Tak wiem,że to głupie pytanie, oczywiście,że nie

))
Ale teraz na poważnie, ostatnio tak sobie czytam te różne wątki i widzę,że
wiele z Was ma totalnie pokręcone życie, sytuację bez wyjścia.
Ja swoje życie układałam według wytyczonego schematu:studia+szukanie
mieszkania+chłopak+2 lata spotykania się+ potem zamieszkaliśmy razem, potem
wzięliśmy ślub, dorabianie się, po paru latach świadomie zdecydowaliśmy się
na dziecko= szczęśliwe zycie męża, zony i dziecka w rodzinie.
No i właśnie zastanawiam się czy to ja jestem taka mądra czy po prostu miałam
takie szczęście. Czy mamy wpływ na nasz los? Z czego wynika to,że pozwalamy
na to,żeby mając małe dziecko znaleźć sie w sytuacji bez wyjścia,że nie ma
sie dokąd iśc,że dziecko jest świadkiem potwornych scen jakie odbywają się w
domu i że ma to ogromny wpływ na jego życie.
Czasami chciałabym cos mądrego napisac Sowie, czy tez innej osobie, której
zycie to pasmo porażek, ale czy ja mam prawo coś mówić, pouczać, radzić?