Dodaj do ulubionych

zniszczono mój wózek!

22.03.06, 09:28
Wczoraj po południu moja mama opiekująca się dzieckiem wróciła ze spaceru ok.
13.30 i jak zwykle przypięła wózek do poręczy przy schodach na parterze.
Mieszkamy na IV piętrze. Zazwyczaj wracając z pracy ok. 15.30 wnoszę ten
wózek do góry. Niestety wczoraj wróciłam dopiero po 17tej. Wózek miał obciętą
rączkę, cały pałąk! nie wiem, sekatorem jakimś do obcinania żywopłotu. Do
tego był wywrócony!
Mam podejrzenia co do sąsiada, któremu tem wózek zawsze przeszkadzał, ale
wiecie - za rękę go nikt nie złapał. Na policji to mnie chyba wyśmieją, że
zawracam głowę takim "drobiazgiem" a tymczasem robi się coraz cieplej na
dworze a dziecko bedzie się musiało kisić w domu.
Obserwuj wątek
    • jusytka Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 09:38
      Wiecie co, no ręce opadaja jak sie czyta o sąsiadach, którym wózek przeszkadza.
      Skoro mu tak przeszkadza to moze go wniesie do góry i po problemie. Ja na twoim
      miejscu zwróciłaby sie do producenta wózka, jest spora szansa, ze go naprawią.
      • chloe30 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 09:40
        jusytka napisała:

        >.
        > Skoro mu tak przeszkadza to moze go wniesie do góry i po problemie.

        Sorry, ale to jest przesada.

        A poza tym - gdyby u mojej mamy w klatce ktoś postawił wózek na dole to nie
        dałoby się prejśc - więc naturalne, że by przeszkadzał mieszkańcom. Ale wózki
        stoją sobie na półpiętrze i nic nikomu nie robia (poza wrażeniem ogólnego
        burdelu, no ale trudno)
        • jusytka Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 13:27
          Tobie też chyba przeszkadza ... Trochę wyrozumiałosci to by sie co niektórym
          przydało ...
          • chloe30 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 14:40
            jusytka napisała:

            > Tobie też chyba przeszkadza ... Trochę wyrozumiałosci to by sie co niektórym
            > przydało ...

            Ja jestem bardzo wyrozumiała. Ani nie zwracam nikomu uwagi, ani nie oblewam
            farbą.
            Uważam jedynie, że klatka to nie miejsce na wózki, sanki i rowery. Skoro ktos
            wystawia wózek to moe ja też wystwię szfke, która chwilowo mi zawadza?? No??
            Trochę wyrozumiałości.
            Klatka nie jest przechowalnią, ani graciarnią.
            • jusytka Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 18:37
              Szafka, a wózek to różnica, tym bardziej ze stał tam tylko kilka godzin i był
              problem z wniesieniem. Autorka wątku wyjaśniła też, ze nie zawadzał ...
    • moofka Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 09:41
      idz na policje
      moze nic nie wskorasz
      a moze a nuz beda mieli chwile i przynajmniej pozagladaja do sasiadow
      to sie swini chociaz glupio zrobi
      przykre to i wstretne
      to i szkoda duza, bo wozek pewnie tani nie byl
      skada sie biora gnidy, ktorym wozek dzieciecy przeszkadza, niepojete
      • lila1974 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 09:43
        moofka

        Idę o zakład, że się świni przykro wcale nie zrobi, tylko będzie miał
        satysfakcję jak cholera, że nauczył dziewczynę porządku.

        Co za bałwan!
      • janet3 Mój komuś też przeszkadzał 22.03.06, 18:08
        i dlatego ukradł go sobie i już nikomu nie wadzi.
    • isma Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 09:47
      Mnie sie wydaje, ze to nie jest takie proste. Oczywiscie metoda egzekwowania
      porzadku w drodze niszczenia cudzego mienia jest karygodna, natomiast, ekhem,
      niektore spoldzielnie czy wspolnoty mieszkaniowe wprost w regulaminach porzadku
      domowego w ogole zabraniaja zostawiania wozkow, rowerow itp. w ogolnodostepnych
      miejsach typu schody czy ciagi komunikacyjne,ze juz nie wspomne o zostawianiu
      tychze przed cudzymi drzwiami wink)). I, mniemam, nie jest to tylko
      kwestia "wrazenia balaganu", ale przepisow ppoz.
      • latouche Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:14
        no ale gdzie ja mam go stawiać, jeżeli spółdzielnia nie zapewniła na niego
        pomieszczenia na parterze? U nas zdaje się nawet jest wózkownia - w piwnicy!
        schody do piwnicy są wąziutkie i niebezpieczne, więc wolałam wnosić wózek na
        górę, na drugie piętro. Do pewnego momentu wnosiłam wózek razem z dzieckiem,
        potem już nie dawałam rady, więc zostawał na dole. Wiedziałam że tam
        przeszkadza, ale nie przypuszczałam, że aż tak, aż do momentu jak jakiś
        sk.urwiel pomaział mi go czarną farbą. A wystarczyło powiedzieć mi, albo w inny
        sposób dać do zrozumienia - nie wiem, zostawić karteczkę przyklejoną czy nawet
        faktycznie wynieść go na półpiętro, gdzie było więcej miejsca, żeby mi pokazać,
        że właśnie tam powinien stać (ważył tylko 8 kg). Potem wnosiłam wózek razam z
        dzieckiem i zostawiałam tam, na szczęście już nikt go nie ruszał.
        Później widziałam, że sąsiadce z góry wsadzali kamienie albo bryły ziemi do
        gondolki zostawianej w tym samym miejscu sad
        • matkatrojgadzieci Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:28
          Jestem przeciwniczką niszczenia czegokolwiek - ławki w parku, wózków-
          wszystkiego. Tym nie mniej nie przemawia do mnie argunent, że "nie ma gdzie
          stawiać wózków" więc mogą one zajmować wspólną przestrzeń. Nie mogą!
          Gdy urodziły się moje bliźniaki mieszkałam na pierwszym piętrze w 3 pokoikowym
          mieszkaniu. Windy nie było. Targałam podwójny wózek ( kto tego nie doświadczył
          nie wie jakie to "proste"), bliźniaki i niewiele starszą siostrę.
          Wózek stał na środku największego pokoju. Do głowy mi nie przyszło, abym
          uszczęśliwiała nim sąsiadów.
          Nie bądźcie, Dziewczyny, takie strasznie roszczeniowe. Nie bronię wandala, ale
          miejscem wózków nie jest klatka schodowa.
          • mama_kotula Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:50
            matkatrojgadzieci napisała:

            > Jestem przeciwniczką niszczenia czegokolwiek - ławki w parku, wózków-
            > wszystkiego. Tym nie mniej nie przemawia do mnie argunent, że "nie ma gdzie
            > stawiać wózków" więc mogą one zajmować wspólną przestrzeń. Nie mogą!
            > Gdy urodziły się moje bliźniaki mieszkałam na pierwszym piętrze w 3
            pokoikowym mieszkaniu. Windy nie było. Targałam podwójny wózek ( kto tego nie
            doświadczył nie wie jakie to "proste"), bliźniaki i niewiele starszą siostrę.

            Wiem, jak się taszczy podwójny wózek z niemobilnymi dziećmi smile)) i
            współczuję smile))
            W moim niewielkim przedpokoju stoją 2 złożone podwójne wózki i jedna pojedyncza
            landara Polaka.
            Nie wpadłabym na to, aby zostawiać wózek na klatce schodowej, bo najzwyczajniej
            w świecie bym się bała, że mi go ktoś ukradnie, zresztą wózek skutecznie
            tarasuje przejście.

            > Nie bądźcie, Dziewczyny, takie strasznie roszczeniowe. Nie bronię wandala,
            ale miejscem wózków nie jest klatka schodowa.

            Tym bardziej, że autorka wspominała coś o wózkowni.
            Myślę, że ta sprawa jest przegrana, niestety smile
          • latouche Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:53
            matkatrojgadzieci napisała:
            > Nie bądźcie, Dziewczyny, takie strasznie roszczeniowe. Nie bronię wandala, ale
            > miejscem wózków nie jest klatka schodowa.
            akurat w mojej klatce sąsiad trzyma na parterze rower (prawdopodobnie właśnie
            ten sąsiad mi posmarował wózek farbą), wyżej sąsiadka trzymała wózek, potem
            alternatywnie rowerek/sanki, więc samo zostawianie im chyba nie przeszkadza. Ja
            teraz też zostawiam gondolkę pod drzwiami (swoimi), bo uważam, że wnoszenie
            wózka umazianego przedwiosennym błotem nie jest specjalnie higieniczne, a nie
            mam czasu dokładnie go szorować po każdym spacerze.
            Rozumiem, że tam gdzie stawiałam poprzednio było mało miejsca i przeszkadzać
            mogło, ale wystarczyło grzecznie zwrócić uwagę zamiast maziać farbą tudzież
            wrzucać różne rzeczy.
            • matkatrojgadzieci Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 15:08
              Klatka schodowa nie jest także miejscem dla rowerów, sanek, śmieci i innych
              klamotów.
              A umycie kół wózka trwa naprawdę 5 minut- nie przesadzajmy. Nie oznacza to, że
              popieram niszczycielstwo.
    • siasiuszek Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 10:51
      Niektórzy ludzie są chorzy. Mojej koleżance na klatce ktoś wylał olej na wózek.
    • elza78 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 10:51
      wiesz ja bym porozmawiala z kolegami zeby sie panem zajeli smile odpowiednio
      adekwatnie do tego co zrobil z wozkiem, zeby mu glupoty nastepnym razem do
      glowy nie przychodzily...
      oczywiscie nikt cie za reke nie zlapie big_grin
    • pl35 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 10:56
      Niektórzy ludzie sa nienormalni. Gdyby mi się coś takiego przytrafiło to nie
      wiem co bym zrobiła - ale mój mąż na pewno by powiedział sąsiadowi parę słów
      (delikatnie mówiąc). I pewnie aferę by zrobił na całaa administrację.
    • ciocia_luta państwo prorodzinne mamy, nieprawdaz? 22.03.06, 11:03
      a oto kolejny przykład umiłowania dzieci, tej przyszłości Narodu - niszczenie
      ich mienia.
      To sie tylko w tak moralnym i przepełnionym miłoscia bliźniego społeczeństwie
      jak nasze mogło stac, gdzie sie dzieci paragrafami broni , od poczęcia.
      Zawiadomić swieta trojce Dorna Ziobro Wassermana wink
      <rotfl>
      No cóż sumienia buraka nie ruszysz, nie liczyłabym, spróbowałabym z Policją
      (dzielnicowym w koncu jest to dewastacja mienia)...
      współczuje sąsiada, swoją drogą ciekawe czy takich osobników (z takim poziomem
      agresji) nie powinno sie kierowac na badania, przeciez jak mu sie pogorszy to
      mozę dziecku krzywde zrobic, psychopata.
    • mamaoskarka Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:04
      Wspolczuje Ci, trzeba nie miec sumienia zeby tak zniszczyc wozek. Idz na
      policje, nie wiem czy to cos da ale moze wezwa na jakas rozmowe tego sasiada to
      chociaz troche sie facet wystraszy, albo popros dzielnicowego zeby mu zlozyl
      wizyte.
    • goniag33 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:14
      To co się stało jest KARYGODNE ! W ten sposób się takich spraw nie załatwia !

      Jednakże muszę się przyznać ,ze jestem absolutną przeciwniczką zostawiania na
      klatkach rowerów ,wózków itp i to zarówno ze względów ogólnego bezpieczeństwa
      (np.konieczność ewakuacji a tu drogę tarasuje przypięty do poręczy wózek czy
      rower) jak i mając na uwadze fakt,że klatki w naszych blokach są na tyle
      wąskie,że to naprawdę przeszkadza! Wiele razy nerwy mi puszczały jak nie mogłam
      swobodnie przejść (dziecko na ręku,siatki z zakupami w rękach) bo półpiętro
      było prawie zatarasowane przez czyjś wózek.HORROR! Naprawdę są sposoby na
      zataszczenie wózka ,nawet z dzieckiem, choćby na 4 piętro,choć nie należy to do
      zadań łatwych i przyjemnych.

    • lola211 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:16
      Mieszkam w kamienicy na III pietrze.Gdy kupowalam wozek kierowalam sie przede
      wszystkim jego waga.Nie zostawilabym na klatce schodowej z wielu powodów-
      ukradna, peta wrzuca, napluja.Ludziom nie dowierzam, kultura Polakow pozostawia
      wiele do zyczenia, dlatego wolalam sie meczyc targajac go na góre niz
      zostawiac.Zreszta mozna kupic spacerówke- parasolke, ktora wnosi sie 1 reka.
      I Tobie takie rozwiazanie polecam.
      • latouche Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:45
        lola211 napisała:


        > zostawiac.Zreszta mozna kupic spacerówke- parasolke, ktora wnosi sie 1 reka.
        > I Tobie takie rozwiazanie polecam.
        no rozwiazanie doskonale tylko niekoniecznie dla 2-miesiecznego malucha.
        • lola211 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:33
          2- miesieczne dziecko wazy na tyle malo, ze mozna je zniesc do mieszkania
          łacznie z wózkiem głebokim- wiem, bo wnosilam.Z chwila ukonczenia 5 miesiecy
          przez dziecko kupilam parasolke rozkladana do lezenia i równiez wnosilam razem
          z dzieckiem do mieszkania.Czyli jednak mozna.
    • mieszkowamama Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:33
      Jeśli to jakiś markowy wózek, to faktycznie, napisz do producenta, opisz
      sytuację, może Ci go naprawią (albo przyslą nowy, he he).
      Przypomniała mi się historia, jak koleżance (ma komis) klientka przyniosła
      wózek. Kiedy wysiadała z tym wózkiem z autobusu, kierowca zamknał drzwi i
      rączka... została w autobusie wink
      Wózek sprzedał się całkiem nieźle bez tej raczki wink
      • agnieszkas72 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:50
        Absolutnie nie pochwalam tego co zrobił sąsiad ale zdziwiłam się,że zawalałaś
        schody wózkiem bo nie chciało ci się schodzić do wózkarni,która jest w bloku.
        Mieszkałam z dziecmi w bloku przez 8 lat i schodziłam do wózkarni z dzieckiem na
        ręku spuszczając wózek przodem .Nie przyszłoby mi do głowy uszczęśliwiać
        sąsiadów w ten sposób.Kup nowy wózek i trzymaj go tam gdzie jest jego miejsce
        lub noś na górę.
        • latouche Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:04
          agnieszkas72 napisała:

          > Absolutnie nie pochwalam tego co zrobił sąsiad ale zdziwiłam się,że zawalałaś
          > schody wózkiem bo nie chciało ci się schodzić do wózkarni,która jest w bloku.
          > Mieszkałam z dziecmi w bloku przez 8 lat i schodziłam do wózkarni z dzieckiem n
          > a
          > ręku spuszczając wózek przodem .Nie przyszłoby mi do głowy uszczęśliwiać
          > sąsiadów w ten sposób.Kup nowy wózek i trzymaj go tam gdzie jest jego miejsce
          > lub noś na górę.
          Gwoli ścisłości, o wózkarni pisałam ja a nie autorka wątku. Wybacz, ale
          schodzenie do piwnicy z niemowlakiem na jednym ręku a "spuszczanie" drugą ręką
          wózka nie wydaje mi się rozwiązaniem szczególnie bezpiecznym dla całej trójki,
          choć być może w Twoim konkretnym bloku było inaczej. U nas wejście do piwnicy
          jest bardzo wąskie a schody dosyć strome, więc tego rodzaju akrobacje raczej nie
          są wskazane. Żadna z sąsiadek mających małe dzieci nie korzystała z tej wózkowni.
          • mama_kotula Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:37
            latouche napisała:


            > Gwoli ścisłości, o wózkarni pisałam ja a nie autorka wątku. Wybacz, ale
            > schodzenie do piwnicy z niemowlakiem na jednym ręku a "spuszczanie" drugą ręką
            > wózka nie wydaje mi się rozwiązaniem szczególnie bezpiecznym dla całej trójki,
            > choć być może w Twoim konkretnym bloku było inaczej.

            To jest tworzenie sobie problemów na siłę.
            Wnosiłam i znosiłam ze schodów złożony podwójny wózek przewieszony na pasku
            przez ramię, na jednej ręce miałam kilkumiesięczną młodą, za rękę prowadziłam
            niespełna dwulatka. Dało się. Przy odrobinie wysiłku.
            --
            jestem kosmouch i mądrzę się głupio na forumie
            Nas Troje
            KMW - nie dla idiotów
            • latouche Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 13:00
              czy się da to kwestia rodzaju wózka, wagi tegoż, wagi niesionego dziecka oraz
              kondycji osoby wnoszącej.
              Teraz, przy drugim dziecku, mam cholerycznie ciężki, pożyczony wózek - wnoszę
              najpierw wkładkę z niemowlakiem wewnątrz, potem galopem wracam po wózek i ledwie
              zipie taskając go na moje piętro. Nie ma możliwości wnoszenia go jedną ręką i
              trzymania na drugim dziecka.
              Ja się nie domagam prawa do zostawiania wózka w miejscu gdzie przeszkadza, tylko
              uważam, że są kulturalniejsze sposoby zwracania komuś uwagi niż smarowanie farbą
              czy niszczenie wózka. Poza tym w mojej klatce (niski blok, mało mieszkań, działa
              domofon) ludzie zostawiają tez inne rzeczy na klatce - rowery, sanki, etc,
              czasem nawet wynoszą meble na parę dni w przypadku malowania, więc nie byłam
              jakoś strasznie bezczelnym i aspolecznym osobnikiem zostawiając ten nieszczęsny
              wózek.
              • matkatrojgadzieci Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 15:20
                Nie mieszajmy dwóch spraw- niszczenia wózków( sanek, rowerów) i niezadowolenia
                z tarasowania wspólnej przestrzeni.
                Naprawdę- można samemu znieść wózek - nawet z zawartością! Można zadzwonić do
                sąsiada i poprosić o pomoc - moi synowie wielkrotnie pomagali wnieść sąsiadce
                wózek.
                Obserwuję taką tendencję: gdy nie ma dzieci - klatka powinna być czysta,
                balangi do późna dozwolone, mogą być głośne. Dzieci się rodzą- a więc wszyscy
                muszą siedzieć cicho, na klatce ma się znaleźć miejsce na wózki ( rowery,
                sanki - precz).
                Dziecko rośnie - wózki zaczynają przeszkadzać- za to sanki( rowerki) są jak
                najbardziej w porządku. Przeszkadzają jedynie duże rowery.
                W domu jest nastolat - miejsce na klatce schodowej jest przeznaczone dla
                rowerów, balangi - czemu nie? Wózki , sanki, małe rowerki - d odstrzału.
                Chyba niewiele się mylę?
                • latouche Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 17:40
                  > Chyba niewiele się mylę?
                  Sluchaj, a czy te Twoje wywody dotyczą mnie osobiście, moich sąsiadów, czy tzw.
                  społeczeństwa jako takiego? bo nie rozumiem za bardzo w czym się niby masz mylić
                  czy nie?
                  • matkatrojgadzieci Re: zniszczono mój wózek! 23.03.06, 08:11
                    Jest to refleksja pt "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Bardzo jasno
                    przewijająca się w tym wątku.
                    • latouche Re: zniszczono mój wózek! 23.03.06, 10:48
                      matkatrojgadzieci napisała:

                      > Jest to refleksja pt "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Bardzo jasno
                      > przewijająca się w tym wątku.
                      no to w moim przypadku kompletnie nietrafiona, bo mnie nie przeszkadza ani rower
                      sąsiada, ani sanki innej rodziny, ani nawet meble wystawione na dwa dni z okazji
                      malowania. Klatka schodowa jest naprawdę duża, a z punktu widzenia estetyki to
                      nie jest ona rozkoszą dla oka niezależnie od tego czy stoi na niej czyjś rower
                      czy wózek czy nie.
                      BTW, kupiłam sobie wózek Graco Ultima Plus - tylko 9 kg. Dam Dzidkowi jeszcze
                      miesiąc w tym czołgu a potem się przesiądziemy na lżejszy, i też będę go tachać
                      do góry z zawartością.
      • mama_kotula Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:51
        mieszkowamama napisała:

        > Jeśli to jakiś markowy wózek, to faktycznie, napisz do producenta, opisz
        > sytuację, może Ci go naprawią (albo przyslą nowy, he he).

        A co ma to wspólnego z producentem?
        Czy to było uszkodzenie wynikające z wad pojazdu?
        • mieszkowamama Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:14
          Nie, ale jeśli to poważna firma, to może i poważnie podejdzie do tematu.
          Kiedyś znajomemu połamały się drzwiczki w zamrażalniku (Amica). Napisał do
          producenta, a po kilku tygodniach przyszły do niego nowe drzwiczki wink
          • mama_kotula Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:34
            mieszkowamama napisała:

            > Nie, ale jeśli to poważna firma, to może i poważnie podejdzie do tematu.
            > Kiedyś znajomemu połamały się drzwiczki w zamrażalniku (Amica). Napisał do
            > producenta, a po kilku tygodniach przyszły do niego nowe drzwiczki wink

            Ale znajomemu połamały się drzwiczki podczas normalnego użytkowania lodówki,
            czy może się mylę?
            Cytuję z gwarancji mojego wózka (również poważnej firmy): "gwarancja nie
            obejmuje celowych uszkodzeń mechanicznych", a przyznasz sama, że odcięcie
            rączki wózka sekatorem - niezależnie od tego, kto odciął, jest uszkodzeniem
            celowym.
            • lila1974 Re: mama_kotula 22.03.06, 12:46
              Czasami zdarzają się firmy, które mają takie widzimisię i pomagają swoim
              klientom, choć wcale nie są do tego zobligowani.
              Co tak drążysz?
              Napisac do firmy można, kto wie, może kogoś to zainteresuje smile
              • mama_kotula Re: mama_kotula 22.03.06, 12:54
                lila1974 napisała:

                > Czasami zdarzają się firmy, które mają takie widzimisię i pomagają swoim
                > klientom, choć wcale nie są do tego zobligowani.
                > Co tak drążysz?

                Bo mnie irytuje postawa roszczeniowa.
                Równie dobrze mogłabym sobie sama pociachać tapicerkę wózka, odciąć kółka
                sekatorem i skontaktować się z producentem, twierdząc, że zrobił to niedobry
                sasiad, a skoro firma ma takie widzimisię, niech wymieni mi sprzęt na nowy.
                Oczywiście nie twierdzę, że autorka wątku tak właśnie zrobiła w celu wyłudzenia
                jakichś świadczeń odszkodowawczych, szczerze jej współczuję, co nie umniejsza
                faktu, że zwracanie się do producenta w takich sytuacjach nie powinno mieć
                miejsca, bo stwarza idealne warunki dla różnych naciągaczy (jej pomogliście, to
                może i ja się załapię).

                > Napisac do firmy można, kto wie, może kogoś to zainteresuje smile
                Oczywiście, że można, ale po co?
                Nie sądzę, aby firmę produkującą wózki interesowały czyjeś problemy sąsiedzkie.
                Nawet, jeśli przedmiotem zbrodni jest wózek ich produkcji.
                Czy jak ukradną mi wózek, też mam się zwracać do producenta po nowy?
                • lila1974 Re: mama_kotula 22.03.06, 12:59
                  To nie jest postawa roszczeniowa, to jest zwrócenie się z prośbą o pomoc.

                  Mój mąż pracuje w takiej firmie, gdzie czasami ewidentnie widać, że klient sam
                  się postarał o uszkodzenie (chcący bądź nie) i firma nie robi problemów (chyba
                  że własnie klient ma postawe roszczeniową). Mają dewizę - klient zadowolony, to
                  10 potencjalnych klientów. mają gest, to naprawiają lub wymieniają.

                  Oj, straszny nerwus z Ciebie smile
                  • mama_kotula Re: mama_kotula 22.03.06, 13:11
                    lila1974 napisała:

                    > Oj, straszny nerwus z Ciebie smile

                    Ja? Nerwowa? hi hi hi
                    Nerwowa to ja się zrobię, jak mój szef przyjdzie zweryfikować projekt, który
                    mam właśnie przed sobą na monitorze (pod okienkiem forum), i - oględnie mówiąc -
                    jest nieco nieukończony smile
                    Jesooo, takie opieprzanie się trzeciego dnia pracy, chyba musicie to gdzieś
                    zgłosić smile
                    Pozdrawiam smile
                    • lila1974 Re: mama_kotula 22.03.06, 13:16
                      Nie boisz się przyznać, że "okradasz" pracodawcę?
                      wiesz jakie mogą być tego skutki tongue_out
                      Ja również pozdrawiam.
                  • ania.freszel Re: mama_kotula 22.03.06, 18:19
                    > Mój mąż pracuje w takiej firmie, gdzie czasami ewidentnie widać, że klient
                    sam
                    > się postarał o uszkodzenie (chcący bądź nie) i firma nie robi problemów
                    (chyba
                    > że własnie klient ma postawe roszczeniową).

                    Tez mam z takimi do czynienia, do szału mnie doprowadzają ludzie tego typu. Nie
                    trawie roszczeniowców!
            • mieszkowamama Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 13:31
              Mamo_kotula, nie denerwuj się. ja tylko tak... czasami firmy przymykają oko,
              dbając o klienta. jeśli autorka postu opisze swoją sytuację, całe zjaście...
              może się zlitują nad nią wink
    • oxygen100 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 11:59
      klatka schodowa to przestrzen publiczna i nie rozumiem dlaczego ludzie trzymaja
      na niej swoje graty. Moze warto takze ten aspekt sprawy wziac pod uwage?
      • natasza213 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:36
        Bardzo Ci wspolczuje.Sama mieszkam na IV pietrze w starej kamienicy.Nie ma
        windy.Niestety na spacery wychodzimy tylko w weekend , kiedy maz zniesie wozek
        albo gdy maz zostawi samochod.wtedy znosze dziecko ,wyjmuje wozek z bagaznika,
        rozkladam i idziemy na spacer...Zawsze balam sie zostawic wozek przypiety do
        kaloryfera na parterze, bo wiem ze ukradna albo zniszcza. Zdarzyło sie juz nie
        raz, ze w zostawionym wózku odnajdowały matki w gondolce śmieci,pety, szkło!A
        kradną nawet najtanszy uzywany wozek!Pozostawiony wózek nikomu nie
        przeszkadza...Taka kultura ludzi.Zero współczucia dla mamy i dzidziusia.
        • mama_kotula Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:41
          natasza213 napisała:

          > Pozostawiony wózek nikomu nie
          > przeszkadza...Taka kultura ludzi.Zero współczucia dla mamy i dzidziusia.

          O przepraszam. Mnie przeszkadza. Zwróciłam uwagę sąsiadce, która przypinała
          wózek do poręczy przy schodach na parterze, ponieważ nie mogłam się przecisnąć
          z podwójnym wózkiem (złożonym) i dwojgiem dzieci.
          Może również przeszkadzać starszej pani, chodzącej o kulach, chcącej się
          przytrzymać barierki.
          Może przeszkadzać komuś, kto robi remont i chce wnieść meble.
          Przyznaję jednak, że zwrócenie uwagi jest najlepszym sposobem.
          A poza tym, czy mamie i jej dzidziusiowi należy się ustawowo jakieś współczucie?
    • sabdora Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:35
      ale chamstwo. współczuję ci . coś takiego to jest obrzydliwsto
    • natasza213 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 12:50
      pisalam o swojej kamienicy: wozek przypiety do kaloryfera nikomu nie
      przeszkadza.Naprawde.
    • martyna2606 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 13:19
      Jestem przerażona ze wozek mozna ak załaywić a jeszcze bardziej ze zrobił to
      twój sasiad . Bardzo ci współczuje i powinnaś co z tym sasiadem zrobić np.
      nagadać mu itp. pozdrawiam


      PIJ KAWE BEDZIESZ WIELKA
    • kalina_p może przeszkadzał w przejściu? 22.03.06, 13:32
      nikt Cie wczesniej nie prosił, zebys wózka nie zostawiala na dole? Ja sobie nie
      wyobrażam, zebym miala swoim wózkiem zatarasowac sąsiadom przejscie...ale u nas
      jest mala klatka, jakby była wielka, to pewnie by sie znalazlo miejsce i na wózek.
      Moż ektos nie mógł przejśc i sie w końcu wkurzył?
      • sandra1301 odpowiada autorka wątku 22.03.06, 14:31
        Dużo się tu naczytałam o wózkowniach, blokowaniu przejścia itp.
        Wózkownia jest, owszem. Tyle tylko ,że ten mój podejrzany tam właśnie zrobił
        sobie składzik i ogólna graciarnię. Klucz ma tylko 2 osoby z klatki. Byłam tam.
        Dziękuję, postoję. Pełno kurzu, śmieci i szczurzych odchodów.
        Co do zastawiania klatki. Wózek był przypięty na schodkach do piwnicy, więc nie
        blokował w żaden sposób wyjścia z ciągi komunikacyjnego na zewnątrz. Oczywiście
        być może nie jest to tłumaczenie żadne, ale też nie usprawiedliwia to chyba
        takiego niszczenia. Poza tym wózek stał tam co najwyżej 2-3 godziny i każdy z
        sąsiadów wiedział do kogo należy.
        Inna bajka to ten sąsiad, który naprawdę się uprzykrza każdemu. Nie chce mi się
        wypisywać jego grzechów, ale wiecie jak to jest: u kogoś widzi się drzazgę w
        oku, a we własnym to i belki nie widzisz.
        Pozostaje mi wychodzić z Niunią dopiero po pracy, ok. 16.oo
        • mama_kotula Re: odpowiada autorka wątku 22.03.06, 14:48
          sandra1301 napisała:

          > Dużo się tu naczytałam o wózkowniach, blokowaniu przejścia itp.
          > Wózkownia jest, owszem. Tyle tylko ,że ten mój podejrzany tam właśnie zrobił
          > sobie składzik i ogólna graciarnię. Klucz ma tylko 2 osoby z klatki. Byłam
          tam. Dziękuję, postoję. Pełno kurzu, śmieci i szczurzych odchodów.

          Zatem TO należy zgłosić do administracji, bo to jest bezprawne.

          > Co do zastawiania klatki. Wózek był przypięty na schodkach do piwnicy, więc
          nie blokował w żaden sposób wyjścia z ciągi komunikacyjnego na zewnątrz.
          Oczywiście być może nie jest to tłumaczenie żadne, ale też nie usprawiedliwia
          to chyba takiego niszczenia.

          Niszczenia oczywiście nie usprawiedliwia nic. Wózek mógł jednak blokować
          wejście do piwnicy...

          > Poza tym wózek stał tam co najwyżej 2-3 godziny i każdy z
          > sąsiadów wiedział do kogo należy.

          Nie zrozum mnie źle, ale co ma do tego świadomość sąsiadów? Jedyne, co
          przychodzi mi na myśl, to wiedząc, czyj to wózek, powinni byli ewentualnie
          zwrócić uwagę danej osobie, że wózek np. blokuje wejście do piwnicy.
          Nadal jednak będę twierdzić, że klatka schodowa to nie jest miejsce dla wózka
          ani innych gratów.
          Życzę ci jak najlepiej, bo wandalizmu też nie trawię.
          • michalina7 Re: odpowiada autorka wątku 22.03.06, 14:56
            Wyobraź sobie, że można wystawiać na klatkę wózki, sanki i inne graty pod
            warunkiem, że nie blokują one drogi ewakuacyjnej i nie utrudniają dojścia do
            schodów, poręczy, windy , drzwi itd. Wiem to bo przerabiałam podobny problem.
            Sąsiad składowal na wspólnej klatce schodowej opony bo akurat zmienił z zimowych
            na letnie, narzędzia i takie tam różne graty. Irytowało mnie to strasznie bo
            psuło ogólny wizerunek klatki. Rzeczy były składowane w takiej części korytarza,
            że nie utrudniały przejścia i oprócz poproszenia sąsiada o sprzątnięcie rzeczy
            nic innego nie mogłam zrobic. Jeżeli wózek stał w takim miejscu, ze nie
            utrudniał poruszania się po klatce to miał prawo stac.
          • sandra1301 Re: odpowiada autorka wątku 22.03.06, 15:12
            mamo_kotula! Bardzo sobie cenię Twoje zdanie (nie tylko w tym poście), ale...
            bądź realistką. Nie da się wtachać 13-kilogramowego wózka z 9-kilogramowym
            niemowlakiem w zimowym kombinezonie, dźwigającą torbę z zakupami i psem na
            smyczy. Naprawdę nikomu nie naprzykrzam się. Oprócz tego gościa mam w porządku
            sąsiadów, zresztą połowa mieszkań pusta, albo z dziadkami niewychodzącymi
            wogóle z domu (pomoc pielęgniarek.
            A co do administracji to no comments. Kiedyś im zgłaszałam, że w kratce
            wentylacyjnej zrobiły sobie gniazdo jakieś ptaki, które nie dość, że zatykały
            odpływ powietrza to jeszcze tak hałasowały ,że budziły ,mnie codziennie o
            piątej rano. I wiesz co powiedziała Administracja, że nic nie mogą zrobić,
            trzeba czekać aż ptaki SAME się wyniosą! Śmiech na sali. Więc i w tym przypadku
            nie wierzę aby to coś dało. Jestem realistką. Niestety
            • mama_kotula Re: odpowiada autorka wątku 22.03.06, 15:16
              sandra1301 napisała:

              > mamo_kotula! Bardzo sobie cenię Twoje zdanie (nie tylko w tym poście), ale...
              > bądź realistką. Nie da się wtachać 13-kilogramowego wózka z 9-kilogramowym
              > niemowlakiem w zimowym kombinezonie, dźwigającą torbę z zakupami i psem na
              > smyczy.

              Jestem realistką.
              Mój wózek ważył 12 kg i był szeroki (podwójny), niemowlak ważył nieco mniej, a
              na smyczy nie miałam psa, tylko niespełna 2-latka (jeszcze gorzej) smile))
              Zakupy wrzucałam do koszyka wózka smile))
              Jest to wprawdzie karkołomne, ale wykonalne.
              A tak szczerze, powinnyśmy jakiś order za takie tachanie dostać, albo co... wink
              Pozdrawiam cieplutko smile
            • matkatrojgadzieci Re: odpowiada autorka wątku 23.03.06, 08:18
              To co ja miałam zrobić- podwójny wózek, zrobiony zapewne z ciężyszych
              materiałów ( technologie przed 15 laty były trochę inne), dwa niemowlaki- też w
              kombinezonach, 4 letnia dziewuszka za rękę ( często targającą swoje zabawki), a
              do tego.......zakupy.
              Dom bez windy, pierwsze piętro. Psa nie miałam - to prawda.
              Dzieci wychodziły na spacery dwa razy dziennie. A, zapmniałam - miałam wtedy
              sporą loggię, więc miałam o tyle łatwiej, że ubraną 4 latkę ładowałam na loggię.
              Zdarzało mi się, że poprosiłam, aby ktoś z ulicy pomógł mi wnieść wózek i
              wyobraź sobie, nikt nigdy mi nie odmówił. Ale widocznie przez minione 15 lat
              sporo się zmienio w narodzie. Na gorsze- niestety.
        • iwles Re: odpowiada autorka wątku 22.03.06, 14:48
          Ale swoją drogą zgłosiłabym to dzielnicowemu.
    • ssabaudia [...] 22.03.06, 14:37
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • sandra1301 do ssabaudia 22.03.06, 15:02
        Dzieki ssabaudia, wiedziałam że mogę na Ciebie liczyć!
        A tak serio a propos tego kupkania, to osobiście widziałam kilka lat temu, jak
        ów pan (podejrzany) defekował się we własnej piwnicy na gazetę. Możesz sobie
        tylko wyobrazić moją minę i .... jego, kiedy spostrzegł że go przyłapałam.
        Drzwi miał otwarte, moje są obok, więc nie sposób było go ominąć. Poszłam tam
        po ziemniaki, ale odechciało mi się placków...
        Fuj!
        • lola211 Re: do ssabaudia 22.03.06, 15:26
          Wiec nie ma sie co dziwic, ze Ci taki numer odwalilsmile, nakrylas go, wiec sie
          zemscił, rany , wspolczuje sasiadawink).
        • mama_kotula Sandro droga... 22.03.06, 15:29
          To chyba nie miejsce i nie czas na obsmarowywanie sąsiada... jaki by nie był,
          ale mam poczucie, że z tą kupą się zagalopowałaś nieco, aby przydać sąsiadowi
          niezbyt miłych przymiotów... niezależnie od tego, jak cię zdenerwował...


          sandra1301 napisała:

          > Dzieki ssabaudia, wiedziałam że mogę na Ciebie liczyć!
          > A tak serio a propos tego kupkania, to osobiście widziałam kilka lat temu,
          jak
          > ów pan (podejrzany) defekował się we własnej piwnicy na gazetę. Możesz sobie
          > tylko wyobrazić moją minę i .... jego, kiedy spostrzegł że go przyłapałam.
          > Drzwi miał otwarte, moje są obok, więc nie sposób było go ominąć. Poszłam tam
          > po ziemniaki, ale odechciało mi się placków...
          > Fuj!
          • sandra1301 Re: Mamo_kotula droga... 22.03.06, 18:35
            A wyobraź sobie że z tą kupą to autentyk. Zdarzyło się to dobre 5 - 6 lat temu.
            Żałuj, że nie znasz tego egzemplarza. Przypuszczam, że jego dokonania
            posłuzyłyby Ci za temat wielu postów na tym forum.
            Poza tym myslę, że my matki powinnysmy się jakoś wspierać, a nie jeszcze
            dorzucać nawzajem. Wychodzi na to, że sama jestem sobie winna. Zostawiłam (tzn.
            moja mama) zostawiła wózek bez opieki, więc należy go zniszczyć, żeby
            popamiętała, tak?
            Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Gdyby Tobie zniszczono jakąś rzecz
            też chyba nie skakałabyś z radości?
            • mama_kotula Re: Mamo_kotula droga... 22.03.06, 21:15
              sandra1301 napisała:

              > Zostawiłam (tzn.
              > moja mama) zostawiła wózek bez opieki, więc należy go zniszczyć, żeby
              > popamiętała, tak?

              Czytaj ze zrozumieniem.
              Nikt - również ja - nie napisał, że sąsiad zrobił dobrze, niszcząc twój wózek.
              Nienawidzę wandalizmu, zdecydowanie wolę porozumienia pokojowe.

              > Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Gdyby Tobie zniszczono jakąś rzecz
              > też chyba nie skakałabyś z radości?
              Nikt nie każe ci skakać z radości.
              Ale nie będę ci przyklaskiwać, zgadzając się, że "wózeczek na korytarzu
              przecież nikomu nie przeszkadza".
              Bo jednak komuś - jak się przykro przekonałaś na własnej skórze - jednak komuś
              przeszkadzał. Nie wiesz komu, masz jedynie podejrzenia. Obsmarowujesz sąsiada,
              a tu się może okazać, że wózek załatwiła ci niepozorna staruszka z kawalerki na
              czwartym piętrze, której byś o to nigdy nie podejrzewała, a które od kilku dni
              przeszkadzał we wnoszeniu ziemniaków z piwnicy.
    • ania.freszel Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 18:24
      Naprawde Ci współczuję, jeśli to ten co myslisz, to rzeczywiscie straszny z
      niego cham. Z drugiej strony sąsiadów sie nie wybiera a klatka to wspólny teren.
    • dorotadu Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 22:34
      planuje - po woli smile - następna dzidzię
      i własnie chciałam zapinac wózek na dole w klatce - ch może to faktycznie głupi
      pomysł - mam nadzieje że moi sąsiedzi są inni
      • jktasp Re: zniszczono mój wózek! 23.03.06, 09:12
        Kiedy mój młody miał6 mies, wróciłam ze spaceru z zakupami, wózek zostawiłam na
        parterze, a dziecko w gondolce i zakupy wniosłam na drugie piętro, jak zwykle
        chciałam zostawić w domu i wrócić po wózek, ale nie zdążyłam, bo zostałam
        obsobaczona przez kokieteryjną 60_tkę, szła za mną i robiła uwagi, widząc , że
        oczy mi na wierzch wyszły z wysiłku, miałam jeszcze wózek w zęby włożyć, bo ona
        nie może sobie akurat teraz skrzynki otworzć, mogla wózek przestawić a po
        minucie nie byłoby problemu, bo wróciłabym po pojazd.Potrafiła mi stanąć przed
        drzwiami i ględzić, cóż spokojnie otworzyłam drzwi uwolniłam ręce,
        podziękowałam i trzasnęłam jej drzewiami przed nosem. Umyłam ręce i poszłam
        spokojnie po pojazd. Kiedyś rodziło się dużo więcej dzieci, ale wózek to była
        świętość, tylko ostatni zwyrodnialec mógł sobie pozwolić na dewastację wózka,
        czy agresję wobec cudzego dzicka. Ale cóż, żyjey w czasach, gdzie ludzkie
        zdrowie czy życie newiele znaczy, a napewno mniej niż życie i zdrowie psa.
    • a.lenard Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 22:38
      ja też mieszkam na czwartym piętrze, ale jak kupowałam wózek to mieszkałam w
      domku jednorodzinnym, więć wybrałam duży cięzki i wygodny dla dziecka wóżek.
      Ale na szczęście miał odpiananą gondolę. Do 5 miesiąca zostawiałam na klatce
      sam stelaż wózka, który zajmował naprawdę mało miejsca, a gondolkę z dzieckiem
      wnosiłam na 4 piętro, co było bardzo trudne, tym bardziej po cesarce sad Jak
      mała podrosła to przeszłyśmy na spacerówkę. I niestety wózek często ląduje
      złożony na klatce schodowej. Czasami jak mała zaśnie a mi się nie chce łazić
      zimą 2 lub 3 godziny bez celu to wciągam ją z wózkiem aż na 4 piętro i
      wystawiam na balkon. Ale mozna paść na klatę. Roczne dziecko waży ponad 10 kilo
      + wózeczek około 15 albo lepiej, no i czasem dość spore zakupy. A wracając do
      sprawy wózka, to nikt nigdy mi nie zwróził uwagi, ze go podpinam na klatce.
      Nawet czasem sąsiad pomaga mi go szybko wnieśc na pierwsze piętro. Twoj sąsiad
      to jakiś DEBIL! i tyle. Reklamacji nie uzyskasz bo wózek został zniszczony a
      nie złamał się w wyniku urzytkowania. Wspólczuję ci sąsiadów.
    • shady27 Re: zniszczono mój wózek! 22.03.06, 23:45
      @@#$%^%&%#$ to tylko tyle co mi sie nasuwa......nic nie tlumaczy dewastacji, nawet jesli wozek przeszkadzal w przejsciu tak jak sugeruja dziewczyny.......ja ostatnio zastawilam wozkiem drzwi od piwnicy i poszlam po malego do domu(mieszkam na 2 pietrze bez windy) i nie zobaczylam ze drzwi od piwnicy sa otwatrte i babcia nie mogla z niej wylezc....troche sie podarla ale jak zobaczyla ze to moj wozek to sie usmiechnela i przeprosila mnie jeszcze, jakby bylo za co, ja ja przepraszalam bo moja wina....teraz jak zostawiam wozek na dole (na chwile) to sprawdzam drzwi
    • jktasp Re: zniszczono mój wózek! 23.03.06, 08:58
      Zdaje się, że jeśli wózek przekraczał wartość 250 zł to możesz iśc na policję.
      A swoją drogą to sk....syństwo!!!!
    • melka_x Re: zniszczono mój wózek! 23.03.06, 08:59
      Mieszkam na stosunkowo nowym, bo kilkuletnim osiedlu. Kiedy się wprowadzaliśmy
      nie mieliśmy dzieci, za to sąsiedzi owszem. Na klatce zawsze więc stała
      kolekcja wózków i dziecięcych rowerków. Nie stały w przejściu, więc nie nigdy
      mi nie przeszkadzały, ani nie rozumiem dlaczego miałyby przeszkadzać innym.
      Sama trzymam wózek w domu, ale wydaje mi się, że doszukujecie się na siłę
      problemu. Już przy innej okazji mówiłam, że śmieszą mnie argumenty "ja
      wnosiłam, to wszyscy powinni, a co? niech nie mają łatwiej". A z rzeczy które
      mi faktycznie przeszkadzają to zostawianie pod klatką samochodów. Bo w
      przeciwieństwie do wózkarni miejsca parkingowe są.
      • grzalka a ja 23.03.06, 09:43
        zostawiam na klatce wózek bliźniaczy

        bo jest za szeroki, żeby wjechac nim do domu

        i nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia
    • sandra1301 Dziewczyny! Jestem w szoku! 23.03.06, 09:37
      Dzwoniłam do producenta, zreferowałam całą rzecz i wyobraźcie sobie, kazał mi
      to wszystko spakować, wysłać NA JEGO KOSZT, dołączyc gwarancję i obiecał, że w
      kilka dni mi to naprawi i odeśle. JESTEM W CIĘŻKIM SZOKU! Podaję nazwę
      producenta: WYCHAMET BREAKER. Trzniam sąsiada i służby śledcze!
      • latouche Re: Dziewczyny! Jestem w szoku! 23.03.06, 10:37
        super! myślałam że w najlepszym razie zaoferuje Ci odpłatnie nową rączkę jako
        część zamienną.
        czyli z wózkiem OK, gorzej z sąsiadem sad
      • anias29 Re: Dziewczyny! Jestem w szoku! 23.03.06, 10:49
        Poszczęściło Ci siębig_grin Mam pytanie, co zamierzasz robić z naprawionym wózkiem?
        Nadal będziesz zostawiać na klatce?
        • sandra1301 Re: Dziewczyny! Jestem w szoku! 23.03.06, 11:45
          Nie wiem jeszcze. W wyjątkowych przypadkach tak. Moja 50-letnia mama cierpiąca
          na rwę kulszową nie jest w stanie taszczyć ciężkiego wózka i dziecka na 4
          piętro. A ja będę wychodzić z Małgosią po południu - jak wrócę z pracy. Dzień
          coraz dłuższy, więc trzeba będzie się przestawić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka