agnes69pl
28.11.05, 20:09
Jak ja doskonale rozumiem panią Grażynę. Mam ten sam problem. Co prawda
rodzina męża mieszka 30 km od nas ale i tak mnie ta wizyta nie cieszy. Mamy
małe dziecko, najczęściej droga jest zaśnieżona i jest ślisko ale nikogo to
nie obchodzi. Teściowa daje rozkaz i musimy się stawić. Jesteśmy prawie 3
lata po ślubie (po świętach minie równo 3 lata). Do tej pory wszystkie
możliwe święta spędzamy poza domem. Najbardziej mnie denerwuje , że zawsze
zostawiam moich rodziców (z którymi mieszkamy) i oni sami spędzają święta. A
co najgorsze, to nawet teściowa ich nie zaprasza bo dowiedzieli się , że moja
Mama jest innego wyznania. Nawet nie wzięli pod uwagę tego, że dawno
zrezygnowała z innej wiary dla nas aby nam nie robić problemu. Mama nie
dzieli się opłatkiem i nie uskutecznia katolickich rytuałów ale chętnie by
pojechała a mój Tato jest katolikiem. Niestety jestem postawiona pod ścianą.
Jak tylko powiem, że święta spędzamy u mojej rodziny , to jest kłótnia z
mężem. Jeżdzimy do Jego rodziców co tydzień. Muszę znosić jakoś te wizyty ale
postanowiłam, że w te święta zostaję z moimi rodzicami a swoich niech
najwyżej przywiezie do nas. I wiem już , że napewno nie skorzystają z
zaproszenia.