Dodaj do ulubionych

Święta, ale gdzie?

28.11.05, 20:09
Jak ja doskonale rozumiem panią Grażynę. Mam ten sam problem. Co prawda
rodzina męża mieszka 30 km od nas ale i tak mnie ta wizyta nie cieszy. Mamy
małe dziecko, najczęściej droga jest zaśnieżona i jest ślisko ale nikogo to
nie obchodzi. Teściowa daje rozkaz i musimy się stawić. Jesteśmy prawie 3
lata po ślubie (po świętach minie równo 3 lata). Do tej pory wszystkie
możliwe święta spędzamy poza domem. Najbardziej mnie denerwuje , że zawsze
zostawiam moich rodziców (z którymi mieszkamy) i oni sami spędzają święta. A
co najgorsze, to nawet teściowa ich nie zaprasza bo dowiedzieli się , że moja
Mama jest innego wyznania. Nawet nie wzięli pod uwagę tego, że dawno
zrezygnowała z innej wiary dla nas aby nam nie robić problemu. Mama nie
dzieli się opłatkiem i nie uskutecznia katolickich rytuałów ale chętnie by
pojechała a mój Tato jest katolikiem. Niestety jestem postawiona pod ścianą.
Jak tylko powiem, że święta spędzamy u mojej rodziny , to jest kłótnia z
mężem. Jeżdzimy do Jego rodziców co tydzień. Muszę znosić jakoś te wizyty ale
postanowiłam, że w te święta zostaję z moimi rodzicami a swoich niech
najwyżej przywiezie do nas. I wiem już , że napewno nie skorzystają z
zaproszenia.
Obserwuj wątek
    • mruczesobie Re: Święta, ale gdzie? 09.12.05, 22:37
      niesamowite!Kobiety,przecież TO właśnie wy:ty mąż, dzieci jesteście rodziną i
      kłótnie o to gdzie TA Rodzina spędzi święta dają niezbity dowód na wasza niska
      pozycję w waszym stadle!!!Męża rodzina, mąż się kłoci ,uwaza że masz
      wytchnienie, no niesamowite,ale gdzie ten mąż był jak się pobieraliście,
      przecież jest równouprawnienie, takie słabe jesteście by rzeć basta!?Jeśli
      tylko 30 km to robię święta u siebie i mam w nosie teściów ...albo zapraszam do
      siebie i nich to mąż,skoro tak nalega,troszczy sie w 90% o wszystko!!!A swięta
      300km?raz u mnie raz u nich wiosna tam w zimie w domu, facet chyba może sie
      przychylić raz do roku mimo tęsknoty,a pojechać możecie na urlop,pozdro i nie
      dajcie się
      • samwieszkimjestem Re: Święta, ale gdzie? 17.05.07, 22:43
        No łatwo mówić. My prawie wszystkie zostałyśmy wychowane, na grzeczne, uległe i
        miłe. Dlatego przeprowadzanie swojej woli jest dla nas związane z poczuciem
        winy (i to nieuzasadnionym!). Ja akurat mam szczęście, bo mnie mój mąż
        tak "wytrenował" jeszcze przed słubem, że walę prosto z mostu co, po co, na co
        i dlaczego - i jest tak, jak ja chcę. Oczywiście stosuję kompromisy, tylko jak
        ktoś nie chce mnie zrozumieć, to i ja udaję, że go nie rozumiem. Życzę
        wszystkim mądrych mężów smile
        • wal.do Re: Święta, ale gdzie? 24.12.07, 10:27
          Jak dla mnie to problem w tym, że zamiast partnerstwa w większości związków jedna ze stron dominuje i to ze znaczna przewagą.
          U mnie od początku sprawa była jasno postawiona: w tym roku do moich rodziców w przyszłym do twoich. I tak na zmianę.
          To oczywiście również sprawa podejścia rodziców. Ja nigdy nie dałem się zdominować mamusi i na teksty "no jak to? to was w tym roku nie będzie na Wigilii?" odpowiadałem: "w tym nie, ale już za rok możecie nas oczekiwać"
          A taka pani Grażyna, to jak szybko się nie postawi, to potem będzie trudno to odwinąć, bo koronnym argumentem będzie "przecież zawsze jeździliśmy i było ci dobrze" wink Im później tym trudniej złamać pewne przyzwyczajenia, bo one się z roku na rok będą umacniać i odejście od nich będzie tym bardziej bolesne (dla obu stron) im później nastąpi.
    • malgra Re: Święta, ale gdzie? 17.05.07, 22:55
      a może zrób u siebie i zaproś i teściów i rodziców.
      • zona_mi Troche późna rada ;)) 17.05.07, 23:43
        malgra napisała:

