
          zaradni , odpowiedzialni i potrafia zadbac o siebie i swoja rodzine.mam
          wrazenie, ze brakuje ci jednej rzeczy:wyrozumialosci dla ludzkich slabosci i
          niedoskonalosci.
          dodam jednak, ze rozumiem twoj punkt widzenia i do pewnego stopnia sie z toba
          zgadzam.
    • narcyza5 Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 10:30
      nie jestś madra, chcesz się tylko kosztem Sowy dowartościować
      • marianna72 Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 10:43
        cos mi sie zdaje narcyzo ,ze trafilas w sedno
        • kubusala Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 10:52
          marianna72 napisała:

          > cos mi sie zdaje narcyzo ,ze trafilas w sedno


          Tak oczywiście tego mi brakowało do pełni szczęścia: dowartościowania, a losy
          dzieci rodziców, którzy sobie i im paprają życie to mam głęboko gdzieś, wcale
          mnie to nie wzrusza, wcale mnie to nie boli gdy bezrobotne małżeństwa fundują
          sobie trzecie dziecko, wcale mnie to nie rusza, gdy pod supermarketem 5-letni
          maluch podbiega do mnie i prosi o bułkę, mam głęboko w nosie.

          • marianna72 Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 11:00
            No widzisz gdybys moze nie byla tak " madra" i poukladana mialabys bardziej na
            uwadze losy bliznich i bylabys bardziej empatyczna .Coz ludzie sa rozni.
            • kubusala Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 11:16
              marianna72 napisała:

              > No widzisz gdybys moze nie byla tak " madra" i poukladana mialabys bardziej
              na
              > uwadze losy bliznich i bylabys bardziej empatyczna .Coz ludzie sa rozni.

              Losy bliźnich mam bardzo na uwadze, dlatego między innymi zastanawiam się
              dlaczego dzieje się tak jak się dzieje, z czego to wynika. Nie twierdzę,że
              jestem poukładana, wiele błędów w życiu popełniłam i na tych błędach sie uczę.
              Każdy ma prawo popełniać błędy i wyciagać wnioski. Problem jest wtedy gdy za te
              błędy musi płacić dziecko. Często oglądam programy o domach dziecka, które
              ostatnio są emitowane i jedno co mi przychodzi często do głowy to : DURNI
              RODZICE, DURNI RODZICE. Mogę nie mieć studiów, nie miec pracy, nie mieć
              kochającego męża, ale jesli chcę wydać na świat nową istotę to MUSZĘ myśleć o
              tym co jestem w stanie Jej zapewnić!Mogłabym powiedzieć co mnie to obchodzi,
              ale właśnie ja tak nie mogę, bo z takimi dziećmi durnych rodziców spotykam się
              na co dzień, są wyciszone, zgaszone, nie usmiechają się, taki widok boli.
              I to nie jest kwestia mojej mądrości, ale odpowiedzialności, a jak widzę co
              niektórym tu tego brak!Więc zastanawiam się dlaczego?
              • marianna72 Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 12:14
                kubusala napisała:

                > marianna72 napisała:
                >
                > > No widzisz gdybys moze nie byla tak " madra" i poukladana mialabys bardzi
                > ej
                > na
                > > uwadze losy bliznich i bylabys bardziej empatyczna .Coz ludzie sa rozni.
                >
                > Losy bliźnich mam bardzo na uwadze, dlatego między innymi zastanawiam się
                > dlaczego dzieje się tak jak się dzieje, z czego to wynika. Nie twierdzę,że
                > jestem poukładana, wiele błędów w życiu popełniłam i na tych błędach sie
                uczę.
                > Każdy ma prawo popełniać błędy i wyciagać wnioski. Problem jest wtedy gdy za
                te
                >
                > błędy musi płacić dziecko. Często oglądam programy o domach dziecka, które
                > ostatnio są emitowane i jedno co mi przychodzi często do głowy to : DURNI
                > RODZICE, DURNI RODZICE. Mogę nie mieć studiów, nie miec pracy, nie mieć
                > kochającego męża, ale jesli chcę wydać na świat nową istotę to MUSZĘ myśleć o
                > tym co jestem w stanie Jej zapewnić!Mogłabym powiedzieć co mnie to obchodzi,
                > ale właśnie ja tak nie mogę, bo z takimi dziećmi durnych rodziców spotykam
                się
                > na co dzień, są wyciszone, zgaszone, nie usmiechają się, taki widok boli.
                > I to nie jest kwestia mojej mądrości, ale odpowiedzialności, a jak widzę co
                > niektórym tu tego brak!Więc zastanawiam się dlaczego?

                Kubusala nie wiem co Ci odpowiedziec .Ludzie sa rozni jednym sie uklada innym
                nie , jedni wychodza na prosta, inni przez cale zycie beda popelniac te same
                blady nie wyciagajac wnioskow. Zalezy od wielu czynnikow i Ty pewnie dobrze o
                tym wiesz.
                Od sytuacji rodzinnej ,chociaz nie zawsze bo znam wiele osob , ktore mialy
                dobry start a jednak nie wyszlo , od kondycji psychicznej itp.
                Rozumiem ,ze do Twoich rozwazan przyczynil sie ostatni post sowy ?
                Duzo zalezy rowniez od wieku (nie wiem ile sowa ma lat wywniskowalam ,ze jest
                jeszcze mlodziutka )
                Jakby to bylo wszystko takie proste , ale nie jest .
                Pozdrawiam
                • kubusala Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 12:38
                  marianna72 napisała:

                  > kubusala napisała:
                  >
                  > > marianna72 napisała:
                  > >
                  > > > No widzisz gdybys moze nie byla tak " madra" i poukladana mialabys
                  > bardzi
                  > > ej
                  > > na
                  > > > uwadze losy bliznich i bylabys bardziej empatyczna .Coz ludzie sa r
                  > ozni.
                  > >
                  > > Losy bliźnich mam bardzo na uwadze, dlatego między innymi zastanawiam się
                  >
                  > > dlaczego dzieje się tak jak się dzieje, z czego to wynika. Nie twierdzę,ż
                  > e
                  > > jestem poukładana, wiele błędów w życiu popełniłam i na tych błędach sie
                  > uczę.
                  > > Każdy ma prawo popełniać błędy i wyciagać wnioski. Problem jest wtedy gdy
                  > za
                  > te
                  > >
                  > > błędy musi płacić dziecko. Często oglądam programy o domach dziecka, któr
                  > e
                  > > ostatnio są emitowane i jedno co mi przychodzi często do głowy to : DURNI
                  >
                  > > RODZICE, DURNI RODZICE. Mogę nie mieć studiów, nie miec pracy, nie mieć
                  > > kochającego męża, ale jesli chcę wydać na świat nową istotę to MUSZĘ myśl
                  > eć o
                  > > tym co jestem w stanie Jej zapewnić!Mogłabym powiedzieć co mnie to obchod
                  > zi,
                  > > ale właśnie ja tak nie mogę, bo z takimi dziećmi durnych rodziców spotyka
                  > m
                  > się
                  > > na co dzień, są wyciszone, zgaszone, nie usmiechają się, taki widok boli.
                  > > I to nie jest kwestia mojej mądrości, ale odpowiedzialności, a jak widzę
                  > co
                  > > niektórym tu tego brak!Więc zastanawiam się dlaczego?
                  >
                  > Kubusala nie wiem co Ci odpowiedziec .Ludzie sa rozni jednym sie uklada innym
                  > nie , jedni wychodza na prosta, inni przez cale zycie beda popelniac te same
                  > blady nie wyciagajac wnioskow. Zalezy od wielu czynnikow i Ty pewnie dobrze o
                  > tym wiesz.
                  > Od sytuacji rodzinnej ,chociaz nie zawsze bo znam wiele osob , ktore mialy
                  > dobry start a jednak nie wyszlo , od kondycji psychicznej itp.
                  > Rozumiem ,ze do Twoich rozwazan przyczynil sie ostatni post sowy ?
                  > Duzo zalezy rowniez od wieku (nie wiem ile sowa ma lat wywniskowalam ,ze jest
                  > jeszcze mlodziutka )
                  > Jakby to bylo wszystko takie proste , ale nie jest .
                  > Pozdrawiam


                  Może i post Sowy, nie wiem, wiele innych też. Akurat Sowa ma problemy, ale Jej
                  dziecko otoczone jest miłością mamy, babci. Natomiast jak poczytam sobie
                  opowieści z forum to mam Wizję tego jak małe dziecko widzi,że Jego rodzice się
                  wywalają z domu, biją, obwiniają nawzajem o biedę, o brak perspektyw.
                  Mam synka, który jak tylko próbujemy się kłócić to podbiega do nas i całuje
                  mocno i głaszcze po głowie, a my mamy ogromne wyrzuty,że na twarzy tego dziecka
                  pojawia sie podkówka, więc nie wyobrazam sobie dramatu dziecka w momencie, gdy
                  w domu brakuje miłości i zrozumienia.
                  I pisząc o zaplanowanym zyciu nie koniecznie miałam na mysli to,że najpierw
                  dom, samochód itd, dla mnie plan na wydanie dziecka na świat zaczyna sie od
                  fundamentu: czyli kochający, rozumiejący się rodzice, mający pomysł i realne
                  szanse na zbudowanie rodziny, a czy zaczna od kawalerki, czy tez wynajetego
                  pokoju, to juz nie ma znaczenia, byleby była perspektywa.
                  Ostatnio taka właśnie sentymentalna jestem,stąd ten post, jeśli kogoś wkurzył
                  to przykro mi, ale ja na prawdę mam w sobie wiele złości dla beztroskich
                  dzieciorobów, którzy nie myślą o tym co będzie i jak będzie i z czego będzie.

    • adsa_21 Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 13:15
      Nie uwazam by zycie Sowy bylo pasmem porazek!
      Nie wszystko uklada sie tak jakbysmy chcieli..
      Jedni maja wspaniala prace, ale pokrecone zycie osobiste..inni super meza i
      dziecko ale narzekaja na brak pieniazkow...jeszcze inni nie maja niczego
      (doslownie)
      Ja mam super prace i dziecko - to moj najwiekszy zyciowy sukces, mimo ze mam
      dopiero 21 lat. zycie osobiste to u mnie totalna porazka, brak wlasnego
      mieszkania, auta..moglabym wymieniac bez konca. Ale mimo wszystko nie uwazam
      bym miala pokrecone zycie.
      • pola777 Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 13:27
        a mnie sie wydaje ze nie wolno zbytnio planowac bo mozna sie okrutnie
        rozczarowac. Mam taka osobe w rodzinie, ktora chciala po kolei: studia, praca,
        kariera, dziecko, maz . Zaszla w ciaze na studiach wiec usunela. Pozniej drugi
        raz zaszla w ciaze i tez usunela.. nie zaangazowala sie uczuciowo kiedy
        spotkala teg mezczyzne bo 'to nie byl ten czas'... no i teraz ma prawie 60
        lat , nie ma dzieci, studiow nie skonczyla bo zaczely sie klopoty ze zdrowiem.
        Wlasciwie nie ma nic. Bo za bardzo chciala sprostac swojemu pomyslowi na zycie.
        fajnie wiedziec co sie chce robic w zyciu, dobrze miec glowe na karku zeby nie
        pakowac sie w oczywisty szajs i bagno , ale cudownie jest zostawic miejsce na
        troche szalenstwa i improwizacje...czasami sami nie wiemy co jest dla nas
        najlepsze i to 'aniolki' pchaja nas ku pewnym wyjsciom ktorych nie
        uwzglednialysmy w naszych planach...milo czasem jest poddac sie biegowi
        wydarzen..I najzwyczajniej olac swoj original concept.
    • suffo Re: Czy ja jestem mądra? 26.04.05, 15:41
      Moze sie naraze, ale coz. Ja uwazam, ze sowa i jej podobne nie maja latwego
      zycia, ale nie maja tez go totalnie spapranego i ich zycie nie jest pasmem
      ciaglych porazek. Kazda z nas ma wieksze lub mniejsze problemy, ale nie kazda o
      kazdym problemie pisze na forum. W przypadku sowy mam wrazenie, ze wiemy o jej
      kazdym potknieciu, kazdej sprzeczce z mezem, mama. Jest ona moim zdaniem osoba
      bezwladna, nie potrafiaca wziac zycia za leb i stawienia samodzielnie czola
      problemom. Nie potepiam jej za to, choc uwazam, ze jej postawa jest ciut
      niedojrzala.
      Ja uwazam, ze w zyciu trzeba planowac i dzialac rozsadnie, ale nie wszystko da
      sie przewidziec i nie zawsze mozna stworzyc szczesliwa rodzine. Zreszta
      pojecie "szczesliwa" jest wzgledne. Oczywiscie posuniecia przemyslane lepiej
      rokuja. tak czy owak, znam wiele madrych osob, ktorym sie nie ulozylo. moze
      dlatego, ze byly za madre i chcialy spijac sama smietanke, nie chcialy isc na
      zadne kompromisy.
    • mamaszyma Re: Czy ja jestem mądra? 27.04.05, 10:25
      Wiecie, co, chyba nie wszytsko mozna zaplanować... Obok naszych planów są
      jeszcze plany innych no i przypadki/przeznaczenie. Co z tego, że ktos zaplanuje
      ślub po studiach i dziecko przed trzydziestka jak może nie znaleźć tej drugiej
      połówki, albo nie może mieć dzieci? Tego nie mozna zaplanować ze 100%
      pewnością. Ja z moim mężem jestem od 13 roku życia, nie planowałam tego, ale
      akurat wtedy go poznałam. A gdybym chchiałam działac według planu, że męża
      poznam na studiach, żeby nie zadawać się z gó..arzami, to perzeszedłby mi koło
      nosa.
      Wyszłam za maż na studiach, na studiach zaczęłam pracowac i na studiach
      zaszłam w ciażę (nie planowaną) teraz jetsem w drugierj (tez nie planowanej) a
      mimo to wszystko układa mi sie według tego co sobie zaplanowałam, czyli mam
      fajna, szczęśliwą rodzinę.
      Tak więc w zyciu trzeba cos czaem zrobić bez planu, bo inaczej byłoby bardzo
      nudno....
      • kubusala Ale żeście sie uczepiły tego planowania :)) 27.04.05, 11:00
        Oj dziewczyny, dlaczego uczepiłyście się tak tego planowania, co? Może
        dlatego,że ja przedstawiłam Wam moje koleje losu? No to sprostuję trochę, bo
        pomyślicie,ze Kubusala ma kalendzarz i wpisuje w nim,że w środę 3 maja 2005 o
        godzinie 12.55 ogoli sobie nogismile)) Nie tak nie jest. Ja początkowo planowałam
        wyjść za zupełnie innego faceta, z nim byłam 4 lata- nie wyszło.Wyszłam za
        kogoś innego. Ja wiem,że życie weryfikuje wszystkie plany i że z organizatorem
        przez życie to nie ma sensu. Mnie chodzi konkretnie o jedną podstawową rzecz,
        która da się zaplanować: o planowanie powiekszenia rodziny i zapewnienie Jej
        bezpieczeństwa. To,że ktoś nie ma ukończonych studiów, wcale nie oznacza,że nie
        może starać się o dziecko, no litości! Jeśli bez studiów masz świetną pracę i
        kochającego męża, który też ma pracę to no problem. Nawet jak po urodzeniu
        dziecka pracę się straci to zawsze jest jeszcze okres wypowiedzenia, odprawa i
        zasiłek przysługuje itd.
        Mozna miec i 40 lat ale jak się nie ma pracy, kochającego faceta, dachu nad
        głową i żadnych perspektyw to zabieranie sie za dzieci jest moim zdaniem
        idiotyczne. I o to mi chodzi, nie o to,żeby wszystko w zyciu planować, ale o
        to,żeby zastanawiac się na jaki los skazujemy nasze dziecko.
        To,że niektórym z Was się udało, urodziły dzieci jeszcze w liceum i dziś mają
        szcześliwe rodziny to cudownie, ciesze sie,że się udało. Nie zmienia to jednak
        faktu,że niektórym to zdanie sie na los nie wyszło i dzis cierpią Oni i co
        najgorsze cierpią ich dzieci.
        Poza tym nie mozna porównywać tego co było 10 lat temu z sytuacją obecną,
        kiedys ludziom wykształcenie nie było tak potrzebne gdyż była praca dla
        każdego, a co dziś mamy? Zmieniły sie czasy i zmienia się pogląd na świat.
        Więc nie piszcie mi,że nie da się wszystkiego zaplanowac, bo ja o tym doskonale
        wiem, ja nie planowałam,że urodzę dziecko w wieku 29 lat, ja planowałam że
        urodzę dziecko, wtedy gdy będę mogła zapewnić mu minimum bezpieczeństwa i
        finansowego i uczuciowego. Nie wiedziałam kiedy to nastąpi.A że akurat wyszło
        tak,że zapewniłam mu maksium tego wszystkiego to juz łud szczęścia. I tyle na
        ten temat.
        • odalie Re: Ale żeście sie uczepiły tego planowania :)) 27.04.05, 11:09
          Bo to się wszystko sprowadza do tego, o czym już ktoś napisał:

          nie ma recepty na szczęście, i niestety nawet "zaplanowane" życie typu studia-
          facet-praca-mieszkanie-samochód-dom-dziecko nie daje gwarancji, na nic.
          Wystarczy zajrzeć na Samodzielną.

          Owszem, zaradność życiowa i elastyczność, zwykle związana z wykształceniem,
          pomaga. Dlatego warto się kształcić, zdobywać wiedzę i sprawności skautowskie smile

          Ale już zbytnie fetyszyzowanie takich "podstaw egzystencji" jak praca (łatwo
          stracić - a może warto samemu zmienić?), mieszkanie (po co się uwiązywać do
          miejsce?) czy niby-to wypróbowany partner (na Samodzielnej było sporo stories o
          facetach, którzy rozpływali się w mgle po wielu, wielu latach niby-to
          doskonałego parnerstwa) - to ja osobiście, IMHO, uważam za przesadę, z której
          tylko nerwice i zgryzota może wypłynąć.

          Złoty środek, optymizm i elastyczność - ot, co!
    • odalie Re: Czy ja jestem mądra? 27.04.05, 11:02
      Ja od siebie powiem - staram się robić, to co lubię, i staram się robić to
      dobrze.

      Ścisłego planu życiowego nie mam i nie miałam. Owszem, pewnych rzeczy
      chciałabym jeszcze dokonać, ale moje priorytety są dość płynne - chociażby i
      dlatego, że cały czas się czegoś nowego uczę.

      Chyba nie jestem taka głupia, że urodziłam córeczkę na piątym roku studiów,
      wychowałam ją na doktoranckich, a teraz mam niegłupią pracę z
      odchowanym, "dorosłym" przedszkolakiem. Faceta też mam całkiem niegłupiego,
      mieszkanie swoje, o, ostatnio to nawet trądzik wyleczyłam tongue_out

      Moje koleżanki-rówieśniczki nie rodzą dzieci, są albo singlami albo w luźnych
      związkach. Ale ostatnio coś się zmienia... tylko dlaczego jakoś tak wychodzi,
      że zamiast zwyczajnej ciąży leczenie, terapie i in vitro? No ale tak, był plan,
      zrealizowany krok po kroku, a teraz pierwsza ciąża około 35-tki - nikt mnie nie
      zagada, że wiek matki nie wpływa na płodność.

      Właściwie groziła mi podobna sytuacja. Jako singielek pewnie wzniosłabym się na
      wyżyny sławy i chwały mołojeckiej w swojej dziedzinie (albo i nie), ale nie
      byłabym z moją coreczką.

      Mam tylko taki prosty pomysł na życie - starać się czuć się dobrze, i niczego
      nie żałować.


      • jutka7 Re: Czy ja jestem mądra? 27.04.05, 15:15
        Ja też sobie życie zaplanowałam, a własciwie takie podejmowałam decyzje, ze
        wyszło poukładane i "po kolei". Studia (dobre), slub z facetem poznanym na 1
        roku studiów (pierwszy facet), szukanie pracy, kupno domku do remontu, zmiana
        pracy na super lepszą i wreszcie nadszedł czas na dziecko. I tu bęc! Pierwsza
        ciąża i od razu pozamaciczna, która z hukiem sie skończyła- krwotokiem wew. i
        operacją ratującą życie.
        A jakieś 2 lata temu był moment, w którym chciałam zajść w ciążę, ale się
        rozmyśliłam- własnie z powodu planów. A może gdybym wtedy się zdecydowała, to
        wyszłoby inaczej?
        I jak tu planować? Wszystkiego się nie da.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka