marcelino1
24.01.06, 18:12
Dlaczego kiedy pisze się o dzieciach to używa się nagminnie wszelakich
zdrobnień. Dla przykładu z gazety "Podłoga zawsze CZYŚCIUTKA", pokoik,
kremik do buźki, mydełko, odciąga się mleczko, syropek, katarek.
Jeszcze w rozmowie to może ujdzie ale jak to się czyta to się
dosłownie "słabiutko robi". Czy tylko mnie to irytuje?