        > a może zrób u siebie i zaproś i teściów i rodziców.
        • malgra Re: ale to tak na przyszłość 18.05.07, 00:43
    • fajka7 Re: Święta, ale gdzie? 17.05.07, 23:45
      Gdzie sie wykopuje takie watki?
      No ale do rzeczy.. smile Ja mysle, ze rada znakomita, w koncu Swieta tuz tuz wink
    • edynia76 Święta, ale gdzie? 13.08.07, 15:54
      Gdy nadchodzą święta ja wcale się z nich nie cieszę. Na każde musimy iśc do
      mojej teściowej, ponieważ nie wypada, bo się obrazi albo będzie jej smutno. Nie
      interesuje mojego męża fakt, że źle sie tam czuję, ciągle pod obstrzałem i
      krytyką, nie mogę tam swobodnie jeść, spać a już najgorsze że mnie moja teściowa
      toleruje, nie przepada za mną. Trudno to zrozumieć mojemu mężowi, ale ja w tym
      roku nawet jeśli się obrażą na mnie - zostaję w domu. Odpocznę przynajmniej
      psychicznie. Już jakoś wywalczyłam niedzielne obiady w domu, to i temu dam radę.
      W końcu jesteśmy rodziną.
    • brodajan Święta, ale gdzie? 21.12.07, 01:58
      A mozna i tak: 24-ego rano wsiasc w samolot (pociag,samochod)i
      wyjechac.Daleko od tych gnusnych,nudnych,niezdrowych ,obzartych
      dni.Siedzac na plazy (stoku gorskim,lawce w obcym miescie)mozna
      poczuc sie wolnym (wolna) od tradycji i przymusu moralnego.A resztka
      pizzy cisnac w rozlozony pod stopami fragment gazety ze zdjeciem
      lysawego oszusta i masturbanta z Torunia.A potem - zatanczyc!
      • malwisienia Re: Święta, ale gdzie? 21.12.07, 15:36
        tak mniej więcej robię co roku, chociaż z pizzą tym razem nie wypali, bo kupiłam
        opcję z wyżywieniem,wiec się na kolację wigilijną chcąc nie chcąc załapię
    • odpowiadator Re: Święta, ale gdzie? 21.12.07, 04:52
      agnes69pl, to co opowiadasz, to jest jakiś horror, z tego wynika, że to nie
      tylko kwestia świąt, przecież twój mąż nie szanuje ani ciebie, ani twoich
      rodziców, z którymi mieszka, jak można tak sobie wyjeżdzać i za każdym razem
      zostawiać twoich rodziców jak trędowatych ?
      jak w ogole można zapraszać tylko cześć rodziny wiedząc, że razem mieszkacie, z
      kim ty się w ogole zadałaś ? jemu to w ogóle nie przeszkadza i uważa, że jest
      ok, nie czuje się nieswoja i nie jest mu głupio za swoją rodzinę ?
      no ale zawsze mamy to, na co sobie pozwalamy, życzę więcej szacunku dla samej
      siebie, wtedy i inni będą cię bardziej szanować
      • miruka Re: Święta, ale gdzie? 21.12.07, 07:01
        rzuciłam się prawie na ten artykuł bo sytuację mam zbieżną i jakiez
        moje zdziwienie, że pani psycholog nie napisała że młodzi mają prawo
        do świąt w domu, u mnie jest tak że oboje chcemy tylko mamy różne
        rodziny i różny poziom odwagi w zakomunikowaniu że chcielibyśmy
        spedzić święta w domu,
        co do zapraszania "do nas" to nie jest takie proste, często nasi
        rodzice mieszkają ze swoimi rodzicami, często schorowanymi co
        wyklucza podróże,
        ale ja mimo to twierdzę że potrzebuję nazwać rzecz po imieniu: chcę
        mieć prawo do zostania w domu lub egzotycznej podróży, choćby do
        Zakopanego, pani psycholog powinna raczej poradzić jak to powiedzieć
        rodzicom, żeby nie zmartwić, mnie bo mój maż wie jak, a ja nie
        • iwoniaw Też mnie to uderzyło 21.12.07, 16:08
          > moje zdziwienie, że pani psycholog nie napisała że młodzi mają prawo
          > do świąt w domu

          Za to skoro rodzina żony nie jest opisana jako narzucająca swą wolę i stanowiąca
          jakikolwiek problem, to p. MW wyciąga z tego wniosek, że ani chybi to jakaś
          patologia (jeśli nie alkoholicy, to przynajmniej nie akceptują zięcia albo mają
          w d.. córkę), Nie pierwszy to raz, gdy opinie tej pani są dość kuriozalne.

          A tak naprawdę, to zgadzam się z Tobą. Młodzi, w dodatku mający już własne
          dzieci, mają przede wszystkim obowiązki wobec swojej NOWEJ rodziny. Jeśli lubią
          spędzać święta w dużym gronie, to w porządku, wystarczy się dogadać co do czasu/
          kolejności wizyt itd. Ale jeśli ktoś chce świętować we własnym domu (zapraszając
          rodzinę lub nie) to niby dlaczego ma mieć do tego mniejsze prawo niż jego
          rodzice/ teściowie?
    • diplomatica Święta, ale gdzie? 21.12.07, 11:52
      w czerwcu tego roku wzielismy slub. Mimo ze para jestesmy juz prawie
      4 lata, praktycznie zawsze swieta spedzalismy osobno - bo ja
      jechalam do moich rodzicow (400 km). W tym roku "prawie" bezbolesnie
      stanelo na tym, ze jedziemy do moich rodzicow. Maz bal sie o swoja
      mame, ale ona jest madra i rozumie (mam fajna tesciowa), a poza tym
      w swieta nie bedzie sama tylko z siostra, jej rodzina (czyli tak jak
      zawsze ale bez mojego meza tym razem). poza tym moi rodzice maja
      okazje lepiej poznac mojego meza smile
      • czy-jest Re: Święta, ale gdzie? 21.12.07, 12:15
        my mieszkamy 20 km od teściów, 300 km od moich rodziców. Moi teściowie są w
        porządku, na początku jeździliśmy do nich co tydzień w odwiedziny, ale teraz już
        mąż odwiedza ich częściej (często wpada na chwilę po pracy, bo pracuje w ich
        mieście zamieszkania) ale to jego rodzice, on ma prawo ich odwiedzać kiedy chce,
        ja czasem wolę spędzić niedzielę np. w łóżku.
        na poczatku gdy były momenty, że nie odwiedzałam ich np. trzy tygodnie, lub gdy
        na weekend pojechałam odwiedzićoich rodziców, słyszałam teksty (niby z
        uśmiechem, ale...) że się na nich wypięłam (?). z uśmiechem odpowiadałam, że
        wcale się nie wypięłam, tylko raz na kilka miesięcy odwiedzam MOICH rodziców.
        i tak powiedzieli ze cztery razy może, potem przestali wink
        czasem jeszcze teściowa wspomni, że rzadko ich odwiedzam, mówię wtedy, że mój
        mąż do swoich teściów jeździ raz na pół roku albo rzadziej.
        wiem, że wszystko powyższe brzmi jakbym się z teściami kłociła, ale tak nie
        jest. udało nam się wypracować kompromis wizytowy wink
        a na świeta jeździmy na zmianę - jeden rok wigilia u moich rodziców, w święta do
        teściów, albo na odwrót. mimo odległości. nie wiem jak to będzie wyglądać gdy
        pojawią sie dzieci, bo ogległość jednak jest znaczna...
        • czy-jest Re: Święta, ale gdzie? 21.12.07, 12:17
          acha, dodam, że jak już się zbudujemy w końcu to chciałabym zrobić święta u nas
          (chwilowo w wynajmowanym mieszkaniu nie bardzo mamy warunki...)
          być może będą to przyszłe święta.
          • moniowiec Re: Święta, ale gdzie? 21.12.07, 13:20
            mam podobny problem: rodzice 300 km, teściowei 150 od mojego miejsca zamieszkania. do tego - pomiędzy domem rodzinnym moim a męża jest ponad 200 km. nie mamy samochodu - wiec tylko komunikacja PKP/PKS zostaje by dojechac na święta. i moi rodzice - oburzeni jesli spędzam święta gdzie indziej. bo czują się starzy i niepotrzebni, twierdza że się izoluję i że świeta będa do niczego... że mąż, którego i tak nie lubia, przeciwstawia mnie im, że ich nie lubi.. jadę w tym roku do nich a potem do teściów. tak jak w zeszłym roku. a za rok postanowiliśmy z mężem nigdzie nie jechac lub odwrócic kolejność (akurat będziemy mieli małe dziecko więc jest wymówka). nie jest proto to wszystko ogarnąć jak każda ze stron chce cię widziec i rzadko wszystkich widujesz...
    • tylkozloty Święta, ale gdzie? 21.12.07, 12:12
      trzeba określić śmiało swe miejsce w nowej rodzinie : jeśli chcesz sama
      robić swoje święta ,to je zrób ! dla siebie ,męża ,dzieci , jeśli chcesz
      kogoś zaprosić na te święta to zaproś: teściów , rodziców ,siostry itp ....
      Argument : MY jako młoda rodzina chcemy MIEĆ SWOJE WŁASNE TRADYCJE
      ...kompromisowo : możecie posłać kwiatki pocztą kwiatową , możecie
      wcześniej wysłać prezenty teściom ,możesz upiec pierniczki i posłać je
      pocztą do nich , niech będzie coś co im przypominać będzie TWOJĄ
      MAŁĄ RODZINĘ ...
      W zamian możesz uzgodnić że spotykacie sie raz do roku u rodziny
      męża z okazji :A /święta matki lub b/ urodzin jego matki /c lub imienin
      jego matki d /imienin teścia lub innej ważnej dla jego rodziny daty .
      Będziesz tam wtedy na równych prawach , a zdobędziesz POWAŻNĄ
      POZYCJE w swej rodzinie ( dzieci twoje będą czekały na mamine
      święta, mąż będzie uczestniczył w porządkach dokowych , zakupach itp
      ..... a może on tak ciągnie do domu bo jedzie na gotowe ? i jeszcze go
      mamusia i siostry ugaszczają jak króla ??)
      Powiedzieć możesz tak : W TYM ROKU CHCĘ SPRÓBOWAC ZROBIĆ ŚWIĘTA w naszym
      domu ,dzieci też muszą wiedzieć że mama i tata są najważniejsi przy
      stole a nie mama i tata ,babcia i dziadek , ciocia i wujek ...... wszyscy
      razem .....

      Mąz może nie być wcale taki szczęśliwy , on tam jedzie na wychuchane
      miejsce , tu musiałby swą pozycję wywalczyć - staraniem się o
      zadowolenie ciebie , wydaniem kasy na świąteczne zakupy, no i do tego
      będzie w domu po prostu ojcem i mężem a tam jest synkiem-królem!!
    • coffe-e Święta, ale gdzie? 21.12.07, 12:29
      Czytałam ten artykuł jakby o sobie. My też jesteśmy młodym małżeństwem i mamy
      ten sam problem. W tym roku udało się połączyć obie rodziny - robimy święta u
      moich teściów, ale będą z nami także moi rodzice i babcia. Oby się jakoś
      wszystko udało. Problem jest raczej w tym, że mój mąż jeździ do swoich rodziców
      kilka razy w tygodniu (mieszkamy wszyscy w tym samym mieście) i nie widzi w tym
      nic złego. A jak mu zwracam uwagę, to mnie od razu atakuje, jakbym nie wiem jaka
      krzywdę robiła jemu i jego rodzicom. Dużo pracuję, często wracam do domu później
      niż on. I dla niego to już jest wystarczający pretekst, żeby jechać do mamusi na
      obiad, nawet, jak mu dzień wcześniej coś przygotuję. Ja tego nie rozumiem i nie
      mogę zaakceptować, dla mnie to postawa maminsynka. No niestety, on tego nie
      rozumie. Może w święta wreszcie przemówimy w tej kwestii jednym głosem...
    • towditowdi Święta, ale gdzie? 21.12.07, 15:06
      To co Wy za mężów macie? - tacy mało wyrozumiali jacyś. Myślę, że
      tak do końca nie odcięli jeszcze pępowin to dlatego. Ja bardzo lubię
      święta. Lubię swoją rodzinę, lubie rodzinę żony. Żona ostatnio mi
      powiedziała, że ona to nawet woli święta w moim domu rodzinnym bo
      atmosfera jest jakaś taka inna, cieplejsza. Wigilię z wyboru
      spedzamy u obydwojga rodziców: opłatek i wieczerza u jednych, potem
      tylko opłatek u drugich. Nastęnego roku w odwrotnej kolejności.
      Święta różnie - 1 dzień u jednych (wybranych), 2 dzień sami z
      dziećmi, w domku albo na spacerze w lesie (jest to świetna okazja do
      budowania więzi z dziećmi i żoną), u drugich, albo zapraszamy kogoś.
      I nikt nie robi problemu jak powiemy: "sorry, ale wolimy posiedzieć
      w domu" albo "nie przyjedziemy bo mamy teściów na obiedzie". Co to
      jest, żeby kochanej kobiecie nie ustąpić aby zrobić jej przyjemność.
      Chce się poczuć Panią domu i przygotowac święta - bardzo proszę,
      niech przygotowuje. Jeszcze bym pomógł - upiekł mięso, zrobił
      śledzie czy co tam jeszcze byłoby do zrobienia. Przecież sylwestrowy
      weekend też długi mamy, czy wtedy nie mozna odwiedzić jednych czy
      drugich. ŚWIĘTA MAJĄ BYĆ WSPÓLNĄ RADOŚCIĄ A NIE UTRAPIENIEM
      KOGOKOLWIEK. I jak ktoś tego nie rozumie i najbliższych naraza na
      niewygody i dyskomfort po to tylko, żeby jemu było dobrze i fajnie,
      to uważam, że jest wielkim egoistą, a jakby tego było mało to
      jeszcze na dokładkę ma nieco ciasny i ograniczony rozumek.
      Pozdrawiam wszystkich świątecznie.
      Opisywanych mężów równieć.
      • iza.wm Re: Święta, ale gdzie? 21.12.07, 16:14
        TO moze mi cos poradzicie. Mieszkam z narzyczonym za granica i
        sytuacja jest odwrotna on ma rodzine w Norwegii tam gdzie mieszkamy
        a ja w Polsce..jestesmy ze soba 3lata i 3 laata spedzam wigilie w
        polsce u swojej rodziny. W ubieglym roku byl tez moj narzyczony ale
        tego roku juz niechcial bo mu sie u nas niepodobalo,poniewaz on i
        moj brat sie bardzo nielubia....Ja znomu jestem w poslce i mam
        wyzut sumienia,ze ani razmu niebylam u jego rodziny..wiem ze on
        moze meniec o to pretensje... Tylko sytuacja jest ciezka bo ja
        rodzine widze 3 razy do roku a z jego rodzina mieszkamy wiec, wiec
        wiem ze moja rodzina sie obrazi a pozatym dla mnie najlepsze swieta
        sa w polsce.... I co robic?
        • tylkozloty Re: Święta, ale gdzie? 22.12.07, 14:09
          sama wiesz co ci poradzimy :
          skąd wiesz ,że święta u niego będą gorsze ? nie próbowałaś ani razu ....
          Trzeba raz to zrobić - być z nim i jego rodziną ...może wyślesz swoim
          rodzicom do Polski oplatek i jakieś drobiazgi ? Co ci się tak w
          Polsce podoba ? To że jesteś znow w domu ?czy to że przyjmują cię jak
          królewnę ? Co to dla ciebie znaczy ? czego ci brakowałoby na Wigilii z nim?
          Poczucia twej ważności ? jesteś wtedy mniej ważna ?
          Wybrałaś życie gdzie indziej i takie są tego konsekwencje ...że widujesz sie
          z rodziną w Polsce 3 razy do roku to też twój wybór ...
          Nie miej żalu do niego o to .... Ale czy ty czasem przez to że jesteś w
          Polsce 3 razy a cały czas tam z nim i jego rodziną ,to nie idealizujesz tej
          POLSKI ? ciągnie cię tu a jednocześnie chcesz TAM być , tu niedziela a
          tam szary tydzień ???
          JAk to będzie w przyszłości ? będziesz jeździć do domu do Polski
          ,płacząc że tak mało spędzasz czasu z mamą ?
          Znajdź jakiś kompromis ...
          • iza.wm Re: Święta, ale gdzie? 23.12.07, 02:08
            nieznasz sytuacji dokonca wiec w taki sposob- obrazajac kogos
            od "krolewny" niemasz prawa ocenac inych...Moze nigdy niemieszkalas
            za granca i niewiesz jak to jest mieszkac daleko od rodziny...Pomysl
            zanim cos powiesz nastepnym razem....
    • cotti Re: Święta, ale gdzie? 23.12.07, 17:45
      mam podobny problem - moi rodzice mieszkają 300 km od nas, natomiast niedoszli
      teściowie - 30 km od nas. I tak słyszę często uwagi, że rzadko odwiedzamy ich...
      bo raz na dwa tygodnie (nie mam czasu częściej, pracuję długo, czasami lubię
      spędzić czas w swoim zacisznym mieszkanku, gdzie nie rozbrzmiewają awantury),
      podczas, gdy moich rodziców widzę raz na kilka miesięcy.
      moja mama ostatnio została "postawiona" do pionu przez niedoszłą teściową, która
      zażadała spotkania - bo przecież tak nie wypada, żeby przyszła rodzina się nie
      znała - naubliżała mojej mamie w mailu i w ogóle jej nie obchodziło, że Mama
      dochodzi do siebie po operacji. Moja Mama machnęła ręką na całe te fochy, ale
      przyjechała, a po "konfrontacji" powiedziała, że mi współczuje takiej agresywnej
      teściowej... uncertain
      • czarna_zoska Re: Święta, ale gdzie? 23.12.07, 18:07
        To raczej rodzice chlopaka powinni odwiedzic Twoich jako pierwsza wizyte.
        Agresywne tesciowe sa straszne, upewnij sie, ze Twoj chlopak jest po Twojej
        stronie zanim sie pobierzecie. Najgorzej jest miec meza maminsynka.
    • czarna_zoska Święta, ale gdzie? 23.12.07, 18:00
      My jetesmy 9 lat po slubie i mamy 4-letnie dziecko. Pierwsze lata, to był
      horror. Nasze rodziny sa obie bardzo dominujace i zadna nie chciala pojsc na
      kompromis. Jak osly jezdzilimy na 2 Wigilie i po rowno jeden dzien swiateczny u
      kazdej z rodzin. Wytrzymalismy tak kilka lat ale ani ja nie czulam sie dobrze w
      rodzinie meza, ani on w mojej. Oczywiscie nie chodzilo o same Swieta. Problem by
      glebszy a konflikty z akceptacja rodzin narastaly. Bylismy o krok od rozwodu.
      Przelomem okazalo sie przyjcie na swiat dziecka. Poniewaz obojgu zalezalo nam na
      malzenstwie, radykalnie zmienilismy nasze stosunki do rodzicow wlasnych i
      tesciow. Wprost powiedzielismy, ze sa toksyczni i rujnuja nasze zycie, ze sa
      zaborczy i traktuja nas jak gowniarzy. Oboje kochamy jednak rodzicow i
      wypracowalismy kompromis. Teraz to my wyznaczamy kiedy przyjedziemy i jak
      spedzimy Swieta. Jednego roku jestesmy u jednych, a drugiego u drugich na
      Wigilii. Moja mama powiedziala, ze musiala oswoic sie z sytuacja, ze nie
      wyobrazala sobie ze nie spedzimy razem Wigilii. Jednak i ja i maz mamy
      rodzdnstwo, tak wiec zawsze ktos jest z rodzicami. Mysle, ze takie rozwiazanie
      satysfakcjonuje nas wszystkich. Moge wam dac wazna rade, ktora u nas sie
      sprawdzila. Mowcie wprost jesli cos Was gnebi. Nie chowajcie w sobie pretensji.
      Pytajcie tesciow, rodzicow, co oni by zrobili na waszym miejscu, ze jestescie w
      niezrecznej sytuaji. Bardzo wazne jest tez, zebysie jako malzenstwo grali w
      jednej druzynie, tzn. byli za soba, anie nie przeciw sobie.
    • noise213 wypie..ć ze świętami 23.12.07, 18:13
      j.w.
      • and_nowak To jest głęboka myśl! 23.12.07, 19:59
        A jakie przejrzyste i zwięzłe tej myśli sformułowanie!
        Cieszymy się, że jesteś na forum! wink))
    • anorakinbreslau Re: Święta, ale gdzie? 23.12.07, 18:37
      Co za koleś! Afront! Też sobie wymyślił. Może czasem należałoby się zastanowić?
      Może właśnie upieczenie swojego sernika, zrobienie swojej sałatki, uszek,
      barszczu, kutii - jest wytchnieniem? Co roku jeździć w to samo miejsce i co roku
      mieć takie same spotkania o niczym? Zal mi tej dziewczyny. Jako facet uważam, że
      gość powinien pójść na spacer i przemyśleć do czego chce ją zmuszać. W końcu
      mają własny dom, własne ognisko i własna rodzinę - może warto po prostu teściów
      zaprosić do siebie tym razem.
    • moninia2000 Re: Święta, ale gdzie? 23.12.07, 19:28
      Czytam artykul i ciesze sie, iz w nasze rodzinie nie ma tego
      problemu..
      Moi rodzice mieszkaja 15 minut drogi od nas, a rodice meza ponad
      500km stad. W sumie na poczatku jedne Swieta spedzalismy tu,
      nastepne tam i tak w kolko, az z czasem nawet ja nalegalam, abysmy
      jechali do tesciow, bo rzadziej tam bywamy, a od kiedy mamy coreczke
      tesknia za Nia strasznie..
      Mimo, iz nie sa to dla mnie najlepsze Swieta, jednak sama nauczylam
      sie czepac radosc z malych chwil, wyluzowac i bawic sie jak moge.
      Nie wyobrazam sobie takiego ukladu, ze "ZAWSZE Wigilia u tesciow"
      np albo "zawsze u rodzicow",nie wyobrazam sobie braku dialogu meza z
      zona i wydaje mi sie to dosc smutne....jesli jedna strona musi
      cierpiec, bo druga nie chce sie nagiac czy wysluchac. Poza tym nie
      znosze szantazu rodzicow, ktorzy potrafia udac ofiary i obrazic sie
      w dodatku, gdy na nich nie wypadna Swieta akurat, bo mogliby starac
      sie zrozumiec sytuacje dzieci i dac cos od siebie.
      Wigilia w domu mlodych malzonkow wydaje mi sie jak najbardziej
      uroczym pomyslem, cala rodzina bylaby razem.
      Nie wyobrazam sobie sytuacji, ze jest mus corocznego Swietowania u
      tesciow z wykulczeniem moich rodzicow.
    • and_nowak Jak święta, to tylko w markecie! I kolacja w McDon 23.12.07, 19:55
      Przecież to oczywiste gdzie się spędza święta - tylko w hipermarkecie! Bardziej
      wrażliwi wybierają galerie handlowe - "inna jakość".

      W żadnym wypadku nie należy odwiedzać jakichś tam obcych dziadów co to są
      rodzicami mojego account-managera i ich prowincjonalnych braci/sióstr, tłustego
      Mietka "z dzieciami", itd.
      Przecież to ohyda!
      Nie lepiej umówić się na partyjkę skłosza (squash) z szefem ?

      A teraz na poważnie, rada dla bohaterów artykułu: ZAPROŚCIE RODZICÓW DO SIEBIE!
      Od dziecka tak spędzałem święta. Jechaliśmy do dziadków, albo dziadkowie
      przyjeżdżali do nas. I rozmawialiśmy! Często o niczym ale było nam miło BYĆ ZE
      SOBĄ. Lepsze to, niż rozmowa z szefem przy skłoszu.


      Aha, wszystko w/w można stosować niezależnie od tego czy Święta to faktycznie
      Święta (mam na myśli religię), czy tylko TRADYCJA.
    • naprawdetrzezwy Jak to, gdzie 23.12.07, 23:17

    • naprawdetrzezwy Jak to, gdzie? U siebie. 23.12.07, 23:17
      Chyba, że mieszkają z rodzicami - wtedy wypada z nimi.
      • mamab26 Re: Jak to, gdzie? U siebie. 23.12.07, 23:36
        Ja to mam jednak szczęście...
        Rodzice fajni ,teściowie też .
        Na wigilię trochę u jednych ,trochę u drugich .Czasem my robimy dla
        wszystkich .W święta podobnie .Dobrze ,że mieszkają w odległości 20
        km ,to nie ma problemu z dojazdem
        Nikt się nie dąsa ,nie obraża

        Zresztą dla mnie święta mogłyby trwać z tydzień ,żebyśmy
        wszystkich ,których chcemy odwiedzili ,bądź ugościli ...

        Uwielbiam święta ,lubię odwiedzać rodzinkę i znajomych ,lubię jak
        mnie odwiedzają ,bo ja poprostu lubię ludzi tongue_out

        wesołych świąt !
    • sjena1 Re: Święta, ale gdzie? 24.12.07, 09:33
      a mnie się w glowie nie mieści wigilia u teściowej,u obcych (hehehehehe) to tak
      jakby świąt nie było smile
    • an1005 Skad ta psycho(patyczka) 24.12.07, 14:27
      Gdziescie wyszukali te psychopatyczna psychoterapeutyczke. Sytuacja
      opisana godna wspolczucia ale rada udzielona przez pseudo fachowca
      jest powalajaca. Tak naprawde zgodna 'z terorrem rodzinnym' strony
      meza. A poza tym facet mi wyglada na takiego prymitywa co to wzion
      se babe za zone ale licza sie u niego tylko jego rodzice. Specjalnie
      nie pisze 'jego rodzina' bo do niego nie dociera ze 'jego rodzina'
      to jego zona, on jego dzieci.
      • lila1974 Jaka rada? 24.12.07, 15:04
        Jakoś nie zauważyłam w artykule żadnej rady.

        Ekspertka własciwie podsumowała sytuację i podsunęła tezę,
        że "Zapewne w tle świątecznych dylematów Grażyny i Jakuba tkwi
        głębszy problem rodzinny, na co dzień pomijany, ale dotkliwie
        kłujący, gdy przychodzi pora na konkretne decyzje. Uczucia wokół
        kwestii świątecznej są tylko powierzchownym objawem."

        Nie zauwazyłam, by zasugerowała, aby pani Grażyna podporządkowała
        się mężowi, ani by mąż przystał na pomysł żony ... więc skąd ten
        epitet "psychopatyczna psychoterapeutyczke"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka